Samotny wyjazd męża na Dominikanę

27.05.08, 09:59
Cześć dziewczyny, sorry że może trochę nie na temat ale może coś
podpowiecie. Mój mąż wygrał jednoosobową wycieczkę na Dominikanę i
zamierza tam jechać. Ja czuję się dziwnie - jest mi przykro, że
jedzie tam sam. Nie mogę się pozbyć tego paskudnego uczucia
rozczarowania, żalu, nie wiem jak to nazwać. Dodam,że nie wchodzi w
grę wykup wycieczki dla drugiej osoby bo nie stać nas na wydatek ok.
5300 zł. Zresztą mąż nie wykazuje nawet zainteresowania taka opcją,
mam wrażenie że on się wręcz cieszy na samotny (tzn. bez rodziny)
wyjazd, uważa że to mu się należy za jego ciężka pracę. Dodam
jeszcze że nasz związek nie należy do bardzo udanych... No i co ja
mam zrobić?
    • pipi_bipika Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 10:13
      Ja bym zrobiła tak (dodam, że ja czasami mam głupie pomysły i nie
      liczę się z konsekwencjami smile)) ). Wykupiłambym bilet sama bez
      pytania go o zgodę. Nawet jeśli miałabym wziąć kredyt na ten wyjazd.
      I na tej Dominikanie ratowałabym małżeństwo. Stosując wszelkie
      kobiece sposoby.
      • haute.savoie Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 10:21
        No tak, też o tym myślałam smile Tylko że mamy jeszcze małe dzieci, a
        z kolei nie chcę wyjeżdżać bez dzieci, bo GDYBY się coś stało (wiem
        że to głupie myślenie) np. wypadek samolotu to zostaliby bez obojga
        rodziców... Ech... Poza tym, jak juz pisałam, mam wrażenie, że on
        jest cały happy że wyjeżdża sam.
        • pipi_bipika Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 10:30
          W życiu niezbędne jest ryzyko. Jak się człowiek asekuruje całe
          życie, to niewiele z tego ma. Nie daj mu satysfakcji smaotnego
          wyjazdu. Kilka dni na końcu świata we dwoje może zdziałać cuda. Bądź
          tam inna niż zwykle, inna niż na co dzień w domu.
          A co do strachu.... Ja też mam malutkiego synka. Ale lecimy z meżem
          w sierpniu na wczasy tylko we dwoje. Większe jest ryzyko, że
          zginęlibyśmy w wypadku jadąc do babci na weekend.
          Pozdrawiam i życzę podjęcia szalonej decyzji. smile
          • czarna.ad Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 11.06.08, 09:55
            Ja też tak głupio myślę, że jak zginąć to wszyscy razem czyli pakuje
            się z dzieciakami albo wcale.
      • saszenka2 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 05.06.08, 02:53
        A może nie ma w ogóle problemu, bo w końcu tę wycieczkę wygrał, a
        nie kupił specjalnie jeden bilet, a nawet gdyby to ludzie czasami
        muszą pobyć sami.
    • barka01 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 10:41

      Jeśli w twoim małżeństwie żle się dzieje i obawiasz się że mąż może
      zdradzać, to jeśli ma zdradić to i tak do tego dojdzie i to
      niezależnie od tego czy wyjedzie sam, czy nie.
      Taki odpoczynek od domu i związanych z nim trudów i stresów może
      mieć pozytywne skutki dla was obojga.
      Pozwól swojej połóce cieszyć się samodzielnym wyjazdem, nie rób z
      tego powodu problemu, jednakże zaznacz,że tobie także należy się
      taki wspaniały urlop i od dzisiaj odkładacie na twój samodzielny
      wyjazd na wycieczkę do dalekich, ciepłych krajów.

      Barka - małżonka z długoletnim stażem.
      • pipi_bipika Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 10:46
        Barka-ale autorka nic nie pisała o podejrzeniach zdrady.
        Ja bym mimo wszystko pojechała z mężem. Nie widomo kiedy im się
        trafi podobna szansa. A zbierać można i można. Dlaczego on ma
        odpoczywać, a ona nie? Tak samo się należy.
        A z doświadczenia wiem, że takie wyjazdy mają zbawienny wpływ na
        związek.

        • f.l.y Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 11:11
          a mnie się wydaje, że autorka wątku nie powinna jechać...

          skoro szanowny małżonek nie napomina o tym, nie kombinuje jak
          zabrać żonę, to po co pchać się tam na siłę, skoro nie widać chęci
          z drugiej strony..

          to jest przykre, że facet chce jechać sam...no ale skoro wygrał?
          (ale czy na pewno wygrał tę wycieczkę?)

          z drugiej strony postawcie się na jego miejscu - wygrywacie, bardzo
          chcecie zobaczyć Dominikanę, ale nie macie kasy aby zabrać męża.. -
          większość kobiet by zrezygnowała, bo taką głupią naturę mamy - ale
          dlaczego nie skorzystać?

          nie ma sensu brania kredytu na wycieczkę, która nie jest
          zaplanowana przez dobre chęci OBU stron...

          może następnym razem sama gdzieś wyjedź, a dzieci zostaw z mężem?

          nie ma recept i rad, które można udzielać - tyle co sobie tu
          pogadamy...

          a życie pokaże....
          • haute.savoie Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 12:21
            Wycieczkę wygrał za największą sprzedaż produktów swojej korporacji.
            Jedzie ok. 10-15 osób, których on podobno nie zna (no ale nie
            wątpię, że się poznają...)
            Jest tak jak piszesz - ja mając taką "okazję" nie pojechałabym sama,
            zrezygnowałabym.
            Pewnie, że mogę poszukać dla siebie jakiegoś wyjazdu, już mu też o
            tym mowiłam, ale z drugiej strony jak zaczniemy wyjeżdżać każdy na
            swoje wakacje to już nic nie będzie nas łączyć.
            • sadida Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 13:42
              Moja droga - mi to sie wydaje, że nawciskał Ci stek bzdur. Żadna
              szanujaca sie firma nie funduje drogich zagranicznych wycieczek
              jednosoobowych. Sprawdź w firmie na ile jest to prawdą co mówi mąż.
              Doceniony pracownik w nagrodę może zabrać żonę uinaczej niechciałby
              takij nagrody.
              Pozdrawiam
              • lillam Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 14:16
                też tak sądzę
              • barka01 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 15:43
                > Moja droga - mi to sie wydaje, że nawciskał Ci stek bzdur. Żadna
                > szanujaca sie firma nie funduje drogich zagranicznych wycieczek
                > jednosoobowych. Sprawdź w firmie na ile jest to prawdą co mówi mąż.
                > Doceniony pracownik w nagrodę może zabrać żonę uinaczej
                niechciałby
                > takij nagrody.
                > Pozdrawiam

                I tu sie mylisz!!!
                Nie będę podawała nazwy dużej, znanej firmy aby nie robic jej
                reklamy, ale mój mażonek już wielokrotnie korzystał z tego typu
                wyjazdów fundowanych jako "nagroda- promocja" swoim współpracownikom
                w nagrodę za wyniki w pracy.
              • kicia031 Zgadzam sie z sadida 05.06.08, 10:35
                Maz robi cie w konia.
              • agniangel Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 07.07.08, 14:12
                nie do końca to prawda. dosc czesto takie wyjazdy maja za zadanie
                zintegrowac dane srodowisko, lub emocjonalne zwiazac takiego
                zwycięzce z firma, która wyjazd funduje. pozdrawiam
            • turzyca Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 28.05.08, 18:36
              haute.savoie napisała:

              > Wycieczkę wygrał za największą sprzedaż produktów swojej korporacji.
              > Jedzie ok. 10-15 osób, których on podobno nie zna (no ale nie
              > wątpię, że się poznają...)
              > Jest tak jak piszesz - ja mając taką "okazję" nie pojechałabym sama,
              > zrezygnowałabym.
              > Pewnie, że mogę poszukać dla siebie jakiegoś wyjazdu, już mu też o
              > tym mowiłam, ale z drugiej strony jak zaczniemy wyjeżdżać każdy na
              > swoje wakacje to już nic nie będzie nas łączyć.


              To ja sobie pozwole tylko na zadanie kilku pytan, na ktore mozesz nie odpowiadac
              publicznie. Ale samej sobie odpowiedz, moze Ci sie cos madrego z tego urodzi.


              Dlaczego Ty bys zrezygnowala z wyjazdu na Dominikane? Czulabys sie zle, ze za
              Twoja i tylko Twoja prace dostalas nagrode? Dlaczego nie pozwolilabys sobie na
              spedzenie kilku przyjemnych dni wakacji?

              Dlaczego krotki wyjazd ma Wam rozwalic malzenstwo? Czy naprawde wspolne wakacje
              to jest jedyne co Was jeszcze razem trzyma? Czy codziennosc sie juz w ogole jako
              spoiwo nie liczy? Czy nie nalezaloby sie funkcjonowaniu Waszego zwiazku
              przyjrzec z pomoca fachowca?


              Ja bym w tej chwili nie szarpala sie na samolot i nie osmieszala meza przed
              pracowymi znajomymi (a zona, ktora sie zapozycza tylko po to, zeby nie spuscic
              meza z oczu, jest dosc smieszna zeby nie powiedziec gorzej) tylko poszukala
              madrej osoby, z ktora moglabym porozmawiac, najlepiej z odpowiednimi literkami
              przed nazwiskiem.
    • prologica Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 11:17
      niech jedzie, a Ty przekop internet i wybierz wycieczke dla siebie,
      na ktora pojedziesz jak on wroci!! smile
      • ololla Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 12:51
        Zgadzam się z "prologica".
        Małżonek wróci wypoczęty z Dominikany to będzie miał zapał do zajmowania się
        dziećmi i domem oczywiście Ty w tym czasie świetnie będziesz się bawić na swoich
        własnych prywatnych wczasach.Polecam Tajlandięsmile
        Raz się żyje i pamiętaj że nikt nie przeżyje życia za Ciebiesmile
        • pipi_bipika Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 13:14
          Dziewczyny, ale Wasze rady spowodują, że jeszcze bardziej się od
          siebie oddalą. A tu też chodzi o "ratowanie" małżeństwa. To nie jest
          związek na etapie "chodzenia" i robienia co się komu podoba- ja jadę
          tu, a ty tam. Trzeba ratować uczucie. A jak już pisałam wspólny
          wyjazd i szaleństwa bardzo zbliżają. Można zobaczyć sibie od
          zupełnie innej strony.
          Ja bym wzięła kredyt, spakowała najlepsze fatałaszki, zrobiła sięn
          na bóstwo i na wspaniałych wakacjach wariowała z mężem. Czy by tego
          chciał czy nie. Nie chodzi o strojenie fochów, tylko podsycanie
          uczucia.
          No ale przecież nie narzucę nikomu swojego zdania...
          • ololla Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 14:19
            ratowanie małżeństwa to też i wyrzeczenia! Jeśli facet nie potrafi bądź nie chce
            zrezygnować z takiego wyjazdu to chyba jemu najmniej zależy na ratowaniu
            małżeństwa.Kubeł zimnej wody po powrocie dobrze mu zrobi,będzie mógł na
            spokojnie pomyśleć o przyszłości, pomyśleć o niej w starciu z szarą
            rzeczywistością a nie leżąc w hamaku z drineczkiem z palemką w dłoniwink

          • agawa70 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 28.05.08, 01:11
            > Ja bym wzięła kredyt, spakowała najlepsze fatałaszki, zrobiła sięn
            > na bóstwo i na wspaniałych wakacjach wariowała z mężem. Czy by
            tego
            > chciał czy nie

            W tej sytuacji to najgorsze co można zrobić - a jeszcze z
            podejściem "wariowałabym z mężem czy by tego chciał czy nie..." to
            już kompletny niewypał!
            Na siłę nikt nikogo do uczuć nie zmusi - a jak się przesadzi
            z "metodami ratowania małżeństwa" to w tym przypadku ona mu kością w
            gardle stanie i problem się pogłębi!

            Dziewczyno - niech jedzie! Zapowiedz że jak wróci to Ty sobie
            odpoczniesz i gdzieś pojedziesz sama. Wypraw go do wyjazdu, rób się
            na bóstwo na codzień, ciesz się już na swój wyjazd - daj mu do
            myślenia! Nic tak w facetach nie wzbudza uczuć jak zasiana
            niepewność, tęsknota... Nawet jakby mu tam coś zakiełkowało w
            głowie... to ma świadomość że zaraz i Ty pojedziesz sama - a jak i
            Tobie podobne pomysły zakiełkują? Mówię Ci - dwa razy się
            zastanowi!!! smile
          • pavvka Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 30.05.08, 09:09
            pipi_bipika napisała:

            > Dziewczyny, ale Wasze rady spowodują, że jeszcze bardziej się od
            > siebie oddalą. A tu też chodzi o "ratowanie" małżeństwa.

            Z pierwszego posta nie wynikało, żeby to małżeństwo było w fazie
            wymagającej ratowania.
        • barka01 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 13:41
          "Wycieczkę wygrał za największą sprzedaż produktów swojej korporacji.
          Jedzie ok. 10-15 osób, których on podobno nie zna (no ale nie
          wątpię, że się poznają...)
          Jest tak jak piszesz - ja mając taką "okazję" nie pojechałabym sama,
          zrezygnowałabym.
          Pewnie, że mogę poszukać dla siebie jakiegoś wyjazdu, już mu też o
          tym mowiłam, ale z drugiej strony jak zaczniemy wyjeżdżać każdy na
          swoje wakacje to już nic nie będzie nas łączyć."

          Przetrenowałam już kilkakrotnie włąśnie tego typu "służbowe" wyjady
          małżonka związane z nagrodami w promocjami sprzedaży prowadzonym w
          jego firmie macierzystej. Za każdym razem wyjeżdżał sam, choć
          niektórzy panowie -raczej niewielu i rzadko - zabierali ze sobą
          małżonki. Spokojnie pozwól mu na ten samotny wyjazd. Faceci są
          szczególnie drażliwi gdy koledzy z pracy ( zwłaszcza ci zawistni)
          sugerują ,że małżonka jedzie jako kontrola uncertain
          Rozumiem też twoją frustrację , za pierwszym razem przezywałam coś
          podobnego sad
          Jednakże ponieważ i tobie należy się wypoczynek oraz ciekawe
          wakacje, mając obecnie w ręku tak mocne argumenty, zorganizuj wam
          obojgu romantyczną wycieczkę w świat( oczywiście bez dzieci) .
      • bandzias Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 13:52
        Wkoncu to tylko facet i nie ma co duzo wymagac.Nie kazdy sie domysla
        co czuje zona gdy on ma "swietne" pomysly. Dlatego ja chyba bym
        zagrala najcudowniejsza zone na swiecie. Przyszykowalabym mu
        walizeczke na wyjazd, odprowadzila na lotnisko, wycalowala i zyczyla
        udanego wypoczynku. A wszystko z usmiechem na twarzy. Jezeli po
        powrocie nie byl by skruszony i nie zalowal, ze nie byl tam razem ze
        mna to chyba bym zaczela zastanawiac sie nad sensem malzenstwa, w
        ktorym nie ma szczescia. Jednak kazdy jest inny , a zycie bywa
        zaskakujace...
      • zazaz3 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 28.05.08, 13:03
        zgadzam się z prologica i ja.Małz mój dostał taką wycieczkę do
        Meksyku i wrócił bardzo stęskniony.W odwecie zafundowałam sobie
        odpoczynek od niego i obowiązków domowych w innym terminie i
        odbierałam co drugi telefon.Bardzo to nam dobrze zrobiło.Pozdrawiam
        i nie przejmuj się!
    • ana119 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 13:14
      dotychczas to mój mąż wyjeżdzał na imprezy integracyjne z ludzmi ze
      swojej pracy. ja też mam taką imprezę wyjazdową raz do roku ale
      dziwne histori mają tam miejsce i nie mam ochoty na to patrzećwink w
      ramach równości w ten weekend pojechałam ze znajomą do Pragi a mąż
      został z dzieckiem. obie strony są zadowolone
    • tresa5 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 15:07
      Ty lepiej sprawdz czy on "wygral" wycieczke.
      Od tego zacznijwink
      • monikaprzybyla Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 15:23
        spokojnie, nie ściemnia, pokazał mi regulamin tego konkursu na
        stronie www korporacji smile
        • haute.savoie Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 15:28
          no tak, źle się zalogowałam...
          • kitty Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 15:43
            Spokojnie, on na tej dominikanie uzyje jak pies w studni - hotele otoczone
            drutem kolczastym, ochrona itp Nie ma się co denerwować. Moi znajomi mieli
            podobnie - on wygrał, pojechał, wrócił i przeklinał i wkurzał się na cały swiat
            - lało, natrętna animacja rozrywek po niemiecku, te same opite mordy z pracy
            cały czas i jeszcze bardzo sie pilnował, bo szefowstwo. Mówi, że wolałby węgiel
            przerzucać. U niego w firmie wywalczyli nagrody dwuosobowe wycieczki w cenie
            jednoos do dominikany.
            • szszpk1 kitty -mozesz wytlumaczyc... 28.05.08, 12:52
              dlaczego tam wszystko otoczone drutem kolczastym i ochrona? niebezpiecznie tam
              jakos czy co?
              • kitty Re: kitty -mozesz wytlumaczyc... 01.06.08, 17:42
                Tam bieda jest, a turysci sa dewizowi i trzeba im zapewnic bezpieczeństwo.
                Troche jak na Kubie. I ani auta nie wynajmiesz, ani indywidualne wycieczki.
                Poszukaj w necie informacji, jak mi nie wierzysz...
    • wkretarka1234 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 15:48
      ja nigdy nie jezdze z nim an sluzbowe czy polsluzbowe wyjazdy ( a mimo wszytsko
      ta dominikana jest polsluzbowa ludzie z pracy )raz
      pojechałam i byłam zawiedziona bo
      -maz słodki misio w domu w pracy jest jednak w pracy, skupiony, skoncentrowany
      czasem szorstki...a nie slodki kroliczek co wielbi żonke...
      -dookola ludzie z pracy nie można do końca być naturalnym ..wiadomo hierarchia...
      dla mnie bez sensu nie po to wyjeżdżam by sie przejmować, kontrolowac...wakacje
      to czas odpoczynku luzu naturalnosci...


      czy ma sens pchac sie gdzie cie nie chca? dziewczyny które mówią bys sie robiła
      na bóstwo i jechała za im sa w błędzie...maz nie będzie tam romantycznym
      księciem...beda ludzie z pracy i będzie musial dzielic czas miedzy nich a
      ciebie. co jak bede imprezy inegracyjne albo gdy koledzy beda chcieli isc do
      baru wspolnie ( bez kobiet) bedziesz siedziala w pokoku i sie wkurzala ze
      wydaliscie 5000TYS bedz sensu...on nie bedzie mogl tylko byc z toba to praca w
      jakims stopniu tez...

      lepiej po jego powrocie zaplanuje jakis wypad tylko we dwojke na tydzien gdzie
      chcecie.i tam pogadajcie ponaprawiajcie .
      ale razem a nie na sile.
      na sile nic nie wyjdzie.
      wiem dominikana brzmi bosko ale to jego dominikana , jego nagroda, jego praca.

      a na zwiazek najlepiej dziala atrakcyjnosc, niekoniecznie uroda a nowe pasje,
      plany, pomysly. pomysl o sobie zadbaj o siebie.
      zapisz sie na taniec brzucha czy na francuski...

      powodzenia...smile trzymam kciuki
    • sarna73 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 19:15
      nie pojechałabym, jeśli on nie widzi takiej potrzeby ... ale ja
      cieszyłabym się z wygranej, że mąż cos zobaczy i odpocznie, mimo iż
      beze mnie, no ale u mnie w malzenstwie dzieje sie dobrze, nie
      miałabym powodów do obaw i wiem, że będąc tam caly czas myslałby o
      nas, z drugiej strony nie wiem, czy w ogole by tam chciał jechac,
      jak znam męża to raczej musiałabym go do tego nakłaniac
      • woman-in-love Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 20:26
        na pewno nie kupowałabym sobie drugiego biletu i nie pędziłabym za nim. To
        poniżające. I całkowicie bezskuteczne, jeśli mąż jest tak nietaktowny i sam się
        wybiera nie proponując towarzystwa żonie. Jest zwykłym prostakiem. Olać i
        spędzić czas bawiąc się wesoło. Po jego powrocie wziąć pod lupę (nie zadając
        żadnych pytań) i wyciągnąć własne wnioski.
        • sobotkowa Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 27.05.08, 21:50
          Ja uważam, że to bardzo naturalna sytuacja. W firmie w której
          pracuję, raz w roku najlepsi pracownicy w POlsce jadą na taką
          wycieczkę (najlepiej wykonane plany). W tym roku np. była wycieczka
          tygodniowa na Borneo i nie można dokupić biletu dla męża...
          Wszystkie dni są tak zaplanowane przez firmę,że spędzałby ze mną tam
          tylko nocesmile
          A poza tym jak by się czuł pośród 25 nieznanych mu osób. Nik u mnie
          nigdy nie wpada na pomysł zabierania ze sobą rodziny...
          • pipi_bipika Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 28.05.08, 06:15
            Widzę, że tylko ja namawiam Cię do wyjazdu. No nie wiem. DLa mnie to
            naturalne. Moja przyjaciółka wybrała się kiedyś z mężem na taki
            wyjazd do maroka i mówiła, że było super. Była jedyną żoną, ale
            wszyscy ją zaakceptowali i bardzo polubili. Podobno to był wspaniały
            wyjazd.
            Ale teraz chciałam napisać o czymś innym.
            Podobno w związku najważniejsza jest komunikacja i dialog. Nie
            sztuką jest obrażanie się na siebie i strzelanie fochów. "To sobie
            jedź". i już.
            Nie wiem na jakim etapie jest Wasz związek i dlaczego przeżywacie
            kryzys. Ale może warto stanąć przed mężem i patrząc w oczy
            powiedzieć mu co myślisz i spytać dlaczego nie widzi Ciebie na tym
            wyjeździe. Jeśli argumenty będą przekonujące (...), to zapropoować
            wspólny wyjazd za jakiś czas. ZObaczyć na jego reakcję. Moim zdaniem
            nie wolno zupełnie mu odpuszczać. Niech zna Twoje uczucia i
            oczekiwania.

    • chicarica Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 28.05.08, 09:23
      Noooo, to czas zacząć przeglądać katalogi biur podróży i zastanowić się, gdzie
      TY jedziesz po powrocie męża, który z pewnością pełen nowych sił zajmie się
      dziećmi i domem.
      Polecam południe Europy smile Nie wydasz fortuny, a wrócisz zadowolona,
      skomplementowana przez Włochów czy Hiszpanów... nie musisz korzystać z
      propozycji (na pewno takie będą), ale sama świadomość że jakby co to są chętni,
      świetnie robi na samopoczucie smile Wrócisz opalona, wypoczęta, piękna, myślę że
      warto smile
      • sobotkowa Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 28.05.08, 09:50
        Myślę, że nie ma co robić mężowi na złość....bo Ty pojechałeś, to
        teraz ja sama pojadę! Dlaczego on ma nie skorzystać z nagrody,
        pracował na nią zapewne ciężko cały ubiegły rok.
        Jak mąż wróci, pomyślcie kto może zaopiekować się dziećmi a wy
        zaplanujcie urlop i wyjedźcie razem...sami, bez dzieci!
        • chicarica Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 28.05.08, 10:06
          Ale to nie chodzi o żadne robienie na złość, bez przesady. Chodzi tylko o to, że
          mąż owszem, zapracował, żona też - założę się, że cały rok zasuwała w domu jak
          motorek i też chciałaby wypocząć.
        • bea116 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 28.05.08, 11:15
          I to chyba wg mnie najrozsądniejsza rada...
          Jak pojedziesz "na siłę" to będzie wściekły, że:
          - nie odpocznie (może mu akurat potrzeba trochę perspektywy),
          - koledzy będą się śmiali za plecami z pilnującej żony (może zresztą takie rodzinne wyjazdy na imprezę tylko dla pracowników wcale nie są dobrze w firmie widziane i podkopiesz mu opinię u szefostwa),
          - on ciężko pracował a Ty zaciągnęłaś duże zobowiązanie finansowe na które on znów musi zapracować itd.
          Nic na siłę, nic na złość, bo ja mu pokażę - tak tylko będziesz eskalować problemy a chłop ucieknie gdzie pieprz rośnie... Niech jedzie, poleży na słońcu a jak wróci, zaplanujcie sobie za jakiś czas kilka dni tylko we dwoje.I starajcie się pracować nad związkiem codziennie, bo jak codzienność do chrzanu to nawet Dominikana raz w roku nic nie pomoże. Tyle wymądrzania się od starej mężatkiwinkTrzymam kciukismile
    • papryczka_ag Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 28.05.08, 11:25
      Uczucie, które Ci towarzyszy jest zrozumiałe i nie ma się czego
      wstydzić. Nie dość że mąż wyjeżdża sam, to jeszcze w dodatku na
      wakacje jakich nie macie zwykle do dyspozycji.
      Ale najgorsze dwie rzeczy, które mogłabyś zrobić to:
      1. Jechać z nim
      2. Po jego powrocie wyjechać na zasadzie "teraz ja się bawię".

      Pierwszego powodu nie będę tłumaczyć, co do drugiego - IMHO byłoby
      to jeszcze większe poniżenie niż wyjazd z nim, bo trąciłoby mocno
      zemstą i chęcią odegrania i pokazania się.

      Jeśli mówisz że między Wami nie jest najlepiej to wydaje mi się (
      choć szczegółów brak ) że powinnaś zacisnąć zęby i powiedziec mu, że
      strasznie się cieszysz że wygrał i że można było tego oczekiwać, a
      potem powiedz mu że to wymarzona dla niego okazja żeby nareszcie
      odpoczął i się zrestartował.
      Ucałuj, odwieź na lotnisko i nie myśl przez tydzień co tam robi. Bo
      podejrzewam że to co większość facetów na takich wyjazdach: picie
      realnie, kobiety gawędziarsko wink

      A jak wróci to nie wypytuj co robił, tylko spytaj czy dobrze się
      bawił.
      Pokaż mu że to co robi jest akceptowane i że na to zasłużył.
      Inaczej ty wyjdziesz na sucz a on będzie miał zmarnowany wyjazd i
      frustracja mu urośnie.
      • jutka73 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 28.05.08, 12:11
        Doskonała rada. Myślę dokładnie tak samo.Jeżeli zależy Ci na realnej
        poprawie w związku, żadne "naciągane" pozy i postawy nie sa dobre.
        Słuchaj papryczki.
        • monikaprzybyla Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 28.05.08, 12:40
          Dziekuję Wam bardzo za wszystkie rady, dały mi dużo do myślenia.
          Faktycznie chyba macie rację, że nie powinnam z nim jechać. Z
          ciężkim sercem ale chyba zaakceptuję jego decyzję o samotnym
          wyjeździe. Ale nie zgadzam się z opinią, że ja nie powinnam nigdzie
          się ruszać - skoro on może balować przez tydzień w "raju" to mi też
          się należy odpoczynek. Zdecydowałam już że jeśli on poleci na
          Dominikanę to ja pojadę na tydzień w lipcu na wymarzony kurs
          angielskiego do Oxfordu. W duchu bardzo się ciesze na ten wyjazd...
          Choć i tak jakiś żal do męża jednak pozostanie.
          • haute.savoie Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 28.05.08, 12:43
            No i znowu to samo! Tak się składa że mam dwa konta - jedno
            oficjalne dla pracy, banków, itp. i drugnie mniej oficjalne na
            prywatny użytek no i znou się źle zalogowałam!
            • ololla Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 28.05.08, 13:00
              Pal licho logowaniesmile

              I bardzo dobrze zrobisz jadąc na ten kurs chociaż osobiście wolałabym wypoczynek
              w jakimś SPA - wiesz, coś dla siebie, dla ciała i duchasmile Życzę miłego pobytu w
              Oksfordzie i czekamy na relacje jak byłosmile
            • papryczka_ag Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 29.05.08, 09:14
              Słuchaj na kurs angielskiego to ja cię osobiście popchnę smile
              Chodzi o to, żeby nie stawiać sprawy "ty mogłeś to i ja mogę". Po
              prostu jedź smile Bez argumentowania tego jego wyjazdem.
            • graue_zone ot 29.05.08, 10:48
              Ustaw sobie inne kolory na obu kontach i gdy Ci się pojawią, będziesz od razu
              wiedziała, że coś nie gra.
    • metamorphosis4 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 28.05.08, 17:51
      Powiem krotko - problem jest moim zdaniem wyimaginowany.
      Takie wyjazdy sie zdarzają i nie zabiera się osób towarzyszących.
      Mój mąż ma na przykład szczęście i w każdej firmie trafiaja mu się
      podobne. U mnie trafia sie rzadziej, ale w życiu nie przyszłoby mi
      do glowy mieć do niego żal, albo kombinować, żeby mnie zabrał. Bez
      sensu. Gdyby którys z moich współpracowników zaczął kombinować jak
      zabrać na wyjazd żone, to chyba by go wszyscy smiechem zabili, a
      potem w robocie nie miałby życia jako wzor pantofelka.
      Pracował w pracy, wygrał w pracy i pojedzie również z pracy. To nie
      ma związku z Waszym małżeństwem. Jeśli to zrozumiesz - problem
      zniknie.

      Do Oxfordu oczywiście jedź, ale pod warunkiem, że Was stać, bo
      jednak to, że on pojedzie w egzotyczną podróż nie obciązy finansowo
      Waszej rodziny, a Twój wyjazd przeciwnie.
      • woman-in-love Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 28.05.08, 18:44
        jedyna sytuacja, gdzie obecnośc żony/męża jest niezbyt fortunna, to
        zjazdy szkolne, lub wieczory męskie ew. babskie sabaty. Wycieczka do
        raju bez zony to coś beznadziejnie chamskiego ze strony fundatora.
        Mąż nie powienien z tego korzystać. Popieram osobę, która w ogóle
        wątpi w "wygraną". Ja tez wątpię. Wszytko to śmierdzi pod wiatr.
        • malabju Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 28.05.08, 20:37
          po odpowiedziach emamy można podzielić na dwie grupy
          1. węszące podstęp i podejrzewające zdradę jak tylko męża zostawią na dłuższą
          chwilę z dala od siebie / uważające że po ślubie to tylko wszystko razem bo
          przecież jest się mężem i żoną
          2. mające zaufanie do drugiej strony, dla których rozstania wzmacniające związek

          sama zadecyduj, do której grupy siebie zaliczasz..
          • woman-in-love Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 28.05.08, 22:27
            nie wszystko, co na emamie jest takie genialne. Są jeszcze inne odcienie.
        • metamorphosis4 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 28.05.08, 23:06
          woman-in-love napisała:

          > jedyna sytuacja, gdzie obecnośc żony/męża jest niezbyt fortunna,
          to
          > zjazdy szkolne, lub wieczory męskie ew. babskie sabaty. Wycieczka
          do
          > raju bez zony to coś beznadziejnie chamskiego ze strony fundatora.
          > Mąż nie powienien z tego korzystać. Popieram osobę, która w ogóle
          > wątpi w "wygraną". Ja tez wątpię. Wszytko to śmierdzi pod wiatr.

          Absolutnie nie śmierdzi (szczególnie, że jak pisze autorka sprawa
          jest całkowicie pewna i potwierdzona na www). W mojej firmie w
          ubiegłym roku byl taki wyjazd na Kubę, a w tym do dowolnie wybranego
          kraju w ramach określonej kwoty. Wszystkie te nagrody dotycza
          wyłącznie pracowników bez osób towarzyszących. Nawet by mi do glowy
          nie przyszlo zabierac męża, a mój mąż na pewno by mi żadnych scen
          nie robił, tylko cieszył się, że mam taka możliwość i sobie
          skorzystam za darmo z atrakcji, na które sami nie możemy sobie
          pozwolić.
          Przestańcie nakręcać bez sensu dziewczynę.
          Trzeba na łeb upaść, żeby rezygnowac z jedynej byc moze w życiu
          możliwości wyjazdu w takie fajne miejsce. Znienawidziłabym malżonka,
          gdyby zażądał czegos takiego ode mnie.
          • haute.savoie Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 29.05.08, 10:05
            Dzięki za ten post. Przekonałaś mnie ostatecznie że nie powinnam być
            wredną babą...
        • zoskaanka Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 28.05.08, 23:15
          woman-in-love napisała:

          > jedyna sytuacja, gdzie obecnośc żony/męża jest niezbyt fortunna, to
          > zjazdy szkolne, lub wieczory męskie ew. babskie sabaty. Wycieczka do
          > raju bez zony to coś beznadziejnie chamskiego ze strony fundatora.
          > Mąż nie powienien z tego korzystać. Popieram osobę, która w ogóle
          > wątpi w "wygraną". Ja tez wątpię. Wszytko to śmierdzi pod wiatr.

          o jesssooooo (nie wytrzymałam!!!!) co za obrzydliwa zawiść i bezkresna
          głupota... ciężko mi uwierzyć, ale najwyraźniej baby potrafią być tak pierd...nięte
          • molla7 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 29.05.08, 01:27
            z małżeństwem jak z masłem, odrobina chlodu mu nie zaszkodzi...
            absolutnie nie lecieć za nim: wypuść wariata niech sobie polata, absolutnie nie wspominac o żalu, zyczyc dobrej zabawy i wypoczynku.
            samej sprzedac dzieci dziadkom i udać się w ulubione, dostepne na miare mozliwości miejsce, zafundowac sobie osobista atrakcję lub luksus.
        • kosma981 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 29.05.08, 21:19
          woman-in-love napisała:

          > jedyna sytuacja, gdzie obecnośc żony/męża jest niezbyt fortunna,
          to
          > zjazdy szkolne, lub wieczory męskie ew. babskie sabaty. Wycieczka
          do
          > raju bez zony to coś beznadziejnie chamskiego ze strony fundatora.
          > Mąż nie powienien z tego korzystać. Popieram osobę, która w ogóle
          > wątpi w "wygraną". Ja tez wątpię. Wszytko to śmierdzi pod wiatr.

          Taki włąśnie wyjazd też zawiera się w w tej kategorii , gdzie
          obecność współmałżonka jest niefortunna.
          Mój mąż w czasie takich wygranych wyjazdów był dalej w pracy, bo
          jednocześnie z pracownikami wyjeżdżali przedstawiciele firm z
          którymi jego firma współpracowała. Ja to traktowałam jak kolejną
          delegację tylko w bardziej egzotycznych okolicznościach
          przyrody.
    • luzmaryja Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 28.05.08, 22:49
      Do wszystkich wątpiących w wygraną, uwierzcie, że to norma w
      koncernach tzw. spożywczych, że robią te beznadziejne konkursy aby
      podkręcić handlowców i faktycznie są to wycieczki jednoosobowe
      oczywiście można zapłacić za drugą osobę i tyle. Nie ma nic dziwnego
      w wygranej i w tym, że on się cieszy. Każdy by się cieszył z
      wycieczki w fajnym gronie.
      Najgorsze co mogłabyś zrobić, to branie kredytu i pakowanie się tam,
      gdzie nie jesteś mile widziana. Po jego powrocie zorganizuj sobie
      tańszy wyjazd z kumpelami chociażby na weekend, nie będzie to
      Dominikana ale zawsze odpoczniesz a tatuś zajmie się dziećmi (w
      końcu wypoczęty będzie wink. Nie argumentuj tego jako: Ty pojedziesz
      to ja też, tylko: Ja też chciałabym odpocząć (co jest pewnie zgodne
      z prawdą), wiem, że wolałabyś pewnie jechać z nim ale ja bym
      pojechała sama a na kolejny jakiś weekend czy urlop razem.
      • sobotkowa Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 29.05.08, 09:47
        Ne rozumiem właśnie, dlaczego dziewczyny wątpią w taką nagrodę!
        Jak już pisałam u mnie w firmie (bank) takie nagrody w postaci
        wycieczek są raz w roku dla najlepszych pracowaników w Polsce....a
        czasem nawet inne konkursy kilka razy w roku. W poprzednim była
        wycieczka do Islandi, w tym roku na Borneo. Dwa lata temu ja
        skorzystałam z takiej nagrody i wyjazdu do Egiptusmile
    • loola_kr Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 29.05.08, 11:51
      ja powiem tak:
      bardzo nie chciałbym, żeby mąż jechał sam, jeszcze bardziej, żeby
      się z tego cieszył ale na pewno nie pojechałabym z nim i kolegami z
      pracy (gdyby inni byli bez żon) bo to byłoby szarpanie czasu i nudy.

      Od razu po powrocie na pewno nigdzie nie wyjechałbym, żeby
      się "nacieszyć" mężem wink a czy wyjazd z nim czy z przyjaciółką to
      uzależniłabym raczej od kondycji małżeństwa.
      • nurit Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 29.05.08, 21:41
        Haute,
        ciesze sie, ze podjelas decyzje. mnie sie wydaje, ze problem nie lezy w tym, czy
        powinnas jechac, czy tez moze zabronic mezowi, tylko w atmosferze, jaka wokol
        tego jest.
        bo fakty sa takie: jest to ewidentnie impreza typu nagroda-integracja, jedzie
        kilkanascie osob z pracy i nie ma tu miejsca na partnerow zyciowych. Tyle, ze
        oprocz faktow sa tez emocje. czy ty powiedzialas mezowi, jak sie z tym czujesz?
        moze on tego nie wie?
        Bo dla mnie to byloby najwazniejsze - to, jak maz reaguje na to, ze ja mu mowie,
        ze, kurcze, glupio mi sie przyznac, ale smutno mi, ze on pojedzie beze mnie na
        takie fajne wakacje (choc inna rzecz, ze nie myslalabym o tym w kategoriach
        fajnych wakacji, to poniekad przedluzenei pracy). moze tobie jest tak przykro
        wlasnei dlatego, ze brak ci empatii z jego strony, czy cos? to zawsze lepiej, bo
        o tym latwiej pogadac.
        a swoja droga uazam, ze kultura korporacyjna na prawde szkodzi zwiazkom. kto
        wpada na pomysl nagrodzenia pracownika tygodniowym superatrakcyjnym wyjazdem
        zagranicznym bez partnera?! w zeszlym roku moja firma zrobila doroczny bal dla
        pracownikow, gdzie obowiazywaly jednososobowe zaproszenia. po bojkocie i
        otwartej krytyce w tym roku przychodzi sie w towarzystwie. moze za rok,
        haute, maz wygra podwojna wycieczke?
        i tego ci zycze. oj, rozpisalam sie...
        • woman-in-love "kultura korporacyjna" 29.05.08, 21:49
          dobre okreslenie - to podkopywanie związków. Po co komu prywatna integracja na
          Dominikanie??? Firma ma wykonywać swoje zadania i już. Mieszanie zycia
          prywatnego i słuzbowego w takim wydaniu jest nie do przyjęcia.
          • papryczka_ag Re: "kultura korporacyjna" 30.05.08, 14:28
            Hm... my jakos w firmie zauważamy że integracyjne wyjazdy nam służą.
            I nie zauważyłam żeby jakikolwiek wyjazd tego typu zrujnował mi
            związek i o ile mi wiadomo inni tez takich problemów nie mają.
            Tylko kobiety które nie mają zaufania do swoich facetów moga tak
            mówić. Ale to jest ich problem a nie firmy która chce nagrodzic
            pracownika.
            Dla mnie szczególnie żenujące jest oplatanie chłopa z całej siły i
            czasem dziwie się że niektórzy do kibla mogą sami chodzić. Nie boją
            się te laski że oni tam... no wiecie?
            Głupota.
            • pestkaa2 Re: "kultura korporacyjna" 30.05.08, 17:22
              hmm...gratuluję takiego sukcesu w firmie i w małżeństwie.
              Niestety,takie wyjazdy podkopują małżeństwa,oj sporo widzę i słyszę sad(
              Ale nie tylko facet,kobiety też są nie w porządku(delikatnie pisząc)owszem to
              nie reguła ale większość niestety.A takie wycieczki,rodzinne czy nie,są po to by
              sobie pracownika przywiązać jak pieska.
              • onnanohito Re: "kultura korporacyjna" 31.05.08, 00:38
                Jak to wszystko napisać krótko?
                1/ dlaczego - jak któraś z Was napisała - nie można się cieszyć z
                pojedynczego wyjazdu? dlaczego to świństw???? raz do roku wyjeżdżamy
                sama z przyjaciółką na wakacje - i uważam, że to jest świetny
                pomysł ...
                2/ pomysł jechania za mężem bez uprzedzenia ... cóż - gdyby za mną
                tak ktoś pojechał (o to ze wspólnej kasy) to od razu mógłby tam
                zostać na stałe, bo do domu nie miałby po co wracać - ale na
                szczęście ten pomysł upadł smile))
                3/ najbardziej i tak zszokowały mnie tu wątpiące i węszące
                podstęp ... ludzie - w mojej firmie są non stop takie wyjazdy - i
                tam się jest wciąż w pracy ....
                4/ a czy jak mąż/żona jeżdżą w super egzotyczne miejsca w delegacje -
                to na to też się wkurzacie i zazdrościcie???
                5/ ja byłabym dumna z mojego męża, że jest jednym z najlepszych
                pracowników w firmie i cieszyłabym się, że spotyka go coś
                fantastycznego
                to tyle
          • agawa70 Re: "kultura korporacyjna" 31.05.08, 02:34
            Zgadzam się. Firma powinna dbać o to by pracownik został nagrodzony,
            doceniony, integrował się z firmą i współpracownikami ale by
            jednocześnie nie "zawalał" przez to życia rodzinnego, osobistego.
            Jaki to zysk dla firmy jak po takim wyjeździe niektórzy pracownicy
            mają problemy w związkach i chodzą nerwowi, zestresowani itd bo jak
            same widzimy - podejrzeń w takich sytuacjach nie sposób uniknąć -
            zresztą nie żyjemy na księżycu - słyszy się różne rzeczy na temat
            takich wyjazdów... więc co tu się dziwić.
            Ze strony organizatorów takich wyjazdów jest to
            duże "niedopatrzenie" ze względu na to że nie biorą pod uwagę
            późniejszych ewentualnych zgrzytów w życiu prywatnym pracownika.
            Rozumiem że wyjazdy integracyjne są potrzebne - ale w parze z nimi
            powinny iść wyjazdy integracyjne rodzinne! Człowiek nie żyje
            przeciez samą pracą!
            Dbanie o pracownika i olewanie ich najbliższych jest straszną obłudą.
            • zoskaanka Re: "kultura korporacyjna" 31.05.08, 08:11
              Ale te zgrzyty w małżeństwie są przez to, że głupie żony zazdroszczą, węszą
              podstęp, nie ufają, kombinują, obrażają się i w ogóle robią z tego wielką aferę,
              a nie przez to, że firma w taki a nie inny sposób dba i nagradza pracownika.
              • woman-in-love Re: "kultura korporacyjna" 31.05.08, 11:03
                żony nie "zazdroszczą" ani "węszą", tylko podczas, kiedy szczęśliwy
                sorzedawca produktu firmy spija drinki i hula - one siedzą z
                dziećmi, pilnują spraw domowych i są podwójnie obciążone WSPÓLNYMI
                obowiazkami. Wiele widzimy, co się dzieje na takiej wycieczce - na
                ogół burdel. Więc, pan mąż mysląc wyłącznie o swojej przyjemności -
                bawi się kosztem zony. A te osoby, które tak popieraja kulturę
                korporacyjna maja prawdopodobnoe inny punkt widzenia. Może własnie
                licza na to, że zapolują na zywca?
                • woman-in-love ładna mi nagroda 31.05.08, 11:10
                  wyrywanie z domu męża od zony i ojca od dzieci. Zwykłe rozbijactwo,
                  cynizm i łapanie "haka" na faceta. Bo, jak się skusi na nielegalne
                  bzykanie - musi być grzeczny. Stare jak świat.
                  • sobotkowa Re: ładna mi nagroda 31.05.08, 11:43
                    Jak czytam powyższe posty....burdel, bzykanie na wyjazdach, to robi
                    mi się niedobrze i czuję, że obrażacie nie tylko mnie ale inne
                    dziewczyny, które zaberają tu głos!!!Piszą to chyba te laski, które
                    mierzą swoją miarą ludzi i nigdy na tego typu wyjazdach nie byly.
                    Pracuję od 10 lat w firmie, gdzie na podobne wyjazdy miałam okazje
                    wyjeżdżać, szkolenia, delegacje i nigdy nie zaobserwowałam czegoś
                    takiego jak burdel czy kombnowanie jak tu się "bzyknąć - któraś z
                    Was tak napisała" na boku. NIe rozumiem nawet jak może się podobać
                    kolega z pracy z którym się zna ileś tam lat, przecież to prawie
                    kazirodztwo. Raczej to są relacje przyjacielskie, koleżeńskie...

                    Jeśli będzie Cię facet chciał zdradzić, to zrobi to o wiele
                    wcześniej, nie będzie czekał na taki wyjazd. A skąd wiecie co Wasi
                    mężowie robią w pracy...może wcale nie pracują, tylko romansują poza
                    firmą. Jeśli wszędzie węszy się zdradę, to sami pomożecie mężowi,
                    żeby tak się stało.
                    To tyle...jestem zniesmaczona niektorymi wypowiedziami.
                  • loola_kr Re: ładna mi nagroda 05.06.08, 11:57
                    woman-in-love napisała:

                    > wyrywanie z domu męża od zony i ojca od dzieci. Zwykłe
                    rozbijactwo,
                    > cynizm i łapanie "haka" na faceta. Bo, jak się skusi na nielegalne
                    > bzykanie - musi być grzeczny. Stare jak świat.

                    Nie wiem czy to tak do końca działa i we wszystkich firmach.
                    Krążyły kiedyś zdięcia z imprezy integracyjnej pewnego banku i jedna
                    para się dość mocno i publicznie integrowała (oboje żonaci/mężaci z
                    dziećmi) i stracli pracę...
                    • woman-in-love Re: ładna mi nagroda 06.06.08, 19:44
                      błąd ich polegał na tym, że nie należało tego robić PUBLICZNIE zeby nie psuć
                      WIZERUNKU FIRMY. Poza tym, nie ma problemu ( z punktu widzenia korporacji)
              • agawa70 Re: "kultura korporacyjna" 31.05.08, 16:12
                Ja nie mówię że zgrzyty są przez to - mówię że się przyczyniają,
                pogłębiają ewentualną już istniejącą trudną sytuację. Tak jak i w
                tym przypadku - dziewczyna mówi że coś się nie układa - a tu jeszcze
                ten wyjazd. W małżeństwach zwłaszcza młodych stażem różnie bywa w
                okresie docierania się a takie wyjazdy które sieją cień wątpliwości
                nie są dobre w tym czasie i napewno nie służą naprawie sytuacji -
                wprost przeciwnie.
                A pracodawca chyba nie bierze pod uwagę tego że pracownik mając
                trudną sytuację rodzinną nie będzie dobrym pracownikiem... albo mu
                to wisi - na miejsce gościa z problemami ma kolejkę chętnych.
                • insomnia31 oj wej. wiadomo,że.. 31.05.08, 18:16
                  punkt widzenia zależy od punktu siedzenia..w korporacji czy w domu,
                  ew. małej firmie, którą nie stać na podobne nagradzaniabig_grin
                  wobec tego, zawsze będą 2 grupy - kobiety, które nie widzą problemu
                  w wyjezdzie mężów (i jeszcze bardziej swoimsmile oraz te wściekające
                  się, bo nie mają takiej możliwości.
                  pozdrawiam obie grupytongue_out

                  ale odnośnie "kazirodztwa" i "czysto koleżeńskich" stosunków, to
                  pojechałyście po bandziebig_grin. laski flirtują, jest wesoło, wszyscy się
                  dobrze bawią, więc, bez jaj i ogłupiania innych.

                  co do meritum: uszczęśliwianie męża swoją obecnością nie wchodzi
                  moim skromnym zdaniem w rachubę, jeśli Ot, usatysfakcjonuje Cię
                  poźniejszy wyjazd do Oxfordu, to jedź smiało, tylko nie rób tego "w
                  ramach rewanżu" czy cuś. po prostu spraw sobie przyjemność.

                  ps z tego co wiem, tygodniowy kurs w Oxfordzie nie będzie tańszy
                  (lub nie o wiele tańszy) od wyjazdu na Dominikanę (?)
                  • haute.savoie Re: oj wej. wiadomo,że.. 31.05.08, 19:30
                    Tygodniowy pobyt w Oksfordzie: kurs 227 funtów + znalezienie stancji
                    40 funtów + stancja z wyżywieniem 125 funtów = 392 funty x 4,03 zł =
                    1580 zł + ok. 400 zł bilet w obie strony
                    www.oxfordohc.co.uk/courses_fees.html#general
                    Dominikana w tym przypadku 5300 zł, ale znalazłam też oferty last
                    minute za 555 EURO (wylot z Niemiec)
                    • insomnia31 Re: oj wej. wiadomo,że.. 31.05.08, 20:04
                      no to wal śmiałosmile
                      a później na Dominikanęsmile może wtedy z mężem?
                    • popirna Re: oj wej. wiadomo,że.. 07.06.08, 11:17
                      Sądzę, że masz rację i że firma fundująca taką imprezę mężowi jest nie OK.
                      Wyjazd to miłe chwile, luz, oderwanie, może wiewczór romantyczny, koleżanki bądź z pracy bądź spotkane na miejscu, koleżanki inne niż żona, dołóżmy do tego alkohol i nie oszukujmy, trudno byłoby za samego siebie ręczyć w takiej sytuacji a mężczyźnie jest chyba jeszcze trudniej...
                      Nie ma sensu wystawiać małżeństwa na takie próby, bo którejś z nich
                      nie przetrzyma. Sądzę, że mój mąż nie chciałby z powyższych powodów jechać na taki wyjazd sam. Twoje obawy są jak najbardziej uzasadnione i ja w tym żadnej zawiści nie widzę, tylko elementarny rozsądek.
                      A jak chłop się na chwilę "zapomni", o co w takiej sytuacji łatwo? A co, jeśli owoce tego "zapomnienia" na zawsze zmienią wasze życie? To wszystko są realne zagrożenia, zwłaszcza, jeśli w Waszym małżeństwie nie jest najłatwiej. Wiadomo że w każdym małżeństwie są problemy, które trzeba pokonywać, wiadomo też że niektórym osobom łatwiej jest zamiast walczyć z problemami uciec od nich, choćby w inne objęcia.
                      Uważam, że stanowicie teraz jedną rodzinę i pracodawca postępuje nieuczciwie nagradzając połowę tej rodziny i powodując odśrodkowe tendencje. Chyba próbowałabym przekonać o tym męża, może jednak ma możliwość zabrania żony na koszt pracodawcy? Może wspólna rozmowa z pracodawcą spowodowałaby zmianę decyzji i pracodawca zgodziłby się na sfinansowanie wyjazdu drugiej połówki. Jeśli nie, to nie masz innego wyjścia, jak przetrzymać tę sytuację ale potem na Twoim miejscu starałabym się wpłynąć na zmianę miejsca pracy męża. W końcu ważniejsza jest rodzina i jej trwałość niż nawet niższy poziom dochodów ale bez Dominikany z koleżankami z pracy.
                      • pavvka Re: oj wej. wiadomo,że.. 09.06.08, 08:10
                        Do forumowiczek uważających, że jak się męża tylko spuści z oczu, to
                        zaraz się puści, powiem tak: są dwie możliwości. Albo macie rację co
                        do swoich mężów, a w takim razie lepiej takiego od razu zostawić, bo
                        i tak nie upilnujecie 24 godziny na dobę - jak będzie chciał
                        pobzykać na boku, to da radę. Albo nie macie racji, i w takim
                        przypadku radziłbym jemu zwiewać jak najszybciej zanim go żona
                        wykończy obsesyjną podejrzliwością. Tak czy inaczej - małżeństwo bez
                        zaufania nie ma sensu.
                        • olivka252 Re: oj wej. wiadomo,że.. 09.06.08, 21:17
                          Witam! Moze nie uwierzysz ale od dziś jestem w ..tej samej sytuacji.
                          Mój chłopak dziś w południe wysłał mi sms-a że wyjeżdża z kolegami
                          na tydzień na mazury.Wcześniej mówił oczywiście że wyjeżdżał z
                          kolagami ale odkąd jesteśmy ze sobą nigdy te "męskie wyjazdy" nie
                          dochodziły do skutku. Powiem tak ufam mu, ale on ma świadomość że
                          gdyby mnie zdradziłto zerwałabym zareczyny od razu. Więc mu ufam,
                          ale przy pierwszej lepszej propozycji wyzajdu z koleżankami czy
                          znajomymi nie odmówie na pewno i też sobie wyjadę i syłacze
                          komórkęsmile Tobie radzę to samo.Też masz prawo odpocząć bez męża. Moze
                          masz znajomych których dawno nie odwiedzałaś moze zrób im
                          niespodziankę i wybierz sie do nich na weekend z dzieckiem...
                        • popirna Re: oj wej. wiadomo,że.. 10.06.08, 13:57
                          Pavvka - chyba nic nie rozumiesz. To nie jest o zaufaniu ale o nieuczciwości pracodawcy, który chcąc wycisnąć srzedawcę jak cytrynę funduje mu wyjazd na Dominikanę. Pewnie pracodawca z góry przewiduje, że między "nagrodzonymi" zacznie iskrzyć, a oni wtedy zamiast biec po pracy do domu, będą mu we wdoje nakręcać sprzedaż, do momentu oczywiście, kiedy ich oboje nie wyrzuci. Ale innym młodym pracownikom płci obojga zafunduje zakrapiany alkoholem wyjazd na Cypr.

                          To nie jest OK, niezależnie od zaufania czy braku zaufania. Jak chłop ma rodzinę i chce się go naprawdę nagrodzić, a nie paprać mu życie, to się mu funduje wyjazd z rodziną (żoną i dziećmi) a nie z koleżanką.
                          • bystra_26 czytałam, czytałam i muszę wtrącić 3 grosze 10.06.08, 14:45
                            Ten "krwiopijczy" pracodawca daje Twojemy mężowi pracę i możliwość
                            godziwego zarobku. Tu przynajmniej nie ma niskiej stałęj pensji, ale
                            możliwość zarobienia więcej, jak się człowiek bardziej stara!
                            Sprzedaż to jest ciężka działka i żeby szła potrzebne są takie
                            ekstra motywatory - właśnie wyjazd bez rodziny, po to by odpocząć na
                            maksa, a nie wynieś śmieci, zawieź mnie tam, w ten weekend sprzątamy
                            strych, pogadaj z synem, bo znów pałę z matmy przyniósł........

                            Jestem kobietą, ale czasami jak na zbawienie czekam na taką okazję
                            (bez naciągania domowego budżetu), by się wyrwać od codzienności, by
                            nie musić się o nic martwić (obiad, pranie, gotowanie,
                            sprzatanie...) i gdzie nikt od Ciebie nikt nie chce - możesz sie do
                            woli wyspać, wyimprezować, najeść smakołyków, które ktoś zrobił,
                            leżeć na plazy i myśleć o niebieskich migdałach...

                            Naprawdę dla psychiki taka możliwość wyjazu na tydzień jest
                            zbawienna.

                            Co do momentu...
                            Pracodawca ustala termin imprezy bez korelacji z jakością waszego
                            małżeństwa. Poza tym nie wierzę, że istniejące problemy zaczęły się
                            tydzień przed informacją o wyjeździe... Znaczy się, spychałyście
                            śmieci pod dywan, najprawdopodobniej myśląc, że się same rozwiążą.
                            Niestety, to złudna... Jakbyście za reformę w małżeństwie zabrali
                            się przy pierwszych symptomach, to na wieść o tym wyjeździe nie
                            snułabyś wizji zdrady itp.

                            Na koniec - nawet najlepszy małżonek i rodzic ma czasami chęć
                            odpocząć od rodziny, pobyć samemu i mieć czas dla siebie. Jak się
                            zdarza taka okazja, a zdarza się nieczęsto, trzeba z niej
                            skorzystać, a rodzina powinna to zrozumieć.
                            • bystra_26 sposób na pracodawcę wyciskającego męzów 10.06.08, 14:48
                              Nic prostszego - znaleźć mężowi inną pracę, skoro obecny pracodawca
                              jest tak okropny.

                              To może być jednak trudny orzecz do zgryzienia, jeśli macie kredyt
                              na masymalnie wyśrubowaną zdolność kredytową, nie chcecie
                              zrezygnować z obecnego standardu życia, mąż uwielbia sprzedawać albo
                              w żadnej innej pracy się nie widzi.
                          • ola_pozytywna Re: oj wej. wiadomo,że.. 10.06.08, 18:15
                            Pracodawca odpisuje sobie koszt takiej imprezy od podatku
                            jako "szkolenie" (takie jest prawo), z tego powodu odpada wyjazd dla
                            rodzin. Nie trzeba się tu zaraz doszukiwać drugiego dna i jakichś
                            niecnych intencji pracodawcy.

                            Autorka wątku pisze wyraźnie o problemach w swoim małzeństwie.
                            Należałoby się zastanowić nad pilnym podjęciem terapii małżeńskiej.
                            Są ośrodki, które taką pomoc oferują bezpłatnie (np.przykościelne).
                            Autorka może czas nieobecnosci męża wykorzystać na zorientowanie się
                            w sytuacji. Jest szansa, ze małżonek po swoim urlopie chętniej
                            podejmie temat. Ale przde wszytkim trzeba rozmawiac, a nie chować
                            głowę w piach licząc, że "jakoś to będzie".

                          • pavvka Re: oj wej. wiadomo,że.. 11.06.08, 09:09
                            Bzdura. Pracodawcy nie opłaca się wywoływać kryzysów małżeńskich u
                            pracowników - to się na pewno nie przekłada na lepszą pracę. To po
                            pierwsze. A po drugie, jeśli mąż chce poromansować z koleżanką z
                            pracy, to naprawdę niepotrzebna mu do tego będzie Dominikana. A jak
                            chęci nie ma, to i Dominikana nie zadziała.
    • czarna.ad Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 11.06.08, 09:53
      Czasem dobrze się rozstać na trochę, odświeżyć związek. Jeżeli nie
      układa się do końca idealnie to szczególnie dobre bo można spojrzeć
      z dystansu na sprawę i albo doceni związek albo podejmie poważne
      kroki a lepiej wcześniej niż odwlekać aż się zestarzejecie i nie
      będzie już szansy na poukładanie zycia na nowo. Mój mąż parę razy
      wyjeżdżał na samotne wakacje i wracał stęskniony.
      • haute.savoie Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 11.06.08, 12:26
        To prawda. Mąż wyjechał wczoraj, a ja postanowiłam ten czas
        poświęcić domowi i dzieciom. Zaplanowałam już sprzątanie szaf,
        wymianę firanek , nawet mały remoncik w łaziencie. Chcę sprawdzić
        jak daję sobie radę bez niego. Od dłuższego czasu "motam się" w tym
        małżeństwie, gdzie właściwie każde z nas żyje własnym życiem. Do tej
        pory jeszcze łączyły nas jakieś wspólne wyjazdy weekendowe,
        wakacyjne. A teraz mam wrażenie nadszedł jakiś moment przełomowy:
        wóz albo przewóz. Może ten jego wyjazd pomoże podjąć tą trudną
        decyzję o rozstaniu, a może odwrotnie - stwierdzę że mi go
        brakuje... Choć muszę przyznać że jego postawa w sprawie tego
        wyjazdu była dla mnie w pewnym sensie szokiem i zimnym prysznicem.
        Bo z czasem okazało się że kilka osób zabiera osoby towarzyszące, że
        moża było dokupić wycieczkę last minute za połowę ceny... On
        tymczasem wprost mi powiedział, że mnie tam nie chce. Smutne.
        • f.l.y Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 11.06.08, 13:05
          smutne...to fakt....

          nie dzwoń tylko czasem do niego przez cały czas jego pobytu tam...

          niech się sam stęskni albo zainteresuje co w domu, u Ciebie i
          dzieci..a może i się nie zainteresuje.. trudno...

          będzie jak ma być....

          wszystkiego dobrego dla Ciebie Haute.savoie
          • popirna Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 11.06.08, 21:08
            Klarissima,

            rozumiem Twoje rozgoryczenie. Mam za soba potężny zakręt w życiorysie. Udało mi się po nim wyjść na prostą ale znam wiele, bardzo wiele osób, którym się nie udało... Dlatego też wiem, jak łatwo jest wszystko popsuć, a jak trudno się cokolwiek buduje. Trzymam za Ciebie kciuki. I proszę Cię, zanim załamiesz ręce - powalcz o zmianę pracy męża.

            Aha i wejdź na przykład na forum "macochy", tam zobaczysz real "rekonstruowanych rodzin". Nie warto czegoś takiego fundować ani sobie, ani dzieciom, ani nawet mężowi. Jeśli on w tym momencie tego nie rozumie, myśl za niego, bo potem może się okazać za późno.
            • popirna Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 11.06.08, 21:10
              Przepraszam, pomyliłam nicki. Reszta zostaje.
              • czarna.ad Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 12.06.08, 14:18
                Bądż dobrej myśli, niech sobie chłop odpocznie a Ty skorzystaj z
                czasu i zafunduj sobie maseczkę na każdy dzień, wmasuj kilo żelu
                antycelulitowego, maska na włosy i czekaj piekna i odswieżona.
    • asiok1 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 12.06.08, 15:48
      Kochana mój był w Egipcie przez tydzień - służbowo musze dodać,
      wszystko ok. Zdjecia po powrocie, super, teraz kombinuje jak by tu
      razem bez dzieci w październiku tam polecieć, niestety marne szanse
      bo dzieci maluchne 2 lata synek i 8 lat córka, a do grecji juz
      wcześniej zaliczke wpłcilismy. Ale nie obawiaj sie, jeżeli wróci
      steskniony to super, odpoczniecie od siebie - to dobrze robi...
      wierz mismile)
    • katarzyna4511 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 12.06.08, 16:05
      Tak sobie czytam i czytam i nasunęło mi się kilka refleksji. O
      kwestii zaufania w jakimkolwiek związku nie ma co dyskutować - albo
      jest, albo nie i wtedy trzeba się dobrze zastanowić (czasem nawet z
      terapeutą), co powoduje jego brak...
      Druga sprawa - przeczytałam conajmniej kilka postów (jeśli nie
      więcej), że się chłopu należy, bo się narobił, a szanowna żona niech
      się przymknie i cieszy, że małżonek taki pracowity (to skrót
      myślowy, ale z grubsza o to chodziło). Otóż zawsze miałam wrażenie,
      że na sukcesy, także zawodowe, pracuje się w związku wspólnie,
      zwłaszcza wtedy, kiedy żona nie pracuje zawodowo, ale nie tylko. Nie
      wyobrażam sobie i (o dziwo! zwłaszcza dla niektórych) także mój
      małżonek nie rozumie, dlaczego sukcesy świętować oddzielnie, skoro
      to nasza wspólna radość. A z tego wyłania się następny problem -
      kultura pracy w Polsce. Dobry pracodawca w nagrodę powinien
      ufundować wycieczkę dla rodziny, skoro taką pracownik posiada. I
      tyle w tym temacie.
      A jeśli chodzi o wspólne wyjazdy i spędzanie czasu - może jesteśmy
      jacyś dziwni, ale skoro tyle czasu spędzamy bez siebie w pracy
      (oboje pracujemy zawodowo), to bardzo nas cieszy każdy nas wspólny
      wyjazd (zawsze z dzieckiem). I czasem nawet niektóre wyjazdy
      zawodowe małżonka z jego inicjatywy (sic!) zamieniamy na wspólne
      zawodowo- (dla niego) rozrywkowe (dla reszty rodziny). I jakoś nigdy
      nie czuliśmy potrzeby wyjeżdżania osobno, żeby "odpocząć od siebie".
      Jakoś szkoda nam marnować czasu, bo przecież nie wiemy, ile nam go
      dano. Ale pewnie jacyś nienormalni jesteśmy. A poza tym małżeństwem
      jesteśmy (bynajmniej nie idealnym, o nie smile) dopiero 12 lat...
      pozdrawiam!
      • pavvka Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 12.06.08, 18:02
        katarzyna4511 napisała:

        > Dobry pracodawca w nagrodę powinien
        > ufundować wycieczkę dla rodziny, skoro taką pracownik posiada. I
        > tyle w tym temacie.

        Ja uważam odwrotnie - życie prywatne pracownika powinno pozostawać
        poza obszarem zainteresowania pracodawcy. Układ pracy jest zawierany
        między firmą a pracownikiem, nie całą jego rodziną. I w ogóle
        dlaczego single mają dostawać nagrodę o połowę mniejszą?

        > A jeśli chodzi o wspólne wyjazdy i spędzanie czasu - może jesteśmy
        > jacyś dziwni, ale skoro tyle czasu spędzamy bez siebie w pracy
        > (oboje pracujemy zawodowo), to bardzo nas cieszy każdy nas wspólny
        > wyjazd (zawsze z dzieckiem). I czasem nawet niektóre wyjazdy
        > zawodowe małżonka z jego inicjatywy (sic!) zamieniamy na wspólne
        > zawodowo- (dla niego) rozrywkowe (dla reszty rodziny). I jakoś
        nigdy
        > nie czuliśmy potrzeby wyjeżdżania osobno, żeby "odpocząć od
        siebie".
        > Jakoś szkoda nam marnować czasu, bo przecież nie wiemy, ile nam go
        > dano. Ale pewnie jacyś nienormalni jesteśmy.

        Ja nie twierdzę, że to nienormalne, i chyba nikt tutaj tak nie
        twierdził. Po prostu przyjmij do wiadomości, że niektórzy mają
        inaczej niż Ty. Wśród małżeństw z długim stażem (tak ze 3 razy
        dłuższym od Twojego) spotkałem się i z przypadkami papużek-
        nierozłączek i z takimi, którzy mówią, że czasem muszą od siebie
        odpocząć. Nie ma reguły.
        • katarzyna4511 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 12.06.08, 21:59
          Nie twierdzę, że nasz sposób na życie jest jedyny i najlepszy, więc możesz sobie
          darować belferski ton. To po prostu moje refleksje. Ja po prostu nieustannie
          dziwię się, kiedy dostrzegam egocentryczne podejście do rzeczywistości. I tyle.
          • woman-in-love Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 14.06.08, 18:52
            No właśnie, taki wyjazd to ingerencja w prywatność: zajęcie czasu prywatnego na
            służbową "integrację"! Gdyby zona z ochotą przyjęła zapowiedz kilku nie
            "wolnego" od męża - w porządku, ale tak nie jest.
            • pavvka Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 16.06.08, 10:12
              woman-in-love napisała:

              > No właśnie, taki wyjazd to ingerencja w prywatność: zajęcie czasu
              prywatnego na
              > służbową "integrację"!

              Rozumując w ten sposób, praca też jest ingerencją w prywatność. Każą
              Ci nie wiadomo czemu być cały dzień w biurze, kiedy mogłabyś być w
              domu z mężem i dziećmi.
              • piotrekgawlinski Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 16.06.08, 10:47
                powiem tak - z męskiej perspektywy może się to wydać ciekawe - ja bym nie
                pojechał sam bez żony bo jakoś nie potrafię samemu się cieszyć "pięknem natury",
                "okolicznościami przyrody", czy nawet architekturą - mam juz taką narracyjną
                duchowość, że non stop muszę na jakiś temat wymieniać myśl i tak dalej, samotnia
                mnie nie ciągnie,,,ale moim zdaniem trzeba czasem ludziom dać czasu i spokoju -
                choć oceniałęm to początkowo dziwnie, to sądzę, że jednak różny jest odbiór
                wewnętrzny tego typu wyjazdów, jednych to cieszy innych nie,a w przypadku
                korporacyjnego wyjazdu to primo - ani nie odpocznie, bo non stop trzeba będzie
                pić smile, ani nie za dużo czasu też nie będzie miał, bo trzeba będzie pić smile,
                mój znajomy ostatnio pojechał na coś takiego na kretę, wrócił i stwierdził że
                strata czasu, bo non stop picie, trochę plaży, jakiś skuter i znów picie. pod
                tym względem te wyjazdy to prawdziwy survival dla najlepszych - jak ktoś lubi
                taki rock'n'roll to oks, ale jak ktoś woli las, morza szum, ptaków śpiew, to nie
                polecam
    • iloneczka27 nie jedź! 16.06.08, 22:19
      ja kiedys juz tak zrobilam i do dzis zaluje...choc to byl "tylko"
      chlopak nie maz....
    • haute.savoie Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 23.06.08, 13:06
      Witam Was kochane! Kończąc ten wątek muszę Wam powiedzieć, że mąż
      wrócił cały i zdrowy, skruszony, stęskniony i z zamiarem poprawy
      wszystkiego między nami. Stwierdził, że więcej sam nie chce
      wyjeżdżać, że był egoistą , itd. Ogólnie więc rozstania rzeczywiście
      wzmacniają związki - w naszym przypadku (przynajmniej na razie) jest
      lepiej niz przed wyjazdem. Mam nadzieję, że tak już zostanie.
      Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie opinie / rady.
    • joanka-r Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 30.06.08, 16:18
      Takie zagranie ze strony mojego meza nie wchodzi w rachubę to byłoby nie do przyjecia dla mnie. Jesteśmy rodziną i wszędzie jezdzimy razem, no chyba, ze to sluzbowy wyjazd.
      Twój mąz postapił jak ostatni egoista.
      • maria10344 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 30.06.08, 18:36
        Pracowałam do niedawna w bardzo dużej spółce giełdowej,dobrze
        prosperującej.Dwa razy w roku były tzw.obozy integracyjne 2-3 dniowe
        a to w Italii,a to w Albionie,tudzież w Hiszpanii.Jeżdzić musieli
        wszyscy,dlatego był podział na dwie tury.Uważam,że to jest
        głupie,zabiera rodzinom jednego rodzica i zakłóca stosunki
        rodzinne.Było jednak postawione jasno.Muszą jechać wszyscy.I tak
        było,mnie parę razy uratowała choroba,ale później odbywały się w
        odstępach 2 tygodniowych i siłą rzeczy zdrowiałam.Tak podobno dzieje
        się w wielu dużych firmach i jest miernikiem zgrania zespołu.Jak się
        wyłamujesz,to aut.Koleżanki zostawiały malutkie dzieci,i musialy
        jechać.Żyję trochę na tym świecie i wiem,że jak ma się coś stać to
        stanie się pod nosem,a taki wyjazd pod okiem szefostwa,jest
        bezpieczny,no chyba,że ktoś ma inne doświadczenia.
      • ivon444 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 07.07.08, 15:13
        Przeczytałam całość !Cieszę się bardzo i życzę duuuuużżżooo
        szczęścia w Waszym związku.
        Potraktuj to teraz ..... jako nowy etap w Waszym życiu...i nie
        wracaj już do tego co tak bolało - nie warto. Trzeba delektować
        każdą chwilę bycia razem. Tak Trzymaj ! Pozdrowienia !
    • maria10344 Re: Samotny wyjazd męża na Dominikanę 30.06.08, 18:38
      Zapomniałam napisać,że dobrze zrobiłaś,że nie pojechałaś,to dało Ci
      wielką przewagę.
      Gratuluję.
Pełna wersja