misku123
17.03.15, 12:28
jak miałam małe dziecko i czytałam o dziwnych zachowaniach sióstr, katechetów itp na lekcjach religii myślałam że to jakieś niespotykane ekstrema. Aż do czasu aż moja latorośl poszła do szkoły. Ostatnio wróciło dziecię z lekcji całe roztrzęsione, (ma 7 lat) bo katechetka na katechezie mówiła im o prześladowaniu chrześcijan. Oczywiście z całą gamą szczegółów. Więc ci prześladowcy są już coraz bliżej i idą po nas! i nas pozabijają. Mieszkamy na osiedlu wielonarodowościowym, nasi sąsiedzi z piętra to muzułmanie, kobieta chodzi w chuście itd. No i dzieciak boi się wyjść z domu bo nas pozabijają ci sąsiedzi. I kolejny absurd - katechetka ma w zwyczaju dawać do pocałowania Pismo Święte każdemu dziecku. Moje - wielki fan serialu było sobie życie - powiedziało że dziękuję ale nie pocałuje bo przecież teraz wszyscy chorują i na tym piśmie są zarazki. Najpierw usiłowałam przekonać żeby pocałowało, ale po namyśle - sezon bardzo chorobowy, w klasie połowy dzieci brak, wszyscy zasmarkani. No ma racje. Jestem daleka od robienia afer i chodzenia na barykady, ale często nie rozumiem, dlaczego akurat na lekcjach religii w szkole panuje taka samowolka.