No i klapa...;)

18.05.08, 08:11
Na mojego chłopa nie podziałał nawet tekst Athei z ostatnio
oglądanego odcinka (a jakże, lubi sobie popatrzeć, a ja mu mówię, z
dumą- popatrz kochanie, jaki masz skarb w domu- u nas nigdy takiej
syfolongii nie byłowink))), że klapę należy opuszczać, bo przy
spłukiwaniu kropelki tego, co jest w środku pryskają na twarzwink
Zna ktoś wypróbowane sposoby na opuszczanie klapy, tzn. NAUCZENIE
tej czynności faceta?
Ja jestem z tych bardziej wymagających, nie zadowala mnie
opuszczenie pierwszej warstwy. Obie warstwy muszą być opuszczonesmile
Wiem, że temat jest oklApany, ale zawsze aktualnysmile
    • aankaa Re: No i klapa...;) 18.05.08, 09:06
      oklej ściany kartkami "opuść obie klapy", może pomoże smile
    • metamorphosis4 Re: No i klapa...;) 18.05.08, 10:46
      Na mojego podziałał sposób "feng shui". Powiedziałam mu kiedyś, że
      chińczycy twierdzą jakoby kasa uciekała z domu przez otwartą klapę
      prosto do sedesu hehehe...
      Podziałało w trybie natychmiastowym pomimo, że podobno nie wierzy w
      przesądy big_grin
      • trinkino Re: No i klapa...;) 18.05.08, 10:50
        Przykro mi, argument feng shui, użyty już ze dwa lata temu (albo i
        lepiej) nie podziałałsad
      • kosma981 Re: No i klapa...;) 21.05.08, 13:46
        W programie "Pogromcy mitów" były robione przeróżne doświadczenia i
        wyszło na to,że nie ma znaczenia zamykanie klapy.Przed bakteriami
        kałowymi nic nas nie uchroni. Zamykali szczoteczki w pojemniku
        stojacym w łazience i to też nic nie dało. Te bakterie są w całym
        domu...Oczywiście w łazienkach i toaletach mają swoje kwatery
        głownesmile
        Jeżeli to są główne przyczyny zamykania klapy, to można sobie dać
        spokój.Pozostaje tylko regularne sprzątanie, a definicję
        regularności każdy ma innąsmile
    • a.va Re: No i klapa...;) 18.05.08, 13:43
      Na mojego M. (i na mnie też, do dziś mnie otrząsa) radykalnie podziałało
      opowiedzenie mu oglądanego przeze mnie programu na Discovery, w którym pan
      prowadzący pokazał, ile bakterii kałowych osiada na szczoteczkach do zębów,
      kiedy nie opuszcza się klapy _przed_ spuszczeniem wody. Wcześniej też na ogół
      opuszczaliśmy, ale teraz o nieopuszczeniu w ogóle mowy nie ma, wbiło nam się w
      mózgi na granit. Bleh.

      Pan pokazał też dużo różnych innych rzeczy, w związku z czym orzeszków w pubie
      nie tknę za nic uncertain
      • unaragazza Re: No i klapa...;) 18.05.08, 14:51
        A o co chodzi z tymi orzeszkami?
        Bo bardzom ciekawawink
        • kosma981 Re: No i klapa...;) 18.05.08, 17:54
          Chodzi o to,że większość ludzi(w szczególności facetów)nie myje rąk
          po skorzystaniu z toalety. A te orzeszki tak sobie leżą na
          stoliczkach w miseczkach i każdy może się poczęstować.....
          • trinkino Re: No i klapa...;) 18.05.08, 19:09
            Jak o tym usłyszałam jakiś czas temu, to się dłuuugą chwilę
            intensywnie zastanawiałam, czy czasem nie poczestowałam się jakimś
            orzeszkiem, czy chipsem, ale chyba niewink
      • molla7 Re: No i klapa...;) 18.05.08, 22:17
        Na mojego M. (i na mnie też, do dziś mnie otrząsa) radykalnie podziałało
        > opowiedzenie mu oglądanego przeze mnie programu na Discovery, w którym pan
        > prowadzący pokazał, ile bakterii kałowych osiada na szczoteczkach do zębów,
        > kiedy nie opuszcza się klapy _przed_ spuszczeniem wody. Wcześniej też na ogół
        > opuszczaliśmy, ale teraz o nieopuszczeniu w ogóle mowy nie ma, wbiło nam się w
        > mózgi na granit. Bleh.

        ogladałam ten sam program.
    • sasilla Re: No i klapa...;) 18.05.08, 14:56
      U mnie problem klapy rozwiazal sie niejako przy okazji. Wystarczylo, ze
      przygarnelismy kociaka i naczytalismy sie, ze maly kotek moze sie utopic w
      kibelku. Od tej pory maz tak sie wystraszyl, ze potrafi wstac w nocy jak mu sie
      zapomni czy na pewno zamknal kibelek. Mimo, ze teraz nasza kocia dwojka jest juz
      dorosla, zwinna i rozsadna i ani jej w glowie topic sie w muszli smile
      • magnolia22 Re: No i klapa...;) 11.07.08, 09:14
        U nas temat się "sam rozwiązał" też przy okazji przygarnięcia kotka.
        Za czasów narzeczeństwa gdy jeszcze bywało że nocowałam u Rodziców,
        jeszcze-nie-Mąż sam nocując w swoim mieszkaniu nie zamknął w nocy
        klapy, kotka która musi zajrzeć wszędzie zajrzała do kibelka...
        chyba bawiła się szureczkiem od takiego miśka na klapie (już nie
        mamy miśka na klapie sedesowej). Klapa spadła, a kot znalazł się w
        muszli. Skończyło się na złamaniu kociej łapy i gipsie. Trochę
        drastyczny sposób, ale kotka zdrowa i energiczna znów łazi wszędzie,
        a Mężunio (w domu) już klapę zamyka.
    • dzioucha_z_lasu Re: No i klapa...;) 18.05.08, 15:11
      U mnie podziałała histeryczna awantura wywołana brakiem reakcji na
      wcześniejsze wielokrotne prośby, apele i przypominania big_grin Wściekłam
      się do tego stopnia, że teraz nie ma mowy o zapominaniu - chyba myśl
      o powtórce jest mobilizująca big_grin
    • mkaroli Re: No i klapa...;) 18.05.08, 18:20
      niech ci wopadnie przez przypadek do kibelka coś drogocennego
      (perfumy itp.) , i jak będzie musiał wyciągnąć perfumiki z kibelka
      to udawaj słodkiego kociaka, że gdyby było opuszczone to by nie
      wpadło. Metoda przedstawiona przez największego męskiego szowinistę
      w tvn style.
    • pati291 Re: No i klapa...;) 18.05.08, 18:44
      U nas problem rozwiązał się sam w sobie. Poprostu żeby spuścić wodę
      to trzeba opuścic klapę, która podniesiona zasłania przycisk.
    • trinkino Re: No i klapa...;) 18.05.08, 19:08
      Hihi, jeśli chodzi o bakterie kałowe na szczoteczkach, to nic z
      tego, bo kibelek jest oddzielniewink Podobnie ma się sytuacja z cennym
      przedmiotem 'upuszczonym' do toalety- no bo cóż tam cennego- papier
      toaletowy, lub podpaski?wink))) Od razu by zwietrzył spisek i sama
      musiałabym nurkować po perfumy;DDDD
      Ciężka sprawa;/
      • zaisa Re: No i klapa...;) 19.05.08, 04:01
        Dziecko, które zaczyna chodzić i interesować się wszystkim...
        • aagnieszkaa1 Re: No i klapa...;) 19.05.08, 14:43
          Generalnie małż opuszcza klapę, ale na początku zamieszkania w samodzielnym mieszkaniu bez współlokatorów zdarzało mu się nie pouszczać nawet deski. Podziałała metoda wołania go za każdym razem do kibelka, kiedy chciałam z niego skorzystać. Przy czym wołając oczywiście nie mówi sie po co, ale woła się podstępnie że to niby coś pilnego. Po kilku spacerach zapamietał.
          • szafirowaona Re: No i klapa...;) 19.05.08, 18:14
            Niesamowite, chyba jestem nietypowa kobieta... to ja nigdy nie opuszczam klapy, a maz raczej zawsze. Nigdy nie przeszkadzala mi podniesiona klapa, kiedy mieszkalam w domu rodzinnym...
            • maria10344 Re: No i klapa...;) 19.05.08, 18:29
              Matko ty moja,a już myślałam,że jestem jakaś inna.Nienawidzę
              zamkniętych klap sedesowych.Kojarzy mi się to z czymś wstrętnym w
              środku.Na początku zastanawiałam się,czemu tak mało jest głosów w
              tej "ważnej" sprawie.Coś mi mówi,że dziewczyny wstydzą się
              podniesionych klap.Gdy wpada się do toalety i widzi się zamknięty
              sede, a tu parcie na pęcherz ,to panika w oczach,że nie zdążę.Ile
              strasznych zarazków jest w ślinie,a na ulicy,a na łące.Moja
              czyściutka miska klozetowa nie zasługuje na to,żeby ją zamykać,wręcz
              przeciwnie lubi być oglądana.
              • pestkaa2 Re: No i klapa...;) 20.05.08, 17:45
                mam podobnie,jakoś nie lubię zamkniętej drugiej klapy,pierwszą tak ale drugiej nie.
                • sarna73 Re: No i klapa...;) 11.07.08, 08:11
                  zanim nie mielismy dzieci tez czesto była podniesiona, odkąd są w
                  domu zawsze opuszczamy, zamknięty sedes jest mało interesujący smile
    • aankaa Re: No i klapa...;) 20.05.08, 18:43
      z jakiegoś programu Discovery - do ściany przy muszli przyklejono kawał papieru
      pakowego (ważne żeby był ciemny)...
      same sobie wyobraźcie jak wyglądał

      zrobiłabym to samo, zostawiła na kilka dni i niech chłop zobaczy co narobił. A
      po zdjęciu (papieru) - jakby nawyku się nie dorobił - wręczała szmatę i prosiła
      wink o wymycie ściany
    • a.va Re: No i klapa...;) 21.05.08, 08:33
      >Hihi, jeśli chodzi o bakterie kałowe na szczoteczkach, to nic z
      tego, bo kibelek jest oddzielniewink

      Wiesz, szczoteczki to tylko najjaskrawszy przykład, ale prawda jest taka, że jak
      się nie zamyka klapy, to bakterie kałowe (i wszystkie inne znajdujące się w
      muszli) osiadają na wszystkim, co dookoła, nie tylko na szczoteczkach, ale też
      na ścianach, ręczniku czy... osobie, która nie zamknęła klapy.

      A wyglądają okropnie, uwierz mi i innym, którzy oglądali program wink
    • weisefrau Re: No i klapa...;) 10.07.08, 23:21
      Bakterie kałowe są wszędzie tam, gdzie my. Na szczytach Tatr w miejscach, gdzie
      szlak przecina strumyki w wodzie zawsze stwierdza się bakterię coli. A 10 metrów
      wyżej jej nie ma.
      Nie da się tej bakterii z naszego życia usunąć.
      Zamknięta klapa sedesu bywa pułapką, gdy biegniesz i boisz się, czy zdążysz.
      Niejedna nasikała na zamknięty kibelek. Ale jej się potem fajnie sprzątało.
    • kiecha3 Re: No i klapa...;) 11.07.08, 06:34
      w jakimś programie widziałam taki test... kupili pojemnik atramentu i wlewali do
      kibelka z wysokości męskiego przyrodzenia z podobna prędkością...
      dzięki temu, że atrament jest granatowy dokładnie widać było jak mocno się
      rozbryzguje i na co leci "mocz" ... może to na twojego pana podziała...
      P.S. nie musi być atrament, wystarczy jakiś sok o intensywnym kolorze..
    • jaagna Re: No i klapa...;) 11.07.08, 08:35
      A ja muszę zamykac klapę, bo mam kota, który interesuje się zawartością kibelka (nawet pustego). Była u mnie znajoma nie mająca nawyku zamykania klapy i potem obydwie się dziwiłyśmy, dlaczego kot ma mokre łapki (z radosci "pacał" nas po twarzy i rękach).
      Gdy chcę sprawić kotu radość, to otwieram klapę i spuszczam wodę; matko kochana, jak kotu gęba się śmieje - no i próbuje dać nurka.
      • joanka-r Re: No i klapa...;) 11.07.08, 08:57
        Słuchajcie, ale w czym problem. Przecież ta czynnosc zajmuje kilka sekund. do tego po to ktoś wymyślił klapy aby je zamykano. w sumie zapachy z rur , też nie są najfajniesze latem...Zawsze zamykam. Wyczuliłam na to dzieci, meza, nie mamy z tym problemu. to normalna czynnosc ,jak umycie rak po toalecie.
        ''Nie przejmujcie sie moimi komentarzami, wszak w mojej galerii są ino kluski''
        • bestraga Re: No i klapa...;) 11.07.08, 12:07
          o jejku, nie jestem sama!Ja nigdy nie zamykam , bo gdy tak siedze
          przy kompie, i siedze i siedze ..to dopiero w ostatniej chwili lece
          do toalety i oczywiscie natychmiast musze zrobic to z czym
          przybiegłam...no i robie na klape !Nie raz mi sie to przydarzyło!
          Wole miec otwarta !
          • truscaveczka Re: No i klapa...;) 11.07.08, 12:50
            Bestraga, mam zdiagnozowany nadwrażliwy pęcherz i też muszę mieć łatwo dostępny
            sedes wink Nawet pasków w spodniach nie nosze, o dżinsach na guziki nie mówiąc uncertain
        • demi_d Re: No i klapa...;) 11.07.08, 12:13
          Moj chłop zamyka na szczęście, ale za to teściowa nigdy, no wkurza mnie to niemiłosiernie, a jak się naczytałam o tych bakteriach to jeszcze bardziej, chociaż myje regularnie łazienkę, to jak sobie pomyślę, wrrr
          mi nie wypada zwracać w tej kwestii jej uwagi, ale raz dyskretnie mówię że zauważyłam że nie opuszcza klapy, a u nas w domu wierzy się że pieniądze uciekają (teściowa przesądna, nie wiedziałam że to feng shui) powiedziała że zazwyczaj się stara ouszczać (akuratwink i że bedzie pamietać, niestety nie
          może jakieś rady dla mnie z tą klapą i teściową?
          • bestraga Re: No i klapa...;) 11.07.08, 16:34
            mnie ogólnie to pomaga najaktualniejsza wiedza naukawa na temat
            tego że powinnismy zyć w naturalnym bakteryjnym srodowisku i wtedy
            bedziemy zdrowi.A jeżeli jest za czysto to kara alergii i róznych
            niezytów zoładka spada na czyściochów i ich dzieci !Więc wiwat
            otwarta klapa!!! No, gdyby mi tak chłop to zamykał i
            zamykał...niechby spróbował!smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja