Kultura Balcerowicza

07.11.09, 13:47
Wywiad Leszka Balcerowicza w GW, może momentami dyskusyjny, ale stawiający
pewne tezy, ktorych nie można lekceważyć. Cytuję najważniejszą IMO część:


"Często odbiorca jest pozbawiony wyboru, bo w jego księgarni są tylko
poradniki i bestsellery. A gust ma ukształtowany przez telewizję i reklamę.

(prof. Balcerowicz):
- No to dochodzimy do dyskusji o istocie kapitalizmu: czy polega on na tym, że
za pomocą technik marketingowych manipuluje odbiorcami, czy też istnieje coś,
co się nazywa w ekonomii suwerennością konsumenta. Nieżyczliwi obserwatorzy
kapitalizmu upierają się, że producenci za pomocą reklamy ogłupiają odbiorcę i
wyższą kulturę musi mu wtłaczać państwo. Ja wierzę w suwerenność ludzi i ich
decyzji.

Nie jest tak, że jeśli coś przynosi zysk, to jest z definicji złe. Złe jest
coś, co jest związane z systematyczną stratą. To życie na koszt innych.
    • basilisque Re: Kultura Balcerowicza 07.11.09, 21:56
      No tak. Balcerowicz traktuje kulturę tak jak każdą inną formę dostarczania
      określonych produktów na rynek. To oczywiście pewne uproszczenie. Ale jądro
      racjonalne w tym jest. Nikt nie może abstrahować od rynku w kulturze. On
      istnieje, czy tego chcemy czy nie i nie da się go ot tak dowolnie ksztaltować. W
      każdym dziele sztuki jest też ten element "towarowy". Bo jako "towar" (z
      określoną ceną) dociera ono do odbiorcy (klienta). Drażni mnie arogancja
      rozmaitych twórców, którzy starają się tego aspektu nie dostrzegać!
    • ilnyckyj Re: Kultura Balcerowicza 10.11.09, 15:29
      Na pewno sprawa nie jest taka prosta jak przedstawia do L.B. Założenia jego
      widzenia kultury przyjmuję. Każde dzieło, akt twórczy powinien mieć swojego
      odbiorcę, z tym założeniem powinien powstawać
      I nie mozna liczyć na to że
      Państwo będzie na siłę wpychało jakieś tam perły naszych twórców milionom
      wieprzy, którzy jedyny kontakt z kulturą mają poprzez tańce na lodzie i bez
      lodu, czy tasiemcowe telenowele.
      Twórca od tego jest twórcą i ma ten nieprzeciętny łeb, żeby mógł trafić również
      do tych "wieprzy" bez policjanta w postaci państwowego mecenasa. Ale fakt jest
      faktem, że wobec globalizacji kultury twórczość małych i mniejszych krajów
      powinna byc jakoś chroniona. Państwo powinno wspierać i wspomagać ambitne
      projekty, które mają szansę przebić się do szerszej publiczności, albo nawet
      (proporcjonalnie) do węższej publiczności, ale raczej nie wspomagać samych
      twórców za to, że coś tworzą, ani nie wciskać klientom produktów "kulturalnych",
      których oni nie chcą.

      Słowem, trzeba nie wpadac w skrajności ale inteligentnie wspierać!
      • basilisque Re: Kultura Balcerowicza 16.11.09, 21:00
        ilnyckyj napisał:

        > Słowem, trzeba nie wpadac w skrajności ale inteligentnie wspierać!

        Łatwo napisać, gorzej wprowadzać w życie. Bo kto to niby miałby "inteligentnie
        wspierać"? Rządowe urzędasy? Koledzy "artyści" innych "kolegów" za nie swoje (bo
        państwowe) pieniądze?

        Czarno widzę to inteligentne wspieranie. Już lepiej niech ludzie - odbiorcy
        zdecydują! Jeżeli twórcy o nich nie będą walczyli to żaden państwowy czy inny
        mecenas im nie pomoże!
        • lupus76 Re: Kultura Balcerowicza 25.11.09, 11:53
          Wspierać - czy raczej przyzwyczajać - powinni nauczyciele (przyjmując założenie,
          że rodzice nie są w stanie) - w myśl zasady "czym skorupka za młodu nasiąknie"
          • ilnyckyj Re: Kultura Balcerowicza 26.11.09, 21:22
            Tak, powinni nauczyciele, rodzice...
            To bardzo szlachetne, ale ja jakoś nie wierzę w nasiąkanie tej skorupki za
            młodu. Może nasiąka, ale niekoniecznie tym co rodzice, czy szkoła chcę by nasiąkało.
            I zresztą - dobrze. Prawdziwa kultura rodzi się też z buntu, niezgody na to co
            sie dzieje dookoła, kwestionowania tego co inni uważają za pewnik. Bez tego
            buntu i kwestionowania nie mielibyśmy wielkiej literatury, sztuki, filmu a w
            szczególności polskiej szkoły filmowej. I co dziwniejsze ta państwo uznane
            później za "totalitarne" ten bunt wspierało dając pieniądze na filmy Wajdy
            Munka, Kutza.

            Czy to obecnie wolne państwo stać na taki gest?
            • rieker Re: Kultura Balcerowicza 27.11.09, 08:08
              Żeby się buntować trzeba wiedzieć przeciw czemu. Aby buntować sie
              przeciwko myśli oświeceniowej Mickiewcz musiał najpierw przeczytać
              Krasickiego. Monet musiał oglądac obrazy Davida, Strawiński słuchać
              Brahmsa itp. itd. Bunt artystyczny oparty na niewiedzy, ignorancji
              jest żałosny. Nasiąkanie kulturą przeszłości jest esencją każdego
              buntu. W domu przebiega ono na zasadzie osmozy. Rodzice słuchają
              Mozarta, Coltrane'a to coś z tego dotrze do dzieci. Tak było, jest i
              mam nadzieję, ze będzie. To jest jak z jedzeniem. Tam gdzie się o to
              dba tam dzieci same z siebie zaczynają zwracać uwagę na jakość tego
              co jedzą.
              • natalia-ivanovna Re: Kultura Balcerowicza 27.11.09, 16:09
                rieker napisał:

                > Żeby się buntować trzeba wiedzieć przeciw czemu.

                Otóż to. A u nas coraz więcej "Buntowników bez powodu" wink
            • dziwny_ten_swiat Re: Kultura Balcerowicza 27.11.09, 10:45
              ilnyckyj napisał:

              . I co dziwniejsze ta państwo uznane
              > później za "totalitarne" ten bunt wspierało dając pieniądze na filmy Wajdy
              > Munka, Kutza.
              >
              > Czy to obecnie wolne państwo stać na taki gest?
              ____________________
              Teza co najmniej dyskusyjna. PRL nie wspierało żadnego "buntu". Owszem było
              władzy komunistycznej na rękę podważanie tradycyjnych polskich wartości i
              mitologii, ku czemu w jakimś stopniu zmierzały faktycznie wybitne dzieła takie
              jak "Kanał" "Eroica", "Popiół i diament" czy "Zezowate szczęście", ale raczej
              różne treści w sztuce i literaturze przenikały wbrew oficjalnej polityce
              kulturalnej i cenzurze. Nie było żadnych zachęt do "buntu" czy choćby
              "niezależności" intelektualnej.

              Czy dzisiaj wolne państwo ma zachęcać do buntu intelektualnego, czy też
              artystycznego - trudno powiedzieć. Taki bunt (czy skromniej: kwestionowanie
              pewnych wartości) powinien wynikać z impulsu (wewnętrznej potrzeby)konkretnego
              człowieka, czy grupy ludzi a nie być narzucane odgórnie
    • sexilola_automatic Re: Kultura i "kontent zglobalizowany" 24.11.09, 17:29
      Zglobalizowany kontent

      Jeżeli przyjmiemy, że kultura ma się po prostu utrzymać na rynku, to przykładów
      krajów, które nie wspierają własnej kultury nie brakuje. Najczęściej nie mają
      własnej kultury, a potencjalni inwestorzy lokalni (TV, Internet, kina, wideo
      itp.), czyli media po prostu wsysają zglobalizowany kontent, produkowany przez
      globalnych producentów (dostarczycieli kontentu). Jeśli chcemy mieć (np.)
      polskie filmy, które mają być czymś więcej niż tylko kolejnymi wersjami
      popularnych telenowel („komedie romantyczne”wink, to musi istnieć kinematografia
      wspierana przez państwo. Media nie są tym zainteresowane, ponieważ swój program
      mogą wypełnić zglobalizowanym kontentem, który jest już gotowy, tani (wystarczy
      kupić licencję) i już wypromowany.

      • zettrzy Re: Kultura i "kontent zglobalizowany" 08.12.09, 15:06
        "kontent" to po polsku "tresc", w tym kontekscie tongue_out

        sadzac z powyzszego, to chyba jednak jakas "kultura odgorna",
        chociazby w formie dobrej nauki polskiego w szkole podstawowej,
        bardzo by sie przydala
        • ilnyckyj Re: Kultura i "kontent zglobalizowany" 09.12.09, 22:17
          zettrzy napisała:

          > "kontent" to po polsku "tresc", w tym kontekscie tongue_out
          >
          Z tego co wiem to masz rację, ale nie do końca. "Kontent" to fachowy termin z
          dziedziny mediów, który oznacza "treść", "zawartość", "program", czyli coś czym
          się wypełnia te media w ich ostatnio dynamicznie zmieniającej się postaci.
          • zettrzy Re: Kultura i "kontent zglobalizowany" 11.12.09, 14:17
            aha, czyli te lata emigracji efektowaly moj puryzm jezykowy...

            ps. mam nadzieje ze powyzsze zdanie brzmi naprawde fachowo
            medialnie big_grin
            • ole-na Re: Kultura i "kontent zglobalizowany" 13.12.09, 15:40
              Przyznam, że mnie też wnerwia ten żargon "specjalistów od mediów". Wszyscy mówią
              np. "imydż" zamiast "wizerunek", "obraz" itp. Albo jakiś taki potworek:
              "pozycjonować" (kalka z positioning), zamiast: "ustawiać", czy "przedstawiać".
              Pełno tego wszędzie.


              smile
              Olena
Inne wątki na temat:
Pełna wersja