ilnyckyj
17.12.08, 22:00
Czytam ja sobie wzruszającą epopeję gen. Jaruzela w GW płacząc nad
jego dramatyczno-hamletycznymi wyborami, gdy z bóle serca musiał
zdecydować się na "mniejsze zło", Ja raczej uważam, że więcej tam
było politycznego wyrachowania i cynicznej gry pozorów niż
dramatycznego rozdarcia. On i jego ekipa w żadnym momencie nie
chcieli się porozumieć z "Solidarnością", a tylko ją wykiwać,
osłabić, podzielić, zastraszyć i potem z łatwością opanować. Co
prawda ułatwiali mu zadanie różni idioci z "Solidarności", a także -
niestety - ulokowani tam agenci (choć nie przesadzałbym z ich
wpływami) i to wcale nie ci, ktorzy chcieli ugody z władzą. To
właśnie ci krzykacze, ktorzy różne pogróżki i pohukowania w posyłali
stronę komuchów (tak ich nazywam, bo to właśnie komuchy byli a nie
komuniści), ułatwili potem robotę machinie stanu wojennego. Zresztą
wśród tych rozrabiaczy też niemało było sbeckich prowokatorów.
Ale znowu opowieści jak to Naród cierpiał w jarzmie stanu wojennego -
to mitologia. Naród cierpial bo ten system gnił, rozkładał sie i
śmierdział od środka, a Jaruzel przyczynił się do tego, że to gnicie
przeciągnął przez jeszcze osiem lat!