Przyjecie - problem

15.10.07, 20:52
Raz w roku, w grudniu, robimy z mezem (wyksztalcenie gastronomiczne)
super-przyjecie. Jest z okazji naszych imienin (oboje + dziecko mamy
w grudniu) i jednoczesnie to swiateczno-noworoczno-doroczne
spotkanie z przyjaciolmi.
Przygotowujemy sie do niego bardzo starannie, nie tylko dla gosci,
ale sprawia to prawdziwa przyjemnosc nam samym.
Menu jest starannie przemyslane, jedzenie swieze, dobrej jakosci,
pieknie podane, udekorowane, mieszkanie wysprzatane, ze swiatecznym
wystrojem, dobre wina... A nawet smieszne konkursy dla gosci - z
nagrodami. Anthea bylaby z nas dumna smile)))

W czym problem? Wielu z naszych gosci ma "kompleks" i ... wstydzi
sie nas zaprosic do siebie, bo nie potrafia dobrze gotowac, wymyslec
ciekawych potraw...
A ja wcale nie oczekuje nie wiadomo czego, tylko milej atmosfery, w
ciekawym towarzystwie, a za takie uwazam moich znajomych.
Tylko czasem mi przykro, ze nasze zaproszenia sa tylko w "jedna
strone" ...

WDPD czy tez macie ten problem?
    • mazia Re: Przyjecie - problem 15.10.07, 20:56
      Ja nie mam, na szczęście smile Ale strasznie bym chciała się pojawić u Ciebie na przyjęciu tongue_out I z pewnością zrewanżowałabym się, masz jak w banku big_grinDDD
      • delilian Re: Przyjecie - problem 15.10.07, 22:46
        Mazia - nie moge sie doczekac Twoich odwiedzin, ale bardziej chyba
        rewanzu smile)) tongue_out
        • mazia Re: Przyjecie - problem 15.10.07, 22:48
          delilian napisała:

          > Mazia - nie moge sie doczekac Twoich odwiedzin, ale bardziej chyba
          > rewanzu smile)) tongue_out

          big_grinDDD
          Aż szkoda, że nie jesteśmy z okolicy sad
    • popirna Re: Przyjecie - problem 15.10.07, 22:06
      Mięliśmy, tylko że to było szerzej zakrojone. My organizowaliśmy umprezy: chrzciny, święta, ogródkowe grille, zapraszaliśmy kupę luda. Czasem, owszem, byliśmy zapraszani, ale nie przez wszystkich. Wypisywałam co święta tony karetk, pamietałam też o urodzinach i imieninach, o chrześniakach i ich świętach, zabierałam na wakacje. I w pewnym momencie zdaliśmy sobie z mężem sprawę, że ci ludzie wcale nie cenią wkładanego przez nas w to wszystko wysiłku. Poza tym miałam własną rodzinę, własne obowiązki i coraz mniej czasu i ochoty na organizowanie czasu całej okolicy. Tym bardziej, że w momencie, kiedy my oczekiwaliśmy pomocy, takiej pomocy nie było. I powoli żeśmy z tym skończyli. Zaczęłam pisać kartki tylko do tych, od których je dostaję, zapraszam tylko tych, którzy zapraszają nas, i nie, jak wcześniej, na wymagającą wielkiego wysiłku (i nakładów) imprezę, ale na kameralne spotkanie. Jest przyjemniej, bo można porozmawiać, a i zredukowaliśmy ilość znajomych o tych, którym nie chciało się w znajomość wkładać żadnego wysiłku.
      • delilian Re: Przyjecie - problem 15.10.07, 22:45
        Ja nie oczekuje nic wielkiego - nie musi byc super oprawy, super
        jedzenia... wystarczy czas poswiecony na ciekawa rozmowe przy kawie.
        Tylko, ze znajomi obawiaja sie, mysla, ze musza nam dorownac w
        przygotowaniach - a ja wcale nie czekam na to, wole zeby to bylo
        szczere i niewymuszone, a niekonecznie z pompa uncertain
        • popirna Re: Przyjecie - problem 16.10.07, 09:28
          Dellian, a może Ty jako dobra i uczciwa osóbka przypisujesz swoim znajomym wyłącznie dobre i uczciwe intencje, że niby obawiają się jak wypadną. Być może oni nawet tak mówią, ale być może również po prostu im sie nie chce. Zawsze przecież wygodniej i taniej póść na przyjęcie niż je zorganizować, a każdy, komu jakoś zalezy na znajomości i ludziach stara się jednak rewanżować, czy w tej czy w innej formie. Pomysł aby obniżać jakość, żeby znajomi jednak coś z siebie wykrzesali wydaje mi się nienajlepszy. Zarówno w protokole dyplomatycznycm jak i w starej dobrej arystokracji regułą kontaktów była wzjemność. Jak jej nie ma, moim zdaniem trzeba sobie odpuścić.
    • ollus Re: Przyjecie - problem 16.10.07, 09:16
      to może tym razem odpuśćcie trochę z wyszukaną formą potraw,
      przygotujcie coś co przynajmniej sprawia wrażenie łatwo dostępnego
      (nie wiem co szykujecie ale np zamiast pieczeni czy sufletu, więcej
      drobnych przekąsek)
      dużo świeczek, pod kolor serwetki... - tyle każdy jest w stanie
      zorganizować w rewanżu
      tak naprawdę jak komuś bardzo zależy to gotowy jest łuki w
      mieszkaniu wykuć, byle rewizyta się udała wink
      • trusiaa Re: Przyjecie - problem 16.10.07, 10:02
        Ostatnio zorganizowałam imieniny męża tematyczne - wiejskie.
        Wykorzystałam w tym celu produkty tanie, ale smaczne, a to:
        kaszankę, białą kiełbasę, domowy smalec, śledzie oraz pierogi
        (gotowce, ale z b. dobrego źródła), kiszoną kapustę i małosolne
        ogórki, czerwone wino podałam w litrowych butelkach z kapslem
        (ikea), a mocny alkohol reprezentowała siwucha. Nasi goście dobrze
        się bawili (zadbałam o muzykę folkową) i jedli ze smakiem. Była to
        moja odpowiedź na ich wystawne przyjęcia, gdzie stoły gięły się od
        wyszukanych dań, a gospodynie nie spały po nocach, obmyślając czym
        tu jeszcze olśnić gości. Myślę, że liczy się pomysł i miła
        atmosfera. To pozwoli się wszystkim wyluzować, a rewanż nie będzie
        koszmarem.
    • mmena Re: Przyjecie - problem 25.10.07, 15:41
      Podobne imprezy robi moj wujek (nie ma wyksztalcenia gastronomicznego). B. lubie
      byc na nich, m.in. ze wzgl. na przednie jedzenie. Nie zauwazylam, zeby
      ktokolwiek mial problemy z zapraszaniem go. Wrecz przeciwnie, jest osoba chetnie
      goszczona i nikt nie przejmuje sie, ze jego przyjecia sa "wyszukane", a innych
      "pospolite".
      Jestes pewna, ze powodem, dla ktorego inni nie chca was goscic jest kompleks
      gotowania?
    • sirja Re: Przyjecie - problem 26.10.07, 08:10
      Nie wiem jakie powody kierują Twoimi znajomymi delilian ale moga być
      one różne. Moze byc tak, ze im się nie chce, może być, że sie
      krępują, powiem jak jest ze mną.
      Mam znajomych, którzy rokrocznie organizują urodziny w lokalu bo tak
      im jest wygodniej i ich na to stać. Mnie niestety na to nie stać,
      wiuęc nie mogę się im zrewanżować w ten sam sposób. Mamy bardzo
      małe mieszkanie gdzie cztery osoby to absolutne maksimum jakie mogę
      ugościć, rzadko więc zapraszamy znajomych do siebie.
      Urządzalismy je w pośpiechu (mieszkanie) i dopiero po jakimś czasie
      wyszło, że pewne rzeczy jak chociażby stolik i kanapa zupełnie się
      nie nadają na przyjęcia. Po prostu jest niepraktyczne, dlatego
      czesto umawiamy sie ze znajomymi na mieście w jakichs knajpkach i w
      ramach rewanżu po prostu płacimy za nich.

      Inna sprawa to ta, że spontaniczne zaproszenie na kawę nie wchodzi w
      grę bo wychodzę wcześniej niż niemąż i to co mogę zastać po powrocie
      mogłoby Antheę doprowadzić do zawału. :]
      • trusiaa Re: Przyjecie - problem 26.10.07, 08:51
        Wiecie, właśnie sobie przypomniałam jak w "mrocznych czasach PRLu"
        moi rodzice urządzali przyjęcia dla licznych przyjaciół.
        Przynajmniej 10 osób zbierało się w maleńkim pokoju przy stoliku
        kawowym, a mama dwoiła się i troiła: a to placki kartoflane z
        różnymi dodatkami, a to fondue, a to muszle św. Jakuba zapiekane z
        farszem... kurczakowo-warzywnym pod beszamelem, a to kurczak z
        owocami w galaretce porzeczkowej, a to hiszpańskie ptaszki (zrazy
        wołowe podane w wydrążonym chlebie). Kurczę mogę jeszcze tak długo.
        Zasada była taka: jedno danie i deser, dobre wino i rozmowy do świtu
        (bo też fajni ludzie do nas przychodzili) o filmach, książkach,
        sztuce i filozofii. Każdy siedział gdzie mógł, z talerzykiem pod
        brodą, ale cóż tam za atmosfera panowała.! Ach.
        • kanga_roo Re: Przyjecie - problem 26.10.07, 10:27
          też mam takich bardziej ambitnych znajomych, na początku bywanie u
          nich było przyjemnością, teraz już tylko powodem kompleksów. u nas
          imprez nie da sie urządzać, bo trójka mieszkańców, dwójka gości i
          juz jest tłok, kiedyś próbowałam coś organizować, ale po paru
          próbach odpuściłam. poza tym nie mam pani do dziecka i pani do
          sprzątania, więc tym bardziej zorganizowanie przyjęcia jest zadaniem
          co najmniej skomplikowanym logistycznie... a jakoś po takich
          wyczynach znajomych zaproszenie na zwykłą kawkę wydaje się
          niestosowne. marzę, że kiedy już się przeprowadzimy, też będziemy
          urządzać przyjęcia, choć wolałabym spontaniczne niż wyszukane smile
Pełna wersja