na swieta nic nie ruszone...

18.12.16, 22:09
widze juz udekorowane domy, choinki,
znajomi chwala sie udekorowanymi pierniczkami,
ulepionymi pierogami itd
a mnie ogarneła niemoc....zero motywacji do dzialania
ale to drobiazg
pewnie znowu przeddzien Wigilii odpale wariacki motorek i chwile przed kolacja padne na ryjek...
ale w domu i na stole bedzie wszystko.

jak??! wyluzowac, odpuscic i nie miec poczucia winy
albo jak się zmotywowac i te ostatnie 5 dni zaplanowac zadania???

jak ogarniacie temat świat, a potem sylwestra
przy okazji funkcjonujac zawodowo i jako mama z tysiacem codziennych,domowych drobnych zadan zjadajacych czas i energie?
    • furtive_kitten Re: na swieta nic nie ruszone... 19.12.16, 00:37
      Wyjedz. W sensie opuszczania miejsca zamieszkania, nie konsumpcji smile . Dziala na 100%.
    • autumna Re: na swieta nic nie ruszone... 19.12.16, 08:34
      > jak ogarniacie temat świat, a potem sylwestra

      Nie ogarniam, nie widzę powodu, by raz w roku nagle rzucać się na produkcję fury dań nie do przeżarcia i pucować kąty szczoteczką do zębów.
      Dzieci zwykle interesuje głownie choinka i prezenty, liczbę dań na stole mają w nosie, a części pewnie nawet nie lubią... Koło dorosłych, niezależnie od stopnia pokrewieństwa, nie masz obowiązku skakać.
      • linn_linn Re: na swieta nic nie ruszone... 19.12.16, 08:42
        Ja nauczylam sie z tym zyc: we Wloszech 8 grudnia / dzien swiateczny / wszystkie dekoracje / choinki, szopki, swiatla w domu i na zewnatrz itp. / sa juz gotowe. W tym roku widzialam domy oswietlone juz pod koniec listopada.
    • ja.dorcia Re: na swieta nic nie ruszone... 19.12.16, 10:21
      Myślę, że jakieś 90% rzeczy robionych przed świętami, jest robionych na zasadzie, bo zawsze się tak robiło, albo - co ludzie powiedzą. Ja okien specjalnie na święta nie myję, firanek specjalnie na święta nie piorę ani nie zmieniam na inne - posiadanie tylko jednego kompletu rozwiązuje ten problem. Podłogi pewnie umyję zgodnie z harmonogramem zwyczajowego sprzątania... tak samo resztę pomieszczeń. Co najwyżej tylko tuż przed kolacją zamiotę. Tyle ze sprzątania.
      Gotowanie.... a nie da się zrobić tego składkowo? że każdy przychodzący na wigilię przyniesie ze 2-3 dania? Fakt, nie wszystko się da, ale może część? Ja mam taki plan, żeby jutro zrobić już śledzie - one muszą trochę poleżeć, żeby się przegryźć... chociaż rozważam też kupno gotowych smile Niestety dużo gotowania czeka mnie w piątek... wszystkie kapusty (z grochem i grzybami), barszcz. Poza tym ryba po grecku, ale warzywka przygotuje pewnie w czwartek, potem tylko usmażenie ryby.... Może pójdzie mi lepiej niż wczoraj? Oby smile
      • kasiek-kd Re: na swieta nic nie ruszone... 21.12.16, 00:13
        zgadzam sie z tym co piszesz smile
        składkowe imprezy sa u nas w rodzinie praktykowane,
        nawet moja mama bije rekordy wagowe i ilosciowe
        • kasiek-kd Re: na swieta nic nie ruszone... 21.12.16, 00:15
          za Twoja podpowiedzią
          przygotowałam warzywa do ryby po grecku - syn starł
          sama rybke usmazy maz w sobote
          i jesc ja bedziemy i na ciepło i na zimno - mysle, ze ze 3 razy wjedzie na stół
          • therry Re: na swieta nic nie ruszone... 25.12.16, 17:45
            Ja do ryby po grecku kupuję gotowe warzywa, które są np.w Auchanie sprzedawane na wagę, jako: "Mieszanka warzywna", tylko nie kupuj takiej: "Mieszanka do chińszczyzny"...
            Jest tam już wszystko, jeżeli będzie za mało pora, to możesz sobie dodać...ale ja już nic nie dodaję...
            I wszyscy są zadowoleni...smile
    • misiowazona Re: na swieta nic nie ruszone... 19.12.16, 19:30
      Odpuścić musy typu: nie poczuję "magii świat" jeśli nie umyję wszystkich okien (łącznie ze strychowym), nie pomaluję garażu i nie uporządkuję piwnicy. To chore, wbijanie się w takie powinności. Jedzenie można przygotować w dużej mierze wcześniej i zamrozić, by czekało tylko na swój czas. Uważam, że sensu ma skupienie się na duchowej stronie; spowiedzi, roratach, zrobieniu paczki dla ubogich, nauczeniu dzieci nieznanej kolędy. Wszak to BOŻE Narodzenie, a nie sam blichtr i żarcie.
      • kasiek-kd Re: na swieta nic nie ruszone... 20.12.16, 00:33
        wyjazd! to byloby swietne....jakies ciepłe, ciche miejsce smile

        wiecie, to wzieło sie z tad, ze pochodze z domu, gdzie bardzo sie swietuje a wczesniej baaardzo szukuje wink i cos we mnie takiego siedzi
        choc jestem słaba gospodynia domowa i jeszcze słabsza kucharka,
        ze w Tym CZASIE CHCIAŁABYM SIE WYKAZAC - tu moze psycholog pomoże?
        dwa-uwielbiam blogi wnetrzarskie itp.....jak sie napatrze to wiecie jak jest....
        dzis do 14 przelezałam jak w letargu z pelna swiadomoscia marnowania czasu
        a potem w ciagu godziny zrobiłam z wielkiego poczucia winy zrobiłam fure pierników i farsz do uszek
        misiowa żona - bardzo madrze napisałaś: "sens ma skupienie się na duchowej stronie; spowiedzi, roratach, zrobieniu paczki dla ubogich, nauczeniu dzieci nieznanej kolędy. Wszak to BOŻE Narodzenie, a nie sam blichtr i żarcie." tak własnie dzis leżakując myslałam...odkad do koscioł mi nie po drodze.... na roraty ...itp to perspektywa mi sie zwichrowała i energia, uwaga, zaangazowanie poszło w inna: taka konsumpcyjno - bytową stronę.
        i z tym mi chyba tak cięzko...tak mnie pod skóra drapie....
        tak mi chyba tych dawnych, duchowych świat szkoda sad
        • squirk Re: na swieta nic nie ruszone... 20.12.16, 02:34
          Może pora - piszę to ogólnie, przypadkiem pod adresem przedpiśczyni - skupić się na tym, co naprawdę ważne - na szczęśliwym, wesołym spędzeniu tych dni z rodziną. Na radości z tego, że nie ma szkoły, tata i mama mają wolne, będzie spacer i skrzypiący śnieg, gorąca czekolada w sympatycznej kafejce. Nie musi być idealnie, perfekcyjnie, karp nie musi być podany dokładnie 8 minut po barszczu. Perfekcja uczy dzieciaki że ich święta też mają być idealne, zarobiona matka, stres, nerwy, potem się to przenosi do własnego domu. Nikomu nie życzę takiego świątecznego napięcia i latania w nerwach. Piszę to jako wnuczka babci, wierzącej perfekcjonistki i, także dzięki koszmarowi tzw. rodzinnych świąt, ateistka. Jeśli nie można sprawić, że te święta są naprawdę ciepłe, radosne, spokojne i uwielbiane przez wszystkich to lepiej pieprznąć tym wszystkim, pardon, i wyjechać w Bieszczady. Wszytko lepsze niż świąteczny terror. Albo się stawia na radosną, nawet w przykurzonej nieco jadalni, rodzinę i poczucie szczęścia albo odwala się pokazówę i zamęcza się ich i siebie. Czyli, imho, albo się ma rozum albo podejście "co ludzie powiedzą". Szczęśliwie w pewnym wieku ludzie jednak mądrzeją. Jeśli nie to potem dziwią się, że dzieci nie chcą na święta przyjechać bo jak to, przecież było idealnie. Jak się tak zastanowić to za wiele ideałów w życiu nie potrzebujemy.

          Wesołych Świąt wszystkim obchodzącym, mnóstwa ciepełków, radości, błysku w oczach dzieciaków, zadowolonych z pamięci o nich babć i dziadków, szczerych życzeń i sensownych prezentów. Nie przesadzajcie z uszarpaniem się po paszki, to tylko 3 dni, ma być świetnie dlatego, że ludzie są świetni i się kochają. Ciepłe pozdrowienia ode mnie, ogromnie lubię to forum.
          smile
          • kasiek-kd Re: na swieta nic nie ruszone... 20.12.16, 23:54
            dzieki!
            u mnie trwa walka "co powinnam" (co inni-mamusia powiedza)
            z tym co ja chce ....a nie chce sie urobic: chce sie bawic, odpoczywac....i chce wrócic do koscioła (moze nawet cerkwi wink)
            byleby odczarowac siebie w tym kolowrocie: perfekcyjnych przygotowan i swietowania w "perfekcyjnym nastroju"
            • squirk Re: na swieta nic nie ruszone... 21.12.16, 00:24
              A jeśli mamusia powie, że ubrałaś dzieci w za ciemne/za jasne ubrania a karp nie wygląda na rasowego to czy to naprawdę jest powód do zmartwienia? smile Jeśli komuś coś w Tobie czy Twoim domu się nie podoba to to on ma problem. Rodzic to nie jest święta krowa, szacunek się (przeważnie) należy ale o siebie też trzeba zawalczyć, nikt nie ma prawa psuć Ci nastroju, zwłaszcza w Twoim domu bo to Wy tam z mężem rządzicie, mama ma swój dom, Ty się tam nie wtrącasz, macie równe prawa.
              Bądź sobą bo taką Ciebie kochają mąż i dzieci, nie zamęczoną niemal na śmierć gosposię w idealnym pudełeczku tylko ciepłą, kochającą dziewczynę do której można sie przytulić bez obawy o to, że się pobrudzi idealny akceptowany przez mamę mamy sweter o jej idealny makijaż. Macie być szczęśliwi razem i tyle, i na własnych warunkach. Jesteś żoną, matką, masz swój dom - nikomu nic do niego, nawet najbliższym, jeśli nie potrafią przekazać swoich uwag grzecznie i z szacunkiem. Dajecie przykład swoim dzieciom każdego dnia, niech Wasze dzieciaki naprawdę kochają święta.
              smile

              PS. Rozpisalam się bo temat jest mi bliski - bardzo miła, kochana koleżanka własnie postawiła się apodyktycznej matce i jest z siebie szalenie dumna (a starsza pani w szoku, ale że głupia nie jest dotarło do niej, co dotrzeć miało, i po raz pierwszy od 20 lat zadzwoniła zapytać, co córka planuje i jak ona, mama, może pomóc - zamiast, jak dotąd, zadzwonić z listą życzeń i krytyką pomysłów córki. Przepraszam za słowotok, życzę Ci wspaniałych świąt smile
              • magdalaena1977 Re: na swieta nic nie ruszone... 23.12.16, 21:31
                squirk napisała:

                > A jeśli mamusia powie, że ubrałaś dzieci w za ciemne/za jasne ubrania a karp ni
                > e wygląda na rasowego to czy to naprawdę jest powód do zmartwienia? smile

                Jest. I piszę to zupełnie poważnie.
                IMHO narzekający i krytykujący członek rodziny psuje święta dużo bardziej niż nieudane ciasto. I znacznie trudniej go zastąpić sad
                • squirk Re: na swieta nic nie ruszone... 23.12.16, 21:47
                  Jeśli ktoś decyduje się na to, żeby się przejmować i denerwować, to jego wybór. ja bym wybrała albo machnięcie ręką, albo obrócenie fochów w żart, albo poinformowanie, czego sobie nie życzę i że drzwi są o, tam, jesli komuś w moim domu przychodzi do głowy krytykować, obrażać i psuć święta innym. Z obrażoną rodziną (no, na odległość) można żyć w zdrowiu i szczęściu przez całe lata - gwarantuję własnym przykładem.
                  Btw - nie zmartwiłaby mnie nieobecność mękolącego narzekacza i nie próbowałabym go zastąpić bo po co? Tak, wiem, rodzinę się kocha taką, jaka jest. W teorii bo tak naprawdę kocha się ludzi, którzy są dla nas dobrzy i mili, inni zwyczajnie kochani nie są i więzy krwi nie mają tu znaczenia, jeśli ktoś jest beznadziejny to się go unika a nie udaje, że wszystko gra bo to przecież babcia albo ciocia. Kto sobie pozwala wleźć na głowę ten ma problem. Dlatego serdecznie rekomenduję każdemu postawienie spraw jasno i zawalczenie o szacunek dla siebie i spokój dla całej rodziny, nie tylko w święta.
                  smile
                  • ajaksiowa Re: na swieta nic nie ruszone... 24.12.16, 08:17
                    Popieram!!!!! smile
                  • magdalaena1977 Re: na swieta nic nie ruszone... 24.12.16, 09:33
                    squirk napisała:

                    > Btw - nie zmartwiłaby mnie nieobecność mękolącego narzekacza i nie próbowałabym
                    > go zastąpić bo po co?

                    Żeby nie siedzieć samotnie przy wigilijnym stole.
                    Łatwo proponować pokazanie drzwi jednej narzekającej ciotce, jeśli się ma wspierających męża i dzieci.
                    • autumna Re: na swieta nic nie ruszone... 24.12.16, 11:53
                      > Żeby nie siedzieć samotnie przy wigilijnym stole.

                      A co za różnica, jak się siedzi samemu przez pozostałe 364 dni? Szczerze mówiąc, nie cierpię tej całej medialnej "świątecznej propagandy" na temat tego, że "w ten dzień nikt nie powinien być sam", tak jakby cała reszta roku się nie liczyła.

                      > Łatwo proponować pokazanie drzwi jednej narzekającej ciotce,
                      > jeśli się ma wspierających męża i dzieci.

                      Bardzo często jest tak, że w razie czego i tak więcej zrobią dla nas przyjaciele niż krewni. Osoby, które na co dzień nie potrafią szanować zdania drugiej osoby, w sytuacjach kryzysowych tym bardziej się nie sprawdzają, ewentualnie zrobią wielką łaskę, że pomogły i nie omieszkają tego wypominać do końca życia i wykorzystywać na każdym kroku ("ja ci pomogłam, a ty taka...?").
                    • squirk Re: na swieta nic nie ruszone... 24.12.16, 14:07
                      Wolisz się męczyć w okropnym towarzystwie niż spokojnie zjeść coś dobrego i iść np. poczytać czy obejrzeć dobry film przy kieliszku wina?
                      Nie zrozumiem bo dla mnie kiepskie towarzystwo nigdy nie jest lepszą opcją niż zadowolona, choćby chwilowo sama, ja. Nie znęcam się nad sobą bo mam tylko jedno życie i chcę je przeżyć tak, żeby było mnie i moim bliskim jak najlepiej.

                      PS. Męża mam, owszem, dzieci nie (i to się nie zmieni) ale moje podejście nie wynika z tego, że ktoś wspierający jest przy mnie, tylko z szacunku i sympatii do siebie. I, poniekąd, dla innych też - zadowolony człowiek jest milszy dla otoczenia. Im lepiej jest mnie tym fajniej jest innym ze mną.
                      • ajaksiowa Re: na swieta nic nie ruszone... 24.12.16, 14:55
                        Jaki jest sens dzielić si€ opłatkiem z kim$ kto wyrzucił 12 letniego psa na ulic€ i bynajmniej nie ma ztego powodu z£ego samopoczucia? uncertain
                      • magdalaena1977 Re: na swieta nic nie ruszone... 24.12.16, 23:23
                        squirk napisała:

                        > Wolisz się męczyć w okropnym towarzystwie niż spokojnie zjeść coś dobrego i iść
                        > np. poczytać czy obejrzeć dobry film przy kieliszku wina?

                        Pewnie, że wolę samotność od okropnego towarzystwa, ale dyskusja zaczęła się od przykładu matki, która "powie, że ubrałaś dzieci w za ciemne/za jasne ubrania a karp nie wygląda na rasowego". A takie zachowania, to IMHO trochę mało, żeby uznać delikwenta za okropne towarzystwo i zupełnie się od niego odciąć.
                        • squirk Re: na swieta nic nie ruszone... 25.12.16, 00:02
                          Zdarza mi się zażartować a nawet być cyniczną, walczę z tą skłonnością od lat ale wciąż przegrywam wink No i, przyznaję ze smutkiem, mam znajome, którym skrytykowanie ubrań dzieci czy wyglądu potraw psuje święta bardzo skutecznie, niektórzy są po prostu bardziej wrażliwi na punkcie takich kwestii.

                          Okropnym towarzystwem do odcięcia jest każdy, kto psuje odcinającemu nastrój - każdy ma swoje kryteria. Są zachowania niewybaczalne i to, co zaakceptowałabym ja, dla kogoś może być absolutnie nieakceptowalne.

                          Mam nadzieję, że miałaś (i wszystkie forumowiczki również) udany dzień smile
    • magdalaena1977 Re: na swieta nic nie ruszone... 20.12.16, 07:40
      po pierwsze - realnie ustalam front robót, bo już wiem, że nie da się w jeden dzień posprzątać mieszkania, przygotować przyjęcia i zrobić się na bóstwo.

      po drugie - biorę trzy dni urlopu PRZED ŚWIĘTAMI, żeby cieszyć się pieczeniem, ubieraniem choinki itp.
      • ajaksiowa Re: na swieta nic nie ruszone... 20.12.16, 14:33
        Podniosły$cie mnie na duchu lightowym podejściem do tematu big_grin
        • kasiek-kd Re: na swieta nic nie ruszone... 21.12.16, 00:04
          ja odpuszaczam coraz bardziej smile
          dzis zaprosilismy choinke do domu - gwałcac "zasade", ze to sie robi jak wszystko jest juz sporzatniete (tak było w moim domu i myslałam, ze tak MUSI byc) starszaki z tatą zdziwieni bardzo,
          ale przeszczesliwi poszli ja kupić (to juz nie był rajd samochodowy po marketach w dniu wigilii tylko spacer na osiedlowy skwerek)
          do nieumytych okien (NIEUMYTYCH PO RAZ PIERWSZY) maż z maluchem poprzyklejali gwiazdki i te
          okna wygladaja fajnie smile
          patrze na dzieciaki i widze, ze juz ten dobry klimat świąt poczuli
          zrobiłam krótka liste dan
          moi rodzice przyjada jak co roku z bagaznikiem jedzenia...wiec zadzwoniłam do mamy z info co
          moze przygotowac i prosba, zeby nic wiecej
          sniadania i kolacje (goscie beda 3 dni, potem na zakładke kolejni na kolejne 3) wystawie twarozek, dzemy, miody, bez zadnych fikusnych frykasów
          chyba ide w dobrym kierunku?
          nie zrobiłam dzis ani uszek, ani kompotu ani kutii - ale to dopiero wtorek! bez poczucia winy zrobie to w czwartek (ZAPISAŁAM W KALENDARZU i umowiłam sredniaka do zabawy w lepienie - złapał haczyk)
    • liliawodna222 Re: na swieta nic nie ruszone... 20.12.16, 22:25
      Daj spokój. Mam to w nosie, nie mam czasu na nic, więc tym bardziej nie będę szaleć z przygotowaniami. Praktycznie wszystkie dania kupujemy (od lat), pierniczków nie piekę, bo nie umiem, tylko bym sajgon zrobiła w kuchni, a i tak by nie wyszły. Sprzątam tak, jak zawsze, okien nie myję, bo mi zimno. Szafek kuchennych też nie myję, bo zajęłoby mi to chyba cały dzień - MOWY więc nie ma. Jeśli już, robię to w wakacje. I to nie zawsze... wink W szafach mam jako tako, sprzątam, jak zmieniam ciuchy z zimowych na letnie i odwrotnie, w tzw. międzyczasie nie zawracam sobie tym głowy.
      Na razie jestem na etapie intensywnego planowania, co obejrzę i co przeczytam. Każda minuta z tych 10 dni musi być w pełni wykorzystana. W zasadzie tylko to mnie interesuje jeśli chodzi o święta. Z rodziną spotkam się tylko w Wigilię (szczęśliwie nie u nas) i nie przewiduję żadnych innych spotkań. Muszę się wreszcie wyspać, polenić i pobyczyć - oczywiście poza filmami.
      Kupiłam sztuczną choinkę w miejsce starej wyleniałej, ubierzemy ją w piątek. Sztuczna, bo szkoda mi kasy na żywą, żal też drzewek. To jedyna nasza dekoracja świąteczna poza nowokupionym świecznikiem. Innych dekoracji nie lubię na tej samej zasadzie co durnostojek - zagracają mi przestrzeń i zwyczajnie przeszkadzają. Ot, taka nieromantyczna dusza się ze mnie wyłania... wink
      • liliawodna222 Re: na swieta nic nie ruszone... 20.12.16, 22:48
        Aha, pytasz też o Sylwestra... Nie cierpię go, więc nigdzie nie wychodzę, nie szykuję i nie wydaję fortuny na ciuchy i fryzjera. I nie urządzam go.
        A nawet, gdybym lubiła, to i tak za nic w świecie nie zostawiłabym mojej biednej psicy, którą trzeba niemalże reanimować całą noc... Cholerne petardy... uncertain
        • kasiek-kd Re: na swieta nic nie ruszone... 21.12.16, 00:09
          ja też nie cierpię...na sylwester planujemy jak zazwyczaj kino,
          ale w okresie swiateczno-sylwestrowym przewala sie u nas fala gosci wink

          odkryłam, ze nie ma zakazu upieczenia np. ciasta jak sie zachce a nie "bo wczesniej powinno byc"
          • autumna Re: na swieta nic nie ruszone... 21.12.16, 09:18
            O, robisz galopujące postępy, widzę.
            Co do Kościoła - myślę że ten, w sensie jako instytucja, nie jest niezbędny do duchowego przeżycia świąt. Jakby nie patrzeć, także z punktu widzenia ateisty coś te 2000 lat temu nieźle wstrząsnęło historią ludzkości. Wartości prezentowane przez Nowy Testament są uniwersalne, a idea świętowania narodzin kogoś, kto chciał zmienić świat na lepszy, sama z siebie jest piękna, nawet z całkowitym pominięciem otoczki religijnej.
            • misiowazona Re: na swieta nic nie ruszone... 22.12.16, 19:45
              Świętowanie narodzin Jezusa przez ateistę to jak pasztet sojowy. Albo pasztet, albo sojowy. To nie powinna być "otoczka" religijna, ale istota tych dni.
              • angazetka Re: na swieta nic nie ruszone... 23.12.16, 12:48
                Tyle że pasztety sojowe i inne wege są pyszne tongue_out
                A Święta już dawno przestały być tylko religijne - są dziś chyba przede wszystkim rodzinne.
                • autumna Re: na swieta nic nie ruszone... 23.12.16, 17:30
                  No już nie wspominając o tym, że większość obrzędów bożonarodzeniowych, jak i sam termin ma korzenie pogańskie:
                  www.gniazdo.rodzimowiercy.pl/tekst.php?tekstid=858
                  Chrześcijaństwo wkomponowało swoją ideologię w istniejące święto - tak było łatwiej niż forsować całkiem nowe.
              • akmaral-100 Re: na swieta nic nie ruszone... 23.12.16, 19:12
                W Piśmie św. swoje urodziny obchodził faraon i Herod, przy urodzinach Heroda zginął Jan Chrzciciel. Ani Jezus ani apostołowie, ani pierwsi chrześcijanie nie obchodzili urodzin. Jezus poprosił o obchodzenie rocznicy swojej śmierci. Tak naprawdę to rzymskie Saturnalia, ludzie cieszyli się, że Słońce zwycięża, bo dnia zaczyna przybywać, odwiedzali się , obdarowywali prezentami... Tak więc to "otoczka chrześcijańska" całkiem innego pogańskiego święta.
    • asfo Re: na swieta nic nie ruszone... 21.12.16, 00:03
      Choinkę to się ubiera w wigilijny poranek, a nie w połowie listopada. ;->
      • squirk Re: na swieta nic nie ruszone... 21.12.16, 00:08
        ...a wyrzuca w lipcu.
        wink
        • kasiek-kd Re: na swieta nic nie ruszone... 21.12.16, 00:11
          asfo! "lubie to!"
          (ale po raz pierwszy nie w wigilię ja ubieramy co jest jednym z punktów mojej swiatecznej metamorfozy)
          własnie syna wzielo na wspominki
          ja to sasiad z nastego piętra wyrzycał choinke w wakacje big_grin
          • squirk Re: na swieta nic nie ruszone... 21.12.16, 00:26
            Mocno trzymam kciuki za ciąg dalszy Twojej metamorfozy, dobry początek smile Tez miałam sąsiada, który wyrzucił choinkę z balkonu, była już taką wyleniałą bidą osypującą się i naprawdę był to lipiec (a sąsiad bardzo zmęczony nadmierną ilością spożytych napojów wyskokowych wink)
            • furtive_kitten Re: na swieta nic nie ruszone... 22.12.16, 01:29
              @squirk: kompletnie nie na temat, ale: oranybogowiewszelacy, jak sie ciesze ze dajesz oznaki zycia smile
              • squirk Re: na swieta nic nie ruszone... 22.12.16, 02:27
                Kompletnie nie na temat smile ale ciesze się bardzo, że mnie pamiętasz, jak tylko się zdrowotnie pozbieram (czekam na zaproszenie do szpitala a potem będę luzacko sobie rekonwalescentować smile) będę dawać oznaki życia częściej. Mam bardzo dużo do napisania ale czasu i energii mniej. Bardzo mnie Twój post ucieszył i zmotywował, dziękuję smile
                • damdalen Re: na swieta nic nie ruszone... 22.12.16, 19:29
                  Jak kogoś to pocieszy, to z jedzenia świątecznego mam zrobione tylko pierniczki i śledzie. Robię to świadomie, bo lubię świeże potrawy. Jutro upiekę ciasto i chleb, zamarynuję mięso, MOŻE zrobię rybę po grecku. Ze sprzątania to jutro zmiana pościeli i wymycie łazienki na głowie męża, odkurzanie w sobotę po ubraniu choinki. Potrawy wigilijne przygotowuję z mamą i spokojnie we dwie się wyrobimy w sobotę robiąc wszystko od zera, zwłaszcza że jeszcze będą podkuchenni w postaci mężów. Na sobotę też planuję upieczenie kaczki na świąteczny obiad oraz wykończenie ciasta. Ku zdziwieniu wielu w drugi dzień świąt gotujemy normalnie obiad. Wtedy też może zrobię jakąś sałatkę. Wolę dziś sobie odpocząć na to konto. Gdybym teraz przed świętami kilka dni stała przy garach w kuchni, to niechybne przestałabym lubić gotowanie.
          • asfo Re: na swieta nic nie ruszone... 21.12.16, 00:50
            Mam na balkonie pień od choinki sprzed trzech lat. Gałęzie zostały obcięte i wyniesione, pień miał być na następny raz. No i leży. ;->
    • princesswhitewolf Re: na swieta nic nie ruszone... 23.12.16, 18:16
      https://scontent-lhr3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/15621716_667447136771692_6499988762823221943_n.jpg?oh=217428e02f57350138cea7755db889a3&oe=58F28721
      • liliawodna222 Re: na swieta nic nie ruszone... 23.12.16, 18:22
        big_grin big_grin big_grin
Pełna wersja