madohora
13.11.11, 22:37
Awionetka rozbiła się dolatując do lotniska w Pyrzowicach. Zginęły cztery osoby
Mały czteroosobowy samolot turystyczny klasy cirrus SR-22 rozbił się około godz. 19.30 w lesie w Żyglinie siedem kilometrów od lotniska w Pyrzowicach. Chwilę wcześniej pilot zgłaszał problemy i chęć awaryjnego lądowania. Potem nagle zniknął z ekranu radaru. Kontakt z lecącą z Rivolto we Włoszech maszyną utracono, gdy powinna była znajdować się około 3,5 mili na zachód od pasa. Natychmiast po zgłoszeniu problemów dwadzieścia jednostek straży pożarnej i policjanci rozpoczęli przeszukiwanie terenów w pobliżu lotniska. - Mamy nadzieję, że pilotowi udało się gdzieś wylądować - mówił nam Krzysztof Ziętara z Centrum Zarządzania Kryzysowego Wojewody Śląskiego w Katowicach.
Niestety, o godz. 20.40 w lesie w Żyglinie, siedem kilometrów od lotniska, policjanci natrafili na wrak rozbitego samolotu o numerach SP-IKP. Na miejsce wezwali straż pożarną. Jak nam powiedziała Aneta Gołębiowska, rzeczniczka śląskich strażaków, z wraku wyciągnięto cztery osoby - dwóch mężczyzn i dwie kobiety. Jak poinformował Krzysztof Ziętara z Centrum Zarządzania Kryzysowego Wojewody Śląskiego, ofiary wypadku to Polacy.
Przyczyny wypadku bada Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, prawdopodobną przyczyną niedzielnej katastrofy mógł być niedostatek paliwa spowodowany dłuższym niż planowano lotem przy silnym przeciwnym wietrze. Komisja wyjaśni zapewne także przyczynę niewystrzelenia przez pilota spadochronu, w które fabrycznie wyposażone są małe cirrusy.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10636823,Samolot_zaginal_dolatujac_do_lotniska_w_Pyrzowicach.html