Dodaj do ulubionych

Czy Wasi mężczyźni sprzatają??

22.11.08, 13:20
Już mi ręce opadają..w pracy zdarza mi się spędzać cały dzień (8.00-21.00),a
mój M. potrafi:
-nie zamiatać
-nie zmywać,a wrzucać do zlewu naczynia
-nie zabrać umytych naczyń z suszarki oraz szkła
-nie prać,a kosz z brudami w łazience rooośniesad
itp itd...czy faceci są niereformowalni??rozmowy nic nie dają-tj dają efekt
kilkudniowy..
jesteśmy razem 5 lat,4 lata mieszkamy razem..wiem,że to wina
wychowania-teściowa nie nauczyła nawyku sprzątania..ja też nie kładłam nacisku
na tę kwestię..to moja wina??ale on przecież nie jest małym
dzieckiem-wiem,faceci różnią się od kobiet w kwestii postrzegania rzeczywistościtongue_out
jestem świeżo po kłótni więc negatywnie przedstawiam mojego M...
Czy Wasi mężczyźni też są tacy??
Obserwuj wątek
    • ivica80 Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 22.11.08, 15:36
      Co prawda mężczyzna nie mój, a mąż koleżanki, z którą spędzałam urlop. Dzwoni do
      niej i mówi - "Kochanie wypastowałem parkiet?"
      Ona zaskoczona "ponadprzeciętnymi zdolnościami małżonka pyta go o szczegóły tej
      operacji. Na co on wyjaśnia, że wziął Pronto w sprayu (takie do mebli),
      sciereczkę i przetarł klepka po klepce. big_grin
      Miałyśmy niezły ubaw... Ale widać miał chęci.
    • laiczka9 Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 22.11.08, 15:51
      mój sprząta. gotuje. zmywa naczynia. taki mi się trafił egzemplarz.
      wszystkie obowiązki domowe dzielimy na pół. a ponieważ oboje
      pracujemy i oboje nie przepadamy za sprzątaniem - oboje sprzątamy.
      na ogół jest tak że np. jak jedno gotuje - to drugie zmywa. itd.
      ale wiem, że najczęściej bywa inaczej. byliśmy kiedyś u znajomych.
      Ona poszła przewinąć dziecko do pokoju obok. jemu w tym czasie
      wylało się czerwone wino. i jaśnie pan czekał aż wróci żona, poleci
      po ścierkę i zetrze. do głowy mu nie wpadło że mógłby ruszyć cztery
      litery i sam to zrobic. dla nich to normalne. dla mnie
      niedopuszczalne.
      • hugo43 Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 22.11.08, 16:02
        moj jak tylko ma czas,to odkurza(tylko ja chodze za nim i
        sprawdzam,bo pod lozkiem zapominasmile,gotuje no i sprzata kuchnie.ja
        to nie lubie jak on sprzata kuchnie,bo robi wtedy wielkanocne
        porzadki,przestawia mi mikrofale,czajniki itd.dodam,ze jest turkiem
        ze wschodu i wciaz jeczy,ze jakby go tatus widzial,to bylby
        skonczony.acha i zakupy chetnie robi,tylko jemu wszystko jedno czy
        ser kosztuje 13 czy 130,ale jak napisze wszystko na kartce,to jest
        ok.oczywiscie kupuje za duzo,jak dla 6-cio osobowej rodziny,olej 5
        litrow itd.
    • wkretarka1234 Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 22.11.08, 16:11
      jasne , ze tak.

      od 1,5 roku mamy wspólny dom, który kochamy i ciagle ulepszamy ,dekorujemy. gdy
      dookoła jest ład , wiadomo co gdzie jest wydaje mi się ,ze jest wieksza harmonia
      w związku. można byc pewnym czystych skarpetek i obiadu.
      dla mnie takie sytuacje o jakich piszecie to absurd. to tak jakby tylko kobieta
      byla odpowiedzialna za dom a partnera nic nie obchodzi.

      jasne na pocztku było cięzko , mąz w domu rodzinnym miał gosposie , pania do
      sprzatania i ogrodu i sam nic nie robił , ale ja szybko zareagowałam. jak sie
      komuś na coś pozwala to bedzie to ciagle robił

      co robi mój mąż? wie do czego zawsze służy kosz na brudna bielizne , zawsze
      wiesza ubrania na wieszaku a nie rzuca byle gdzie, to samo tyczy sie butów.
      klucze , torba na laptopa etc maja swoje miejsce.
      pakuje i rozpakowuje zmywarke.sprzata po kolacji ,weekendowych posiłkach .ale
      tez różnie czasem ja ale głównie on.
      gotujemy różnie , czasem głownie ja czasem głownie on w zależności od
      nastroju.on zawsze robi weekendowe fajne śniadania.
      zakupy robimy w sklepie interentowym www.a.pl wiec odpada jazda do supermarketu.
      właczanie pralki i suszarki to ten kto w okolicy jest.
      ja myje podłogi i odkurzam ( głownie ale czasem mąż odkurza) ,lazienki i
      czyszczenie gruntowne kuchni robie ja.
      okna myje ja , ale takie duze zewnatrz na drabinie mąż.

      pewnie wychodzi ,ze więcej ja ale ja mam elastyczny czas pracy a meza caly dzien
      nie ma w domy bo wychodzi do pracy.
      może porozmawiaj poważnie z mężem ? nie awanturuj się ale powiedz ,że nie
      czujesz sie komfortowo jako sprzataczka. ze byloby ci super przyjemnie gdyby on
      czasem ugotował kolacje. moze jakis podział obowiązków i mega chwalenie go jak
      coś zrobi?
      moze rozpiszcie jakis plan tygodniowy co kiedy robicie ? bedzie mu też latwiej
      gdy dokladnie bedzie wiedzial jak i kiedy co ma zrobic .
      powodzenia
      • lorisa wirtarko1234;) 22.11.08, 16:48
        "dla mnie takie sytuacje o jakich piszecie to absurd. to tak jakby tylko kobieta
        > byla odpowiedzialna za dom a partnera nic nie obchodzi."

        widzisz takie sytuacje to domena polskich domów..w domu mojego M. silną rękę ma
        mama.przez całe swoje życie w domu rodzinnym mama zawsze wyręczała chłopców we
        wszelkich pracach domowych,a obowiązki dot. domu spadały na dziewczyny(liczna
        rodzina)..dlaczego?ano odpowiedź jest prosta-ogromne gospodarstwo rolne i praca
        w nim...prosty podział ról.dlatego to rozumiem,ale nie akceptuję w naszym
        obecnym życiu-oboje pracujemy,więc powinno być tak jak Ty to
        opisałaś-PARTNERSTWO!!!..ale tak nie jest i doprowadza mnie to do szałusad

        zazdroszczę Ci,że mąż pomaga Ci..mój mówi,że jak bedziemy na swoim-wynajmujemy
        jeszcze-to on bedzie sprzatał i bardziej angażował w prace domowe..


        "może porozmawiaj poważnie z mężem ? nie awanturuj się ale powiedz ,że nie
        > czujesz sie komfortowo jako sprzataczka. ze byloby ci super przyjemnie gdyby on
        > czasem ugotował kolacje. moze jakis podział obowiązków i mega chwalenie go jak
        > coś zrobi?
        > moze rozpiszcie jakis plan tygodniowy co kiedy robicie ? bedzie mu też latwiej
        > gdy dokladnie bedzie wiedzial jak i kiedy co ma zrobic ."

        romawiałam z nim-nawet wspomniałam o tym w moim pościewink..ale ta zmiana jest
        kilkudniowa,czyli mało skuteczna..troszkę zniechęcona jestem
        już...rozwiązanie,które podałaś już przerabiałam..parę razy..
        to dorosły człowiek,kocham go..uwielbiam sama sprzatać,gotować-ale czasem
        chciałabym by pomógł-gdy źle się czuje,gdy mam duużo pracy
        dziwczyny,to nie jest zły człowiek-cudowny wręcz,ale ten problem wraca do mnie
        jak bumerang i ciężko..echwink
        • wiolunia79 Re: wirtarko1234;) 22.11.08, 16:54
          My też wynajmujemy i też mówi że na swoim to będzie pomagał ,hehe już to widzę smile
          Mój też jest kochany i dużo dla mnie robi no ale sprzątać i pomagać w domu to
          chyba nigdy nie będzie
        • wkretarka1234 Re: wirtarko1234;) 22.11.08, 17:01
          well ja wem,że jest tak w większosci domu ( tak też bylo u moich rodziców a teść
          nawet podgrzac zupy w mikrofali nie potrafi). ale jak jak i zwierze da sie
          nauczyc jakis nawyków to męza sie da big_grin okrutne ale prawdziwe....tylko nie mozna
          sie zniechęcac, za szybko chciec wielkich efektów ani okazywac zlości a chwalic.
          cos jak z malym dzieckiem smile ja na poczatku klocilam sie, plakalam wsciekalam i
          nic. az po prostu wypisalam ile rzeczy robi w domu i jak i pokazalam czarni na
          bialym ile ja ile on. glupio mu sie zrobilo. jak to mówia poczucie winy
          najlepszym przyjacielm kobiety smile wiec kułam żelazo póki gorące i jak zrobil
          sniadanie az pialam z zachwytu. jak wrzucil skarpetki mowilam ze jest najlepszy.
          wszystkow atmosferze wesolej , nabijajac sie troche z niego i ze swojej roli.

          i nie jest tak ze teraz z niego anioł ale ja nie czuje sie jak moja mama ktora
          wszystko robi a ojciec nic nie szanuje a ona tylko jęczy jaka biedna jest a on
          nie docenia.
          tego sie zawsze balam wiec moze u mnie sa efekty bo wielka determinacja ?

          ostatnio absurdalnie uslyszalam od znajomej ( ja mam 27lat on z 45) ze dla niej
          moj maz to dziwny jest bo to damskie roboty i mezczyzna jest od przynoszeniaa
          kasya nie wtracania sie w takie bzdurki ....hahah myslalam ze padne big_grin

          dziewczyny walczcie , nie poddawajcie sie, smiejcie sie ale nie dajcie sie
          wrzucic w schemata kobiety do szmaty faceci na kanapy....no chyba ze wam z tym
          dobrze ;D
          • laiczka9 Re: wirtarko1234;) 22.11.08, 17:11
            ha! mojego męża wielbią wszystkie moje koleżanki i dają za przykład
            swoim facetom, a ci faceci szczerze go nie cierpią! bo
            wykonuje "babskie "roboty (babskie - ha ha) bo przynosi kwiaty bez
            okazji, itd. na szczęście mój nic sobie z tego nie robi.
            moja koleżanka poleciała w "desperację" kiedy nie mogła przyuczyć
            swojego zwierzaka do prac domowych. poczekała aż zapowiedziała się z
            wizytą teściowa oraz brat jej męża z żoną. mieli przyjść w
            niedzielę. mąż oczywiście "nie miał czasu" pomóc przy sprzątaniu i
            przygotowaniach. więc ona nie zrobiła nic. a w godzinę przed
            przyjściem gości wyszła z domu. wróciła po trzech godzinach. okazało
            się że chłopak sprzątnął jak umiał, skoczył po ciasto i siedział
            cały w strachu czy jak wróci nie zrobi dymu przy mamusi. od tamtej
            pory ich relacje trochę się poprawiły. mówi, że nie żałuje tego co
            zrobiła chociaż... teściowa oczywiście się obraziła.
            • wkretarka1234 Re: wirtarko1234;) 22.11.08, 17:19
              niezle big_grin heheh chociaz ja uważam ze to na krotke mete zadziała. przeciez w tym
              nie chodzi o strach a o wzajemny szacunek nieprawdaż?
              ja kiedys tuż po ślubie chciałąm byc twarda , jak mąz na poczatku byl oporny i
              ja sie wsciekalam , klocilam etc to raz mnie szlag trafil i powiedzialam mu ze
              skoro mam byc gosposią to gosposia z panem nie sypia i poszlam spac na
              kanpe....ten dran zasnąl i dopiero o 6 rano sie zorientowal ze mnie nie ma! a ja
              naiwnie myslalm ze sie bedzie kalał , balagal etc . coz jak glupia nie
              rozwiazalam kwestii kołdry czy koca i do 6 przelezalam na beznadziejnie
              niewygodnej kanapie wsciekła z zimna heheheh nie musze mówic ze zadziałało na
              krótko wink
              ja jestem ewidentnie za rozmowa i chwaleniem.smile
              ah i dokładnymi opisami czynnosci bo jak kiedys powiedzialam by wyjal pranie z
              pralki to nastepnego dnia znalazlam je pod pralka....przecież wyjął...moja wina
              ze mu nie kazalam rozwiesic czy do suszarki włozyc big_grin eh zycie big_grin
              • smutas13 Re: wirtarko1234;) 24.11.08, 11:28
                wkretarka1234 napisała:

                > ja jestem ewidentnie za rozmowa i chwaleniem.smile
                > ah i dokładnymi opisami czynnosci bo jak kiedys powiedzialam by
                wyjal pranie z
                > pralki to nastepnego dnia znalazlam je pod pralka....przecież
                wyjął...moja win
                > a
                > ze mu nie kazalam rozwiesic czy do suszarki włozyc big_grin eh zycie big_grin

                big_grin
                Mój też musi mieć z detalami napisane co, kiedy i ile ma zrobić,
                ile czego kupić? Ale robi i kupuje i pomaga w sprzątaniu.
                Czasem nawet przy myciu okien pomoże - czwarte piętro to sąsiedzi
                za bardzo nie widzą (toż to ujma dla chłopa big_grin)
                Ale kiedy jestem chora, zrobi wszystko i jest dobrym opiekunem smile
      • jahanka2 Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 20.05.09, 14:41
        Ha!

        Dobresmile

        Ja to jak czasami się zastanawiam co z moim mężem nie tak smile
        Sprząta, dzieci pilnuje, gotuje i wciąż bardzo kocha smile

        Nawet zakupy lubismile Ale my w sumie podobie jak wkretarka1234 robimy
        zakupu spożywcze w internecie w A.pl. Nie ma kolejek to plus. Bo
        czasami jechać do miasta po zakupy i przebijać się przez korki to
        czołgiem trzeba by...

        A tak szybko, sprawnie i zakupki w domciu. smile Kto nie robił Polecam!
    • truscaveczka Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 22.11.08, 17:19
      Oczywiście. Jest ZLPD (Znacznie Lepszym Panem Domu). Tylko prania nie nastawia
      jako daltonista - pakowanie farbujących kontrastowych kolorów do pralki owocuje
      wielką awanturą i dożywotnim zwolnieniem z obowiązku wink Poza tym umie i robi w
      domu ABSOLUTNIE WSZYSTKO.
    • lilithh Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 22.11.08, 17:41
      Co za pytanie???

      Obaj moi mężczyźni są sprawni fizycznie i psychicznie, mają zdrowe rączki (ten starszy to nawet silniejsze od moich) oraz znają topografię domu - wiedzą gdzie jest zmywarka, odkurzacz, wiaderko z mopem itp...

      Nie chciałabym żadnej z Was urazić ale hołubienie w domu trutnia wydaje mi się głupotą...
      • marzeka1 Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 22.11.08, 18:57
        "Nie chciałabym żadnej z Was urazić ale hołubienie w domu trutnia wydaje mi się głupotą..."- też tak sądzę, i nie pzrekonuje mnie,że teściowa tak wychowała. Też wyszłam za mąz za jedynego mężczynę w rodzinie, gdzie były 3 siostry,że pracą domową rąk nie splamił, wspominać chyba nie muszę- był chowany na księcia panasmile. Jednak nigdy nie zamierzałam robić za pannę służącą, więc od początku, od zawsze pracą się dzieliliśmy, tego konsekwentnie nie odpuściłam (o szoku szwagierek i śp. teściowej nie wspomnęsmile )Teraz mam 2 synów, od małego, od zawsze pomagają, w sumie całkiem niedużo mi już zostaje.
    • sarna73 Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 22.11.08, 19:44
      serdecznie ci wspolczuje, moj maz sprzata, gotuje wynosi smieci i robi mi i
      naszym dzieciom codziennie sniadania ....
      na moje szczescie wyniosł te wszytskie umiejetnosci z domu,
      rozmawiaj z M., moze to cos da, na pewno nie awantura bo sie nastroszy jeszcze
      bardziej ...
    • fankaat Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 22.11.08, 20:46
      dotychczas wydawało mi się że mój M mało pomaga ale zrobiłam bilans
      i się okazuje że robi strasznie dużo tylko tak dyskretnie że tego
      nie zauważam. Właściwie do głowy by mi nie przyszło żeby nadzorować
      wynoszenia śmieci(rano po prostu ich nie ma)
      zakupów(bez listy-tylko dyskretne pyt.czy czegoś nie potrzebuję)
      chowania odzieży do szafy(nie mam porónań jakby nie chował-ale mam
      wyobraźnię jak mogłoby wyglądać w domostwie)
      odkładania paragonów w razie reklamacji czy promocji
      zmywania+załadowuje i rozładowuje zmywarkę
      poza tym jak poproszę to wstawi pranie, wyjmie, powiesi
      zatem zadowolona jestem- aha i ciężko pracuje!
    • mahoniowawiedzma dorzucę swoje trzy grosze: 23.11.08, 01:17
      faceta da się, a nawet trzeba wychować. przykład mojej niezaradnej życiowo sieroty wychowywanej przez 3 lata jak najbardziej potwierdza tę tezęsmile
      konkrety: jak wyglądało przed:
      -telefony ze sklepu co ma kupić(miał ze sobą kartkę) bo nie wie(jak??? przecież miał napisane) oraz pytania gdzie konkretnie dana rzecz w markecie leży, bo nie może znależć.
      -zostawianie wszędzie, absolutnie w każdym miejscu skarpetek, bokserek, koszulek, etc.
      -pralka wzbudzała w nim niejasne uczucia, trzymał się od niej z daleka
      -kibel czyścił się sam, gotowało się samo, prało i prasowało jak wyżej
      -ZAWSZE spędzaliśmy za dużo czasu na zakupach. po 30 sek. w sklepie (z żywnością, żeby nie było, że z ciuchami) dostawał apopleksji
      teraz:
      -codziennie robi mi rano kawę
      -do pralki się nie dotykam
      -zmywam raz na tydzień, jak mi się zachce go wyręczyć
      -odkurzacza nie włączałam jakieś 3 miesiące, a jest czysto

      da się. trzeba dużo cierpliwości. zachęt. głaskania i trucia głowy na przemian. słodkich, głupkowatych uśmiechów. i dużo samozaparcia, żeby chłopa nie wyręczać, nawet jak się wie, że samej zrobiłoby się daną rzecz 300 razy szybciej(to jest chyba najtrudniejszesmile) moja matka notorycznie psuje moją pracę mówiąc, że facet nie powinien prać, sprzątać, etc. ale ona się rozwiodła. także dlatego, że mój ojciec niewiele w domu robił. nie zamierzam być sfrustrowana i mieć poczucie utyrania każdego dnia. jeśli on mi pomaga mamy więcej czasu na wspólne przyjemności. i to jest kluczowy argument.
      pozdrawiam i zyczę wytrwałośći.
      smile
    • brzoza-koza Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 23.11.08, 18:12
      Macie któraś z WAS 'mamisynka??? hehe ja maaaammm.!!Dwa lata bawiłam
      się w małżeństwo...(typu; cacy żonka).Po dwóch latach mi się
      odmieniło.!!Nic nie robił, wszystko ja.!!Jak mi się odmieniło, to
      zaczęłam wymagać.To skubaniec nauczył się obrażać.!!! Mama nigdy nie
      wymagała...dawała sobie radę itp.Obrażony ...pomagał hehe,ale szybko
      kupił zmywarkę i tak było z róznymi czynnościami, aż w wykupił
      prawie cały sklep AGD.Często mówił cyt; pomogę Ci ale proszę cię nie
      proś mnie o nic jak mama bedzie u nas.!!!hehehe nie słyszałam jego
      prosby nigdy.Teściowa przestała przychodzić.! około dwóch lat była
      moze trzy cztery razy w święta tylko.Gdy dziecko przyszło na świat,
      zapomniał o wszystkim co powinien 'nie robić".Jego dwie 'kozy" mają
      się dobrze i 'skubaniutki " wie ,że warto było zrozumieć pewne
      sprawy.!!Teściowa już też inaczej patrzy na to jak synek jest
      samodzielny.!!Ale nie rezygnuje hehe...czasami.!!!
      • irenazu Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 23.11.08, 18:25
        Mamy taki układ,że on sprząta,ja gotuję.Samo się tak ułożyło.Nie trzymamy się
        tego ściśle,ale ja sprzątam bardzo,bardzo rzadko.Owszem pranie nastawiam i
        rozwieszam przeważnie ja,mąż bardzo często zdejmuje i chowa to czego nie trzeba
        prasować.Koło domu też robimy zależnie od tego kto ma czas.Przedtem,gdy zmywanie
        odbywało się ręcznie to nawet przy dużym pitraszeniu jak już zapełniłam
        zlewozmywak i okolice i już nie miałam czym i w czym robić to szłam z herbatką
        przed telewizor a mąż zmywał.Nie narzekam,nie jestem obciążona obowiązkami domowymi.
    • lorisa Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 23.11.08, 19:56
      czytam Wasze rady Kochane i czytam i nasuwa mi się jeden wniosek-czy facet,to
      rzeczywiście taki "twór" nad którym trzeba pracować??podchodzić do niego w
      odpowiedni sposób,by normalnie funkcjonował-tj. wypełniał na równi z kobietą
      obowiązki domowe??..tak mnie to zastanawia..każda z nas,która miała/ma problemy
      ze swoimi M. wie,że trzeba ich "zachęcać" "uczyć" "chwalić"..kurczę,my jakoś
      same wiemy co i jak..dlaczego więc??
      no tak wychowanie-matriarchat..i tu jest nuta goryczy-to
      matki,ciocie,babcie,żony..KOBIETY są często temu winne..bo My(no,uogólniam bo
      sama -mam nadzieję-ewentualnego potomka tak wychowywać nie będęwink)-kurczę,tak
      faceci są wychowywani,a My jako kobiety swoich M. brniemy czesto w ten zaułek i
      się potem miotamy.
      kobiety uwielbiają się opiekować swoimi facetami-no tak jest..ale nie mają
      chęci,obowiązku być opiekunkami..jakieś granice są..
      mam rację??
      • lilithh Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 23.11.08, 22:27
        lorisa napisała:

        > czytam Wasze rady Kochane i czytam i nasuwa mi się jeden wniosek-czy facet,to rzeczywiście taki "twór" nad którym trzeba pracować??

        Rozszerzę - "człowiek" to taki twór nad którym trzeba pracować. Ale najlepiej to wychodzi kiedy zaczyna się od oseska a nie w wieku 25 lat...
        Jam szczęściara - wzięłam sobie faceta już odpowiednio wychowanego przez mamusię, więc w ramach kobiecej solidarności międzypokoleniowej pracuję teraz nad moim przedszkolakiem. Łatwe to nie jest, ale przyświeca mi nadzieja że w przyszłości moja synowa będzie żywiła do mnie takie same uczucia jak ja do swojej teściowej.
        • smutas13 Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 24.11.08, 11:51
          lilithh napisała:

          > w ramach kobiecej solidarności międzypokoleniowej pracuję teraz
          nad moi
          > m przedszkolakiem. Łatwe to nie jest, ale przyświeca mi nadzieja
          że w przyszłoś
          > ci moja synowa będzie żywiła do mnie takie same uczucia jak ja do
          swojej teścio
          > wej.

          Jesteś mądra i masz mądrą teściową.

      • laiczka9 Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 24.11.08, 09:03
        masz rację. bo to kobiety kręcą bicz na własną skórę. ja nie
        narzekam jak już pisałam, ale gdy mieszkaliśmy przez chwilę u moich
        rodziców zdarzały się scenki tragikomiczne. to znaczy: wracaliśmy
        razem z pracy i już w drzwiach dopadała mnie moja mama z
        nakazem "daj mu obiad, zrób mu herbaty" itp. ponieważ mam rogaty
        charakterek warczałam " a co, rączki mu ucieło? sam sobie niech
        weźmie" i wtedy moja mamunia biegła i sama zięciowi przygotowywała
        posiłek. aż w końcu zrobiłam awanturę. powiedziałam że ja nie
        zamierzam tak jak ona wracać z pracy i z wywieszonym językiem
        gotować obiadek, bo jak nie to mi się mąż zdrzaźni. i żeby mi nie
        psuła faceta bo nawet tak udany egzemplarz można rozbestwić. nie
        dokońca zrozumiała w czym rzecz, ale przystopowała. piszę o tym bo
        to właśnie tylko sobie moja mama zawdzięcza to że przez 20 lat
        robiła wszystko w domu sama. bo tato "wymagał" żeby było
        posprzątane, ugotowane, przygotowane. a ona te 'wymagania" bez
        szemrania spełniała, chociaż pracowała na cały etat i raczej nie
        miała za wiele czasu. no, ale tak to jest jak nauczy się faceta że
        jest kanapowym półbogiem, a jak pozamiata to mu rączki odpadną.
      • madzioreck Czytam i nie wierzę. 25.05.09, 20:49
        Dziewczyny, nie obraźcie się za to, co tu napiszę, ale naprawdę mnie zastanawia,
        jak to możliwe, że tyle kobiet wierzy w te wszystkie wyjaśnienia typu "inne
        postrzeganie", "nie powiedziałam, że ma pranie powiesić, tylko wyjąć z pralki,
        więc wyjął i zostawił pod pralką - BO NIE POWIEDZIAŁAM", "nie będę prał, bo
        znowu wszystko się zafarbuje albo skurczy"... no kurde żesz, jaki to zbieg
        okoliczności, że ci skądinąd inteligentni faceci rodzą się z jednym tylko
        rodzajem zdebilenia - w obszarze dotyczącym sprzątania. A tak naprawdę, to chyba
        doskonale wiedzą, że jak coś schrzanią, to ich kobieta powie - źle to robisz,
        sama zrobię. I na to właśnie liczą. A zostaw mu to pranie na podłodze, może
        dowie się, co się robi z praniem, jak mu się gacie czy koszule skończą. Niech
        sobie weźmie wtedy z podłogi big_grin
        Rozumiem, ze można być przyzwyczajonym do obsługi przez mamusię czy gosposię,
        nie rozumiem, jak można nie widzieć góry garów w zlewie i nie pamiętać, że już
        nie ma się gosposi, a gary same się nie umyją.
        I nie bawiłabym, się w żadne podchody z chwaleniem - nie są dziećmi, tylko
        dorosłymi ludźmi. U mojej siostry poskutkowała najbardziej brutalna metoda
        (buntowała się, kiedy ją nakręcałam, ale w końcu się dała nakręcić wink) -
        przestała robić cokolwiek, kiedy jej mąż poproszony o coś stwierdził, że ona
        siedzi w domu z dzieckiem i nic nie robi, a jeszcze mu coś każe robić. No to mu
        pokazała, co naprawdę znaczy nic nie robić: przestała zmywać - tylko tyle, co
        potrzebowała dla siebie i dziecka, pojedyncze sztuki, reszta leżała w zlewie i
        poza nim radośnie, przestała sprzątać, gotować (gotowała tylko sobie i dziecku),
        prać, prasować. Po tygodniu pan mąż nie miał co żreć, w czym napić się herbaty,
        ani co gorsza - w co się ubrać. Ze zdziwieniem stwierdził któregoś ranka, że nie
        ma gaci ani koszul. I okazało się, że wszystkiego można się nauczyć, nawet
        obsługi pralki i nie popsuć odzieży w domu. Od tamtej pory, a minęło ładnych
        kilka lat, moja siostra nie ma problemu z mężem i sprzątaniem. Cała akcja, od
        momentu zaprzestania czynności domowych, do momentu zaniku zdebilenia u mojego
        szwagra, trwała tydzień. Może trwałaby dłużej, gdyby siostra się zbuntowała po
        zrobieniu cotygodniowego prania, a nie przed. Proste? smile
      • agatha-christie Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 21.05.09, 15:23
        Budzik 11, myślałam, że pracujesz (wywnioskowałam z wątku o
        samochodach, bo pisałaś o służbowym, ale może coś przeoczyłam, bo
        nie czytam niektórych wątków) i zastanawiałam się, jak sobie dajesz
        radę z tym wszystkim i z dwójką małych dzieci na głowie. Miałam
        poczucie winy, że sama nie nadążam (chociaż dzieci duże) a inne to
        jednak jakoś mogą. Trochę odetchnęłam...

        A teraz na temat, mój mąż robi "ciężkie" zakupy: soki, woda
        mineralna, mleko w makro (całe zgrzewki raz na kilka tygodni),
        codziennie kupuje bułki do śniadań szkolnych dla dzieci (nawet od
        niedawna samodzielnie sporządza te śniadania, bo okazało się, że ma
        rano więcej czasu ode mnie), często odpala zmywarkę, poza tym czasem
        sprząta większą łazienkę, co zajmuje mu ok. 1/2 dnia (ja - 45
        minut), sporadycznie coś w ogrodzie powycina albo powyrywa. Praca
        zawodowa zabiera mu kilkanaście godzin na dobę, gdyby doba miała 100
        godzin to proporcje pozostałyby identyczne, bo sam je ustala.
        • kotka67 Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 24.05.09, 18:07
          Podziwiam M. którzy mają ochotę lub zostali nauczeni współpracy z
          kobietą.I zazdroszczę tym z Was,które taki egzemplarz posiadają.
          Sama mam M. z odzysku i niestety cierpię. W jego byłej rodzinie
          były trzy kobiety, i pani do sprzątania.I u nas M.nie rusza palcem.
          Jemu się chyba wydaje,że dom sam się sprząta,pranie samo
          robi,obiady same się gotują,prasowanie odwalają krasnoludki,a
          zakupy robi,przywozi i wypakowuje święty mikołaj. sad
          Jeszcze nie tak dawno grubsze zakupy załatwiał on robiąc zakupy do
          firmy,teraz niestety ja musze to robić,bo on pracuje. Ja też
          pracuję i też bywam zmęczona. Czasami czuję sie jak obsługa w
          hotelu,której ewentualnie powie się "dziękuję". Mnie się nie mówi,a
          pan i władca wpada do domu tylko na jedzenie i spanie i jeszcze
          jest obrażony gdy sam musi sobie coś odgrzać lub przygotować,tak
          jakbym ja nie miała innych obowiązków. Rachunków nie płaci,nawet
          nie wie co,kiedy i ile. Nie sprząta,bałagan robi nieziemski i nigdy
          nie wiem czy któryś ciuch leżący na stercie w garderobie jest do
          prania czy nie.Kuchnia?-zapomnijcie! Potrafi zostawić wszystko
          czego używał na blacie,nawet nie w zlewiesad O myciu nie ma mowy!
          Ale przyznaję,że jak mnie nie ma w domu przez kilka dni,to potrafi
          wysprzątać i coś ugotować. Szkoda tylko,że wtedy gdy wracam do domu
          z gościem,a gdy wyjeżdżam sama(choć w zamyśle było,że z nim),to
          potrafi nawet nie odebrać mnie z pociągu,nawet się nie
          zainteresować kiedy wracam. I wszystko to dlatego,że on pracuje
          ! Ja też pracuję i choć zarabiam dużo mniejsze pieniądze niż
          on,to jednak czuję się parszywie. Nie wspomnę już o takich
          rzeczach,które mi obiecał,a nie zrobił. Malowanie mieszkania
          odwleka się już trzeci rok,farby stoją w domu,nie wiem czy jeszcze
          będą zdatne do użytku. On ciągle nie ma czasu ani na malowanie ani
          nawet na znalezienie ekipy,która to zrobi...
          Ostatnio wściekło mnie to,że prezent gwiazdkowy,który od niego
          dostałam wymagał reklamacji po niecałym miesiącu użytkowania i ja
          ten feler mu pokazałam,a on znalazł czas na tę reklamację dopiero
          trzy dni temu,po czterech miesiącach!
          No i jeszcze gdyby faktycznie te duże pieniądze,na które tak ciężko
          pracuje przynosił do domu i gdyby w domu lub na nas były
          wydawane...sad ,nie,to ja utrzymuję ten dom i jego.
          Wiecie,co,dla mnie już chyba nie ma ratunku...
          • lillkaa Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 25.05.09, 09:40
            Model o którym piszesz przypomina mi mojego ojca. Z całym
            szacunkiem, ale był strasznym pasozytem w kwestiach gospodarstwa
            domowego. Jednak bunt mojej mamy i kilkuletnia wojna podjazdowa
            zrobiły swoje- teraz jest całkiem inaczej! Wiem że kilka lat walki
            nie brzmi zacęcająco- ale naprawde było warto. Teraz wiem, że moja
            mama wywalczyła sobie szacunek dla swoje pracy w domu, ojciec pomaga
            sam z siebie, wiele rzeczy robi po prostu i już i wreszcie zaczął je
            traktować jako swoje naturalne obowiązki a nie przymus.
            Ja jestem większośc czasu sama w domu, bo mój mąż pracuje wyjazdowo
            i jest w domu weekendowo w tej chwili, ale jak jest, to nie traktuję
            go jak gościa, tylko prosze normalnie o pomoc i on wie, że robiąc
            coś w domu nie robie tego "dla mnie" tylko dla nas wszystkich.
            Warto próbować, na nauke podobno nigdy nie jest za późno...smile
    • marysienka-1 Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 24.11.08, 08:39
      Mój nie sprząta.Lepiej żeby do pewnych rzeczy się nie zabierał.Już
      parę razy wypastował podłogę-o zgrozo.Ale... robi zakupy ,wyrzuca
      śmieci ,wyśmienicie gotuje,płaci rachunki-nie wiem ile płacimy za
      prąd,załatwia sprawy urzędowe,remontowe itp.Mnie to nie obchodzi-ale
      nie o to chodzi że jestem sprzątaczką we własnym domu.Uwielbiam dbać
      o nasz dom.Obydwoje ciężko pracujemy i gdy wracamy do domu razem
      doprowadzamy mieszkanie do ładu ,ale pranie wole zrobić sama
      (WYOBRAŻCIE SOBIE NOWE SKARPETY PLUS BIAŁY PODKOSZULEK)smile
      • aagnieszkaa1 Re: mój sprząta :) 24.11.08, 10:35
        Mieszkamy razem od roku, a od 7 m-cy jesteśmy małżeństwem.
        Zgodziłam się na mieszkanie i ślub pod warunkiem, że albo kupi zmywarkę albo będzie sam zmywał. W efekcie ja zmywam tylkko wtedy jak mam na to wielką ochotę lub chce Mu zrobić przyjemność big_grin Śmieci ostatni raz wyrzucałam, jak mieszkałam w akademiku. Nie mam pojęcia ile płacimy czynszu, jakie są rachunki za prąd czy wodę. Chociaż bywało, że odłączyli na tv albo tp dzwoniła czemu nie placimy rachuków wink Na szczęście to przeszłość, ale okupiona upominaniem i zrzędzeniem.
        Poza tym panuje podział obowiązków. Sprzątamy razem, chyba, że któreś z nas jest w sobotę w pracy, wtedy sprząta osoba będąca w domu. Przyznaję, że małż nie sprząta tak gruntownie jak ja, ale stara się i zawsze wykona wszystkie zlecone wcześniej zadania. Gotuję ja, bo zwyczajnie lubię. Ale jak trzeba to S. coś tam sam sobie upichci.
        Szanowny Mąż absolutnie nie pierze i nie prasuje, ale to już moje zalecenia w obawie przed zniszczeniem smile Poza tym lubię prać i prasować.

        I dodam na koniec, że wszystko to jest efektem wpólnej prcy i chęci S. W domu u mamusi nie robił nic! Teraz teściowa jest zszokowana, że zmywa bez gadania i pomoga mi w innych pracach, a ja nie wyobrażam sobie żeby było inaczej!
    • justysialek Re: tak 24.11.08, 10:29
      Mój sprząta. Co prawda nienawidzi tego (w sumie ja też nie powiem,
      żebym uwielbiała) ale raz w tygodniu jest ogólne sprzątanie i wtedy
      dzielimy się na pół.
      Nie wszystko potrafił i do pewnego stopnia brud mu nie przeszkadza
      (to chyba typowa cecha mężczyzn), jednak z domu wyniósł schludność.
      Nie zostawi po sobie ani brudnej skarpetki ani nieumytej szklanki.
      Poza tym ma dobre serce i jak go poproszę o coś, to zawsze zrobi!
      Na początku denerwował go mój "perfekcjonizm" w sprawach czystości
      ale teraz się przyzwyczaił do moich standardów, nauczył się sprzątać
      po mojemu (osiągać efekty takie, jakie lubię). Odkąd zaczęłam
      pracować nie ma już argumentu, że ja mam więcej czasu lub nie jestem
      zmęczona i ja to skwapliwie wykorzystuję.

      Zawsze lubił gotować, potrafi zrobić zakupy, nastawić pranie, umyć
      okna. Nie narzekam wink
    • niya Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 24.11.08, 11:10
      spróbowałby nie smile

      a na serio to sprząta, moja teściowa zrzucała bardzo dużo obowiązków domowych na
      obydwóch swoich synów więc umieją i prać i prasować i gotować ( to umie lepiej
      niż ja) i wiele innych czynności smile często jest tak, że wracam z pracy a tu dom
      wysprzątany, obiad ugotowany a mąż w fartuszku po domu pomyka big_grin
    • sagittarius_84 Tak 25.11.08, 14:36
      Mój mąż jest z tych co mama go nauczyła robic wszytsko.

      Ale nie ma tak dobrze, ze sam zabiera się za mycie podłogi.
      Zazwyczaj muszę wskazać czynności, które musi wykonać. Zazwyczaj
      mówię:
      'Czy w tym pokoju nie ma przypadkiem czegoś do posprzatania' ?

      I raczej działa smile)
    • hamerykanka Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 20.05.09, 20:01
      Rozumiem autorke watka. Moj facet jest Amerykaniniem. Kiedy sie
      poznalismy robil wszystko sam, zapraszal na obiadki, sprzatal i
      zmywal. Teraz pol roku po malzenstwie, to ja mam wszystko na glowie.
      Poniewac trzy miesiace temu zerwal sciegno w nadgarstku, doszla mi
      totalna opieka nad nim i 10 miesieczna corka. Do tego stopnia ze ja
      musialam go wytrzec po prysznicu, pomoc zalozyc ubranie, pokroic
      drobno jedzenie, bo nie umie jesc lewa reka i nie moze pokroic sobie
      sam, wszystkie zakupy i rzeczy silowe rowniez ja (zakupy, dzwiganie
      11 kg corki z domu do samochodu (mieszkamy na wysokim pierwszym
      pietrze). Teraz po operacji doszlo mi tylko jego narzekanie na bol
      reki co 5 minut. Lubilam kiedys gotowac, ale gotowanie stalo sie
      zmora bo tego nie zje, tamtego nie zje bo nie lubi, a po tym ma
      zgage. Wczoraj sie rozryczalam-zrobilam pysznego duszonego kurczaka
      w sosie grzybowym a on znowu krecil nosem bo mu nie pasowal. Dzis
      rano ledwie zwloklam sie z lozka, po dwoch z rzedu nieprzespanych
      nocach (mala budzi sie ok 3 rano i chce pic). Caly dzien zaiwanialam
      jak maly samochodzik, sprzatanie, gotowanie (jestem tzw niepracujaca
      zona), pranie, przesadzanie ziol do odpowiednich donic (wole swieze
      niz suszone),zmywanie a on zdziwiony ze jestem zmeczona!!!!!
      Myslalam ze mu gardlo przegryze, gdybym nie czula sie jakby mnie
      ktos kijem obil. A swoja droga tej nocy mial on nakarmic mala, i
      keidy sie zbudzila najpierw sprawdzil czy ja dalej spie (udawalam z
      zamknietymi oczami), potem poszedl...ale do lazienki, mala w tym
      czasie z placzu przeszla do ogluszajacego wycia. Po paru minutach
      nie wytrzymalam, poszlam do niego ,a on z dzieckiem na reku szuka
      gdzie jego usztywniacz nadgarstka bo nie pamieta gdzie odlozyl, mala
      wyje az sie zanosi . Odebralam mu mala i powiedzialam ze sama
      nakarmie, nader szybko sie zmyl i kiedy w koncu odlozylam ja spiaca
      do lozka (akcja trwa zwykle ok godziny), moj maz smacznie sobie
      chrapal. Rano poprosilam go zeby on odwiozl mala do zlobka to
      obrazil sie ze przeciez reka go boli...wiem , wspolczuje mu, ale to
      juz czwarty miesiac mojej pracy za dwoje a jego uzalania sie nad
      soba i zwyczajnie nie wytrzymuje...poradzcie, prosze...
    • madzioreck Re: Czy Wasi mężczyźni sprzatają?? 25.05.09, 20:23
      Tak, właściwie poza kuchnią, w której lubię panować niepodzielnie, prawie
      wszystko robi mąż. Odkąd mieszkamy sami, nie miałam w ręku odkurzacza ani mopa,
      poza wypadkami, kiedy coś mi się rozlało. Nie ustalaliśmy żadnych podziałów, bo
      nie o to chodzi, tak się samo ułożyło. Poza tym trafiłam na rzadki egzemplarz,
      któremu nie potrzeba wszystkiego pokazywać palcem. Nie sprzątam, ale gotuję. W
      czasie, kiedy ja robię obiad, można sporo innych rzeczy zrobić w domu, i robi je
      mąż. Ja piorę, mąż wiesza itp., takze nie narzekam smile
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka