madohora
19.06.11, 18:45
Nikiszowiec czeka na coś więcej niż jarmarki artykuł Gazeta Wyborcza
Za sprawą energii swoich mieszkańców na nikiszowieckim rynku odbywają się ciekawe imprezy festynowe. Ludzie zjeżdżają tu z różnych miast, by się zabawić i zjeść kiełbaskę. Ale najwyższy czas, by poprzeczkę zawiesić wyżej. I to wyzwanie dla urzędników, bo sami mieszkańcy z tym sobie nie poradzą - pisze Anna Malinowska
Dowodem na to, że urzędnicy mogą, jeśli tylko chcą, pomóc w stworzeniu pozytywnego klimatu w jakimś miejscu, niech będzie ulica Mariacka w Katowicach. Owszem, wiele zrobili tu właściciele pubów i innych lokali handlowych, ale animatorem wielkich wydarzeń, np. koncertów, jest miejski samorząd. I tak powinno być też w Nikiszowcu.
Mieszkańcy tego osiedla wykonali w ostatnich latach kawał dobrej roboty - udało im się wyciągnąć ludzi na rynek i sprawili, że o tym urokliwym, ale przez długie lata zaniedbanym miejscu stało się głośno nie tylko w Katowicach. Pamiętam, że niespełna trzy lata temu, gdy to się zaczęło, jechałam na jarmark bożonarodzeniowy do Nikisza z dużymi obawami. Nikt nie mógł dać gwarancji, że impreza się uda. Nie wierzyłam własnym oczom, gdy zobaczyłam bawiące się na rynku tłumy. Była choinka, kramy z jedzeniem i ozdobami świątecznymi, rozbrzmiewała muzyka. Podobnie było też podczas kolejnych imprez.
Mieszkańcy dają dowody, że im się chce pracować społecznie - nie rezygnują, nie osiadają na laurach i oby trwało to jak najdłużej. Teraz, moim zdaniem, ofertę wydarzeń w Nikiszowcu trzeba jednak poszerzyć. I nie mam tu na myśli mieszkańców, bo oni sami tego zadania nie udźwigną. Warto, by do pracy wzięli się urzędnicy. Ostatnio coraz częściej odnoszę wrażenie, że obecna sytuacja Nikiszowca już ich zadowala. Przecież skończyło się narzekanie, że nic ciekawego tu się nie dzieje, więc czego jeszcze chcieć więcej?
Otóż pora, by wyrwany z letargu Nikisz przestał kojarzyć się tylko z przaśną ludycznością. Jeśli moda na to osiedle ma trwać i ściągać tu coraz więcej gości (i pieniędzy), to trzeba pomyśleć o czymś bardziej ambitnym.
Tymczasem wystarczy przywołać program tegorocznej Industriady, żeby przekonać się, że Nikisz zamyka się w dotychczasowych ramach - mają zagrać orkiestra dęta i górale na rogach i trombitach, a do tego oczywiście stoiska z rękodziełem i kulinariami, a także lekcja gwary śląskiej. Absolutnie nie podważam zasadności takich imprez. Powiem nawet więcej: powinny się odbywać. Tyle że nie na wyłączność. Skoro urzędnicy wydali niemałe pieniądze na remont nikiszowieckiego rynku i w efekcie powstała tu kapitalna przestrzeń miejska, szkoda, że nie odbywa się tu więcej imprez.
Oczywiście są takie, które do tego miejsca się nie nadają. Nie wyobrażam sobie na rynku w Nikiszowcu np. koncertu zespołu Myslovitz, który planowała tu urządzić pewna organizacja, ale nic z tego nie wyszło.
Sytuację z Nikiszowcem można porównać do ul. Mariackiej. Ona też została wyremontowana, zamknięta dla ruchu. Też nie można na niej zorganizować koncertu megagwiazdy, bo publiczność się tu nie zmieści.
Różnica polega na tym, że urzędnikom bardzo zależało na jej ożywieniu. W urzędzie powstał pozytywny klimat, który był impulsem, by organizować tam koncerty, by sprowadzali się restauratorzy. Maciej Biskupski, asystent prezydenta, przekonywał mnie, że urząd nie chce mieszkańców Nikiszowca uszczęśliwiać na siłę i bez ich aprobaty urządzać tam imprezy. Tymczasem na Mariackiej mieszkańców nikt o taką zgodę nie pytał.
W zeszłym roku nic nie wyszło z przyjazdu do dzielnicy teatru Korez, który miał wystawić swojego "Cholonka". Żałuję, że żaden ze spektakli plenerowych tegorocznego A Partu też do Nikiszowca nie zawita. I nie jest to kwestia wyborów samych organizatorów imprez. To miasto powinno zachęcić. Zresztą sami urzędnicy wiedzą, jak to robić, bo w końcu mają doświadczenia z ul. Mariacką. I nie chodzi tu o powielanie wzorca, by Nikiszowiec stał się miejscem rozrywki. Gdyby tylko latem urządzić chociaż jeden spektakl plenerowy, jest szansa, by do dzielnicy zajrzeli amatorzy nie tylko festynów.
Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
Więcej... katowice.gazeta.pl/katowice/1,73139,9717758,Nikiszowiec_czeka_na_cos_wiecej_niz_jarmarki.html#ixzz1Pk0W5BYT