Wczoraj wydarzyły się dwa wypadki. Katowice były całkowicie sparaliżowane jeżeli chodzi o jakikolwiek ruch samochodowy. Korki zaczynały się już od dawnego Szpitala Górniczego w Janowie a dalej...było tylko gorzej. Ja jak wsiadłam do autobusu po godzinie 15:00 to już o 17:15 dojechałam do....Szopienic, tylko po to by wrócić z powrotem do domu. Ale i to okazało się nie tak proste, bo ja stałam "zaledwie" pół godziny, natomiast ludzie w Szopienicach czekali od 16:00 i nie widzieli żadnego autobusu. Czy ZIMA jest aż tak straszna? I czy jeden czy dwa wypadki są w stanie sparaliżować całe miasto na kilka godzin?