Pozdro z Nikisza dla czujnej policji

19.06.11, 20:46
zamknięty
Pozdro z Nikiszowca dla czujnej policji

Marcin Pietraszewski 2011-06-11, ostatnia aktualizacja 2011-06-10 19:56

Mieszkańcy Nikiszowca zawiadomili policję: kibole Ruchu Chorzów chcą namalować gigantyczne graffiti na murach zabytkowych familoków. Komenda zgłoszenie przyjęła, ale nie zrobiła nic, żeby powstrzymać szalikowców. Kibole zrobili swoje, a obok bohomazów dopisali: "pozdrowienia dla czujnej policji"
Nikiszowiec to zabytkowa dzielnica Katowic, a zbudowane tam na początku XX wieku osiedle familoków jest perłą architektury. Prezydent Bronisław Komorowski w styczniu wpisał dzielnicę na listę pomników historii. To pierwszy krok, by można się było starać o wpisanie zabytku na listę UNESCO.
Mieszkańcy Nikiszowca dbają o dzielnicę. Zawiązali własne stowarzyszenie i sfinansowali monitoring na rynku. Wypowiedzieli wojnę panoszącym się po dzielnicy kibolom Ruchu Chorzów, którzy na murach familoków wypisują wulgarne hasła oraz zostawiają symbole chorzowskiego klubu.
Mieszkańcy Nikisza mają już tego dość. Kilkanaście dni temu zawiadomili dzielnicowego oraz komisariat policji, że na kilku budynkach w sercu dzielnicy kibole wymalowali smołą gigantyczne kwadraty. - Mówiliśmy policjantom, że smoła to naturalny podkład pod kibicowskie bohomazy, i że coś trzeba zrobić, bo to znak, że szykują się do malowania na murach - mówi pan Adrian, mieszkaniec Nikiszowca (prosi o nieujawnianie nazwiska, boi się zemsty szalikowców).
Policja przyjęła zgłoszenie, ale... nic nie zrobiła. Kilka dni później o świcie kibole dopięli swego. Na zabytkowych familokach przy św. Anny, Czechowa i Janowskiej wymalowali ogromne kolorowe graffiti z napisami: "Psychofans gang Nikisz", "Ruch Chorzów", "Je...ć GKS". Malunki pokryli substancją utrudniającą zamalowanie. Zostawili też "pozdrowienia dla czujnej policji" wymalowane na ścianie familoka białą farbą.
Mieszkańcom Nikisza opadły ręce. - Nie dziwię się, że gówniarze czują się bezkarni, skoro policja wiedziała o sprawie i nic nie zrobiła - mówi zrezygnowana pani Aniela.
Komisarz Jacek Pytel, rzecznik prasowy katowickiej komendy, przyznaje, że policjanci przyjęli zgłoszenie o planach kiboli. - Nie jesteśmy jednak w stanie przy każdym budynku postawić patroli - mówi. Żałuje, że mieszkańcy nie zadzwonili na policję, kiedy kibole malowali ściany. - Kilka lat temu specjalnie dla Nikiszowca stworzyliśmy specjalny numer alarmowy 606-3712-39. Wystarczyło go wykręcić, a nasi ludzie zatrzymaliby sprawców na gorącym uczynku - podkreśla rzecznik policji.
Adrian: - To jakaś kpina! Policja apeluje, żeby zgłaszać, gdy coś złego się dzieje, ale jak przychodzi co do czego, to najlepiej gdybyśmy sami łapali gówniarzy i zawozili ich na komendę.
Hutniczo-Górnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa, która administruje osiedlem na Nikiszowcu, złożyła już zawiadomienie o zniszczeniu elewacji zabytkowych budynków. - Usunięcie tych bohomazów nie będzie łatwe, bo smoła weszła w fakturę cegieł. Czyszczenie raczej nie wchodzi w grę, podejrzewam, że konieczne będzie piaskowanie elewacji - mówi Piotr Budziński, zastępca kierownika administracji Wieczorek, zarządzającej budynkami na Nikiszu. Szacuje, że oczyszczenie ścian jednego tylko budynku będzie kosztowało 7-8 tys. zł. - To tyle, ile rocznie lokatorzy wpłacają na fundusz remontowy - zauważa Budziński.
Policja czeka, aż dotrze do niej zawiadomienie o zniszczeniu elewacji. - Potem zaczniemy szukać sprawców - zapewnia komisarz Pytel.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

Więcej... wyborcza.pl/1,75478,9764401,Pozdro_z_Nikiszowca_dla_czujnej_policji.html#ixzz1PkVSRogt
Pełna wersja