ilnyckyj
30.09.09, 21:57
Na Kongresie Kultury wzbudziła entuzjazm słuchaczy, ale nie mój. W zamierzeniu
- odpór dla prymitywnego ekonomizmu Balcerowicza. Nie będę się wgłębiał w
szczegóły, ale jeden fragment wzbudził moją największą wątpliwość, gdy W.D.
zacytował znanego malarza, który stwierdził, że w Sztuce to 1 + 1 nie musi
się równać 2!
Nie wiem, może kiedyś ktoś to powiedział (Picasso) w odruchu przekory wobec
jakichś obowiązujących konwenansów. Rozumiem, że każda twórczość potrzebuje
wolności. Potrzebuje fantazji, wyobraźni. Ale to nie oznacza wolności dla
wciskania kitu i dla hipokryzji. Niestety 1+1 to będzie 2 bez względu na to co
powie na ten temat najwybitniejszy geniusz.
Zgadzam się, że reguły ekonomii w sztuce nie są proste i dzieło sztuki to nie
para butów z fabryki. Ale to nie znaczy, że sztyka w ogóle jest poza ekonomią
i ekonomia jej nie dotyczy! Wręcz przeciwnie może to być i często jest -
biznes. Co prawda: high risk business, na ktorym częściej się traci niż
zarabia. Tego wszystkiego nie można ignorować, udawać że nie ma i żądać, żeby
Państwo (czyli podatnicy) finansowali "w ciemno" to co różni wybitni nam
oferują. Niestety - to ryzyko oni też muszą ponosić! I może bardziej oni niż
państwo, bo to ich dzieło, a nie państwa!
W ogóle - to dla mnie ten kongres, z tego co widziałem i słyszałem okazał się
laniem wody intelektualnie miałkim. To nie żadna Kultura. To Mumia Kultury,
którą maluczcy powinni podziwiać jak mumię Lenina w mauzoleum.