monika887
23.07.15, 09:21
Syn w niedzielę złapał kleszcza. Starą szkołą wzięliśmy więc pincetę, oblaliśmy spirytusem, wysuszyliśmy i jednym pewnym ruchem chcieliśmy wyciągnąć łobuza. Niestety noga (chyba noga) kleszcza pozostała w nodze syna i nijak nie dało się jej złapać. Pojechali więc do szpitala a tam:
lekarka powiedziała że pinceta to dobry sposób i jak coś zostanie to trzeba wyciągać do końca pod lupą i przy dobrym świetle i ona mogłaby to zrobić ale nie może bo szpital nie jest od takich rzeczy i wysłała do instytucji zwanej ambulatoryjna pomoc świąteczno-nocna
W tejże przychodni pielęgniarka wydłubała resztki igłą i powiedziała że taka właśnie jalowa igła to najlepszy sposób. Przyszedł też lekarz. I wg niego do kleszcza nie wolno nic używać, wystarczy tylko opuszkiem palca obkręcać go wokół własnej osi aż sam się odczepi.
I co w końcu z tym kleszczem robić? Jak wy się ich pozbywacie? Wiem że profilaktyka przede wszystkim ale jak już się zdarzy to co?