"Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol

    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 05.06.15, 16:35
      zamknięty
      Jeszcze jest wielu śród nas z tego grona, co brali udział w pierwszych "Wiankach", warto przypomnieć sobie, jak to się wówczas odbywało. Juź od godz. 4-ej popołudniu wagony
      tramwajowe na dystansie "Plac Katedralny - Pośpieszka", acz zdublowane i do granic ostatecznych zapchane publicznością, zdobywano śród ogólnej wesołości szturmem, i tak to trwało aż do godz. 8-ej wieczorem. Nieświadoma rzeczy publiczność napróżno łamała sobie głowę, coby mogło ściągać tak licznych uczestników, skoro nie był to ani "Dziesiąty piątek", ani też doroczny fest i kiermasz pod kościołem św. Piotra i Pawła, dni nawet wyścigi konne
      Dujeżdzano do kresu, u wnijścia do ogrodu Pomologicznego, i tam parami lub gromadkami skierowywano się drożyną dość mozolną i pod górę, mniej więcej o pół wiorsty w prawo.
      Tę mozolną wędrówkę hojnie wynagradzał widok naraz uderzający przybysza. Obszerną, czystą i równą dolinę, obrzeźoną dokoła lasem młodocianym, ożywiało kilkadziesiąt lub kilkaset osób, śród których było mnóstwo barwnych plam lekkich toalet i kostjumów damskich. Dookoła obciągano dolinę drutem. nie tyle dla ochrony przed natręctwem niepożądanych uczęstników, co dla rozwieszania różnokolorowych lampjonów. Nawet u wejścia parokrotnie wznoszono ozdobną bramkę, gdzie gospodarze zabawy spotykali
      swych gości radośnem powitaniem i różami (dla pań). Na uboczu grzmiała orkiestra wojskowa
      zdobywając się na numery najmniej rażące, a nawet i specjalnie dobrane. Kilkanaście stołów i rzędy umyślnie na ten cel wzniesionych, dawało możność zmęczonym i łaknącym szukania wypoczynku i posiłku. Obsługiwano się wzajemnie na zasadzie bezwzględnej uprzejmości i równouprawnienia. To urządzenie skromnej uczty śród lasu kosztowało zawsze wiele pracy i wysiłków, gdyż wszystko bez wyjątku przywożono z miasta, nie wyłączając i wody źródlanej na samowary, podobne do kotłów fabrycznych. Bilet raz opłacony składką "śród swoich" dawał prawo ryczałtowe do wszelkich zabaw i używek. O godz. 8 1 / 2 czas schodził na zabawach, pełnych ruchu i wesołości. Ale niestety, nie było jeszcze wtedy Idnematografów i nie było miljonowych przedsiębiorstw filmowych, i skutkiem tego ogromna ilość przepięknych obrazów z naszej "Doliny Sobótek" pozostała nieznaną Natomiast z każdego roku mógł skrzętny zbieracz zdobyć coś nie coś z amatorskich zdjęć fotograficznych, które zapewne przechowały się aź dotychczas. O godz. 8 lub 9 rakiety zapowiadały pochód z góry przez las do obranej przystani nad Wilją. Oczywiście, maszerowano parami, - śmiem sądzić - nie przygodnie tylko składanemi. A na rzece obraz czarodziejski i zupełnie nowy. Setki barwnych i świetlisLych łampjonów połyskują na łodziach i barkach wraz z ogniami bengalskimi i płonącemi beczkami ze smołą, odbijając się po kilkakroć na powierzchni "naszych strumieni rodzicy" Rozgwar, gorączkowy pośpiech, ciągłe nawoływania, oderwane głosy komendy gospodarzy wodnych. Wyruszamy... przed nami, jako zapowiedź, płyną setki wianków, a każdy rozświetlony i w kolorową osłonę zaopatrzony. Chóry męskie i kobiece rozlegają się rozgłośnie i biegną ku miastu, aby wstrząsnąć każdą piersią polską i zbudzić w nich wiarę i ufność w lepszą dolę i przyszłość...Po opuszczeniu barek i łódek tylko 2/3 towarzystwa wracały ostatniemi tramwajami na "Dolinę" i tu doskonale się bawiono jeszcze godzin parę skakaniem przez ogniska, śpiewem i t. d. Dopiero o brzasku wracano gromadami do miasta z zasobem dobrych uczuć i myśli, które niejednemu, a może bardziej jeszcze niejednej, wystarczały na długo.

      Wianki w Wilnie 1905 rok
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 05.06.15, 16:39
      zamknięty
      Kwiat paproci.

      Cudowna noc... noc czarów...
      z niebieskich obszarów
      gwiazd wianki,
      jak kochanek
      w oblicze kochanki
      patrzą w wodę srebrzystej rzeczułki...
      W księżyca blask złoty
      po przez wonnych traw sploty
      śpiących kwiatów całuje kielichy...
      Cyt!.. gwarzą drzewa...
      Głos ich cichy
      płynie. obszarem pól,
      szeroko się rozlewa
      w czarowny śpiew...
      Wietrzyka wiew
      wtórzy. ... -
      I płynie w dal
      tęsknota ból -
      za szczęściem...
      li
      szczęścia kwiat -
      Paproci kwiat
      zakwita...
      w sercu, co kocha...
      hej! w sercu...

      Józef Batoroicz
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 05.06.15, 16:44
      zamknięty
      Nad ziemią naszą w przestworzach unosił się Czas. Zegar dziejowy wydzwaniał godziny życia,
      a ono igrało hałaśliwie, swarliwie, wesoło. Aż zdarzyło się, że na ziemię tę wstąpił wróg i wskazówki zegara zatrzymał...Niewola, martwota, ból, upokorzenie opanowały tę ziemię i miasto nasze. Ani wesołość rozbrzmiała na rozłogach łąk naszych, ani pieśń ochocza popłynęła drogą rzek naszych. Cierpiel1ie władną siłą przygniatało ludzi ku ziemi. Smutnym był Czas, - ale ścigłemi oczyma patrzył cierpliwie w przyszłość. I oto zdarzyło się, że najeźdźcy powinęła się noga Czas się poruszył, zabrzmiała pieśń wolności, zrazu nieśmiało, niosła się echem po wioskach, górach, dolinach, płynęła rzek łożyskiem, budziła uśpione, zagrzewała obumarłe..Wróg wszakże omdłał był tylko, - zerwał się więc szybko i zwalił ciężką pięść na karki zuchwałych. Znów odrętwienie i ból zapadły głęboko w duszę zwyciężonych i gniotły ją, cisnęły, poniewierały bez końca. Czas uchodził troską zdjęły Tu zdarzyło się oto po raz wtóry, że najezdżca legł i w konwulsyjnych drgawkach walczy ze śmiercią Czas się wstrząsnął, targnął duszami i wskazówki na zegarze poruszył. Męczennikom sprawy Narodowej uwieńczył skroń, ludowi przyniósł nadzieję i jednym dał miecz w rękę, drugim lemiesz, innym lutnię lub wiosło...I poszybowała pieśń zwycięska, pieśń wolncści, poniosła sią echem daleko. a z prądem wód posyła wieść dalej coraz dalej... Wianki! Wyludniły się wioski, opustoszały chaty, miasta się zaroiły, ciągnie tłum ponad rzekę, pieśniarze stroją lutnie, wioślarze silne dłonie zbroją w wiosła, a nadobne dziewoje splatają wieńce, by je puścić w dzień wesela narodowego na wody naszej Wiłji...Czas wszystko mógł - bo miał czas.
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 05.06.15, 16:48
      zamknięty
      Baśń Świętojańska

      Cyt!.. o, cyt! już, słowiku, w gęstwinie
      ucisz swoje rozgłośne piosneczki,
      Baśń po lesie Świętojańska chodzi,
      kwiat cudowny zakwita paproci...
      Moc zaklęta z tchnieniem wiatru płynie,
      Dziw na leśne wyszedł nikłe stecki,
      Czar w srebrzystej
      się życa powodzi
      w dziuplach próchno zapala i złoci,
      Hen, nad leśną w gęstwinie skrytą strugą.
      pośród czeremch rozkwitłych i kalin-
      z latarkami snują się świetliki,-
      błędny ognik milczkiem się przekrada.
      W ciemnej toni błyska jasną smugą,
      między krzewy sunie dzikich malin,
      tam, gdzie młode zwarte zagajniki-
      i gdzieś w gąszczach om rocznych przepada.
      A Baśń chodzi sobie borem-lasem-
      het! po dawno zapomnianych drogach...
      Czar się ubrał w sznur paciorków szklany
      Dziw z za dębów patrzy wielko-oczy...
      I w Iiljowe dzwonki dzwoni czasem,
      gdy rozkwita na leśnych rozłogach
      kwiat paproci, kwiat zaczarowany,
      co swym blaskiem wzrok śmiertelny mroczy.

      Józef Batorowicz
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 05.06.15, 17:08
      zamknięty
      Błędny ognik

      Tłumy publiczności fali nieustanną przewalały się po ogrodzie miejskim. Ku wieczorowi ciżba wzrastała. Orkiestry grzmiały na zmianę w różnych punktach. Tak zwane zabawy zbiorowe, które usiłowało urochonić szerokie koło gospodyń i gospodarzy, nie udawały się zupełnie. Ale ożywienie i zadowolenie panowały niezmiennie: oczekiwano na "Wianki" ognie sztuczne, żywe obrazy i wreszcie "Sobótki", lecz do tego potrzeba było cieniów nocy, po dniu przepięknym, ciepłym i rozmarzającym. Dekoracja z wspaniałych gór, wijącej się wstęgi wodnej i przebogatej zieleni drzew i kwiatów były wprost niesłychane. Natura, jako reżyser, była bajkowo szczodrą i niewzruszenie piękno siejącą. Batorówki studenckie, dzięki niezwykłej
      ruchliwości swych posiadaczy, zdawały się wypełniać ogród. Szczęśliwcy, którzy zasiadali ławki, nie opuszczali swych miejsc ani na chwilę, pełniąc jednocześnie obowiązki orjentacji i łączności dla młodszych członków rodziny, przyjaciół i znajomych. Właśnie do eleganckiej i ładnej kobiety podchodzi dwóch panów.
      - Irenko, mówi starszy, już dobrze siwy i jeszcze lepiej otyły-przyprowadzam ci kolegę w zawodzie i miłego towarzysza - doktór Zygmunt X
      D-r Zygmunt skłonił się wytwornie i ucałował podaną sobie rękę żony kolegi. Był wszakże jeszcze o wiele młodszym od swego towarzysza i jako wojskowy, zachował ruchy nieomal młodzieńca.
      - Czy nie widziałeś Heli?-zagadnęła męża po wymianie kilku zdań z nowoprzybyłym.
      - Nawet kilka razy. Bądź spokojna-nie przepadła, powinna tu być wkrótce, gdyż uprzedziłem ją, że wkrótce opuścimy ogród.
      - Ty sam chyba, gdyż ja muszę dla Heli...
      - O nic z tego nie będzie! Wieczory tu nad rzeką bywają chłodne i musisz wrócić do domu, co zaś do Heli, o ile zechce tu zostać, może zostać z kolegami i przyjaciółkami, którzy ją odprowadzą do domu. .
      Po chwili przypadł kłopot rodziny. Śliczna, zgrabna szatynka, wykapana mamusia. Śmiały się jej oczy, cała figura jakby tańczyła bez ustanku, a z ust leciały wykrzykniki.
      - Mamusia już idzie... szkoda.. teraz będzie najładniej. Jak się ściemni, machniemy sobie w kółku swojem kilka turów walca na to już nie pójdziemy szukać świetlików, a może za to pomyślimy o walczyku, mazurze i skakaniu przez ogień. Na boisku tenisowym... a może i mazura. Muzykę już pozyskaliśmy.., Mamusiu, a potem chlaśniemy sobie przez ogień...
      No, dobrze! niech się pan rozchmurzy, dziś nie można być w złym humorze lub smutnym...Prosiła tak serdecznie i tkliwie, dotykając
      - No. nie wiem, bo mamusia nigdy już tego pana nie spotkała, ale go zawsze z przyjemnością wspomina.
      - A on jak wspomina pani mamusię?
      - Czy pan się na mnie za co gniewa?
      Pan doktór się wstrząsnął, jakby w inną skórę włażąc. Przystanął pod drzewem, w mroku zupełnym i ujął tę rączkę swawolną.
      - Na wszystko zgoda! pójdziemy szukać świetlików, lecz jeśli je znajdziemy, co wzamian od pani otrzymam?
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 05.06.15, 17:19
      zamknięty
      Chwyciłeś mię w gorące swoje dłonie.
      W ogień. lub za ogień lecimy jak dwie ćmy.
      Drżą serca w nas. sośnina smolna plonie.
      Nad ogniem brzozy cień. a w ogniu
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 05.06.15, 17:23
      zamknięty
      Czarodziejskiej pieśni zdroje,
      Rozsypane w łzy perliste,
      Płyną! rzewne, słodkie, czyste
      W roztęsknione serce moje.
      Czarodziejskie pieśni twoje.
      Wulkanicznej duszy falą
      Drżą płomienne pieśni twoje,
      To chychoczą, to się żalą...
      Czarów pieśni twych się boję.
      Czarodziejskie pieśni twoje
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 05.06.15, 17:26
      zamknięty
      Czarodziejskie cud dziewoi
      Z nurtem Wilji płyną pieśni;
      Faunowie mdleją leśni,
      Nimfa w bluszczów zwój się stroi.
      W noc Sobótek śnią syreny
      Swe misterja Backlinowe..
      W gajach ścichły już echowe
      Czarów twoich kantyleny-
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 05.06.15, 17:29
      zamknięty
      Po wiankach

      Poco panu tyle książek?
      Wiochna dziewczę się spylało.
      A czy tobie, wiochno mila,
      kwiatków wonnych nie za mało?

      Słowikowi czy wystarczą
      W maju śpiewy. cudne trele?
      Czyż mu gruchań będzie wtedy
      Podług ciebie tak już wiele?

      Wiochna lilje, słowik arje,
      A ja lubię pieśni. książki,
      Chabry ocząt. róże ustek
      I twych włosów płowe wstążki.
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 07.06.15, 18:51
      zamknięty
      Jedną z najdawniejszych uroczystości, obchodzonych w świecie chrześcijańskim, jest święto Jana Chrzciciela. W zamarłych czasach pogaństwa, około tego czasu w którym dziś kościół nasz obchodzi uroczystość Św. Jana, praojcowie nasi, poganie, święcili z wielką okazałością. uroczystość bożka, lub jak niektórzy mieć chcą, bogini urodzajów kupały. Zwyczaje i obrzędy święta pogańskiego kupały, żywcem zastosowano do św. Jana Chrzciciela, który u ludu w legendach i klechdach, uważany jest za patrona urodzajów
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 07.06.15, 18:54
      zamknięty
      Baśń ludu ze stron kieleckich wspomina o tym świętym, że kiedy był dzieckiem i rówieśnikiem Chrystusa, to wtedy dzieci na Jezus, czyniąc zadość jego prośbom, sprowadzał z nieba nasiona różnych ziół i kwiatów, które społem z maleńkim Janem zasiewał i które do czasów obecnych ludziom i zwierzętom wielce są przydatne. Z tego wiec powodu, lud uważa świętego Jana za szczególniejszego patrona urodzajów. Najbardziej że od 24 czerwca mniej więcej rozpoczynają się zbiory plonów, którym koszenie siana przoduje.
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 07.06.15, 18:59
      zamknięty
      W lasach gór Świętokrzyskich rośnie ziele podobne do mięty, nazwane przez lud zielem św. Jana, a po które czarownice odbywają podróż na Łysicę w wigilię Św. Jana. Uszczknięty wierzchołek ziela, w dzień ten ma mieć jakąś moc czarodziejską i dlatego zabobonni dokładają wszelkich starań, aby uszczknąć ziele które ma zapewnić skuteczność ich czarom.
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 07.06.15, 19:03
      zamknięty
      W wigiliją Św. Jana, przed wschodem słońca, lud nasz po polach i łąkach zbiera b y li c ę którą następnie nad drzwiami domów i obór zatyka (w strzechę). Zwyczaj praktykuje się w tym, celu, aby odjąć moc czarownicom szkodzenia ludziom i bydlętom
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 07.06.15, 19:07
      zamknięty
      Bylica z czasów jeszcze pogańskich ma wielkie znaczenie u ludu stron naszych. Przystrajają nią wianki, które święcą się w uroczystości Wniebowzięcia N. Maryi P zwanej w ludowym języku Matką Boską z i e l n ą. Opasują zielem tym figury z wyobrażeniem ukrzyżowanego Chrystusa, a niekiedy i umarłemu człowiekowi wkładano ją do trumny.
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 07.06.15, 19:10
      zamknięty
      Lud z pod Kielc uczcił ziele to (od ktrórego niejedna także wieś otrzymała, nazwę) następującym wierszykiem;
      Trzewiczki - z byliczki,
      ponoczki z Krakowa,
      kawaler z Stobnicy
      I panna z Przemykowa
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 07.06.15, 19:12
      zamknięty
      Jedno jeszcze podanie przechowuje się o bylicy między ludem okolic tutejszych. W ubiegłych czasach przeszłości, kiedy lud większą niźeli obecnie odznaczał się cnotą, nie łożył on starań nad zabezpieczeniem swego dobytku przed ludźmi złej woli. I dlatego nie stawiał płotów z chrustu koło domów i pól, ale z b y l i c y w dzień św. Jana płoty grodził".
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 07.06.15, 19:15
      zamknięty
      Krom zbierania bylicy, po wielu , szczególnie w Pińczowskiem, praktykuje się zwyczaj p a l e n i a przy zmierzchu dnia, na miejscach wyniosłych, S o b ó t e k " (dziś wychodzący już z użycia).
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 07.06.15, 19:20
      zamknięty
      U mieszkańców siół zalegających ponadto gór Świętokrzyskich jest mniemanie,
      że w wigiliją, św. Jana zlatują, się czarownice na sabat na Łysicę dla odbycia narad, po skończeniu których odprawiają, bankiet wraz z biesami w zaczarowanym ogrodzie, który się mieści na wspomnianej górze.
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 07.06.15, 19:27
      zamknięty
      Już od poranku (w d, 23 czerwca) w wesołej i ludnej osadzie krakowskiej, na wszystkich twarzach malowało się oczekiwanie wieczora, na wszystkich ustach była Sobótka. Skoro tylko słońce spuściło się za góry, cała ludność wiejska, w świątecznym stroju, wyruszyła na najwyższy pagórek w bliskości wsi, Tu wzniesiono wielki stós drzewa, który za danym znakiem, ze wszech stron słomą podpalono. W tej chwili zabrzmiały skrzypce, a dziarska młodzież wiejska obu płci, podawszy sobie ręce wieńcem otoczyła ognisko, i wnet zaczęła się przesadzać w skokach, pląsach i śpiewach; było coś dzikiego a razem poetycznego w tym widoku, coś podobnego do tańca piekielnego duchów na łysej-górze, do obrzędu pogrzebnego dzikich ludów. Skoro stos ognia opadł, wtenczas tańczący zrobili opodal koło
      obok niego, a chłopaki niedorostki zaczęli przerażające widowisko, skakanie przez płomienienie coby łatwo smutne skutki mieć mogło; kilka godzin w noc trwało to igrzysko przy tlącem się drzewie; w uroczem czerwonawem pół-świetle taniec nie ustawał,
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 08.06.15, 16:37
      zamknięty
      Stoi lipeńka—stoi zielona,
      listeczki opuściła,
      Pod nią dziewczyna—pod nią jedyna,
      z rutki wianeczek wiła,
      Oj czego płaczesz—moja dziewczyno,
      ach cóż ci za niedola?
      Me płaczże Kasiu—smutnaśpo Jasiu,
      oj będziesz-ci go miała.
      0 mój Jasieńku—o mój jedyny!
      da stałać mi się szkoda,
      Uwiłam-ci ja—parę wianuszków,
      zabrała mi je woda.
      Moja dziewczyno—moja jedyno
      nie frasuj ty się o nie.
      Oj mam-ci ja mam—parę łabędzi,
      popłynąć one po nie.
      Już jeden płynie—po rokicinie,
      wianeczka sięgający,
      Już drugi płynie—aż się odchynie,
      wianka nie dostający.
      Łabędzie płyną—wianeczki toną,
      bystra je woda garnie,
      Moje wianeczki—z drobnój ruteczki,
      mam-li was stracić marnie?
      Łabędzie płyną—wianeczki giną,
      bystra je woda niesie;
      Nie masz wianeczka—moja Kasieczka,
      już ja cię nie pocieszę.
      Łabędzie wróćcie—serca nie smućcie!
      Wianeczka nie przyniosły,
      Tylko rąbeczek—to na czepeczek,
      na twoje złote włosy
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 08.06.15, 16:40
      zamknięty
      Hej! hej! łabędzie płyną, a z łabędziami
      płynie wianeczek,
      Kasi na czepeczek,
      aby siadła z niewiastami.
      Wyszła na pole, stanęła sobie,
      pod jaworem w chłodzie,
      I wyglądała swego Jasieńka
      z której strony przyjedzie.
      Oj jedzie, jedzie mój kochaneczek,
      po majowej dąbrowie;
      Oj płynie, płynie z czepkiem wianeczek,
      Kasieczce na głowę.
      Oj jedzie jedzie mój kochaneczek,
      po majowej dąbrowie,
      Rozpuścił-ci te strusie pióreczka
      konikowi po głowie.
      Oj nie żal mi tych strusich pióreczek,
      com je sobie rozproszył
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 08.06.15, 16:43
      zamknięty
      Jeno mi żal cię dziewczyno moja,
      com cię marnie opuścił.
      Koniczek lata, koniczek pląsa,
      na cugle następuje-
      Kasieńka plącze—Kasieńka krzyczy,
      i rączki załamuje.
      Kasieńku nie płacz, Kasieńku nie krzycz,
      nie psujże sobie główki:
      Weź se chusteczki, z mśj kieszoneczki,
      i utrzyj sobie oczki.
      Teraz chusteczka, i ta jedwabna,
      i ta nic nie pomoże.
      Mojój urody, mojej swobody,
      pożal się mocny Boże!
      Hej! hej! łabędzie płyną—a z łabędziami
      płynie wianeczek.
      Stoi kochaneczek,
      Kasiu moja Kasiu—między dziewczętami.
      Tak mi żal upłynie,
      jak ten wianek płynie
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 08.06.15, 16:46
      zamknięty
      Hej! hej! łabędzie płyną, a z łabędziami
      płynie wianeczek,
      Kasi na czepeczek,
      aby siadła z niewiastami.
      Wyszła na pole, stanęła sobie,
      pod jaworem w chłodzie,
      I wyglądała swego Jasieńka
      z której strony przyjedzie.
      Oj jedzie, jedzie mój kochaneczek,
      po majowej dąbrowie;
      Oj płynie, płynie z czepkiem wianeczek,
      Kasieczce na głowę.
      Oj jedzie jedzie mój kochaneczek,
      po majowej dąbrowie,
      Rozpuścił-ci te strusie pióreczka
      konikowi po głowie.
      Oj nie żal mi tych strusich pióreczek,
      com je sobie rozproszył
      Jeno mi żal cię dziewczyno moja,
      com cię marnie opuścił.
      Koniczek lata, koniczek pląsa,
      na cugle następuje-
      Kasieńka plącze—Kasieńka krzyczy,
      i rączki załamuje.
      Kasieńku nie płacz, Kasieńku nie krzycz,
      nie psujże sobie główki:
      Weź se chusteczki, z mśj kieszoneczki,
      i utrzyj sobie oczki.
      Teraz chusteczka, i ta jedwabna,
      i ta nic nie pomoże.
      Mojój urody, mojej swobody,
      pożal się mocny Boże!
      Hej! hej! łabędzie płyną—a z łabędziami
      płynie wianeczek.
      Stoi kochaneczek,
      Kasiu moja Kasiu—między dziewczętami.
      Tak mi żal upłynie,
      jak ten wianek płynie.
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 08.06.15, 16:49
      zamknięty
      Nasieję ja jarej ruty—w nowym ogrodzie,
      hej! hej! mocny Boże—-w nowym ogrodzie
      Uwiję ja dwa wianeczki—puszczę po wodzie,
      hej! hej! mocny Boże—puszczę po wodzie.
      Z tamtej strony jezioreczka—jadą, dworzanie,
      hej! hej! mocny Boże—jadą dworzanie.
      Jeden mówi do drugiego:—wianeczki płyną,
      hej! hej! mocny Boże—wianeczki płyną.
      Drugi mówi do trzeciego:—dziewczyna tonie,
      hej! hej! mocny Boże—dziewczyna tonie.
      Trzeci mówi do czwartego:—ja pójdę po nię,
      hej! hej! mocny Boże—-ja pójdę po nię.
      Hej jak skoczył, suknie zmoczył—i sam utonął,
      hej! hej! mocny Boże—i sam utonął.
      Oj idźże ty wrony koniu—z siodłem do domu,
      hej! hej! mocny Boże—z siodłem do domu.
      Nie powiadaj ojcu, matce—żem ja utonął,
      hej! hej! mocny Boże—żem ja utonął.
      Jeno powiedz wrony koniu—żem się ożenił,
      hej! hej mocny Boże—-żem się ożenił.
      Cóż tam było za żenienie?—w wodzie tonienie,
      hej! hej! mocny Boże—.v wodzie tonienie.
      Cóż tam była panna młoda?—ta bystra woda,
      hej! hej! mocny Boże—ta bystra woda.
      Cóż tam byli za drużbowie?—w wodzie rakowie,
      hej! hej! mocny Boże—-w wodzie rakowie.
      Cóż tam były za drucheńki?—w wodzie rybenki,
      hej! hej! mocny Boże—w wodzie rybeńki.
      Cóż były za muzykanty?—nad wodą dęby,
      hej! hej! mocny Boże—nad wodą dęby.
      Cóż tara było za łożeńko?—w wodzie dziarenko,
      hej! hej! mocny Boże—w wodzie dziarenko
      Cóż tam były za poduszki?—w wodzie kamuszki,
      hej! hej! mocny Boże—w wodzie kamuszki.
      Cóż tam była za pierzyna?—na wodzie trzcina,
      hej! hej! mocny Boże—na wodzie trzcina.
      W innej odmianie pieśń ta zaczyna się
      Są na boru fijołeczki—pójdziewa na nie,
      I uwijem parę wianków—na zalecanie.
      Uwiję ja parę wianków—puszczę na wodę,
      I zobaczę i zobaczę—kogo dostanę.
      Jeden mówi do drugiego:—wianeczek płynie
    • madohora Re: "Święte Ognie" (Sobótkowe) Wincenty Pol 08.06.15, 16:53
      zamknięty
      Dziewczę piękne na urodzie,
      Twarz jak dwie jagodzie,
      Stojała nad brzegiem rzeczki,
      I rzucała dwa wianeczki.
      Oj płyną, płyną!
      oj toną, toną!
      Marysia się smuci,
      bo już Jasio jej kochany,
      do swej dziewczyny,
      do swój jedynej,
      pewnie nie wróci!
      I rzuciła trzeci wianek.
      Oj czy po kolędzie
      jej Jasieuko ukochany,
      tam jak kościół malowany,
      brać z nią, ślub będzie?
      Wianek pływa]—wianek pływał,
      Jasio się zadumał.
      —Ty Jasieńku! ty mój pierwszy.
      —Jużci nie pójdę do inszój;
      pojedziewa do kościoła,
      moja Maryś niewesoła.
      Tam nam będą grać,
      i ślub dawać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja