Cogito ergo sum

28.01.12, 11:40
Niezachwiana prawda tej myśli tak spodobała się Kartezjuszowi, że uczynił z niej podstawę swojej filozofii:

"Poznałem dzięki temu, że byłem substancją, której całą istotę lub naturę stanowi wyłącznie myślenie i która dla swego istnienia nie wymaga żadnego miejsca i nie zależy od żadnego przedmiotu materialnego. Tak, że to oto JA, czyli dusza dzięki której jestem tym czym jestem, jest całkowicie odrębna od ciała, a nawet łatwiej poznawalna aniżeli ono , a nadto gdyby nie było wcale ciała, dusza nie przestałaby być tym wszystkim czym jest"

Dualizm umysłu i ciała silnie, choć najczęściej niejawnie odcisnął się na kulturze europejskiej. Próbujemy pojąć naturę rozumowania, moralności, cierpienia rodzącego się z bólu fizycznego lub emocji w oderwaniu od struktury i działania organizmu biologicznego. Leczymy ciało pigułkami i operacjami, tak jakbyśmy naprawiali zepsuty mechanizm. Zaniedbujemy wpływ konfliktów psychicznych na kondycję ciała i wpływ chorób ciała na psychikę. Uciekamy od tragicznej świadomości, że nasza egzystencja zależy od złożonego, ale kruchego i skończonego organizmu biologicznego.

To tak w nawiązaniu do dyskusji o rozumie i emocjach. Polecam książkę "Błąd Kartezjusza - emocje, rozum i ludzki mózg" Antonio Damasio, neurobiologa badającego emocje smile
    • zawle Re: Cogito ergo sum 28.01.12, 15:50
      Ja bym powiedziała że nie chodzi o dualizm( książki nie czytałam), ale o przypisywanie wagi tylko jednej ze stron z równoczesnym pominięciem znaczenia drugiej. Zawsze mnie dziwią ludzie którzy mają swoje zdaniesmile Zwłaszcza Ci, którzy mają je na każdy temat. Ja go najczęściej nie mam wykrystalizowanego....za to chętnie przedstawię przeciwne. Wtedy więcej się dowiemsmile. Dlatego nie można mówić o wyższości rozumu nad intuicją czy wiarą. Według mnie intuicja to doświadczenie naszych przodków i nasze własne. A wiara powinna zasadzać się na zrozumieniu i zaufaniu. Czyli nie ma tu żadnych antagonizmów a są wzajemne uzupełnienia.
      • krol-czy-krolik Re: Cogito ergo sum 28.01.12, 18:49
        Rozum nie da się oddzielić od emocji.

        Ja się ostro wnerwiam, jak mi ktoś usiłuje wcisnąć tzw. kit. Ostatnio na niwie społecznej trwało ostre wciskanie kitu z obu stron - przy okazji leków ,a teraz przy okazji internetu. Wkurwił mnie też gościu, który mierzył u mnie powierzchnię podłogi, oczywiście "pomylił się" na swoją korzyść, wziąłem w końcu sam miarkę i zmierzyłem, a on dalej swoje.
        Jak ktoś mi wciska że 2 plus 2 to jakaś wymyślona przez niego liczba tu budzą się we mnie emocje. I tu widać, że rozumu nie da się oddzielić od emocji!

        DB (emo-rozumna) od Rabbita
        • ilnyckyj Re: Cogito ergo sum 29.01.12, 12:37
          Wszystkie opinie b. ciekawe i inspirujące.
          Jeśli chodzi o post 1:
          Przytoczone zdanie Descartesa jest fundamentem ludzkiej myśli, tego co nazywamy "rozumem". Oznacza ono, że myśl ludzka istnieje niezależnie od konkretnego człowieka, który ją wytwarza. Czyli: gdy ktoś wygłosi, czy napisze jakiś sąd, sformułuje jakąś tezę, przedstawi pogląd - przestają mieć znaczenie jego jednostkowe cechy, przypadłości, okoliczności. Nie ma znaczenia czy w tym czasie bolały go zęby, czy lubił podróże, albo zdradzał żonę, czy zgubił psa na spacerze. Ma natomiast znaczenie prawdziwość, trafność tego sądu, który może być dyskutowany czy weryfikowany.
          Na tym rozróżnieniu oparta jest cała ludzka cywilizacja. Bez tego nie tylko nie byłoby filozofii. Nie byłoby też domów, samochodów, sklepów... itp. itd, jednym słowem i tego wszystkiego na czym opiera się nasze codzienne bytowanie.
          • basilisque Re: Cogito ergo sum 30.01.12, 21:40
            No tak, ale...
            Nie należy zapominać o szaleństwie rozumu. Jednym z pierwszych czcicieli Rozumu, tym który rozumnie chciał urządzić społeczeństwo był Maximilian Robespierre.
            On był pierwszy, ale nie jedyny!
            • ilnyckyj Re: Cogito ergo sum 31.01.12, 20:24
              Wiem, wiem... Ale on i jemu podobni uprawiali kult rozumu. A tu chodzi o t by nie uprawiać kultu , ale po prostu - używać.
          • apersona Re: Cogito ergo sum 31.01.12, 22:24
            ilnyckyj napisał:

            > Przytoczone zdanie Descartesa jest fundamentem ludzkiej myśli, tego co nazywamy
            > "rozumem". Oznacza ono, że myśl ludzka istnieje niezależnie od konkretnego czł
            > owieka, który ją wytwarza. Czyli: gdy ktoś wygłosi, czy napisze jakiś sąd, sfor
            > mułuje jakąś tezę, przedstawi pogląd - przestają mieć znaczenie jego jednostkow
            > e cechy, przypadłości, okoliczności. Nie ma znaczenia czy w tym czasie bolały g
            > o zęby, czy lubił podróże, albo zdradzał żonę, czy zgubił psa na spacerze. Ma n
            > atomiast znaczenie prawdziwość, trafność tego sądu, który może być dyskutowany
            > czy weryfikowany.

            Owszem "myśl ludzka istnieje niezależnie od konkretnego człowieka, który ją wytwarza" ale nie wynika mi to z przytoczonego cytatu Kartezjusza.

            Mądrość ludowa głosi że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Bodajże Whitehead był orędownikiem wolnej miłości, ale bardzo nie lubił gdy ktoś kręcił się koło jego żony. Obserwowanie przejścia od teorii do praktyki bywa pouczające.


      • apersona Re: Cogito ergo sum 31.01.12, 22:18
        @zawle
        Książka Damasio nie zajmuje się wiarą ani intuicją, lecz powstawaniem emocji i świadomych uczuć u człowieka od strony neurobiologicznej. Damasio uważa, że bazą do odczuwania uczuć jest odczuwanie stanu ciała, opisuje różne drogi neurologiczne i hormonalne, którymi mózg odbiera informacje z ciała, liczne sprzężenia zwrotne pomiędzy różnymi częściami starego i nowego mózgu zaangażowanymi w tworzenie emocji oraz sprzężenia zwrotne pomiędzy mózgiem a ciałem.

        Uczucia do niedawna były ignorowane przez nauki przyrodnicze i myślę że to też wpływ Kartezjusza
        • basilisque Re: Cogito ergo sum 05.02.12, 19:32
          Rozum, świadomość. Bardzo dobrze, że to mamy. Dzięki temu możemy opisać, zanalizować i kontrolować m.in. uczucia, emocje, doznania. Możemy je sobie uświadomić i - być może - zapanować nad nimi.
          Ale gdy dalej się zastanowimy. Skąd wziął się ten rozum i świadomość. To, że możemy się komunikować, za pomocą języka, tekstu, że uświadamiamy sobie swoje położenie w Kosmosie i swoją wyjątkowość. Że uświadamiamy sobie swoje "ja", pamiętamy co się zdarzyło, przewidujemy, co sie może zdarzyć, wyciągamy wnioski, wymyślamy, konstruujemy, budujemy. Tu jest właśnie to nieznane i Cogito tylko postawi pytania, bez odpowiedzi.
          • apersona Re: Cogito ergo sum 05.02.12, 20:45
            Trochę dobrych odpowiedzi się znajdzie, tylko musi wybrać czy chce ontologiczne czy psychologiczne czy jeszcze insze na początek np. u Ducha - kognitywisty
            • ilnyckyj Re: Cogito ergo sum 06.02.12, 21:06
              Zanim się wgłębię w skomplikowaną strukturę kognitywistyki, pozwolę sobie stwierdzić, że umysł, czy też rozum - oprócz innych właściwości ma też zdolność do autorefleksji, tzn. do zastanawiania się nad swoją własną naturą.
        • pomer_anya Re: Cogito ergo sum 07.02.12, 10:11
          Nie wiem, czy dobrze rozumiem Twoje intencje, w razie czego mnie popraw. Ale ja rozumiem to tak: wszystko co człowiek myśli, czuje, doznaje - mieści się w ludzkim mózgu, w związku z tym nie można tych zjawisk (myśli, uczuć, doznań) sztucznie rozdzielać, bo to one wszystkie mieszczą się w mózgu i są jego funkcjami.
          • apersona Re: Cogito ergo sum 07.02.12, 20:15
            Nie tylko w mózgu również w ciele, opozycja mózg-ciało jest sztuczna
            • krol-czy-krolik Re: Cogito ergo sum 18.02.12, 14:44
              Zaraz, zaraz. Teraz patrzę w okno i pada śnieg... Ale to wszystko przecież w mojej mózgownicy! Ten śnieg pada mi w mózgu! smile

              DB (też w mózgu, niestety) od Rabbita
              • ilnyckyj Re: Cogito ergo sum 24.02.12, 20:52
                Ej, Królik! Czy ty czasem nie czytasz do poduszki Lenina "Materializm a empiriokrytycyzm"?
    • ilnyckyj Granice Rozumu 10.01.13, 21:35
      Podstawowym założeniem racjonalizmu jest przekonanie, że Rozum może poznać i objaśnić całą otaczającą nam rzeczywistość (łącznie z naszą psychiką), rozwiązać wszelkie zagadki, rozwikłać tajemnice. Ale jednej rzeczy nie potrafi wyjaśnić: skąd się mianowicie sam wziął u Człowieka. Oczywiście: Rozum oprócz innych właściwości poznawczych posiada też zdolność do autorefleksji, czyli poznawania sam siebie i dochodzenia do swojej własnej istoty. Jednak ta autorefleksja nie może doprowadzić do odpowiedzi na to pytanie. To jest właśnie transcendencja. Jeszcze raz właśnie obejrzałem film "Odyseja kosmiczna 2001" bo tam właśnie w sposób symboliczny została ujęta idea Transcendencji, w postaci Monolitu. Tak - Rozum ma granice.
      Nie znaczy to jednak, że w związku z tym jest niepotrzebny i bezużyteczny. Przeciwnie. Gdy uświadomimy sobie te granice, dojdziemy do wniosku, że właśnie w tych granicach ów Rozum jest nam tak potrzebny jak woda i powietrze.
      • bartos29 Re: Granice Rozumu 11.01.13, 19:17
        Przypomina się zdanie Ludwiga Wittgensteina: "granice mojego języka są granicami mojego świata". Artyści, kapłani - mogą mieć intuicje, które starają się tak lub inaczej wyrazić. Możemy postawić pytania retoryczne, na które wiadomo, że nie dostaniemy popartej faktami odpowiedzi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja