Ponieważ odkrywam u siebie lekkie odchylenie statystyczne musze Was
koniecznie zapytac o jeszcze jedną rzecz

)
Ostatnio przy jakiejś rozmowie z koleżanką zdziwiła mnie informacja,
że za każdym razem pościel i ręczniki pierze ona w prawie 90
stopniach. Pościel zmienia raz na dwa tygodnie.
Ja z powodu kota (który jest przyczyną większośc moich porządkowych
manii) oraz przekonań zmieniam pościel raz natydzień średnio i piorę
normalnie w maks 50 stopniach, nie prasuję, bo mam ciekawsze zajęcia
skladam ladnie i bach do szafy.
Ona twierdzi, ze trzeba gotować i maglować/prasować bo bakterie
higiena itd.
Jak jest z Wami?