madohora
17.05.11, 11:50
Cytat z "Metra":
"Sobotni wieczór, tuż po godzinie 21:00. Przy rurach wiją się młode, piękne kobiety. Krok po kroku pozbywają się kolejnych części garderoby. W końcu już topless zaczynają tańczyć. Przez kilka sekund na ekranie miga odsłonięty biust". Film to reklama jednego z łódzkich klubów Go-Go. Jest estetyczny, utrzymany w jaskrawych, przyciągających wzrok barwach. Nakręcili go profesjonaliści związani z łódzką Filmówką. W czym więc problem? Można go oglądać na wielkim wyświetlaczu w samym centrum Łodzi, naprzeciwko przystanku tramwajowego.
Wracałam jakiś czas temu z Placu Wolności tuż po godzinie 20:00. Obok mnie stała matka z sześcioletnim dzieckiem. Spojrzałam na ekran i przetarłam oczy ze zdumienia. Mały nie odrywał wzroku od biustu tancerki - opowiada pani Marta. A po chwili dodaje:
- Oczywiście erotyka to część codziennego życia. Jednak wyświetlanie takich obrazków w centrum dużego, europejskiego miasta? To nienormalne.
Reklama zwraca uwagę kolejnych łodzian. Jedni się śmieją, inni zmieszani przyspieszają kroku. Jeszcze inni oburzeni złorzeczą.
Co na to klub?
- Dziś dzieci narażone są na takie obrazy wszędzie - przekonuje menadżer Jolanta Żurek"
pk, gw
"Metro" - 10 maja 2011