Coś na mole, co nie śmierdzi naftaliną

13.05.15, 13:02
Witam
Jak w temacie, bo już dwa razy kupowałam kulki gdzie na opakowaniu napisane było lawendowe, sosnowe, a śmierdziało naftaliną i musiałam wyrzucić, bo nie znoszę tego zapachu.Widziałam jakieś zawieszki bezwonne, nie wiem czy skuteczne, ale chciałabym coś zapachowego.W sklepie nie da się powąchać, a już nie mam ochoty na wyrzucanie pieniędzy.
    • roseanne Re: Coś na mole, co nie śmierdzi naftaliną 13.05.15, 14:11
      mam kulki cedrowe, drewniane
    • squirk Re: Coś na mole, co nie śmierdzi naftaliną 13.05.15, 14:24
      Mieliśmy polecane przez sąsiada - entomologa antymolowe plastry, bezwonne, kładło się to tam i siam i latające dziadostwo na tym siadało i się przyklejało. Bardzo skuteczne.
      Do aromatyzowania powietrza lubiłam używać kominka na pachnące woski/olejki ale generalnie wolę jak mieszkanie pachnie niczym, ew. domowym ciastem.
    • autumna Re: Coś na mole, co nie śmierdzi naftaliną 13.05.15, 18:31
      Po prostu woreczki płócienne z prawdziwą suszoną lawendą. Jak zapach słabnie, rozwiązuję i skrapiam zawartość olejkiem lawendowym. Można kupić gotowe woreczki z zawartością (są na allegro, stacjonarnie to nie wiem - może w sklepach "eko"). Albo lawendę oddzielnie (w aptekach i sklepach zielarskich), a woreczki samemu uszyć.
      • horpyna4 Re: Coś na mole, co nie śmierdzi naftaliną 13.05.15, 19:12
        Różne rzeczy testowałam z lawendą na czele, bo mam ją w ogródku w sporej ilości. Ale najskuteczniejszy okazał się preparat w aerozolu o nazwie Kapo.
        • dar61 Coś bez naftaliny, co nie śmierdzi - ambra 13.05.15, 21:37
          Pytanie Witającej jest o tyle tajemnicze, co niekonkretne.
          * Z najskuteczniejszych wyłapywaczy lęgnących się moli: hormonalne lepy na postać kartek lub domków, też i na postać płaskich pudełeczek ze szczelinami u boku [w te trudniej się wklejają inne przedmioty czy dłonie, a położone na poziomie podłogi wręcz nęcą samice do jeszcze niezmartwiałych samców, szarpiących się na lepie - bo te pierwsze słabo lotne, pono, są - i biegają częściej, niż polatują].
          * Z najskuteczniejszych odstraszaczy - byle jakie mydło, byle pachniało tak, aby szafa z ciuszkami zalatywała takimi odorami; położone tam w byle rozchylonym lekuchno opakowaniu.
          * Z najładniejszych, ale praktycznie nieskutecznych - woreczki z lawendą, bagnem etc. [wietrzeją w mig], fidrygałki z drewna cedrowego [wietrzeją w mig, wietrzenie unieważnia ich częste szlifowanie do warstwy drewna niezwietrzałego].
          * Z najskuteczniejszych metod, nie wymagających niczego - dla moli spożywczych: nieużywanie trzymanych w b. szczelnych słoiczkach kasz, płatków etc, tak długo by wylęgnięte w ich wnętrzu (ewentualne) następne pokolenie zmarło bezpotomnie, nie wylatując poza pojemnik.

          Wybierz kaczkę wypchaną, z naturalnymi piórami, w kącie ustaw - a zbierzesz w jej pierzu kolekcję moli piórojadów. Obsiadą ją szybciej, niż szafę z kolekcją futer po babci i po matuli, obok kaczki stojącą.
          Wypchanego okazałego kruka, obok w torbę szczelną wetkanego, mole oszczędzą takoż, co zastanawiające - czyżby z powodu jego małego natłuszczenia piór, stosownego dla kaczek z okazałym gruczołem kuprowym?
          • dagusia333 Re: Coś bez naftaliny, co nie śmierdzi - ambra 13.05.15, 21:57
            Na razie moli nie ma, ale na lato wolę włożyć coś zapobiegawczo do szaf.Ostatnio miałam saszetki NO MOL, odcinało się rogi tej saszetki i długo pachniało w środku był taki wałeczek.Kupiłam w jakimś markecie, ale nie pamiętam gdzie, a nigdzie tego nie widzę.
          • roseanne Re: Coś bez naftaliny, co nie śmierdzi - ambra 13.05.15, 23:12
            smile mydlo otwarte mam od zawsze, nie wiem, skad mi sie ten zwyczaj wylagl w ubraniach
            zwyklych

            pomiedzy swetrami cedr
            a koce przy plynie do prania - akurat miejsce w pralnii


            • dar61 Coś na mole, co biega 14.05.15, 20:26
              {Roseanne}:
              ... mydlo otwarte mam od zawsze, nie wiem, skad mi sie ten zwyczaj wylagl w ubraniach zwyklych. pomiedzy swetrami cedr.
              To chyba mądrość pokoleń naszych antenatów/-ek, kognatów/-ek i enatów/-ek.

              ... a koce przy plynie do prania - akurat miejsce w pralnii ...
              Wpadłem na pomysł nawaniania odzieży przeciw molom: wyjąć ją z prania przed płukaniem.

              Pytanko do {R.}.
              Czy gdzieś na południe od Masywu Centralnego nie sprawdził się aby starodawny sposób na mole - udomowić zwierzaczka z długim lepkim językiem, i czepnymi łapkami, jaki nawet sufitu się nie boi:
              https://pandasthumb.org/Gamble.Gekko_gecko.jpg

              ?
              • roseanne Re: Coś na mole, co biega 14.05.15, 20:31
                w Montrealu by przemarzly, w czasie wypadow do Meksyku, Brazylii i na Kube owszem, podobne stwrzenia sobie pomieszkja i lapia insekty
                • stara-a-naiwna Re: Coś na mole, co biega 30.05.15, 14:29
                  u mnie jak nie temperatura by go wykończyła to raczej prędzej koty smile
      • budzik11 Re: Coś na mole, co nie śmierdzi naftaliną 14.05.15, 14:53
        autumna napisała:

        > Po prostu woreczki płócienne z prawdziwą suszoną lawendą.
        >

        Wg mnie suszona lawenda w ogóle nie pachnie. Tzn. jak wsadzić w nią nos, to czuć zapach, ale taka w woreczku, gdzieś włożona - w ogóle. Ja jakiś czas woziłam w samochodzie, zamiast kupnego zapachu, woreczek z lawendą (naturalną, z własnego ogródka) i w ogóle nic nie było czuć, zamieniłam lawendę na kawę mieloną.
        A w temacie - kupowałam zawieszki chyba Briese, lawendowe. Zapach był ładny, delikatny, ale nie wiem, czy są skuteczne, bo moje mole okazały się spożywczymi i szafami z ubraniami nie były zainteresowane. W każdym razie nie smierdziało to naftaliną.
        • dar61 Coś na mole, co świeci 14.05.15, 20:11
          Warto dodać, że na lepy hormonalne - dowolne - reagują obie głównie nas męczące rodzaje moli. I spożywcze, i odzieżowe. Nie wiadomo, czy to podobny typ syntetycznego zanęcacza, czy może głód skręca molom kiszki [nie zdziwię się, że to bardziej zew płci - może imago motylowe nie mieć w ogóle sprawnego, potrzebnego systemu trawiennego].

          Z metod, o jakich zapomniałem:
          *Lampa owadobójcza, na noc i na półmrok włączana. Najlepiej w komplecie z automatyką włączacza (i, oczywiście, lepem hormonalnym obok). Sprawdzone!
          Niestety, od razu warto kupić zapasową do niej jarzeniówkę z niechińską! - bo te świetlówki mejdinczajnowe są nie do zdobycia...
    • anutek78 Re: Coś na mole, co nie śmierdzi naftaliną 27.05.15, 15:00
      Też miałam kilka porażek z naftalinowym zapachem, najgorsze były właśnie kulkisad teraz mam takie kartonowe zawieszki, chyba Raid, o zapachu lawendy. Tuż po wyłożeniu w szafie zapach jest dosyć intensywny, na szczęście z czasem staje się coraz mniej wyczuwalny.
Pełna wersja