Zima

    • madohora Re: Zima 01.07.21, 20:40
      Na nartach — w Karpaty. W literaturze polskiej znane są „ski" od lat przeszło stu pod nazwą „narty". Słowo to pochodzić ma z Syberyi, skąd przynieśli je polscy wygnańcy do ojczyzny. Nasz przyrząd jest więc tu już niejako zadomowiony i zespolił się głęboko z mową, gdy tymczasem w niemieckim języku, szczególnie z po wodu trudności deklinacyjnych, zawsze jeszcze razi obczyzną. Sportowe użycie nart jest jednak i w Galicyi zupełnie niedawne.
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 20:44
      Przytem należy tylko odstąpić od alpinistycznego punktu widzenia, wymagającego gór możliwie wysokich, które to żądanie — jak to wie każdy doświadczony — pociąga za sobą odpowiednie niekorzyści, gdyż z rosnącą różnicą wysokości wzrastają niejednostajność śniegu i różne niebezpie czeństwa. Rozumiejący się na rzeczy „smakosze" narciarstwa, dla niego samego wykonywanego, od dawna już zaprzestali szukania szczęścia jedynie w długich zjazdach o 1000 metrowych i większych jeszcze różnicach wznie sienia, wyjąwszy chyba na wiosnę przy jednostajniejszej powierzchni śniegu. Naprzemian „do góry" i „na dół" działa o wiele bardziej zachęcająco i bez porównania mniej męcząco, niż wielka mordęga szczytowa; tern bardziej jeżeli można poruszać się w sferze najlepszego śniegu: na dole nie tającego, u góry nie zwianego,
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 20:56
      Niestety odwilż trwała ciągle jeszcze, a na granicy mrozu, w płaszczyźnie izotermy 0°, walczyliśmy dłuższy czas z nie zmiernie złośliwym gatunkiem lepiącego się śniegu. Szliśmy przez prawdziwy bór, prze darty tu i ówdzie wypalenizna- mi, gdzie zwęglone pnie dźwi gały się tajemniczo w świetle latarki. Przy pierwszym brza sku dnia osiągnęliśmy gontami obite schronisko a w niem na szczęście znaleźliśmy drzewo opałowe i dobry piec, tak, żeśmy w ogrzanej izbie kilka godzin świetnie spać mogli. W zasadzie planowano wyjście na Stoh (1679 m), z którego jednak z powodu złej pogody musieliśmy zrezygnować. Zadowoliliśmy się dlatego Płajem (1334 m). Ciekawą rzecz można tu było obserwować, jak granice lasów utworzone są przez rzadkie zasieki buków, które otaczają górę ostro odciętym rąbkiem. Wprawdzie drzewa szpilkowe zachodzą — jak wszędzie — wyżej jeszcze, ale rak ich częstokroć, tak że w tych wypadkach wcale jeszcze wysokie drzewa liściaste stanowią nagłe zakończenie.
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 21:02
      O zmroku znaleźliśmy się wreszcie przy ujściu Foreszczenki w dolinie Prutu. Zanim noc zupełna nastała odkryliśmy wejście w gęsty las do stóp Howerli, zarazem jedną z tych nielicznych dróg, które wiodą zalesionem dnem doliny. Tutaj u romantycznych źródeł Prutu objęły nas potężne sklepienia niebotycznych sosen. Pogoda zdawała się wyjaśniać, było bardzo zimno i ła godnie ślizgały się nasze narty w krystalicznym puchu śnieżnym poprzez świą tynię lasu. Wkrótce słaby blask księżyca oświetlił naszą drogę. Ta wędrówka w milczeniu nocy u stóp olbrzymów leśnych była niezrównanie piękna. Bardzo wielki, ale pusty i nagi budynek Oddziału Czarnohorskiego użyczył nam przy tułku. W małej kuchni znaleźliśmy dobry piec, tak że wkrótce zrobiło się przyjemnie. Tylko ze spaniem nie szło dobrze, bo jakkolwiek wyższe warstwy powietrza były ciepłe, u dołu przy ziemi przebiegały ostre podmuchy wiatru.
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 21:06
      Jestem w domu. Zwykła wyprawa nie chce się zmieścić w worku. Ugniatam ją wściekły kolanem. Przebieram się z szybkością jakiej jeszcze nigdy w życiu nie osiągnąłem. Jednak nie mam już czasu zawiązać porzą dnie butów, nie mam czasu nic sprzątnąć za sobą, nie mam czasu zamknąć drzwi. Wybiegając wołam tylko: „Maryniu, Maryniu ! proszę zrobić porządek w pokoju i zamknąć drzwi !" Marynia patrzy osłupiałym wzrokiem. Lwowianie oswoili się już nieco z widokiem narciarzy w zimie. Jednak teraz, gdy po ulicach zaczyna się już unosić obiecująco pierwszy kurz, a ja w pełnej zbroi narciarskiej wykonywam „bieg z obciążeniem" do najbliższej stacyi dorożek, ludzie przystają na cho dnikach i uśmiechają się wielce zjadliwie. Dobrze, dobrze, zobaczymy kto się będzie śmiał ostatni.
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 21:17
      gwar, ale ten jedyny gwar przy- razem taki słodki ogromny pomyśleć, że oprócz człon- snowolnie dobranej gro tu nikogo, że jesteśmy szarów powietrza, lasu Po posiłku i krótkim drugi brzeg Łopuszanki się przed nami mała od śniegu, rozelśniona, się, że sama radość tań- i grotów słońca. „Przypi- Miecio. I już wszyscy są po- cząc długie narty: „poczciwe na rody, który mieści w sobie za spokój. Co za przyjemność ków naszej szczupłej, wła- madki nie spotkamy już wśród tych wielkich ob- i gór — sami. pHj wypoczynku — dalej. Na ] i w las. Za chwilę otwiera polana. Jest bielusieńka że oczy się mrużą. Zda czy tu wśród złocistych nać!" — krzyczy wesoło chyleni, i przywdziewają klę- sze bydlęta". Pysznie się sunie po ziarnistym, wiosennym śniegu. Ale oto w naszej wesołej sprawie okazuje się sęk. Mamy odbyć pierwszy nasz nocleg w szałasie pod Petrosulem, w „stinie" mówiąc po tutejszemu, Ale kawałek drogi lasem do tej stiny jest nadzwyczaj mylny. Na nic się zdadzą mapy a nawet znajomość osobista miejsca. Dróg tu niema, ścieżki leśne, znaczone na mapie zmieniają się z roku na rok, kładki zabierają potoki
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 21:22
      Ramiona już wypoczęły zupełnie po ciężkich workach pierwszego dnia, lekka praca nad urządzeniem noclegu tylko zaostrzyła apetyt, więc wygrze wamy się rozkosznie w powodzi blasków słonecznych, gwarzymy w złotych humorach i oglądamy się już za nartami, żeby się troszkę poćwiczyć na ob szernych polach śniegowych. Właśnie podnoszę się, by przywdziać narty, gdy nagle — staję w pół ruchu zdumiony. Co to ? Na wąskim krańcu grani Pe- trosula, ostro zarysowana na lśniącem niebie, wykwita mała, czarna figurka. Ruchy, jedyne w swoim rodzaju, nie dopuszczają wątpliwości: to narciarz. Po chwili szybko — niby wysunięta ręką szopkarza — zjawia się figurka druga, wnet za nią trzecia. A pierwsza tymczasem śmiga już w dół błyska wicznymi łukami. „Śnig, śnig, śnigu ! — gu — gu — gu! rozlega się z dołu — niewiadomo jak i gdzie zrodzony w przystępie dobrego humoru — okrzyk ka-te-eński. „Śnig, śnig, śni gu! — odbrzmiewa z góry. To swoi. Zjeżdżają. Raz i drugi to ten, to ów Fot. M. Dudryk pilnie czegoś szuka w śniegu, ale na ogół idzie im dobrze. Kwadrans, i są przy nas: panna Mucha, inżynier R. i profesor T. Mała ożywiona rozmowa, niespodziewany „five o’clock tea“ w śnieżnym salonie pod Pietrosem. Wymieniają się krótkie wiadomości o tern, co słychać po schroniskach, przełęczach i graniach, i goście, wypocząwszy ruszają na dół ku klauzurze łopuszańskiej...
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 21:36
      Wejście na grań Pietrosula odbyło się bez dalszych trudności i dosyć prędko. Na grzbiecie nie było już śniegu. Przyszło zdjąć mokre, ociekające narty. Powitał nas tu ostry, mocny wiatr. Powtulaliśmy się mię- dzy kępy kosówek i ka mienie i wypoczęliśmy chwilę. Czekolada i po marańcze stanowiły lekki posiłek. Przez Pietrosul i grań popod szczyt Pietrosa trzeba było, wobec braku śnie gu przejść piechotą. Ruszyliśmy raźno nie spodziewając się, że za miast krótkiego przej ścia czekają nas wła ściwe zapasy. Zaledwie wychyliliśmy się zupeł nie na grań ogarnął nas wicher szalony. Po tężne fale prądu powietrznego parły na nas wściekle a bez ustanku. Zdawało się, że ktoś wy rzuca na nas miliony strzał, które pędząc z furkotem i świstem raziły nas w twarz i oczy. Narty niesione na ramionach grały nam jak słupy telegrafi czne. Zaledwie dało się utrzymać na nogach i iść. A kosztowało to tyle trudu, że co kilkadziesiąt metrów, trzeba było padać na ziemię i wypoczywać. Cała droga przez szczyt i grań Pietrosula wynosiła nie wiem czy 300 metrów. A zajęła nam przeszło godzinę czasu i zmordowała tyle, co pół dnia dobrego wspinania się. Wreszcie stanęliśmy pod szczytem Pietrosa od strony Howerli. Wejście odbyć się miało stromem, potężnie zaśnieżonem zboczem. 1 czy to był skutek zmęczenia walką z wiatrem, czy też braku większego doświadcze nia — dość, że spojrzawszy na szczyt Pietrosa i na dzielącą nas od niego stromiznę zbocza — nomen omen — uczułem pietra. Ale pomyślałem so bie: „Wstyd; Mały Norweg się nie boi, a ty się będziesz bał; a zresztą — wierzę Mieciowi, już on z pewnością poprowadzi tak, że nic złego nam się nie stanie". Tak sobie sprawę tłómacząc, przypinałem narty. I oczywiście Pietros okazał się nie taki straszny, jak mi go malowała podniecona zmę czeniem wyobraźnia, zaś Miecio ziścił w zupełności żywione do niego zaufa nie. Ale robota była, bo była ! To też, gdy znaleźliśmy się na szczycie i trzeba było odpiąć od nart „foki" ukląkłem z prawdziwą rozkoszą. W nar ciarstwie jednak to właśnie jest pyszne, że gdy się człowiek najbardziej zmorduje, przychodzi zjazd i odświeża w sposób czarodziejski. A zresztą od cze góż są jabłka i gorąca herbata w termosie. Taki kubeczek gorącego płynu odbudowuje siły w mgnieniu oka. Zaczęło się więc wesołe spadanie w dół. Śnieg wprawdzie nie był do zjazdów pierwszorzędny, ale nie minęło dwóch godzin jak byliśmy już na przełęczy pod Szezulem. Tu rozłożyliśmy się na drugie śniadanie i radziliśmy, co robić dalej. W zamiarze było wyjście na Szezul i zjazd do Burkutu węgierskiego. Dzikie, groźne ściany kotła pod Szezulem ze wszystkich stron były porysowane lawinami. Niby szramy po wyszarpanych olbrzymimi pazurami kawałkach mięsa znaczyły się ze wszech stron ich ślady. W górze czekały jeszcze na swą kolej gromady śniegu w potężnych „nawiesach". Postanowiliśmy więc po namyśle nie zadzierać z lawinami i dać pokój Szezulowi.
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 21:40
      Tak mi było błogo w onej gawędzie z ogniem, żem ani myślał budzić mego następcy i — doczekawszy do godziny piątej — dałem hasło do powszechnego wstawania.
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 21:42
      Wreszcie trzeba zdjąć narty. Urządzamy im obfitą kąpiel przy jakimś wodospadku i na piechotę już idziemy dalej. Idziemy ? Pędzimy ! Każdy tu rysta zna ten rozpęd, w jaki się wpada schodząc po skończonej wycieczce górskiej w dół. Same nogi niosą. Ciało wdraża się w równy, miarowy, dziwnie sprężysty ruch, który rozkołysuje wreszcie całą istotę. Idzie się zu pełnie automatycznie, a równocześnie jest się przejętym rozkoszą ruchu. Oczy błądzą po raz ostatni po szczytach i starają się napoić ich pięknością. Myśl drży z zachwytu..
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 21:46
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/jol34vzz1pIay9E7kA.jpg
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 21:49
      Przyzwyczaili się ludzie współcześni patrzeć na zimę jako na coś niedo brego, jakieś zło nieuniknione, którego odsunąć od siebie niepodobna i którego dolegliwości złagodzić tylko nauczyły nas zdobycze kultury. Wyjeżdża się „na świeże powietrze" w lecie, aby nabrać sił i odporności do przetrwanie zimy, tej zimy, w której widzimy skrajne przeciwieństwo ciepła, jasności i swobody lata, która nakrywa dachy miasta szarą, posępną gęstwą mgły, gasi słońce i zamyka łudzi w dusznych klatkach nowoczesnych mieszkań, która przynosi
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 21:53
      gdy tak czytać będziesz tę „pochwałę nart", przezacny czytelniku, przy puszczam, że przyjdzie ci na myśl pytanie, czyby tak nie można było samemu spróbować, czy to wszystko prawda, co o tych długich deskach rozgadują i wypisują narciarze. — „Tak, to musi być bardzo ładny sport — powiesz po namyśle — ale..." Naturalnie musi być „ale" i już wiem, co chcesz powiedzieć. Pewnie przedewszystkiem to, że narty to rzecz strasznie niebezpieczna, grożąca jeśli nie złamaniem nogi, lub zwichnięciem ręki, to pewno zaziębieniem, zapale niem płuc i t. p
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 21:58
      Bo w narciarstwie to właśnie jest dobre, że obca mu jest wszelka prze pisami związana, rygorystyczna forma wykonywania istotnych dlań czynności, jak jest np. przy footballu lub tennisie. Każdy, zależnie od swych skłonności, wieku, sił i zdolności znajduje w niem to, co mu najlepiej odpowiada: kult nieskażonej ręką ludzką przyrody z jednej strony, a pole do sportowego zmie rzenia sił z przeciwnej — w pośrodku niezliczone formy przejściowe i pośre dnie. Wszystkich łączy wspólne umiłowanie przyrządu, który ich czynności cha rakteryzuje, oraz wspaniałe otoczenie górskiej przyrody, na której tle doko nują się rzeczy narciarskie.
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 22:02
      Resztą ubrania nie ma potrzeby zbytnio się kłopotać. Zaczy nanie jazdy na nar tach od krawca po winno być przywile jem wyłącznie płci pięknej. Jeśli masz t. zw. turystyczne ubranie, to da się ono zastosować w zu pełności do narciar stwa. Zresztą długie spodnie są tak samo przez narciarzy uży wane, jak i krótkie. Wełniana koszula, Fot. K. Kaczanowski Okiść (z okolic Sławska) sukienna kamizelka i kurtka pod szyją zapinana odpowiedzą najlepiej celowi. Natomiast uważany przez laików za tak nieodzowny wełniany sweater, dobry jest jako rezerwa na dłuższy odpoczynek, lub ochrona od wiatru, zresztą jest za gorący. Daleko praktyczniejsze jest lekkie nieprzemakalne okrycie z płótna impregnowanego lub batystu w formie wierzchniej kurtki lub płaszcza. Nieodzowne są natomiast rękawice dwudzielne (,,o dwu pal- cach“), dające się naciągać wy soko na rękawy kurtki. Najlep- szym materyałem jest tu (po dobnie jak przy skarpetkach) prosta, nieodtłuszczona weł na. Czapka sukienna lub Ł Mł i I iJkŁ we *™ ana > byle tylko da wała odpowiednią ochronę i uszom. Integralną częścią ubioru pań-narciarek są spodnie, przy czem nie / wF \ I jest bynajmniej konie czne brać rozbrat zu- * JW / pełny z suknią. Zresztą polega ubranie niewieście ' na kombinacyi celowości z wymaganiami szyku i mody i z tego też powodu usuwa się z pod panowania ścisłych i stałych reguł. Noże to i lepiej... Poza tern wszystkiem dobrze jest mieć do nart — o ile nie jest się żoną, narzeczoną lub przyjaciółką — worek turystyczny (zwany dziś przez niektóre koła zgoła obrzydliwie plecakiem). Jest on konieczny, jeżeli się na nartach gdzieś dalej wybieramy. W tym wy padku nie należy zapomnieć umieścić w nim prócz prowiantu, także rezerwową parę rękawic i skarpetek. Te zawsze się przydadzą
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 22:07
      I. Kurs na Boże Narodzenie, w d. 25. — 29. grudnia — poprowadzi go przo downik K. T. N. inż. Maksymilian Du- dryk. Kurs ten prze znaczony jest dla po czątkujących i udział w nim polecamy nowi- cyuszom jak najgorę- ciej, tembardziej że jest to jedyny z kursów K. T. N. nie wymaga jący od uczestników przy zgłoszeniu ża- wielką popularność tego dnych narciarskich kwalifikacyi. Ze względu na kursu — wskazane są wczesne zgłoszenia. W kursie tym mogą brać udział również nieczłonkowie Towarzystwa. II. Kurs jazdy norweskiej i skoku, w dniach 4. do 9. styczniKurs ten, na którego kierownika pozyskało K. T. N. jednego z najznakomit szych narciarzy środkowej Europy— Sepp’a Oberedera z Grazu, obmy ślany jest jako wstęp do narciarstwa sportowego w najściślejszem tego słowa znaczeniu. Głównym jego celem jest zaszczepienie na gruncie polskiego narciarstwa sztuki umiejętnego skoku na nartacl). Dla kursu wybudowana została specyalna skocznia. Kurs otwarty jest jedynie dla członków K. T. N. a ilość jego uczestników ograniczona. III. Kurs narciarstwa turystycznego. Nikt inny, tylko sam Je rzy Bilgeri, autor książki „Der alpine Skilauf" i twórca metody, która jest dzis ostatnim wyrazem postępu na polu turystycznego narciarstwa — po prowadzi ten kurs. Metoda Bilgeri’ego polega na umiejętnej kombinacyi ele mentów szkoły alpejskiej i norweskiej i jest nam tern bardziej sympatyczna, że odpowiada wytycznej linii polskiego narciarstwa. W Bilgerim posiada ró wnież współczesne narciarstwo alpinistę, który wzbogacił technikę zimowych wycieczek wielu przemyślnemi urządzeniami, podnosząc ją do wyżyn specyal- nej umiejętności. To też kurs Bilgeri’ego w Sławsku stanowić będzie wyda rzenie w rozwoju polskiego narciarstwa. Odbędzie się on w dniach 18. do 22. stycznia, otwarty jedynie dla wprawnych narciarzy. Szczegółowy program wymienionych kursów ukaże się w druku osobno.
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 22:12
      deszcze Michałowe prawią w zimie powietrze zdrowe
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 22:14
      kiedy styczeń mokry trzyma, zwykle bywa długa zima
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 22:19
      pamiętaj, że Gromnica, to już zimy połowica, ale żadna też nowina, gdy dopiero się zaczyna
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 22:22
      gdy styczeń z zimnem nie chodzi, marzec, kwiecień wychłodzi
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 22:24
      jeśli w styczniu deszcze leją, nie ciesz się wielką nadzieją
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 22:27
      kiedy styczeń najostrzejszy, wtedy roczek najpłodniejszy / kiedy styczeń najostrzejszy, tedy roczek najpłodniejszy
    • madohora Re: Zima 01.07.21, 22:29
      po styczniu jasnym i białym będą w lato upały / gdy styczeń jasny i biały, w lecie bywają upały
Pełna wersja