madohora
16.02.11, 22:40
Włamać się do XVIII wiecznej budowli, zerwać posadzkę, sprzedać zabytkowe kamienie właścicielom luksusowych wilii - tak funkcjonował biznes dwóch złodziei zabytków. A sądy na to patrzą na to przez palce/
Z kaplic Sanktuarium Najświętszego Sakramentu w Głotowie na Warmii ktoś zerwał 100 kamiennych płyt. Podłogi z piaskowca gotlandzkiego pochodziły z 1726 roku. Zabytek został zdewastowany. Sprawców policja wytropiła po kilku dniach w komisie samochodowym, skąd wypożyczyli auto, którym przewozili skradzione płyty. Jak się okazało Piotr L. z Mławy i Andrzej T, z województwa małopolskiego od dawna zajmowali się zawodowo handlem zabytkowymi elementami wyposażania wnętrz. I byli już dwukrotnie skazani za okradanie zabytków. Ale kary były symboliczne, dlatego złodzieje nic sobie z nich nie robili i działali dalej.
W zeszłym roku obaj mężczyźni ukradli blisko 100 kamiennych płyt ze zrujnowanego XVIII wiecznego pałacu rodu Dojna w Gładyszach pod Braniewem. Kilkanaście skradzionych stamtąd płyt policja odnalazła w remontowanym przez prywatnego inwestora zamku krzyżackim pod Kętrzynem. Sąd wymierzył złodziejom karę grzywny.
Za drugim razem Andrzeja T. i Piotra L. uznano winnym paserstwa po włamaniu do XVIII wiecznego Sanktuarium Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny w Krośnie pod Ornetą. Skradziono stamtąd marmurowe płyty wykładające korytarz. Sąd dał kary w zawieszeniu.
Tym razem pobłażliwość dla złodziei zabytków się skończyła. Prokurator przedstawił im zarzuty kradzieży z włamaniem oraz zniszczenia obiektów, stanowiących szczególne dobro kultury. Grozi za to do 10 lat więzienia. Sąd Rejonowy w Olsztynie aresztował podejrzanych na trzy miesiące.
Pap, Kęs
Artykuł: Gazeta codzienna "Metro" z dnia 15.02. 2011