kr_ka_11
02.04.15, 19:16
biedne kocisko nabawiło się problemow z pęcherzem. Już jeden epizod był, (za)leczony, objawił się zsikaniem czasopisma "Twój Styl". Po dwóch zastrzykach, antybiotyku problem ustąpił, wróciłam do jedynej słusznej karmy bezzbożowej, no i zonk.. Dziś kanapa. Badanie wykazało analogiczną sytuacje, obolały pęcherz, kot cierpi, znowu zastrzyki, antybiotyk i jedyna w opinii weterynarza słuszna karma Urinary. Dostałam ochrzan, za powrót do paskudnej bezzbożówki, teraz mam kociego kaca moralnego, że już nie wiem co jest właściwe a co nie, ale w sumie to nie o tym chce...
Ten wstęp to moje wypłakanie się Wam w rękaw, bo najgorsze w tym wszystkim jest to, że się po prostu, po ludzku, o moje najukochańsze kocie dziecko martwię...
A, że tematyka forum jest jaka jest, poradźcie mi kobity co ja z tą kanapą mogę zrobić. Zaprana już parę razy, naprzemiennie od ludwika, przez ariel w płynie, po vanish do dywanów a capi dalej
Szczęśliwie swięta poza domem, bo by mi teściunia na zawał walnęła. Dwa koty w domu, przy dziecku, nawet bez epizodów lania po kanapie, to prawie patologia (choć zwierzęta ogólnie z teściem lubią, nie mogę powiedzieć, sami w domu mają).
Kanapa zakupiona parę miesięcy temu, opcja wymiany nie wchodzi w grę.
Co ja mogę z tym zrobić? Dodam, że obszar skażenia dość rozległy.
Przepraszam za wielowątkowość postu, i ulanie negatywnych emocji, po prostu dzisiejsza sytuacja jest tylko przysłowiowym gwoździem do trumny. Ostatnio mnie różne pechy prześladują i kumulują w czasie.