madohora
29.02.12, 21:52
Wpadka w Feniksie. Klienci w jedzeniu znaleźli robaki
Milena Nykiel 28.02.2012 , aktualizacja: 28.02.2012 18:28
Zepsute mięso w lazanii i robaki w tagliatelle - tak zakończyła się kolacja dwóch klientek Silesia City Center, które po zakupach wybrały się do restauracji Fenix.
- Do dziś robi mi się niedobrze na myśl o tamtym wieczorze - wzdryga się pani Katarzyna z Tychów. W miniony czwartek wspólnie z koleżanką z Lędzin wybrały się na zakupy do Silesia City Center. Zgłodniałe i obładowane reklamówkami postanowiły zrobić sobie przerwę w strefie restauracyjnej Silesii.
W Feniksie zamówiły włoskie specjały: lazanię z sosem bolognese i tagliatelle z polędwicą i pieczarkami. Już po kilku kęsach okazało się, że z daniami coś jest nie tak. - Koleżanka zauważyła, że mięso w jej lazanii nieładnie pachnie. Było mocno przyprawione, ale nawet ostre przyprawy nie potrafiły zdusić tego zapachu. W moim tagliatelle zauważyłam glistę - mówi pani Katarzyna.
Robak w makaronie
Oburzone wezwały menedżera restauracji, o znaleziskach na talerzach poinformowały zaś innych klientów restauracji. - Chciałyśmy ostrzec ludzi, by zwrócili uwagę na to, co im podano - mówi kobieta.
Menedżer początkowo nie dowierzał. Wtedy tyszanka ze swojego makaronu wyłowiła robaka. - Spąsowiał i przepraszał - wspomina kobieta. Dodaje, że chwilę po opuszczeniu restauracji zrobiło jej się niedobrze. Zwymiotowała w toalecie. - Chyba na jakiś czas daruję sobie wizyty w restauracjach - mówi.
W piątek rano o całym zajściu został poinformowany katowicki sanepid, zaś do warszawskiej centrali Feniksa trafiła skarga podpisana przez oburzone klientki.
Zepsuty filet na zapleczu
Reakcja inspektorów Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej była natychmiastowa. Wskazany lokal odwiedzili jeszcze tego samego dnia. - I znaleźliśmy uchybienia - mówi Elżbieta Jarosławiecka, kierowniczka sekcji żywienia w katowickim sanepidzie. - Na zapleczu był zepsuty filet z kurczaka i ryba po terminie przydatności do spożycia. Zwróciliśmy też uwagę na sztućce wielorazowego użytku. Były przechowywane w brudnym pojemniku - mówi Jarosławiecka. Dodaje, że zepsute mięso zostało natychmiast wyrzucone, a pojemnik dobrze umyty. Nie obyło się jednak bez kilkusetzłotowego mandatu i rachunku za kontrolę w wysokości 60 zł. - Katowicki Fenix będzie teraz monitorowany - zapewnia Jarosławiecka.
Wielu zadowolonych klientów
Sprawy nie chcą komentować w lokalu. Jeden z pracowników przyznaje, że miał wówczas dyżur, ale z pytaniami odsyła nas do właścicielki. - Bardzo nam przykro, że te panie o wszystkim poinformowały media, nam nie dały za to możliwości wyjaśnienia sytuacji - mówi Katarzyna Paszkowska, właścicielka Feniksa w Silesia City Center. Zapewnia, że nigdy wcześniej nie mieli żadnych skarg na jakość jedzenia. - Mamy wielu stałych zadowolonych klientów - podkreśla Paszkowska i dodaje, że jeśli klientki znów pojawią się u nich w restauracji, zostaną przeproszone.
- Nie będziemy już ryzykować własnego zdrowia - mówią jednym głosem kobiety.
Więcej... katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,11252295,Wpadka_w_Feniksie__Klienci_w_jedzeniu_znalezli_robaki.html#ixzz1no2xNHz5