Tydzien amerykanskiej gospodyni

23.01.08, 04:03
Ostatnio czytalam ksiazke o kobietach-osadniczkach an dzikim
zachodzie i tam byl stary schemat wg ktorego funkcjonowaly kiedys
kobiety:
Poniedzialek-dzien prania
wtorek-dzien prasowania
sroda-dzien szycia (lub pracy w ogrodku)
czwartek-dzien zakupow (targowy)
piatek-dzien sprzatania
sobota-dzien pieczenia
niedziela-dzien odpoczynku

jak wam sie to podoba WDPD?
Moja tesciowa tak fukcjonowala i do dzisiaj u mnie w domu sprzata
sie w piatek, pranie jest w poniedzialek a ja zupelnie bezwiednie od
kiedy mieszkam w tym domu pieke w soboty
    • kanga_roo Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 23.01.08, 08:27
      też to czytałam chyba, takie głupiutkie smile

      a co do podziału pracy to pewne ustalenia są po prostu logiczne:
      jeśli chodzisz do pracy, sensownie jest zrobić w tygodniu pranie,
      przed weekendem zakupy i sprzątanie, upiec coś dobrego w sobotę
      (pachnie w całym domu no i wystarczy do niedzieli smile. ja w ramach
      noworocznego porządkowania życia zamierzam w czwartek robić zakupy i
      sprzątać. bo szkoda mi piątku. zamieniłabym tez pracę w ogródku na
      spotkania na kawkę we wtorek lub środę, coby sobie środek tygodnia
      umilić.
    • sarna73 Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 23.01.08, 08:43
      jakbym prała raz w tygodniu to ładnie by moja łazienka wyglądała ...
      no bo suszarni nie mam zeby 4 prania na raz powiesić
    • panda74 Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 23.01.08, 08:57
      Taki rozkład tygodnia jest nie dla mnie... Lubię domową krzątaninę (oczywiście
      bez szaleństw) i codzienne, małe zakupy. Poza tym nie dałabym rady prać tylko
      raz w tygodniu z dwóch powodów: małe dziecko + małe mieszkanie - gdzie to
      wieszać? Wolę częściej a mniej, poza tym wolę od razu wyprasować to co zdjęłam z
      suszarki (max. 20 min) niż raz w tygodniu spędzić nad żelazkiem 5 godzin.
      Wracając do sprzątania - gdybym sprzątała raz w tygodniu, to niestety - znając
      moją rodzinkę - miałabym chlew. Muszę na bieżąco kontrolować sytuację big_grin
      Pozdrawiam smile
    • hossa76 Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 23.01.08, 09:10
      Ja wolę na bieżąco robić to, co jest w danej chwili konieczne.
      • prymulia Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 23.01.08, 09:20
        Z pewnością dobrze jest mieć jakiś system, który pomaga usprawnić prace domowe. Jednak akurat ten amerykańskich osadniczek jest trochę nie na nasze czasy. Jak już panie pisały powyżej, pranie raz w tygodniu jest zupełnie nierealne- a swoją drogą może przesadzamy w ilości ciuchów i szału na punkcie ich czystości?... Prasuję na bieżąco, bo nie lubię "uleżanych" zagnieceń na odzieży itd, itd. Jednak przemyślę sobie dzisiaj, czy nie wprowadzić w życie jakiegoś systemu ramowego, ciekawe co wydumam wink
        • ewbert Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 23.01.08, 09:47
          j atez raczej na bierzaco...
          pranie raz w tygodniu prz moich dziewczynach jest nierealne,
          prasuje tez jak zdejme z suszarki bo góra prania do prasowania też
          musi sie gdzies podziać wieć wole zrobić to odrazu i zapomniec...
          a zakupy od dawna robie raz w tygodniu... oczywiście jakies drobne
          rzeczy kiedy jestem z małymi na spacerze ale raz duuuuże smile
          • angie07 Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 23.01.08, 10:20
            Myślę, że ten system wynikał z panujących warunków, kobiety, żeby coś uprać
            musiały wybrać się nad rzekę i przede wszystkim nie miały tylu ubrań co my
            teraz. Dzisiaj nie ma konieczności robienia zakupów na zapas można codziennie
            kupić coś na targu lub w sklepie bo wszystko jest blisko. Kiedyś na targ szło
            się kilka albo nawet kilkanaście kilometrów. Moja łazienka utonęła by w praniu
            gdybym prała raz na tydzień, piorę co dwa dni a czasem codziennie.
          • k1234561 Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 23.01.08, 10:24
            Ja tez staram się robic wszystko na bierząco z naciskiem na
            słowa "staram się".
            Niemniej mój odwieczny problem polega na tym ,że nie umiem zrobic
            dużych zakupów raz w tygodniu.No nie potrafię i już.Jak macie na to
            jakiś system to proszę mnie poratować i podzielic się informacją.
            Latam do sklepu co drugi dzień,bo to akurat mleko mi się skończyło,a
            to sera zabraknie lub wędliny.Nie umiem tego rozplanować.Obiady
            gotuję najczęsciej tylko w niedzielę ,bo przez cały tydzień
            stołujemy się z córka u moich rodziców (mąż pracuje w innym mieście
            i tam jada obiady,a wraca dość pózno do domu,więc nie opłaca mi się
            czekać z jedzeniem do 21)Ale mimo to zakupy muszę robić,choćby na
            śniadanie i kolację,którą córka i mąz lubia zjeśc "na ciepło".
            Więc jeśli macie jakieś pomysły co do duzych cotygodniowych zakupów
            to proszę sie wpisywać.
            • ana119 Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 24.01.08, 14:17
              idąc na zakupy planuję co będziemy jeść w tygodniu. pobieżnie
              spawdzam składniki do potraw i to czego mi brakuje lub się kończy
              wpisuję na listę. Mam dużo dań obiadowych, które są sprawdzone
              (zaaprobowane przez męża łakomczucha!) i tak nimi obracam, żeby w
              tygodniu nie było ani monotonnie ani zbyt pracochłonniesmile czasami
              coś dokupuję typu wędlina czy owoce ale są to drobiazi.
              w pracy mam koleżankę w pokoju, która codziennie niesie do domu
              siaty z zakupami i patrzę na nia z politowaniem jak się męczy wioząc
              to na kolanach kmunikacją miejską...
    • mywork Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 23.01.08, 11:00
      Ten amerykański system nie do końca pasuje do naszych czasów i stylu życia, ale
      poniekąd ja też mam taki plan tygodniowy, wynikający z rozkładu zajęć w tygodniu
      i dostępnego czasu. Na przykład większe sprzątanie robię w czwartki (mycie
      podłóg, czyszczenie łazienek czy sprzątanie w szafach), żeby w piątek po pracy
      wejść do ładnego domu i zacząć weekend.Oczywiście drobne akcje porządkowe
      zdarzają sie codziennie, normalne przy dzieciakach. Piorę raz w tygodniu, a
      ilość ubrań i bielizny mamy taką, aby na minimum tydzień wystarczyło. Choć
      faktycznie, 2 pralki lecą wtedy pod rząd wink. Duże zakupy hipermarketowe robię
      mniej więcej raz w miesiącu, a tak ze 2 x na tydzień drobne w osiedlowych
      sklepach - chleb, warzywa, mięso, sery, itp. Tych produktów nie kupuję na zapas,
      bo potem mi się psują w lodówce, a nie lubię marnować jedzenia.
      Ostatnio praktykuję planowanie zajęć na tydzień. Kupiłam sobie kalendarz i w
      weekend planuję mniej więcej co kiedy zrobić w następnym tygodniu. Bo to zawsze
      jakaś wizyta u lekarza wypadnie, wizyta w urzędzie albo inne niespodziewajki i
      planowanie na miesiąc do przodu nie ma sensu. Na razie się sprawdza, a ja się
      czuję jakaś bardziej zorganizowana.
      • f.l.y Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 23.01.08, 13:34
        a co zrobić jeśli poniedziałkowe pranie nie wyschnie do wtorku?

        czy prasujemy pranie sprzed tygodnia? wink

        smile)

        • prymulia Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 23.01.08, 13:44
          Poczytałam sobie o częstotliwości prania i doszłam do wniosku, że akurat pod tym względem, jestem maniaczką. Robię nawet 2 prania dziennie i to nie po kilku dniach zaległości, ale tak normalnie. Pranie raz na 2 dni to absolutne minimum. Hmm...
          • turzyca Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 23.01.08, 14:34
            A ile osob masz w domu? Ilu kompletow ubran dziennie uzywacie (tzn. czy masz
            oddzielne ubrania do pracy i oddzielne do domu)?
            To tez wplywa na czestotliwosc prania. Jak ktos mieszka sam czy w dwie osoby, to
            po dwoch dniach bedzie mial ledwo pol wsadu pralki.
      • mrowka_r Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 23.01.08, 19:34
        Mywork -> super pomysł z tymi większymi porządkami w czwartki.
        Muszę się zmobilizować i to zastosować.
        Dobrze się składa bo w czwartki pracuję rano
        więc popołudnie mam zwykle wolne smile
        • mywork Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 23.01.08, 21:08
          Dzięki mrowko_r! Powiem ci, że pomysł jest autorstwa mojego męża, który
          zaangażował się w porządki (stanowi tzw. sekcję łazienkową hi hi hi). Na
          początku byłam sceptyczna, ale jak w piątek zmęczona tygodniem wracałam do
          sprzątniętej chaty, a w sobotę mogłam się wyspać z czystym sumieniem to się
          przekonałam smile. No i nie muszę się martwić, że ktoś wpadnie w weekend
          niespodziewanie i mam czas dla dzieciaka (a to ważna sprawa) smile.
          Ale wiadomo, trzeba mieć w czwartki akurat czas na sprzątanie.U mnie to działa smile
    • mjermak Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 23.01.08, 16:47
      ja mam pralke z suszarka no i sama tego prania nie robie. Podoba mi
      sie to co napisala mywork, ze sprzata w czwartek i wtedy juz piatek
      ma wolny-musze sie zmobilizowac i zastosowac. Ja staram sie nie
      doprowadzac do balaganu, odklada wszystko od razu an swoje miejsce i
      chociaz spzreczne jest to calkowicie z moja natura i kiedys wydawalo
      mi sie niemozliwe to jednak procentuje wiec zmieniam chyba swoja
      osobowosc. A majac traume z dziecinstwa na sobotnie wielkie porzadki
      wole czas spedzic w kuchni piekac cos fajnego popoludniem, bo to po
      prostu lubie.
    • truscaveczka Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 24.01.08, 08:36
      Tym, co piorą w poniedziałek, pranie schnie przez cały tydzień,
      Tym, co robią to we wtorek uciekł jeden z siedmiu dni dzień...

      Po polsku nie pamiętam więcej, ale po angielsku:

      They That Wash on Monday

      They that wash on Monday
      Have all week to dry;

      They that wash on Tuesday
      Are not much awry;

      They that wash on Wednesday
      Are not so much to blame;

      They that wash on Thursday
      Wash for shame;

      They that wash on Friday
      Wash in need;

      And they that wash
      on Saturday?

      Dirty they are indeed!

      I jeszcze coś:
      tiny.pl/pzvn
      • iwoniaw Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 24.01.08, 10:01
        > They that wash on Thursday
        > Wash for shame;

        Hehe, właśnie wstawiłam pranie. Idę się spalić ze wstydu wink

        A tak serio, taka jak przedstawiona organizacja tygodnia była rzeczywiście
        sensowna w tamtej rzeczywistości (Brak pralek i tkaniny bez sztucznych domieszek
        = konieczność krochmalenia i prasowania wszystkiego) Dziś to trudno uznać pranie
        za pracę - ileż trwa załadowanie bębna, odmierzenie detergentu i wybór programu?
        5 minut w sumie? Choć przyznaję, że staram się nie prać później niż w czwartek,
        żeby pranie nie wisiało mi na weekend, lecz przed niedzielą powędrowało do szaf.
        Albowiem mam niedużo miejsca na suszenie (suszarak łazienkowa podwieszana i ew.
        rozstawienie suszarki podłogowej w sypialni wchodzi w grę). Ale gdybym miała
        pralnię/ suszarnię na strychu to nie przywiązywałabym wagi do tego w ogóle.
    • kocicca73 Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 24.01.08, 13:58
      jestem w tej szcęśliwej sytuacji że mam "suszarnię" w niużywanej ,
      odgrodzonej części korytarza więc poire kiedy mam czas i nawet i
      cztrey pralki się zmieszczą ( ale to jest extremum smile )
      poza tym zakupy robimy takie w markecie średnio co tydzień a
      sprzątam na bieżaco, tak bardziej "rozlegle" to w sobotę, jeśli
      akurat mam wolną od pracy
      ten amerykański system był podyktowany sytuacją ( dzień targowy czy
      pranie ręczne itp )
    • popirna Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 24.01.08, 18:51
      Wiecie co, u mnie akurat pranie się prawie zgadza. To znaczy nie robię go wprawdzie w poniedziałek ale co tydzień, raczej tak w czwartek w piątek, żeby do soboty wyschło.
      Dopiero po tygodniu mam uzbierane tyle ubrań, żeby je posegregować na białe, czarne, wymagające prania ręcznego itp. Wtedy idą trzy pralki. Reszta zostaje na następne praniesmile
      Prasuję też raz w tygodniu. Niekoniecznie tuż po praniu.
      Dnia szycia nie posiadam, ze szkodą dla rzeczy, które wymagają doszycia guzika...
      Zakupy robię co dwa tygodnie, codziennie świeży chlebek donosi małż.
      Trochę planuję, a trochę potem robię obiady z tego, co jest w lodówce.
      Sprzątam codziennie ale krótko.
    • viochm1102 Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 25.01.08, 22:38
      Trzeba mieć system, to podlega dyskusji, ułatwia codzienne życie. Każdy sam
      dostosowuje schemat tygodnia, czy miesiąca do potrzeb. Mój plan dnia jest
      pokręcony w związku z wykonywaną pracą i moim charakterkiem. Uwielbiam buszować
      nocą, pracować, sprzątać i w ogóle siedzieć, czytać, chyba sową jestem. Nie wiem
      dlaczego, ale wówczas szybciej idzie mi robota. Z pracy, tak jak i moi
      domownicy, wracam późno (ale i później zaczynam), więc całe życie domowe u nas
      zaczyna się po 19 od obiadokolacji. Z mężusiem kawka i małe pogaduchy, "M jak
      masakra" (rodzinka nadała tytuł).
      U mnie wygląda to mniej więcej tak:
      - poniedziałek- odpoczynek po niedzieli- i tak jest porządek
      - wtorek - małe porządeczki, coś ułożyć, coś odłożyć na miejsce, bez wysiłku.
      - środa- prace wymagane na daną chwilę, improwizacja.
      - czwartek - pranie ręczników
      - piątek - po pracy w drodze powrotnej do domu większe zakupy na sobotę i
      niedzielę. Po kawce pranie ciuszków rodziny ok 3-4 wsady, rozpoczynam
      gruntowniejsze porządki po tygodniu, rodzinka dzielnie pomaga, każdy ma swój rewir.
      - sobota, mój dzień wolny od pracy. Spacerowym krokiem kończę porządki, obiad na
      14, jakiś placek (ostatnio córka mnie wyręcza). Prasowanie (tylko co niezbędne
      np. koszule), reszta bardzo dokładnie rozwieszona, żeby się nie pogniotła.
      Czasem spotkanie ze znajomymi, czy rodzinką.
      - niedziela -jakiś wypad np. do kina, marketu czy do rodziny.
      Prawdą jest, że zanim pojadę do pracy, dom staram się zostawić w ładzie i
      porządku, co zajmuje mi ok. 30-40 min. Nie jest to dużo, a przyjemnie wrócić do
      domu, gdzie nie czeka na Ciebie lista prac do wykonania.
    • lillam Re: Tydzien amerykanskiej gospodyni 25.01.08, 23:29
      Gadajcie sobie co tam chcecie, a mi się ten plan podobasmile)Częściowo
      sama też tak robię. W niedzielę wieczorem, przed spaniem ładuję
      pralkę, wsypuję detergenty,tak że w poniedziałek z rana włączam i
      już się pierze. Do wtorku, czasami do środy schnie. Jak wyschnie
      prasowanie i przegląd odzieży, co wymaga naprawy odkładam, resztę
      prasuję. Jeżli prasowania było mało, zajmuję się odłożonymi
      rzeczami - jeśli dużo to w najbliższej wolnej chwili. Przy okazji
      prasowania robię też porządek w szafie z ubraniami, bo moj m. tak
      wyjmuje rzeczy z szafy, że jest tam jedno klebowisko.... Wieksze
      zakupy zalatwia m., mniejsze i bliżej domu - ja, w zależności od
      potrzeb. W sobotę sprzątanie, często piekę też coś słodkiego i robię
      jakąś sałatkę na niedzielę. No i w niedziele luz smile)
Pełna wersja