W czasach, gdy jeszcze chodziłam do szkoły pasjonowała mnie biologia a szczególnie genetyka. Z drugiej strony miałam świadomość tego, że w "tamtych czasach" (a co się dzisiaj zmieniło?) trudno byłoby mi podjąć pracę w takiej branży. Genetyka była wówczas w powijakach ale biorąc pod uwagę to co napisałam wyżej nie widziałam nic złego w krzyżowaniu zwierząt. Do dzisiaj uważam, że dopóki nie zapragniemy hodować gruszek na wierzbie czy ziemniaka o smaku kiszonej kapusty, ale to można zrobić prościej, wrzucić go do Rawy

))) a tylko poprawiać genotyp i to pod ścisłą kontrolą - już mamy przykłady agresywnych krzyżówek psów, ja osobiście znam "rasę" koni (Krzyżówkę) w przypadku których genetyka spłatała niezłego figla - możemy się tym zajmować i nie ma co robić z tego paniki.
Jeszcze raz podkreślam, że piszę to z osoby, która gdyby miała wówczas możliwości chciałabym się tym zajmować zawodowo. Co prawda bardziej mnie interesowały zwierzęta niż rośliny ale...