Wspomnienia z podróży:)

    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 11:55
      Zamek znajdował się w rękach Zebrzydowskich do XVIII wieku, gdy starostwo lanckorońskie przeszło na Czartoryskich, a następnie Wielopolskich. Ostatnim starostą lanckorońskim przed zajęciem zamku przez wojska austriackie 6 czerwca 1772 roku w wyniku I rozbioru Polski był hrabia Józef Wielopolski.
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 11:57
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/8f/Lanckorona%2C_plan_zamku.jpg/375px-Lanckorona%2C_plan_zamku.jpg
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 12:01
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/wd/qa/jcow/7cBKTaVhWbm5si9bxX.png
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 12:05
      Barwałd Dolny – wieś w Polsce, położona w województwie małopolskim, w powiecie wadowickim, w gminie Wadowice na pograniczu Pogórza Wielickiego i Beskidu Makowskiego, położona na wysokości 280–340 m n.p.m. przy drodze krajowej Kraków – Cieszyn na zachód od Kalwarii Zebrzydowskiej. Liczba mieszkańców – 732. Jest jedną z trzech wsi o tej samej nazwie różniącej się przymiotnikiem.
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 12:07
      Cele edukacyjne realizuje działająca od 1 września 2004 r. pod egidą Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich w Częstochowie, Publiczna Szkoła Podstawowa im. Jerzego Kukuczki w Barwałdzie Dolnym, uzupełniona od 1 września 2005 przez Publiczne Gimnazjum. W roku szkolnym 2007/08 wyniki egzaminu sprawdzającego uczniów uplasowały ją na II miejscu w powiecie wadowickim. Od 23 czerwca 2012 roku szkoła nosi imię Świętej Królowej Jadwigi.
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 12:09
      Od północy wioska graniczy z Wysoką, Stanisławiem Górnym i Stanisławiem Dolnym, od wschodu z Barwałdem Górnym, od południa z Łękawicą, a od zachodu z Barwałdem Dolnym.
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 12:11
      Barwałd Górny – wieś w Polsce, położona w województwie małopolskim, w powiecie wadowickim, w gminie Kalwaria Zebrzydowska.
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 12:13
      Fundamenty oraz resztki fosy i wałów obronnych zamku w Barwałdzie,
      Pozostałości dworu Błotnickich,
      Dom ludowy wybudowany przed drugą wojną światową,
      Kaplica-pustelnia św. Rozalii,
      Zabytkowy kościółek „Rozalka”
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 12:17
      Zamek w Barwałdzie – nieistniejący już średniowieczny zamek rycerski w Barwałdzie Górnym w powiecie wadowickim w województwie małopolskim.
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 12:19
      Według tradycji kamienie pochodzące z rozbiórki ruin zamku w Barwałdzie zostały wykorzystane w latach 1616–1617 przez Mikołaja Zebrzydowskiego, fundatora Sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej, do budowy kaplicy św. Marii Magdaleny na górze Żar, obecnie Pustelni Pięciu Braci Polaków z kaplicą św. Magdaleny.
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 12:23
      Rezerwat o powierzchni 19,36 ha, utworzony został w 1959 w celu ochrony naturalnego krajobrazu przełomu rzeki Rudawy, a także naskalnej roślinności i lasu. Występuje w nim 18 gatunków roślin chronionych, m.in. tojad mołdawski, kruszczyk siny, rojownik pospolity, ciemiężyca zielona. W rezerwacie znajduje się stroma, o niemal pionowych ścianach, skała wapienna wysoka na ok. 25 m z wyrytymi historycznymi napisami i roślinnością naskalną. Prócz niej jest kilka mniejszych skał wapiennych z okresu jury, znajdujących się w lesie tworzonym głównie przez dęby.
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 12:25
      Jest to fragment wiersza Adama Gorczyńskiego. Na skale istnieje jeszcze inny napis: Rytmem tym zwierza tutaj świezaie Bolesne serce samotnej skale Stanisław Kmita, rycerz oręzny W boju z tatary, szablą potęzny Ku Bonerównie serce obrócił I z tej tu skały w przepaść się rzucił 1515.
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 12:27
      Istnieje wersja, wg której Stanisław Boner, będąc zażartym zwolennikiem protestantyzmu (kalwinizmu), nie chciał wyrazić zgody na ślub z katolikiem Kmitą. Listy Kmity do Olimpii przejmował Boner, który polecił pokojówce napisać odpowiedź rzekomo od córki, iż widząc beznadziejność ich miłości i upór ojca, oddaje rękę komu innemu. Gdy Kmita otrzymał ten list, z rozpaczy rzucił się w przepaść. Boner wywiózł córkę do Zamku Ogrodzieniec i tam, dowiedziawszy o intrydze, wyskoczyła z okna wieży.
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 12:32
      Murowany folwark wybudowany przez kamedułów w XVIII w. wraz z jedną trzecią areału ziemi (95 ha) wydzierżawiło w 1928 r. zgromadzenie ss. Albertynek. Pozostałą część (200 ha) zakupił Józef Nieniewski. Po upaństwowieniu ziemi w 1950 r., majątkiem zarządzała rolnicza spółdzielnia produkcyjna.
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 12:33
      Pierwsza wzmianka o wsi pochodzi z 1384 roku. Właścicielami byli kolejno: Piotr z Mnikowa, Jan Kożuszek z Mnikowa, Marcin Frykacz z Mnikowa, Piotr Frykacz z Mnikowa, Mikołaj Wolski
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 13:22
      Ze źródłowej monografii historycznej o Lanc koronie Ludwika Zarewicza wiadomo, że król Ka zimierz Wielki przywilejem datowanym we wtorek po niedzieli palmowej 31 marca 1366 r. nadał nowo założonemu miastu (civitati noviter locatae) prawo niemieckie czyli magdeburskie i przypuścił je do uczestnictwa wszystkich praw, które posiadał Kraków. Przedtem Lanckorona była wiejską osadą niemiecką, w której na mocy dyplomu tegoż króla wydanego w dniach 5 i 6 września 1336 we Wschowy został ufundowany i udotowany kościół pod wezwa niem św. Jana Chrz. i w której tenże król w r. 1361 zezwolił wójtowi założyć miasto.
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 13:28
      Dekret
      „Tak prawo wierzchnie i niżnie wynalazło, obaczywszy tę żałobę, że Katarzyna niekiedy żona Wawrzyńca Szczepanka jest bliższa we spolek ze syny swymi tej roli, którą jej mąż był sprzedał Matysowi Niemcowi, gdyż ten mąż był wstępień”.
      II. „Judicium in vigilia Sancti Stanislai. Venditio haereditatis filiorum Szczepanek Bartholomeo Foliatko”. Przed tymże prawem stanąwszy oblicznie Katarzyna Szczepankowa we spolek syny swo imi wszystkimi, tak wszyscy jednostajnem gło sem i ręką wspólną a nierozdzielną wyznali, iż przedali Bartoszowi Foliatkowi wszystko swoje dziedzictwo, które mieli na tej roli, którą był ocziecz ich sprzedał Foliatkowi, tak, że oni też teraz przedali temuż Bartoszowi Foliatkowi za 4 grzywny monety a liczby polskiej w każdą licząc po 48 groszy. A tak Katharzina Szcze pankowa we spolek syny swymi odstępuje nic tam sobie ani swym własnym krewnym i po tomkom ani swym własnym dziatkom zosta wiając, ale wieczne milczenie i wieczne na wieki czyniąc i z pieniędzy go wolnym czynią a kwi tują, na co Bartosz rozdawne i pamiętne poło żył a oni powinni go bronić, jeśliby go w tym kto nagabał albo chciał odpierać”. Zauważyć tu wypada, że zachodzi jakaś po myłka lub niejasność w treści obydwóch ostatnich zapisków co do owej roli Szczepankowej, którą na leży wyjaśnić. Wydaje się nieprawdopodobnym, aby Szczepankowie za 4 grzywny sprzedali tę samą rol
      24 za którą ich ojciec przed rokiem otrzymał od Ma tysa Niemca 30 grzywien, a Szczepankowa zwró ciła temuż Niemcowi przed paru mięsiacami tę cenę kupna 30 grzywien, zadając od sądu przez swego pełnomocnika Dębskiego, aby uznał nabycie tej roli od jej męża za nieprawne. Najprawdopodobniej sprzedano tę rolę Barto szowi Foliatkowi nie za 4 lecz za 40 grzywien, a w księdze radzieckiej zapisano mylnie 4. Ów Matys Niemiec, jak z dalszych zapisków owej księgi wnosić należy, — miał w Lanckoronie przy drodze do Fal ezy piwny browar i słodownię, którą później sprze dał Stanisławowi Kościeli synowi Wojciecha za 40 grzywien płatnych rocznymi ratami po 20 grzywien. Wkrótce zmarł a wdowa owe raty odbierała po 10 grzywien i kwitowała swoim i dzieci imieniem. Zapewne mąż Szczepankowej sprzedał jej rolę Niemcowi za bardzo niską cenę, będąc przez niego uraczony piwem. Spostrzegł potem swą lekkomyśl ność, gdy mu Foliatko za tę rolę 40 grzywien za ofiarował. Aby zaś unieważnić transakcję z Niemcem, wytoczyła jego żona przez adwokata Dębskiego żałobę przed radzieckim sądem ławniczym, który, — jak wyżej podano, orzekł na jej korzyć dekretem. Potem dopiero nastąpiło legalne kupno tej roli przez Foliatkę.
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 13:33
      Zapiski omawianej księgi radzieckiej z posiedzeń Sądu ławników zwanych tam popularnie przysiężni- kami (scabini jurati) stwierdzają, że na jarmarki do Lanckorony zjeżdżali kupcy chrześcijanie z Kazimie rza krakowskiego, ze Zatora a nawet Czchowa, że 30 tam przed Urzędem radzieckim zeznawali swe długi i zobowiązania wobec swych wierzycieli z tych miast pochodzących. Oto przykład: Na kartach 167 i 168 jest dosyć ładnie i czytelnie wypisane na posiedzeniu sądu post festum S. Martini feria 6. 1588. „Obligatio Stanislai Gissowski, civis Kazi mierski: Przed tymże sądem stanąwszy oblicznie uczciwy Stanisław Gissowski mieszczanin Ka zimierski przyznawając forum własne do tego acti, dobrowolnie zeznał, iż winien prawdzi wego i istotnego długu sławnemu Lukasowi Zatorskiemu mieszczaninowi Kazimierskiemu szwagrowi swemu złotych w monecie polskiej po 30 gr sto i pięćdziesiąt, którą to sumę obiecuje pomieniony zapłacić gotowemi także pieniądzmi w r. 1589 na niedzielę przewodnią, zabezpieczając tę sumę na części swej własnej, którą ma w Kazimierzu na domu, słodowni i browarze na rogu ulicy do Św. Jakóba idąc podle domu Czarnego Piotra Rajcze Kaźmiers- kiego. A gdyby takowej sumy na czas nie wypłacił, w tedy wolno będzie Lukasowi owego domu części murowanej objąć, używać i jakby dziedzicznem prawem, jakby mu bela przedana postanawia
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 13:38
      Wobec dzisiejszych stosunków społeczno-gospo darczych w Polsce narzucają się przy rozważaniu treści owej całej księgi radzieckiej nadzwyczaj inte resujące uwagi porównania przeszłości naszego na rodu z dzisiejszą rzeczywistością Polski wskrzeszonej do ponownego życia politycznego. Kilkaset spraw w tej księdze na przestrzeni czasu 22 lat w drugiej połowie XVI w. podanych tylko z jednego miasteczka, dotyczą kilkuset róż nych osób biorących udział w sprawach prawie wy łącznie ekonomicznych a bardzo mało w sprawach etyki i moralności. Te ostatnie są tam prawie drob nostkami, nie uderzają swymi rozmiarami, żadną rażącą sumienia ludzkie brutalnością lub zbrodniczą namiętnością i bezczelnością. Po prostu ma się wrażenie panującego w owych czasach spokoju, poszanowania ludzkiej godności oraz prywatnej własności mienia i obowiązków ogól nej uczciwości. We wnętrzu sumienia patriotycznego obywatela dzisiejszej Polski budzi się jakiś katego ryczny nakaz głębokiej czci dla tej przeszłości, któnasi historycy jak najsłuszniej nazwali złotym wie kiem: — „aurea aetas”. I jakże tu nie rozglądać się w tej przeszłości, nie rozważać, jakie były przyczyny rozkwitu ówcze snego życia społecznego, co się zbliżało do istoty wymarzonego i upragnionego „regnum Dei” tj. pa nowania królestwa Bożego na ziemi. Do niego też tęsknili ci przodkowie nasi, co na czele księgi gmin nego sądu ławników kazali wypisać słowa Chrystu sowe: „Primum querite regnum Dei post hoc omnia advenientur nobis”. Zastanawiającym musi być spostrzeżenie czytel nika owej księgi, że wśród kilku tysięcy nazwisk osób różnych stanów społecznych nie ma tam ani jednego, co by wskazywało na pochodzenie lub na leżenie którejkolwiek z tych osób do obozu nie przyjaciół wiary i nauki Chrystusowej. A tak było niezawodnie w całej ówczesnej Polsce nie tylko w za chodniej Małopolsce czyli województwie krakowskim, które miało to szczęście i zaszczyt, że stało na straży stolicy Państwa, zwanej polskim Rzymem, i pilno wało jak źrenicy oka królewskiego majestatu i tronu na Wawelu, strzegąc panującej tam idei naszej wiary z gorliwością, jaką rodzi uczucie miłości syna dla ojca. Potęga tej idei zbudowała ówczesną Polskę, która była tak potężną i wspaniałą, że wrogowie jej nie mieli żadnej śmiałości do ujawniania swych instynktów nieprzyjaznych a tym mniej do działań wstrzymujących szerzenie się królestwa Bożego na ziemi. Znamiennym też jest fakt, z ogółu treści owej księgi widoczny, że w przemyśle i handlu wewnątrz niemałej połaci kraju polskiego nie spotyka się tam ani jednego żyda nawet jako pośrednika lub lich wiarza, pomagającego swymi pieniądzmi za procent prowadzenie gospodarstwa rolnego albo handlu i rze miosła w naszych miastach. Pojawienie się żydostwa z taką fałszywą pomocą daje się spostrzegać w Polsce dopiero w XVII w., gdy potęga jej wskutek najazdu ościennych wrogów zwłaszcza Szwedów zachwianą została.
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 13:49
      Księga inwentarza dóbr i dochodów starostwa lanckorońskiego z roku 1777 leżała blisko 160 lat, zatem przeszło półtora wieku starannie zachowana w kancelarii tych dóbr w Izdebniku, najprzód w skrzy ni żelaznej a w ostatnich czasach w ogniotrwałej kasie wertheimowskiej. To chlubnie świadczyło o ar chiwalnym znaczeniu tej księgi, oraz czci, jaką ota czał zarząd tych dóbr niepoślednią pamiątkę niezbyt dawnej przeszłości. Rozumiał bowiem przełomową epokę zmiany właściciela tych dóbr zwłaszcza z te go powodu, że po krótkim ich posiadaniu przez zaborczy rząd cesarza austriackiego przeszły te do bra drogą kupna i sprzedaży z rąk tego rządu do nie byle jakiegoś dorobkiewicza, lecz na własność kró- lewiczowej polskiej Franciszki z Korwinów Krasiń skiej, żony Karola, syna króla polskiego Augusta III Sasa, księcia Kurlandii i Żmudzi. Księga ta pisana starannie wcale pięknym i wy raźnym pismem, zasługuje na uwagę i rozpatrzenie
      56 się w jej treści, albowiem przedstawia obraz tych dóbr królów polskich z czasów zabrania ich prze mocą przez wroga, a w szczególności także stan mia sta Lanckorony sprzed 150 lat, już bardzo odmien ny od stanu w jakim było to miasto w XVI wieku, kiedy była pisana księga radziecka w pierwszej części tej rozprawy omówiona. Także i z tego względu należy się tej księdze szczególna uwaga, że staranność w jej spisaniu po chodziła widocznie z głębokiego szacunku dla nowej właścicielki, która te dobra królewskie nabyła, po wodując się prawdopodobnie uczuciem patriotyzmu z obawy, że one mogłyby się dostać w ręce jakiegoś spekulanta, skoro je zaborca sprzedać postanowił, po trzebując koniecznie gotówki dla zasilenia swej kasy po wielkich wydatkach w niedawnej siedmioletniej wojnie o Śląsk z królem pruskim Fryderykiem II. Wypada tu powtórzyć tak o tej księdze jak i o poprzedniej stare zdanie: „Habent sua fata li- belli“, gdy już znajdują się one w bezpiecznym przechowaniu archiwum rządu polskiego. Niezbadane losy i widoczna Opatrzność Boża to sprawiły, że obie te księgi były tak długo niemowami czyli niemymi, zapomniane i tajemnie skryte, pier wsza blisko przez trzy wieki, druga przez lat 160.
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 13:55
      Tak pisze Hoffmanowa w owym dodatku do dziennika, z którego dalej należy się domyślać, że Lubomirski często jeździł do Wiednia, tam u cesa rzowej uzyskał obietnicę otrzymania Lanckorony oraz wpływ na królewicza Karola taki, że tenże sprowadził swą żonę z Polski do Drezna. Zarewicz w monografii o Lanckoronie powtarza za Kornelem Czemeryńskim z jego dzieła o dobrach koronnych (Lwów 1870 str. 116 i 117), że Lancko rona wraz z 17-ma wsiami i wójtostwami w tych wsiach położonymi i kasztelanią krakowską czyli Myślenicami sprzedana została na publicznej licy tacji dn. 16 stycznia 1777 r. Franciszce księżniczce polskiej i W. X. litewskiej, księżnej Kurlandii i Żmu dzi za zł r. 464.662, kr. 30. Czemeryński nie podaje wyraźnego źródła tej wiadomości. Należy wnosić, że ją oparł tylko na akcie ratyfikacji pozbycia tych dóbr przez Gubernium Galicji i Lodomerii we Lwowie, która to ratyfikacja była — jak to wynika z końcowej „Adnotacji” rze czonej na wstępie księgi inwentarzowej, — „zastrze żona temuż Jego Cesarskiej Mości Najwyższemu Gu bernium lwowskiemu”. Z tej samej „Adnotacji” wynika, że akt kupna i sprzedaży tych dóbr był podpisany w imieniu skarbu cesarskiego przez „IMC. Pana Gugie, Depu towanego ces. królewskiego Cyrkułu Wielickiego Ko misarza” i przez Antoniego Gietulewicza „jako pełno mocnego Komisarza odkupionego Państwa Lancko rona” imieniem dostojnej nabywczyni. Że istotnie wzmianka Hoffmanowej o darowiźnie Lanckorony przez cesarzową Marię Teresę jest zwykłą 65 kobiecą przesadą i pomyłką, dowodzi najpewniej przytoczony na str. 156 dziennika Fr. Krasińskiej list jej do siostry Barbary Swidzynskiej z daty Drezno 30/9 1781 r., którego dosłowna treść jest następującą: „Łaska nieboszczki cesarzowej przyniosła nam więcej ambarasu niż zbogacenia, kto pie niędzy nie ma, dóbr nie kupuje, my przeciwnie — z czasem znajdziemy znaczny z tych nabytych dóbr awantaż, lecz teraz wiele zmartwienia... Daj Boże, nam raz z tych kłopotów i zatrudnień się wygrzebać, będziemy wam użyteczniejsi. To tak rzetelnie, jak że Ciebie kocham, a kocham Cię serdecznie, Bóg tej prawdy jest świadkiem...”. Miała też ona rzeczywiste kłopoty i ambarasy, bo jak z treści wymienionego wyżej aktu sprzedaży swych dziedzicznych dóbr miasta Węgrów i wsi Ruchna z przyległościami Aleksandrowi hr. Osso lińskiemu, wynika — cała cena kupna tych dóbr w ogólnej sumie „kontraktowej wynosząca 42.666 Złp. i 12 gr”, przeznaczoną została na spłacenie skarbu cesarza austriackiego za Lanckoronę i Myślenice, na których była zabezpieczoną reszta ceny kupna za te dobra.
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 14:00
      Gdy doszła nas teraz wiadomość dziennikarska, że niedawno Wojewódzka Komisja z Krakowa pod kierunkiem konserwatora zabytków pana Tretera badała w Lanckoronie resztki ruin tego zamku i po stanowiła wystarać się u rządu polskiego o fundusze na podtrzymanie przynajmniej jednej widocznej jego baszty, — godzi się zaproponować, aby u stóp tej baszty wmurowano pamiątkową tablicę marmurową z wyrytym na niej żalem Juliusza Słowackiego z je go poematu dramatycznego p. t. „Ksiądz Marek", a raczej skargą przez usta Józefa Pułaskiego: „Bogdajby kiedyś odkryto, „Że tu, gdzie nas zabijano, „Ludów patronkę zabito, — „Że tu, gdzie Polski kolano „Pierwszy raz przed nędzą klękło, „Nowa jest ludów kalwaria, — „A tam, gdzie jej serce pękło, „Gdzie zapłakała jak Maria, „Jest miejsce lamentowania”. — Tablica taka mogłaby też głosić prośbę do Pol ski tegoż poety z ustępu jego rapsodu o Beniowskim: „O! Polsko! Polsko! Święta Bogobojna! „Jeżeli kiedy jasna i spokojna „Obrócisz swoje rozwidnione oczy „Na groby nasze, gdzie nas robak toczy, „Na zamków naszych ruiny kamienne „Co na wzgórzach leżą jakby duchy senne. „Polsko Ty nasza! gdy już nieprzytomni „Będziemy, wspomnij Ty o nas! o! wspomnij! „Wszak myśmy z Twego zrobili nazwiska „Pacierz, co płacze i piorun, co błyska. „A gdy się zastanowisz chwilę, jaka tu cisza na [naszej mogile „Jak się wydaje od Boga przyjęta, a nie zapomnisz [Ty o nas o! Święta!
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 14:07
      Prócz naturalnych granic tych lasów nigdzie nie podano miary obszaru powierzchni tych lasów, co do których wymieniono tylko rodzaje drzewostanu: jodłowy, świerkowy, bukowy, młody, stary zdatny do wyrębu, z łatwym lub utrudnionym dostępem. Niektóre z nich są „cechami Najjaśniejszej Dziedziczki odbite”. Dalej podano „ordynariusz przebrany” dla pod- starościego pisarzy, gospodarzy, fornali, wołowców, dziewek i piwowara w zbożu, płótnie, soli, maśle, oleju, serze i piwie, — a wreszcie zasiewy na powyż nazwanych folwarkach nową miarą krakowską żyta, pszenicy ozimej, jarej, jęczmienia, owsa, grochu, fasoli, lnu, konopi i kukurudzy.
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 14:16
      W związku z opisem dóbr „Państwa Lanckoroń- skiego” nie od rzeczy będzie zanotować tu w końcu, jakiemu uległy owe dobra losowi po wskrzeszeniu politycznego bytu Polski. Los ten nie jest wcale zczęśliwym, bo takim, jakiego obawiała się Fran ciszka Krasińska, gdy postanowiła kupić te dobra od austr. zaborcy. Od ostatniego posiadacza tych dóbr Arcyksięcia Salwatora nabył je lwowski Bank kredy towy ziemski w r. 1919 z dyrektorem tego Banku Ernestem Adamem na czele podobno za niewielką cenę 300 milionów koron austr. czy też marek polskich, które się wkrótce tak zdewaluowały, że pierwszy le pszy żyd karczmarz w tych dobrach mógł zazdrościć temu Bankowi szczęścia, bo on byłby w stanie — jak opowiadano o tamtejszej okolicy, — nawet większą sumę za nie zapłacić. Bank ten sprzedawał następnie pewne posiadłości i kawałki gruntów róż nym spekulantom a w parę lat pozbył je drogą sprzedaży p. Zygmuntowi Lewakowskiemu, który miał bogate tereny naftowe we wschodniej Mało- polsce. Zamieszkał on we dworze Zakrzowskim, a dwóch synów osadził jednego w Izdebniku, dru giego w Jastrzębi, zaś na innych folwarkach już uszczuplonych przez dorywczą parcelację — dzier żawców. Górę Lanek orońską z lasami i ruinami zamku sprzedał w roku 1923 Hamerlingowi właści cielowi Brodów pod Kalwarią, amerykańskiemu ży dowi, o którego dolary ubiegały się prywatne Banki polskie i różni spekulanci nawet kierownicy stron nictw politycznych, jak ludowcy i wyzwoleńcy. Przez nich spotkał tego żyda zaszczyt, że został wybrany na członka senatu sejmowego. Zaszczyt ten nie przy niósł mu szczęścia, bo za parę lat kieszeń jego tak się wypróżniła, iż dobrowolnie odsprzedał ową górę miastu Lanckoronie na kredyt czasowy, a wieś Brody Związkowi nauczycieli szkół powszechnych. Przy tych transakcjach podobno dobrze zarobili niektórzy pośrednicy, należący do powyż. podanych stronnictw politycznych, których dlatego znienawidził śp. Mar szałek Piłsudski i ostro ich napiętnował w swych publicznych głosach. Te wiadomości dotyczą dóbr klucza Lanckoroń- skiego. Klucz Myślenicki jest w posiadaniu ks. Lu bomirskich, którym go przekazała w spadku ks. Augusta Montleart, niezamężna i bezdzietna wnuczka królewiczowej Franciszki Krasińskiej, — zaś klucz Makowski nabył w roku 1839 od skarbu cesarza austriackiego Ludwik Feliks St. Genois za 200.500 złr. m. k., a później odsprzedał go arcyksięciu austr. Albrechtowi, właścicielowi sąsiednich dóbr żywieckich i koronnych księstwa Cieszyńskiego na Śląsku austr. Tenże arcyksiąże, brat cesarza Franciszka Józefa I jako bezdzietny, przekazał w spadku swym kuzy nom arcyksięciu Fryderykowi dobra Cieszyńskie, a Żywieckie wraz z kluczem Makowskim arcyksięciu Karolowi Stefanowi. Po wskrzeszeniu politycznego 89 bytu Polski dobra Cieszyńskie przejęło na własność Państwo Polskie, bo arcyksiążę Fryderyk nie przyjął obywatelstwa tego Państwa zaś arcyksiążę Karol Stefan je przyjął a w r. 1921 odstąpił tytułem darowizny klucz Makowski wraz z Babią Górą na własność Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie.
    • madohora Re: Wspomnienia z podróży:) 26.09.21, 14:24
      W rzeczonym roczniku „Gwiazdki Cieszyńskiej” mieszczą się nadto dwie nader zajmujące powieści historyczne nieznanego, bo tylko literami M. L. zna czonego, a wcale utalentowanego autora pt. „Jan Płużek” i „Kazimierz i Magdosia”, — oraz „współ czesna powieść dla ludu polskiego i młodzieży pt. „Ameryka, czyli wszędzie dobrze lecz w domu naj lepiej”, napisana przez znanego chlubnie autora Józefa Chociszewskiego. Wszystkie trzy powieści świadczą o bardzo starannym doborze treści wy chowawczo obyczajowej takiej, co znakomicie wpływa na uszlachetnienie dusz ludzkich. Niezapomniany w narodzie długoletni wydawca „Gwiazdki Cieszyńskiej”, gazety ludowej, której żadna z dzisiejszych równać się nie może, karmił umysły ludu śląskiego naprawdę bardzo dobrą stra wą i świetnie go krzepiącą w codziennej niedoli i walce o byt narodowy. Dziś po przeszło pół wiekowym już spoczynku w ziemi tego niestrudzonego patrioty na naszych kresach zachodnich widzimy piękne owoce jego wy siłków, między innymi szczególniej u dzisiejszego pisarza śląskiego p. G. Morcinka, który z niekła maną radością przytoczył w jednym ze swych pism, co słyszał od górnika w Bytomiu, zmieniającego w bibliotece polskiej książkę do czytania: „Przysyłają nam tu z Polski jakieś głupie romany i detektyw- geszychte, a nam potrzeba książek, co idą do serca”. Tak przemawia do wydawców książek zdrowy i czysty rozum ludzi ciężko pracujących na chlecodzienny. A ludziom o zwyrodniałych mózgach, znudzonych próżniactwem, potrzeba książek łechta- jących zmysły „dziejami grzechu”. Gdzież to się podziała czujność strażników wychowania publicz nego i obyczajowego, że się dotąd nie zdecydowali na sporządzenie urzędowego spisu książek, które powinny być wyrzucone nie tylko z bibliotek szkol nych, ale ze wszystkich, poczynając od osławionych „dziejów” St. Żeromskiego. Zawołać tu należy wzo rem Chrystusa Pana: „Żal mi tego ludu polskiego 0 czystym sercu!” Albowiem dzieje się u nas rzecz niesłychana i nie prawdopodobna. Pod pozorem, że pewne książki uważa się za dzieła sztuki, doznają one zaszczytu reklamy głośnej nawet od członków Akademii Literatury, choć ich treść jest zatrutą 1 trującą strawą. Sztuka, co rozbudza żądze i namiętności zmy słowe, rodzi zgorszenie, zasługuje na ogień wieczny. Pionierzy wolnomyślnej kultury, otrzymujący nagrody i honory od swojskiej i międzynarodowej masonerii, nie mogą przecie mieć zdrowego pojęcia 0 tym, co stanowi wewnętrzną siłę naszego narodu, bo ich umysły są sparaliżowane obcymi ideami 1 pojęciami. One to wstrzymują ich umysły od zgłę bienia naszych starych źródeł zdrowej i świetnej literatury naszej, gdzie leżą bezcenne skarby nie103 zachwaszczonej obcym kąkolem mowy polskiej i zdro we nie zatęchłe ziarna zboża na pokarm dla du cha ludzkiego. Zboże ma źródłosłów z Boga, Pana Niebios i ziemi, który stworzył światłość wiekuistą, wnoszącą jasność do duszy człowieczej. Jasności tej nie mogą znieść „filii tenebrarum”, tj. masoni, bo ona jest jedyną zaporą przed ich dążeniem do uję cia mas ludzkich w niewolę. Dlatego starają się uczynić księgi naszej starej literatury, której treść „idzie do serca” niemymi, milczą o nich, albo je zohydzają. Godzi się tu na końcu zwrócić uwagę na znako mity artykuł p. Zygmunta Wasilewskiego w „Myśli Narodowej” z 30 maja 1937 r. Nr 22 pt. „Na widowni”, a poświęcony surowemu napiętnowaniu nagradzanych nawet „dzieł sztuki”, które kalają naszą kulturę oby czajową, — oraz powtórzyć jego zdanie końcowe: „Pisarzom odebrać trzeba zdobyty prawem kaduka przywilej eksploatowania słabości ludz kiej, niszczenia osiągniętych podstaw obyczajo wych, deprawowania dobrego smaku, chlapania błotem. Pisać wolno tylko to, o czym bez za rumienienia można rozmawiać w kole ludzi przyzwoitych, ceniących swoją schludność tj. unikających niechlujstwa

      Miasta Lanckorony
Pełna wersja