mężowskie felery :)

17.04.09, 20:46
największy feler mojego męża to zapominalstwo na zakupach, wiecznie nie kupuje
dwóch czy trzech produktów ( zazwyczaj tych najważniejszych), a spisanie na
kartce tez nic nie daje bo "nie wiedziałem jakiej firmy, do jakich ubrań, ile,
czy słodkie czy niesłodkie, czy duże czy małe, czy słabe czy mocne" itd....itd....
Robienie bardzo ( najlepiej ze zdjęciem produktu tongue_out)szczegółowej listy zajęło
by mi więcej czasu niż podjechanie z nim do sklepu wink.
Innych felerów nie ma na szczęście smile
    • katarzynadudek7 Re: mężowskie felery :) 17.04.09, 21:24
      Mój udaje że nic nie potrafi zrobić w domu bez świty w mojej
      osobie smile czyli nawet jeśli on w czymś mnie wyręcza to ja i tak nie
      mogę robić nic innego w tym czasie tylko patrzeć jak pan się
      produkuje smile
    • agnes1704 Re: mężowskie felery :) 17.04.09, 22:05
      Bałaganiarz nie z tej ziemi
      Jeśli chodzi o zakupy, to chętnie robi, ale często za dużo i
      niezgodznie z planem, np. ostatnio na kartce napisałam czekolada na
      gorąco, a kupił polewę czekoladowąsmile
    • budzik11 Re: mężowskie felery :) 17.04.09, 23:05
      Jeśli chodzi o zakupy, to mój m. ma jeden wielki feler: NIGDY NIC NIE WIDZI. O
      co bym nie poprosiła - nigdy nie może znaleźć. I nie jest to wymówka, bo on
      naprawdę chodzi po sklepie jak koń z klapkami. Jak mu palcem nie pokażę, to
      twierdzi, że nie ma (czegoś tam). Ba, on nawet DZIAŁÓW w sklepach nie może
      znaleźć, mimo, że od lat jeździmy do tego samego hipermarketu! Prosiłam go
      kiedyś o nawóz do kwiatków, to po powrocie stwierdził, że zlikwidowali chyba
      dział ogrodniczy, bo nie mógł znaleźć.
      Zresztą nie tylko z sklepie tak ma. W domu, jak czegoś szuka (a szuka często),
      zawsze najpierw próbuje mi wmówić, że to JA mu gdzieś przełożyłam, schowałam,
      wyrzuciłam itp - jednym słowem - próbuje wzbudzić we mnie wątpliwości ("A może
      faktycznie gdzieś przełożyłam/sprzątnęłam?") i poczucie winy i zmusić w ten
      sposób do włączenia się do poszukiwań, co tak naprawdę kończyło się tym, że sama
      szukałam, bo przecież on nic nigdy nie może znaleźć. Ale od jakiegoś czasu
      uodporniłam się na te jego tricki i po prostu mówię, że nic nie brałam i nie
      interesuje mnie jego (coś tam), niech sobie sam szukam.
      Aaaa.. jeszcze ma jedną wielką wadę. Jest w gorącej wodzie kąpany. I pracoholik.
      Nie usiedzi w miejscu. Ciągle coś musi robić, a jak już wymyśli, co może zrobić,
      to robi to natychmiast. Np. wymyśla sobie, że będzie malował - wstaje, każe mi
      się zbierać i jedziemy do sklepu wybrać farbę, po czym natychmiast po powrocie
      do domu zaczyna malować. Jeszcze żeby sam to robił, ale on angażuje mnie... A ja
      lubię sobie posiedzieć, pomyśleć, albo tylko posiedzieć wink
      • kanga_roo Re: mężowskie felery :) 18.04.09, 00:24
        budziku, jak ja bym chciała pracoholika! u nas wszystko musi swoje
        odleżec, i nie daj Boże zrobić prowizorkę, bo juz tak zostanie na
        zawsze.
        a feler - mój mąż uwielbia zakupy i łażenie po sklepach. a ja
        nienawidzę stać i czekać, aż przeczyta wszystkie informacje z
        opakowania, przymierzy wszystkie wybrane elementy garderoby, etc
        etc. a jak idę sobie od niego, to jest niezadowolony smile
        ja mogę czasem zrobić rajd po sklepach - ale s a m a.
        i w tempie. inaczej umieram z nudów.
        • mama.rozy Re: mężowskie felery :) 18.04.09, 11:00
          to u nas jest tak-ja szybko,on wolno,he he.ja czasem nie zdążę pomyśleć a już
          coś zrobię,a małż najchętniej cały czas by myślał.i myślał.nie powiem,jak już
          wymyśli i obmyśli,to zrobi dobrze,ale ja w tym czasie już trzy razy zdążę
          przemeblować powiedzmy pokój.a drugie-w ogóle nie patrzy gdzie coś kładzie-a mi
          się to zaczęło udzielać-i ostatnio biegamy po domu jak para starych sklerotyków
          i wiecznie czegoś szukamy.dobrze,że dzieci małe,to jeszcze pomagają w szukaniu...
    • ala.81 Re: mężowskie felery :) 18.04.09, 11:37
      hmm w kwestii Wystarczająco Dobrego Pana Domu, mój mąż nie ma prawie felerów smile
      sprząta i sprząta - przewyższa mnie w tym o niebo wink baaa nawet "dręczy" mnie
      sprzątaniem
      Sprząta wszystko i zawsze oprócz WC - bo twierdzi, że tam nie odpoczywa, więc
      porządku być nie musi
    • mizi_mizi Re: mężowskie felery :) 18.04.09, 14:16
      hmm...moja rodzina podsumowuje mojego małża tak: ja sama kupiłam
      mieszkanie, ja sama się wydałam za mąż i ja sama zrobiłam sobie
      dziecko wink on tylko przytakiwał wink dobrze, że w odpowiednich
      dziedzinach nie jest ciepłym kluchem ;D

      i jeszcze jedno: udaje, że nic w kuchni nie umie zrobić. Zamiast
      odgrzać gotową zupę, woli sobie zrobić kanapki, co zajmie mu dużo
      więcej czasu niż ta zupa wink i czeka na mnie, żebym postawiła garnek
      na gazie wink

      uch...ale poza tym jest kochany wink
    • justysialek Re: mężowskie felery :) 20.04.09, 13:42
      Mój gotuje i zakupy robi jak rasowa Pani Domu wink Za to ma 2 lewe ręce do
      sprzątania. Miło zjeść obiad ugotowany przez męża ale potem lepiej nie wchodzić
      do kuchni!
      A jak już się wejdzie to trzeba pamiętać o zajrzeniu we wszystkie zakarki (bo np
      można znaleźć plasterek ogórka na spodzie szafki kuchennej)o_0

      I znaleźć też nigdy nic nie może.
      • paniiwonka1 Re: mężowskie felery :) 20.04.09, 14:44
        mój mógłby być całkiem WDPanemD ale ma nadwagę i jest zbyt
        zamaszystysmilegotuje jak mistrz świata w dziesięcioboju
        lekkoatletycznym: rzut mięsem albo jajem na patelnię - z
        rozbryzgiem, garnkiem do szafki, wodą, tłuszczem po ścianach,
        zastawa pęka, widelce powyginane... a do tego jest arcymistrzem w
        układaniu piramidy w zlewie, od najmniejszego do największego
        naczyniasmile
        w zakupach jest kochany, dokładny i nie popuści. kiedys mu
        napisałam, że chcę patisony. zziajany dzwoni, że wszystko ma, tylko
        co to są (niecenzuralne) patisony, bo nie wie gdzie tego szukaćsmile no
        i nie można pisać na liście zakupów, że taki albo taki bo na bank
        wybierze ten drugi produkt, mniej chciany, bo już mu sie nie chce
        szukać tego pierwszegosmile
        • kotka67 Re: mężowskie felery :) 20.04.09, 16:35
          A mój małż pracoholik,zazwyczaj brudne rzeczy zostawia tam gdzie
          się rozbiera i muszę pytać czy to czyste czy do prania.Bo tam gdzie
          się rozbiera jest i prasowalnia. Nie sprząta,nie gotuje z
          zasady,ale już jak się trafi,to klękajcie narody! Nawet moją
          Mamunię ostatnio,w Święta zaskoczył tym co ugotował i podał do
          zjedzenia,no po prostu małmazjasmile Ba,wtedy nawet sprząta po nocy i
          dopomina się pochwał-jedna nie wystarczy,dwie też nie,należy
          chwalić bezustannie i bez końca! smile Problem jakiś ma czy co? smile
          Zakupy,jeśli robi,bo ja jestem wyjechana,zazwyczaj wystarczają na
          dużo większą rodzinę. Ale nie narzekam,taki zryw od czasu do czasu
          pozwala mi się poczuć kobietą,a nie goposią,a i Jemu chyba
          uzmysławia zakres obowiązków,które mam pomimo pracy zawodowej. I
          tak jest chyba dobrze. Bo ja tak poza wszystkim lubię sobie
          porządzić w kuchni i Jego zaskakiwać swoimi pomysłami.
          A i niespodzianki zakupowe też mi już robił,ale
          przyjęłam,zaakceptowałam,nie ganiłam i tak przekonałam się np.do
          wędlin wędzonych,surowych. Mój małż,to po prostu cudowny
          egzemplarz,tylko gdyby częściej bywał w domu...sad
    • madzioreck Re: mężowskie felery :) 20.04.09, 21:48
      Nie wiem, czy można to nazwać felerem, ale mój małż nie umie gotować. No,
      pierogi umie zrobić, bo się ostatnio razem uczyliśmy, i ciasta umie piec i robi
      suszone warzywa. Ale jest reformowalny i chętny, więc pewnie się coś tam więcej
      nauczy smile Za to robi zakupy, sprząta tak, że mucha nie siada, i w zasadzie mnie
      mało zajmuje jakiekolwiek sprzątanie. Po przeprowadzce sam doprowadził
      mieszkanie do ładu, bo ja byłam akurat chora. Ale całe codzienne gotowanie typu
      obiadki itp to ja smile
    • marysienka-1 Re: mężowskie felery :) 21.04.09, 10:59
      Co ja bym dała żeby mój mąż sprzątał.Wczoraj wracając z pracy o mały
      włos sie nie zabiłam w wejściu.Miał na popołudniową zmiane i był u
      niego kolega.O zgrozo!!Kubki z kawy na stole.Zlew pełen
      naczyń,okruchy na stole-Bóg jeden wie po czym.Ale doskonale gotuje i
      robi zakupy lepiej ode mnie.Ja szybko niedbale a on wszystko
      wyszukane:pomidorki nie za twarde,serek koniecznie o wyrazistym
      smaku,ten a nie inny chlebuś.Gotuje dobrze ale zbyt rzadko.To ja
      jestem królową domu-stety i niestety.
    • lisaa33 Re: mężowskie felery :) 21.04.09, 13:39
      mój małż przychodzi z pracy o 15.15 i nic Go więcej nie interesuje
      tylko obiad, discovery i poobiednia drzemka, później łazi pół nocy
      bo przecież się wyspał. Nie sprząta, nie gotuje i nawet nie słucha
      co do Niego mówię. Ponadto nie dotrzymuje obietnic, notorycznie się
      spóźnia i właściwie to ja nie wiem, gdzie miałam oczy jak Go brałamsmile
      • zazaz3 Re: mężowskie felery :) 22.04.09, 13:11
        Bliźniacy nam się trafili?Z tym ,ze mój woli Polsat sport i TVN24.
    • babazygmunta Re: mężowskie felery :) 21.04.09, 14:51
      Felerów nie stwierdzono smile)
      • iskra01pl Re: mężowskie felery :) 21.04.09, 17:45
        Mój ma to samo co katarzynydudek mąż: jak ma coś zrobić, to mam przy tym więcej
        roboty niż jakbym sama zrobiła smile Jak kładzie np. dziecko spać, to trzeba:
        przynieść piżamkę, pokazać gdzie są pieluszki (na wyciągnięcie ręki, i od zawsze
        w tym samym miejscu), napuścić wody do wanny, przynieść ręcznik, wypuścić wodę z
        wanny, przynieść jeszcze jedną piżamkę, bo poprzednią gdzieś zgubił... oszaleć
        można smile I też notorycznie mu coś chowam, przekładam, wyrzucam wink złośliwie
        rzecz jasna i z nudów smile Poza tym może być... smile
        • grejdi Re: mężowskie felery :) 21.04.09, 18:25
          - nie zauważa bałaganu
          - najchętniej sprząta omiatając sufit wzrokiem
          - "zachęcony" wzmocnieniami bierze się do roboty, ale nagada się przy tym...
          - po skończonej jakiejkolwiek pracy oczekuje wystawienia mu ołtarzyka i pokłonów
          - często używa zwrotu "jaki to dobry mąż mi się trafił"
          - twierdzi, że on również gotuje - a i owszem - zapytany o konkretną potrawę i
          termin jej wykonania - po długich zastanawianiach wymienia pizzę z ubiegłego roku...
          - współdziała przy pracach porządkowych (patrz wyżej: wzmocnienia), ale ja w tym
          czasie też muszę coś robić
          - już na początku większych zakupów dostaje ataków bólu brzucha, głodu,
          obstrukcji...
          - idzie po małe zakupy: chleb, cytryna, masło - wraca bez cytryny.
          - w przypadku gości - on zabawia, a ja powinnam się uwijać (powinnam, hehehehe)
          - zapytany, czy wie, jak robi się pranie, bezczelnie mówi: wkłada się brudne do
          kosza, wyjmuje wyprasowane z szafy
          - na wszelkie sugestie ma argument "bo ja dużo pracuję". A ja do pracy zawodowej
          chodzę hobbistycznie
          - dodam, że mamusia go tak wychowała
          - czasami zastanawiam, się, ile zajęło by zakopanie go w ogródku, bo
    • bosa.nowa Re: mężowskie felery :) 21.04.09, 21:11
      Dziekuje dziewczynysmile)))))Mialam trudny dzien ale usmialam sie jak
      norka smile)) Czy oni wszyscy sa tacy sami ? Sklonowali ich czy co z
      jednego wzorca?smile)))))
      • magtomal Re: mężowskie felery :) 21.04.09, 21:49
        Też mnie to dziwi; myślałam, że mój mąż jest wyjątkowy, a czytając Wasze posty,
        mam wrażenie, jakbyście jego właśnie opisywały.
    • marysienka-1 Re: mężowskie felery :) 22.04.09, 09:31
      Mój mąż ma brata i jest identycznym "typowym" facetem.Doszłam do
      wnisku że to wina naszych teściowych.Jak byłam dziewczyną mojego
      obecnego męża i zachodziłam to mamunia mu prasowała koszule i tak
      zostało -tylko teraz ja prasuję a on leży bo nie umie i
      basta.Kochane teściowe.
    • mujer_bonita Kochane teściowe :) 22.04.09, 13:28
      Nawiązując do wypowiedzi marysieńki powyżej - moja mama zawsze mówiła - 'przed ślubem należy dokładnie poznać rodzinę męża, bo istnieje duża szansa, że będzie się miało taką samą' smile No niestety - czym skorupka za młodu nasiąknie smile

      Dlatego ja jestem wdzięczna mojej nie-teściowej, ponieważ TŻ wyniósł z domu przekonanie, że prace domowe wynikają z faktu posiadania domu i dlatego wszyscy domownicy w nich uczestniczą. Żadne tam 'krasnoludki' czy 'kobiece prace' tylko równy podział z uwzględnieniem indywidualnych predyspozycji do pewnych czynności smile
    • berenika-27 Re: mężowskie felery :) 22.04.09, 16:49
      "udaje, że nic w kuchni nie umie zrobić. Zamiast
      odgrzać gotową zupę, woli sobie zrobić kanapki, co zajmie mu dużo
      więcej czasu niż ta zupa i czeka na mnie, żebym postawiła garnek
      na gazie"
      Mizi, twój sobie przynajmniej kanapki porafi zrobić. Mój niestety
      nawet tego nie robi a jak go głód dociśnie to co najwyżej poszuka
      jakiejś poczki ciastek lub chrupek. Ale kawę robi najlepszą na
      świecie!!!

      A tak mi się jeszcze przypomniało co mi kiedyś powiedziała jedna
      kobieta "jak sobie syna wychowasz to ci później synowa będzie
      dziękować albo cię będzie przeklinać" I staram się to pamiętać
      wychowując własnego syna.
Pełna wersja