Wyslij faceta do sklepu...

14.05.08, 15:10
wyślij faceta do sklepu i poproś go o pojemnik z 10-ma jajami

przyniesie 6, bo tylko takie były...
nie pomyśli, żeby kupić 2 x po 6... jeśli ty potrzebujesz akurat
tych jaj np 8...

wyślij go po jabłka Lobo, przyniesie ci Jonatany, bo były bardziej
czerwone..

poproś, żeby z apteki przyniósł ci Laremid (tabletki), przyniesie
ci Stoperan w kapsułkach, których nie dajesz rady przełknąć, choć
był Laremid...tylko pani magister miała chyba bardziej niebieskie
oczy od Twoich....

mówi się, że facetowi trzeba jasno...czy może być jaśniej, niż
słowo napisane?

macie tak ze swoimi chłopami?

eech, niech to..
    • hispana Re: Wyslij faceta do sklepu... 14.05.08, 15:14
      moj dobrze zna sam siebie - dopoki nie dostanie jasnych instrukcji
      czarno na bialym, nie daje mi gwarancji ze przyniesie wszystko o co
      prosze
      • f.l.y Re: Wyslij faceta do sklepu... 14.05.08, 15:18
        ale kolanka, śrubki, łącznik itp sprawunki sobie potrzebne
        załatwiają bez karteczek, czyż nie? smile

        więc gdzie tu kurczę logika?

        tłumaczą się, że nie zapamiętają, mówią: napisz na karteczce - i ja
        się potem pytam: po kij ta karteczka, skoro przynosi to czego nie
        chciałam...

        wrrrr...
    • lookbill Re: Wyslij faceta do sklepu... 14.05.08, 15:25
      Mój przynosi to, co o co go proszę smile a jeśli jest zamiennik tego,
      to dzwoni do mnie z zapytaniem czy może być smile
      Czasem jednak jak sam zadecyduje, to niestety różnie z tym bywa wink
      • olcia.kaktus Re: Wyslij faceta do sklepu... 05.06.08, 14:03
        mój na szczęście też zadzwoni, jak nie ma czegoś i pyta, czy jest to konieczne,
        czy ma kupić zamiennik. To naprawdę życie ułatwia.
        Ale nie kupi nic wiecej, niż to, co ma podane. Dlatego na duże zakupy wole
        pojechać ja, bo sobie przypomne w trakcie zakupów, co jeszcze jest potrzebne,
        albo wymyslę jakiś np obiad na przyszłość.
    • loola_kr he he :))) 14.05.08, 15:26
      skąd ja to znam...smile
      Ja muszę pisac wszystko na kartce DOKŁADNIE z nazwą firmy a i tak
      często przynosi coś innego bo NIE BYŁO...
      teraz chyba juz się przyzwyczaiłam ale kiedys to zrobiłam mu taką
      aferę, że do tej pory się śmieję z siebie...
    • natamaj1 Re: Wyslij faceta do sklepu... 14.05.08, 17:28
      moj przynosi wszystko zgodnie z lista tak jak ma napisane. Wiec nie narzekam.

      Ale cos do posmiania w temacie: lezalam na patologii ciazy i razem ze mna na
      sali lezala dziewczyna ktora lada dzien miala rodzic. Poprosila meza zeby jej
      kupil w aptece Tantum Rosa (taki lek do higieny intymnej po porodzie). Maz
      wrocil z apteki z ... Tantum VerdeP (pastylki do ssania na gardlo) wink
    • pacynka27 Re: Wyslij faceta do sklepu... 14.05.08, 17:36
      He he ... mój mąż bije waszych na głowę.
      Pewnego razu pyta mówi: - Jadę do sklepu, kupić ci coś.
      Akurat potrzebowałam wielu rzeczy więc szybciutko sporządziłam listę (nauczona
      doświadczeniem, że przynosił nie to co miał kupić).
      Po jakimś czasie mąż wraca bez moich zakupów. Na moje pytające spojrzenie
      odpowiedział: - Zgubiłem kartkę.
    • a.va Re: Wyslij faceta do sklepu... 14.05.08, 17:44
      E, Fly, to Ty i tak masz znośnie. Mój jest jeszcze gorszy. Musi mieć napisane
      dokładnie, co ma być. I jeśli tego czegoś nie ma, to nic innego w zamian nie
      kupi, bo przecież chciałam żółtą paprykę, a nie czerwoną, więc jak mógł kupić
      czerwoną! Tylko czasem, kiedy nad nim samym wisi widmo głodu (to znaczy -
      niekupienie tego czegoś, co napisałam, grozi mu pustym brzuchem, bo nic innego w
      domu nie ma) - jest w stanie się przemóc i wziąć chleb zamiast bułek, kasze
      zamiast kuskusa itd.
    • panda74 Re: Wyslij faceta do sklepu... 14.05.08, 18:46
      Mój jest pod tym względem straszny... Owszem, kupi to co ma na kartce (mniej
      więcej big_grin ), ale oprócz tego wyda majątek na milion rzeczy, które:
      1. nie są nam potrzebne
      2. zdążą się zepsuć 3 razy, zanim połowę zjemy
      3. są w "promocji", wrrrrrr!

      Nie znoszę jak robi zakupy. Najczęściej kupuje więc ciężary - kartofle, 5l
      mleka, 5l soków itd. smile
      • wiolunia79 Re: Wyslij faceta do sklepu... 14.05.08, 19:12
        Kiedyś potrzebowałam kapustę na gołąbki to mi kupił ...pół główki bo były bardzo
        duże smile
        • panda74 Re: Wyslij faceta do sklepu... 14.05.08, 19:13
          Nieźle big_grinbig_grinbig_grin
          • pergolcia Re: Wyslij faceta do sklepu... 14.05.08, 19:16
            No Boskobig_grinbig_grin Ja nie wiem czy te chłopy takie głupie są czy może z
            nami cos nie takbig_grin
        • dominikjandomin Re: Wyslij faceta do sklepu... 15.05.08, 15:23
          wiolunia79 napisała:

          > Kiedyś potrzebowałam kapustę na gołąbki to mi kupił ...pół główki bo były bardz
          > o
          > duże smile

          Wiedział, że na gołąbki? Znał proces produkcji?
          • wiolunia79 Re: Wyslij faceta do sklepu... 15.05.08, 18:39
            że na gołąbki to wiedział ale jak się je robi to nie wink
      • agatha-christie Re: Wyslij faceta do sklepu... 15.05.08, 08:28
        U mnie sytuacja jest bardzo zbliżona do tej, którą opisuje panda74,
        czyli:
        - wyda mnóstwo kasy a z tego, co przyniesie do domu nie sposób
        wytworzyć obiadu, np. kapary, piwo, marynowana papryka, fura
        słodyczy, guma do żucia (bo dzieci chciały), herbata liściasta,
        mrożone warzywa (ale akurat mieszanka, której nikt w domu nie lubi,
        później zalega w zamrażalniku miesiącami i zabiera miejsce),
        winogrona (ale dobrze nie obejrzał i 1/3 już na wstępie nadaje się
        do wyrzucenia), przyprawa do grilla (mamy kilkanaście torebek, bo
        nie był pewny, czy jest w domu, stare drożdżówki (bo mu bardzo
        polecali)
        - nawet jak dostanie do ręki listę, to przynosi
        kupę "nadprogramowych" wiktuałów, które nikomu nie są do niczego
        potrzebne
        - wolę sama wszystko szybko kupić niż użerać się za każdym razem i
        tłumaczyć to samo od początku świata
        - aha, ewentualne zakupy zajmują mu pół dnia i cały wieczór

        Ostatnio córce pękła śniadaniówka szkolna i postanowił jej kupić
        (zdziwiony, że mi się to przez cały dzień nie udało), no i kupił
        pierwszą z brzegu z Kubusiem Puchatkiem (zapomniawszy, że to już
        dawno passe, zarówno z powodu wieku dziecka jak i aktualnych
        trendów) a miała być w trupie czachy (dlatego nie było mi łatwo
        znaleźć), i tak Kubuś bezużyteczny został.
    • e.milia Re: Wyslij faceta do sklepu... 14.05.08, 20:14
      ja tak nie mam, prędzej ja zapomnę czegoś kupić niż on. no ale wiadomo, zdarza
      się. na jednej z pierwszych randek zaprosił mnie na kolację, chciał zrobić
      jakieś spaghetti z tuńczykiem w śmietanie i zapomniał kupić tuńczyka big_grin big_grin big_grin
      potem poleciał, ale jeden sklep był zamknięty, a w drugim był tylko tuńczyk w
      sosie pomidorowym. Więc przyniósł do domu i wypłukał ten sos smile Do dziś się z
      tego śmiejemy smile)))) Ale to sie nadaje raczej do wątku o błędach, które zawsze
      trzeba wykonać. big_grin
    • kocicca73 Re: Wyslij faceta do sklepu... 14.05.08, 21:35
      no to mój facet robi lepsze zakupy ode mnie bo kupuje wszystko
      planując obiady na tydzień
      jeśli ja zostawałam w domu a on czegoś nie mógł znaleść/kupić w
      sklepie to dzwonił i pytał o zamienniki lub jechał do innego sklepu
      by wszystko było kupione
    • mahoniowawiedzma Re: Wyslij faceta do sklepu... 14.05.08, 22:03
      ...po imbir. to moja nieteściowa wysłała swojego męża i syna. obaj umysły ścisłe. po dogłębnej analizie korzeni leżących w markecie doszli do wniosku, że sobie nie poradzą. na szczęście wpadli na pomysł, żeby zapytać kogoś z obsługi. dzięki temu nie przynieśli chrzanu, nad którym długo się zastanawiali. niemęża posłałam kiedyś z listą na zakupy. nauczona doświadczeniem napisałam "korzeń pietruszki"(żeby natki nie kupił), ale nie podałam ile. przyniósł jedenwink
      na początku naszego wspólnego mieszkania dzwonił za każdym razem ze sklepu. "nie ma takiego, jest taki, taki i taki" albo: "a gdzie to leży?". teraz się trochę nauczył. a najlepsze co zrobił, to zakup dla mnie olejku do kąpieli. zapamietał firmę, zapamietał jak wygląda buteleczka. wiedział, że olejek się skończył, a ja nie miałam czasu go kupić. normalnie szok. tylko, że jak zobaczyłam olejek, to prawie się popłakałam. zamiast relaksującego...był... ANTYCELULITOWY. do dziś się zastanawiam, czy to nie miała być aluzja. on do dziś uparcie twierdzi, że niewink
      • molla7 Re: Wyslij faceta do sklepu... 14.05.08, 22:19
        wieki żłobienia meskich mózgow, ze kobieta zajmie się prozą zycia sprawia, że nie potrafią przeniesc skutecznie uwagi (waznymi sprawami)na te prozaiczne czynności. Nam jest trudniej w druga stone-jak mowi K. Kofta naszą domeną jest myslenie rozproszone, alalizujące wiele spraw z wielu poziomów, trudno nam o analityzne skupienie i poswięcenie sie temu o się robi bez bagazu analiz, o na obiad, a czy nie zapomniał wziąc lekarstwa, pewnie się przeziebil. itp, itd.
        Przeczytałam "gdyby kobiety zamilkły " K. Kofty odtąd zwalczam to inwalidztwo funkjonalne.
    • danutaessen Re: Wyslij faceta do sklepu... 14.05.08, 23:24
      Katastrofabig_grin posylam z kartka a na niej dwie rzeczy zapisane (2 rzeczy
      dla lepszego zrozumienia)a do domu przynosi tylko jedna(1) bo zapomnial
      mogla bym tak pisac i piscacbig_grin
      moje dzieci
    • margarita.pe Re: Wyslij faceta do sklepu... 15.05.08, 06:17
      Witam serdecznie smile
      Dostarczyłyście mi wiele rozrywki z rana.
      I ja coś dorzucę. Wysłałam mojego męża z listą zakupów, typowe: mięso, warzywa, nabiał, pieczywo. Na tejże liście musiałam zaznaczyć, w którym sklepie ma co kupić (!). Po powrocie rzucił siatki z zakupami na podłogę i zaczął krzyczeć, że ja celowo z niego głupka zrobiłam. Pytam o co chodzi no i się dowiedziałam. Pozycja z listy: udko z kurczaka. W sklepie były udka, tylko podpisane jako ćwiartki, długo sie na nie przylądał aż w koncu spytał ekspedientkę. Rzeczone udko kupił.
      Poza tym zawsze kupuje masę słodyczy.
      • dominikjandomin Re: Wyslij faceta do sklepu... 15.05.08, 15:20
        margarita.pe napisała:

        > W sklepie były udka, tylko podpisane jako ćwiar
        > tki, długo sie na nie przylądał aż w koncu spytał ekspedientkę. Rzeczone udko k
        > upił.

        A wiesz, ze u nas są i UDKA, i ĆWIARTKI?

        Pod nazwą ćwiartki to, co zawsze uważam za udko. Pod nazwą udka jakiś kawałek
        odpadka z kurczaka.
    • prologica Re: Wyslij faceta do sklepu... 15.05.08, 07:45
      moj byly maz tak mial.... napisalam mu kiedys 'kostka sera', to
      przyniosl kostke... ZOLTEGO SERA....

      na szczescie wymienilam na lepszy model, ktory nawet zakupy potrafi
      robic. i to lepiej ode mnie chyba bo trzyma sie listy. no, moze brak
      mu troche wyobrazni kulinarnej i wszystkiego na wage kupuje troche
      za duzo...
      • loola_kr Re: Wyslij faceta do sklepu... 15.05.08, 08:41
        No to masz szczęscie z tym lepszym modelem smile
        ja mojego na razie nie wymieniam bo inne zalety ma...wink
        • prologica Re: Wyslij faceta do sklepu... 15.05.08, 09:18
          loola_kr napisała:

          > No to masz szczęscie z tym lepszym modelem smile
          > ja mojego na razie nie wymieniam bo inne zalety ma...wink

          no wiesz, zakupy nie byly pierwotnym i najwazniejszym czynnikiem
          przez ktory sie rozstalismy smile
      • dominikjandomin Re: Wyslij faceta do sklepu... 15.05.08, 15:19
        prologica napisała:

        > moj byly maz tak mial.... napisalam mu kiedys 'kostka sera', to
        > przyniosl kostke... ZOLTEGO SERA...

        Napisałaś, tak przyniósł. Pretensje możesz mieć do siebie.
    • izka_74 Re: Wyslij faceta do sklepu... 15.05.08, 09:47
      Mój małżonek ma tylko jedną wadę w tym względzie - często zdarzało
      mi się kupować rzeczy tańsze, a nie te, które ja zwykle kupuję.
      Dopiero jak zaczęłam mu pisać dokładnie firmy i apelować, żeby
      kupował tylko to, co już w domu widział, to problem się rozwiązał wink
    • renea1 Re: Wyslij faceta do sklepu... 15.05.08, 10:04
      A myślałam, że to ja jestem jakaś nawiedzona i ciągle się czepiam
      mojego Bogu ducha winnego męża smileNajchętniej zakupy wolę robić sama.
      Szczytem było kupienie mrożonych truskawek zamiast mini-marchewek
      Hortexu big_grin, które miały stanowić dodatek do obiadu tego akurat dnia.
      A generalnie zwsze kupuje za dużo wędliny-tak dwukrotnie , np. mówię
      po 10 dag, zawsze jest kupione po 20 big_grin I jak tu go nie kochać?
    • arribeth Re: Wyslij faceta do sklepu... 15.05.08, 11:01
      Wysłałam raz męża do sklepiku pod domem po pomidory w puszce, zapisałam na
      karteczce nazwę firmy, to że krojone itp. Wrócił z koncentratem pomidorowymbig_grin
      Zazwyczaj zakupy robimy razem, ale kiedyś zmuszony był pojechać sam. Kartkę do
      łapki (robioną na chybcika przeze mnie) dostał i instrukcję, że jakby coś sobie
      przypomniał to niech kupi. Kupił DOKŁADNIE to co na kartce i nic więcej.
    • sarna73 Re: Wyslij faceta do sklepu... 15.05.08, 13:16
      tak, musze napisać na kartce, nawet dwie rzeczysmile inaczej nie kupi
    • dominikjandomin Re: Wyslij faceta do sklepu... 15.05.08, 15:22
      f.l.y napisała:

      > wyślij faceta do sklepu i poproś go o pojemnik z 10-ma jajami
      >
      > przyniesie 6, bo tylko takie były...
      > nie pomyśli, żeby kupić 2 x po 6... jeśli ty potrzebujesz akurat
      > tych jaj np 8...

      A mówiłaś, że potrzebujesz 8?

      >
      > wyślij go po jabłka Lobo, przyniesie ci Jonatany, bo były bardziej
      > czerwone..

      A mówiłaś, ze tobie nie wszystko jedno? Ja też biorę bardziej czerwone, bo w
      smaku te sklepowe nowoczesne jabłka się nie różnią...
      • loola_kr Re: Wyslij faceta do sklepu... 15.05.08, 15:38
        dominikjandomin napisał:


        > > wyślij go po jabłka Lobo, przyniesie ci Jonatany, bo były
        bardziej
        > > czerwone..
        >
        > A mówiłaś, ze tobie nie wszystko jedno? Ja też biorę bardziej
        czerwone, bo w
        > smaku te sklepowe nowoczesne jabłka się nie różnią...

        No, jak prosiła o Lobo to chyba nie wszystko jedno. Raczej bardzo
        konkretna prośba smile
        A jabłka różnią się BARDZO miedzy sobą!
        • dominikjandomin Re: Wyslij faceta do sklepu... 15.05.08, 15:40
          loola_kr napisała:

          > dominikjandomin napisał:
          >
          >
          > > > wyślij go po jabłka Lobo, przyniesie ci Jonatany, bo były
          > bardziej
          > > > czerwone..
          > >
          > > A mówiłaś, ze tobie nie wszystko jedno? Ja też biorę bardziej
          > czerwone, bo w
          > > smaku te sklepowe nowoczesne jabłka się nie różnią...
          >
          > No, jak prosiła o Lobo to chyba nie wszystko jedno. Raczej bardzo
          > konkretna prośba smile

          Nie dla faceta.

          > A jabłka różnią się BARDZO miedzy sobą!

          Możliwe. Ale np. niektórzy faceci jak ja pamiętają tylko odmiany z dzieciństwa i
          za nic nie potrafią powiedzieć z pamięci, czym się różni LOBO od JONATHANA .
          • loola_kr hmmm 15.05.08, 15:50
            dominikjandomin napisał:

            > > No, jak prosiła o Lobo to chyba nie wszystko jedno. Raczej
            bardzo
            > > konkretna prośba smile
            >
            > Nie dla faceta.

            to jaka jest konkretniejsza prośba?

            >
            > > A jabłka różnią się BARDZO miedzy sobą!
            >
            > Możliwe. Ale np. niektórzy faceci jak ja pamiętają tylko odmiany z
            dzieciństwa
            > i
            > za nic nie potrafią powiedzieć z pamięci, czym się różni LOBO od
            JONATHANA .

            ale mąż nie musi mówić z pamięci czym sie różnią jabłka tylko po
            prostu kupić Lobo!
            Jedno słowo do zapamiętania...

            • f.l.y Re: hmmm 15.05.08, 17:27
              a tam, zaraz do zapamiętania smile kartkę przecież miał smile))

              co do jajek jak piszę opakowanie 10 szt, to nie muszę mówić, że
              będę potrzebować 8...

              co do kapusty na gołąbki u innej przedmówczyni, wydaje się
              prawdopodobne, że już kiedyś mógł jeść gołąbki, więc chyba wie, że
              się zawija tę kapustę...
              • mahoniowawiedzma Re: hmmm 16.05.08, 12:28
                a co powiesz na kapustę włoską do gołąbków? bo innej nie było...moja siostra miała twardy orzech do zgryzienia jak zobaczyła swego męża z tym cudem. innym razem poprosiła go o kubeczek jagód, które rosną w lesie obok jego rodziców, do ciasta. przyniósł jej piękną wiązankę jagodzin z owocami, żeby je sobie obrała, bo nie miał cierpliwości do tego... płakałyśmy ze śmiechu dwa dni...
                • tresa5 Re: hmmm 16.05.08, 18:09
                  mahoniowawiedzma napisała:

                  > a co powiesz na kapustę włoską do gołąbków? bo innej nie było...moja siostra mi
                  > ała twardy orzech do zgryzienia jak zobaczyła swego męża z tym cudem.

                  Czemu?smile
                  Ja tylko z wloskiej robiesmile
                • wiedzma30 Re: hmmm 17.05.08, 03:05
                  Ja do golobkow uzywam tylko kapusty wloskiej smile Nie jest zylasta i taka twarda
                  jak zwykla smile
                • dominikjandomin Re: hmmm 19.05.08, 17:42
                  mahoniowawiedzma napisała:

                  > a co powiesz na kapustę włoską do gołąbków? bo innej nie było...moja siostra mi
                  > ała twardy orzech do zgryzienia jak zobaczyła swego męża z tym cudem.

                  Niesamowite. Jadłem takie i sa wspaniałe.

                  Zawijane w sałatę tez jadłem.
                  • mahoniowawiedzma Re: hmmm 21.05.08, 13:18
                    wyraziłam się mało precyzyjnie. siostra była wówczas młodą panią domu i nie w
                    głowie jej były eksperymenty kulinarne. a że w rodzinnym naszym domu jadło sie
                    zawsze gołąbki z "narmalnej" kapusty, to rozdziawiła gębę ze zdziwienia widząc
                    włoską. ot i tyle.
    • dominikjandomin Re: Wyslij faceta do sklepu... 15.05.08, 15:24
      A tak w ogóle, wiem już czemu jestem kawalerem. Po prostu chyba jestem zbyt
      poradny jak na to, aby mnie jakaś kobieta zechciała wziąć pod opiekę.

      Bo ci wasi mężowie to jakieś same ciamajdy są, nie obrażając nikogo...
      • pergolcia Re: Wyslij faceta do sklepu... 16.05.08, 07:12
        wink))Jeszcze Ci będzie żal , że właśnie kwalerem jesteśsmile Bez Nas
        Kobiet by Was Panów kaczki w błocie zadeptałysmile))) Nie obrażając
        nikogo oczywiściesmile)))))))))))))
        • dominikjandomin Re: Wyslij faceta do sklepu... 19.05.08, 17:48
          pergolcia napisała:

          > wink))Jeszcze Ci będzie żal , że właśnie kwalerem jesteśsmile

          E tam...

          Już mi jest żal smile Obiadek nie czeka... Naczynia się same nie myją...
    • inguszetia_2006 Re: Wyslij faceta do sklepu... 16.05.08, 12:23
      Witam,
      U mnie jest na odwrótwinkJak idę do sklepu po jajka, to wychodzę z
      dezodorantem i serem Fetawink
      Pzdr.
      Inguszetia
    • agnes1704 Re: Wyslij faceta do sklepu... 16.05.08, 12:27
      a u mnie jest tak, ze nie zawsze lubię wysłać M do sklepu, bo kupuje zazwyczaj
      więcej niż trzeba, a potem się złoszczę, że niepotrzebnie - jestem z natury
      oszczędna.Więc dźwigaj babo siaty sama.
    • mahoniowawiedzma Re: Wyslij faceta do sklepu... 16.05.08, 12:35
      ...po MŁODE ziemniaki. przynósł kilo śmierdzących starych ziemniaków. bo poprosił w sklepie o ziemniaki. ekspedientka nie zrozumiała, a on nie zauważył, że z torebki śmierdzi. świeża wpadka, z wczoraj...
    • sirionna Re: Wyslij faceta do sklepu... 16.05.08, 16:01
      Super wątek! Ale się uśmiałamsmile)))))

      U mnie powinien nazywać się: Idź z facetem do sklepu.
      Z zakupów z kartką mój M wywiązuje się doskonale. Dostaje wszystko co chciałam,
      potrafi sam zauważyć, że coś się kończy i kupić mimo, że brak na liście. To nic,
      że zawsze kupi mi większe opakowanie bo "ekonomiczniej". Nie pomagają
      tłumaczenia, że to nie jest ekonomicznie, jeżeli połowy nie zdążymy zjeść i
      wyląduje w koszu. Trudno.

      Ale zakupy z nim to istny *h*o*r*r*o*r*!!!

      Czyta i porównuje wszystkie etykiety, zastanawia się nad zawartością jajka w
      jajku i cukru w cukrze! Zakupy trwają godzinami.

      W sobotę wybraliśmy się na duże zakupy do Selgrosa. Dla niego na dłuższy wyjazd
      i dla nas zapasy, żebym nie musiała potem dźwigać. Na 19 byliśmy proszeni do
      znajomych na nasiadówę, więc znając możliwości M, zakupy zarządziłam na godz 12.
      Niestety! Nie wzięłam pod uwagę, że dzień wcześniej był u lekarza, który z
      powodu lekkiego nadciśnienia zalecił mu zmianę stylu życia i diety. Jak wędliny
      to drobiowe, jak sery, mięso to chude itp. Uzbrojony w broszurkę porównywał to
      co zazwyczaj jedliśmy z zalecanymi produktami. Na samych zakupach, nie licząc
      dojazdu, pakowania, spędziliśmy 6 GODZIN!!!!!
      Przysiadałam gdzie tylko mogłam a on przybiegał do mnie i z błyskiem w oku
      pokazywał np dwa sery od różnych producentów a z różną zawartością tłuszczu. Mam
      wrażenie, że dotknął i przeanalizował każdy dostępny na półce towar.
      Wpadliśmy do domu, zabierając z auta tylko mrożonki i ponaglani telefonami
      znajomych, brudni, zmęczeni pojechaliśmy na kolację.

      Biorąc pod uwagę to co ja opisałam i to co opisują inne WDPD nie mam żadnych
      wątpliwości, że faceci to kosmici wink
      • dominikjandomin Re: Wyslij faceta do sklepu... 19.05.08, 17:52
        To ja! To jak ja!

        Z tym, że ja wyszukuję towary bez dodatków, słodzików i z możliwie dużą
        zawartością np. tłuszczu w serze.
    • domisia290 Re: Wyslij faceta do sklepu... 16.05.08, 18:56
      Ja muszę pisać dokładną kartkę z wszelkimi możliwymi danymi typu
      rozmiar,kolor paczki i gdzie to znaleźć,mile widziana cenawink Później
      przy wręczaniu kartki słownie wyjaśniam co i jak z tymi
      zakupami...Po powrocie zwykle czegoś brakuje i wtedy słyszę,że skąd
      on to ma wiedzieć a na kartkę zapomniał spojrzeć a tak w ogóle to
      następnym razem mam sama iść...no i pewnie,że pójdę bo to lubie
      tylko czasami,wiecie,awaryjnie trzeba tego męża posłać po pare
      drobiazgów.
      A jeśli jesteśmy razem na zakupach to On się nie może nadziwić jak
      to tak można się przyglądać każdej kupowanej marchewce i porównywać
      kurczaki,który ładniejszy. On po prostu bierze pierwsze z
      brzegu,kładzie do koszyka i kręci nosem jak ja to sprawdzam.
      To tyle na temat zakupów spożywczych; wyprawa po ciuchy,buty i inne
      to już zupełnie inna bajka-jego cierpliwość zwykle kończy się po 7
      minutach,robi mu się duszno i wychodzi,,,moze ma jakąś klaustrofobie
      sklepową czy cóśko.....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja