ilnyckyj
26.03.08, 19:47
Po Kosowie mamy kolejny problem moralno-polityczny z Tybetem.
Zapewne przyczyna jest nie tylko taka, że Tybetańczycy chcą być
niezależni, niepodlegli i w ogóle chcą się odłączyć od Chin.
Najpewniej chodzi o antagonizm między narzuconą przez Pekin
administracją i świeżo zasiedlonymi przybyszami z Chin z jednej
strony - a ludnością miejscową, poniewieraną i dyskryminowaną przez
tychże przybyszów. To trochę inny przypadek niż Albańczyków w
Kosowie, którzy jednak tam byli przybyszami, a Serbowie mieszkali
tam od wieków. Gdyby w polityce decydował rozum i dalekowzroczna
strategia - to Chiny powinny się powoli przygotowywać do rozstania z
tą górzystą krainą, jako częścią swojego terytorium. Ale - jak
wiadomo - w polityce liczy się co innego, więc można się spodziewać
eskalacji konfliktu.