dzielenie się jedzeniem w restauracji

08.03.15, 21:21

Powiedzcie mi, czy popełniłam wielkie faux-pas chcąc dać skosztować mężowi mojej zupy. Był strasznie zniesmaczony moim zachowaniem.
    • kasiek-kd Re: dzielenie się jedzeniem w restauracji 08.03.15, 22:04
      o matko! w tanszych i droższych
      eleganckich i z lużniejszą atmosferą restauracjach

      wymieniamy się jedzeniem: ja -mąz- 3 dzieci
      ludzie jak widzą, to się się uśmiechają (zgorszonych min nie zauważyłam)

      męża masz sztywniaka,
      albo za żadko bywacie w restauracjach
      • kasiek-kd Re: dzielenie się jedzeniem w restauracji 08.03.15, 22:06
        rzadko!
        (dziś odrabiałam lekcje z 2 dysortografów wink)
    • squirk Re: dzielenie się jedzeniem w restauracji 08.03.15, 22:20
      czarnagraza napisała:

      >
      > Powiedzcie mi, czy popełniłam wielkie faux-pas chcąc dać skosztować mężowi moje
      > j zupy. Był strasznie zniesmaczony moim zachowaniem.

      Odfosz księcia zanim mu się utrwali.
      wink
      • czarnagraza Re: dzielenie się jedzeniem w restauracji 08.03.15, 22:23
        Myślę, że za późno.
    • piegoosek Re: dzielenie się jedzeniem w restauracji 08.03.15, 22:36
      a od kiedy sie z mezem znacie? wink
      • czarnagraza Re: dzielenie się jedzeniem w restauracji 08.03.15, 22:44
        Jakieś 35 lat...smile
        • piegoosek Re: dzielenie się jedzeniem w restauracji 08.03.15, 23:28
          nigdy nie dzieliliscie sie jedzeniem? nie smakowaliscie swojego jedzenia nawzajem w restauracjach? przez tyle lat?? moze faktycznie za rzadko wychodzicie.. pytalas o co chodzilo?
          • ivonn44 Re: dzielenie się jedzeniem w restauracji 09.03.15, 09:40
            gdy zamawiamy inne dania chętnie próbujemy nawzajem, z mężem i córką/ mi- . Staram się to robić dyskretnie.Poza tym jest to logiczne no i lubię próbować różnych smaków, w końcu uczymy się przez całe życie...

            Podam taki przykład : kiedyś mąż zamówił danie mięsne z sosem, w którego skład wchodziło mleczko kokosowe, przyznam się szczerze,że dzięki temu ,że spróbowałam....wiem, że kolejny raz będąc w tym lokalu nie zamówię tej potrawy. To po prostu nie mój smak...
            • mysiam Re: dzielenie się jedzeniem w restauracji 09.03.15, 09:58
              nagminnie;P
              jak idziemy do nowej knajpy ,to zamawiamy każdy coś innego,właśnie w celu przetestowania maxymalnej ilości dań
    • misiowazona Re: dzielenie się jedzeniem w restauracji 09.03.15, 11:03
      Myślę, że Twój Mąż jest człowiekiem starego typu (w dobrym znaczeniu tego słowa), tzn.takim, który na niedziele porządniej się ubiera, nie pójdzie do teatru w dżinsach, a do kogoś starszego od siebie ma kłopot z mówieniem per "TY". Ja bym to zaakceptowała, to ma swój urok, chociaż my z małżem podjadamy od siebie w restauracjachsmile
    • budzik11 Re: dzielenie się jedzeniem w restauracji 09.03.15, 11:28
      Zachowanie zupełnie jak na pierwszej randce, a nie po 35 latach znajomości. A tak w ogóle, to czym był zniesmaczony - JEMU to się nie podobało, czy krępował się innych czy co? IMO to normalne zachowanie, zwłaszcza między bliskimi, a szczególnie zakochanymi parami wink Taki typowe "wyjadanie sobie z dzióbków" - raczej słodkie smile My się zawsze dzielimy, albo sobie zostawiamy na spróbowanie i wymieniamy talerzami na koniec.
      • czarnagraza Re: dzielenie się jedzeniem w restauracji 09.03.15, 12:02
        To z tą niedzielą, co napisała misiowazona, to-TO. Fakt, że mało wychodzimy.
        Wydaje mi się, a nawet jestem pewna, że mam luźniejsze podejście do wszystkiego. Do savoir-vivre'u też. Myślę, że jest przekonany, że tak nie wypada.
        • budzik11 Re: dzielenie się jedzeniem w restauracji 09.03.15, 12:51
          Oj tam, oj tam. W życiu nie można kierować się tylko tym, co wypada, a co nie. Trochę spontanu i luzu też się przydaje smile
        • squirk Re: dzielenie się jedzeniem w restauracji 09.03.15, 15:07
          czarnagraza napisała:

          > Myślę, że jest przekonany, że tak nie wypada.

          Jeszcze bardziej nie wypada robić przykrości żonie.
          Gdybym była w Twojej sytuacji porozmawiałabym, powiedziała jak się czułam i zaproponowała jakiś kompromis, może forum sawułarowe* smile podpowie jak poczęstować czymś smacznym ukochaną osobę w restauracji. Nie wydaje mi się, żeby wymienienie się talerzami było czymś oburzającym, to przecież miłe że ktoś chce, żeby ukochana osoba spróbowała czegoś nowego.
          (Oczywiście nie przejmujemy się opiniami i wymieniamy się, a nawet, o zgrozo, podajemy sobie na widelcu kawałki czegoś wyjątkowo smacznego. Jakby się człowiek przejmował opiniami innych toby z domu nie wychodził bo przecież zawsze trafi się ktoś, komu się coś nie spodoba.)

          * uważam je za sporadycznie pożyteczne (jakiejś rady czasem udzielą i nawet z sensem), większość postów to jednak trollowanie albo wymyślanie sobie problemów na siłę, czytam czasem dla zabawy.
    • anu_anu Re: dzielenie się jedzeniem w restauracji 09.03.15, 16:58
      Pan Mąż przesadził smile
      Aż sprawdziłam w poradniku autorstwa pana Kamyczka i tak tam oceniają:
      (...) Potrawy, którą ktoś inny sobie zamówił, można skosztować prosząc o kawałeczek z jego talerza. Nic w tym złego. Mogą się krzyżować nad stołem fragmenty różnych dań i porcyjki dodatków. To nawet szykowne. Ale ten, który prosi powinien również odstąpić cząstkę swojego jedzenia, żeby nie wyglądało, iż pożywia się dwukrotnie kosztem innych (...)
      Pogrubienie jest moje.
      A poradnik jest sprzed ponad 40 lat smile
    • tuvalu1 Re: dzielenie się jedzeniem w restauracji 09.03.15, 20:10
      "czy popełniłam wielkie faux-pas chcąc dać skosztować mężowi mojej zupy"
      Chciałaś mu dać to o co nie prosił? Masz zjeść moją zupkę bo więcej ze sobą nie zabiorę! Noo, za zdrowie teściowej! big_grin Może zamówił sobie akurat coś innego? Może się bał że w zamian na zupę z soczewicy zażądasz jego tłuściutkiego kotlecika? Mam znajomą która dla siebie zamawia jedynie łyżkę dietetycznej wody, a później buszuje po moim talerzu niczym wygłodniała lwica. Cóż, po 15 latach uznaję to za zabawne ale za pierwszym razem szczęka mi opadła do kolan.
      • kasiek-kd Re: dzielenie się jedzeniem w restauracji 10.03.15, 17:48
        no znajoma i żona to "różne różności"
        znajomej wielu rzeczy robić się nie pozwala wink
    • kaga9 Re: dzielenie się jedzeniem w restauracji 09.03.15, 21:01
      My sobie czasem próbujemy z talerzy, ale prawie nie bywamy w eleganckich restauracjach. Natomiast inna sprawa, że mam świadomość, że nie jest to szczyt elegancji i szczerze, to zwycięża łakomstwo i chęć spróbowania, ale generalnie trochę się tego wstydzęwink No, może i jestem sztywniarą, ale co z tego?big_grin
    • sandriks Re: dzielenie się jedzeniem w restauracji 10.03.15, 10:26
      e tam big_grin my z mężem potrafimy nawet jedną miskę zupy zamówić i ja zjadam trochę na smak, a on resztę tongue_out bo jakbym zamówiła całą michę zupy dla siebie to już bym nie dała rady drugiego dania pochłonąć, a tak mogę spróbować i zupki i zjeść drugie tongue_out
      • julk_a33 Re: dzielenie się jedzeniem w restauracji 11.03.15, 09:26
        Toż to sama przyjemność , zawsze tak robimy . Mamy grono bardzo bliskich znajomych i również z dużą ciekawością "zaglądamy sobie w talerze", kosztując różne potrawy. W ten sposób spróbowałam mięsa z żubra, które okazało się przepyszne . Sama z pewnością nie odważyłabym się tej potrawy zamówić. Myślę ,że jest to pewien sposób otwartości , spontaniczności ,zażyłości a dla mnie nie ma nic gorszego niż sztywne siedzenie i delektowanie się w ciszy posiłkiem . Jeśli mąż tego nie akceptuje to trzeba to uszanować przypuszczam, że nie da się tego zmienić . Takie już ma zasady.
Pełna wersja