Wildstein raz jeszcze

28.01.09, 18:57
Chciałbym tu przywołać tu jeszcze raz dzikiego (wild) kamienia
(stein), bo muszę stwierdzić, że tpo jedna z nielicznych postaci
pojawiających się w życiu publicznym, dla której mam prawdziwy
szacunek. Przedw wszystkim za jego uczciwość (intelektualną i
najprawdopodobnie też życiową, choć tu musiałbym znać dokładnie jego
i jego życiorys, a nie znam) i trafność krytyki różnych zjawisk
zachodzących w życiu społecznym naszego kraju. Ten człowiek
przeszedł naprawdę wiele: najbardziej podłą zdradę przyjaciela i
towarzysza wspólnej walki z zakłamanym systemem, zdradę
ideałów "Solidarności" w III RP. Pod jego krytyką obecnego systemu i
krytyką środowiska Gazety Wyborczej podpisuję się oboma rękami.

Pozdrawiam (też oboma rękami). Bazyli
    • czarny-kelvin Re: Wildstein raz jeszcze 29.01.09, 12:17
      Dla mnie to facet chory, który wszędzie widzi agentów i jeśli coś
      się źle dzieje to wszystko przez nich.
      • jo_ember Re: Wildstein raz jeszcze 01.02.09, 18:17
        czarny-kelvin napisał:

        > Dla mnie to facet chory, który wszędzie widzi agentów i jeśli coś
        > się źle dzieje to wszystko przez nich.

        A może uściślij - gdzie takie stwierdzenie u Wildsteina znalazłeś?
    • ilnyckyj Re: Wildstein raz jeszcze 02.02.09, 22:32
      W. strzela na ostro i trzeba przyznać, że często trafia celnie. Nie
      da się ukryć. Nie nazywałbym tego "układem", ale jeszcze przed 89
      sformowało się coś w rodzaju nomenklaturowego peletonu, który ruszył
      już w kierunku tworzących się koncesjonowanych spółek i "firm
      polonijnych". Ta cała ferajna po 89 roku rzuciła się do zbierania
      resztek konfitur z rozpadającej się PRL-owskiej spiżarki. I nie
      dopuszczenia do tych konfitur "obcych".
      Ale z drugiej strony: co mogli zrobić ci solidarnościowi komandosi,
      którzy nagle wpadli do przeżartych komuchowatością ministerstw i
      innych instytucji? Musieli jakoś współpracować, bo inaczej wszystko
      by padło i nawet by tych reform Balcerowicza nie dało się
      przeprowadzić. To wszystko też trzeba widzieć, jeśli chcemy dobrze
      zrozumieć co stało się wtedy i w czym żyjemy teraz.

      Na razie tyle. Bo to nie koniec tematu!
      Czuj duch smile Il
Pełna wersja