Kultura stołu

28.03.08, 16:52
Jak podajecie posiłki - prosto czy z celebrą? Jak widzę czasem w jakimś
serialu stół nakryty pięknym obrusem, serwetki na każdym talerzyku, koszyczek
z pieczywem, wędlinka, sereczek, ogóerczki i pomidorki na osobnych
talerzykach, jogurcik przelany do miseczki, kawusia w filiżankach nalewana z
dzbanka (a to zwykłe, rodzinne śniadanie), albo wazę z zupą (obiad), to
zastanawiam się, czy wszyscy poza nami tak jedzą? U mnie np. kiedy na
śniadanie są kanapki, to na stół wjeżdża talerz gotowych kanapek, a nie
wszystko osobno i "niech się wszyscy częstują". Obrusów nie mam, ze względu na
małe dzieci (chociaż chciałabym mieć). Kawę/herbatę każdy dostaje gotową, w
kubku. Jak na obiad podaję zupę - to każdy dostaje swoją porcję, na swoim
talerzu. Nawet nie mam wazy. Drugie danie - tak samo - bez półmisków z tym, z
tamtym, do samoobsługi - każdy dostaje swój talerz ze swoją porcją.
Nie wiem, czy w tej telewizorni to tak w ramach odchamiania społeczeństwa
pokazują, czy tak naprawdę się jada w polskich domach? A znam np. dom, w
którym gospodyni nie chce się nosić talerzy z zupą, to stawia na stole garnek
na gazecie.
Jak to u Was jest?
    • panda74 Re: Kultura stołu 28.03.08, 16:55
      U mnie jest identycznie jak u Ciebie i w ogóle nie widzę w tym problemu smile
      • agawa70 Re: Kultura stołu 28.03.08, 17:05
        U mnie jest tak samo - i tez nie widzę problemu big_grin
      • budzik11 Re: Kultura stołu 28.03.08, 17:07
        PROBLEMU to i ja nie widzę, pytam ot tak, z ciekawości smile
        chociaż, przyszło mi do głowy, że takie podawanie "z pompą" jest tak naprawdę
        praktyczniejsze, bo gospodyni, czy kto tam przygotowuje posiłek, nie musi robić
        sama np. 10 kanapek - daje chlebek, masełko, coś na wierzch i każdy robi sobie
        sam. Zupa - przelewa do wazy, daje łyżki, talerze i nie trzeba nosic gorących
        talerzy. Coś w tym jednak jest...
        • panda74 Re: Kultura stołu 28.03.08, 17:08
          Zwłaszcza jak musi to wszystko potem zmywać... big_grin Oj, to nie dla mnie... tym
          bardziej, że nie mam zmywarki big_grin
          • dzambii Re: Kultura stołu 28.03.08, 17:24
            Na codzień to każda by zwariowała latając z półmiskami, wazą,
            nożykami do masła itd. Ale na proszone i rodzinne uroczyste posiłki
            to u mnie zawsze są puste talerze i pełne półmiski, waza,
            salaterki, koszyk na pieczywo, talerzyki na przekąski... Ale
            talerze i sztućce mam jedne - domowe czy gościnne lubię ładne. A
            serwetki obowiązkowo zawsze, wyłącznie papierowe.
          • hala24_2 Re: Kultura stołu 28.03.08, 17:36
            To i ja sie podziele doświadczeniem.
            Obecnie mieszkamy we dwoje i przekładanie wszystkiego na polmski to
            troche jak Syzyfowe prace wspolczesnie.
            Gdy jestesmy u rodzicow i na obiedzie jest 6 osob i więcej wtedy
            mama przelewa zupe do wazy a drugie na połmiski nie jest też w
            stanie zapamietać ile kto je , więc kazdy sam sobie naklada i wtedy
            obiad to taki trwajacy godzinke lub więcej a nie szybka konsumpcja.
            Ze sniadankiem jest podobnie jak jedzą wszyscy razem to wychodzi
            wszystko z lodowki a jak kazdy sobie ze wzgledu na prace więc kazdy
            sobie wyciaga co chce.
            Propo malych dzieci niewiem czy taki 4-latek zrobi sobie ładną
            kanapeczke taką jaką robi mamusia wink
    • mary_lu Re: Kultura stołu 28.03.08, 17:28
      U nas śniadania w dni wolne tak wyglądają. Szybciej nakrywa się do
      stołu nawet z obrusem, serwisem śniadaniowym i krojeniem ogórków i
      układniem ich na talerzyki, niż przygotowuje się kanapki dla kilku
      osób. U nas wtedy są nie tylko kanapki, ale jakaś pasta rybna, jajka
      na miękko, kiełbaski, czasem francuskie tosty, potem kawa i trochę
      słodyczy, śniadanie trwa półtorej godziny - jest fajnie.

      W dni powszednie śniadania to raczej kanapki jedzone w biegu...

      Obiady - różnie. Najczęściej każdy ma porcję nakładaną w kuchni i
      idzie z nią do stołu, ale czasem wygodniej postawić wszystko w
      wazach i na półmiskach i każdy sam się obsługuje.

      Herbatę w dzbanku robimy jak tylko zbierze się przy stole kilka
      osób. Mamy łatwo myjacy się w zmywarce serwis, dzbanek z
      podgrzewaczem. Fajniej wyglada, wygodniej się robi repetę, zachodu
      przy tym tyle samo, co z parzeniem herbaty w kubkach.
    • moofka Re: Kultura stołu 28.03.08, 18:07
      jesli o zupe idzie, to ja wazy nie mam, nawet na okazje smile
      z gara nakladam na talerz i na stol
      stol mam w kuchni, wiec sie nie nanosze
      drugie tez, ale surowke wygodniej mi jest w zbiorczej misce podac
      kanapek za to nie robie nigdy przenigdy
      bo nie lubie i nie wiem kto z czym chce, i ile zje
      i wtedy pieczywo idzie w koszyczku, tak jak je przechowuje
      maslo oddzielnie, i na sporej desce skrojone rzeczy, co kto lubi
      wedlina, ser, warzywa, posiekany szczypiorek, co tam jest akurat
      jak kto lubi
      pasta w oddzielnym naczyniu, jak jest
      komponuje sobie kazdy sam na co ma ochote, lacznie z przedszkolakiem, dla
      ktorego skomponowanie ulubionej kanapki nie jest zadną trudnoscią a nie piszczy
      ze nie zje, bo sam wybiera smile
      podobnie z nalesnikami na przyklad
      zbiorczy talerz nasmazonych nalesnikow plus kilka dodatkow do wyboru oddzielnie
      sie nie narobie, sie nie marnuje, a kazdy je, co chce, to wygodne
      parowki albo jajki pod postacia omletu czy jajecznicy ida prosto z patelni na
      wskazany talerz natomiast smile
    • dominika8 Re: Kultura stołu 28.03.08, 20:32
      tak, ja też podziwiam te serialowe śniadania-wędlinki zwinięte w
      ruloniki, i udekorowane sałatą, sok przelany do dzbanka i takie tam.
      My razem śniadania jemy tylko w weekendy, nie robię kanapek, każdy
      sobie nakłada co chce.
      • moofka Re: Kultura stołu 29.03.08, 08:32
        dominika8 napisała:

        > tak, ja też podziwiam te serialowe śniadania-wędlinki zwinięte w
        > ruloniki, i udekorowane sałatą, sok przelany do dzbanka i takie tam.

        ja mysle, ze oni to maja ze styropianu i sobie do kolejnych ujec pozyczają,
        dlatego zawsze takie same restauracyjne mają big_grin
        • irenazu Re: Kultura stołu 29.03.08, 09:17
          Na proszony,ważniejszy obiad ,który jemy w "stołowym" zupa i wszystko inne idzie
          w wazie i półmiskach,są nawet uprasowane na sztywno serwetki,które co niektórzy
          uważają chyba za tabu i pozostawiają nietkniętetongue_out ,obiad taki normalny ale np z
          teściową(nie mieszka z nami) jemy przy stole w kuchni-mam dużą i ładną
          kuchnię-wtedy zupa bez wazy,ale reszta na zbiorczych talerzach i każdy wedle
          własnej woli.Na co dzień obiady nie zawsze jemy razem,bo różnie
          pracujemy,śniadań nie jemy przeważnie razem,bo gdy ja wychodzę do pracy to
          reszta jeszcze śpi,w sobotę,niedzielę też nie zawsze jesteśmy w komplecie więc
          bywa różnie.Czasami zdarzy się śniadanko lub kolacja zjedzona w komplecie,wtedy
          czasami wszystko na stół i każdy szykuje sobie co lubi,czasami poświęcę się i
          naszykuję stos kanapek z czym sie da,ale zawsze zastanawiam się oglądając
          "pouczające,życiowe"seriale kto to później sprząta,no tak u doktorostwa Lubiczów
          pani Stenia, a u Ryśków? Na pewno są domy gdzie tak się robi,ale ja nie mogę
          zastosować tego u siebie,bo przecież nie będę zrywać rodziny,żeby zjeść wspólne
          śniadanko i jeszcze zdążyć wyjść z domu o 05:50.
          • inia25 Re: Kultura stołu 29.03.08, 17:34
            w dzień powszedni każdy dostaje porcje obiadowa i wcina - tak jest
            szybciej.

            Kolacje i śniadania (weekend) jemy długo, razem i wszystko jest
            podane oddzielnie. Tak jest wygodniej milej i fajniej.

            Na obiady rodzinne, czy te przyjacielskie - zawsze wszystko podaję
            oddzielnie i każdy się obsługuje sam. Oczywiście serwetki, dekoracja
            stołu obowiązkowe. Lubię to i od razu posiłek jest smaczniejszy i
            milszy smile
            • kocia_noga Re: Kultura stołu 29.03.08, 18:43
              Śniadania i kolacje robi u nas każdy sobie, z wyjątkiem
              świątecznych.Za to obiady podaję tak prawie jak na serialach.Zupa w
              wazie, sos w sosjerce, sałatki na salaterkach i tak dalej.Serwetki i
              obrus.Nie cierpię porcji obiadowych serwowanych wedle widzimisię
              gospodyni - moja teściowa tak robi,do tego wmusza jedzenie, sama je
              osobno odwrócona plecami od całej reszty.Makabra.
              Jesteśmy we dwoje, obiad to miłe chwile spędzone razem.
              • black_magic_women Re: Kultura stołu 29.03.08, 19:48
                A ja mieszkam sama i co?Mialabym wykladac na stol wszystkie sery,dzemy,chlebki
                itp na jedno sniadanie/Do tego serwetki i obrusy?Niee.Ale kiedy zapraszam gosci
                jest wszystko-odswietne naczynia,polmiski ,serwetki itp.
                Serialowe mody mnie smiesza-soki przelane do dzbanka o7 rano i
                poliestrowe,koniecznie czerwone halki wieczoremwink
                • budzik11 Re: Kultura stołu 30.03.08, 16:01
                  black_magic_women napisała:

                  Ale kiedy zapraszam gosci
                  > jest wszystko-odswietne

                  No mnie w pytaniu chodziło o takie codzienne posiłki z najbliższymi, nie o
                  przyjmowanie gości, czy jakieś uroczystości, bo to oczywiste.

                  > Serialowe mody mnie smiesza-soki przelane do dzbanka o7 rano i
                  > poliestrowe,koniecznie czerwone halki wieczoremwink

                  Mnie bardziej śmieszą te halki rano - gładziutkie, niepogniecione, jeszcze z
                  równymi zagnieceniami sklepowymi wink I piżamy i pościel. No chyba że w tych
                  serialach śpią na siedząco/stojąco wink)) No i nieskazitelny, perfekcyjny makijaż
                  oraz fryzura, zarówno po wstaniu z łóżka, jak i po kąpieli, scenach miłosnych
                  itp. Najbardziej intrygująca jest nierozmazana szminka po namiętnym pocałunku.
                  HOW???
                • dzambii Re: Kultura stołu 01.04.08, 00:56
                  Co tak uczepiłyście się tego przelewania soków? To zajmuje godzinę,
                  a następną godzinę umycie tego dzbanka?
                  A ja jak jestem sama w weekend to robię sobie takie ekskluzywne
                  śniadanie - na talerzykach, kawka ze śmietanką, kwiatki obok... A
                  jak jem na balkonie w słoneczku - to jestem w siódmym niebie. I nie
                  przeszkadza mi, że potem te talerzyki trzeba umyć. Mam tyle
                  energii, że mogłabym góry przenosić.
                  To się nazywa "umiejętność wypoczywania", nawet w warunkach
                  domowych, tylko niewielu z tego korzysta, a potem stresy i zawały.
                  Ja wolę śniadanie z talerzykami i serwetkami.
      • aiczka Re: Kultura stołu 31.03.08, 13:31
        > ruloniki, i udekorowane sałatą, sok przelany do dzbanka i takie tam.
        Myślę, że takie rzeczy jak soki i jogurty to muszą przelewać z opaowań
        firmowych, żeby nie reklamować ^_^

    • womensright2shoes Re: Kultura stołu 30.03.08, 19:05
      Może nie w 100% ale bardzo podobnie wyglądają moej posiłki.
      Śniadanie ładnie podane czasem sobie odpuszczam, ale kolacja zawsze
      jest taka.
      Przyjmuję zasadę, że jeśli coś jest na stole, to ładnie podane.
      Woda, czy nie woda- zawsze w dzbanku a nie w butelce. Jeśli na
      śniadanie mamy omlet, to jest on wykładany na talerz w kuchni, a na
      stole stoją dodatki- duży soczyście zielony talerz warzyw i pieczywo
      w koszyczku smile Albo na deskach do serów wykładam...albo w malych
      miseczkach do sushi.
      Nie zajmuje mi to wiele czasu, a nastraja dobrze na dzień lub
      relaksuje wieczornie smile
      P.S. Nie uznaję oglądania tv przy jedzeniu...to chyba tez do kultury
      stołu...
      • patwenzel Re: Kultura stołu 02.04.08, 01:29
        womensright2shoes popieram w 100procentach...tak tez wyglada to u mnie. Nie
        rozumiem tylko dlaczego otrzymalam odpowiedzi, ktore sugeruja mi,ze to cos
        zlego. No coz, moze nie napisalam tego w tak przyjazny sposob jak ty.
    • popirna Re: Kultura stołu 30.03.08, 19:12
      Wychodzi, że u mnie jest ... serialowo. Tyla, że ja telewizorni nie oglądam i seriali również nie oglądam, ale do rzeczy.
      Nie lubię mieć rzeczy w lodówce w firmowych opakowawaniach, bo mi tak jakoś supermarketem zajeżdża, więc przekładam je do na przykład szkalnych zamykanych pojemników. Potem, jak przychodzi śniadanie: serek biały w pojemniku na stół, małż kroi chleb, pokrojony na stół, ja tylko stawiam toto razem i rozkładam tależe i sztućce. Chciałabym serwetki, ale przy trzylatku lepiej się sprawdzają podkładki, które mozna umyć. Potem puste pojemniki i tależe do zmywarki, a jak coś zostało to czapa na pojemnik (lub półmisek) i do lodówki.
      Wydaje mi się, że przy zmywarce jest w ten sposób i szybciej i łatwiej niż z kanapkami.
      Obiad na półmiskach, każdy nakłada ile chce, tyle że bez wazy. Potem znowu środek stołu do zmywary, talerze do zmywary... Jeno kolacja wygląda po Bożemy, znaczy się robię kanapeczki, ale wolę zrobić późny obiad i z kanapkami sie nie certolić.
      Kobitki, połowa tej celbry wynika z faktu, że parę lat temu kupiłam dwa bardzo przyzwoite duże serwisy: taki "aligancki" i "codzienny", więc teraz jakoś byłoby mi głupio z plastikowych opakowań jadać, a półmiski w szafce trzymać i odkurzać... Druga połowa celebry wynika jednak z mojego lenistwa. Po co mam nad kanapkami ślęczyć, dodatki dobierać, skoro można wszystko ciach na środek i obsługujcie się państwo sami...
      • mary_lu Re: Kultura stołu 30.03.08, 19:36
        Też uważam, że to wcale nie wymaga wiele zachodu, a efekt jest
        nieporównywalny.

        Czy to serialowe? U mojej prababci tak wyglądały posiłki, jak
        wcześniej - nie mam bezpośrednich relacji wink w kazdym razie od
        dawnych czasów w wielu domach jest obrus, porcelana i napoje w
        dzbankach, zwyczajnie przez lata nic się nie zmieniło.

        Naszym prababkom nie z seriali takie wzorce się wzięły smile Więc
        protestuję przeciwko twierdzeniu, że takie spożywanie posiłków
        jest "serialowe". Nie oglądałam tego chłamu, nie oglądam, i dopóki
        mnie demencja nie dopadnie - ogladać nie będę.
        • budzik11 Re: Kultura stołu 30.03.08, 19:53
          Mary_lu, bardzo wyraźnie dałaś do zrozumienia, że jesteś z arystokracji. Moja
          prababka nawet pewnie nie stała obok porcelany, no ale ja jestem z plebsu. Moi
          przodkowie jadali na liściach wink))))
          Bez urazy, to żart był smile
          • mary_lu Re: Kultura stołu 30.03.08, 21:10
            Żart trochę nieuzasadniony smile Gdybym była z arystokracji, to bym
            wiedziała, że i przed pokoleniem moich prababek tak posiłki
            wyglądały smile
      • patwenzel Re: Kultura stołu 02.04.08, 01:31
        I bardzo dobrze,ze serialowosmile .... coz, tez nie ogladam tv.....nawet nie mam
        telewizorasmile
    • teacherka Re: Kultura stołu 30.03.08, 20:46
      Mnie sie osobiscie wydaje, ze takie nad-celebrowanie posilkow wystepuje glownie
      w polskich serialach, ktore pokazuja jakas sztucznie wykreowana rzeczywistosc,
      gdzie panie domu maja czas na przygotowanie obiadu z 6 dan, posprzatanie po nim,
      posprzatanie calego domu, wychowanie dzieci, a wieczorem jeszcze ida na
      silownie, do kosmetyczki i spotykaja sie z przyjaciolkami.
      smile)

      _____________
      userworldfriendly.blogspot.com/
      • anuteczek Re: Kultura stołu 30.03.08, 22:06
        U mnie posilki sa 'celebrowane', zwyczajnie nie znosze balaganu w
        lodowce i prosto po zakupach wszystko laduje w odpowiednich
        pojemnikach, maslo w maselnice, sery na deske. Na stole sniadaniowym
        nie ma obrusa, ale sa serwetki, podkladki, talerzyki. Wyciágniecie
        tego z lodowki zajmuje 5 min.
        Obiad - tez na polmiskach, bo tak jest estetyczniej, zreszta ze
        wzgledu na male dzieci poznajace rozne smaki tak jest wygodniej. W
        domu mamy zasade co na talerzyku to w brzuszku, wiec dzieci same
        decyduja co i w jakiej ilosci jedzawink
    • poziomka001 Re: Kultura stołu 31.03.08, 01:08

      Może ja dziwna jestem, ale jakbym miała robić dla wszystkich kanapki to bym nie zdzierżyła. Każdy ma dwie rączki i może sobie zrobić sam. Ja wszystko wykładam bo tak jest po prostu szybciej. Jeden talerz wędlina i ser (nie zwijam w ruloniki), drugi warzywa (ogórek pomidor sałata czy co tam kto jeszcze chce) i koszyk na pieczywo. To są 2 dodatkowe talerze/ polmiski (co kto woli) do wlozenia do zmywarki, czy nawet do umycia. Nie mam w domu inwalidów i każdy sobie może chlebek posmarować sam, bez przesady. 3latek też trafi z plasterkiem sera na chleb.
      Ale przyznaję się, że dżem czasem wystawiam w słoiku, jak nie mam czasu przekładać do miseczki.
      Kawę i herbatkę tez pijemy w filiżankach (jak w serialach) albo kubkach, nalewaną z dzbanka. Z tych samych powodów co wyżej. Robię dzbanek i na tym konczy się moja działalność. A tak musiałabym wszystkim coś tam mieszać, wyciągać torebki itp.
      Sok i wodę przelewam do dzbanka bo mi się tak bardziej podoba, nie lubię plastikowych butelek na stole.

      Na obiad nalewam tylko zupę (wazę mi się niewygodnie myje wink a w zmywarce za dużo miejsca zajmuje), chyba że są goście to wtedy się poświęcam i na stół wjeżdza waza, ale drugie danie to już samoobsługa. Tak jak kocia_noga nie znoszę gotowych porcji nakładanych przez gospodynię. Nie każdy wszystko lubi, a przy samoobsłudze można uniknąć jedzenia czegoś co jest dla kogoś niestrawialne. Zresztą tak zostałam w domu nauczona, że przyjęcie w domu to nie restauracja i gotowych porcji nie podajemy smile

      I szczerze mówiąc nie postrzegałam tego jako celebrowanie, wydaje mi się, że tak jest po prostu szybciej i wygodniej.
    • ivon444 Re: Kultura stołu 31.03.08, 10:12
      U mnie w domu na codzień każdy wychodzi o innej porze.... ( jemy
      zazwyczaj w kuchni ) natomiast gdy jest okazja i uda nam sie razem
      usiąść przy stole - wóczas każdy z osobnych talerzyków lub małych
      półmisków nakłada co chce.Jeżeli czas pozwala - spożywamy w pokoju .
      Uwielbiam ...celebrowanie, serwetki ,kwiatki w wazonie, wieczorem
      świeczki! Życie zbyt krótko trwa..... trzeba się nacieszyc każdą
      chwila spędzona razem!
      Pamiętajcie proszę MŁODE MAMY o jednym - dzieci bacznie nas
      obserwują , wyniosą z domu to ....czego my - rodzice ich nauczymy !
      Gdy założą swoje rodziny , to jak Oni będą zachowywać sie w swoich
      domach, jak podejmować będą swoich gości ( m.in. i nas ! czy będą
      cieszyli sie z wizyt znajomych...rodziny ...) - to będzie wówczas "
      wizytówka " tego co im przekazaliśmy !

      Ja zrozumiałam to gdy moja córka niedawno wyszła za mąż. Nie
      sądziłam ,że ....nawet mój mąż aż tak bardzo zwraca na te tzw. "
      szczegóły " uwagę !

      Gdybyście widziały jak mój mąż się cieszy gdy przyjedzie do "
      młodych " na chwilę ( po uprzednim umówieniu się ! nie tolerujemy
      tzw. nalotów i to działa w obie strony ! ) a tu pączki i kawka ,
      ładna serweta, serwetki i córka zadbana , uśmiechnieta .....
    • dominikjandomin Re: Kultura stołu 31.03.08, 12:45
      budzik11 napisała:

      > A znam np. dom, w
      > którym gospodyni nie chce się nosić talerzy z zupą, to stawia na stole garnek
      > na gazecie.

      Ostatnio oglądałem Nigellę (moje bożyszcze kulinarne) Express. Stawiała garnek z
      daniem na stole, i to bez gazety. Owszem, ładny był garnek, ale garnek.
      • wrotek0 Re: Kultura stołu 31.03.08, 13:08
        Ja też często stawiam garnek na stole-na podstawce b. ładnej
        zresztą. Pod warunkiem, że nie jest usmaorwany potrawą czy
        przypalony. Zaleta? Nie stygnie zupa czy jakieś mięsiwo duszone.
        Oczywiście tylko w "domowym sosie", jak są goście w domu, to waza i
        półmiski.
        A czasem też ładuję na talerze dla domowników, starannie wszystkich
        odpytując - ile komu. Zresztą po 23 latach z m. oraz 21 i 18 z
        dziećmi, to już wiem, kto co i ile.
        • dominikjandomin Re: Kultura stołu 31.03.08, 15:23
          wrotek0 napisała:

          > Zresztą po 23 latach z m. oraz 21 i 18 z
          > dziećmi, to już wiem, kto co i ile.

          Zazdroszczę. Im - stałości apetytu. Bo u mnie to różnie bywa - a mieszkam z sobą
          już 31 lat.

          Podsumowując - nie widzę nic złego w ładnym garnku. Byle bez gazety.
          • budzik11 Re: Kultura stołu 31.03.08, 18:17
            dominikjandomin napisał:

            >
            >
            > Podsumowując - nie widzę nic złego w ładnym garnku. Byle bez gazety.

            O nie, garnek IMO to absolutnie nie jest naczynie stołowe. Podobnie jak np.
            plastikowe "robocze" miski, w których przygotowuję surówkę - tę gotową
            przekładam do ładnej salaterki i dekoruję smile
            • moofka Re: Kultura stołu 01.04.08, 10:36
              > O nie, garnek IMO to absolutnie nie jest naczynie stołowe. Podobnie jak np.
              > plastikowe "robocze" miski, w których przygotowuję surówkę - tę gotową
              > przekładam do ładnej salaterki i dekoruję smile

              z miskami zgoda absolutna smile
              ale jesli chodzi o garnek - wydaje mi sie ze jest sporo naczyn, ktore sa
              przeznaczone specjalnie do podania w tym, w czym sie przygotowalo
              rozne zaroodporne formy, czy faktycznie niektore bardzo ladne garnki
              i takie dania, raczej mniej restauracyjne, a bardziej "chlopskie" jednogarnkowe
              wcale nie stracą na tym
              oczywiscie nie mowie o emaliowanych obtluczencach
              ale mysle ze zasada - nigdy i zawsze w kuchni nie obowiazuja, tfurczym trzeba byc smile
    • aiczka Re: Kultura stołu 31.03.08, 13:44
      U nas, jak chyba u wszystkich, zwyczaje pośrednie ^_^.
      W moim rodzinnym domu odkąd byliśmy na tyle duzi, żeby sami decydować, co/ile
      jemy, forma wspólnych posiłków zawsze na to pozwalała. Ale - o zgrozo ^_^ - zupy
      nikt nie przelewał do wazy a ziemniaków nie wysypywał do półmiska. W warunkach
      codziennych nikomu nie przeszkadzało nakładanie sobie prosto z garnka. Napisałam
      "o zgrozo", ponieważ czytałam niedawno fragment książki kucharskiej sprzed
      trzydziestu czy czterdziestu lat - kiedyś w takich książkach były zawsze wstępy
      "umoralniające" na temat zdrowego żywienia, organizacji prywatek młodzieżowych
      itp. - i tam pomstowano na takie barbarzyńskie zwyczaje. ^_^ Propagowano
      wazy/półmiski równorzędnie z podawaniem gotowych porcji.
      Teraz mieszkamy tylko we dwójkę z ukochanym i zazwyczaj jemy to samo i w
      podobnej ilości, czasem nawet ze wspólnego talerzyka ^_^. Praktycznie więc
      wyciąganie przy śniadaniu całej zawartości lodówki ma dla nas taki sens jak dla
      jednej osoby. ^_^

      > A znam np. dom, w
      > którym gospodyni nie chce się nosić talerzy z zupą, to stawia na stole garnek
      > na gazecie.
      To u nas noszenie nie było nigdy problemem, bo codzienne posiłki odbywały się w
      kuchni. Ale każdy miał jednak inne preferencje co do zawartości talerza (nawet z
      zupą - dużo/mało, gęste/rzadkie, z marchewką/bez marchewki... ^_^), więc garnek
      lądował na podstawce. Na pomysł z gazetą nikt nigdy nie wpadł ^_^.
    • patwenzel Re: Kultura stołu 01.04.08, 00:57
      Pierwszy raz jestem na forum. Znalazlam was dzieki gazecie Elle.
      Pierwszy temat i juz jestem zdziwiona. Nazywacie sie Dobrymi Paniami Domu.....a
      nie celebrujecie posilkow? Tylko dlatego,ze sa w gronie najblizszych?
      Oczywiscie,ze pijam kawe w filizankach i uzywam dzbanuszka do mleka. Sniadania
      sa przygotowane jak w przywolywanych przez Was serialach. Mieszkamy tlko we
      dwoje ale jestem zasady: nie wazne co, wazne jak podane. I nie bede z tego
      rezygnowac tylko dlatego,ze nikt mnie nie obserwuje, ze nie ma tak zwanych
      gosci. Wazne jest zeby zastawa zgrywala sie, zeby byl to komplet i tak tez jest
      ze sztuccami. Raz posilek przygotowuje moj partner, raz ja....i tak tez jest z
      myciem. Nie jest to dla nas problem,ze bedzie wiecej brudnych naczyn. Nie jestem
      świnia dlatego nie jem z garawink
      • black_magic_women Re: Kultura stołu 01.04.08, 10:05
        Zrobilo sie troche nieprzyjemnie-przepraszam,ze mowie w imieniu innych wdpd,ale
        ZADNA z nie jest SWINIA...
        To raz,dwa,naczynia i sztucce tez mam zawsze ladne,chociaz nie zawsze z
        kompletu,czasem jest to tworcze "fusion".Kawe zawsze pije w filizankach,ale nie
        nakladam wedeliny na polmisek o 6 rano
        • sabaula Re: Kultura stołu 04.04.08, 20:34
          u nas czasem się jada "z garka" a czasem "ładnie"wink Generalnie: w
          tygodniu szybko i na luzie. A w wekekndy bardziej sie przykładam/my
      • moofka Re: Kultura stołu 01.04.08, 10:41
        > Mieszkamy tlko we
        > dwoje ale jestem zasady: nie wazne co, wazne jak podane.

        ale to tak calkiem niewazne co? big_grin

        ja bym sie sklaniala bardziej ku CO niz jak JAK
        no ale moze to swinie tak robią ;P

        mysle, ze na tym na przyklad polega fenomen Nigelli, ze zrezygnowala ze
        stolowego zadecia robiac potrawy smacznie i szybko, rezygnując z niepotrzebnych
        bzdur
        i jak dla mnie bardzo smacznie wygladają jej szybkie dania, z ktorymi pakuje sie
        wprost do lozka big_grin
      • kanga_roo Re: Kultura stołu 01.04.08, 11:26
        droga patwenzel, celebrowanie posiłku nie musi polegać na wyciąganiu
        zastawy Rosenthala i koronkowej serwety. kiedy podaję azjatyckie
        żarcie przygotowywane w woku, wok wjeżdża na stół. przekładanie tego
        na półmisek czy do miski jest absurdem, tak ergonomicznym, jak
        stylistycznym. podobnie kapuśniak czy inny eintopf spokojnie "broni
        się" w garnku. oczywiście, wiele zależy od stylu gospodarzy, stylu
        domu, i, czego nie dostrzegasz, rodzaju imprezy.
      • aiczka Re: Kultura stołu 01.04.08, 12:08
        > Nazywacie sie Dobrymi Paniami Domu.....

        Zaglądam czasem na to forum, bo spodobała mi się nazwa. Nie znam programu, do
        którego zdaje się nawiązywać. Dla mnie oznacza to co mówi - WYSTARCZAJĄCO Dobra
        Pani Domu. Czyli nie taka idealna, prasująca skarpetki i dająca dziewce
        kuchennej dzieżę z kopą jaj do wyrabiania przez dobę (nie ma to jak archiwalne
        przepisy ^_^). Taka, która ma jakieś swoje małe patenciki na poradzenie sobie z
        domowymi zadaniami, nie cofnie się przed zrezygnowaniem z jakiejś dawnej sztuki
        na rzecz wersji uproszczonej, jeśli działa równie dobrze itd.
      • dominikjandomin Re: Kultura stołu 01.04.08, 13:33
        patwenzel napisała:

        > Oczywiscie,ze pijam kawe w filizankach i uzywam dzbanuszka do mleka.

        >Nie jeste
        > m
        > świnia dlatego nie jem z garawink

        Ja jestem świnia i potrafię jeść z właściwego gara. Ale w towarzystwie takich
        świń, jak moja ulubiona Nigella Lawson lepiej się czuję niż w towarzystwie
        takich dobrze wychowanych jak Ty.

        A kawa w kubku (nie mam filiżanki 0.65l) i z mlekiem od razu w środku.
        • patwenzel Re: Kultura stołu 02.04.08, 01:21
          Moje zdanie jest wlasnie takie jak pisalam.....lubie jadac ladnie podane
          posilki. Droga moofka.....czy moze moofkosmiletwierdzenie: nie wazne co wazne jak
          podane oznacza,ze nawet najprostszy posilek, zwykly ser zolty zasluguje na ladne
          podanie. Ja najzwyczajniej lubie, zwracam uwage na podanie posilku. Nie mialam
          zamiaru nikogo obrazic stwierdzeniem o swini. Ja, czulabym sie zle....jak
          przywolana swinia jedzac nieladnie (w moim odczuciu) posilki. Przeciez dla
          kazdego z nas ladnie i smacznie oznacza cos innego. Dla mnie przekladanie
          wszystkiego (lacznie z porannymi sniadaniami) na polmiski to wazna sprawa. Czy
          to sprawa dobrego wychowania(czyt.wypowiedz dominikjandomin) raczej moje
          wychowanie zostawia wiele do zyczeniasmile
          Jesli chodzi o kulinarne przepisy pani Nigella Lawson to nie przepadam. Moze
          dlatego,ze malo je znam....widzialam jedynie kilka w prasie brytyjskiej i w
          kilku programach tv.....moze to dziwnie zabrzmi ale wole kiedy np. wlosy
          kucharza sa zwiazane....wydaje mi sie,ze latwo moga znalezc sie w potrawach.
          Coz, moze to moje fanaberie.
          • dominikjandomin Re: Kultura stołu 02.04.08, 11:12
            patwenzel napisała:

            > Jesli chodzi o kulinarne przepisy pani Nigella Lawson to nie przepadam. Moze
            > dlatego,ze malo je znam....

            A ja i owszem. Wzorując się na niej wychodzą mi fajne i smaczne rzeczy.

            >widzialam jedynie kilka w prasie brytyjskiej i w
            > kilku programach tv.....moze to dziwnie zabrzmi ale wole kiedy np. wlosy
            > kucharza sa zwiazane....wydaje mi sie,ze latwo moga znalezc sie w potrawach.

            Ostatnio rozmawiałem o tym z jednym kucharzem zawodowym. Wszyscy mówią o
            kucharzach, a nikt nie zwróci uwagę na kelnerów...

            A z domu: Mama nigdy nie zakładała specjalnych czepków do gotowania, a jakoś
            włosów w zupie nie kojarzę.

            A ty jesteś chyba jakimś wyjątkiem mocno wyjątkowym - nie znam NIKOGO, kto
            gotując w domu by zakładał siatkę na włosy. Jesteś pierwsza.
            • moofka Re: Kultura stołu 02.04.08, 11:28
              > A ty jesteś chyba jakimś wyjątkiem mocno wyjątkowym - nie znam NIKOGO, kto
              > gotując w domu by zakładał siatkę na włosy. Jesteś pierwsza.

              siatka na wlosach i zolty ser na polmiskach to mi sie bardziej z zywieniem
              zbiorowym i stołówą kojarzy
              niz z rodzinną kuchnią
              no ale to moze to swinie tak mają, co z domu nie wyniosly tongue_out
              • patwenzel Re: Kultura stołu 02.04.08, 12:41
                Czy ja napisalam,ze gotuje w czepku czy siatce???? Bardzo lubie pana Roberta
                Maklowicza kiedy gotuje a nie pania, o której byla mowa. Napisalam co mysle i
                jak robie, czy nie o to chodzilo?
                • dominikjandomin Re: Kultura stołu 02.04.08, 19:38
                  patwenzel napisała:

                  > Czy ja napisalam,ze gotuje w czepku czy siatce???? Bardzo lubie pana Roberta
                  > Maklowicza kiedy gotuje a nie pania, o której byla mowa. Napisalam co mysle i
                  > jak robie, czy nie o to chodzilo?

                  Pisałaś o jej włosach, gdy gotuje W DOMU DLA RODZINY (no dobrze, dla siebie i
                  dzieci, męża jeszcze nie widziałem). Uznałem to za dość wyraźną krytykę
                  postępowania, rozumiejąc jednocześnie, ze Ty tak nie robisz.

                  W końcu w XIX wieku zacne mężatki nosiły czepki w domu...
                  • patwenzel Re: Kultura stołu 03.04.08, 00:30
                    W czym jest problem? powiewa agresja....ale po co? czy jak napisze: tak bardzo
                    lubie programy kulinarne pani N. jedzenie nakladam w kuchni, niczego nie
                    przekladam na polmiski.
                    Przeciez ta wymiana zdan nie ma kompletnie celu. Myslalam,ze jest to forum gdzie
                    mozna dowiedziec sie jak poradzic sobie z takim lub innym problememe ....pytanie
                    odpowiedz.....kropka. Zaluje,ze wypowiadalam sie na jakikolwiek temat.
                    Pozdrawiam i milego dnia zyczesmile
                    • dominikjandomin Re: Kultura stołu 04.04.08, 14:13
                      Zapewniam, ze ode mnie agresji nie ma.

                      Natomiast zaciekawiła mnie Twoja uwaga o włosach Nigelli. Nie o jej gotowaniu,
                      doborze pomysłów do potraw itepe - tylko o włosach. A jak coś mnie zaciekawi, to
                      drążę to niemiłosiernie.
                  • budzik11 Re: Kultura stołu 04.04.08, 18:44
                    dominikjandomin napisał:


                    > Pisałaś o jej włosach, gdy gotuje W DOMU DLA RODZINY (no dobrze, dla siebie i
                    > dzieci, męża jeszcze nie widziałem).

                    Tak off topic: mąż Nigelli Lawson miał raka języka (i chyba jamy ustnej),
                    amputowano mu język, więc - co za ironia losu - nie mógł jeść tego, co
                    przyrządzała jego słynna żona "kucharka", karmiony był sondą. Ale pojawił się w
                    co najmniej jednym odcinku (jakieś kinder-party czy coś było). Zmarł na tę
                    chorobę. Dzieci są prawdziwymi dziećmi Nigelli, dom i kuchnia - sa jej prywatnym
                    domem i prywatną kuchnią, taki był warunek prowadzenia programu - żeby N. mogła
                    kręcić go w domu, jednocześnie będąc przy chorym mężu.
                    • dominikjandomin Re: Kultura stołu 04.04.08, 21:57
                      Ten najnowszy program w Polsce (Nigella Express) to też z tamtych czasów jest?
                      Myślałem, że to już za obecnego męża kręcone.
                      • budzik11 Re: Kultura stołu 05.04.08, 15:25
                        Nie wiem, jaka jest chronologia programów smile
      • hossa76 Re: Kultura stołu 02.04.08, 21:24
        A dla mnie droga patwenzel jesteś zwykłym trollemsmile)) I raczej nie
        dam się sprowokować. BTW nie wyobrażam sobie jedzenia byle gówna -
        nawet na półmiskutongue_outPPPP smile
        • patwenzel Re: Kultura stołu 03.04.08, 00:34
          Trollem? Przeciez pan/ pani mnie nie zna.
          Jakiego gowna? Czy powiedzenia nalezy rozumiec doslownie?
          Przepraszam ale taka wymiana zdan nie ma celu.
    • ofira Re: Kultura stołu 02.04.08, 09:13
      ktoś tam wyżej pisał o przekładaniu kupionego jedzenia ze sklepowych pudełek do domowych. może to i ładnie wygląda w lodówce, ale jak w ten sposób zapamiętać datę ważności?
    • kocicca73 Re: Kultura stołu 02.04.08, 16:57
      po przeczytaniu wypowiedzi naszło mnie pragnienie zainstalowania
      kamerek internetowych w kuchniach/jadalniach pań od porcelany
      rozenthalowskiej, koronkowych obrusów i półmisków z ziemniakami w
      dzień powszedni...
      odnoszę niejasne wrażenie potrzeby zaimponowania niektórych pań..
      dla jasności: na co dzień kanapki na kolację, w święto
      talerzyki/półmiski z wyborem dodatków czy wędlin/sera/pasty
      • apeczka Re: Kultura stołu 03.04.08, 10:17
        Witajcie Drogie Panie Domu!

        Czytałam cały wątek i miałam wrażenie, że Koleżanka piszaca
        o "świniach" zrozumieła, że ktoś zawsze je prosto z garnka (tak
        jakby podjadac w kuchni).
        Przecież są garnki z kamionki (takie włoskie), które bardzo ładnie
        wyglądają i podaje się w nich zapiekanki, są naczynia na tarty,
        takie piękne białe z rowkami, które pięknie zdobią stół i trzymają
        ciepło.
        Są też specjalne niskie garnki do leczo a takze oczywiście wspaniałe
        garnuszki podgrzwające do Fondi.

        Mój Tata przed podaniem obiadu w niedziele (czasem) gdy przekłada na
        duze talerze- to każdy podgrzewa na 20 sekund w mikrofali i podaje
        gorrrący. Inaczej talerz wchłonie ciepło i danie szybko wystygnie.

        Ja myśle, ze oczywiście można podawać najprostsze dania w ładny
        sposób.
        Nie uwierzycie, ale jak jechałam pkp to do przedziału wsiadła Pani
        (elegancka w garsonce około 45 lat) w wyjęła ROLMOPSY W SŁOIKU i
        nakładała je na bułkę w przedziale.
        Nie to, ze mnie to bulwersuje, ale zdziwił mnie kontrast, między
        strojem a swobodą. Może była w ciąży?winkByło to dziwne, prawie jak
        happening. Cały czas czekałam, aż się wyda, "że to nie na serio".
        Ale zjadła, spakowała co tam miała i jechała dalej. Dobrze, ze nie
        było gwałtowanego hamowania i że to się nie rozbryzgało octowo po
        przedziale.

        To jest moim zdaniem "prosto z gara". Ale podawanie potrwa w ganku,
        ktry jest do tego przeznaczony, na pieknych korkowych grubych
        podstawkach, jest stylowe i sprawia uciechę oczom. Moim skromnym
        zdaniem.

        pozdrawiam




      • jolunia01 Re: Kultura stołu 04.04.08, 18:00
        kocicca73 napisała:

        > po przeczytaniu wypowiedzi naszło mnie pragnienie zainstalowania
        > kamerek internetowych w kuchniach/jadalniach pań od porcelany
        > rozenthalowskiej, koronkowych obrusów i półmisków z ziemniakami w
        > dzień powszedni...

        No, owszem, to by mogło być ciekawe doświadczenie. Ja to nieporządna
        jestem - sniadania we własnym zakresie, na obiad zupę nalewam do
        talerzy i zanoszę do pokoju, drugie danie nakładam na talerze i też
        wynoszę do pokoju, talerze zwykłe z jakiejś ceramiki udającej
        fajans, obrus na stole zwykły kolorowy bawełniany, żadnych
        serweteczek itp. Kolacja - czasem kanapki, czasem jakaś zapiekanka.
        Zwyczajnie nie mam czasu na celebrowanie, zmywarki też nie mam,
        natomiast obowiązków wiele. Jak już zapraszam gości, to wtedy
        rozsuwam stół, obrus biały, porcelana, serwetki, kwiateczki... Ale
        na co dzień to bym chyba nic innego nie robiła, tylko przekładała,
        przelewała, podawała, uprzątała i zmywała jakbym tak chciała
        być "światowa".
    • igusiak Re: Kultura stołu 05.04.08, 07:57
      o rety... u mnie jest tak,że właśnie wszystko jest na osobnych
      talerzykach, każdy bierze co chce, zarówno na śniadanie jak i na
      obiad, bo kolacje je każdy we własnym zakresie (z tego względu że
      część rodziny w ogóle nie jada kolacji smile) tak jest co prawda tylko
      w weekendy,ale tylko wtedy jemy razem posiłki, bo w tygodniu każdy
      wchodzi i wychodzi z domu o innych porach. i wtedy też każdy je sam.
      ale w weekendy-każdy bierze ze stołu to na co ma ochotę, nie
      wyobrażam sobie żeby każdy dostał obiad na talerzu i koniec, bo
      wtedy zaraz b yłoby zamieszanie,że ten dostał za dużo,ten za mało, a
      ten nie lubi tego, a ten tego. a tak to każdy bierze co chce i nie
      ma problemu smile a gotowe kanapki to widziałam na stole chyba z 5 lat
      temu ostatni raz...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja