Noc Kupały czy Walentynki?

  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 15.02.15, 20:45
    Rudzik – będzie zapalonym podróżnikiem.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 15.02.15, 20:46
    Rzadki, barwny ptak – ktoś z daleka, może obcokrajowiec.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 15.02.15, 20:46
    A jeśli usłyszysz tylko pohukiwanie sowy lub stukot dzięcioła – pisane jest ci życie w pojedynkę...
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 15.02.15, 20:47
    Z włóczki skręć dwie laleczki albo po prostu małe kulki. Jedna z nich ma symbolizować ciebie, a druga twojego ukochanego. Musi to być konkretna osoba, a nie hipotetyczny „książę z bajki”. Połóż je obok siebie w odległości około 5 cm i dmuchnij z całej siły.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 15.02.15, 20:48
    Jeśli laleczki upadną na siebie lub potoczą się w tę samą stronę, wróży to związek z wybranym mężczyzną. Jeśli natomiast potoczą się w przeciwnych kierunkach lub równolegle do siebie, to nie jesteście sobie pisani. Na szczęście wróżbę tę można powtarzać wiele razy – za każdym razem z nową laleczką oznaczającą inną osobę.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 02.06.15, 23:03
    Życie ludzkie rozwija się najpiękniej i najpotężniej, o ile nie zrywa stałego związku z przyrodą, o ile dążąc w kierunku udoskonalenia duchowego, pozostaje wiernem jej ramom. A ta przyroda najmocniej i najszerzej wre swemi siłami na wiosnę. Przepiękne i wiekuiście niezmienne odradzanie się staje się celem i środkiem zarazem. Zdrowa dusza ludzka czuje to raczej, niż myślą ogarnia i przeżywa rozkoszne dreszcze pragnień, tęsknoty i upojeń.
    I przodują tu młodzi i zdrowi, a w tym pochodzie stają się lepsi i szlachetniejsi. Pomagać im należy, a nie kamienie rzucać pod nogi.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 02.06.15, 23:06
    Wiosna w pełnym rozkwicie, Młodzież nasza tłumnie wylega na łono przyrody, skupia się i pełną piersią wchłanię w siebie tajemnicze szmery i objawy. Żyje radością samą i weselem. Niech żyje! - boć radość przecie jest najpłodniejszym pierwiastkiem twórczym, a nie smutek lub - co jeszcze gorsze - apatja. Śród ochoczej zabawy na łonie natury nastąpi zbliżenie wzajemne naszego społeczeństwa. bez względu na klasy. stany, rodzaj zajęcia i inne przeżytki. To plus poważny - silne scementowanie wyda korzyści nieobliczalne na drodze zdobyczy naszego życia narodowego i kulturalnego
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 02.06.15, 23:14
    WIANKI

    O, nieznajomy chłopcze, pojmałeś mój wianek,
    Widzę, jak wiosło twoje po fali go niesie.
    Przyjdź i w oczy mi spojrzyj, wyroczny kochanek,
    Pójdziemy razem dalszych wróżb szukać po lesie.
    Zatrzymaj łódź koło /Julie... To la... I te smółki
    W koralowy wianuszek ja splotłam dziś rano
    Brwi twoje są tak czarne, jak skrzydła jaskółki
    Wargi ci krwią czerwoną po brzegi oblano. .
    Nikt cię nie zna-Przybywasz zapewne z daleka.
    Skądże ci być mym mężem, jak oto sądzone?
    Rok nie przejdzie (dzień każdy tak szybko ucieka),
    A do domu swojego wprowadzisz mię-żoną.
    Takie silne masz ręce... Łódź ginie już w dali.
    Nie ciekawyś, kto wiankiem się z tobą zaręcza.
    Odpływasz, nieznajomy, wciąż szybciej, niedbalej -
    Co ci tam głów dziewczęcych i wianków tych tęcza!
    Powrócisz przecie kiedyś-tak, jeszcze tej
    Wianek smółek różowych powiązały osy
    Przyjdziesz, pełen dziwnego, słodkiego uroku,
    Powita cię głosów mych chór wielogłosy.
    I ja wybiegnę z domu, rumieńcem płonąca,
    Nieznajoma zupełnie, a przecie kochana
    A na szyi wysmukłej, brązowej od słońca
    Mieć będę takie smółki, jak te, z tego wianka.

    Halina Zawadzka
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 05.06.15, 14:39
    Cześć ci, nocy jedynej, rozświetlona płomieniem świętego Ognia. W opalowej mgle powstały, z zimnego oddechu wód przezroczych, całowanych przez słońce, zapachów zawrotnych i namiętnych westchnień dziewiczych kwiatów, wśród konarów kędy się kołyszą na wielkich prętach chmielu dziwożony, wśród bajki o szczęściu, którym jest niedościgły, potworami otoczony, kwiat paproci wśród całego tego czarodziejstwa i szalu, święci się odwieczna tajemnica ognia. Największa i najwspanialsza sprawa Człowieka. Ten, który pierwszy z żagwią płonącą wpadł w gromadę ludzką, tęskniącą do życiodajnego słońca, ten był bogiem porywającym promie- je marnym robakom ziemskim na pastwę. Wszystkie wiary, wszystkie kulty, wszystkie tęsknoty i namiętności istoty zwanej człowiekiem, wszystkie zbiegają się w symbolu słońca - w Ogniu.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 05.06.15, 14:41
    Tak. wiem iście skąd pochodzę.
    Nierasytnym ogniem płonąc,
    Lśnię i spalam się sam w sobie.
    Światło ze mnie idzie w światy.
    Węgiel ze mnie został czysty
    Tak, jam płomień oczywisty

    Nitsche
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 05.06.15, 14:48
    Tęsknota i cześć dla pramacierzy i źródła istnień objawiła się w kulcie ognia; ten, co go
    dał ludzkości, był nadczłowiekiem, gdyż bóstwu wydarł jego najważniejszą tajemnicę - tajemnicę życia - tworzenia nowego życia. Człowiek zaczął tworzyć. Zaczął siać wkoło siebie płomienie niszczące lub urabiające nowe formy istnienia, mylił się i błądził, unicestwiał siebie i innych, lub porywał wzwyż, budował nadgwiezdne światy. wstrząsał bryłą ziemskiego błota i lepił z niego cudowne zdarzenia. Z kagankiem w dłoni szedł cierpliwie w gąszcze i mroki, pochylał się litośnie nad grzęzawiskiem ziemskim łagodnie oświetlał nędzę, ból, i małość bliźnich. Z żagwią w dłoni pędził przed siebie, burząc granice i fundamenty, budowane przez pychę i przemoc, podpalał swoje i cudze włości, w szale zapamiętania tworząc wciąż na nowo,
    szukając idealnej formy dla swych, nigdy niezaspokojonych pragnień i pożądań. Odwieczny nakaz instynktu i nieświadomej wiedzy o przedistnieniu, nakazały ludzkim gromadom święcić wszędzie i zawsze ogień jak talizman życia, miłości i szczęścia. Bowiem w nim jest wszystko, w jasnym, szczerym, wesołym bracie ogniu, co tańczy, śpiewa i pieści, niszczy, oczyszcza i oświetla ciemne noce, z któremi walczy nieśmiertelnie. Niech się święci twój czar rusałczany,
    dziewczyno, przy ogniu płonącym nocą, na cześć Kupały, niech się święci twoja moc, chłopcze
    uroczy, co zdobywasz ogień skokiem w płomień miłości, spalającym was oboje na zaślubiny
    z Sobótką. "Niech płyną wianki wodą. Cieszmy się swą urodą, niech w oczach płomień
    drga, niech tańczy szczęścia skra
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 05.06.15, 14:56
    NIE IDŹ, DZIEWCZYNO...

    Nie idź, dziewczyno, późną godziną
    w las, w ciemny las,
    Nie biegnij z chaty po szczęścia kwiaty,
    gdy dzień już zgasł!
    Bo w noc tę w bory ciągną upiory,
    topielce złe,
    gdy chwycą krzepko swą ręką lepką,
    nie puszczą cię...
    Tam sieć. zdradliwa wije Się, skrywa
    wśród drzew, wśród drzew.
    i pająk chwyci cię w swoje nici
    i wyssie krew...
    Tam wśród paproci oko się złoci:
    złośliwy skrzat
    głowę omroczy, a wąź wytoczy
    w ciebie swój jad...
    Tam dziwożony w zwój roztańczony
    porwą cię w krąg
    i, nieszczęśliwa, nie wyjdziesz żywa
    z ich rąk.
    Długie twe kosy, snop złotowłosy
    zaplączą w żerdź
    wkoło obskoczą, i załaskoczą
    na śmierć, na śmierć...
    Nie biegnij z chaty po szczęścia kwiaty
    w straszydeł moc
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 05.06.15, 15:08
    Nad brzegiem Wilji, wprost Cielętnika, zgromadzili się rankiem w piękny dzień Czerwcowy. Sześciu ich było wraz z gościem z Warszawy, ś. p. Stefanem Dąbrowskim, artystą malarzem, który właśnie w tym czasie zjechał do nas dla urządzenia 1-szej Wystawy malarskiej, podjętej kosztem i zabiegami dziesięciu udziałowców dobrej woli. Wsiedli w łódkę i pojechali na wywiad, gdzieby można urządzić" Wianki" i "Sobótki", z zastrzeżeniem dwóch koniecznych warunków:
    1) ażeby zabawa była możliwie liczną i tylko w gronie swojem, a więc polskim; i
    2) ażeby módz jakoś wydobyć od władz moskiewskich obowiązujące pozwolenie na muzykę i ognie sztuczne.
    Wywiad udał się bardzo pomyślnie. Przystań dla wyruszenia korowodu łódek dekorowanych obrano w ogrodzie p. Br. Ogińskiego w Pospleszce. W jego również lesie, na granicy z lasem miejskim, śród pięknego pasma wzgórz znaleziono śliczną dolinę, która odtąd otrzymała miano "Doliny Sobótek". Dolina ta miała wiele dobrych warunków. Przede wszystkiem leżała ona poza granicą ówczesnego Wilna, a więc należała do powiatu, więc pozwolenie na zabawę otrzymano od "isprawnika", co znakomicie rzecz całą uproszczało. Jakoż otrzymaliśmy pozwolenie na urządzenie prywatnego pikniku z orkiestrą wojskową. O śpiewach chóralnych i ogniach sztucznych w pozwoleniu nie było wzmianki, lecz ustnie zalecono "ostrożność i umiarkowanie". I to w zupełności wystarczyło. Przez lat sześć odbywały się owe pikniki, urządzane coraz to przez inną osobę, przy udziale 80 - 300 i więcej osób. Na "Dolinę Sobótek" zjawiał się zazwyczaj jakiś pan z gwiazdką, dostawał pół butelki wódki specjalnie dlań przywiezionej (dla uczęstników zabawy jedyne mi trunkami były: herbata, mleko, lemoniada i piwo), poczem trzy lub pięć rubli w garść i... wszystko było w porządku. Wilja w granicach miasta zmienia się w noc Sw. Jąna w jakiś czarowny obraz z łódek i barek oświetlonych róznokolorowemi lampjonami i ukwieconych, że wreszcie na obu brzegach zgromadzają się tłumy wielotysięczne, które głośnemi okrzykami witają korowód i grzmotliwemi oklaskami darzą uczęstników serdeczną podzięką i uznaniem.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 05.06.15, 15:17
    Jeszcze jest wielu śród nas z tego grona, co brali udział w pierwszych "Wiankach", warto przypomnieć sobie, jak to się wówczas odbywało. Juź od godz. 4-ej popołudniu wagony
    tramwajowe na dystansie "Plac Katedralny - Pośpieszka", acz zdublowane i do granic ostatecznych zapchane publicznością, zdobywano śród ogólnej wesołości szturmem, i tak to trwało aż do godz. 8-ej wieczorem. Nieświadoma rzeczy publiczność napróżno łamała sobie głowę, coby mogło ściągać tak licznych uczestników, skoro nie był to ani "Dziesiąty piątek", ani też doroczny fest i kiermasz pod kościołem św. Piotra i Pawła, dni nawet wyścigi konne
    Dujeżdzano do kresu, u wnijścia do ogrodu Pomologicznego, i tam parami lub gromadkami skierowywano się drożyną dość mozolną i pod górę, mniej więcej o pół wiorsty w prawo.
    Tę mozolną wędrówkę hojnie wynagradzał widok naraz uderzający przybysza. Obszerną, czystą i równą dolinę, obrzeźoną dokoła lasem młodocianym, ożywiało kilkadziesiąt lub kilkaset osób, śród których było mnóstwo barwnych plam lekkich toalet i kostjumów damskich. Dookoła obciągano dolinę drutem. nie tyle dla ochrony przed natręctwem niepożądanych uczęstników, co dla rozwieszania różnokolorowych lampjonów. Nawet u wejścia parokrotnie wznoszono ozdobną bramkę, gdzie gospodarze zabawy spotykali
    swych gości radośnem powitaniem i różami (dla pań). Na uboczu grzmiała orkiestra wojskowa
    zdobywając się na numery najmniej rażące, a nawet i specjalnie dobrane. Kilkanaście stołów i rzędy umyślnie na ten cel wzniesionych, dawało możność zmęczonym i łaknącym szukania wypoczynku i posiłku. Obsługiwano się wzajemnie na zasadzie bezwzględnej uprzejmości i równouprawnienia. To urządzenie skromnej uczty śród lasu kosztowało zawsze wiele pracy i wysiłków, gdyż wszystko bez wyjątku przywożono z miasta, nie wyłączając i wody źródlanej na samowary, podobne do kotłów fabrycznych. Bilet raz opłacony składką "śród swoich" dawał prawo ryczałtowe do wszelkich zabaw i używek. O godz. 8 1 / 2 czas schodził na zabawach, pełnych ruchu i wesołości. Ale niestety, nie było jeszcze wtedy Idnematografów i nie było miljonowych przedsiębiorstw filmowych, i skutkiem tego ogromna ilość przepięknych obrazów z naszej "Doliny Sobótek" pozostała nieznaną Natomiast z każdego roku mógł skrzętny zbieracz zdobyć coś nie coś z amatorskich zdjęć fotograficznych, które zapewne przechowały się aź dotychczas. O godz. 8 lub 9 rakiety zapowiadały pochód z góry przez las do obranej przystani nad Wilją. Oczywiście, maszerowano parami, - śmiem sądzić - nie przygodnie tylko składanemi. A na rzece obraz czarodziejski i zupełnie nowy. Setki barwnych i świetlisLych łampjonów połyskują na łodziach i barkach wraz z ogniami bengalskimi i płonącemi beczkami ze smołą, odbijając się po kilkakroć na powierzchni "naszych strumieni rodzicy" Rozgwar, gorączkowy pośpiech, ciągłe nawoływania, oderwane głosy komendy gospodarzy wodnych. Wyruszamy... przed nami, jako zapowiedź, płyną setki wianków, a każdy rozświetlony i w kolorową osłonę zaopatrzony. Chóry męskie i kobiece rozlegają się rozgłośnie i biegną ku miastu, aby wstrząsnąć każdą piersią polską i zbudzić w nich wiarę i ufność w lepszą dolę i przyszłość...Po opuszczeniu barek i łódek tylko 2/3 towarzystwa wracały ostatniemi tramwajami na "Dolinę" i tu doskonale się bawiono jeszcze godzin parę skakaniem przez ogniska, śpiewem i t. d. Dopiero o brzasku wracano gromadami do miasta z zasobem dobrych uczuć i myśli, które niejednemu, a może bardziej jeszcze niejednej, wystarczały na długo.

    Wianki w Wilnie 1905 rok
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 05.06.15, 16:39
    Kwiat paproci.

    Cudowna noc... noc czarów...
    z niebieskich obszarów
    gwiazd wianki,
    jak kochanek
    w oblicze kochanki
    patrzą w wodę srebrzystej rzeczułki...
    W księżyca blask złoty
    po przez wonnych traw sploty
    śpiących kwiatów całuje kielichy...
    Cyt!.. gwarzą drzewa...
    Głos ich cichy
    płynie. obszarem pól,
    szeroko się rozlewa
    w czarowny śpiew...
    Wietrzyka wiew
    wtórzy. ... -
    I płynie w dal
    tęsknota ból -
    za szczęściem...
    li
    szczęścia kwiat -
    Paproci kwiat
    zakwita...
    w sercu, co kocha...
    hej! w sercu...

    Józef Batorowicz
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 05.06.15, 16:44
    Nad ziemią naszą w przestworzach unosił się Czas. Zegar dziejowy wydzwaniał godziny życia,
    a ono igrało hałaśliwie, swarliwie, wesoło. Aż zdarzyło się, że na ziemię tę wstąpił wróg i wskazówki zegara zatrzymał...Niewola, martwota, ból, upokorzenie opanowały tę ziemię i miasto nasze. Ani wesołość rozbrzmiała na rozłogach łąk naszych, ani pieśń ochocza popłynęła drogą rzek naszych. Cierpiel1ie władną siłą przygniatało ludzi ku ziemi. Smutnym był Czas, - ale ścigłemi oczyma patrzył cierpliwie w przyszłość. I oto zdarzyło się, że najeźdźcy powinęła się noga Czas się poruszył, zabrzmiała pieśń wolności, zrazu nieśmiało, niosła się echem po wioskach, górach, dolinach, płynęła rzek łożyskiem, budziła uśpione, zagrzewała obumarłe..Wróg wszakże omdłał był tylko, - zerwał się więc szybko i zwalił ciężką pięść na karki zuchwałych. Znów odrętwienie i ból zapadły głęboko w duszę zwyciężonych i gniotły ją, cisnęły, poniewierały bez końca. Czas uchodził troską zdjęły Tu zdarzyło się oto po raz wtóry, że najezdżca legł i w konwulsyjnych drgawkach walczy ze śmiercią Czas się wstrząsnął, targnął duszami i wskazówki na zegarze poruszył. Męczennikom sprawy Narodowej uwieńczył skroń, ludowi przyniósł nadzieję i jednym dał miecz w rękę, drugim lemiesz, innym lutnię lub wiosło...I poszybowała pieśń zwycięska, pieśń wolncści, poniosła sią echem daleko. a z prądem wód posyła wieść dalej coraz dalej... Wianki! Wyludniły się wioski, opustoszały chaty, miasta się zaroiły, ciągnie tłum ponad rzekę, pieśniarze stroją lutnie, wioślarze silne dłonie zbroją w wiosła, a nadobne dziewoje splatają wieńce, by je puścić w dzień wesela narodowego na wody naszej Wiłji...Czas wszystko mógł - bo miał czas.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 05.06.15, 16:49
    Baśń Świętojańska

    Cyt!.. o, cyt! już, słowiku, w gęstwinie
    ucisz swoje rozgłośne piosneczki,
    Baśń po lesie Świętojańska chodzi,
    kwiat cudowny zakwita paproci...
    Moc zaklęta z tchnieniem wiatru płynie,
    Dziw na leśne wyszedł nikłe stecki,
    Czar w srebrzystej
    się życa powodzi
    w dziuplach próchno zapala i złoci,
    Hen, nad leśną w gęstwinie skrytą strugą.
    pośród czeremch rozkwitłych i kalin-
    z latarkami snują się świetliki,-
    błędny ognik milczkiem się przekrada.
    W ciemnej toni błyska jasną smugą,
    między krzewy sunie dzikich malin,
    tam, gdzie młode zwarte zagajniki-
    i gdzieś w gąszczach om rocznych przepada.
    A Baśń chodzi sobie borem-lasem-
    het! po dawno zapomnianych drogach...
    Czar się ubrał w sznur paciorków szklany
    Dziw z za dębów patrzy wielko-oczy...
    I w Iiljowe dzwonki dzwoni czasem,
    gdy rozkwita na leśnych rozłogach
    kwiat paproci, kwiat zaczarowany,
    co swym blaskiem wzrok śmiertelny mroczy.

    Józef Batorowicz
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 05.06.15, 17:08
    Błędny ognik

    Tłumy publiczności fali nieustanną przewalały się po ogrodzie miejskim. Ku wieczorowi ciżba wzrastała. Orkiestry grzmiały na zmianę w różnych punktach. Tak zwane zabawy zbiorowe, które usiłowało urochonić szerokie koło gospodyń i gospodarzy, nie udawały się zupełnie. Ale ożywienie i zadowolenie panowały niezmiennie: oczekiwano na "Wianki" ognie sztuczne, żywe obrazy i wreszcie "Sobótki", lecz do tego potrzeba było cieniów nocy, po dniu przepięknym, ciepłym i rozmarzającym. Dekoracja z wspaniałych gór, wijącej się wstęgi wodnej i przebogatej zieleni drzew i kwiatów były wprost niesłychane. Natura, jako reżyser, była bajkowo szczodrą i niewzruszenie piękno siejącą. Batorówki studenckie, dzięki niezwykłej
    ruchliwości swych posiadaczy, zdawały się wypełniać ogród. Szczęśliwcy, którzy zasiadali ławki, nie opuszczali swych miejsc ani na chwilę, pełniąc jednocześnie obowiązki orjentacji i łączności dla młodszych członków rodziny, przyjaciół i znajomych. Właśnie do eleganckiej i ładnej kobiety podchodzi dwóch panów.
    - Irenko, mówi starszy, już dobrze siwy i jeszcze lepiej otyły-przyprowadzam ci kolegę w zawodzie i miłego towarzysza - doktór Zygmunt X
    D-r Zygmunt skłonił się wytwornie i ucałował podaną sobie rękę żony kolegi. Był wszakże jeszcze o wiele młodszym od swego towarzysza i jako wojskowy, zachował ruchy nieomal młodzieńca.
    - Czy nie widziałeś Heli?-zagadnęła męża po wymianie kilku zdań z nowoprzybyłym.
    - Nawet kilka razy. Bądź spokojna-nie przepadła, powinna tu być wkrótce, gdyż uprzedziłem ją, że wkrótce opuścimy ogród.
    - Ty sam chyba, gdyż ja muszę dla Heli...
    - O nic z tego nie będzie! Wieczory tu nad rzeką bywają chłodne i musisz wrócić do domu, co zaś do Heli, o ile zechce tu zostać, może zostać z kolegami i przyjaciółkami, którzy ją odprowadzą do domu. .
    Po chwili przypadł kłopot rodziny. Śliczna, zgrabna szatynka, wykapana mamusia. Śmiały się jej oczy, cała figura jakby tańczyła bez ustanku, a z ust leciały wykrzykniki.
    - Mamusia już idzie... szkoda.. teraz będzie najładniej. Jak się ściemni, machniemy sobie w kółku swojem kilka turów walca na to już nie pójdziemy szukać świetlików, a może za to pomyślimy o walczyku, mazurze i skakaniu przez ogień. Na boisku tenisowym... a może i mazura. Muzykę już pozyskaliśmy.., Mamusiu, a potem chlaśniemy sobie przez ogień...
    No, dobrze! niech się pan rozchmurzy, dziś nie można być w złym humorze lub smutnym...Prosiła tak serdecznie i tkliwie, dotykając
    - No. nie wiem, bo mamusia nigdy już tego pana nie spotkała, ale go zawsze z przyjemnością wspomina.
    - A on jak wspomina pani mamusię?
    - Czy pan się na mnie za co gniewa?
    Pan doktór się wstrząsnął, jakby w inną skórę włażąc. Przystanął pod drzewem, w mroku zupełnym i ujął tę rączkę swawolną.
    - Na wszystko zgoda! pójdziemy szukać świetlików, lecz jeśli je znajdziemy, co wzamian od pani otrzymam?
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 05.06.15, 17:20
    Chwyciłeś mię w gorące swoje dłonie.
    W ogień. lub za ogień lecimy jak dwie ćmy.
    Drżą serca w nas. sośnina smolna plonie.
    Nad ogniem brzozy cień. a w ogniu
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 05.06.15, 17:23
    Czarodziejskiej pieśni zdroje,
    Rozsypane w łzy perliste,
    Płyną! rzewne, słodkie, czyste
    W roztęsknione serce moje.
    Czarodziejskie pieśni twoje.
    Wulkanicznej duszy falą
    Drżą płomienne pieśni twoje,
    To chychoczą, to się żalą...
    Czarów pieśni twych się boję.
    Czarodziejskie pieśni twoje
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 05.06.15, 17:26
    Czarodziejskie cud dziewoi
    Z nurtem Wilji płyną pieśni;
    Faunowie mdleją leśni,
    Nimfa w bluszczów zwój się stroi.
    W noc Sobótek śnią syreny
    Swe misterja Backlinowe..
    W gajach ścichły już echowe
    Czarów twoich kantyleny-
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 05.06.15, 17:29
    Po wiankach

    Poco panu tyle książek?
    Wiochna dziewczę się spylało.
    A czy tobie, wiochno mila,
    kwiatków wonnych nie za mało?

    Słowikowi czy wystarczą
    W maju śpiewy. cudne trele?
    Czyż mu gruchań będzie wtedy
    Podług ciebie tak już wiele?

    Wiochna lilje, słowik arje,
    A ja lubię pieśni. książki,
    Chabry ocząt. róże ustek
    I twych włosów płowe wstążki.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 07.06.15, 18:51
    Jedną z najdawniejszych uroczystości, obchodzonych w świecie chrześcijańskim, jest święto Jana Chrzciciela. W zamarłych czasach pogaństwa, około tego czasu w którym dziś kościół nasz obchodzi uroczystość Św. Jana, praojcowie nasi, poganie, święcili z wielką okazałością. uroczystość bożka, lub jak niektórzy mieć chcą, bogini urodzajów kupały. Zwyczaje i obrzędy święta pogańskiego kupały, żywcem zastosowano do św. Jana Chrzciciela, który u ludu w legendach i klechdach, uważany jest za patrona urodzajów
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 07.06.15, 18:54
    Baśń ludu ze stron kieleckich wspomina o tym świętym, że kiedy był dzieckiem i rówieśnikiem Chrystusa, to wtedy dzieci na Jezus, czyniąc zadość jego prośbom, sprowadzał z nieba nasiona różnych ziół i kwiatów, które społem z maleńkim Janem zasiewał i które do czasów obecnych ludziom i zwierzętom wielce są przydatne. Z tego wiec powodu, lud uważa świętego Jana za szczególniejszego patrona urodzajów. Najbardziej że od 24 czerwca mniej więcej rozpoczynają się zbiory plonów, którym koszenie siana przoduje.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 07.06.15, 18:59
    W lasach gór Świętokrzyskich rośnie ziele podobne do mięty, nazwane przez lud zielem św. Jana, a po które czarownice odbywają podróż na Łysicę w wigilię Św. Jana. Uszczknięty wierzchołek ziela, w dzień ten ma mieć jakąś moc czarodziejską i dlatego zabobonni dokładają wszelkich starań, aby uszczknąć ziele które ma zapewnić skuteczność ich czarom.
Pełna wersja