szczescie29
03.12.14, 23:04
Witajcie, niedługo minie 2 lata, gdy złamałam nogę na kuligu. Woźnica nie zachował należytej ostrożności na niebezpiecznym odcinku. Gospodarstwo ponoć było ubezpieczone. Ja dolegliwości mam do dziś, nie mówiąc o tym, że źle mi gips założono i się męczyłam cały tydzień, w dodatku pracowałam w jednym miejscu na umowy o dzieło, no i znaleźli się ludzie, którzy mnie zastąpili - w końcu przejęli to miejsce na stałe.
Pytanie brzmi: czy dam radę sama wystarać się o odszkodowanie, czy to jest takie skomplikowane i trudne, że raczej jestem bez szans i muszę szukać jakiejś firmy? A może znacie jakąś stronę, gdzie jest to opisane krok po kroku? Ewentualnie proszę o radę, gdzie szukać dobrej zaufanej firmy. Będę Wam wdzięczna za wszelkie porady