madohora
16.08.11, 22:17
Odbędzie się strajk generalny na kolei
Wtorek, 16 sierpnia (10:51) Aktualizacja: 28 minut temu
Będzie strajk na kolei - podali przedstawiciele związków zawodowych. Związki zawodowe do godz. 20 czekały na satysfakcjonującą je propozycję rozwiązania sporu w Przewozach Regionalnych. Zapowiadały, że jeśli taka nie nadejdzie, we wtorek o północy pociągi Przewozów Regionalnych staną na dobę. Jak powiedział dziennikarzom Henryk Grymel, szef kolejarskiej Solidarności, związki otrzymały wprawdzie propozycję od zarządu spółki, ale są one "nie do przyjęcia".
Pociągi Przewozów Regionalnych nie będą kursować od północy, przez 24 godziny. Potem związkowcy chcą zawiesić strajk na tydzień, ale jak powiedział Grymel, jeśli strony nie dojdą do porozumienia do 24 sierpnia, będzie kolejna akcja strajkowa. Związkowcy uważają, że postulaty płacowe nie zostały spełnione. Jak mówił Grymel, związkowcy domagali się 280 zł podwyżki od 1 czerwca tego roku. Dodał, że kolejarze zgodzili się w trakcie negocjacji na rozbicie kwoty pod pewnymi warunkami. Tymczasem przedstawiciele spółki zaproponowali 120 zł od sierpnia, druga rata miałaby być wypłacona we wrześniu, a trzecia w styczniu 2013 roku.
Minister infrastruktury Cezary Grabarczyk zaapelował do pracowników Przewozów Regionalnych, by odwołali zapowiedziany strajk. Z usług spółki korzysta codziennie 300 tysięcy Polaków, głównie osób dojeżdżających do pracy. Minister Grabarczyk przypomniał, że niedawno w Niemczech w ostatniej chwili odwołano strajk, który groził paraliżem kraju. Dodał, że liczy, że podobnie będzie teraz w Polsce.
Zdaniem Cezarego Grabarczyka strajk spowoduje straty i pogorszy sytuację w spółce. Minister infrastruktury zwrócił uwagę, że zarząd Przewozów Regionalnych porozumiał się z innymi spółkami kolejowymi, które zgodziły się honorować ich bilety. Są to: Intercity, Koleje Mazowieckie, Koleje Dolnośląskie oraz Szybka Kolej Miejsca w Trójmieście. W celu zapewnienia bezpieczeństwa na torach powołano sztaby antykryzysowe w Przewozach Regionalnych i w spółce Polskie Linie Kolejowe.
Szef kolejarskiej Solidarności dodał, że strajk jest ostatecznością, ponieważ negocjacje trwały przez ostatnie 3 lata, zorganizowano już także strajk ostrzegawczy, ale bez rezultatu - mówił.
Według związkowców, wszystkie pociągi, które będą w trasie, mają dojechać do celu. Zdaniem kolejarzy, ok. 2700 pociągów nie będzie kursowało za sprawa strajku.
Wcześniej dziś na specjalnej konferencji prasowej przewodniczący Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych Leszek Miętek za brak porozumienia w czasie ostatnich rozmów w ministerstwie infrastruktury obarczył winą zarząd Przewozów Regionalnych.
- Odnosimy wrażenie, że oprócz nas i ministra Grabarczyka, nikomu nie zależało na tym porozumieniu. Niestety zaporowe zachowanie zarządu spółki Przewozy Regionalne spowodowało, że tego porozumienia nie zawarliśmy - powiedział Miętek, dodając, że związkowcy do zawarcia porozumienia są gotowi i poszli nawet na duże ustępstwa.
Jak mówił, związkowcy uważają, że strajk jest klęską związków i spółki PR, a ostatnie dwa tygodnie - odkąd ogłoszono datę strajku - zmarnowano. Zaznaczył, że związkowcy poszli na "daleko idące" ustępstwa w kwestiach płacowych. Miętek podkreślał, że pracownikom PR również zależy na dobrym funkcjonowaniu spółki. - Wskazywaliśmy wielkie obszary patologii na polskich kolejach, które powodują, że kolejarze mają złą opinię, że kolejarz musi się wstydzić za sposób, w jaki polskie koleje funkcjonują - powiedział.
Miętek podkreślał, że minister Cezary Grabarczyk odnosił się do całej sprawy życzliwie, a prezes PR Małgorzata Kuczewska-Łaska zapytała się, z kim związkowcy negocjują - z zarządem czy ministrem. -To jest dla nas niepojęte, bo wszyscy chcieliśmy zawrzeć to porozumienie, a jak widać zarząd spółki - nie - stwierdził.
Szef Federacji Związków Zawodowych Pracowników PKP Stanisław Skolorz przedstawił list otwarty, jaki związkowcy skierowali do podróżnych. Piszą w nim, że jest im "niezmiernie przykro", ale mimo zapalnej sytuacji okazało się, że "decydenci nie chcą rozmawiać z przedstawicielami załogi o sposobach rozwiązania problemu".
Jak napisali związkowcy, źródłem chaosu w PR jest usamorządowienie spółki kilka lat temu i przekazanie nad niej władzy 16 marszałkom województw, którzy nie byli w stanie stworzyć strategii firmy, a niektórzy nawet "z premedytacją" rozpoczęli demontaż PR, tworząc konkurencyjne wobec niej spółki samorządowe. Piszą też, że mają świadomość, iż strajk dotyka najbardziej pasażerów, ale nie pozostawiono im wyboru, a strajk to protest przeciwko patologii i destrukcji kolei w Polsce.
W ubiegłym tygodniu w ministerstwie odbyły się spotkania z marszałkami województw, którzy są właścicielami spółki Przewozy Regionalne, a dzień później ze związkowcami.
Związkowcy domagają się ponad 250 złotych podwyżki na osobę oraz zmiany w sposobie zarządzania spółką. Jej władze proponują 100 złotych mniej i w efekcie dalsze zadłużanie. Mimo to - jak twierdzi rzecznik Przewozów Regionalnych Piotr Olszewski - jest jeszcze szansa na porozumienie.
Przewozy Regionalne to obecnie największy pasażerski przewoźnik kolejowy w Polsce. Codziennie na tory wyjeżdża około 2700 pociągów tej spółki, przewożąc 300 tysięcy osób. Jednodniowy strajk może kosztować firmę ponad 5 milionów złotych.
Jutro odbędzie się strajk generalny na kolei
Zarząd Przewozów Regionalnych chce podnieść pensje pracownikom spółki o 120 zł od początku sierpnia, a od 2013 r. o kolejne 130 zł - poinformowała w zeszłym tygodniu spółka w komunikacie. Uchwała zarządu w tej sprawie wymaga akceptacji rady nadzorczej.
Podwyżki miałyby zostać wprowadzone dwuetapowo. Zarząd firmy zaproponował związkom zawodowym wprowadzenie od 1 stycznia 2013 roku drugiego etapu podwyżki w wysokości średnio 130 zł na pracownika.
Jak wylicza spółka, takie rozwiązanie przyniosłoby wzrost wynagrodzeń średnio o 250 złotych. Chodzi o uposażenie zasadnicze - przewoźnik wylicza, że wraz z pochodnymi od tego uposażenia wynagrodzenie wzrosłoby w ciągu półtora roku średnio o 460 zł.
Jeszcze kilka tygodni temu zarząd deklarował, że spółki nie stać na podwyżki większe niż 120 zł na pracownika od początku października br. Tymczasem związki zawodowe domagają się 280 zł i chcą przedstawienia planów finansowych, obrazujących skąd firma weźmie środki na wypłatę podwyżek.
Na początku lipca związkowcy zorganizowali strajk ostrzegawczy, zatrzymując na dwie godziny pociągi przewoźnika w całej Polsce. Referendum strajkowe przeprowadzone w Przewozach Regionalnych wykazało, że pracownicy są gotowi podjąć strajk generalny.
Jak poinformowała w środę spółka, propozycja zarządu dotycząca dwuetapowego podniesienia płac w znacznej części spełnia płacowe postulaty strony związkowej. "Związki zawodowe nie doszły jednak do porozumienia z zarządem spółki. Ostatnia tura rozmów na ten temat zakończyła się podpisaniem przez obie strony z udziałem mediatora protokołu rozbieżności. Strona związkowa może teraz ewentualnie podjąć decyzję o akcji strajkowej" - poinformowała spółka.
Jak deklarują przedstawiciele przewoźnika, zarząd Przewozów Regionalnych nie może przystać w całości na propozycję strony związkowej, ponieważ wiązałoby się to z osłabieniem stabilności finansowej firmy i mogłoby wpłynąć na obniżenie poziomu usług przewoźnika.
Na czwartek planowane jest spotkanie przedstawicieli organizacji związkowych działających w przedsiębiorstwie. Związkowcy mają podjąć decyzje dotyczące ewentualnego strajku.
Źródło: Interia/pl
biznes.interia.pl/wiadomosci/news/strajk-generalny-300-tysiecy-osob-nigdzie-nie-pojedzie,1681493