700 metrów pod ziemią i..okolicznościowe monety?:(

29.09.10, 18:25
zamknięty
Jak się żyje 700 metrów pod ziemią
Środa, 29 września
5 sierpnia 2010 roku w chilijskiej kopalni San Esteban, położonej niedaleko miasta Copiapo, ponad 800 km od Santiago, stolicy Chile, zawalił się chodnik. Na zmianie pracowało wtedy 33 górników.
Przez 17 dni mężczyźni nie dawali znaku życia, a członkowie ekipy ratunkowej przygotowywali rodziny górników na najgorsze.
22 sierpnia okazało się jednak, że mężczyźni żyją. Ratownicy, którzy wprowadzili do wnętrza kopalni przewód mający zarejestrować to, co dzieje się na głębokości 688 metrów, potwierdzili, że dostali od górników wiadomość.
- Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby ich uratować. I na końcu okazało się, że się nam udało - powiedział AP Rodrigo Carreno, jeden z kopiących otwór, którym nadeszła dobra wiadomość.
Chile płacze z radości
Publicznie przeczytał ją Sebastian Pinera, prezydent Chile. 36-letni górnik Mario Gomez napisał: "Jest nas tutaj 33. Wszyscy mamy się dobrze i jesteśmy zdrowi". Na odwrocie kartki znajdowała się wiadomość do żony Gomeza, Lilii Ramirez. Przebywający na głębokości niespełna 700 metrów mężczyzna zapewnił żonę o swojej miłości.
Rozmiar tekstu: A A A
Jak się żyje 700 metrów pod ziemią
Środa, 29 września
5 sierpnia 2010 roku w chilijskiej kopalni San Esteban, położonej niedaleko miasta Copiapo, ponad 800 km od Santiago, stolicy Chile, zawalił się chodnik. Na zmianie pracowało wtedy 33 górników.
Uwięzieni górnicy, 17 września 2010
Uwięzieni górnicy, 17 września 2010 /Getty Images

Przez 17 dni mężczyźni nie dawali znaku życia, a członkowie ekipy ratunkowej przygotowywali rodziny górników na najgorsze.

22 sierpnia okazało się jednak, że mężczyźni żyją. Ratownicy, którzy wprowadzili do wnętrza kopalni przewód mający zarejestrować to, co dzieje się na głębokości 688 metrów, potwierdzili, że dostali od górników wiadomość.
czytaj dalej


- Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby ich uratować. I na końcu okazało się, że się nam udało - powiedział AP Rodrigo Carreno, jeden z kopiących otwór, którym nadeszła dobra wiadomość.

Chile płacze z radości
Publicznie przeczytał ją Sebastian Pinera, prezydent Chile. 36-letni górnik Mario Gomez napisał: "Jest nas tutaj 33. Wszyscy mamy się dobrze i jesteśmy zdrowi". Na odwrocie kartki znajdowała się wiadomość do żony Gomeza, Lilii Ramirez. Przebywający na głębokości niespełna 700 metrów mężczyzna zapewnił żonę o swojej miłości.

- Kiedy minister powiedział, że mąż przesłał mi wiadomość, nie mogłam w to uwierzyć - powiedziała Lila Ramirez, której słowa zacytował Federico Quilodran, dziennikarz agencji Associated Press. - Wiem, że mój mąż jest silnym i doświadczonym górnikiem, ale kiedy będzie już po wszystkim - koniec z górnictwem - dodała.

- Dziś całe Chile płacze z radości - zakończył swoje przemówienie prezydent Pinera. Wszystkie chilijskie stacje telewizyjne i radiowe przerwały emisję programu, żeby poinformować o nawiązaniu kontaktu. Cieszyli się nie tylko członkowie rodzin górników, ale też zupełnie obcy ludzie. Największe światowe media, w tym amerykański "New York Times", hiszpański "El Pais", argentyński "La Nación", stacja BBC i agencja Reutersa poinformowały o wydarzeniu.
- Jestem szczęśliwa, bardzo szczęśliwa - powtarzała córka Gomeza. - Po raz pierwszy od wypadku będę mogła spokojnie spać - cieszyła się.
Dwie łyżki tuńczyka dziennie
Górnicy, którzy pracowali w San Esteban, kopalni miedzi i złota, przeżyli m.in. dzięki temu, że udało im się zachować spokój. Na czele grupy stanął 54-letni Luis Urzua. Każdego dnia mężczyźni żywili się dwiema łyżkami tuńczyka, kilkoma kęsami krakersów i brzoskwini oraz mlekiem. Racjami żywności, przeznaczonymi na dwa dni, dysponowali tak oszczędnie, że po 17 dniach nadal mieli resztki jedzenia.
Nie po raz pierwszy w historii górnikom udało się przeżyć tak długo pod ziemią (w 1983 roku w Chinach mężczyźni przetrwali 23 dni, w 2009, również w Chinach, 25), jednak po raz pierwszy od początku było wiadomo, że akcja wydobywania pracowników kopalni może potrwać nawet kilka miesięcy.
Rodziny czekają na powierzchni
Po nawiązaniu kontaktu ratownikom udało się wydrążyć kolejne dwa otwory. Jednym podawane jest powietrze, drugim lekarstwa i jedzenie, trzeci służy do komunikacji. Już kilka godzin po pierwszym kontakcie rodziny zasypanych mogły przesłać im listy.
- Napisałam do niego, żeby był cierpliwy, że jesteśmy tutaj na górze i czekamy - zdradziła treść listu Lila Ramirez. - Napisałam, żeby się nie martwił i żeby zachował spokój - dodała.
Żona Gomeza, podobnie jak rodziny innych górników, nie zamierzają oddalać się od kopalni. Rozbili prowizoryczny obóz, gdzie cały czas modlą się o swoich mężczyzn.
- Nigdzie nie pójdziemy dopóki ostatni górnik nie zostanie wydobyty - powiedziała Maria Segovia - jest tam 33 górników, a jeden z nich to mój brat.
Górnicy mogą rozmawiać z rodzinami codziennie. W piątki i w soboty organizowane są video-rozmowy, które trwają 8 minut.
Jim Carrey na depresję
Członkowie ekipy ratunkowej, która obejmuje obecnie ponad 300 osób, w tym psychologów z NASA, mających doświadczenie w pracy z osobami przebywającymi dłuższy czas w kosmosie, dbają o to, by górnicy wydostali się na powierzchnię w jak najlepszej formie.

Polska Agencja Prasowa opublikowała grafik mężczyzn, z którego wynika, że niemal każda minuta podziemnego życia jest dokładnie zaplanowana. Górnicy zostali podzieleni na 3 jedenastoosobowe zespoły, które pracują na zmianę. Część pracuje przy oczyszczaniu chodnika, część pilnuje drożności tuneli. Pozostały czas spędzają na oglądaniu telewizji (filmy są starannie dopierane przez psychologów tak, by nie powodować spadków nastroju - są to głównie komedie, m.in. "Maska" z Jimem Carreyem), rozmowach i modlitwie. Kilku górników poprosiło o zesłanie odtwarzaczy mp3 i gier video, jednak ich życzenie nie zostało spełnione.
- Jeśli będą mieli słuchawki na uszach, nie usłyszą, jak ktoś zawoła o pomoc albo będzie chciał ich ostrzec - wyjaśniał PAP główny psychiatra ekipy ratunkowej Alberto Iturra Benavides . - Muszą być teraz razem.
Ratownicy spełnili za to inne marzenie górników, zsyłając im papierosy.

Źródło: Interia.pl
    • madohora Re: 700 metrów pod ziemią i..okolicznościowe mone 29.09.10, 18:30
      zamknięty
      Na początek pozwoliłam sobie przytoczyć artykuł z Interii.pl - nie będę cytować tutaj idiotycznych komentarzy, które ukazały się pod artykułem, autorami pewnie są młodzi ludzie na pewno z lekka oderwani od rzeczywistości. Tak jak te wszystkie doniesienia na temat losu górników, którzy "są szczęśliwi", "cieszą się". No cóż nadzieja, że człowiek żyje i że zostanie uratowany na pewno daje jakąś ""radość""(podwójny cudzysłów nie jest moją pomyłką" - po naszemu radość jak cholera.

      Więcej tutaj:

      facet.interia.pl/ciekawostki/roznosci/news/jak-sie-zyje-700-metrow-pod-ziemia,1537126,4823
    • madohora Re: 700 metrów pod ziemią i..okolicznościowe mone 29.09.10, 18:35
      zamknięty
      Teraz sobie trochę pogdybam:

      Gdybym ja znalazła się w jakiejś ekstremalnej sytuacji to na pewno nie odczuwałabym z tego tytułu radości lecz...

      1. Starałabym się za wszelką cenę wydostać (nie piszę o sytuacjach nieprzewidywalnych takich jak histeria, panika i nie wiem co jeszcze) - tutaj jak wiadomo nikt nie jest w stanie wydostać się sam, więc górnicy zmuszeni są czekać...

      2. Druga opcja, która w tej sytuacji jest bardziej prawdopodobna popadłabym w apatię, zrezygnowanie, byłoby mi wszystko jedno

      I myślę, że większości z tych ludzi towarzyszą raczej takie uczucia a nie to czym nas karmi prasa i telewizja.
    • madohora Re: 700 metrów pod ziemią i..okolicznościowe mone 29.09.10, 18:40
      zamknięty
      I jeszcze jedno - nasza mennica wydała z tej okazji okolicznościowe monety, które zostaną wysłane do Chile i mają dotrzeć do uwięzionych górników.
      Tak sobie myślę, że na miejscu uwięzionych górników banan nie znikałby mi z twarzy, że dostanę polską monetę! Jak coś "nabroję" mój znajomy mówi do mnie - POGŁO CIĘ?
      Tak bym miała ochotę zadać to samo pytanie pomysłodawcy tego projektu.
      • madohora2 Re: 700 metrów pod ziemią i..okolicznościowe mone 19.01.14, 13:54
        zamknięty
    • madohora Re: 700 metrów pod ziemią i..okolicznościowe mone 26.04.14, 11:10
      zamknięty

    • madohora2 Re: 700 metrów pod ziemią i..okolicznościowe mone 10.07.14, 15:45
      zamknięty
      • madohora Re: 700 metrów pod ziemią i..okolicznościowe mone 06.11.14, 10:25
        zamknięty
        ***
        • madohora Re: 700 metrów pod ziemią i..okolicznościowe mone 31.01.15, 23:26
          zamknięty
          Pamiętam jak wszyscy tym żyliśmy. Dziennie przed telewizorem.
    • madohora Re: 700 metrów pod ziemią i..okolicznościowe mone 27.05.15, 17:43
      zamknięty

    • madohora Re: 700 metrów pod ziemią i..okolicznościowe mone 25.08.15, 00:29
      zamknięty
    • madohora Re: 700 metrów pod ziemią i..okolicznościowe mone 05.11.16, 20:16
      zamknięty
      No cóż, taka moda
    • madohora Re: 700 metrów pod ziemią i..okolicznościowe mone 27.03.17, 02:00
      zamknięty
      I znowu temat monet
    • madohora Re: 700 metrów pod ziemią i..okolicznościowe mone 26.07.17, 21:27
      zamknięty
      ***
Inne wątki na temat:
Pełna wersja