33 sceny z życia.

20.10.09, 23:03
Trochę z opóźnieniem i w TV obejrzałem ten film. Mam dość mieszane odczucia.
Nie chodzi o drastyczność, czy szczerość do bólu, to podziwiam.

Bardzo byłem ciekaw bohaterów tego filmu. I tu jakoś poraziła mnie ich
miałkość, może nawet płaskość. Pomimo, że stawali oko w oko ze śmiercią, wciąż
grali, samo-oszukiwali siebie, oszukiwali innych. Uderzająca niedojrzałość. A
może, autorka chciała powiedzieć - tak wobec śmierci stajemy bezradni jak dzieci.

Jako kontrapunkt mogę przytoczyć inne filmy o umieraniu. U nas specjalizował
sie w tym Zanussi. Ale mnie najbardziej trafił do przekonania film "Inwazja
barbarzyńców" Denysa Arcanda. To podobny film, bo jego bohaterem jest
intelektualista, który prowadzi grę ze śmiercią. Próbuje się z nią zmierzyć,
właśnie dojrzeć do niej, ogarnąć ją duchowo i oswoić. Pięknie i subtelnie
pokazana jest ta właśnie gra... Tego zabrakło mi w filmie Szumowskiej. Choć
cenię też ten film za ten osobisty ton. Coś czego bardzo niewiele w naszej
pełnej idiotycznych błyskotek sferze audiowizualnej.


Cheers. baz
    • ilnyckyj Re: 33 sceny z życia. 21.10.09, 22:48
      Nie zgadzam się, że film musi pokazywać ludzi "dojrzałych". Może właśnie na tym
      polega jego wartość, że odsłania niedojrzałość ludzką, szczególnie w obliczu
      spraw ostatecznych.
    • jo_ember Re: 33 sceny z życia. 23.10.09, 22:54
      Mnie się ten film nie podobał. To ma być obraz "inteligencji". Jakies to
      wszystko rozmemłane, byle jakie, nic sensownego nie potrafią z siebie wykrzesać,
      żadnej myśli, tylko chlanie i degrengolada.
      • basilisque Re: 33 sceny z życia. 26.10.09, 10:46
        jo_ember napisał:

        > Mnie się ten film nie podobał. To ma być obraz "inteligencji". Jakies to
        > wszystko rozmemłane, byle jakie, nic sensownego nie potrafią z siebie wykrzesać
        > ,
        > żadnej myśli, tylko chlanie i degrengolada.

        No nie, aż tak to nie. Chyba nie bardzo uważnie oglądałeś. Chlanie i
        degrengolada - to tylko jedna strona medalu. Ci bohaterowie nie są aż tak
        banalni. Zmagają się z czymś co ich przerasta!

        Cheers. Baz
    • natalia-ivanovna Re: 33 sceny z życia. 27.11.09, 16:21
      Ja widziałam ten film już dawniej i bardzo mnie wzruszył. Był bardzo prawdziwy.
      Co mogę potwierdzić, bo miałam do czynienia z podobną sytuacją w swoim życiu. I
      myślę, że nie tylko ja. Śmierć towarzyszy nam w codziennym życiu, tylko jakoś
      usiłujemy ją odsunąć od naszej świadomości. Tutaj została ona odarta z
      dramatyzmu, wręcz zbanalizowana, co ten film odróżnia od koturnowych filmów
      m.in. Zanussiego.

      Prawdziwy film, bez mizdrzenia się do widowni.
      • jo_ember Re: 33 sceny z życia. 24.11.10, 18:22
        Ja staram się oglądać najnowsze filmy polskie, ale ze smutkiem stwierdzam, że żaden z nich nie dorównuje najlepszym filmom z polskiej szkoły (nie tylko Wajda, ale i Munk, Feliks Falk, Skolimowski, a też i Bareja). Nawet ten bardzo chwalony "Rewers"
    • bartos29 Rewers 25.11.10, 21:24
      Ja obejrzałem po raz drugi "Rewers" nagradzany i chwalony (ale tylko na naszym podwórku), ale tym razem wydał mi się średnio śmieszny i fałszywy. Bohaterka grana przez panne Buzek - to jakby metafora Polski uwiedzionej, oszukiwanej, wykorzystywanej i gwałconej przez Komunę, którą uosabia złowieszczy ubek. W tym momencie dotarła do mnie fałszywość i naiwnośc takiej wizji.
      • ilnyckyj Re: Rewers 27.11.10, 20:27
        O "Rewersie" było już w innym wątku, ale przyznam, że twoja uwaga nt. symbolicznej relacji obu bohaterów jest ciekawa, choć kontrowersyjna. Bo jednak bohaterka poddaje się tylko chwilowo, a gdy uświadamia sobie kto zacz ten jej wybranek, wykazuje się heroizmem i krwawo się mści. Przy tym trochę mnie dziwi, dlaczego panicznie boi się wykrycia u niej monety dolarowej, a bez żadnych obaw morduje i ćwiartuje oficera UB! Hue, hue
    • bartos29 Re: 33 sceny z życia. 17.08.11, 22:24
      Teraz dopiero obejrzałem i film odebrałem bardzo dobrze, wcale nie płaski... Wśród opinii tych negatywnych i pozytywnych w tym wątku umknęło coś ważnego: właściwie pokazuje on dramat obcości ludzi sobie bliskich,obcości nie do przezwyciężenia... Im większe wysiłki przezwyciężenia - tym ta obcość rośnie... Zrobił na mnie wrażenie, choć zdecydowanie idzie wbrew obecnym trendom w kinematografii.
      • krol-czy-krolik Re: 33 sceny z życia. 09.08.12, 19:34
        Przede wszystkim nie wierzę, że istnieje coś takiego jak "inteligencja" (w znaczeniu grupy ludzi takich niby co to mózgowo wyrastają nad szarą masę). Może na tym forum staramy się bardzo udawać takich niby zwykłych mądrali, co to nieco wyrastają nad szarą przeciętność nie będąc przy tym dyplomowanymi intelektualistami ze znanymi nazwiskami. Ale to ledwo parę osób (minus ja, bo co prawda się tu odzywam, ale nie mam się za żadną mądralę).

        DB. Rabbit
      • zawle Re: 33 sceny z życia. 09.08.12, 22:06
        Łoł...dla mnie ten film jest o bliskości. Aloe może dawno temu oglądałam No i moja mama w tym czasie umierała.
        • essor Re: 33 sceny z życia. 11.08.12, 18:03
          Dla mnie - o jednym i o drugim, tj. o bliskości i o obcości. Obraz dość smutny i raczej dołujący.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja