Noc Kupały czy Walentynki?

  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:30
    Równie ciekawy dialog między kochankami może się odbywać przy konsumpcji banana. Nie bez powodu owoc ten budzi jednoznaczne skojarzenia z penisem. Jeśli nie, udekorujcie banan bitą śmietaną, czekoladą i dajcie się ponieść fantazji. Gdy wasza wyobraźnia zerwie się ze smyczy konwenansów, nawet marchewka (zwłaszcza ta ciepła) przyprawi was o dreszcz rozkoszy.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:31
    Nie powinno się zaręczać, a zwłaszcza brać ślubu w miesiącu, który nie ma w nazwie literki „r”. A jak jest z lutowymi walentynkami?
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:32
    Skąd wzięło się to „r”? Teorii jest wiele. Według jednej, „r” ma oznaczać rodzinę, tak więc najlepiej ją planować, biorąc ślub w miesiącu, który w nazwie zawiera tę literę.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:32
    Bardziej przekonujące wydają się teorie związane z naturą. Otóż w dawniejszych czasach śluby odbywały się najczęściej po żniwach, kiedy zboża i siano zostały zebrane, warzywa i owoce przetworzone, więc można było sobie pozwolić na odpoczynek i zabawę. Wczesną wiosną i w okresie, kiedy nadchodziła ciężka praca w polu, nie było na to czasu. Czyli w miesiącach takich jak Maius, Junius, Julius, Augustus (obowiązywały nazwy łacińskie), ślubów nie brano. I właśnie one nie miały w sobie „r”.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:33
    Poza tym dawniej z zasady dziewięć miesięcy po ślubie rodziło się pierwsze dziecko. I gdyby miało zostać poczęte w maju czy czerwcu, urodziłoby się na przednówku. A przednówek, jak wiadomo, był siermiężny i ubogi, więc rozwojowi niemowlęcia nie sprzyjał. Ktoś powie, ale coś się tu nie zgadza – polski luty jest bez „r”, a łaciński Februarius „r” ma. I jak to rozgryźć? Cóż, pewnie właśnie dlatego walentynkowe śluby jednym wróżą dobrze, innym niestety nie.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:33
    W walentynki w 1998 roku pobrali się aktorka Sharon Stone i Phil Bronstein, szef gazety „San Francisco Chronicle”. Oboje po przejściach, oboje przekonani, że tym razem odnaleźli swoje szczęście. Nie na długo. Już wkrótce Phila zaczęto częściej widywano w towarzystwie młodszych od Sharon blondynek, a do jej uszu co i raz dochodziły plotki, że mąż ją zdradza.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:33
    Początkowo mu wybaczała, ale wreszcie straciła cierpliwość. Kolejne próby pojednania kończyły się fiaskiem. Po sześciu latach przepychanek para się rozwiodła. A Phil, oskarżając Sharon o rozbicie małżeństwa, zażądał od niej pół miliona dolarów. Co o tyle szokowało, że tuż przed ślubem publicznie oznajmił, że pieniądze nigdy nie miały dla niego znaczenia. I ma wystarczająco dużo swoich, żeby nie prosić o nie żony.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:34
    Także w walentynki 2009 roku w paryskim ratuszu skromny ślub wzięli aktorka Salma Hayek i miliarder Francois Henri Pinault (na zdjęciu). Para ponownie powiedziała sobie „tak” 25 kwietnia tego samego roku w Wenecji. Tym razem z pełną pompą. A wśród 150 gości znaleźli się m.in. Penélope Cruz, Anne Wintour, Antonio Banderas, ex prezydent Francji Jacques Chirac. I już kilka miesięcy potem nastąpił koniec bajki o pięknej Meksykance i bogatym księciu. Jak się okazało, mąż zdradzał aktorkę na lewo i prawo. I co gorsza, miał nieślubne dziecko, czego oczywiście jej nie powiedział. Salma skomentowała to krótko: – Po prostu, walentynki są przereklamowane…
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:34
    Walentynkowy ślub wzięli piosenkarz Elton John i Renate Blauel w 1976 roku (jeszcze wtedy Elton deklarował, że jest biseksualistą). Cztery następne lata zajęło mu poszukiwanie własnej orientacji seksualnej. Aż wreszcie zrozumiał, że jednak jest homoseksualistą i doszło do rozwodu. W tym przypadku – ku zadowoleniu obu stron.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:35
    Podobne przykłady można mnożyć: Meg Ryan, Prince, Keri Russell… Najpierw zaręczyny, ślub (często jedno i drugie w walentynki), a potem rozstanie. Ale bywa też inaczej.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:35
    Ich ślub śmiało można porównać ze ślubem księcia Williama i Kate, tak był wspaniały!”. Tak pisała prasa o ceremonii zaślubin piosenkarki Halinki Mlynkovej i czeskiego producenta muzycznego Leszka Wronki. I choć z pewnością było w tym sporo przesady, to uroczystość była olśniewająca. Wśród zaproszonych 700 gości byli m.in. piosenkarze Karel Gott i Ewa Farna. Państwo młodzi włożyli sobie na palce obrączki warte 50 tys. zł, a panna młoda trzykrotnie przebierała się w imponujące kreacje.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:35
    Ich miłość, którą ślubowali sobie w walentynki 2015 roku, wciąż kwitnie czego dowodem jest wspólnie wydana płyta „Po drugiej stronie lustra”. Ale nie zapeszajmy. Od ich ślubu upłynął zaledwie rok
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:36
    Podobnie rzecz ma się z innym walentynkowym małżeństwem. Słynny policjant ze „Złotopolskich”, Paweł Wawrzecki, kilka lat temu w walentynki ożenił się z mieszkającą w USA biznesmenką z branży farmaceutycznej, Izabelą Roman. Data ślubu, choć skromnego, okazała się dla nich szczęśliwa. Aktor zaś, który niechętnie mówi o swoim życiu prywatnym i do walentynek nigdy nie przywiązywał wagi, teraz przyznał, że to dla niego magiczna i dobra data.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:36
    W walentynki zaręczyła się (ślub był latem) prezenterka Agnieszka Popielewicz. Jej wybranek, wokalista Grzegorz Hyży, tak na portalu społecznościowym donosił o tym wydarzeniu: „Happy Valentine Day – zakochany w Agnieszce Popielewicz”.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:37
    ak to więc jest z tymi zaręczynami i ślubami? Jedno wydaje się oczywiste: jeśli ludzi łączy prawdziwe uczucie, daty nie mają znaczenia.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:37
    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/ATtIztHQt58Oy5eWvX.jpg
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:38
    Duńczycy mają hygge, Szwedzi lagom, Polacy „jakoś to będzie”. A fińskie sisu? To patent na szczęście.

    Katja Pantzar stoi na drewnianym pomoście wychodzącym w Morze Bałtyckie w jej nowym domu w Helsinkach. Choć słupek rtęci spadł do -10°C, ma na sobie tylko kostium kąpielowy, wełnianą czapkę, rękawiczki i skarpety z neoprenu. Za chwilę zejdzie po metalowej drabince do wyciętego w lodzie otworu, zanurzy się w wodzie. Będzie mieć wrażenie, że tysiące niewidzialnych igiełek kłują jej ciało. „Czuję, że żyję” – pomyśli w euforii. Gdyby dziesięć lat wcześniej ktoś powiedział Katji, że wieczory po pracy będzie spędzać na morsowaniu, zaśmiałaby się. Ona? Młoda, utalentowana, pracowita dziennikarka z apetytem na więcej? Jej życie w Toronto polegało głównie na pogoni – za sukcesami i celebrytami. Tych ostatnich tropiła także po godzinach pracy w modnych klubach. Po latach przyzna, że nie rozumie, jak mogła mierzyć udany wieczór liczbą wypitych drinków i spotkanych celebrytów.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:38
    I przyszła depresja



    Niespełna trzydziestoletnią Katję coraz częściej zaczynał ogarniać lęk – że nie jest dość piękna, chuda, bogata, że kariera nie tak spektakularna, jak ona by chciała. Na dodatek skończył się jej wieloletni związek, który lubiła opatrywać etykietą „poważny”. Rozpad relacji, oprócz złości i smutku, przyniósł też głębokie rozczarowania sobą. Lęk czuła w ciele: ściśnięta klatka piersiowa, duszności, nocne wybudzenia, uderzenia gorąca. Zdarzało jej się bez powodu wybuchnąć płaczem. Zalegać w łóżku, choć od kilku godzin powinna już być w pracy. Nie jeść przez cały dzień. Stała się zobojętniała. W gabinecie lekarskim usłyszała – depresja. Lekarz tłumaczył cierpliwie: to powszechna choroba, cierpi na nią trzysta milionów ludzi na całym świecie, wielu zdrowieje, pani też się uda, trzeba tylko zadbać o siebie. Ale jak?
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:39
    Odpowiedź pojawiła się niespodziewanie i nie wprost. Katja pochodzi z rodziny kanadyjsko-fińskich imigrantów. Wraz z rodzicami często podróżowała do Finlandii, ma paszport Unii Europejskiej. Pomyślała: a gdyby tak zmienić otoczenie i wyjechać na rok do Europy? Gdy znalazła ofertę pracy na stanowisko redaktorki anglojęzycznego czasopisma w Helsinkach, nie zastanawiała się. Kupiła bilet w jedną stronę. Wkrótce dowiedziała się, czym jest sisu i wywróciła swoje życie do góry nogami.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:39
    Hartowanie ciała i ducha


    To nie duńskie hygge. Tu nie chodzi o kolekcjonowanie drobnych przyjemności i pomnażanie zadowolenia, o przytulność, komfort, błogostan. Żadne ciepłe skarpetki z kaszmiru, wieczory przy kominku i blasku świec z ulubioną książką, drożdżówki z cynamonem i kubek gorącego kakao. To nie szwedzkie lagom. Owszem, szukanie równowagi w każdej sferze życia jest ważne. Ważne, żeby było nie za dużo, nie za mało, lecz w sam raz, ale nie to jest istotą sisu.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:39
    Sisu jest przedstawiane jako fiński patent na szczęście. To uboga definicja. Pełniejszej szukała Katja po przeprowadzce do Helsinek, a swoimi odkryciami dzieli się w książce „Odnaleźć sisu. Fiński sposób na szczęście przez hartowanie ciała i ducha” wydanej w 2018 roku. Dla Finów sisu jest czymś naturalnym, tak zwyczajnym jak oddychanie czy chodzenie. To rodzaj codziennej wytrwałości i wytrzymałości w staraniach, żeby wszystko szło gładko, nawet gdy mamy gorszy okres w życiu. Tu nie chodzi o rywalizację czy zwycięstwo w maratonie – słyszała często w odpowiedzi na swoje pytania. Sisu to zacięty upór i szalona odwaga w dążeniu do celu. Także rezerwuar ukrytej siły, do którego można sięgnąć w obliczu problemów.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:40
    Zacięty upór i determinacja


    Gdy Finowie próbują wytłumaczyć nie-Finom, czym jest sisu, podają często przykład lekkoatlety i mistrza olimpijskiego Lassego Viréna, który na igrzyskach olimpijskich w Monachium w 1972 roku przewrócił się podczas biegu na 10 tysięcy metrów. Virén nie tylko wstał i wrócił do biegu, ale jeszcze zdobył złoty medal i ustanowił nowy rekord świata. Fiński sportowiec wykazał się zaciętym uporem i niezwykłą determinacją w dążeniu do celu. Zdeterminowani byli też żołnierze armii fińskiej, którzy na przełomie lat 1939/1940 odparli inwazję radziecką na Finlandię. Sowieci mieli trzy razy więcej żołnierzy, trzydzieści razy więcej samolotów i sto razy więcej czołgów. Słupek rtęci spadł do -40°C. Na północy kraju zapadła noc polarna. Wygrać w takich warunkach? Niemożliwe. A jednak sisu – nieustępliwość i wytrwałość w obliczu wyzwania – dało o sobie znać. Ale może ono też przybierać mniej spektakularne formy – jak jazda na rowerze do pracy w każdych warunkach pogodowych. Kąpiele w morzu o każdej porze roku. Wycieczki za miasto, nawet gdy pada.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:40
    Sisu może mieć też swoje ciemne strony. Przesadny upór w dążeniu do celu sprawia, że z pola widzenia znikają inni ludzie. Trudno prosić o pomoc, będąc przekonanym o swojej samowystarczalności. Trudno też udzielać pomocy innym – niech sobie radzą, przecież są twardzi jak my. Ekstremalne dążenie do sisu prowadzi więc do alienacji i samotności. Natomiast „sisu środka”, zdaniem Katji, do szczęścia.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:41
    Czy można się tego nauczyć?

    Po przylocie do Helsinek Katja pobiegła do lekarza po receptę na antydepresanty. Ale on przekonywał, że może obejść się bez pigułek. Niech Katja spróbuje zmienić swój styl życia i dietę. Nie pomoże – wtedy sięgnie po antydepresanty. „Zanim przeniosłam się do krajów nordyckich, nie przyszło mi do głowy, że mogłabym uporać się z bólem fizycznym, jak migreny czy skurcze, albo emocjonalnym, jak przygnębienie czy niepokój, bez pigułki lub naciągając kołdrę na głowę” – pisze w swojej książce. Postanowiła jednak spróbować żyć inaczej niż dotychczas. W zgodzie z naturą i sobą. Tak Katja Pantzar weszła na drogę do sisu.
  • madohora Re: Noc Kupały czy Walentynki? 19.02.23, 20:42
    Droga do sisu

    Pierwszy krok

    Przez większość życia mieszkała w Kanadzie, gdzie podobnie jak w wielu zachodnich krajach bez samochodu ani rusz. Chodzenie zredukowała do minimum. Na inne aktywności nie miała czasu ani ochoty. Aż w Finlandii poznała nowe pojęcia, od których zaczęła zmieniać swoje nawyki. Liike on lääke po fińsku oznacza „ruch jest lekarstwem”, hyötyliikunta – gimnastykę uprawianą przy okazji. Katja nie odkryła nowego lądu. Nie od dziś wiadomo, że regularna aktywność fizyczna pozytywnie wpływa na ogólny dobrostan i zapobiega wielu chorobom. Często bywa jednak przedmiotem specjalnych zabiegów – wyjścia na siłownię, układania programu ćwiczeń, zajęć z trenerem. Jeszcze jednym obowiązkiem. Czasem kusi, by się z niego wywinąć. Dlatego tak wiele osób ponosi klęskę na polu aktywności fizycznej. Co innego hyötyliikunta – tu ruch jest częścią codzienności i może przybierać mało spektakularne, ale bardzo pożyteczne formy, jak wchodzenie po schodach zamiast jazdy windą, chodzenie na krótkie spacery kilka razy w tygodniu, kilkuminutowe przerwy na gimnastykę w pracy. Ćwiczeń wykonywanych przy okazji może być więcej: sprzątanie, grabienie liści, odgarnianie śniegu, zbieranie grzybów i jagód, zabawy z dzieckiem. W autobusie, na spacerze, w łóżku, podczas oglądania telewizji. Zawsze i wszędzie można dyskretnie wykonać kilka ćwiczeń rozciągających. Wreszcie – rower. Czym się tu zachwycać? W Polsce co druga osoba jeździ na rowerze. Ale czy co druga pokonuje nim drogę do pracy, po zakupy, do znajomych? Jak w Finlandii, gdzie prawie każdy ma samochód, ale nie rezygnuje z roweru, nawet gdy temperatura spada poniżej 20°C.
Pełna wersja