Dodaj do ulubionych

Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej.

14.01.15, 10:25
Chodzę od dwóch dni i głowa mi nie przestaje pracować. Zapytałam już wszystkie osoby, których zdanie cenię jaki mają stosunek do sprawy, ale problem polega na tym, że wszyscy w pewien sposób są w sytuację zaangażowani, nie są obiektywni, bo znają strony konfliktu. Więc tak sobie rano pracuję, pracuję i nie mogę się skoncentrować. Wpadam na pomysł, że napiszę do WDPD. Jeśli ktoś uzna, że ten wątek nie powinien się tu znaleźć to proszę usunąć.

Postaram się sprawę przedstawić w miarę obiektywnie, (ale jak można pozostać obiektywnym, gdy w grę wchodzi teściowa...).

Mój mąż kończy wkrótce 30 lat i z tej okazji jedziemy do Polski (mieszkamy w Niemczech), spotykamy się w grupie przyjaciół, ale chciałam, żeby dostał ode mnie jakiś świetny prezent. A musicie wiedzieć, że mój mąż jest "nieprezentowy". Jest programistą i ma świetny komputer. Jego największą pasją jest to samo co moją. A chciałam, żeby ten prezent był TYLKO dla niego, nie żaden tam wspólny wyjazd. Taki prezent na 100% dla niego. Robiłam listy od kilku miesięcy i skutecznie wykreślałam, doszłam do wniosku, że to nie może być rzecz, to musi być doświadczenie. Więc padło na ten skok ze spadochronem (w tandemie, rzecz jasna). To było takie jego marzenie, które zawsze odkładał na kiedyś, na później. Więc czemu nie teraz?

Po rozmowie z moimi rodzicami wymyśliliśmy, że skoro tani prezent to to nie jest, to że się złożymy: ja, moi rodzice, jego rodzice. (Małe wtrącenie: moi i jego rodzice to dwa inne światy, już różnica wieku na to wskazuje: 15 lat). Moi rodzice byli zachwyceni tym pomysłem, na ile znają mojego męża to stwierdzili, że na pewno będzie się cieszył. Zawsze chciał to zrobić w końcu, nie?

No i tu się zaczyna. Napisałam do mojej teściowej smsa, że takie coś wymyśliłam, że moi rodzice się dorzucają i czy ona też nie chce (myślałam, że to formalność!!), a ona do mnie zadzwoniła i przez łzy, łamiącym się głosem zaczęła opowiadać:

(tutaj małe wtrącenie: mój mąż miał w wieku 15 lat taki oto wypadek: zasłabł w łazience, uderzył głową o wannę, tylko moja teściowa to widziała, wpadła w panikę, pojechała z nim na pogotowie, w szpitalu zrobili mu badania i wyszło, że ma fale mózgowe typowe dla padaczki, zaczął brać leki na padaczkę, trwało to ok. 3 miesiące, od tamtej pory nigdy nie miał nawet jednego objawu świadczącego o padaczce, a zaznaczę, że dużo żeglujemy, sztormy nie sztormy, atlantyki nie atlantyki, mąż jeździ na nartach po czarnych szlakach)

"Dziecko, ja nie chcę ci zrobić przykrości, ale ja nie mogę.... (teatralna pauza), no przecież to jest niebezpieczne. On miał przecież ten atak, tylko ja to widziałam. Jak on skoczy i coś mu się stanie, to przecież zostanie inwalidą, a ty z tym wszystkim zostaniesz sama (teatralna pauza, głos się łamie). No ja nie mogę."

Ok, myślę. Nie chce się dokładać, spoko maroko. Mówię jej, że rozumiem, że nie ma problemu. Ale to nie koniec. Ona postawiła tę sytuację na ostrzu noża, mówiąc, że jeśli my damy mu taki prezent to skazujemy go na inwalidztwo.

Więc jestem w takiej oto sytuacji.
1. Jeśli dam mu ten prezent i nie powiem mu o wątpliwościach jego mamy, a on się o tym dowie od swojej matki, to jestem tą złą.
2. Jeśli mu dam ten prezent i powiem "twoja mama nie chce, żebyś skakał" to on nie skoczy, więc prezentem mogę sobie tyłek podetrzeć.
3. Jeśli mu nie dam, to będę kolejną osobą w tej jego rodzinie, która ulegnie jego matce, da się sterroryzować i zrobię wszystko nie zgodnie z wyznawanymi przez siebie wartościami.
4. Jeśli mu dam inny prezent i powiem, że chciałam mu dać skok, ale ze względu na lęki jego matki zrezygnowałam to stanę się największym dupolizakiem wszechświata. Wygram względy teściowej (na których mi nie zależy) oraz męża (na których mi zależy, ale czy aż tak??).

Jeśli ktoś dotrwał do tego miejsca to uprzejmie proszę o komentarz i radę.

PS. Tak, jak widzicie nie jestem wielką przyjaciółką mojej teściowej. Ale my się nawet lubimy. Tzn. ja wiedziałam, wychodząc za mojego męża, jaka jest teściowa. Oczywiście liczyłam, że się zmieni, ale się nie zmieniła. Nie jestem typem osoby, która lubi robić ludziom na przekór. Po prostu kieruję się w życiu rozsądkiem.
--
inaczej o ślubie slubbezbezy.blogspot.com/
berlińskie 'conieco' dziewczynabezmatury.blogspot.com/
Obserwuj wątek
    • kochamruskieileniwe Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 10:48
      ale, ale...
      czt wy musicie o wszystkim informowac teściową?ok, rozumiem, ze juz wie jaki ma byc (ewentualnie) prezent, ale - moze mąz wykonac skok, a na pytanie matki o prezent - zbyć ją ?I oszczedzic szczegółow. Albo sie przyznac, mówiąc - to było moje marzenie - zaobacz nic mi nie jest.
      A co na szczegółowe relacje o zeglowaniu w warunkach sztormowych? Sliskim pokładzie, latającym bomie i innych? Tesciowa nie reaguje?

      • szczeciniankawpoznaniu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 10:52
        Ha! Z tym żeglarstwem to dobre pytanie, którego nie omieszkałam jej zadać. Powiedziała, że przecież ja zawsze przy nim jestem. No ale co ja niby bym miała zrobić jak wyleci z pokładu przy zmianie foka? No, także widzisz. Ona i zdroworozsądkowe argumenty to dwie różne sprawy.

        Popełniłam błąd strategiczny, mówiąc jej o tym, ale naprawdę się nie spodziewałam, że ona zareaguje taką histerią! Oczywiście, nie muszę jej informować. Ale na pewno zapyta się synka co dostał. A on jej na pewno odpowie (nie mogę nałożyć klauzuli tajności...). Chociaż przyszedł mi pomysł do głowy, żeby w dniu urodzin dać mu kartkę z napisem "spełnione marzenie" i któregoś dnia go po prostu zawieźć na ten skok. Ale i tak wyjdę na złą... (głos w głowie: "nie daj się terroryzować!!")

        --
        inaczej o ślubie slubbezbezy.blogspot.com/
        berlińskie 'conieco' dziewczynabezmatury.blogspot.com/
        • kochamruskieileniwe Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 10:58
          no to co Ci przyszło do glowy brzmi ok
          Daj mu promesse skoku.Plus cos jeszcze (moze cos intymnego suspicious)Skok po miesiacu-dwoch, jak tesciowa zapomni, a na pytanie co dostał niech opowie o tym drugim smile
          To drugie: noc rozkoszy, wizyta w solonie masażu - no coś w tym stylu suspicious

          a co do żeglowania - a co bedzie, jak to ty wypadniez za burte?
          a na nartach - to rozumiem, stoisz za nim z tylu na deskach?

          rozumiem, ze sa takie typy, ale... nie daj sie!
    • misiowazona Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 11:00
      To nie jest kwestia różnicy wieku, tylko częściowo kwestia charakteru. Jak już powiedziałaś teściowej, to przepadło. Nie robiłabym takiego prezentu. Jeśli już mąż ma skoczyć na spadochronie, to wtedy, gdy jesteście na wakacjach we dwoje i nadarza się okazja, a nie w obliczu stresu jego matki. Masz własne dzieci? Nie patrz na to jak na fochy starszej pani, ale obawy matki, wynikające z określonych przeżyć.Pomyślałabym o innym prezencie, ten już spalony.
      • szczeciniankawpoznaniu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 11:17
        Patrzę na to zarówno jak na paranoje (nie fochy!) starszej pani, jak i na obawy matki. Jestem w stanie zrozumieć jej obawy. Ale... wiele rzeczy w życiu ich dzieci się nie wydarzyło, bo jej się wydawało, że to niebezpieczne/nieodpowiednie/złe dla ich dzieci (mój mąż ma jeszcze siostrę) i wierz mi, że za każdym razem jak słyszę o tych rzeczach, które nie miały miejsca, a powinny, to włos mi się jeży na głowie.

        Ale dziękuję za opinie. Potrzebuję innych, niż moja własna. To, że prezent już w pewien sposób spalony to wiem. Na pewno nie będzie skakał jak będziemy razem na wakacjach, bo wydaje mi się to absurdalne, żeby jechać gdzieś na wakacje, żeby ktoś skoczył ze spadochronem. Wakacje spędzamy zwykle na morzu i tam taki skok byłby dość skomplikowany. Ośrodek skoków jest blisko miejsca, w którym mieszkamy. To miejsce, które mam sprawdzone, mam sto procent zaufania do ludzi, którzy tam pracują. Wierzcie mi, że nawet zadałam sobie trud, żeby tam zadzwonić i opisać sytuację i poprosić ich o opinię. W końcu to mój mąż i też nie chciałabym, żeby coś mu się stało!

        --
        inaczej o ślubie slubbezbezy.blogspot.com/
        berlińskie 'conieco' dziewczynabezmatury.blogspot.com/
    • autumna Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 11:44
      Przełożyłabym na inną okazję. W chwili obecnej obawy jego mamy zepsułyby mu radość z prezentu. Nie traktuj tego jako porażkę, że uległaś. W całkiem innej sytuacji należałoby oczywiście zrobić po swojemu, ale nie ma co ryzykowanie skisłej atmosfery wtedy, kiedy właśnie ma być super.

      --
      Planeta Berlin
      Robótkowe ADHD
      Chała, ale nie drożdżowa, tylko taka do czytania
        • rapunzel72 Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 14:57
          Niezbadane są wyroki boskie...
          Schumacher zamiast mieć wypadek na torze formuły 1 miał go na nartach, choć tam też szaleńczo ryzykował.
          Mam wrażenie, że brak własnych dzieci, który podejrzewam, z jednej strony sprawia, że nie potrafisz zrozumieć lęku teściowej, nawet jeśli jest irracjonalny do pewnego stopnia, a z drugiej nie rodzi obaw w tobie, że zwiększasz szansę na uczynienie ich półsierotami.wink
          Jasne, że wypadek można mieć na własnej ulicy, ale ja takie przedsięwzięcia odbieram trochę jako kuszenie losu.
          Widać jestem panikarą jak twoja teściowa.wink
          • szczeciniankawpoznaniu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 15:06
            Każde regaty mogą uczynić z naszych dzieci sieroty w 100%. Widać takie mamy charaktery i upodobania... Tylko mój logiczny mózg nie dostrzega logiki w tym, że regacenie się na Atlantyku może być bezpieczniejsze od skoku w tandemie. No po prostu nie pojmuję tego. Ale jak już wcześniej było mówione: głównie idzie tu o kwas, który powstanie, a nie o sam skok.
            --
            inaczej o ślubie slubbezbezy.blogspot.com/
            berlińskie 'conieco' dziewczynabezmatury.blogspot.com/
            • squirk Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 15:42
              szczeciniankawpoznaniu napisała:

              Ale jak już wcześniej było mówione: głównie idzie tu o
              > kwas, który powstanie, a nie o sam skok.

              Nie mówiłabym rodzicom o takich rzeczach. Zresztą nie mówię, moja mama nie śpi ze stresu kiedy się przeziębię a nie mieszkam z nią (ani nawet w pobliżu) od wielu lat. Jedno ze wspomnień z dzieciństwa to zdenerwowana do szaleństwa mama stojąca w oknie ze łzami w oczach kiedy spóźniliśmy się wracając ze szkoły. Wystarczyło kilkanaście minut, nie przesadzam.
              Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal czy jak to szło.

              --
              Chaotyczna neutralna.
          • squirk Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 15:11
            rapunzel72 napisała:

            > Jasne, że wypadek można mieć na własnej ulicy, ale ja takie przedsięwzięcia odb
            > ieram trochę jako kuszenie losu.
            > Widać jestem panikarą jak twoja teściowa.wink

            Też jestem - jak moja mama.
            Uważam, że ślub nie oznacza wprawdzie końca radości z życia wink ale zwiększa, w teorii przynajmniej, poczucie odpowiedzialności. Nie robię, na ile to możliwe (bo wiadomo że jak ktoś ma pecha to mu w drewnianej chacie cegła na łeb spadnie a udusić się można marchewką) niczego, co mogłoby pozbawić męża mojej fascynującej osoby wink i on także nie ryzykuje niepotrzebnie. Mamy po prostu ważną osobę do dbania o i nie chcemy sobie siebie przedwcześnie odebrać. Szczęśliwie żadne z nas nie miało i nie ma ryzykownych pasji ani planów (ani dzieci, co w ogóle wykluczyłoby ryzykowanie życiem dla chwili przyjemności) więc nie było z czego rezygnować.
            Gdybym jednak wiedziała, że jakieś ryzykowne cośtam jest wielkim marzeniem męża zgodziłabym się na jego udział w czymś takim. Absolutnie nie informując teściów - wystarczy, że ja panikuję, po co robić to innym.
            W opisanej sytuacji wręczyłabym prezent, pospazmowała i pokwiczała sobie w mankiet, zafundowała sobie pakiet SPA żeby złagodzić stres wink a o przygodzie poinformowała ewentualnie w luźnej rozmowie po miesiącu czy roku.

            --
            Chaotyczna neutralna.
            • budzik11 Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 16:37
              Zgadzam się. Mój mąż, na okrągłe urodziny, zafundował sobie, co też jest marzeniem jego życia, wyprawę/wejście na jedną z najwyższych gór świata. Szykuje się do tego od roku, ale jego mama o tym nie wie, powie jej po fakcie, czyli po szczęśliwym powrocie. W pewnym momencie trzeba przeciąć pępowinę, nie opowiadać o wszystkim mamusi. A to, że 15 lat temu mamusia była świadkiem jednego wypadku męża nie znaczy, że ma do końca żyć w jego (tego wypadku) cieniu i wszystkie decyzje podejmować na jego podstawie. Podobnie jak np. rodzice wcześniaków w pewnym momencie muszą sobie uświadomić, że ich maleństwo z inkubatora jest już dorosłym, odpowiedzialnym człowiekiem, nie kruchym, niedorozwiniętym płodem.
        • rapunzel72 Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 18:18
          No ale skoro teściowa tak się nad małżonkiem permamentnie trzęsie, to chyba znasz jego stosunek do tego. Olewa to czy się przejmuje? Jeśli olewa, to przeprowadź całą akcję, ale lepiej, żeby teściowa dowiedziała się po fakcie, bo może nie wytrzymać napięcia.
          Chyba nie wydzwania do was co 5 minut.
          Jak skoczy i jej powie, to wyjdzie najwyżej, że przesadza z tą troską.
            • malpa-w-czerwonym1 Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 18:37
              A ja bym nie dała! Piszę to jako teściowa i synowa. Domyślam się, bo kiedyś podczytywałam Twój blog, że nie masz za długiego stażu małżeńskiego, a więc trochę jeszcze przed Tobą i z teściową - więc po co Ci te złe emocje? Moja synowa, skądinąd fajna dziewczyna, której oddaję to, że jest pracowita, kreatywna, śliczna i bardzo oddana mojemu synowi, taki numer zrobiła, ale w prezencie dla siebie, na szczęście nie dla syna... Tego bym jej nie wybaczyła! Natomiast nie mogę jej darować tego wyskoku, bo w takich kategoriach to traktuję! Ja to ja, teściowa tylko, ale prawie o zawał przyprawiła swoją matkę! Po co? Nie wiem... Jest tyle możliwości zrealizowania się. Wymyśl coś innego - koncert gwiazdy z grupy "top of the top" na drugim końcu świata, kurs nurkowania, kurs gotowania u kucharza z telewizji, jakiś weekendowy wypad w oryginalne miejsce... I poczekaj, zrozumiesz uczucia swojej teściowej jak sama nią zostaniesz!


              --
              Tylko nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy!
              • szczeciniankawpoznaniu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 19:07
                8 lat jesteśmy już w związku. Przez te 8 lat mąż przeszedł już wszystkie fazy stosunków z mamą. Obecnie jest tak, że trudno życzyć sobie, żeby było lepiej. smile

                Nie rozumiem tylko, dlaczego jako rodzic nie byłabyś w stanie wybaczyć dziecku realizacji własnych marzeń? Przecież nikomu nie zrobiła krzywdy? To znaczy zrobiła: ktoś się o nią martwił. Natomiast moja teściowa jest bliska zawału jeśli jej mąż nie zadzwoni po dojechaniu na miejsce. Już jest cała litania: wypadek, zawał, szpital. Przecież to nerwicy można dostać!

                Widzę jak wszystkim to się udziela. Nie chcę wpaść w taką pułapkę. Uważam, że (biorąc pod uwagę obiektywne fakty) byłoby wielką szkodą rezygnować z własnych marzeń ze względu na czyjeś lęki. Tak samo było z wyjazdem za granicę, z nową pracą, małżeństwem i innymi rzeczami. Wszystko wiazało się z ryzykiem a moja teściowa niestety widziała zawsze tylko złe strony.
                --
                inaczej o ślubie slubbezbezy.blogspot.com/
                berlińskie 'conieco' dziewczynabezmatury.blogspot.com/
              • wadera3 Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 23:16
                Ja zaś jako teściowa, czyli świekra(mam dwóch synów i dwie synowe) popierałabym synową/synowe w podarowaniu takiego odlotowego prezentu, o którym wiedziałybyśmy na 100%, że jest to marzenie syna. Kiedy mamy realizować swoje marzenia jak nie w czasach młodości?
                W Twojej(autorko) sytuacji postarałabym się o zrealizowanie tego planu, i zależnie od okoliczności, wcześniej, czy później powiedziałabym mężowi, że jego mama była przeciw.
                Radość ze spełnionego marzenia przysłoni dyskomfort mamy.


                --
                Lepiej grzeszyć, a później żałować, niż żałować, że się nie zgrzeszyło
                • szczeciniankawpoznaniu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 09:02
                  Dziękuję za ten głos. Nie dlatego, że jest jakby bardziej po mojej stronie. To taki sam głos jak moich rodziców, przecież oni też mają dzieci, z bratem różne dziwne rzeczy wymyślaliśmy i jestem mojej mamie (tata to tam wiecie... rób córcia co chcesz, abyś szczęśliwa była big_grin), że chowała strach do kieszeni i mnie wspierała. Ale... ktoś już tu pisał, że to może kwestia charakteru. Mama uciekała z domu, żeby pojechać na koncerty do Jarocina, więc zawsze miałam na nią haka tongue_out
                  --
                  inaczej o ślubie slubbezbezy.blogspot.com/
                  berlińskie 'conieco' dziewczynabezmatury.blogspot.com/
              • mallina Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 16.01.15, 10:04
                Niby kurs nurkowania jest bezpieczniejszy od skoku spadochronowego?
                Malpa-w czerwonym -niestety kwlaifikujesz sie do kategorii rodzicow/tesciow ktorych sie zawiadamia albo dlugo po fakcie o jakims wydarzeniu, albo wcale. Wydarzeniu zwiazanym z jakims wiekszym wyzwaniem sportowo-przygodowym.
                Co takiego strasznego zrobila Twoja synowa? Skok spadochronowy? I co? Wiesz o tym, ze nawet lot samolotem jako pasazer moze byc grozny? A jak prowadzi samochod, to tez sie naraza? Moze dla kogos realizowanie siebie, to wlasnie ta adrenalina ze skokow czy innych pdoobnych wyczynow, ludzie to robia na swoja wlasna odpowiedzialnosc,w ez pod uwage, ze to osoby dorosle i moga same o sobie decydowac. I Twoja synowa nie zrobila wyskoku swojej matce -ona zrobila sobie przyjemnosc, byc moze zrealizowala swoje marzenie, a gotwanie z kurzachem z tv, hehe coz moze jest dla kogos zwyczajna nuda?
                • malpa-w-czerwonym1 Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 16.01.15, 17:27
                  mallina napisała:

                  > Niby kurs nurkowania jest bezpieczniejszy od skoku spadochronowego?
                  > Malpa-w czerwonym -niestety kwlaifikujesz sie do kategorii rodzicow/tesciow kto
                  > rych sie zawiadamia albo dlugo po fakcie o jakims wydarzeniu, albo wcale. Wydar
                  > zeniu zwiazanym z jakims wiekszym wyzwaniem sportowo-przygodowym.
                  > Co takiego strasznego zrobila Twoja synowa? Skok spadochronowy? I co? Wiesz o t
                  > ym, ze nawet lot samolotem jako pasazer moze byc grozny? A jak prowadzi samocho
                  > d, to tez sie naraza? Moze dla kogos realizowanie siebie, to wlasnie ta adrenal
                  > ina ze skokow czy innych pdoobnych wyczynow, ludzie to robia na swoja wlasna od
                  > powiedzialnosc,w ez pod uwage, ze to osoby dorosle i moga same o sobie decydowa
                  > c. I Twoja synowa nie zrobila wyskoku swojej matce -ona zrobila sobie przyjemno
                  > sc, byc moze zrealizowala swoje marzenie, a gotwanie z kurzachem z tv, hehe coz
                  > moze jest dla kogos zwyczajna nuda?


                  No jakby Ci tu oględnie odpowiedzieć....? Może pozostańmy każda przy swoim zdaniu?
                  A tak na marginesie - wygląda na to, że jestem szczęśliwym człowiekiem, bo nie jestem Twoją teściową! Jakoś szybko ludzi kwalifikujesz do określonych kategorii, a wydaje mi się, że -jednakowoż -w różnych kategoriach chodzimy!
                  --
                  Tylko nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy!
        • autumna Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 19:15
          A w ogóle kiedy to miałoby być i ile potrzebujesz czasu na ewentualne zorganizowanie? Bo tu jest jeszcze kwestia, że w międzyczasie mąż pewnie będzie miał kontakt z mamą, która go zacznie błagać, żeby nie skakał.
          Kompromisowym wyjściem byłoby chyba podjęcie przez męża decyzji, czy chce taki prezent - znając stanowisko mamy. Wtedy co prawda nie będzie niespodzianki, ale chodzi o to, że ty nie powinnaś być stroną w tej sprawie. A może właśnie mąż będzie czuł ogromny dyskomfort z tego powodu, że mama tak strasznie przezywa ten skok? To jego uczucia są w tym momencie najważniejsze i chyba powinien mieć szanse na przemyślenie, co z tym zrobić.
          Natomiast jeśli to ty podejmiesz decyzję, zawsze będzie źle, jak idealnie wypunktowałaś w początkowym poście.

          --
          Planeta Berlin
          Robótkowe ADHD
          Chała, ale nie drożdżowa, tylko taka do czytania
      • altu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 10:29
        Miałam napisać dokładnie to samo.

        Pomijam kwestię, że jeżeli kupujesz skok od profesjonalistów, to powinien być poprzedzony wywiadem medycznym lub basaniem lekarskim. I po takim epizodzie padaczkowym, nawet z odległej przeszłości jest ryzyko nie dopuszczenia męża do skoku.
        Jeżeli chodzi o aspekt medyczny _za dużo mozna stracić.
        Owszem ryzyko skoku dla zdrowego czlowieka jest, ale na tym polega fun.

        Jak dla mnie świadomość, że jest 'szansa' na obudzenie epilepsji - studzi podobne zapędy.
        • szczeciniankawpoznaniu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 10:49
          Ok. Z wywiadu z dwoma lekarzami (jeden internista, drugi neurolog) wynika następująca rzecz: mąż miał 15 lat temu coś, co mogło być atakiem padaczkowym. 15 lat temu miał fale świadczące o pewnym rodzaju padaczki. Przyjmował leki. Nigdy potem nie było ataków. Wielokrotnie były powtarzane badania, ostatnie 5 lat temu i zawsze wychodziły delikatne odejścia od normy. Jak poinformował nas neurolog takie fale ma ok. 10% ludzkości, natomiast nie mają objawów. Nie wiem czy wiecie, ale 80% pacjentów z epilepsją zostaje wyleczonych. A teraz na czym polega "wyleczenie"? Na tym, że nie ma objawów. Fale mózgowe zmienione pozostają do końca życia. Nagły wzrost adrenaliny nie powoduje nawrotów epilepsji. Jest na odwrót: to atak padaczkowy powoduje wydzielenie adrenaliny. Ludzie którzy mają epilepsję przewlekłą, to znaczy biorą leki profilaktycznie, a nie mają napadów od ponad 6 miesięcy mogą skakać. To tak dla potomności... jakby kogoś interesowało.

          --
          inaczej o ślubie slubbezbezy.blogspot.com/
          berlińskie 'conieco' dziewczynabezmatury.blogspot.com/
          • very.martini Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 16.01.15, 22:53
            Kto Ci sprzedał te dane o wyleczalnosci padaczki? Za pomocą leków mozna kontrolować napady, ale w tym, co ludzie znają jako padaczka z filmów, o wyleczalnosci na tym poziomie nie ma mowy. Wielu z nas jest do końca życia skazanych na leki. "Skazani" to moze zreszta złe słowo.,bo przecież zawdzięczamy im normalne funkcjonowanie.
            Jeśli chodzi o ten zapis, to moja mama ma gorszy zapis eeg niz ja, chociaż ona jest zdrowa, a ja od lat choruje na padaczkę. Leczy sie objawy, nie zapisy - gdybyśmy chcieli leczyć zapisy, trzeba by leczyć znaczna większość populacji. A tak - zostaje te 5%wink
            Na marginesie, ja tez jestem nieprezentowa i naprawdę nie chce prezentów, chociaż sama uwielbiam je dawać. Rodzina i przyjaciele zaczynają rozumieć. Nawet zaczynam w sobie obserwować taki niepokojący mechanizm, ze bycie obdarowana na moment budzi we mnie agresję zamiast wdzięczności i radości - denerwuje mnie, ze ktos mi wlazi do mojego swiata i próbuje mnie uszczęśliwiać, skoro to miejsce moich decyzji. Myśle, że gdyby Twój mąż chciał skoczyć, juz dawno by to zrobił.


            --
            16%VOL
            22%VAT
    • malpa-w-czerwonym1 Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 19:46
      Oczywiście, że realizowanie własnych marzeń jest (kto wie, czy nie) najważniejsze! Natomiast nikt nie zrozumie strachu rodzica dopóki sam się z tym nie zmierzy! Moja dorosła córka, teraz już matka dziecięcia niespełna 3-letniego, kiedyś zbuntowana i przyprawiająca mnie o zawał kilka razy w tygodniu, teraz mi powtarza,że nareszcie wie, o czym jej mówiłam przed laty i rozumie moje zachowanie... Możesz zrealizować prezent w tajemnicy, ale czy będzie on miał dla męża ten smaczek? Mojej synowej, po jej (wy-) skoku podniósł się poziom adrenaliny, a mnie wku...wieliny - i tym się różnimy! A, i jeszcze jedno - nie jestem smętną staruszką, wręcz przeciwnie! Robię różne dziwne rzeczy, mam w sobie niemałą dawkę szaleństwa, ale absolutnie nie zagłusza to we mnie panicznego strachu o własne (dorosłe) dzieci i teraz jeszcze o wnuka...
      Taki "lajf"...
      --
      Tylko nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy!
    • sigrid.storrada Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 19:55
      Trochę poza tematem teściowej.

      Piszesz "To było takie jego marzenie, które zawsze odkładał na kiedyś, na później."
      Czy masz 100% pewności, że to zawsze odkładanie nie jest dlatego, że zwyczajnie nie jest na to gotowy? Że jakby naprawdę mu zależało na tym skoku to już dawno by skoczył? Może myśli sobie "fajnie by było kiedyś" "może kiedyś się zbiorę, dojrzeję do tego"?
      Ja bałabym się kupować taki prezent, bo obdarowany trochę nie ma wyboru - przecież nie powie "dzięki, ale w sumie mam strasznego stracha i nie skoczę" albo "dzięki, ale doszedłem do wniosku, że za dużo ryzykuję".
      • szczeciniankawpoznaniu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 20:23
        Akurat mam 100% pewności, że to jego marzenie. Odkładał je głównie z powodu remontu i regat, a raczej kosztów jakie za tym idą.

        Aha. Sprawę skonsultowałam z lekarzem. A nawet dwoma. Każdy z nich utwierdził mnie w przekonaniu, że tako skok niesie za sobą ryzyko jak dla każdego innego, na przykład mnie.
        --
        inaczej o ślubie slubbezbezy.blogspot.com/
        berlińskie 'conieco' dziewczynabezmatury.blogspot.com/
        • tuvalu1 Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 21:07
          Skoro mówisz że "masz 100% pewności" to coś czuję że to ma być "niespodzianka" dla męża o której się dowie dopiero na lotnisku.
          Skok ze spadochronem to wydatek rzędu kilkuset złotych. Więc po co żebranie o składkę u rodziny? Tym bardziej że jest to jak zaznaczyłaś prezent "od ciebie".
          Inne wyjście, skoro to skok tandemowy to skoczcie razem. To rozwiązuje od razu dwie sprawy. Jego mama będzie spokojna bo Ty będziesz z jej synem. Druga rzecz to ta że jeśli faktycznie zdarzy się wam wypadek to nie zostaniesz sama z inwalidą ale razem, romantycznie i radośnie przywalicie w Ziemię z prędkością 200 km/h.
          Siedemset złotych za skok tandemowy z instruktorem. Tysiąc jeśli wynająć dodatkowo kamerzystę ale ja do pierwszego skoku bym nie wynajmował. Na twarzach tych co pierwszy raz skaczą raczej szczęścia nie widać. wink
          • szczeciniankawpoznaniu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 21:56
            Żebranie? Serio? To miał być prezent od rodziny, tqk się jakoś przyjęło, że na większe okazje się składamy. Skok to 250 €, jest jeszcze impreza-niespodzianka, która kosztuje drugie tyle. Oczywiście zaplanowałam te wydatki wcześniej, więc pieniądze nie są tu problemem...

            Rozmawiałam z mężem. Bez zdradzania szczegółów wytlumaczylam mu w czym rzecz. Powiedział, żebym się w ogóle nie przejmowała. Przekładamy to na bardziej dogodny termin, może nieco cieplejszy i prezent dostaje w postaci promessy. Koniec tematu, dziękuję za wszystkie porady.

            Ps. Ja skakać nie zamierzam. Zupełnie mnie to nie kręci. Zostaję na wodzie.
            --
            inaczej o ślubie slubbezbezy.blogspot.com/
            berlińskie 'conieco' dziewczynabezmatury.blogspot.com/
            • tuvalu1 Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 23:55
              > Żebranie? Serio? To miał być prezent od rodziny, tqk się jakoś przyjęło, że na
              > większe okazje się składamy.
              Serio, serio. Gdy dzwoni do mnie ktoś z wiadomością że kupił coś w moim imieniu bez mojej wiedzy i pyta czy bym się nie dołożył, to mam ochotę strzelić w ten bezmyślny sagan. Natomiast gdyby zamiast zadzwonić, wysłał mi tylko SMSa uznając moją zgodę za formalność, to bym chyba udusił. wink
              Rozumiem że za 250€ niektórzy żyją cały miesiąc ale... Można sprzedać świetny komputer, do programowania wystarczy słabszy. Przepraszam, ale dlaczego wspominałaś o tym jaki wspaniały komputer posiada twój M.? To ma znaczenie w tej historii? wink

              > Przekładamy to na bardziej dogodny termin, może nieco cieplejszy
              > i prezent dostaje w postaci promessy.
              Przy skokach ma to niewielkie znaczenie. Na górze i tak szatańsko wieje i jest straszliwie zimno, a na dole, po wszystkim i tak są wszyscy spoceni, niezależnie od temperatury. wink

              > Ps. Ja skakać nie zamierzam. Zupełnie mnie to nie kręci. Zostaję na wodzie.
              Piszesz o mężu "Jego największą pasją jest to samo co moją". Widzę że w drugą stronę to nie działa. wink Wiesz że można wyskoczyć nad wodą? Taki akt samopoświęcenia i współdzielenia marzeń to byłby znakomity prezent dla niego.

              > Koniec tematu, dziękuję za wszystkie porady.
              Może moja odpowiedź nie jest taka jakiej oczekiwałaś ale moją intencją nie było, bynajmniej, by cię urazić. Bardzo cię przepraszam jeśli tak to odebrałaś.
              • autumna Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 07:59
                > dlaczego wspominałaś o tym jaki wspaniały komputer posiada twój M.? To ma znaczenie w tej historii?

                A ja to akurat rozumiem. Prawdopodobnie jedyna rzecz materialna, jaka by mu mogła sprawić radość, to lepszy komputer. Ale akurat ma wystarczający. Zresztą w razie czego wolałby raczej sam sobie kupić. Jeśli ktoś ma ściśle określone pasje, lepiej nie wyrywać się z obdarowywaniem przedmiotami, na których się kompletnie nie znamy. Jest to równie beznadziejny pomysł jak prezenty "uniwersalne" typu komplet kieliszków do wina albo album z malarstwem czy dziesiąty wazon, które potem kurzą się gdzieś w kącie.

                --
                Planeta Berlin
                Robótkowe ADHD
                Chała, ale nie drożdżowa, tylko taka do czytania
              • szczeciniankawpoznaniu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 08:48
                Po pierwsze to moja teściowa mnie prosiła, że jak będę myśleć o prezencie to mam pomyśleć o czymś "większym" i JAK ZWYKLE złożymy się wszyscy razem. Wydatek 500 euro w jednym miesiącu to dla mnie jednak spory wydatek. Do tej pory nie miałam żadnych problemów jeśli chodzi o składanie się na rodzinne prezenty. Głupio założyłam, że i tym razem wszystko odbędzie się bez tarcia. Szczególnie, że moi rodzice bardzo przyklasnęli temu pomysłowi. Kiedy ustalamy prezenty to zawsze wysyłamy sobie smsy, żeby nie narazić się na "podsłuch" osoby zainteresowanej. Więc jeśli chcesz kogoś dusić to raczek podduś sobie poduszkę.

                Mój mąż jest absolutnym minimalistą. Mógłby mieć jedne spodnie, jedną koszulę i jeden sweter. No i świetny komputer i świetny monitor, które tak się składa, że już ma i tak, potrzebuje dobrego sprzętu, bo komputer miał byc małych gabarytów, a na tyle silny procesor, żeby obsłużyć wirtualną maszynę. Ot, cała sprawa.

                Jego i moją największą pasją, hobby, częścią życia jest żeglarstwo. Oczywiście! Myślałam, żeby ten prezent był z tym związany. Nowy sztormiak - ma. Nowe szelki - ma. Kalosze - ma. Wiele innych rzeczy potrzebnych do regat po prostu ma, a przy jego nie znoszącym sprzeciwu minimalizmie - po co mu nowe??? Poza tym wiele rzeczy dzielimy. I w tym właśnie rzecz. Chciałam, żeby ten prezent był w 100% TYLKO DLA NIEGO. Ja ze skokami nie mam nic do czynienia. Ja mam wiele pasji i akurat nie ma problemu z prezentami dla mnie. Tak się złożyło, że on jest moim przeciwieństwem i swoje życie dzieli między pracę, rodzinę i żeglarstwo. Trzy lata temu tak podjął ten temat skoków i on się wciąż przewija. Oczywiście największym jego marzeniem (poza rejsem przez Atlantyk) jest lot odrzutowcem, no ale wiecie...

                A przekładamy to na cieplejszy termin nie ze względu na temperaturę na wysokości 4000 m, ale na dole, żeby to połączyć z wyjazdem za miasto.
                --
                inaczej o ślubie slubbezbezy.blogspot.com/
                berlińskie 'conieco' dziewczynabezmatury.blogspot.com/
    • keepersmaid Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 22:07
      www.theguardian.com/world/video/2014/jun/13/george-bush-sr-celebrates-90th-with-skydive-video
      90 lat...
      Moja przyjaciolka, matka podrosnietych dzieci, zafundowala sobie skok na 50 urodziny.
      Burza w szklance wody.

      Dac, z krotkim terminem, np do wykorzystania dzien czy 2 po urodzinach. Otworzyc koperte jak juz mamusia zlozy zyczenia i sie rozlaczy.

      --
      Non, rien de rien
      Non, je ne regrette rien
      Ni le bien qu'on m'a fait
      Ni le mal, tout ça m'est bien égal
      • autumna Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 14.01.15, 23:22
        > Dac, z krotkim terminem, np do wykorzystania dzien czy 2 po urodzinach.

        No ja bym się raczej spieniła, że na łeb na szyję mam lecieć wykorzystać swój prezent, podczas gdy akurat może nie mam czasu / nastroju / zdrowia. Wydaje mi się, że nawet najfajniejszy pomysł może nie wypalić, jak wypadnie nie w porę. Osobiście wolę coś uzgodnionego - na co mogę czekać z radością - niż niespodzianki.

        --
        Planeta Berlin
        Robótkowe ADHD
        Chała, ale nie drożdżowa, tylko taka do czytania
          • boby_moby Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 16.01.15, 12:54
            czytam i czytam i w końcu postanowiłam napisać, ja dwa lata temu na urodziny zrobiłam mężowi identyczny prezent, a nadmienię, że nigdy nie mówił że chce skoczyć smile, W związku z tym że były to bardzo, zaznaczam bardzo okrągłe urodziny, to postanowiłam mu zrobić właśnie oto taki prezent. Impreza była w sobotę, a jego urodziny wypadały w niedzielę, więc idealnie się złożyło, bo wszyscy pojechaliśmy rano obserwować jego skok smile). Nadmienię, że nie obyło się bez komentarzy: "a jak mu się coś stanie", ale nie zwracaliśmy na to uwagi. Był też kamerzysta i uwierz mi, weź mężowi kamerzystę, to jest wspomnienie na całe życie. Nagranie obiegło całą rodzinę i znajomych. Po skoku mąż był w "lekkim szoku" ale mega szczęśliwy, dumny i zadowolony. Do tej pory chwali się wszystkim jaki ostała prezent od żony smile). Uważam, że takie prezenty powinno się realizować od razu, bo potem to się przekłada, przekłada i przekłada. Wiem z autopsji, mąż dostał kiedyś ode mnie voutcher do wykorzystania na .... i do tej pory leży nie wykorzystany (a bardzo ucieszył się z niego)
            • autumna Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 16.01.15, 16:10
              > mąż dostał kiedyś ode mnie voutcher do wykorzystania na .... i do tej pory leży nie wykorzystany
              > (a bardzo ucieszył się z niego)

              Stary dowcip się nasuwa:
              - Cześć stary, słyszałem, że się ożeniłeś.
              - No, tak.
              - To musisz być szczęśliwy?
              - Ano muszę.

              --
              Planeta Berlin
              Robótkowe ADHD
              Chała, ale nie drożdżowa, tylko taka do czytania
              • squirk Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 16.01.15, 16:22
                autumna napisała:

                > Stary dowcip się nasuwa:
                > - Cześć stary, słyszałem, że się ożeniłeś.
                > - No, tak.
                > - To musisz być szczęśliwy?
                > - Ano muszę.

                Skojarzyło mi się z:

                - Jak tam, chodzisz jeszcze z tą blond, Hanią czy jak jej tam?
                - No nie, już nie chodzimy bo...
                - A to świetnie, niczego ci nie chciałem mówić ale ona jest przecież koszmarnie brzydka, no taka paskudna twarz, i te nogi krzywe...No i głupia, skądeś ty taką durną babę wziął, przecież nie było z nią o czym rozmawiać, matoł taki...Ani się to ubrać nie umiało, ani umalować, na pieniądze leciała, każdy ci to powie, beznadziejny przypadek, głupia i paskudna...a właściwie to czemu już nie chodzicie?
                - Ożeniłem się z nią.

                Może to ten sam.
                wink

                --
                Chaotyczna neutralna.
      • szczeciniankawpoznaniu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 08:57
        Swoją drogą... niezła krzepa. No a to już inna liga smile
        Ja też bym się cieszyła jakby moja mama zrobiła coś takiego szalonego! Jej największym szaleństwem jest polecieć do Lizbony. Aczkolwiek jak słucham inne "dzieci" to i tak nie mam najgorzej. Teraz moja mama planuje podróż do Nowej Zelandii smile na razie tylko plany, ale kto wie smile

        --
        inaczej o ślubie slubbezbezy.blogspot.com/
        berlińskie 'conieco' dziewczynabezmatury.blogspot.com/
    • sajolina Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 10:49
      Ja bym powiedziała mężowi, że chcę mu zrobić taki prezent i niech sam zdecyduje, czy chce skoczyć, to jego matka i jego "sumienie". Być może sam podejmie decyzję, że chce skoczyć od razu albo innym razem, jak sprawa przycichnie. Teściowa się boi i ma prawo się bać, a on ma prawo podjąć decyzję, czy wbrew stanowisku matki chce skoczyć, czy nie. Nie powinnaś podejmować za niego takiej decyzji, jeśli wiesz, że mąż wiedząc o strachu matki, nie skoczyłby. To jest uszczęśliwianie na siłę. Pal sześć stosunki z teściową, ale myślę, że mąż też się poczuje rozczarowany jak się dowie, że świadomie wmanewrowałaś go w taką niejednoznaczną sytuację. Postaw się w sytuacji odwrotnej, gdyby to teściowie uparli się na taki prezent, a Ty byś się bała. Też byś chciała, żeby mąż wiedział, że się boisz i żeby wziął to pod uwagę.
      • szczeciniankawpoznaniu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 11:03
        Wszystko się zgadza. Tylko jedno nie. Gdyby ten strach miał jakieś rozsądne uzasadnienie. W obliczu tego, że nie ma... no jestem w stanie myśleć o tym jak o wmanewrowywaniu w jakąś sytuację. Tak samo "wmanewrowałam" męża w nową pracę, regaty, w wyjazd za granicę, w małżeństwo i wiele innych rzeczy, które wg niej niosły za sobą śmiertelne ryzyko.
        --
        inaczej o ślubie slubbezbezy.blogspot.com/
        berlińskie 'conieco' dziewczynabezmatury.blogspot.com/
        • sajolina Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 11:21
          Stach nie musi mieć racjonalnego uzasadnienia, ale akurat w mojej ocenie ten strach je ma. Skok ze spadochronem nie jest w 100% bezpieczny, zawsze jest jakieś ryzyko niepowodzenia. Z resztą to czy strach jest racjonalny czy nie, to nie ma znaczenia - jak teściowa jest terrorystką panikarą, to z tym musi walczyć Twój mąż, a nie Ty za jego plecami. Jeśli on uważa, że mama przesadza, to nie będzie miał problemu z tym, żeby skoczyć, albo żeby przełożyć skok na inną okazję i mamie o tym nie mówić i jej nie niepokoić. Ale i tak uważam, że to powinna być jego świadoma decyzja, a nie Twoja. Jeśli mąż się poddaje wszystkim lękom matki, nawet takim, które sam uważa za nieracjonalne, to jest dość poważny problem, którego nie rozwiążesz, ukrywając przed nim lęki matki.

          A co do wmanewrowywania męża w małżeństwo, regaty, czy nową pracę, to mąż też nie wiedział, że mama jest temu przeciwna? Czy wiedział i umiał sam podjąć decyzję?

          --
          [url<a href="lilyslim.com/"><img src="swlf.lilyslim.com/whmqp2.png" width="400" height="80" border="0" alt="LilySlim Weight loss tickers" /></a>
          [/url]
          • szczeciniankawpoznaniu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 11:33
            Wiedział, wiedział. Ale uznał strach matki za nieracjonalny i podjął swoją decyzję. Tylko wiesz... to się łatwo tak mówi, ale jak przez wiele lat żyjesz pod kloszem i nagle się pojawia ruda świrnięta kandydatka na żonę, która mówi "daj spokój! co się może nie udać?" to ciężko jest wyjść z lęków zasiewanych LATAMI przez jedną z najbliższych osób. Podejrzewam, że jakby mi moja mama przez 25 lat do głowy kładła "nie wychylaj się, nie mów nic co mogłoby się nie spodobać komukolwiek, marzenia zachowaj na później, nie rób nic co byłoby poza normą" to też bym była przerażona możliwościami jakie mi daje oswobodzenie się z rodzicielskiego chomąta big_grin

            --
            inaczej o ślubie slubbezbezy.blogspot.com/
            berlińskie 'conieco' dziewczynabezmatury.blogspot.com/
            • sajolina Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 12:09
              Ale ja nie mówię, że to jest łatwe, bo nie jest, tylko generalnie teściowej nie zmienisz, ale mężowi możesz pomóc wyjść z tego chomąta albo jakoś sobie z nim radzić. Coś o tym wiemsmile Natomiast, jeśli jest tak jak piszesz, że mąż obecnie miałby problem ze skokiem, wiedząc o lękach matki, to uważam, że mógłby mieć potem żal do Ciebie, że ukryłaś przed nim te lęki. A chyba nie chodzi o to, żeby mąż skoczył, a potem miał poczucie winy, żalu itd zamiast się cieszyć.

              On dla swojego własnego świętego spokoju musi się w którymś momencie uodpornić albo nauczyć ukrywać przed mamą niewygodne rzeczy, a tego skoku w tym momencie nie da się już ukryć, dlatego ja bym się zastanowiła nad tym, żeby faktycznie teraz dać mężowi jakiś drobiazg "na pokaz", a skok dać po cichu do zrealizowania w innym terminie, jak teściowa już zapomni. Nie kłuć jej w oczy. Nawet możesz mężowi wprost powiedzieć, że jest taka sytuacja i Ty mu sugerujesz poczekanie z tym skokiem. To nawet wyjdzie na Twoją korzyść, bo chyba nie chcesz stać się dla teściowej wrogiem nr 1, który ma takie straszne pomysły i nie wiadomo co jeszcze wymyśli. Uważam, że z taką osobą nie ma innej rady - nie zmienisz jej, nie przekonasz, nie wykłócisz się, tylko niepotrzebnie zantagonizujesz, więc trzeba działać po cichu i bez jej wiedzy.
          • marysia191 Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 17:06
            sajolina napisała:

            > Stach nie musi mieć racjonalnego uzasadnienia, ale akurat w mojej ocenie ten st
            > rach je ma. Skok ze spadochronem nie jest w 100% bezpieczny, zawsze jest jakieś
            > ryzyko niepowodzenia.
            >
            Prawda.
            Mój mąż, były skoczek spadochronowy, mawia, że skoki, to za każdym razem ratowanie sobie życia...
            Sam był świadkiem wypadków na skokach. Swoje skakanie też zakończył wypadkiem - nie otworzył mu się prawidłowo spadochron. Splątane w powietrzu linki niemal wyrwały rękę z przedramienia...To cud, że żyje...

            Myślenie o skokach w kontekście stuprocentowego bezpieczeństwa jest niepoważne...



            --
            strelicjaa.blogspot.com/
            mojenaparstki.blogspot.com/
            • szczeciniankawpoznaniu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 16.01.15, 20:04
              Czy sam składał sobie spadochron? Czy w ogóle to był skok solo? Przecież gdyby to nie niosło za sobą ryzyka to nie byłoby tego całego ambarasu!
              Ja powtarzam jak mantrę: jego matka nie ma problemu z tym, że jej syn rzuca się na 17 m drewnianym jachcie na atlantyckie sztormy, a ma problem ze skokiem w tandemie. Jej argumentacja, że niby ja z nim jestem jak żeglujemy jest nawet nie śmieszna, a absurdalna. No bo co ja zrobię jak on fiknie za burtę? Aha, rzucę się za nim i sprawdzę czy nie ma ataku.

              --
              inaczej o ślubie slubbezbezy.blogspot.com/
              berlińskie 'conieco' dziewczynabezmatury.blogspot.com/
              • marysia191 Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 16.01.15, 21:44
                szczeciniankawpoznaniu napisała:

                > Czy sam składał sobie spadochron? Czy w ogóle to był skok solo? Przecież gdyby
                > to nie niosło za sobą ryzyka to nie byłoby tego całego ambarasu!
                > Ja powtarzam jak mantrę: jego matka nie ma problemu z tym, że jej syn rzuca się
                > na 17 m drewnianym jachcie na atlantyckie sztormy, a ma problem ze skokiem w t
                > andemie. Jej argumentacja, że niby ja z nim jestem jak żeglujemy jest nawet nie
                > śmieszna, a absurdalna. No bo co ja zrobię jak on fiknie za burtę? Aha, rzucę
                > się za nim i sprawdzę czy nie ma ataku.
                >
                Sam składał spadochron. Skok był indywidualny, nie skakał w tandemie.

                Ja absolutnie nie neguję tej formy prezentu. Wszystko jest dla ludzi wink
                Ale zdarza się, że czasami coś pójdzie nie tak, jak to sobie zaplanowaliśmy...


                --
                strelicjaa.blogspot.com/
                mojenaparstki.blogspot.com/
      • wadera3 Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 11:26
        sajolina napisała:

        >Postaw się w sytuacji odwrotnej, gdyby to teściowie uparli się na taki
        > prezent, a Ty byś się bała. Też byś chciała, żeby mąż wiedział, że się boisz
        > i żeby wziął to pod uwagę.

        Ja znów jako świekra, czyli matka męża, moje dzieci (synowie z żonami) miewają pomysły, kompletnie do mnie nie przemawiające, a wręcz budzące moją niechęć, co prawda chodzi o kwestie światopoglądowe, więc i pewne długofalowe działania na rzecz wnuków, ale tak czy inaczej, pewnych rzeczy bym nie zrobiła, a gdyby pytali mnie o zdania, powiedziałabym "nie". Jednak szanuję ich autonomię, z całą konsekwencją, i nawet nie oburzam, i nie dziwię, że nie uzgadniają tego ze mną.
        Są "swoją własną" rodziną i koniec.
        Jedynym wymogiem jest to, żeby mnie powiadamiali o terminach pewnych zdarzeń, jeśli mam mieć w nich udział, jako babcia opiekunkawink, bo zdarzało się, że w ostatniej chwili nie mogłam zmienić swoich planów, co odbiło się na ich planach, ale to detal.
        Moje przemyślenia, że ja bym postąpiła inaczej, zostawiam dla siebie i mojego męża(który nie jest ojcem syna). Ewentualne obawy, czy strachy, też zostawiałabym dla siebie, dzieliłabym się nimi (ewentualnie)po.
        Wszystko to pewnie dlatego, że w całym swoim życiu wciąż miałam dokoła siebie ludzi wiedzących lepiej co powinnam, jako dziecko, nastolatka(apodyktycznie rodzice), młoda mężatka(była teściowa), żona(były mąż), więc doskonale pamiętam, że "nie rób drugiemu co tobie niemiłe" to zawsze aktualne porzekadło, i staram się tego trzymać.
        --
        Lepiej grzeszyć, a później żałować, niż żałować, że się nie zgrzeszyło
        • szczeciniankawpoznaniu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 11:35
          wadera3, uwielbiam tekst z Twoje stopki. Jeszcze mnie to credo w życiu nie rozczarowało. Do tej pory żałuję, że nie korzystałam z pewnych okazji, a z wykorzystanych nie żałuję big_grin big_grin Dziękuję za Twój głos. Myślę, że musisz być podobna do mojej mamy, mam nadzieję, że to nie ona incognito na forum smile

          --
          inaczej o ślubie slubbezbezy.blogspot.com/
          berlińskie 'conieco' dziewczynabezmatury.blogspot.com/
        • sajolina Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 12:14
          Jednak szanuję ich autonomię, z całą konsekwencją, i nawet nie oburzam, i nie dziwię, że nie uzgadniają tego ze mną.
          Są "swoją własną" rodziną i koniec.


          Tylko tutaj nie jest problem pt "czy muszę słuchać apodyktycznej teściowej", tylko raczej problem jak się będzie czuł mąż, jak dostanie taki prezent w takich okolicznościach. W końcu to ma być prezent dla niego i jak chłop ma mieć mieszane uczucia i być rozdarty między matką, żoną i sobą samym, to ja nie wiem, czy to jest fajny prezent.
          • rapunzel72 Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 12:40
            W sumie ciekawa dyskusja się wywiązała.smile
            Mnie nasunęły się jeszcze coś takiego.
            Wiedząc o ciągłym lęku teściowej mogłaś przewidzieć taką reakcję, bo jestem pewna, że moja mama zareagowałaby identycznie i nie miałoby to związku z żadnymi ewentualnymi problemami zdrowotnymi, taki skok to jednak zawsze jakieś ryzyko.
            Tak więc trochę sobie sama strzeliłaś w kolanowink
            I druga rzecz, nie chciałabym być w twojej skórze, gdyby - odpukać - coś podczas tego skoku poszło nie tak. Już nawet nie przez teściową.
            • szczeciniankawpoznaniu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 12:43
              Wiem, wiem. Nie wykazałam się zmysłem stratega. Na usprawiedliwienie powiem, że mój instynkt osłabiła entuzjastyczna reakcja moich rodziców...
              No i oczywiście też mi przychodzą na myśl takie rzeczy, boże... a jak im się nie otworzy spadochron. No ale to się właściwie nie zdarza... O mało nie pożegnaliśmy się z życiem na Biskajach. Nieeee.... nie czyni z nas to nieśmiertelnych, ale naprawdę *brzmi jak paradoks* ten skok nie jest niebezpieczny.

              --
              inaczej o ślubie slubbezbezy.blogspot.com/
              berlińskie 'conieco' dziewczynabezmatury.blogspot.com/
          • wadera3 Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 12:49
            Może nieudolnie, ale usiłowałam przekazać, że będąc młodą, a potem już starą, mężatką całe życie(małżeńskie) miałam pod znakiem co na to teściowie. I z perspektywy czasu uważam, że to jest i było chore i nienormalne.
            Jeśli naprawdę mąż autorki miałby zrezygnować z tego skoku, bo "mama się boi", to też niejako łapią się na takie chore układy. Dlatego, póki mogę, popieram autorkę i mało tego, radzę Jej jak najszybciej postarać się o definitywne przecięcie, jeszcze nie do końca odciętej pępowiny.
            W moim przypadku "troszczenie się" o syna nie zmniejszało się z wiekiem i upływem czasu, wręcz odwrotnie, doszło do tego, że teść codziennie "wizytował" kancelarię byłego męża - adwokata. W ramach życzliwego zainteresowania uncertain
            Po pewnym czasie były mąż nawet przestał zwracać mu uwagę, że to i przeszkadza w pracy, głupio wygląda wobec klientów i w ogóle jest niestosowne, tym bardziej, że były teść miał zawsze, każdemu coś do powiedzenia, a jak mu się chciało, to i pół dnia spędzał w kancelarii, mimo, że męża(jeszcze mojego podówczas) nie było, bo był w sądzie, czy gdzieś wyjechał.
            Szczęśliwie było tam kilka pomieszczeń big_grin

            Pielęgnowanie wspomnień jakichś zdrowotnych zawirowań z lat dziecięcych też przerabialiśmy, "a czy tam nie za wilgotno, bo XXX przecież chorował na zapalenie stawów i był w sanatorium" (30 lat temu jeden incydent) itp.itd.
            Dlatego, Wysoki Sądzie, takie jest moje zdanie i będę go broniła jak niepodległości wink

            --
            Lepiej grzeszyć, a później żałować, niż żałować, że się nie zgrzeszyło
            • szczeciniankawpoznaniu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 13:03
              Czy ty na pewno nie jesteś moją mamą??? (ona jest prawnikiem big_grin)

              Każdy niesie jakiś bagaż doświadczeń i na ich podstawie rodzą się jego poglądy i sposób postępowania. Ja już wiem, że mój mąż stoi za mną murem, mogę na nim polegać. Nie mogę też natomiast wymagać, żeby całkowicie odłączył się rodzinnie/mentalnie/emocjonalnie od mamy. Zajęło mi to trochę czasu, ponieważ moje doświadczenie nie pozwalało mi przyjąć do mózgu, że można być tak związanym z rodzicami. Nie chcę go stawiać w sytuacji robienia czegoś przeciwko mamusi, ale kiedyś trzeba powiedzieć stop. Ludzie skaczą i są szczęśliwi. Wiecie... gdybyśmy byli kanapowcami i nagle z czymś takim wyskoczyli (nomen omen) to bym zrozumiała. Ale tak nie jest. Nie jesteśmy sportowcami ekstremalnymi, ale wiele rzeczy które robimy, wywołuje u różnych osób gęsią skórkę. A dla nas jest NORMALNE. Tak samo dla wielu osób skakanie jest normalne i 99% ludzi może się wydawać niebezpieczne/ekstremalne/chore. I nie, naprawdę nie chcę go stawiać w kiepskiej sytuacji, ale też nie chcę ulegać terrorowi jego mamy.

              --
              inaczej o ślubie slubbezbezy.blogspot.com/
              berlińskie 'conieco' dziewczynabezmatury.blogspot.com/
            • sajolina Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 16:09
              > Może nieudolnie, ale usiłowałam przekazać, że będąc młodą, a potem już starą, m
              > ężatką całe życie(małżeńskie) miałam pod znakiem co na to teściowie.


              Ja mam mimo wszystko wrażenie, że ten wątek jest o tym, co na to mąż, a nie co na to teściowa. Już wiemy, co na to teściowasmile


              Dlatego, póki mogę, popieram autorkę i mało tego, radzę Jej jak najszybciej postarać się o definitywne przecięcie, jeszcze nie do końca odciętej pępowiny.

              Ja się jak najbardziej zgadzam, że niezdrową pępowinę trzeba odciąć, ale żona nie zrobi tego za męża. Mąż sam musi dojrzeć i to zrobić, bo jeśli żona go w tym wyręczy, to raz, że przejmie rolę mamusi, która wie co dla synka jest najlepsze i decyzje za niego podejmuje, a dwa, że facet nie będzie z takiego działania żony zadowolony i będzie je sabotował, skoro sam jeszcze do radykalnych działań nie dojrzał albo nie widzi ich potrzeby. A w tym przypadku mam wrażenie, że mąż jeszcze do końca nie dojrzał, skoro sprzeciw matki przeciwko temu skokowi może go całkowicie zniechęcić i zepsuć mu przyjemność. Odciąć pępowinę - tak, ale powinien to zrobić zapępowiony mąż, a nie jego żona. Co nie oznacza, że żona nie może mu uświadomić, że najwyższy czas coś z tym zrobić, a potem wspierać w podjętej decyzji. Ale podejmowanie decyzji i działanie za plecami męża, mz nie jest dobre.

              Wadera - Tobie się udało odciąć mężowską pępowinę?
              • wadera3 Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 16:59
                Nieee, ale wcześniej (zanim zdążyłam ich pozabijać) się rozwiodłam big_grin, druga żona(wcześniejsza sekretarka w naszej firmie - co za banał) też nie dała rady, teraz nie ma to znaczenia, oprócz opowiadania rodzinnych anegdot z synami, bo oboje teściowie stoją nad grobem - dobiegają 90 - ki.
                Obecny mąż ma matkę niewiele ode mnie starszą, i cały czas mną zachwyconą, więc problemu nie mawink

                --
                Lepiej grzeszyć, a później żałować, niż żałować, że się nie zgrzeszyło
    • claratrueba Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 16:55
      Pominę moją ocenę teściowej (złą) ale za 10 lat mąż będzie miał 40 urodziny za nast. 10 - 50 itd.W międzyczasie może krągła rocznica ślubu- i wtedy cichaczem ten spadochron. Teraz będzie to prezent z kwasem w gratisie. Bo takie "postawienie się teściowej", które zepsuje urodziny to jest stawianie swoich spraw ponad sprawy jubilata.
      A może kurs nurkowy byłby dobrym prezentem? Teściowej nie mówić na wypadek gdyby kiedyś tam w wanience się przytopił.
      • szczeciniankawpoznaniu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 15.01.15, 17:09
        Siedzę i rechocę do monitora. "Teściowej nie mówić na wypadek gdyby kiedyś tam w wanience się przytopił." big_grin big_grin big_grin

        Teraz to ja już jej w ogóle w żadne plany nie będę angażować. Jak ja się cieszę, że mieszka daleko i nie ma realnego wpływu na wychowanie dzieci... Są dobre strony tej całej sytuacji. Tak mi się teraz przypomniało, że ona mi kiedyś z dumą powiedziała, że jej dzieci (czyli mój mąż i szwagierka) nigdy po sobie nie sprzątali, bo to za długo trwało i ona rach ciach zawsze po nich sprzątnęła. Chyba nie muszę Wam mówić jakie oboje mają podejście do bałaganu. NA SZCZĘŚCIE u mojego męża to się już zmieniło i czasami mnie zaskakuje jak powie: "ale tam u XY bałagan był, nie?"

        --
        inaczej o ślubie slubbezbezy.blogspot.com/
        berlińskie 'conieco' dziewczynabezmatury.blogspot.com/
        • claratrueba Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 16.01.15, 04:59
          Cieszę się, że poprawiłam Ci humor.
          jeszcze jedna rzecz przyszła mi do głowy tzn. przyszła mi do głowy jak miałam dylemat z prezentem dla mojego męża- macie kamerę sportową? Tzn taka wodoodporną, wstrząsoodporną, no wszystkoodporną? Mojemu staremu daje kupę radochy.
          A co do teściowych - jak widzę zachowanie młodych matek obecnych -jakaś epidemia histerii i obsesyjnych strachów, postawa służącej wobec dzieci- to i tak mamy mały problem i z panami ofermami i teściowymi, które się odpępnić nie mogą w porównaniu z tym jaki to problem będzie za jakiś czas.I nierzadko moje koleżanki narzekające, że mąż nic nie umie w domu (wina teściowej) zrobić same dokładają starań, żeby ich syn też dwie lewe ręce miał i zawsze "jeszcze się nauczy". A z uczenia pływania dzieci zrezygnowałam (choć i mam uprawnienia instruktora i ratownika i bardzo to lubiłam) bo mamusiek "pilnujących żeby dziecku nic się nie stało (czyli mówiących instruktorowi CO MA ROBIĆ") wyprosić się nie da a wydusić nie wolno.
        • boby_moby Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 16.01.15, 13:19
          czytam i czytam i w końcu postanowiłam napisać, ja dwa lata temu na urodziny zrobiłam mężowi identyczny prezent, a nadmienię, że nigdy nie mówił że chce skoczyć smile, W związku z tym że były to bardzo, zaznaczam bardzo okrągłe urodziny, to postanowiłam mu zrobić właśnie oto taki prezent. Impreza była w sobotę, a jego urodziny wypadały w niedzielę, więc idealnie się złożyło, bo wszyscy pojechaliśmy rano obserwować jego skok smile). Nadmienię, że nie obyło się bez komentarzy: "a jak mu się coś stanie", ale nie zwracaliśmy na to uwagi. Był też kamerzysta i uwierz mi, weź mężowi kamerzystę, to jest wspomnienie na całe życie. Nagranie obiegło całą rodzinę i znajomych. Po skoku mąż był w "lekkim szoku" ale mega szczęśliwy, dumny i zadowolony. Do tej pory chwali się wszystkim jaki ostała prezent od żony smile). Uważam, że takie prezenty powinno się realizować od razu, bo potem to się przekłada, przekłada i przekłada. Wiem z autopsji, mąż dostał kiedyś ode mnie voutcher do wykorzystania na .... i do tej pory leży nie wykorzystany (a bardzo ucieszył się z niego)
          • squirk Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 16.01.15, 13:29
            boby_moby napisała:

            > czytam i czytam i w końcu postanowiłam napisać, ja dwa lata temu na urodziny zr
            > obiłam mężowi identyczny prezent, a nadmienię, że nigdy nie mówił że chce skocz
            > yć smile,

            Jeden z, ujmę to łagodnie, najmniej mądrych pomysłów na prezent o jakich czytałam - zafundować hardcore`owe przeżycie komuś, kto nie wykazywał nim zainteresowania.
            Znajoma zrobiła taki "prezent" mężowi, niefortunnie oznajmiając mu przy wszystkich, na imprezie urodzinowej, że uznała, że na pewno będzie zachwycony kursem na prawo jazdy na motocykl ("bo od czasu do czasu cośtam wspominałeś o motocyklach...), i tu oto masz kochanie dowód wpłaty, ahahaha. Znajomy również przy wszystkich poinformował żonę, żeby sobie ten dowód wpłaty spożytkowała w celach higienicznych albo wymieniła na skierowanie do laryngologa bo najwyraźniej była głucha kiedy przez całe lata mówił że nie wsiadłby na motocykl bo tak zginął jego najlepszy przyjaciel.
            Ty trafiłaś jakimś cudem i mąż prezent zaakceptował, znajomy się rozwiódł - i miał rację.
            Gdyby mi mąż nagle oznajmił że wprawdzie o tym nigdy nie mówiłam ale na pewno chętnie sobie skoczę ze spadochronem czy na linie zastanawiałabym się kim jest ten kretyn, który się ze mną nie liczy (i który sobie potencjalnie szasta moim życiem bo ON uznał że to fajne) i gdzie ukrył mojego męża.

            --
            Chaotyczna neutralna.
            • szczeciniankawpoznaniu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 16.01.15, 14:44
              Ale on naprawdę chciałby skoczyć sad To znaczy ten mój mąż. Wiecie... to jest takie marzenie, które ma się w głowie, ale zawsze jest coś lepszego do zrobienia. Ja mam tak z duńskim. Wiele lat chciałam się go uczyć, niespełnione marzenie. W końcu się zmotywowałam i poszłam i nie ukrywam, że jakby mi ktoś opłacił z okazji urodzin cały kurs to bym go ucałowała. Ale chyba z 7 lat się zbierałam, pomimo że to było moje MARZENIE! Znając mojego męża zawsze wolałby wydać kasę na kolejny rejs/regaty i tak by to odkładał. Wiem, że na pewno chciałby tego spróbować, nawet coś przebąkiwał o kursie, żeby skoczyć samodzielnie, ale to już niech sobie sam organizuje.

              Wyszłam z założenia, że skoro o tym mówi, to to zrobi. Jak już wspominałam błędem było tylko mówienie o tym teściowej. Więcej tego błędu nie popełnię. Już wiem, że mój mąż skoczy, ale nie w tym i nie w kolejnym miesiącu i zrobi to (biorąc pod uwagę lęki mamy, ale nie zważając na nie) z dużą przyjemnością.

              --
              inaczej o ślubie slubbezbezy.blogspot.com/
              berlińskie 'conieco' dziewczynabezmatury.blogspot.com/
    • 0oo.owieczka Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 16.01.15, 18:10
      CytatRe: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej.
      szczeciniankawpoznaniu 15.01.15, 10:49 Odpowiedz
      Ok. Z wywiadu z dwoma lekarzami (jeden internista, drugi neurolog) wynika następująca rzecz: mąż miał 15 lat temu coś, co mogło być atakiem padaczkowym. 15 lat temu miał fale świadczące o pewnym rodzaju padaczki. Przyjmował leki. Nigdy potem nie było ataków. Wielokrotnie były powtarzane badania, ostatnie 5 lat temu i zawsze wychodziły delikatne odejścia od normy

      Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej.
      szczeciniankawpoznaniu 14.01.15, 20:23 Odpowiedz
      Aha. Sprawę skonsultowałam z lekarzem. A nawet dwoma. Każdy z nich utwierdził mnie w przekonaniu, że tako skok niesie za sobą ryzyko jak dla każdego innego, na przykład mnie.


      I każdy z nich, bez badania pacjenta, stwierdził, że Twój mąż może skoczyć?

      --
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/ig/cb/b1em/LhwqzOmOAHHtGjJ5nX.jpg
      • szczeciniankawpoznaniu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 16.01.15, 18:14
        Tak, po zobaczeniu jego wyników. Ich pierwsze pytanie zawsze brzmiało: kiedy był ostatni atak. I zawsze lekkim śmiechem reagowali na to, jak mówiłam 15 lat temu. Oczywiście kazdy z nich powiedział, że warto byłoby odświeżyć badania, ale to dla lepszego samopoczucia a nie ze względu na skok.

        --
        inaczej o ślubie slubbezbezy.blogspot.com/
        berlińskie 'conieco' dziewczynabezmatury.blogspot.com/
        • 0oo.owieczka Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 16.01.15, 19:04
          Uprzedź instruktora, z którym będzie skakał Twój mąż, o mającym w przeszłości miejsce epizodzie padaczkowym. Szkoły spadochronowe wykluczają ze skoków tandemowych chorych z epilepsją. Stres przy skoku, nawet dla zdrowych osób jest silnym przeżyciem. Wiem coś o tym.
          I ... dbaj o męża.

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/ig/cb/b1em/Vbaf5HegHXVsqCaLGX.jpg
          • szczeciniankawpoznaniu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 16.01.15, 19:11
            Tak! Już nawet tam dzwoniłam! I o wszystko się wypytałam. Dbam, dbam. W końcu nie chcę, "żeby został inwalidą"... Btw. Nie wiem jak można po nieudanym skoku zostać inwalidą. Chyba wtedy już się jest raczej miazgą???

            --
            inaczej o ślubie slubbezbezy.blogspot.com/
            berlińskie 'conieco' dziewczynabezmatury.blogspot.com/
            • sajolina Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 16.01.15, 19:30
              Nie wiem jak można po nieudanym skoku zostać inwalidą.

              Wyżej któraś pisała, że jej mąż o mało co nie stracił ręki podczas skoku, bo się zaplątała w sznurki. Przeżył, czyli przeżyć się da. Pewnie wszystko zależy od etapu na jakim wystąpią problemy i od rodzaju tych problemów.
            • 0oo.owieczka Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 16.01.15, 21:13
              szczeciniankawpoznaniu napisała:

              > Btw. Nie wiem jak można po nieudanym skoku zostać inwalidą. Chyba wtedy już się jest
              > raczej miazgą???

              Nieudany skok, to nie tylko spadochron, który nie otworzył się. Nawet metr nad ziemią podmuch wiatru może "rzucić" skoczka na ziemię i spowodować obrażenia ciała np. uszkodzenia nóg, czy rąk. Z drugiej strony we własnym domu można potknąć się o psa i wybić sobie zęby uderzając się o parapetwink Znajomy wchodząc do kabiny samolotu poslizgnął się na skrzydle i spadł uszkadzając łękątkę. Nie jest to jednak temat tego wątku.


              --
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/ig/cb/b1em/LhwqzOmOAHHtGjJ5nX.jpg
    • gabilu Re: Skoki ze spadochronem a sprawa teściowej. 20.01.15, 08:16
      Wg mnie to super pomysł na prezent. Mój mąż też taki dostał na 30 urodziny. Z tym, że razem skoczyliśmy. Przeżycia po są niesamowite. Od tamtego czasu cały czas marzymy o kolejnym skoku. A wcale mnie to niekręciło przed. I skoczyłam tylko po to, żeby mu towarzyszyć.
      A jeśli chodzi o bezpieczeństwo to owszem, zdarzają się przypadki, ale to w każdym sporcie tak jest. Ja czułam się bezpiecznie w tandemie z wykwalifikowanym instruktorem, który skakał, a ja byłam tylko do niego przyczepionawink
      A, i pogoda musi być odpowiednia. W okresie jesienno zimowym tamci nie skakali.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka