HISTORIA POLITYCZNA POLSKI 1989-2005

21.08.11, 16:30
W celach lepszej orientacji w teraźniejszości, pamiętając że Historia nauczycielką życia zagłębiłem się w chwilach wolnych w najnowszej historii Polski autorstwa prof. Antoniego Dudka. Początek pasjonujący i tam widać też źródła obecnej wojenki polsko-polskiej. Wtedy była to "wojna na górze", do której pan Jarosław podpuścił swego późniejszego wroga: Wałęsę. Trzeba jednak powiedzieć uczciwie, że ta strona zaatakowana czyli rząd "solidarnościowy" i jego zaplecze medialno-intelektualne trochę do tego sprowokowała. Widzę też błąd np. Balcerowicza, że wywracając do góry nogami system ekonomiczny, nie potrafił dostrzec patologii, które się wtedy rodziły. Nie potrafił ich przewidzieć ani im przeciwdziałać. Albo choćby ostrzec ludzi przed nimi.
    • ole-na Re: HISTORIA POLITYCZNA POLSKI 1989-2005 22.08.11, 20:07
      W swoim czasie wypożyczyłam z biblioteki i zaczęłam czytać, ale widzę, że to dość tendencyjne, jakby na zamówienie PiS i przerwałam.
      • dziwny_ten_swiat Re: HISTORIA POLITYCZNA POLSKI 1989-2005 23.08.11, 20:07
        Widzę jego orientację polityczną, ale to nie odbiera książce wartości. Często się zastanawiam co tak naprawdę się u nas dzieje, dlaczego tak się dzieje i ta książka wiele mi wyjaśniła.
    • jo_ember Re: HISTORIA POLITYCZNA POLSKI 1989-2005 26.08.11, 21:51
      Bardzo dobry, obiektywny podręcznik do najnowszej historii. Pokazuje ile pułapek czyhało na polityków i na społeczeństwo, ilu cwaniaków wzbogaciło się na ludzkiej biedzie. Cwaniacy - rodem z ówczesnej "siły przewodniej" sprowokowali korzystny dla nich przebieg "transformacji". Może inaczej nie dało rady. Nie wiem. Ale do dziś mamy tego konsekwencje.
    • w.ell Re: HISTORIA POLITYCZNA POLSKI 1989-2005 28.08.11, 19:22
      Przyznaję się, że często czuję się bezradna i zniechęcona slysząc te kłótnie i pomstowania, arogancję. Nie wiem dlaczego, skąd tyle nienawiści, jadu i agresji. A nie chcę się zamykać, być obojętnym. To są partie, które wywodzą się z "Solidarności"... Dlaczego tak się dzieje? To tylko przez tą katastrofę? Czy Kaczyńskiego? Przecież można się nie zgadzać, mieć inne zdanie, ale - nie zabijać się. To co teraz się dzieje - to zabijanie. Na razie: słowami.

      DB (bezradna) Well
      • ilnyckyj Re: HISTORIA POLITYCZNA POLSKI 1989-2005 10.09.11, 21:37
        Bez przesa... Nie widzę ego "zabijania", raczej typowo polskie opluwanie...
        • basilisque Re: HISTORIA POLITYCZNA POLSKI 1989-2005 23.09.11, 20:52
          Wracając do książki. To historia może nieco tendencyjna i lekko pouczająca w kierunku sprawujących władzę, ale jednak solidnie napisana. Na pewno pozwala nabrać nieco dystansu do biężącej polityki-bijatyki, ale nie obrzydzenia. Raczej - rozumienia.
    • ilnyckyj Re: HISTORIA POLITYCZNA POLSKI 1989-2005 24.09.11, 21:10
      To co najbardziej zadziwiające jak sie patrzy wstecz - że ci , którzy razem walczyli o niepodległość - teraz są największymi wrogami. Niektórzy twierdzą - że to trochę udawane, tak jak tzw. ustawka, że niby się bijemy, a tak naprawdę chodzi o to, by władzę między sobą podzielić. Ale ja w to nie wierzę.
    • basilisque Dawniejsza historia 27.09.11, 23:19
      Też mamy pewną teraz analogię do II RP, szczególnie pod koniec. PO - to odpowiednik OZONu rządzącego, a PiS - ONR (czyli endecji). Obie prawicowe z tym, że ten drugi szowinistyczno-nacjonalistyczny i absolutnie nie do pogodzenia.
      • dziwny_ten_swiat Re: Dawniejsza historia 17.10.11, 21:06
        PO - to odpowie
        > dnik OZONu rządzącego, a PiS - ONR (czyli endecji). Obie prawicowe z tym, że te
        > n drugi szowinistyczno-nacjonalistyczny i absolutnie nie do pogodzenia.


        Ale jednak były próby porozumienia i zbliżania stanowisk tuż przed wojną. Przeszkodą był jawny antysemityzm ONR-u.
    • basilisque Re: HISTORIA POLITYCZNA POLSKI 1989-2005 25.11.11, 23:34
      Historia jest taką sobie nauczycielką. Jakoś ci ludzie nie mądrzeją po rożnych szkodach.
    • ilnyckyj Co do Balcerowicza 19.11.12, 22:14
      Jeśli chodzi o patologie, to on chyba najbardziej obawiał się prywatyzacji. Dlatego wolał, żeby te państwowe "zakłady pracy" po prostu upadły, nie wytrzymały konkurencji. Wtedy nie trzeba by było ich prywatyzować. Bo samo to słowo: prywatyzowanie, dodajmy - własności "społecznej" - to tylko synonim przywłaszczenia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja