forum oszczędzamy

10.06.15, 21:36
Przepraszam, że pytam tutaj, ale nie wiecie może co się stało z "forum oszczędzamy", pokazuje mi się informacja, że podane forum nie istnieje lub, że jest niedostępne, wiecie może co się stało, jeszcze wczoraj było
    • kaga9 Re: forum oszczędzamy 10.06.15, 21:56
      Może chwilowe szaleństwo sieci, ja mam:
      forum.gazeta.pl/forum/f,20012,Oszczedzamy.html
    • squirk Re: forum oszczędzamy 10.06.15, 22:13
      zezol23 napisała:

      > Przepraszam, że pytam tutaj, ale nie wiecie może co się stało z "forum oszczędz
      > amy", pokazuje mi się informacja, że podane forum nie istnieje lub, że jest nie
      > dostępne, wiecie może co się stało, jeszcze wczoraj było

      Fora się, generalnie, wykrzaczyły na dłuższą chwilę, już wszystko wraca do normy.
      smile
      • anu_anu Re: forum oszczędzamy 10.06.15, 22:25
        Rząd się rozpada (częściowo), strona Gazety nie działa (częściowo), jakiś koniec świata jak nic wink
        • squirk Re: forum oszczędzamy 10.06.15, 22:32
          anu_anu napisała:

          > Rząd się rozpada (częściowo), strona Gazety nie działa (częściowo), jakiś konie
          > c świata jak nic wink

          Bogowie zobaczyli kampanię Fundacji Mamy i Taty i zagrzmieli.
          smile
          • misiowazona Re: forum oszczędzamy 10.06.15, 22:55
            Jest jeden Bóg.
            • squirk Re: forum oszczędzamy 10.06.15, 22:58
              misiowazona napisała:

              > Jest jeden Bóg.

              To Twoja opinia, mam inną.
              EOT, nie to forum.
              smile
              • misiowazona Re: forum oszczędzamy 10.06.15, 23:25
                Tym samym chciałam Ci powiedzieć, że w mojej opinii kampania Mamy i Taty nie jest powodem do niczyjego grzmienia. Też nie na to forum, co?
                • squirk Re: forum oszczędzamy 10.06.15, 23:47
                  misiowazona napisała:

                  > Tym samym chciałam Ci powiedzieć, że w mojej opinii kampania Mamy i Taty nie je
                  > st powodem do niczyjego grzmienia.

                  Kampania dotyczy pań domu niezależnie od wyznania. Przyczyniła wiele bólu kobietom które matkami być chcą a nie mogą - wiem bo z trzema z nimi wczoraj i dziś rozmawiałam, czytam artykuły, komentarze pod nimi. Naleganie, żeby rozmnożyły się kobiety w kraju, w którym matka na każdym kroku ma rzucane kłody pod nogi jest chore i podłe. Niech zapewnią m.in. powrót do pracy po macierzyńskim, miejsce w żłobku/przedszkolu otwartym w sensownych godzinach i system skutecznego ściągania alimentów od rodzica który się na dziecko wypiął - wtedy mogą nalegać. Kobiety nie decydują się na dziecko nie dlatego że czasu nie mają zajęte remontem willi za 2 mln czy kłusowaniem po Paryżach - nie mają za co tego dziecka wykarmić, ubrać i wykształcić. Bycie matką w Polsce bywa koszmarem i jest bohaterstwem - niech się na to decyduje ten, kto da radę a nie ten, kto ma macicę i nie dlatego, że tak uważa garstka oderwanych od życia oszołomów. Nie ich ciało = won od niego.

                  Tym samym chciałam Ci powiedzieć że moim zdaniem kampania jest powodem do grzmienia, zwłaszcza grzmienia obywateli traktowanych jak samobieżne inkubatory za 1500 zł miesięcznie.
                  • ajaksiowa Re: forum oszczędzamy 11.06.15, 07:49
                    Nie wierzę że jakakolwiek kampania jakiejkolwiek fundacji przyczyni się do wzmożonej prokreacji,kobiety to bezmózgi którym trzeba mówić co mają robić?uncertain
                    • autumna Re: forum oszczędzamy 11.06.15, 09:31
                      Jeszcze mi się nasunęło, że ta kampania jest równie sensowna jak jojczenie nad tym, że Polacy nie odkładają na starość. No zaiste, jesteśmy bezmyślni i rozrzutni, opychamy się truflami oraz szastamy kasą na Malediwach i innych Seszelach, nic dziwnego, że potem zero oszczędności na koncie.
                    • squirk Re: forum oszczędzamy 11.06.15, 14:27
                      ajaksiowa napisała:

                      > Nie wierzę że jakakolwiek kampania jakiejkolwiek fundacji przyczyni się do wzmo
                      > żonej prokreacji

                      Pewnie, że nie - po prostu po raz kolejny na jakiś bełkot została wydana bardzo konkretna kasa która mogła być przeznaczona na realną pomoc. Obstawiam, że więcej kobiet przynajmniej wzięłoby pod uwagę macierzyństwo gdyby dostały pod nos konkrety a nie żenujący filmik z innego świata. Z tego, ile pieniędzy idzie w Polsce na chłam i rzeczy kompletnie zbędne, można wywnioskować że pieniędzy tam wcale nie brakuje - po prostu nie dostaje ich (ani korzyści z ich sensownego wykorzystania) zwykły obywatel.

                      ,kobiety to bezmózgi którym trzeba mówić co mają robić?uncertain

                      Abstrahując od durnego spotu - tak, oczywiście że są ludzie ograniczeni, odporni na wiedzę, potrzebujący bardzo prostych komunikatów. Niestety mają raczej skłonność do bezrefleksyjnego mnożenia się jak króliki niż do rozważań w rodzaju "czy mnie stać" albo "najpierw skończę studia".
                  • autumna Re: forum oszczędzamy 11.06.15, 07:56
                    > system skutecznego ściągania alimentów od rodzica który się na dziecko wypiął

                    Za to podobno całkiem dobrze działa system ściągania alimentów od "wyrodnych dzieci", niechcących mieć nic wspólnego ze swoimi rodzicami, którzy nagle znaleźli się "w potrzebie". Czytaj: tatuś alkoholik i kat rodziny, jak mu zabraknie środków do picia, przypomina sobie, że ma dorosłe, zarabiające dzieci. Był kiedyś artykuł we Wprost, nie pamiętam tytułu i nie dogrzebię się do niego niestety.
                • anu_anu Re: forum oszczędzamy 11.06.15, 09:33
                  Wyobraź sobie, że rozmawiają dwie pracownice sklepu. I jedna mówi do drugiej:
                  - Nie masz dzieci przez latanie do Egiptu czy remontujesz dom?
                  Przecież to jakaś bzdura, nie?
                  Wierz mi, że kobiety, które potrafią na tyle zarządzać swoim życiem aby dojść do takiego poziomu materialnego jak bohaterka spotu - mogą nie mieć dzieci tylko z dwóch powodów:
                  albo zdrowotnych – czyli nie mogą zajść w ciążę pomimo leczenia, zwykle wieloletniego,
                  albo nie mają z kim sobie tego dzieciaka zrobić –"bo do tanga trzeba dwojga".
                  I takie – przepraszam za wyrażenie pie!@#$, że to ją zaślepiły kariera/pieniądze/podróże a teraz siedzi i płacze - jest tylko bolesne tylko dla tych dziewczyn, które po prostu latami robiły sobie dzieciaka – i im się nie udało lub nie związały się z nikim.
                  Nie lubię też porównywania, że KIEDYŚ to WSZYSCY mieli dzieci a teraz ludziom odbiło.
                  Jest prawdą, że w okresie tzw. komuny ludzie dzieci mieli MIMO dotkliwego braku przedszkoli, krótkiego urlopu macierzyńskiego, braku jakichkolwiek pieluch poza tetrowymi (a i tych brakowało), braku gotowych dań dla dzieci, braku ubranek (a już szczególnie ładnych) i ogólnie niskiej zamożności. Rodziny mieszkały "wielopokoleniowo" nie z powodu wybujałych uczuć rodzinnych - ale dlatego, ze takie były warunki, mieszkania NIE można było kupić. No nie i już!
                  Jak zmienił się ustrój - to się okazało, że jest na rynku wiele rzeczy. I można na nie zarobić.
                  Można jeździć po świecie (kocham tę możliwość!!), studiować absolutnie wszędzie a po tych studiach mieć dobry kontrakt w dowolnym kraju - bynajmniej nie na tym przysłowiowym zmywaku. Nawet pozostając w Polsce - można chcieć się dorobić swojego mieszkania czy domu. Że ma się kredyt i MUSI się mieć pracę aby go spłacać? Prawda. I prawda, że to nie jest komfortowa sytuacja. Ale ja bym wolała mieć swoje mieszkanie i swój kredyt niż mieszkać w jednym pokoju z mężem i dzieckiem oraz z mamą bądź teściową za ścianą. Więc ludzie przesunęli czas rodzenia dzieci o kilka lat. Czy to znaczy, że poprzewracało im się w głowach? Ja tego tak nie oceniam. To „tamte czasy” były nienormalne!
                  • kamunyak Re: forum oszczędzamy 11.06.15, 11:10
                    > Jest prawdą, że w okresie tzw. komuny ludzie dzieci mieli MIMO dotkliwego braku
                    > przedszkoli, krótkiego urlopu macierzyńskiego...

                    oczywiście, możesz miec zdanie jakie masz ale patrząc obiektywnie to;
                    - przedszkoli chyba nie było mniej niż teraz. W nowych osiedlach/dzielnicach zawsze były braki (tak, jak teraz) bo infrastruktura szła za blokami, nie odwrotnie.
                    Ale...były przedszkola np. zakładowe, moje dziecko do takiego chodziło bo po zmianach ustrojowych przez jakiś czas jeszcze funkcjonowały takie "spady". Poza tym przedszkola były rejonowe i nie znam przypadku, żeby w szczególnych warunkach (samotna matka tp) odmówiono przyjęcia dziecka.
                    Reasumując, na pewno nie było gorzej niż teraz, o ile nie lepiej bo kiedys przedszkola nie musiały się "oplacać", takie przybytki miały służyć (jednak) społeczeństwu.
                    - pieluchy były tylko tetrowe bo innych nigdzie nie było, po prostu. Pampersy nie istniały od początku świata, wyobraź sobie. A pieluchy tetrowe, i flanelowe, mozna było kupić, juz w tych trudnych czasach (czyli lata 80-te), z wyprawką. Wcześniej nie było żadnych problemów.
                    W skład wyprawki wchodziły także ubranka. Nie były piękne, to fakt, nie błyszczały i nie świeciły kolorowo ale były i to z materiałów bezpiecznych dla dzieci, czyli bawełny. Oczywiscie, te kolorowe i ładne też mozna było kupić. Wystarczyło pójść na bazar, ciuchy czy do komisu, w każdym większym mieście. Ludzie mimo wszystko jeździli po świecie, czyli robili to, co tak bardzo lubisz i przywozili różne rzeczy, w tym ciuchy, które potem sprzedawali.
                    Akurat ja powiłam dziecko dokładnie na przełomie zmian i załapałam sie jeszcze na "stare" warunki, normy, przepisy i wiem, jak było.
                    Urlop macierzyński był krótki, nie wiem czy gdzieś na świecie był płatny roczny urlop, nawiasem.
                    Jednak był 3-letni urlop wychowawczy, z zagwarantowanym powrotem do pracy, i wszystkimi przywilejami w jego trakcie, które miał pracownik, np. ubezpieczenie. Większośc zamężnych kobiet korzystała z takiego urlopu bo, pomimo sugerowanej przez ciebie biedy w tamtym czasie, mężowie byli w stanie utrzymac żonę i dziecko ze swojej pensji.
                    A mieszkania mozna było kupić, jak najbardziej. Tylko, że mało kogo było na nie stać. Zupełnie jak dzisiaj. Bo, w przeciwieństwie do obecnych czasów, nie było kredytów hipotecznych. Co zresztą jest w zasadzie bez różnicy bo teraz mało który młody człowiek, na dorobku, jest w stanie taki kredyt zaciągnąć, z powodu swojej niewypłacalności. Nikt mu go nie da, zwyczajnie.
                    Podróżować też mozna było. Zjeździłam wtedy całą niemal Europę. Ba, nawet do USA mogłam wyjechać bo koleżanka chciała mnie zaprosić, czyli przysłać zaproszenie niezbędne do uzyskania wizy. Czy nie tak, jak dziś?
                    Cała brać studencka jeździła na "saksy", w każde długie swoje wakacje. Studiować zresztą też mozna było za granicą ale raczej w demoludach, co zrozumiałe. Za darmo.
                    Ale jeśli miałaś pieniądze to mogłaś studiować także na tzw. zachodzie. Koleżanka studiowała w Hiszpanii, dla przykladu. Za czasów komuny, jak najbardziej.
                    Teraz też mozesz studiować za granicą ale koszt jest taki, że też mało kogo na to stać. Akurat mój syn miał ochotę na takie studia, prowadził rozmowy z kilkoma uczelniami i, pomimo zainteresowania ze strony uczelni, zrezygnował bo koszt był spory. Chocby samego utrzymania, np. miejsce w kampusie.
                    Tak, że prawda jest taka, że tak wtedy, jak i teraz liczą się pieniądze. Jak je miałaś to wszystko było dostępne.
                    A twoja wiedza o "tamtych" czasach jest nieco powierzchowna, powiedziałabym.
                    • anu_anu Re: forum oszczędzamy 11.06.15, 14:17
                      > oczywiście, możesz miec zdanie jakie masz ale patrząc obiektywnie to;

                      Powierzchowna wiedza?
                      Mam 56 lat, za mąż wyszłam w roku 82, po dwóch latach miałam dziecko.
                      1. Moje dziecko najpierw było ubieranie w rzeczy zbierane po znajomych a później sama szyłam (przerabiałam, robiłam na drutach). Nie dlatego, ze miałam takie hobby - NIC innego nie miałam dla niej.
                      2. Do przedszkola córka poszła w wielu lat 5 - bo wcześniej się nie dostała. Bo NIE każdy zakład miał przedszkole zakładowe. To teraz jest lepiej - we Wrocławiu BYŁO miejsce dla każdego dziecka! Choć nie zawsze w tym przedszkolu, które wybrali rodzice.
                      3. Na świecie były już pampersy, to u nas ich nie było.
                      W wyprawce dostałam 20 pieluszek tetrowych i 2 flanelowe. Dokupiłam 20, takich ukradzionych ze szpitala.
                      4. W tej wyprawce faktycznie były kaftaniki, już nie pamiętam ile - ale pamiętam, że mało tego było. Żeby nie znajomi - źle by było, naprawdę. Podobnie - jak moje dziecko rosło - ubranka natychmiast "poszły" do ludzi. Nikt tego nie sprzedawał, szły z rąk do rąk, póki się nie rozpadły.
                      5. Oboje byliśmy po studiach i na "bazarowe" zakupy nie było nas stać. Ledwo nam starczało na życie! Bo mieliśmy ambicję nie brać nic od rodziców i żyć za to co zarobimy. Jeździłam wtedy do Berlina Zachodniego i sprzątałam a z tych pieniędzy dokładaliśmy co miesiąc do zarobków. Bo po studiach zarabiało się naprawdę nędznie!
                      6. Urlop macierzyński był bardzo krótki a teraz jest długi, można spokojnie odchować dziecko.
                      Urlop wychowawczy nadal jest. Kiedyś część ludzi mogła sobie pozwolić na życie z jednej pensji i teraz też tak jest - niektórzy mogą. A niektórzy nie.
                      7. Gdzie i jak można było kupić mieszkania??? Mogłaś założyć książeczkę mieszkaniową. Miałam taką, założoną jak miałam 10 lat, dużym wysiłkiem finansowym rodziców. NIE doczekałam się mieszkania - a zmiana ustrojowa nastąpiła w roku 1989 - czyli po 20 (DWUDZIESTU!!!) latach od założenia mojej książeczki. Z pełnym wkładem.
                      8. Podróżować po świecie było można - o ile się dostało paszport. Ja nie dostałam kilka razy. Może o wizę do USA było łatwiej - nie wiem, nie starałam się, nie było mnie stać na bilet tamże.
                      Zgadzam się ze stwierdzeniem, że i wtedy i teraz - aby dobrze żyć - trzeba było mieć pieniądze. Tyle tylko, że teraz łatwiej zarobić na taki wyjazd do USA niż kiedyś.
                      • ja.dorcia Re: forum oszczędzamy 12.06.15, 11:52
                        Tak, tylko że wówczas miałaś gwarancję zatrudnienia. Nie było tak, że szef przyszedł i stwierdził, że dzisiaj zwalnia 2/3 pracowników i zatrudnia nowych, na umowę zlecenie, a ty zostajesz z jedną pensją na 3 osoby, dalej, że nie masz też pewności, że za miesiąc ta sama sytuacja nie spotka drugiej połówki. Dalej też nie nie kojarzę, żeby było tak, że wychodzisz z domu rano do pracy i wracasz z niej dopiero wieczorem. Pracowało się do 15, 16, fakt, że zaczynało się wcześniej. Jak była druga zmiana, to od 14. Nawet, jeżeli pracowałaś w sklepie od 11 do 19 to co drugi dzień (no przynajmniej u mnie w okolicy tak było we wszystkich sklepach). Teraz owszem, pracujesz od 10 do 18 codziennie. A kiedy czas dla dziecka i rodziny? Dalej, kogo teraz stać na podróżowanie i kupno mieszkania? Nie przesadzajmy, że są tak łatwo dostępne. Teraz żeby kupić mieszkanie musisz mieć wkład własny lub spłacasz odpowiednio większą ratę. Kodo zarabiając 1500 stać na ratę w najlepszym przypadku równą wysokości miesięcznych dochodów? A to i tak rata na kredyt wartości około 300 000. Niewiele jest takich mieszkań w standardzie minimum 2 wydzielone pokoje i osobna kuchnia. Teraz są tylko mieszkania z kuchnio-salono-łazienkami w jednym pomieszczeniu - tak, idealne miejsce dla rodziny. Wiadomo, że wiele rodzin tak żyje, i nawet powiedzą że im się podoba, ale czy powiedzą, że wydali grube tysiące na coś, co się nie podoba?
                        • ja.dorcia Re: forum oszczędzamy 12.06.15, 11:54
                          PS: pomijając wszelkie kwestie typu tak wcale nie było - piszę to z obserwacji własnej rodziny, znajomych i najbliższego otoczenia. Być może kwestia patrzenia zależy od kwestii siedzenia smile
                        • anu_anu Re: forum oszczędzamy 12.06.15, 14:50
                          Tamten system zbankrutował. Również przez te gwarancje „niezwalniania”, które powodowały, że w pracy nie było stresu, można było zawsze wyjść, każdy "załatwiał" wszystko - bo kupić się nie dało a tylko na samą pracę czasu było niewiele.
                          Mało kto pamięta, że wkład własny na mieszkanie "w blokach" to też była DUŻA kwota, ona się zrobiła śmieszna dopiero wraz z inflacją. Ale wtedy wszystkie ceny poszybowały!
                          A jak było kiedyś? Średnia pensja była taka jak teraz a kilogram cukru kosztował 10,50, chleb 4 zł, kostka masła prawie 20 zł, czekolada 19 zł za tabliczkę, szynka 90 zł/kg a pralka automatyczna 10.500 zł - czyli ze 3 pensje. I wtedy też byli tacy, którzy zaczynali pracę i zarabiali sporo poniżej średniej. Wiem to na pewno, bo nasze pensje zaraz po studiach były takie, że ledwo nam na jedzenie starczało. Kilka lat tak żyliśmy a dorabialiśmy się od przysłowiowej łyżki, obracając każdą złotówkę w ręce i zastanawiając się na co ją wydać.
                          Teraz jest trudniej w pracy, to prawda. Ale jak patrzę na całe osiedla pięknych domów, na wózki w supermarketach wyładowane z czubkiem – to biedy nie widzę. A jak widzę co ludzie wyrzucają - to widzę wręcz marnotrawstwo!
                          I też piszę to ze perspektywy swojej i swojego środowiska - bo ją znam smile
                          • ja.dorcia Re: forum oszczędzamy 13.06.15, 00:48
                            Ale teraz też szynka kosztuje 90 zł za kilogram. Nie oszukujmy się - szynka za 20 zł za kilogram szynką nie jest, a tylko dobrze przerobioną mielonką. No i wtedy za mieszkanie płaciło się 150 zł a teraz, za to samo, moi rodzice płacą 750, czyli 1/3 dochodu, jaki dostają. A gdzie pozostałe media?
                            Piszesz o całych osiedlach pięknych domków... tyle, że te domki będą jeszcze dzieci wpłacać. Teraz jakoś jak skończył się łatwy dostęp do kredytów na 130% wartości, jakoś już ani domki się nie sprzedają, ani nie powstają nowe. Pełne wózki w supermarkecie? Litości, przecież w tych domków na odludziu trzeba jakoś egzystować - jak do najbliższego sklepu 5 km przez las, to kupujesz hurtowe ilości. Do sklepiku za rogiem nie wyskoczysz smile
                            • anu_anu Re: forum oszczędzamy 13.06.15, 12:49
                              Szynka bywa po 90 zł ale już za 35-45 zł da się kupić coś porządnego (nie jadamy mięsa i polegam tu na opinii przyjaciółki). Ale już pralka to raczej 1/3 pensji (tej niskiej) a nie 3 średnie pensje. Cukier kosztuje mniej niż 2 zł, dobre masło - 7 zł, dobra czekolada - 10 zł, dobry chleb 2 zł. I wszystko jest! Ogólnie - samo tzw. życie jest tańsze i to dużo tańsze.

                              Mieszkania (rozumiem, że piszesz o tzw. komunalnych?) - w cenie 150 zł... Wiesz co - moja rodzina miała kiedyś dom. Taką niewielką kamienicę w małym mieście, było tam 5 mieszkań, w jednym mieszkali, 4 były wynajmowane. Zostali zmuszeni do wynajmowania mieszkań po takich właśnie cenach. Wiesz jaki był efekt? Dom niszczał! Bo te pieniądze, które się zbierało z czynszu (zakładając, że wszyscy w porę płacili) to wystarczały akurat na opłacenie podatku od nieruchomości, światła na klatce schodowej, tzw. zamiatania ulicy (było obowiązkowe i nie można było tego robić samemu), wywozu szamba i śmieci. Zostawała kwota, za którą można było raz na 2-3 lata wymienić okno. Jedno okno.
                              Z tego właśnie powodu kamienice komunalne wszędzie niszczały i dziś są ruinami. Jak posprzedawano w nich mieszkania - to ludzie o swoje mieszkania dbali. Ale dach, elewacja, rynny, klatka schodowa, podwórko - wszystko niszczało dalej. Dopiero jak powstały fundusze remontowe i jest dobry zarządca - to "się dzieje".
                              Natomiast mieszkanie "w blokach" już wtedy kosztowało kilkaset zł. I też nie było widać aby spółdzielnie za wiele robiły - poza sprzątaniem klatek schodowych i wymianą żarówek tamże. To dopiero teraz wymienia się okna, ociepla etc.
                              Wiesz, ja też robię zakupy raz na tydzień, więc wiem ile się kupuje - i wierz mi, to nie jest czubaty kosz. A w moich okolicach nadal buduje się nowe mieszkania i nowe domy. Zgadzam się - nieco mniej się buduje. I nawet są tańsze niż były. Ale najwyraźniej ciągle są chętni, skoro je budują? Nawiasem - zaglądałaś kiedyś do ogródków przy tych domkach? Bo ja tak. I nie widziałam tam NIGDZIE grządek z warzywami, są trawniki i kwiatki. Czasem pojawia się parę krzaczków porzeczek i agrestu. Plus ze dwa drzewka owocowe. A kiedyś w każdym ogródku było trochę trawki ze stoliczkiem i ławeczkami - ale głównie były uprawy. Rosła marchew, pietruszka, koper, pomidory, fasolka szparagowa, por, czosnek, rabarbar, cebula, ziemniaki, rzodkiewki, seler. I owoce - porzeczki wszystkich kolorów, agrest, jabłka, czereśnie, wiśnie, gruszki. I to nie było hobby - to było z oszczędności, żeby nie kupować. Całość plonów się przerabiało w słoiki (za wyjątkiem tego co zostało na bieżąco zjedzone). A pamiętasz te kury i króliki hodowane na ogródkach? To też było z oszczędności (no i z powodu wiecznych problemów z kupieniem mięsa). Obsługa tego wszystkiego zajmowała sporo czasu i oznaczała sporo pracy. A to, że sama szyłam rzeczy dla domu i dziecka, że robiłam swetry na drutach (prując i przerabiając jakieś starocie) - to też były kolejne godziny dodatkowej pracy. Że nie wspomną o farbowaniu sprutej wełny...
                              Moim zdaniem - żyje się DUŻO łatwiej.
                  • linn_linn Re: niska dzietnosc w Polsce 11.06.15, 11:30
                    www.diagnoza.com/pliki/raporty_tematyczne/Niska_dzietnosc_w_Polsce.pdf
                    Problem jest dosc zlozony.
                • angazetka Re: forum oszczędzamy 11.06.15, 13:10
                  Znasz pojęcie żartu?
                  • anu_anu Re: forum oszczędzamy 11.06.15, 14:18
                    angazetka napisała:

                    > Znasz pojęcie żartu?

                    To było do mnie?
                    Znam.
    • zezol23 Re: forum oszczędzamy 11.06.15, 12:18
      myślałam naiwnie, że coś się dowiem o nie funkcjonującym forum, ale ktoś zmienił temat wątku, dalej pytam, czy ktoś wie co się dzieje z Forum Oszczędzamy, bo u mnie dalej nie funkcjonuje
      • autumna Re: forum oszczędzamy 11.06.15, 12:51
        U mnie działa. Odśwież stronę klawiszem F5 albo spróbuj z inna przeglądarką. Może masz w przeglądarce jakieś ustawienia powodujące, że zawartość strony nie jest odświeżana za każdym wejściem, tylko ciągnięta jest częściowo z cache'a (tzw. pamięć podręczna) na twoim komputerze.
      • kaga9 Re: forum oszczędzamy 11.06.15, 15:20
        Gdybyś była uprzejma zauważyć, to na początku OTRZYMAŁAŚ odpowiedź. Ode mnie i Squirk. Nie ma za co.
        • zezol23 Re: forum oszczędzamy 11.06.15, 21:21
          zastosowanie się do waszych rad niestety nic nie dało, dlatego pytałam ponownie, nie miałam do tej pory żadnych problemów, inne fora na gazecie działają dobrze, poza tym jednym, może zmienię przeglądarkę, dziękuję
          • linn_linn Re: forum oszczędzamy 12.06.15, 08:00
            Moze masz jakis uszkodzony link? Jak wchodzisz na forum? Kliknij tu:
            forum.gazeta.pl/forum/f,20012,Oszczedzamy.html
            • kaga9 Re: forum oszczędzamy 12.06.15, 11:08
              Podesłałam ten sam link na samym początku, ale Zezol pisze, że Jej nie działa.
              • zezol23 Re: forum oszczędzamy 12.06.15, 16:58
                i n ie działa dalej, ale zmieniłam przeglądarkę i na niej jest ok, dziękuję
      • linn_linn Re: forum oszczędzamy 11.06.15, 15:55
        Dziala u wszystkich i z tego powodu nikt juz nie wracal do tematu. Ja zagladam tam czesto i zadnych przerw nie zauwazylam.
Pełna wersja