madohora Re: Już jesień 25.09.10, 22:15 Babie lato Zdobi nitka siwizny głowę szpakowatą, A żona się uśmiecha mówiąc: "Babie lato..." Jan Izydor Sztaudynger Odpowiedz Link
madohora Re: Już jesień 25.09.10, 22:19 Liściu liściu osłoń mnie zielenią jestem jesienne nagie drzewo z zimna drżę wodo napój mnie jestem piaskiem gorącej suchej pustyni wiatr mnie przegarnia ręką ogrzej mnie ty który jesteś słońcem przed którym stoję ukryta w słowach jak w drzew cieniu źródło bijące Halina Poświatowska Odpowiedz Link
madohora Re: Już jesień 25.09.10, 22:22 Rozcinam pomarańczę bólu rozcinam pomarańczę bólu połową bólu karmię twoje usta głodni tak dzielą chleb spragnieni wodę uboga jestem - mam tylko ciało usta ściągnięte tęsknotą ręce - jesienne liście wyglądające odlotu rozcinam pomarańczę bólu sprawiedliwie na półgorzkim ziarnem karmię twoje usta Halina Poświatowska Odpowiedz Link
madohora Re: Już jesień 25.09.10, 22:50 Październik Nad ranem jeszcze bielał szron, A oto już się dzień płomieni. I stoi mój rówieśnik - klon W pozłocie słońca i jesieni. Jastrzębie, wypatrując cel, Jak dwa przecinki tkwią w bezkresie. I resztką sił wesoły chmiel Po drzewach do nich w górę pnie się. Obłoki wolno suną wpław Jak rozsypane piórka gęsie, A w dole, popatrz - usnął staw I znieruchomiał cały w rzęsie. Nad polną drogą nagi grab Wyciąga sęki uroczyście I dźwięczy śmiech rumianych bab Odmiatających suche liście. Zaczepny szczeniak w gąszczu traw Z indykiem śmieszną walkę stacza, A wierzba zapatrzona w staw Nie widzi tego - i rozpacza. Przelatujące stado wron Rzuca na trawę smugi cieni, I stoi mój rówieśnik klon W pozłocie słońca i jesieni. Sklepioną dłonią skupiasz cień Nad zapatrzonym w górę wzrokiem, Ale już wkrótce zgaśnie dzień W niebie na pozór tak wysokim. Z moczarów, z okolicznych łąk O zmierzchu wczesny chłód przenika, I szybko spada słońca krąg W pobliskie mroki października. Dnia jutrzejszego mądry sens Wypełnia noc jak szept miłosny I w twoich oczach, w cieniu rzęs Czytam zapowiedź nowej wiosny Jan Brzechwa Odpowiedz Link
madohora Re: Już jesień 25.09.10, 22:58 L i s t o p a d Złote, żółte i czerwone Opadają liście z drzew, Zwiędłe liście w obcą stronę Pozanosił wiatru wiew. Nasza chata niebogata, Wiatr przewiewa ją na wskroś, I przelata i kołata, Jakby do drzwi pukał ktoś. W mokrych cieniach listopada Może ktoś zabłąkał się? Nie, to tylko pies ujada. Pomyśl także i o psie. Strach na wróble wiatru słucha, Sam się boi biedny strach, Dmucha plucha-zawierucha, Całe szyby stoją w łzach. Jakiś wątły wóz na szosie Ugrzązł w błocie aż po oś, Skrzypią, jęczą w deszczu osie, Jakby właśnie płakał ktoś. Mgły na polach, ciemność w lesie, Drga jesieni smutny ton, Przyjdzie wieczór i przyniesie Sny i mgły, i stada wron. Wyjść się nie chce spod kożucha, Blady promyk światła zgasł, Dmucha plucha-zawierucha, Zimno, ciemno, spać już czas. Jan Brzechwa Odpowiedz Link
madohora Re: Już jesień 25.09.10, 23:01 Jesień O, jakie rzewne widowisko: Czerwone liście za oknami I cienie brzóz, płynące nisko Za odbitymi obłokami. Pies nie ujada. Zły i chory Omija cienie października, Na tykach ciepłe pomidory Są jak korale u indyka, Na babim lecie, zawieszonym Między drzewami jak antena, Żałośnie drga wyblakłym tonem Niepowtarzalna kantylena, Rzednąca trawa, blade dzwońce, Rozklekotane późne świerszcze, I pomarszczone siwe słońce, I ja - piszący rzewne wiersze. Jan Brzechwa Odpowiedz Link
madohora Re: Już jesień 25.09.10, 23:06 Dzień Zaduszny Kiedy miedzianą rdzą Pożółkłych jesiennych liści więdną obłoki, Zgadujemy, czego od nas obłoki chcą, Smutniejące w dali swojej wysokiej. Na siwych puklach układa się babie lato, Na grobach lampy migocą umarłym duszom, Już niedługo, niedługo czekać nam na to, Już i nasze dusze ku tym lampom wkrótce wyruszą. Jeżeli życie jest nicią - można przeciąć tę nić, I odpłynąć na obłoku niby na srebrnej tratwie... Ach, jak łatwo, ach, jak łatwo byłoby żyć, Gdyby nie żyć było jeszcze łatwiej! Jan Brzechwa Odpowiedz Link
madohora Re: Już jesień 25.09.10, 23:14 Zasnuły się senne góry Zasnuły się senne góry W mgławą jesienną oponę - Słońce nad nimi się pali, Wyzłaca pola skoszone. Kurz opadł na jasionach, Na brzozach liść się czerwieni O smutna godzino rozłąki, O smutna, cicha jesieni! Odchodzę, bo czas mnie woła... Ślad po mnie czyż tu zostanie? O góry, o pola skoszone, O ciche, smutne żegnanie. Jan Kasprowicz Odpowiedz Link
madohora Re: Już jesień 25.09.10, 23:23 Złota jesień Brąz się zakrada między trawy, słońce żółci liście jaworów. Podobne chmurom małe stawy skrywają na dnie ciszę wieczoru. Wrzesień minął, nadszedł październik, nić białą lato snuje jesieni. Czas na rozłąkę ludzi niewiernych, nim mróz uczucia w sople zamieni. Na pojednanie czas, na zgodę serc, którym spokój nadzieje mości. W te dni powrócić musi młodość do kraju pięknej dalekości. Ciesz się, że słońce zwycięża słotę i świat jak jabłko w dłoniach trzyma. Bowiem po dniach jesieni złotej nadejdzie skuta srebrem zima. Jan Kasprowicz Odpowiedz Link
madohora Re: Już jesień 25.09.10, 23:30 Chodzący w ten czas jesienny Chodzący w ten czas jesienny Po ściernisk zżółkłej pustyni Miewam niekiedy wrażenie, Iż pustka w mej duszy się czyni. Może to złuda upiorna, Co innych już nie zadziwia, Zrodzona z widm drzew nadrzecznych, Z ich powiędłego liściwia? Może to koszmar tylko, Zesian na człeka, co wszytek Pełen był pychy niewczesnej, Ze mnogi już zgarnął dobytek? Nie będę się pytał o to - Wiew suche trawy potrąca; Snadź wysuszyła mi duszę Ta jesień ciszę niosąca. Czy padnę jak gałąź odcięta, Czy w bujny się ogród rozplenię - Żem duszę swą wyjałowił, To miewam niekiedy wrażenie. I lękam się o jej losy, O przyszłość niespodziewaną, Gdy ręce opadną zgrzybiałe, Gdy stopy w niemocy staną. Jakiego tchu też zachwyci I jakim głosem zawoła, Skoro jej oczy rozwidni Płomienny miecz Archanioła? Czy wstydem się spali, czy duma Szczęsne jej wnętrze rozeprze, Skoro Majestat Sądu; Oddzielać będzie, co lepsze? Kiedy Potęgi Majestat Złoży swą dłoń na jej ramię, Wytrzyma-li próbę tej wagi, Czy też się pod nią załamie? Gdy trwania wiecznego nadzieja Do głębi jej dotrze, do dna, Nie będzie-li szepnąć zmuszona: "Ja tego nie jestem godna"? Takie mnie dręczą pytania, Te nieodparte męczarnie, Ilekroć mnie ciszy potrzeba, Jesienną wonią ogarnie. I oto widząc w tym polu, Jak brat mój zagon swój orze, Chciałbym, ażeby w mą duszę, Pługi się wryły Boże. Rząd radeł jak świat ogromnych, A twardych jak brak zmiłowania Na niebie w godzinę, pomsty Niech wnętrze mej gleby odsłania. Niech skibę odwala za skibą, Bruzdy swym żłobi żelazem, Głębokie jak żądza, by nimi Bóg chodził z człowiekiem razem. Nie będę miał wówczas wrażenia, Ze jesień ta ciszę niosąca Na nic się zdobyć nie umie, Tylko liść zwiędły roztrąca. Że stwarza-li widma nadrzeczne Drzew wczoraj pełnych żywota I że-li w szychy się stroi, Choć tak na pozór złota. Nie będę miał wówczas wrażenia, Czy prawdą jest ono, czy złudą, Żem duszę swą wyjałowił Jak glebę ponadmiar chudą. Jan Kasprowicz Odpowiedz Link
madohora Re: Już jesień 25.09.10, 23:33 Dzikie gęsi Gromadzi się tuczą Nad moim jesionem, Dzikie gęsi pogęgują W powietrzu omglonem. Oczy moje płyną Siadami ich klucza, A nad drogim mym jesionem Gromadzi się tuczą. Jeszcze ci on nie zwiądł, Zieleni się jeszcze, Jakby mówił, że przedwczesne Gęganie złowieszcze. Że tu nie tak prędko Pojawia się grudnie, Choć uchodzą stada gęsi W słoneczne południe. Azali tak prawda W oczy się nam śmieje, Czy też witać trzeba starą, Kłamliwą nadzieję? Nadzieja czy prawda, Któż by myślał o tem, Gdy na polach jeszcze leżą Jęczmiona pokotem. Ale patrzaj, patrzaj, Jak się naród krząta, By je zebrać jak najprędzej Do suchego kąta. Uczą go rozumu, Przezorności uczą Dzikie gęsi, co uchodzą Przed zimową tuczą. Słyszę ich gęganie W powietrzu omglonem, Nad mą łączką, nad tymotką, Nad moim jesionem, Zali się raduje Klucz dzikiego ptactwa, Że nie ujrzy, jak mrzeć będą Te moje bogactwa? A może i one Czują smętek w duszy, Chociaż dziś już odlatują, Nim je śnieg oprószy. Od rzeki i od bagnisk, Od jezior, moczarów Płyną stada dzikich gęsi Do słonecznych żarów. Jan Kasprowic Odpowiedz Link
madohora Re: Już jesień 25.09.10, 23:51 Chorału Bacha słyszę dźwieki Chorału Bacha słyszę dźwięki, Na niebo ciągną szare mgły, I wszystko mi już leci z ręki: Miłość i rozkosz, prawda, sny. I w którąkolwiek pójdę stronę, Wszędzie jesienny chrzęści chrust. A jeszcze nic nie załatwione I nie odjęte nic od ust. Patrz! Dzikiej róży krzak serdeczny W wichurze zeschły traci liść. Ach! I Sąd jeszcze Ostateczny, Na który trzeba będzie iść. Jan Lechoń Odpowiedz Link
madohora Re: Już jesień 25.09.10, 23:54 B-moll Wieje między aleje wiatr listopadowy, Zawiewa śnieg, co zimnem do głębi przenika, Ach! ileż mi to razy już przyszło do głowy, Że to jest właśnie polska prawdziwa muzyka. I czuję was jak wczoraj, o powiewy wiatru, Widzę płomień czerwony i trójnóg ozdobny, I słyszę, jak z balkonu Wielkiego Teatru Orkiestra gra powoli polski marsz żałobny. I jego ton ostatni przypominam sobie, Ten akord przeraźliwy, co chwilę wyraża, Gdy wszyscy się powoli rozchodzą z cmentarza I tylko jeden człowiek zostaje przy grobie. Jan Lechoń Odpowiedz Link
madohora Re: Już jesień 25.09.10, 23:58 Sprzeczka Już zimny dzień jesienny zaczyna omdlewać I w myślach szukam kształtu twej drogiej postaci, I ból, co mną nurtuje, wszechwładną moc traci. Pójdziemy do ogrodu. Nie warto się gniewać. Patrz, księżyc nad jezioro zza chmury wypływa, W milczeniu stoi ogród jak mlekiem oblany, I tylko czasem, z trzaskiem pękają kasztany. Wsłuchujemy się w tę ziemię; jest chyba szczęśliwa. W akacje płynie fala zimnego przewiewu - Ach, niechaj nas przepływa, ach, niechaj w nas wieje I niechaj nas oczyszcza, jak z liści aleje - Nas, ślepych na swą miłość, pobladłych od gniewu Jan Lechoń Odpowiedz Link