Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach

    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 10.03.13, 20:29
      No i po co nam ta wiosna?
      Odwykliśmy już od wiosny...
      Jodły w lesie, mech na drzewie
      Zielenieją już z radości...
      • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 28.02.17, 18:01
        OSTATKI - Radio Katowice - 28.02.2017
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 10.03.13, 20:29
      https://img5.glitery.pl/dev5/0/115/840/0115840354.jpg
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 10.03.13, 20:30
      Ужо птушкі пяюць ўсюды,
      Ужо кветкі зацьвілі...
      «Вясна прыйдзе», – кажуць людзі...
      Ды скуль прыйдзе і калі?
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 10.03.13, 20:30
      https://img10.glitery.pl/dev10/0/115/840/0115840348.jpg
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 10.03.13, 20:31
      І нашто ж вясна нам Божа?
      Мы адвыклі ад вясны...
      Елкі ў лесе, мох на стрэсе
      Зелянеюць заўсягды..
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 10.03.13, 20:31
      https://img6.glitery.pl/dev6/0/115/840/0115840344.jpg
      • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 26.09.14, 14:22
        POPIELEC

        Wielko Post rozpoczyna się uroczyście w środę popielcową lecz jeśli wnikniemy w ducha liturgii to spostrzeżemy że istotny czas pokuty ropocząłsię od siedmdziesiętnicy (dziewiątej niedzieli przed Wielkanocą) w którą kapłani wkładają po raz pierwszy szaty fioletowe. Po dwóch i pół tygodniach przygotowawczych dzielących siedmdziesiętnicę od Wielkiego Postu następuje środa popielcowa na 46 dni przed Wielkanocą. Odjąwszy bowiem przypadakące w czasie Wielkiego Postu sześć niedziel, które uwalniają ją od zachowania postu pozostaje wskazanych przykładem Zbawiciela 40 dni postu obowiązkowego.
        • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 26.09.14, 14:24
          W dniu Popielcowym w rozmaitych miejscach były i są rozmaite zwyczaje, dobre i złe.
        • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 26.09.14, 14:25
          W Polsce były a nawet i dziś są jeszcze w niektórych okolicach mniej pięknie zwyczaje. Istnieje na przykład zwyczaj wykupywania nowych mężatek
        • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 26.09.14, 14:26
          Zwyczaj wykupywania nowych mężatek - starsze niewiasty porywają te, które w ubiegłym karnawale wyszły za mąż, zmuszają je aby się wykupiły i czynią sobie zabawy za te pieniądze
        • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 26.09.14, 14:28
          W niektórych okolicach zawieszają nad drzwiami koszyki z popiołem w ten sposób, że gdy ktoś wchodzi we drzwi popiół obsypuje go całego.
        • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 26.09.14, 14:29
          Niektórzy przyczepiają dziewczętom lub młodszym niewiastom do ubrania klocki
        • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 26.09.14, 14:31
          Te i inne podobne zabawy nie odpowiadają świętości dnia popielcowego w którym kapłan posypuje głowy wiernych popiołem nie tylko dla przypomnienie pokuty dawnych chrześcijan ale dlatego aby uprzytomnić sobie marność wszystkiego co jako trawa i kwiat polny przekwita
        • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 26.09.14, 14:33
          Panie, czemże ja jestem przed Twoim obliczem? Prochem i niczem. ("Dziady" Adam Mickiewicz")
        • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 26.09.14, 14:58
          Post i pietruszka

          Popielec jak wiadomo
          Post rozpoczyna
          Czas w którym mięso niczem
          A grunt - jarzyna

          Z tego ten fakt dość łatwo
          Tłumaczę sobie -
          Dlaczego tyle panien
          Pietruszkę skrobie?

          A pietruszka jest także
          Jarzyną przecie
          Więc przyda się w czas postu
          Każdej kobiecie

          Jotes
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 10.03.13, 20:32
      Kaczeńców trąbka złota
      przez zagajniki
      i łąki zielone
      niesie wysoki ton wiosny
      górne C
      rozdzwania kryształ powietrza

      Mira Kuś,
      • madohora PRIMA APRILIS 18.06.14, 20:32
        PRIMA APRILIS

        Prima Aprilis!

        Prima Aprilis! Daję słowo
        Już pachnie wiosną z dołu z góry
        Już cześć płci pięknej - na różowo
        A wszystkie prawie - do figury
        Już możesz w zastaw oddać futro
        Za małą kwotę dolarową
        Choć śnieżek może upaść jutro
        Prima Aprilis daję słowo!

        Prima Aprilis Na Ułanach
        Któryś z artystów rzekł w zapale
        Że pułkowników (rzecz to znana)
        Córeczki muszą być brzydale
        A ja znam dwie półkownikówny
        Skonstruowane tak wzorowo
        Że prawie model dla Miszkówny
        Istne Wenusy, daję słowo!

        Jedna dziewczątko jeszcze młode
        Rzekła mi że za kilka latek
        Jeśli zachowam swą urodę
        Mogę jej słać mirtowy kwiatek
        Druga mężatka - obiecała
        Że jeśli kiedy będzie wdowa
        Nie będzie dla mnie niby skała
        I wyjdzie za mnie...Daję słowo!

        Więc czemu taki pan od sceny
        Który "Ułanów" nam odtwarza
        Głosząc zgryźliwe takie treny
        Półkownikówny mi...obraża?
        Myślałem że mnie szlag uderzy
        Gdym słyszał plotkę tę niezdrową
        Lecz chyba nikt mi nie uwierzy
        Prima Aprilis - Daję słowo!

        Prima Aprilis! Pachnie wiosna
        Powietrze ciepłe, jak nagrzane
        Już nowe domy w mieście rosną
        Napisy "świeżo malowane"
        Już znów malują kamieniczki
        I piękna płeć modą nienową
        Maluje dalej swe twarzyczki
        Prima Aprilis daję słowo!

        Prima Aprilis! Kto chęć czuje
        Tramwaj do parku ma miejskiego
        Już inż. Sikorski obiecuje
        Dać bruk w ulicy Sobieskiego
        Już wszędzie zgodnie z obyczajem
        Wszystko obietnic dźwięczy mową...
        Już pachnie wiosną, pachnie majem...
        Prima Aprilis - Daję słowo!

        Jotes
        • madohora Re: PRIMA APRILIS 02.10.14, 14:21
          Od wieków, bo już w starożytnym Rzymie urządzano w dniu 1 kwietnia dowcipy i kawały czyli tzw. prima aprilisowe. Początek jest podobno następujący: Zdarzyło się w pewnym roku że na 1 kwietnia spadł w Rzymie śnieg co było we Włoszech czymś niebywałym. W następnym roku dowcipnisie wybiegali rano na ulice miasta i obudzili śpiących obywateli okrzykami: śnieg, Śnieg, wywabionych zaś w ten sposób ludzi wyśmiali
          • madohora Re: PRIMA APRILIS 02.10.14, 14:29
            Obecnie dowcipy primaaprilisowe urządzają przede wszystkim pisma, które wśród treści poważnej zamieszczają wiadomości zmyślone, utrzymane jednak w granicach prawdopodobieństwa. Już jednak nieraz okazało się że dowcipniś okazał się prorokiem. I tak jedna z gazet ogłosiła w dniu 1 kwietnia 1863 roku sprawozdanie zapowiadające w najbliższej przyszłości budowę kolei elektrycznej na szczyt Jungfrau, przy czym w ciągu nocy szczyt miałby być oświetlony potężnym reflektorem takim żeby publiczność mogła wygodnymi schodami nawet w nocy zdobywać ten szczyt. W owych czasach był to dowcip lecz zmienił się z czasem w rzeczywistość, gdyż już w kilka roku później wykonano kilka projektów a w roku 1896 istotnie przystąpiono do budowy kolei na szczyt raz budowy dworca i hotelu.
            • madohora Re: PRIMA APRILIS 02.10.14, 14:36
              Zdarza się, że żarty mogą przybrać gorsze następstwa. Pewno pismo rzymskie ogłosiło że w dniu 1 kwietnia wezwanie upraszające "klub anarchistów marcowych" do zebrania się w tym dniu na dworcu w Rzymie, celem powitania kolegi niejakiego Azara powracającego z Tripolisu. Ponieważ Azara oskarżony był o współudział w zamachu na króla stąd pismo spodziewa się, że koledzy przyjdą mu z pomocą i dadzą ochronę. Klubu takiego w Rzymie nie było i od razu publiczność zrozumiała że to żart, bardziej jednak przewidująca okazała się policja która zjawiła się na dworcu i aresztowała istotnie jakiegoś Azara jakkolwiek nigdy nie był on anarchistą i nie wracał z Trypolisu. Biedak przesiedział w areszcie kilka dni nim sprawę wyjaśniono.
              • madohora Re: PRIMA APRILIS 02.10.14, 14:38
                W Krakowie natomiast ogłoszono że z dniem 1 kwietnia 1925 roku zostanie przywrócona autonomia miasta Krakowa, wobec czego tłumu ludu z rozwiązana radą miejską pospieszyło do Ratusza zastając jednak tutaj bramy zamknięte.
                • madohora Re: PRIMA APRILIS 02.10.14, 14:41
                  Na dowcip prima aprilisowy pozwolił sobie też car Piotr Wielki. W nocy z 31 marca na 1 kwietnia uderzono na ulicach Petersburga na alarm. Mieszkańcy wypadli z przerażeniem na ulice miasta i istotnie na niebie stała łuna i ogniste języki biły ponad mury miasta. Wszystko rzuciło się na ratunek w stronę przedmieścia lecz w tej samej chwili pojawił się car. Chcąc się zabawić kosztem swych obywateli car kazał postawić za miastem ogromny stos drzewa. Gdy go podpalono zdawało się że cały Petersburg płonie.
                  • madohora Re: PRIMA APRILIS 02.10.14, 14:43
                    W 1926 roku tysiące ludzi pośpieszyło na Plac Miarki by usłyszeć koncert radiowy ze słupa, który tam w zupełnie innym celu postawiono.
                    • madohora Re: PRIMA APRILIS 02.10.14, 14:44
                      Setki ludzi pospieszyły na rzekome próbne loty Katowice - Kraków
                      • madohora Re: PRIMA APRILIS 02.10.14, 14:45
                        Tłumy zapalonych kinomanów podążyły na dworzec by witać Jackie Coogana
                        • madohora Re: PRIMA APRILIS 02.10.14, 14:46
                          Całe tłumy zapalonych sportsmenów obległy salę Powstańców (dzisiejsza ulica Matejki) by być świadkami rewanżowej walki "Czarnej Maski" ze Stekerem (boks)
                          • madohora Re: PRIMA APRILIS 02.10.14, 14:48
                            Sporo ludzi ruszyło też kiedyś na poszukiwanie tramwaju, który miał rzekomo ruszyć 1 kwietnia od rynku do parku Kościuszki - to się sprawdziło tylko nieco później niż podała prasa jako kawał prima aprilisowy.
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 15.04.13, 18:58
      https://img10.glitery.pl/dev10/0/115/108/0115108144.gif
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 27.07.13, 23:22

    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 17.08.13, 15:43
      MATKA BOSKA ZIELNA

      Święta Matki Bożej, która jest Królową korony Polskiej, cieszą się w Polsce wielką,
      miłością i obchodzone zawsze bywały uroczyście. Do nazwy kościelnej święta dołączano
      zwykle nazwę inną, która związaną była ze zwyczajami ludności tu panującemi.
      Święto Oczyszczenia N. M. P. dnia 2 lutego zwie lud Matką Boską Gromniczną.
      Zwiastowanie 25 marca Matką Boską Wiosenną, Wniebowzięcie 15 sierpnia Matką Boską
      Zielną, a Narodzenie N. M. P. dnia 8 września - Matką Boską Siewną,
      Każda z tych uroczystości jest piękna w swoim rodzaju. N a Gromniczną suną,
      zaśnieżonym polem kobiety, każda z płonącą gromnicą w ręku, bacząc aby jej przed wej-
      ściem do domu nie zgasła,-na Zielną gosposie migają wesoło w
      ród zielonycll pól, gdy
      niosą pęki ziela do kościoła ,
      Cudowny zapach napełnia świątynie. Bo czegóż tam niema w tych snopkach!
      Macierzanka, rumianek, dziewanna, lawenda, boże drzewko, mięta. A oprócz nich len,
      konopie, potrochu każdego zboża, jabłka, gruszki, kukurydze, zależnie oa tego, w któ-
      rej stronie Polski snopek zwijano.
      Lud wierzy, że wszystkie te zioła po święceniu w kościele nabiorą cudownej mocy
      i często służyć będą ludziom i bydłu za lekarstwo. Ziarno wykruszone dorzuci się do zboża
      przeznaczonego na siew, ale zanim zioła zostaną zużyte, pięknie ozdobią izbę, obrazy
      święte, i drzwi.
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 17.08.13, 15:49
      Otwieraj panie nowe wierzeje,
      Bo się na polu już kłos nie chwieje.
      Nie chwieje się ani jareczka,
      Dożęliśmy do wianeczka
      Plon niesiemy plon!
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 17.08.13, 15:50
      Puste pola "Nie chwieje się ni jareczka, dożęliśmy do wianeczka", a teraz gospo-
      darzowi trzf1ba złożyć wianek dożynkowy i cieszyć się wraz z nim plonem.
      Przed domem ustawił gospodarz poczęstunek, stoły się uginają pod chlebem, kieł-
      basą i napitkiem. Stoją beczki z ogórkami kwaszonemi, koszyki z jabłkami, będzie się
      czem pożywić i napoić.
      Już przez bramę-wierzeje, wkracza orszak dożynkowy. Przodem idzie muzyk:!,
      za nią przodownice, ubrane odświętnie, niosą na głowie lub w ręku wieńce dożynkowe
      jeden z pszenicy, drugi z żyta.
      Za niemi śpieszą żniwiarze, żniwiarki, dzieci, starzy, cała wieś-aby popatrzeć,
      posłuchać i zatańczyć.
      Staje przed gospodarzem parę przodownic, i przy śpiewie i muzyce oddają mu
      wianek dożynkowy, "ze szczerego złota", a nawet więcej jeszcze, bo to plon ich pracy
      znojnej, i plon umiłowanej roli ojcowskiej.
      Nie jest to zwykły pleciony wianek. Kształt jego bywa różny, czasem płaski,
      czasem zbudowany niby korona. Przed samemi dożynkami, lub w dniu dożynek bywa
      on święcony w kościele.
      W krakowskiem dziewczyna z wieńcem na głowie idzie do kościoła, tam składa
      o
      przy ołtarzu, a po skończonem nabożeństwie zabiera znów niby koronę.
      W Ropczycach wiozą wianek do kościoła na wozie zaprzężonym w cztery konie
      przybrane zielenią. Obok wianka siedzą dziewczyny niby drużki, postrojone, z kwiatami
      we włosach.
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 17.08.13, 15:51
      Wrzesień


      Poświęcony wianek bywa kładziony w kapustę, aby jej liszki nie niszczyły, spo-
      czywa również we zbożu, gdzie ukryty czeka chwili dożynków.
      W niektórych okolicach Polski, czeka zbliżających się z wiankiem żniwiarzy zim-
      ny prysznic. Wyskakują bowiem z ukrycia parobcy i oblewają przodowników wodą,
      aby zapewnić deszcz na nowe urodzaje.
      Cały orszak dożynkowy posuwa się ze śpiewem i muzyką. Długa to pieśń i składają-
      ca się z wielu zwrotek, każdemu się przy tern dostanie. Najpierw zwracają się żniwiarze do
      gospodarza i wręczając mu wianek przemawiają:
      Winszuję państwu ze swą czeladką
      com ją prowadziła przez całe latko,
      prowadziłam ich od granic do granic.
      Srebro złoto zbierając.
      Srebro złoto zbierałam
      Panu do rąk oddałam.


      Gdzieindziej zamiast przemowy spwwają
      Otwieraj panie szerokie wrota
      niesiem wianeczek z samego złota
      plon niesiemy plon.
      Zaściełaj panie stoły i ławy
      Jedzie do ciebie gość niebywały.
      Plon niesiemy plon.
      A potem następują zwrotki przeznaczone dla gospodarza i gospodyni.
      Przed dworem kaczki w błocie,
      N asza pani chodzi w złocie,
      A nasz pan to w aksamicie,
      Kochają się należycie.
      plon niesiemy plon.


      wszyscy.
      Nie żałuj panie siwego konia
      Ślij po muzykę choć do Torunia
      plon niesiemy plon.


      O panience śpiewają znowu:
      Nade dworem wisi burza
      A panienka kiejby roza,
      Jako świat szeroki, jako świat dalecki
      Daleko poszukać takiej panieneczki
      Plon niesiemy plon.
      Bywają zwrotki złośliwe przeznaczone dla tych, którzy nie ćieszą się sympatją.
      "A nasz pan ekonom długiego ozora,
      Co usłyszy na wsi, zaniesie do dwora!..."
      KoilCZY się pieśń, wianek zostaje wręczony.
      Czasem bierze go z głowy przewodnie sam gospodarz i składa na tacy, na którą
      dziewczęta sypią orzechy, lub składają jaja, poczem następują tany.
      Gospodarz tańczy z przodownicą, a za nimi łączą się wszyscy w pary i zabawa wre
      często całą noc.
      A cóż się dzieje z wiankiem dożynkowym

      Złożony zostaje w mieszkaniu nadedrzwiami, lub winnem widocznem miejscu,
      Ziarno z niego wysiewa się przy pierwszym siewie, bowiem jest to pięknie wybrane
      i święcone ziarno. Słomę rozrzuca się po polu, aby dało dobre urodzaje.
      ...Jeszcze tańczy kilka par pod lipami, jeszcze doleci piosenka "Wokoło miła,
      wokoło, gdzie była pszenica tam goło"... ale już kończą się dożynki, kończy się rok wieś.
      niaka.
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 17.08.13, 15:52
      PAŹDZIORY

      Słabo słonko przygrzewa. ale tak jasne czasem "ą jego promienie, że zdaje się jakhy
      lato wróciło.
      Wylegają ludzie na pole, bo roboty przed zimą niemało. Z otwartych stodół
      słychać cepy, słychać również trzaskanie międlic, aż paździory lniane fruną w powietrze.
      Odgłosy międlenia łączą się ze śpiewaniem dziewcząt, które cieniutko wyciągają:
      " Siroto po ojcu, więksa po macierzy,
      Kto sirotom nie był. to i nie uwierzy,


      albo:



      .


      :Moja matusicko nie daj mnie za wdowca,
      Racej ze mi uwij wianecek z jałowca.
      Już pora pomyśleć o lnic, bo niedługo nadejdą najdłuższe w roku wieczory i trzeba
      będzie zasiąść do przędzenia i tkania.
      Lnu w Polsce mamy dużo. Tam gdzie przeważają miasta i fabryki tkackie, lud-
      ność uprawia go w ilościach dużych, ale sama nie oczyszcza włókien, tylko wyrwany len
      wozami odstawia kupcom. W wielu jednak okolicach, a szczególnie na Białejrusi, w Wileil-
      skiem, na Podolu, w lubelskiem, gospodynie część lnu zostawiają dla siebie i same przygo-
      towują przędziwo, a następnie na ręcznych kołowrotkach i warsztatach przędą nici
      i tkają płótno. Dużo pracy wymaga len, zanim można płachty gotowego płótna wybielić
      na słońcu.
      Najpierw moczą go w wodzie kilka dni, potem międlą na międlicach, następnie
      czeszą grzebieniami.
      Otrzymane przędziwo trzeba wybielić. Często gotują je w wodzie z popiołem.
      Popiół, który zawiera dużo ługu, wprawdzie ładnie nici wybieli, ale często je przeżera
      i niszczy. Gdy nadejdą długie wieczory, warczy kołowrotek, wyciągają prządki długie
      nici i zwijają je na szpulkę, aby po Bożem Narodzeniu zasiąć do tkackich warsztatów.
      Dawniej całe ubrania robione były z samodziału, a pięknie umiano tkać w całej
      Polsce.
      Dziś tkają głównie płótna na prześcieradła i płachty, bieliznę częściej szyją z ma-
      terjałów fabrycznych.
      Z bardzo grubego płótna robią worki.
      Nieraz z farbowanych nici, wyrabiają piękne kilimy, któremi okrywa się ławę.
      łóżka, czy siedzenie na wozie.
      Tam gdzie hodują wiele owiec, a więc głównie na Podhalu, tam tkają oprócz lnu
      także i wełnę, kilimy wełniane są nadzwyczaj wzorzyste i tak ładne, że kupowane bywają
      nawet przez zagranicznych gości i zyskały sobi(' prawie powszechne uznanie. W chatach
      wiejskich, w zamożnych mieszkaniach miejskich, w pałacach rządowych zdobią one ściany
      i podłogi niby kwiaty barwne - te kilimy pracowitemi palcami utkane.
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 17.08.13, 15:53
      LNY

      Matuleńko, lny już kwitną, A łzami go polewajcie,
      Jak to niebo, tak błękitno, A na słońcu suszyć dajcie,
      Pielcie zagon wedle krzyża, Niech wiatr polny go owiewa
      Bo się na mnie czas przybliża. A skowronek go ośpiewa.
      Gdy dostanę w piersi kulę,
      Jeśli taki wyrok boski,
      Niech na sobie mam koszulę
      Z lnu naszego, z naszej wioski.

      Konopnicka.
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 17.08.13, 15:56
      Żółte listki brzóz

      Żółte listki brzóz,
      Dygocą, dygocą
      Bo je dzisiaj nocą,
      Zwarzył siwy mróz.

      Źle tym liściom, źle,
      Co zleciały z dzrzewa,
      'Wicher je rozwiewa
      Na deszczu, we mgle.

      Lecą z ostrym tchem
      W zawieję okrutną,-
      .Jak tym liściom smutno,
      Ja najlepiej wiem...

      L. Rydel.
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 17.08.13, 15:59
      "Co rzucone ziarnem w ziemię,
      N a wiosnę się zazielenia,
      W lecie dźwignie kwiatów brzemię,
      A kwiat w owoc zmieni dola,
      Jesień przejmie rządy lata...
      Taka bowiem Boża wola,
      I porządek tego świata!...
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 06.09.13, 22:59
      Plon niesiemy plon
      w gospodarza dom
      żeby dobrze plonowało
      po sto korcy z kopy dało
      plon niesiemy plon
      w gospodarza dom
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 08.01.14, 21:48
      W każdej chacie, w każdym dworze
      W każdym zamku i klasztorze
      Grzmi po ziemi pieśń wesela
      I witają zbawiciela
      Czego woda nie zabierze
      Czego ogień nam nie spali
      Co nie odciąć ostrzem stali
      To obyczaj wam ustrzeże

      Ks. Stanisław D. 1925 rok
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 08.01.14, 21:59
      W Dzień Wiliji kobiety już wczas rano zarabiają ciasto z drożdżami i mlekiem, przyprawiając rodzenkami szafranem i różnemi innymi przyprawami bo trzeba piec kołocz na święta. Najważniejszą pomiędzy kołoczem jest strucla albo baba - czyli bardzo wielka plecionka, gdyż jako opłatek tako i strucla jest oznaką Świąt Bożego Narodzenia a przy wieczerzy wigilijnej powinna być strucla na stole pomiędzy potrawami obok opłatka - 1925 rok
      • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 22.11.14, 20:07
        Do Twego żłobka Boże dziecię
        wiodła mnie gwiazda - matka.
        I nie słyszalem nic o swieeie
        w granicach mego światka.
        • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 22.11.14, 20:08
          I nie słyszałem nic o świecie,
          któremu już są obce
          kolędy grane na klarnecie
          i bóstwo w lichej szopce.
          • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 22.11.14, 20:09
            I byłeś dla mnie tak prawdziwy
            jak braciszkowie moi,
            tylko, żeś robić umiał dziwy,
            których się każdy boi.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 22.11.14, 20:10
              Bo nawet ojciec mój kolana
              zginał i chylił czoło,
              i w Tobie, Dziecku, widział Pana.
              choć panem był wokoło.
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 22.11.14, 20:11
                Lecz jak, król, Kasper na wielbłądzie
                przybyło mędrców mrowie,
                całych w krostach, całych w triadzie
                uczyć się słów o słowie
                • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 22.11.14, 20:12
                  Uczyć mnię rożnych dziwnych rzeczy,
                  wśród których złuda siedzi,
                  wszechwiedzy uczyć mi człowieczej
                  pytań bez odpowiedzi.
                  • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 22.11.14, 20:13
                    Chodziłem z nimi długie lata,
                    coraz to dalej, dalej
                    aż mi zniknęła Twoja chata,
                    gdzieśmy kolędowali.
                    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 22.11.14, 20:14
                      Az mi zniknęło wszystko z Ciebie:
                      przestałeś być mi bratem
                      a zdałeś mi się czemś nie w niebie,
                      nie w świecie, nie za światem.
                      • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 22.11.14, 20:15
                        Czemś, czego oko nie zobaczy,
                        co naszych skarg nie slyszy,
                        czemś, co poczyna się z rozpaczy
                        wsród strasznej, nocnej ciszy.
                        • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 22.11.14, 20:15
                          Czemś, co bez końca i bez granic
                          nie może stać się ciałem -
                          i tak za puste słowa, za nic
                          wiarę im odsprzedałem
                          • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 22.11.14, 20:16
                            Dziś oto wracam, Jezu Chryste,
                            w matczyne, dawne strony,
                            by kolędować masz, zaiste,
                            granice Nieskończony!

                            Rostworowski
                            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 22.11.14, 20:18
                              Gwiazda Betlejemska
                              Od wieków tysiące ócz
                              Zwróconych było na ciebie
                              Od wieków tysiące ócz
                              Śledziło bieg Twój po niebie
                              Po jesnem niebie południa
                              Po groźnem niebie północy
                              O gwiazdo!
                              A komu życie troska utrudnia
                              Kto do walki sił nie ma i mocy
                              Ten do nieba podnosi spojrzenie'
                              Szuka Ciebie o Gwiazdo wybrana
                              Co od wieków maszcz szcztne zlecenie
                              By wybranych prowadzić do pana
                              Od wieków tysiące ócz
                              Zwróconych było ba Ciebie
                              Od wieków tysiaće ócz
                              Śledzilo bieg Twój po niebie
                              Po jasnem południa niebie
                              Po groźnem niebie północy
                              O gwiazdo!
                              Wszyscy ludzie oczekują Ciebie
                              Gdy zabłysnąć masz wśród Świętej Nocy!
                              Wciąż do Ciebie podnoszą spojrzenie
                              Śledzą Ciebie, o Gwiazdo wybrana
                              Co od wieków masz szczytne zlecenie
                              By wybranych prowadzić do Pana

                              Maria Teresa Sobańska
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 08.01.14, 22:16
      Tradycją było, że po kątach pokoju rozrzucało się słomę. Słomę kładło się również na stół. W późniejszym czasie kładło się również siano, pod obrus ale stary zwyczaj mówi, że na stole rozścielało się słomę i na to stawiano naczynia. Słoma miała symbolizować żłobek
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 08.01.14, 22:19
      W Gierałtowicach i Twardawie popularne było strzelanie z bicza. Okoliczni młodzieńcy spotykali się o godzinie 17:00 , szli na rynek i tam równocześnie "strzelali" z biczy. Huk przypominał wystrzał z armaty.
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 08.01.14, 22:25
      Początkowo na stole musiało się znaleźć 9 potraw - a nie jak dzisiaj przyjęliśmy, że 12. W Bytomiu obowiązkowo musiała być siemieniotka z pogańskimi krupami, kluski pszenne oblane miodem, makówki, pieczka*, śliwki, ryby pieczone, ryby warzone na moczkę**, miód, orzechy, jabłka oraz opłatki maczane w miodzie

      *pieczka - autor nie wyjaśnia o co chodzi
      **tutaj nie wiem czy pomyłka autora, czy chodzi o inną potrawę niż ta którą my znamy?
      • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 29.05.14, 19:54
        Córuchno! Pan doktór kazał, aby cię odwieźć do szpitalika...
        — Oj, matusiu!
        — Widzisz dzieciątko, w mieszkaniu dla ciebie za zimno, za wilgotno, pan doktór powiedział, że w suterynie nie prędko przyjdziesz do zdrowia, a w szpitaliku ciepło, widno, karmić cię będą dobrym rosołkiem... Wiesz przecie, żz tam Siostry, jak Anioły Boże, opiekują się
        dziećmi i panie opiekunki także... Pamiętasz, jak to Wicuś, gdy leżał w szpitaliku na nogę, nie mógł się nachwalić, jak mu tam dobrze było! W szpitaliku wyzdrowiejesz prędko i powrócisz do matusi, do ojca i do Wicka... Nie bój się, Zosieczko!
        — Ja się nie boję, matusiu, tylko... tylko...
        — Tylko co? Więc czego płaczesz, dziecinko?
        — Tylko... tylko... ja się tak cieszyłam... tatuś obiecał, że przyniesie na gwiazdkę choinkę, choć tak maliteczką choineczkę z deseczką... Wicek mówi, że majster da mu trochę papieru złotego i srebrnego, i on zrobi taki śliczny łańcuch na drzewko... świeczki już są, co je od
        pani sklepikarki dostałam... i teraz... jak pójdę do szpitalika, to... nie będę miała... choinki.
        — Będziesz miała, córuchno, choinkę w szpitaliku.
        Są dobrzy ludzie, co pamiętają o biednych i chorych dzieciach... Panie naznoszą zabawek i łakoci, Siostry ubiorą śliczne drzewko, zaśpiewają cudne kolendy... Będziesz miała ładniejszą gwiazdkę, niż w domu...
        — Ach to dobrze, matusiu! Widzisz, ja już nie płaczę!
        Szkoda tylko, że tej choinki pięknej Wicuś nie zobaczy...Ale za to schowam dla niego to, co na gwiazdkę dostanę, dobrze, matusiu?
        ***
        Tak, są dobrzy ludzie, co pamiętają o biednych, chorych dzieciach! Ale takich dzieci jest dużo, trudno je obdzielić... Trzeba przyjść z pomocą szlachetnym opiekunom. W każdym prawie domu, gdzie są dzieci, znajdzie się jakaś zabawka porzucona, uszkodzona; każde dziecko
        z chęcią wyrzeknie się paru jabłuszek lub pierniczków, aby się podzielić z biedniejszem, chorem rodzeństwem; nie jedno zapewne z chęcią poświęci na ten cel kilka groszy, uzbieranych w skarbonce... Dobrych dzieci jest dużo, niech więc każde pospieszy z najmniejszym podarkiem, a biedne dzieci, które święta spędzić muszą zdała od rodziny, mieć będą weselszą gwiazdkę.
        • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 29.05.14, 22:54
          Narodził się Jezus Chrystus,
          A z nim roczek nomy,
          Więc z życzeniem jako zawsze.
          Śpieszym po próg domowy
          • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 29.05.14, 22:55
            Jako znani Siostry, Bracia,
            niesiemy Wam ro darze,
            Z serca bratnie pozdrowienie, —
            Jak Pan Jezus każe
          • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 29.05.14, 22:56
            Poszczęść Boże w Roku Nowym!
            Wam wszyscy wybrani,
            Co nad ludem pracujecie,
            Wy Boży kapłani.
          • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 29.05.14, 22:57
            Szczęść Ci Bożo ludu rolny!
            Na zagonie czarnym,
            Aby plon twej ciężkiej pracy,
            nie był trudem marnym
          • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 29.05.14, 22:57
            Aby na twym czarnym łanie,
            Wzrosło zboże cudne,
            Obfitością nakarmiło,
            Miasta, wioski ludne.
          • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 29.05.14, 22:59
            Szczęść Ci Boże, robotniku
            W tych fabrykach trudu,
            Abyś miał na starość kącik,
            I nie doznał głodu.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:07
              W Wielki Piątek obowiązkowo cała rodzina brała udział w nabożeństwach. Mówiono, iż można było uwidzieć w kościele nawet tych najzatwardziejszych grzeszników, nałogowych pijaków, skrytych zbrodniarzy, bo jak twierdzono, z jednej strony rusza ich sumienie, a z drugiej tradycja i obawa przed opinią publiczną, że nawet w Wielki Piątek nie byli w kościele.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:07
              Każdy członek rodziny katolickiej, począwszy od dziecka, a skończywszy na staruszkach, musiał pocałować rany Chrystusa na krzyżu położonym w tym dniu na posadzce kościelnej.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:08
              Również w Wielki Piątek żaden "porządny" katolik nie szedł do spowiedzi, bo było wśród ludu przekonanie, że w tym dniu spowiadają się tylko sami zbrodniarze.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:10
              Wierzono powszechnie, że na pamiątkę przejścia Chrystusa przez rzekę Cedron płynie w rzekach wino zamiast wody, od północy aż do wschodu słońca.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:11
              Wierzono powszechnie, że na pamiątkę przejścia Chrystusa przez rzekę Cedron płynie w rzekach wino zamiast wody, od północy aż do wschodu słońca.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:12
              Udawali się więc wszyscy mieszkańcy przed wschodem słońca do płynącej rzeki i myli przynajmniej twarz. Młodzi przeważnie oblewali całe ciało wodą. Należy zaznaczyć, że woda użyta do tego rytuału musiała być z rzeki lub potoku, a więc płynąca.
              --
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/zJaQrv6VKF1Z991KPX.jpg
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:14
              Dla starych ludzi przynoszono tę wodę do domu, aby mogli się umyć, a przez to uchronić się od chorób. Tradycja nakazywała nie wycierać obmytego dała. Musiało ono powoli wyschnąć.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:16
              Wierzono, że takie obmycie zapewnia zdrowie na cały rok, zwłaszcza takim narządom jak oczy. Zabieg ten zapewniał każdemu, że nie będzie przez cały rok ospały, a młodzi powinni stać się "szwami". Kto by się natomiast nie obmył, ten będzie leniwy przez cały rok.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:19
              Wodą przyniesioną do domu często skrapiało się również krowy i ściany stajni, aby czarownice nie rzucały na bydło uroku.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:20
              Również często, w okolicach górskich, do przyniesionej wody wrzucało się kamyki i gotowało. Wodę tę następnie wlewano do maślniczki i wyparzano. Zabieg ten sprawiał że masło było zawsze smaczne, a maślniczka nigdy się nie rozeschła.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:22
              Zwyczaj obmywania był niezwykle przestrzegany w okolicy Trójwsi o godzinie 12.00 w nocy niemal wszyscy pielgrzymi obmywali się w rzece "Cedron" płynącej w tej okolicy.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:24
              Niezwykle ciekawy zwyczaj panował w Istebnej. Otóż część mieszkańców, po obmyciu się w rzece w tę noc, z pochodniami oraz lampami łowiła raki z głębokich nor w potoku Glinianym. Z nich przygotowywano tzw. "cudowną maść" dodając do raków masło oraz różne zioła. Mikstura ta miała ponoć leczyć wszystkie rany i choroby. Oczywiście maść przygotowywano tego samego dnia, przed wschodem słońca. Praktykowano te zabiegi prawdopodobnie
              jeszcze pod koniec lat 50.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:28
              Aby uniknąć chorób należało pić maślankę z masła zrobionego w tym dniu przed wschodem
              słońca.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:29
              Jeśli ktoś chorował na żołądek, powinien zjeść w Wielki Piątek pięć kawałków chrzanu. Tych pięć kawałków symbolizować miało pięć ran, które Chrystus miał na ciele po przybiciu do krzyża, a chrzan ze swoim ostrym i przykrym smakiem oznaczał przykry i męczący ból
              ran samego Zbawiciela.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:30
              Kto chciał mieć zdrowe nogi, musiał stanąć na żelazo, wtedy nogi mu nie będą odbierały. Żelazo było na pamiątkę, że Chrystus był żelaznymi gwoździami przybity do krzyża.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:31
              Natomiast aby nogi uchować od nagniotków (kurze oko), powinno się w ten dzień
              chodzie na bosaka po nawozie.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:34
              Panowało przekonanie, że kto chce być przez cały rok zdrowy, powinien w tym dniu napić się
              trochę wódki. Była to jednak specjalna wódka, tzw. tatarówka, w której wymoczono korzenie tataraku. Picie wódki miało przypominać, że Chrystus pił ocet z źródła. Z zaskoczeniem Dzisiaj może nas to zdziwić, że kiedyś panowało przekonanie, że:
              Kto nie pije w Wielki Piątek wódki, ten będzie pijakiem przez cały rok
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:36
              Ścisły post dotyczył wszystkich. Zakaz spożywania mięsa był powszechny. Wierzono, że kto zje w ten dzień mięso, ten musi w najbliższą noc umrzeć, bo mu duch, tzw. "Szperhekta", to mięso świdrami wyjmie z żołądka.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:40
              W Wielki Piątek również przepowiadano pogodę. Deszcz lub grzmoty oznaczały w następnym roku urodzaj, zwłaszcza paszy dla bydła, natomiast gdy rok był suchy, wróżyły, że przyszły będzie mokry.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:41
              Ludzie obserwowali różne zjawiska, nie tylko pogodowe, ale również zachowania zwierząt,
              często interpretując je na swój sposób. Jeżeli więc rano na szybach lub na drzewach zauważano rosę, oznaczało to nadejście dobrego urodzaju. Gdy w nocy był mróz, to przepowiadano na lato dużo siana, a mróz w dzień zapowiadał obfity urodzaj fasoli i bobu.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:42
              Aby zapewnić sobie ogólny urodzaj, paliło się w tym dniu próchno ze starego drzewa, a dymem okadzało pola. Należało jednak uważać, aby dym z takiego ognia nie dostał się do domu, bo przyniósłby wtedy nieszczęście. Ognie takie rozpalały przeważnie stare kobiety, w nocy, gdy mężczyźni poszli obmyć się do rzek i potoków. Popiół z ogniska rozsypywano po polach.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:42
              Gdy psy wyły, oznaczało to, że pszczoły będą mieć dużo miodu.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:48
              Poważną zmorą dla ówczesnych było mianowicie robactwo, w domach nazywane potocznie - plugastwem. Tępiono tę plagę różnymi sposobami. W Beskidach stosowano tzw. wymrażanie. Polegało to na tym, że w czasie bardzo dużych mrozów opuszczano niektóre domy i na parę dni pozostawiano otwarte drzwi i okna. Przynosiło to niestety tylko krótkotrwały efekt. Wierzono więc w przesąd mówiący o ochronie przed robactwem. Należało otóż, przed wschodem słońca w Wielki Piątek, wymieść śmieci ze wszystkich kątów i wrzucić je do wody.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:49
              Gdy y takie śmieci wysypały się niepostrzeżenie pod drzwi sąsiada, wtedy całe plugastwo przeszłoby do niego.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:50
              Należało również skropić dom święconą wodą.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:50
              Nie wolno było używać światła do oświecenia mieszkań, bo w takim przypadku domu
              trzymałyby się prusaki i pchły.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:51
              Jeśli chodzi o te ostatnie, to wskazane było, aby w tym dniu nie wieszać pościeli na polu,
              a gdyby tak spadł śnieg, to należało posypać nim łóżka.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:52
              Praktyki te miały zabezpieczyć dom przed wszystkimi insektami.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:53
              Wierzono powszechnie, że tak jak w wieczerzę wigilijną, również w Wielki Piątek o północy wszystkie zwierzęta, a nawet kury, mówią ludzkim głosem.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:54
              Koniom w tym dniu należało ostrzyc ogony i grzywy, wtedy będą im one ładnie odrastały.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:54
              Pobielony garnek wywieszony w tym dniu na płocie miał strzec kury przed napadem jastrzębia.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:56
              Jastrząb będzie także omijał dom, gdy gospodyni natnie trochę kurom grzebienia, a krwią z tego zabiegu posmaruje kurom pióra.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:57
              Jeśli chodzi o zabiegi dokonywane w sadzie, to gospodarz nierodzącemu drzewu owocowemu nacinał korę lub najgrubszy korzeń i zawiązywał w szmaty.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:58
              Zwyczaj nakazywał także nic z domu i obejścia nie sprzedawać, bo w takim razie majątek zmarnieje.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 17:58
              Aby zabezpieczyć się przed złodziejami, każdy gospodarz powinien w Wielki Piątek obejść trzy razy dom dookoła i zmówić pięć razy Ojcze nasz i pięć razy Zdrowaś Mario.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 20:05
              Wśród zwyczajów wielkanocnych do szczególnie ciekawych a kiedyś znanych dość powszechnie, należy motyw egzekucji zdrajcy Judasza, który sprzedał Jezusa za 30 srebrników. Obecnie wypędzanie czy palenie Judasza należy do rzadkich widowisk. W Cieszyńskiem pieczołowicie, z całym ceremoniałem, pielęgnowane jest jeszcze w Skoczowie i należy do swego rodzaju atrakcji widowiskowych Wielkiego Tygodnia. Nie da się z całą pewnością ustalić od kiedy zwyczaj z egzekucją Judasza jest praktykowany. Wiele wskazuje na to, że stało się to z inspiracji Kościoła. Jest to zwyczaj w każdym razie dość stary. O topieniu Judasza wspominają już w XVlll wieku A Grabowski i Jędrzej Kitowicz, a następnie Zgmunt Gloger. Niektórzy badacze folkloru (A. Zadrożyńska) dostrzegają w tradycji palenia
              i topienia postaci Jadasza odpowiadającej obrzędowości chrześcijańskiej -powstałości po dawnej pogańskiej Marzannie, zwanej gdzie niegdzie Śmierciuchą, symbolizującej zimę i topionej w pierwszym dniu wiosny kalendarzowej. Na początku XIX wieku Łukasz Gołębiowski, opisując zwyczaje wielkanocne w swoim dziele pt "Lud polski, jego zwyczaje i zabobony" pisze m.in., że w Wielką Środę po jutrzni w kościele "księża uderzają o ławki brewiarzami i psałterzami", na co oczywiście czekali tylko "chłopcy swawolni" uderzając również o ławki kijami z czego powstał ogromny tumult Potem ci swawolnicy "zrobiwszy bałwana ze starych gałganów i wypchawszy go słomą, chcieli mieć przez to wyobrażenie Judasza". Następnie Judasza zrzucono z kościelnej wieży, uwiązano na postronku i włóczono po ulicach a bijąc go rozochocona młodzież krzyczała "Judasz, Judasz", dopóki bałwan całkowicie się nie rozpadł. Zwyczaj ten wiernie opisuje później Oskar Kolberg, informując, że stosowany "był powszechnie w Polsce, mniej w Krakowskiem." Podobny opis znajdujemy także u Andrzeja Komonieckiego w "Dziejopisie żywieckim". Czasem (czy też może w późniejszych czasach) , zamiast kukły, z dziury kościelnego sklepienia zrzucano na kościół żywego kocura umieszczonego w garnku z popiołem. Kocur miał symbolizować Judasza.
              Ponieważ widowisko z Judaszem niejednokrotnie prowokowało i zagrzewało młodzież do bicia Żydów, jako sprawców śmierci Jezusa, gdy przypadkiem znalazł się jakiś Żyd w pobliżu, z czasem władze duchowne i rządowe zakazały - jak podaje Gołębiowski - praktykowania tego zwyczaju. Potwierdza to potem również Kolberg. "Dziś ustało" - napisał o tym u schyłku XIX wieku. W różnych odmianach zwyczaj palenia lub wypędzania Judasza występował na
              Śląsku, chociaż - jak się sądzi - był tu w mniejszym stopniu rozpowszechniony. Badacz
              obrzędowosci P. Drechsler pozostawił nieco inny opis tego spektaklu, cytowany również
              przez Jerzego Pośpiecha: "W dawniejszych czasach kościelny, ubrany w czerwoną kamizelkę, udawał Judasza, którego wśród hałasu wypędzano z kościoła. Czasem zamiast kościelnego był to chłopiec. Obrzęd ten nazywa się "wypędzenie Judasza". W Cieszyńskiem, a także w wielu innych miejscowościach Śląska., praktykowano przeważnie zwyczaj palenia kukły Judasza, choć i tutaj istnieją (a raczej istniały) różnice w obchodzeniu tego zwyczaju. Widowiska judaszowe odbywały się też w różnych dniach Wielkiego Tygodnia: w Wielką Środę (np. u Gołębiowskiego i in.), w Wielki Czwartek, Piątek lub Sobotę. Występują także ich zróżnicowane wersje. Ciekawy zwyczaj, niespotykany raczej w innych rejonach Śląska Cieszyńskiego, opisuje Józef Ondrusz z Zaolzia: "W Wielki Czwartek, po zawiązaniu dzwonów, chłopcy chodzili od domu do domu z klekotkami i grzechotkami, klekotali i grzechotali nimi, za
              co od gospodyń otrzymywali jajka, placki, pieniądze lub inne datki. Chłopcy byli ubrani
              jak zwykle, wśród nich znajdował się jednak diabeł z czerwonym nosem, przebrany
              w kożuch na ręby odwrócony i uzbrojony w cep ze słomy. Oprócz diabła był też tam
              Judasz o długiej brodzie z kądzieli. Tyle o Judaszu. Autor nie wymienia też konkretnej
              miejscowości, co sugeruje, że zwyczaj występować może w szerszym zasięgu Śląska
              zaolziańskiego. W Beskidzie Śląskim, jak podaje wspomniany już folklorysta Jerzy Pośpiech,
              palącego się Judasza symbolizował zapalony duży stos przed kościołem. Następnie
              popiół i węgielki z ognia zabierano do domu, okadzano nimi konie i bydło, by zapewnić
              im zdrowie przez cały rok. W Istebnej na placu kościelnym palono kukłę wyobrażającą
              Judasza, a po jej spaleniu niedopałki i popiół zabierano do domów, co miało uchronić
              budynek przed piorunami. Z popiołami Judasza podobnie było także w innych rejonach Śląska, poza Cieszyńskiem. Na przykład w okolicach Raciborza, po spaleniu kukły Judasza, co miało miejsce przed kościołem albo w polu, rozsypywano popiół po polach, w celu zapewnienia dobrych urodzajów. Pewien emerytowany pedagog, mieszkaniec Iskrzyczyna, urodzony w Wapienicy koło Bielska, gdzie spędził dzieciństwo wspominał również o obrzędzie judaszowym w rodzinnej miejscowości, w którym uczestniczył jako chłopiec jeszcze przed wojną. Słomianą kukłę Judasza prowadzono nad Wapienicę, podpalano i rzucano do rzeki.
              Odbywało się to prawdopodobnie w Wielki Piątek.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 20:08
              Zwyczaj ten istniał od dawna także w Ochabach. Praktykowany był w okresie międzywojennym, nawet podczas wojny i po wojnie. Urządzaniem ,,Judosza" zajmowali się ministranci z pomocą kościelnego. Kukłę Judasza robiło się z prostej żytniej słomy, zawiązanej w chochoła i ozdabiało kolorowymi wstążkami. O zmierzchu w Wielki Piątek zbierała się młodzież i dzieciarnia z "klekotkami" przy kościele. Jednemu ze starszych chłopaków nakładano słomianego chochoła na barki i w pochodzie oprowadzano go trzykrotnie wokół kościoła, przy rytmicznym klekotaniu i krzykliwym skandowaniu w takt uderzania klekotek. Potem Judasza przyprowadzano na most na Wiśle i podpalano, a gdy słomę całkowicie ogarnęły płomienie, rzucano płonącą kukłę do rzeki. Wszystko odbywało się przy jednostajnym, głośnym klekotaniu rozbawionej dzieciarni i donośnym skandowaniu: "Ju-dosz go-re! Ju-dosz go-re!". A "Judosz" płynął wolno z prądem rzeki, jeszcze jakiś czas się palił, a gdy płomień zgasł i resztki słomy i popiołu pochłonęła woda, uczestnicy gromkim okrzykiem ogłosili koniec zdrajcy "Judosza".
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 20:12
              Od niepamiętnych czasów również znany jest zwyczaj palenia Judasza w Skoczowie a opisał go w 1929 roku Gustaw Morcinek w opowiadaniu "Skoczowski Judosz" a później również Zofia Kossak. Obrzęd ten zawsze był tu niezwykle widowiskowy. Korowód hałaśliwej, trzaskającej klekotkami dzieciarni ze słomianą kukłą Judasza na czele, co roku wyruszał od farnego kościoła, Sw. Piotra i Pawła ulicą kościelną przemierzał rynek i ulicę Bielską lub jeszcze innymi udając się na most na Wiśle gdzie zapaloną kukłę rzucano do rzeki. "Nim słoma nasiąkła wodą - pisze Zofia Kossak - kukła pływa po wierzchu. Dopieroż zabawa, lecieć wzdłuż brzegu i walić w chochoła kamieniami". Przez jakiś okres palono Judasza na stoku Kaplicówki. Od wielu lat odbywa się to przy remizie strażackiej. Zwyczaj utrzymywał się dość długo po wojnie
              a z czasem całkowicie zaniknął. Dopiero w 1986 roku zwyczaj obchodzenia Judasza
              przywróciło Towarzystwo Miłośników Skoczowa. I znowu jak niegdyś co roku, przez dwa
              dni, co stanowi też raczej wyjątek, w Wielki Piątek i Wielką Sobotę, pochód z Judaszem
              przemierza ulice miasta. W sobotę, w parku za remizą, w asyście strażaków, w otoczeniu
              uczestniczącej w pochodzie dzieciarni oraz gapiów, Judasz zostaje spalony. Do tradycyjnego widowiska wprowadzono też nowe elementy. Otóż przechodząc przez rynek korowód przystaje przed ratuszem a Judosz pokłonić się musi przed siedzibą burmistrza. Ostatnio również odstępuje się od spalania każdorazowo kukły Judasza a zamiast niej zapala się stos chrustu i drewna, zaś słomianego chochoła zostawia się do następnego roku, bowiem trudno obecnie, przy kombajnowym zbiorze zbóż i gdy uprawa żyta należy do rzadkości, zdobyć prostą długą żytnią słomę.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 21:50
              Jeżeli drzewo owocowe nie rodzi należy mu w Wielki Piątek naciąć najgrubszy korzeń, względnie przeciąć mu korę i zawiązać szmatą to wyda owoce
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 21:51
              Kto w Wielki Piątek ciężko pracuje temu będzie przez cały rok brakowało czasu
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 21:52
              Ten kto je mięso musi w najbliższą noc umrzeć, bo mu zły duch to mięso świdrami wyjmie z żołądka
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 21:54
              Wielki piątek to dzień w którym czarownice wykonują swoje niecne praktyki. W tym celu zrywają wczesnym rankiem, zazwyczaj przed wschodem słońca młode zboże na polu sąsiadów, którym chcą zaszkodzić przez odebranie mleka ich krowom. Dlatego też kobietę, która by przeszła po obcym polu uważa się za czarownicę.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 21:55
              Aby się zabezpieczyć przed czarownicami i uchronić bydło od chorób należy przed wschodem słońca upleć wieniec z gałązek dzikiej róży i przecedzić mleko przez ten wieniec.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 21:56
              Aby krowy miały dużo mleka okadza się je dymem z zeszłorocznych roślin poświęconych w Zielone Świątki
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 21:57
              Inny przesąd mówi, że czarownice zbierają wczesnym rankiem rosę i wykonują z nią odpowiednie praktyki aby ich krowy miały dużo masła.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 21:59
              W Wielki piątek nie wolno pracować
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:00
              Nie wolno przeprowadzać transakcji handlowych
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:01
              Nie wolno kraść drzewa z lasu. Tego kto by dopuścił się kradzieży czeka zemsta w postaci niebezpiecznego węża, który przyjdzie do domu, Sposobem na odpędzenie go - W Wielki Piątek trzeba przed wschodem słońca obejść dom z choiną, którą następnie odrzuca się poza granice własnego pola
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:01
              W niektórych okolicach obchodziło się w Wielki Piątek dom z choiną w celu odpędzenia robactwa
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:02
              Natomiast w Wielką Sobotę potrząsa się drzewami owocowymi w czasie rozwiązania dzwonów, co ma przynosić urodzaj owoców.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:03
              Potrząsa się także pieniędzmi w garści aby przez cały rok był dostatek w domu
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:04
              Aby był urodzaj w polu wrzuca się węgle, wyjęte ze święconego w tym dniu koło kościoła ognia do święconej wody a następnie tą wodą skrapia się rolę.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:05
              W Wielką Sobotę sadzi się głąbie, przy czym trzy pierwsze są wsadzone korzeniami do góry, co według zabobonu chroni urodzaje przed robakami.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:14
              Kto w Niedzielę Wielkanocną dużo leży lub śpi będzie dużo chorował
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:15
              Komu w ten dzień chleb z ręki wypadnie tego będą spotykać ciągłe nieszczęścia
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:16
              Natomiast na szczęście trzeba w sobotę wieczorem otworzyć książkę do nabożeństwa w jakimkolwiek miejscu a następnie wkłada się ją na noc pod poduszkę. Rano otwiera się ją znowu dowolnie na a odległość od stronicy na której poprzedniego dnia książkę otworzono świadczy o większym, jeżeli blisko o mniejszym powodzeniu w ciągu następnego roku.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:18
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/6sCt4Ce9JwjexizSTX.jpg
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:20
              Dziewczyna, która śpi w brudnej koszuli z Wielkiej Soboty na Wielką Niedzielę w brudnej koszuli nie wyjdzie za mąż
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:23
              Pierwsze wzmianki o malowaniu jaj znajdujemy już w dziełach Owidiusza i Juwenalisa.
              Podania greckie przypisują zwyczaj malowania jaj świętej Magdalenie
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:24
              W Polsce pisanki znanej były już w XIII wieku. Zapiski historyczne podają, że lud wiejski na wiosnę barwiła jajka na czerwono a następnie składał je na grobach zmarłych krewnych i przyjaciół
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:25
              Malowanki, kraszanki, byczki - są to jaja barwione jednym kolorem poprzez maczanie w farbie lub w niej gotowane.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:27
              Skrobanki - są to jajka, gdzie na jednostajnie zabarwionej skorupie wyskrobane są różnego rodzaju desenie tworzące piękne wzory. Tego rodzaju sposób malowania nosi nazwę pisania, stąd nazwa pisanki
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:28
              Naklejanki - powstają poprzez naklejania jakiegoś wzoru z kolorowych papierków lub gałganków.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:30
              Jajka maluje się farbami, roztopionym woskiem - po czym zanurza się jaja w farbie. Po wyjęciu ściera się wosk otrzymując na tle kolorowym desenie białe, które następnie były malowane na dwa lub kilka kolorów stwarzając nieraz bardzo zawiłe ornamenty, tchnące bogactwem formy.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:31
              Pisanki nie zawsze są jajkami wielkanocnymi jak się powszechnie uważa, gdyż malowanie jaj wiąże się nie tylko z świętami wielkanocnymi ale również z wszelkiego rodzaju świętami i odpustami w których grają nieraz dużą rolę.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:33
              Kiedyś istniał zwyczaj, że dziewczyna której podoba się chłopak daje mu przez siebie sporządzoną pisankę. O ile młodzieńcowi dziewczyna też się spodobała zjada pisankę ofiarując w zamian pierścionek, który doprowadza wybrankę do ołtarza.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:35
              Istniał też zwyczaj, że dziewczęta wodę w której płukało się pisanki używały jako kosmetyku
              --
              *********https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/uVPhOm498Arx1cae5X.jpg
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:39
              Pisanki w niektórych rejonach noszą krótkie napisy

              Opis zwyczajów Wielkanocnych pochodzi z różnych kalendarzy z okresu międzywojennego, Wodzenie Judasza z Kalendarza Cieszyńskiego na rok 1999 oraz z gazety Polonia
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:42
              Śmiergust

              Zwyczaj Śmiergustu czy też Dyngusu albo Śmirgusu należy już do przeszłości. Pozostał jeszcze zwyczaj oblewania wodą, jednak forma uległa całkowitej zmianie. Drugie Święto Wielkiejnocy był to dzień radości nie tylko dla młodzieży dorastającej ale też dla dzieci i starszych ludzi. Już po północy zaczynał się ruch w wiosce. Przychodziła młodzież dorastająca, która tworzyła jakoby stowarzyszenie, na którego stał poprzednio wybrany wójt, dzierżący kij w ręku jako widomy znak swojej władzy. Przed każdym domem stawali i śpiewali pieśń "Królowo Niebieska, wesel się Maryjo". Następnie śpiewano "O rano, rano"
              O rano, rano, raniuśko
              Świeci nam rajskie słoneczko
              Siedziała na buku
              I wołała cukru, cukru
              Ja na buku siadać nie będę
              Cukrować będę

              Teraz domagano się wyjścia starszych dziewcząt z chaty:
              - Dejcie cerę poloć. A nie docie poloć to dejcie choć kołocz
              Albo też:
              - Momy wodę grzoną. Na kotle warzoną
              Otwierano drzwi. Jedni z młodzieży mieli dziurawe konewki, czy inne naczynia, którymi straszyli dziewczęta, drudzy zaś z pełnymi konwiami czekali na stosowną chwilę aby sumiennie spełnić miły obowiązek. Najczęściej dawano zebranym po 50 fenigów za które zakupywano mszę za młodzież wioski, za resztę zaś sprawiano wieczorem zabawę.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:43
              O wchodzie słońca przychodziła kolej na malców, którzy też niecierpliwie oczekiwali nadejścia tej chwili. I na nich czekali ich rówieśniczki, które myślały że prędzej urosną, gdy zostaną polane, dlatego też chętnie poddawały się zimnej kąpieli
              - Dej jene, dej jaka, poszkrobaną wilczemi pazurami, a dej jene, dej. Całą noc my nie spali, jene kołoczyki zbierali pod kocioł przykłodali, a dej jene, dej! Gospodarzu z gospodynią nie lękajcie się pod pierzyną a dejcie waszą Jewkę okąpać aż jej nie będą błechy (pchły) kąsać ad dej jene, dej
              Zdarzało się, że rodzice nie zawsze chcieli wpuścić chłopców do domu a dziewczynki się pochowały. Zaczynała się obława najczęściej zakończona zwycięstwem chłopca, który oblał wodą swoją rówieśniczkę z sikawki. Otrzymał za to "kroszonkę poszkrobaną wilczymi pazurami" albo pomarańczę, często też jajko surowe lub piernik.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:44
              Przed mszą musiał być Śmiergust na wsi ukończony. W domu stwierdzano dochód całej "pracy" który stanowiła zwykle spora liczba kroszonek, pomarańcz, niekiedy też miedziaków. Ludzie rozumieli, że takimi drobnostkami sprawią dzieciom prawdziwą przyjemności i nie szczędzili marki czy dwóch na taki wydatek.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 02.04.15, 22:45
              Po południu przychodziła kolej na mężczyzn. Wybierali się również gromadnie i chodzili od domu do domu. Podobnie jak młodzieńcy mieli na czele wójta, który zamiast berła trzymał w ręku tłuczek, służący do wałkowania bielizny. Drugi trzymał dużą, naładowaną sikawkę. Wójt straszył kobiety tłuczkiem, tymczasem z boku oblewano ją wodą. W gronie mężczyzn dwóch najmłodszych musiało nosić na kiju wielki kosz tzw. "ograbecznik" do którego składano różne podarunki jak słoninę, masło, jajka itd. Z uzbieranych podarunków urządzano wieczorem ucztę połączoną z zabawą.

              [i]Polonia Nr 105/1927
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 04.04.15, 19:57
              WODZENNIE JUDOSZA W SKOCZOWIE - Dziennik Zachodni - 03.04.2015
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 04.04.15, 20:00
              KONTROWERSJE WOKÓŁ POCHODU Z JUDOSZEM - Radio Katowice - 03.04.2015
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 04.04.15, 20:02
              TRADYCYJNY KOSZYCZEK WIELKANOCNY - Radio Katowice - 04.04.2015
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 04.04.15, 20:03
              CZY WIECIE CO SYMBOLIZUJĄ PRODUKTY WKŁADANE DO KOSZYCZKA - Gazeta.pl - 04.04.2015
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 04.04.15, 20:04
              PISANKI NA OSTATNIĄ CHWILĘ - Radio Katowice - 04.04.2015
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 04.04.15, 20:08
              RUSZAJĄ WIELKANOCNE PROCESJE KONNE -Radioem.pl - 04.04.2014
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 04.04.15, 20:10
              ŚNIADANIE WIELKANOCNE DLA UBOGICH - Fakt - 04.04.2015
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 04.04.15, 20:12
              PISANKI I KRASZANKI - Radio Katowice - 04.04.2015
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 04.04.15, 23:47
              Rzadki dziś gość uśmiech w twarzy
              Same dąsy, same kwasy,
              Kogo spotkasz już się skarży:
              "Ciężkie czasy, ciężkie czasy"!!

              Oj co źle, to źle mospanie!"
              A mnie powstała myśl pusta,
              Choć raz w rok na Zmartwychwstanie,
              Śmiech wywołać wam na usta.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 04.04.15, 23:54
              Hałas, tartas, rwetes, wrzawa,
              Łoskot, łomot jak w młockarni:
              W izbie parno, ścisk, kurzawa,
              Drzwi wciąż skrzypią u spiżarni.

              Znoszą masła, jaja, sery,
              Mąki, cukry i korzenie;
              Jak jest w domu dziewek cztery,
              Jedna się za drugą żenie.

              Skrobią, myją, w piecach palą,
              Wiercą, tłuką, sieją, wrzeszczą,
              Ledwo domu nie rozwalą
              Aż w piekarni belki trzeszczą!
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 05.04.15, 00:00
              Wszystko kłębi się jak w garnku,
              Ledwo na głowach nie chodzą
              "Co to jest...czy wir jarmarku
              Gdzie tam, to Święta nadchodzą.

              Jejmość to jak Marek w piekle,
              Torem czcigodnej Prababy,
              Żwawo, ogniście, zaciekle,
              Bije na Wielkanoc Baby. -

              Bije placki, jajeczniki,
              Torty, mazurki, kołacze;
              Z tych powodów takie krzyki -
              Dla tego Jejmość tak gdacze,

              Tak grzmi, trąca, baje, bredzi,
              Diabłami sadzi aż miło;
              Że pies w domu nie usiedzi -
              Aby się ciasto ruszyło

              I musi się gwałtem ruszyć,
              Gdy Jejmość tak gębą rusza,
              O wzroście Bab można tuszyć,
              Jejmość jest to Biabia dusza!
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 05.04.15, 00:07
              Nikt sobie tak nie poradzi,
              Jak nasza Jejmość przy cieście:
              Gdy Baba w górę nie sadzi,
              Wnet w nią buchnie diabłów dwieście.

              Jak ci panicze znienacka,
              Pochwycą ją na paznokcie;
              Nie pomoże i krzyż Jacka,
              Rośnie Baba na dwa łokcie.

              Lecz trzeba dwieście koniecznie;
              Jak dasz mniej, dozys za słaba,
              Jak dasz więcej, niebezpiecznie,
              Może się rozsadzić Baba.

              Bo jak Babie nie ugadnie,
              Wnet jej na nos siądzie chmura;
              To się skrzywi, to opadnie, ·
              To zakalec albo dziura.

              Na tem też to właśnie sztuka,-
              Miarę zachować w ilości;
              Oj trudna to jest nauka,
              Zapytajcie się Jejmości.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 05.04.15, 00:11
              I Jejmość jak młodszą była,
              Także nie raz przesadzała;
              Raz jak tysiąc diabłów wbiła,
              Baba mazią się rozlała. -

              Lecz dzisiaj tak źle nie będzie,
              Sławna czynem, sławna wprawo,
              Sto Bab z pieca wydobędzie,
              A za każdą woła "Brawo!!"

              A każda w swem charakterze,
              Pulchna, rosła, lekka, sztywna,
              A jak ją Jejmość ubierze,
              W czepek z cukru - to przedziwna.

              Zostawmy więc gospodynie,
              Przy jej ważnem zatrudnieniu,
              Przy mące, drożdżach, rozczynie,
              Formach, jajach i korzeniu.

              Niech grzmi, trąca, łaje, bredzi,
              Wstrząsa piekieł fundamenta;
              Jutro pójdzie do spowiedzi,
              Da Bóg, że się upamięta.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 05.04.15, 00:15
              Tymczasem nim Jejmość nasza
              Uwieńczy swe szczere chęci,
              Nim Ksiądz diabłów powystrasza,
              Dóm i pieczywo poświęci.

              Nim chrześcianom do koła,
              Dzwón ogłosi Zmartwychwstanie,
              Chodźmy bracia do kościoła,
              Na Chrystusa powstanie.

              Cierpiał on za prawdę wiele,
              Bo to prawda w oczy kole,
              Dał nam przykład przyjaciele,
              Jak krzyż dźwigać, znosić bole.

              Dziś już pękła moc szatana,
              Patrzcie jak dzwón w górze buja:
              chodźmyż wielbić z ludem Pana,
              Resurexit Alleluja!! . . . . .
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 05.04.15, 00:21
              Już lud z kościoła powraca,
              I Jejmość już wraca nasza,
              Musiała się udać praca,
              Bo nas z uśmiechem zaprasza.

              No! chodźmyż w wesołym kole,
              A idąc Ojców zwyczajem,
              Uściśniemy się przy stole,
              Dzieląc się święconym jajem.

              Otóż mamy i Święcone!
              A! praca nie była marną,
              W którą okiem rzucisz stronę,
              Pieści wzrok pszeniczne ziarno.

              Co za Baby! jakie ciasta!
              Jaka lekkość! a smak jaki!!
              Jejmość coraz bardziej wzrasta,
              A że skromna, piecze raki.

              Wiec gdy nam się pora zdarza,
              Nie czyńmy domowi sromu,
              Nie mijając gospodarza,
              Zacznijmy od Pani domu.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 05.04.15, 00:25
              Oby nam łaskawe Nieba,
              Darów swoich nie szczędziły
              Oby nam nie brakło chleba,
              Ani życia, ani siły,

              Byśmy byli litośnemi,
              W Bogu mogli się weselić,
              I wszystkim z nieszczęśliwemi
              Jak tym jajkiem się podzielić!!...

              BabY Wielkanocne - 1855
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 06.04.15, 23:44
              NOGA Z GAZU, RĘKA Z SIKAWKI - Gazeta.pl - 06.04.2015
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 06.04.15, 23:46
              ŚMIGUS DYNGUS TU CHODZI O KROPIENIE WODĄ A NIE O LANIE JEJ WIADRAMI - Gazeta.pl - 06.04.2015
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 06.04.15, 23:47
              PROCESJE KONNE W WOJEWÓDZTWIE ŚLĄSKIM - Radio Katowice - 06.04.2015
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 06.04.15, 23:49
              CUDZOZIEMCY O LANYM PONIEDZIAŁKU - Radio Katowice - 06.04.2015
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 06.04.15, 23:50
              LANY PONIEDZIAŁEK NA ŚLĄSKU NALEŻAŁ DO MĘŻCZYZN - Gazeta.pl - 06.04.2015
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 06.04.15, 23:51
              ŚNIADANIE WIELKANOCNE DLA BEZDOMNYCH - Nasze Miasto - 06.04.2015
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 06.04.15, 23:53
              LICEALNY MOKRY PONIEDZIAŁEK - Nasze Miasto - 06.04.2015
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 06.04.15, 23:54
              LANEGO PONIEDZIAŁKU NIE MA ALE JEST BITWA NA JAJKA - Gazeta.pl - 06.04.2015
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 07.04.15, 01:00
              ŚMIGUS DYNGUS W WILAMOWICACH - Fakt - 06.04.2015
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 07.04.15, 01:06
              Dziady śmiguśne, czyli owinięte w słomę maszkary, pojawiają się w nocy z Niedzieli na Poniedziałek Wielkanocny tylko w beskidzkiej wsi Dobra, koło Limanowej. Twarze skrywają za maskami z futra, wydają jedynie pomruki i trąbią na blaszanym rożku. Gestami proszą o datki, opornych polewają wodą.
              Tradycja ta podobno wywodzi się jeszcze od jeńców, którzy uciekli z niewoli tatarskiej. Z obciętymi językami i poranionymi twarzami, otuleni słomą, tułali się, szukając pomocy. W wielkanocną noc dotarli do tej właśnie wsi. A że mieszkańcy przyjęli ich i pomogli – na pamiątkę tego wydarzenia wieś otrzymała nazwę Dobra.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 07.04.15, 01:07
              Pucheroki organizowane są tylko we wsiach Małopolski, choć w ostatnich latach obyczaj ten wraca do Krakowa, skąd się wywodzi. Pucherami (od łacińskiego słowa puer, czyli chłopiec) w średniowiecznym Krakowie nazywano żaków. Nie wiodło im się wtedy najlepiej, nieraz przymierali głodem i często zmuszeni byli ruszyć z garnuszkiem po prośbie, do domów krakowskich mieszczan. Na szczególnie obfite datki mogli liczyć podczas Wielkanocy, kiedy to mieszczańskie stoły uginały się od dobrego jadła. Dziwacznie poprzebierani wędrowali całymi grupami od domu do domu, od kościoła do kościoła, składając życzenia. Rzecz jasna nie bezinteresownie.
              Z czasem tradycja ta związała się z Niedzielą Palmową. A że kwesty zaczęły być coraz bardziej swawolne, władze Krakowa zakazały ich w 1780 r. Pucherocy przenieśli się więc do podkrakowskich wsi. W XIX wieku zaczęli się za nich przebierać także chłopi.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 07.04.15, 01:07
              Jak wyglądał taki pucherok? Miał wysoką słomianą czapkę zwiniętą w trąbkę i ozdobioną wstążeczkami lub pasemkami bibuły oraz barani kożuszek przepasany słomianym warkoczem. Do tego duży koszyk i laskę ozdobioną bibułkami. Twarz musiał umazać sadzą. Dziś pucherocy noszą zazwyczaj czapki z tektury i zwyczajne kurtki. Ale koszyki jak dawniej mają spore. W Niedzielę Palmową obchodzą domy i recytując wierszyki, stukają w podłogę laskami i życzą dobrych świąt, domagając się przysmaków.
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 07.04.15, 01:08
                Siuda Baba grasuje po Krakowie w Poniedziałek Wielkanocny. Jest to umazany sadzą mężczyzna przebrany za kobietę, w ręce trzyma bat unurzany w sadzy i różaniec z ziemniaków. Zaczepia ludzi wychodzących z kościołów i oczekuje datków. Czasem nagabuje też zwykłych przechodniów na ulicy lub puka do domów. Skąpców, którzy nie chcą nic dać, oblewa wodą lub brudzi im twarze sadzą. Szczególnie chętnie zaczepia młode kobiety. Według tradycji ta, która nie będzie mogła się wykupić, zostanie Siuda Babą w następnym roku.
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 07.04.15, 01:09
                Zwyczaj ten nawiązuje do słowiańskich obrzędów wypędzania zimy. Pierwotna Siuda Baba była kapłanką pogańskiej świątyni w Lednicy, koło Wieliczki. Przez całą zimę strzegła ognia – stąd umazana sadzą twarz – a na wiosnę wychodziła, żeby poszukać następczyni. Żadna z dziewcząt nie paliła się do tego zajęcia, więc Siuda Baba dostawała zwykle suty okup
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 07.04.15, 01:10
                Wypędzanie Judasza, czyli tzw. Judaszki. W różnych regionach Polski w Wielki Czwartek pali się, topi, wiesza lub zrzuca z kościelnej wieży kukłę symbolizującą Judasza. Etnografowie uważają, że tradycja ta to nic innego, jak schrystianizowany zwyczaj topienia Marzanny, czyli wypędzania zimy. Czasem poniewieranie kukły Judasza poprzedza powieszenie jej, punktualnie o północy, na drzewie w pobliżu kościoła. Kukle przywiązuje się wcześniej woreczek z 30 kawałkami potłuczonego szkła, które symbolizują 30 srebrników. Następnego dnia odbywa się nad Judaszem sąd, po czym jego kukła zrzucana jest z wieży kościoła, okładana kijami, a na koniec palona
                lub wrzucana do rzeki czy stawu.
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 07.04.15, 01:11
                Własną wersję tego obrzędu ma Skoczów na Śląsku Cieszyńskim. Nazywa się go tu Judoszem i w jego przygotowanie zaangażowane jest prawie całe miasto, na czele z miejscowymi strażakami. Trzymetrową słomianą kukłę Judasza niosą mieszkańcy w pochodzie ulicami miasta w asyście dwóch halabardników. Judasz trzykrotnie kłania się głównym ośrodkom władzy, czyli ratuszowi i kościołowi. Nazajutrz obrzęd jest powtarzany, a na koniec kukłę pali się publicznie, co symbolizuje wygnanie z miasta zła i niezgody. Widowisko odbywa się w Wielki Piątek i Sobotę, i od lat jest atakowane przez miejscowych księży jako obyczaj pogański, który nie licuje z powagą Wielkiego Piątku. Nie zmniejsza to jednak jego popularności.
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 07.04.15, 01:12
                Pogrzeb żuru i śledzia w Wielki Piątek jest jedną z najstarszych wielkanocnych tradycji na ziemiach polskich. Wywodzi się z czasów, gdy wielki post był bardzo rygorystycznie przestrzegany, a podczas niego żywiono się wówczas głównie żurem i śledziami. Zakopywaniu garnka z żurem towarzyszyły żarty i przyśpiewki, podobnie jak wieszaniu śledzia. Często nie wieszano prawdziwych ryb, tylko wycięte z drewna.
                • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 06.09.15, 21:52
                  W osadzie K o s z y c e (pow. Pinczowski) przechowuje się godzien uwagi zwyczaj w dzień wielko-czwartkowy. Młodzież obojej płci, po nabożeństwie w kościele, zgromadza się do jednego domu tamecznych obywateli i tam przez cały dzień zabawia, się śpiewem pieśni nabożbnych. Wieczorem, gdy księżyc z kryjówki dziennej wypłynie na niebo i z swego tronu rozleje powódź światła na ziemię, staje jeden z młodzieży przed drzwiami domu zgromadzonych, i uderzając w grzechotki daje znać, że już czas do wyjścia. Na dany znak
                  wychodzą wszycy na rynek starożytnej tej osady i tu po trzykroć odbywa się processyonalny ze śpiewem pochód, poprzedzony przez krucyfera trzymającego passyę z wyobrażeniem Chrystusa. Kiedy rzeczony pochód trzeci raz obejdzie rynek i ukończy śpiew pieśni
                  pobożnych, natenczas wszyscy biorący udział w tej uroczystości, z tego miejsca gdzie ukończyła się procesya, biegną w największym pędzie do rzeczki Szreniawy i tam przy wtórze wesołych śmiechów i licznych żartów myją się a potem każdy biegnie do domu na
                  wypoczynek.
                  • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 06.09.15, 21:53
                    Gospodarze w okolicach Siewierza dają bydłu w wielki czwartek, chleb zmięszany z bobkami w mniemaniu, że przez to zabezpieczą je od wszelkich na przyszłość chorób.
                    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 06.09.15, 21:53
                      W tej także okolicy praktykuje się zwyczaj, iż w wielki piątek z rana, zaraz o ocknięciu się ze snu, wszyscy domownicy wstawszy z łóżka, w największym pędzie biegną do rzeki dla umycia się
                      • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 06.09.15, 21:55
                        Gospodarz lub gospodyni w dzień ten rózgą uderzają dzieci, aby wrazić w ich umysł pamięć biczowania Chrystusa Pana
                        • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 06.09.15, 21:55
                          A po miasteczkach, na znak żałoby krepą zakrywają, lustra
                          • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 06.09.15, 21:56
                            W B e j s e a c h, w H. a c h wał o w i c a c h i w nielicznych wsiach nad Wisłą rozrzuconych, wieczorem w Wielki Piątek palą. s o b ó t ki, gdy tymczasem w innych wsiach tegoż powiatu uroczystość sobótek obchodzą w wigilię św. Jana lub w drugi dzień Zielonych świątek.
                            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 06.09.15, 21:58
                              Ciekawy też w dzień wielko-piątkowy lub wielko-sobotni przechowuje się w niektórych. okolicach ohrzęd pogrzebania żuru z głową śledzia. Swawolna czeladź wybiera z pośród siebie parobczaka i głowę jego niby hełmem, zdobi garnkiem żuru z główką śledzia, postępując za nim z łopatą, jak gdyby odbywała pochód pogrzebowy. Lecz znienacka jeden uderza łopatą o garnek, a żur oblewa niosącego wsród śmiechu wesołej zgraji.
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 07.04.15, 21:36
                Po Świętach:

                Święta już dobiegły końca
                Teraz trzeba już posprzątać
                Goście poszli, wyjechali...
                Na rok znów nas pożegnali
                Na talerzach coś zostało
                Lecz wszystkiego jest już mało
                Brzuch jak balon trzeba mięty
                Nikt już nie jest uśmiechnięty
                Każdy wzdycha do jedzenia
                Żegnajcie Święta. Do widzenia.
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 23.04.15, 23:36
                Chrzanowy korzeń to prawdziwy wyciskacz łez. Zawarte w nim olejki eteryczne chwilowo podrażniają śluzówki, co sprawia, że jego tarcie kończy się wielkim płaczem
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 23.04.15, 23:37
                Przed Wielkanocą tradycyjnie tarli go mężczyźni jako przedstawiciele płci bardziej odpornej na wzruszenia. W czasie świątecznych biesiad ci sami twardziele doprawiali nim co tłustsze kęsy i jedli, zapijając wódką. Który się przy tym nie skrzywił, wzbudzał szacunek i podziw. Oczywiście dziś można chrzanowy korzeń rozdrobnić w szczelnie zamkniętym malakserze, ale to nie będzie to samo. Najsmaczniejszy jest ten utarty ręcznie. Może to właśnie łzy dodają mu smaku i niezwykłych mocy?
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 23.04.15, 23:39
                Na przeziębienie...

                W podręczniku zielarza z XVI wieku można przeczytać: „Starożytni czynili z chrzanu lekarstwo przeciwko boleniu głowy zaziębionej: chrzan drobno pokrojony suszyli i miałko utartego po łyżeczce z winem ciepłym choremu pić dawali, każąc mu zaraz w pościel się kłaść i pocić".
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 23.04.15, 23:40
                Chcesz się przekonać, że ten skromny korzeń naprawdę leczy? Użyj go – na przemian z czosnkiem – do walki z przeziębieniem, zapaleniem zatok, migdałków czy oskrzeli. Swoją drogą chrzan będzie od czosnku nawet lepszy. I nie tylko dlatego, że oddech jest po nim świeży. Tajemnica tkwi w działaniu – chrzan zwalcza chorobotwórcze bakterie, ale też świetnie przyspiesza usuwanie śluzu, bo zawiera substancje, które działają obkurczająco na śluzówkę
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 23.04.15, 23:41
                Dlatego chrzanowy syrop na suchy kaszel nie ma sobie równych, a samo wąchanie świeżo startego korzenia przetyka nos i oczyszcza zatoki! Tak zawierci, tak zakręci, upłynni wydzielinę, że kilka solidnych kichnięć i zaczynasz swobodnie oddychać. Do tego zawiera witaminy A i C, z grupy B oraz mikroelementy: wapń, potas, fosfor, żelazo zbawienne dla osłabionego chorobą organizmu.
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 23.04.15, 23:42
                ...i przejedzenie

                Jest jeszcze jeden powód, by Pan Chrzan gościł na stołach przez okrągły rok. Świetnie pobudza wydzielanie soków trawiennych, co zapobiega bólom brzucha po obżarstwie. Sarmaci wiedzieli, co robią, podając go w czasie biesiad do ociekających tłuszczem mięsiw. Doprawione ostrą przyprawą, są trawione błyskawicznie bez uczucia ciężkości i bólu. Więcej: korzeń chrzanu pomoże również przy istniejącej już niestrawności.
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 23.04.15, 23:43
                Ale uwaga – chrzanowa kuracja nie jest dla każdego! Jeśli cierpisz na wrzody żołądka, masz problemy z wątrobą czy nerkami, wystrzegaj się chrzanu w czystej postaci, a także nalewek i wyciągów. Inaczej możesz uszkodzić i tak nadwerężone chorobą błony śluzowe.
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 23.04.15, 23:44
                Jak chrzanem przechytrzyć diabła

                Jest taka ludowa opowieść o diable, który przed Wielkanocą chodził po wsi i namawiał chłopów, by za garniec złotych monet zjedli kopę jajek. Każdy śmiałek
                po zjedzeniu ich połowy łapał się za brzuch i konał w męczarniach. Jednego z chciwców zawieziono do doktora, a ten wyciągnął mu z brzucha kamień utworzony
                z niestrawionych żółtek.
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 23.04.15, 23:45
                Kolejny odważny podjął wyzwanie rzucone przez diabła. Ale zażądał, by dać mu tamten kamień. Codziennie kładł na nim wszystko, co jadł. Któregoś dnia obłożył kamień chrzanem. Nazajutrz stwierdził, że jest on bardziej kruchy. A po kolejnych próbach rozpadł się. Chłop wiedział już, co robić. Brał jajko jedno po drugim i zagryzał chrzanem. Mimo że zjadł ich kopę, nic mu się nie stało. Diabeł wypłacił mu złoto i czmychnął. Odtąd na święta podaje się do jajek chrzan.
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 23.04.15, 23:47
                Dobry chrzan, ale nie sam
                Dodasz do niego trochę startych buraków i masz ćwikłę. Tradycyjny domowy chrzan najlepszy będzie z odrobiną octu i śmietany. Pasuje do mięs na ciepło i na zimno, wędlin, jaj, ale też do surówek czy sałatki jarzynowej. Sos chrzanowy jest niezrównany do ryb. To o nim Gioacchino Rossini po wielkim sukcesie „Cyrulika sewilskiego" wykrzyknął do przyjaciela: „Opera to jeszcze nic, spróbuj mojego sosu"!
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 23.04.15, 23:48
                • Jak plaster rozgrzewający
                Chrzan pomoże na bóle mięśniowe, dolegliwości stawów czy rwę kulszową. Sokiem wyciśniętym z korzenia można delikatnie nacierać bolące miejsca albo moczyć w nim kawałki gazy i nakładać na skórę.
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 23.04.15, 23:50
                • Gdy pogryzą cię meszki
                Szybko przyłóż na ranki świeżo utarty chrzan, a opuchlizna i zaczerwienienia znikną w mgnieniu oka.
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 23.04.15, 23:51
                • Masło nie zjełczeje
                Zbliża się czas majówek i biwaków. A w polowych warunkach, kiedy nie mamy lodówki, cudownie sprawdza się chrzan. To najzdrowszy konserwant pod słońcem. Mięso, wędliny, jaja, sery, pieczywo czy kostkę masła śmiało owijaj w liście chrzanu, a długo będą świeże. Zawarte w chrzanie fitoncydy, naturalne siarczki bakteriobójcze, niszczą bakterie, wirusy i grzyby, dzięki czemu chronią żywność przed zepsuciem.
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 23.04.15, 23:52
                • Sekret kiszonych ogórków
                Kawałki surowego korzenia są niezbędne do dobrego ukwaszenia. Dają im aromat i jędrność oraz sprawiają, że warzywa się kiszą, a nie gniją.
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 23.04.15, 23:53
                • Kąpiel na ciężkie nogi
                Utarty chrzan możesz zastosować jako dodatek do ciepłej kąpieli nóg. 2-3 łyżki chrzanu dodaj do wanny wypełnionej do połowy ciepłą wodą. Usiądź na brzegu i mocz nogi do kolan przez 5-7 minut.
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 23.04.15, 23:54
                • Chrzanem w opuchliznę
                Na opuchnięcia łydek, dłoni i na worki pod oczami pomoże napar z chrzanu. Do pół litra wrzątku dodaj gruby plaster chrzanowego korzenia oraz kilka ziarenek gorczycy. Przykryj i odstaw na parę godzin. Pij po kilka łyżek do czasu ustąpienia obrzęku.
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 23.04.15, 23:56
                • Tonik na przebarwienia
                Zetrzyj średniej wielkości korzeń chrzanu na tarce o małych oczkach, zalej szklanką octu winnego i odstaw w ciemne miejsce na 14 dni. Następnie odcedź i otrzymanym płynem przemywaj twarz rano i wieczorem
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 23.04.15, 23:58
                Chrzanowa nalewka na wzmocnienie

                Szklankę utartego chrzanu zalej na noc szklanką przegotowanej wody. Rano dodaj szklankę 90 proc. spirytusu i odstaw na 14 dni. Pij po małym kieliszku, najlepiej przed snem. Wzmocni układ odpornościowy i serce.
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 24.04.15, 00:00
                Piwne lekarstwo na anemię

                Do 5 dkg świeżo utartego chrzanu dodaj 45 dkg świeżej warzęchy lekarskiej i 30 g pączków sosnowych. Całość zalej litrem ciemnego piwa i odstaw na 48 godzin. Przecedź i pij codziennie po 2-3 filiżanki.
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 24.04.15, 00:02
                Syrop na duszący kaszel

                Jeśli nie możesz odkrztusić zalegającej wydzieliny, weź kilka kawałków (100 g) świeżego chrzanu, zetrzyj je na tarce, zalej pół szklanki chłodnej przegotowanej wody i pozostaw pod przykryciem na godzinę. Następnie przecedź napar przez sitko. Wyrzuć fusy, a do powstałego syropu dodaj cztery łyżki miodu i sok wyciśnięty z połowy cytryny. Wymieszaj. Zażywaj 3 razy dziennie po łyżce, a kaszel szybko powinien przejść w mokry.
              • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 24.04.15, 00:03
                • Inhalacja udrażniająca nos
                Wystarczy, że wyłożysz odrobinę chrzanu na talerzyk, pochylisz się nad nim i zrobisz kilka wdechów nosem. Tak zakręci, że parę solidnych kichnięć oczyści nos z zalegającej wydzieliny.
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 07.04.15, 21:33
              Przed Świętami

              Tu mazurek już się piecze
              Szynka gdzieś na piecu skwierczy
              W piecu też dochodzi baba
              W telefonie skrzeczy żaba
              Jajka warzą się w cebuli
              Kot się gdzieś przy piecu tuli
              Żur na blasze już się warzy
              I kiełbasa w garze smaży
              Stoły suto zastawione
              Wciąż rozchodzą się tu wonie
              Każdy krzyczy; Święta! Święta!
              Właśnie takie zapamietam
          • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 29.05.14, 23:00
            Szczęść Ci Boże rzemieślniku
            Przy każdym warsztacie,
            Niech Bóg będzie zawsze z Wami,
            A łez nie zaznacie
          • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 29.05.14, 23:01
            Szczęść Ci Boże — co los twardy
            Rzucił Cię ro obczyznę,
            niech Bóg da zarobić grosza,
            Byś wrócił w ojczyznę
          • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 29.05.14, 23:02
            Szczęść Ci Boże zaroszę, wszędzie
            Mój biedny narodzie,
            Byś żył ro zgodzie i miłości,
            Ujrzał się w swobodzie
          • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 29.05.14, 23:03
            Niech Dziecina Jezus mała,
            Wszystkim błogosławi,
            A kraina Polska cała,
            niech się z ludem zbawi
          • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 29.05.14, 23:05
            O Szczęść Boże w Nowym Roku
            Polsce, Rusi, Litwie
            Aby wszyscy żyli w zgodzie
            W złączonej modlitwie
            • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 11.12.14, 23:31
              Na Nowy Rok, na Nowy Rok
              szlemy Wam swe życzenia:
              niech Bóg Wasz każdy strzeże krok
              i byt Wasz rozpromienia
              niech snopem światła rzuci w mrok,
              co kryje Śląsk w ciemnicy
              Tego Warn życzym w Nowy Rok
              ...
    • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 28.01.14, 00:03
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/d5/Qehscfa.jpg/180px-Qehscfa.jpg
      • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 07.03.15, 20:58
        Przenieś chorobę na jajko

        Z jajkiem jest związanych wiele wierzeń ludowych. Wierzono powszechnie, że mogą one odwracać nieszczęścia i niweczyć zło. Dlatego zakopywano je pod węgły domów i rzucano w płomienie pożaru. Zachowanie zdrowia i urody miała zapewnić kąpiel w wodzie, w której leżały pisanki. Skorupki położone pod drzewkami owocowymi miały zapewniały obfitość ich owoców, a zmieszane z karmą dla drobiu sprawiało, że te będą się dobrze niosły i zdrowo chowały. Wydmuszki wieszane na gaikach miały przyśpieszyć zmianę pór roku i pobudzać wegetację roślin. Tocząc jajko po ciele chorego leczono postrzały, zaziębienie, różne bóle, gorączki i żółtaczkę. Wierzono również, że można przenosić chorobę na jajko. Chory musiał trzymać je odpowiednio długo w ręce i intensywnie się w nie wpatrywać, potem zostawiał je na rozstaniu drogi.
        • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 24.03.15, 22:40
          Baranki, malowanki, tęczowe pisanki
          Kocianki białe pianki -
          A wszystko w żółtko dnia!
          Wiatr niebo czyści i zabójczo tańczy
          Gdzieś ponad nami dzwonne Bim - Bam

          Małe gąsięta w żółtym puchu
          obnoszą równowagę kruchą
          jałowiec z głową rozwichrzoną
          skłonił się również mowie dzwonów

          Z nieba schodzi miłość czuła
          serca otwarte i jakoś lżejsze
          śpiewamy wspólnie Alleluja
          drży rozdzwonione powietrze

          A dyngus - śmigus kropidłowski
          Chłopcy z wiadrami, dziewczyny mokre
          przystanął zwyczaj na skraju wioski
          prastary zwyczaj wyraźnie okrzepł
          Zielone Święta, świat jest zielony
          radością musisz serce rozdzwonić

          Wilhelm Przeczek
      • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 19.03.15, 20:58
        Solniczka i pieprzniczka powinny w jakimś stopniu łączyć się zresztą zastawy. I faktycznie, bywają dołączane do niektórych kompletów naczyń. Ci, którzy muszą dokupić osobne, niech dobiorą je albo do sztućców, albo do innych postawionych na stole akcesoriów. Ciekawym rozwiązaniem, zwłaszcza w okresie wielkanocnym, są solniczki dopasowane do podstawek na jajka.
      • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 19.03.15, 20:59
        Istotnym dopełnieniem zastawy są też solniczki i pieprzniczki. Dobrze wygląda, gdy komplet małych przyborów do przypraw znajdzie się przy każdym nakryciu. Wtedy stawiamy go w lewym górnym rogu, powyżej talerzyka na chleb. Bez uszczerbku na honorze można jednak również postawić jeden zestaw na środku stołu. Ważne jest, by obie zawsze stały blisko siebie, niemal się stykając.
      • madohora Re: Cztery pory roku czyli o Śląskich Zwyczajach 19.03.15, 21:00
        W zależności od grona, w jakim ma odbyć się przyjęcie, gospodarze mogą się też zdecydować na wizytówki z imieniem. Wydrukowane na sztywnym, ozdobnym kartonie etykietki, ustawiamy na górnym talerzu lub ponad nim, powyżej sztućców do deseru. Etykietki sprawdzą się zwłaszcza wtedy, gdy gości jest dużo. Wcześniejsze rozplanowanie gości umożliwia uniknięcie kłopotliwych sytuacji.
    • madohora KARNAWAŁ 03.02.14, 23:13
      Karnawał i jako wyraz i jako zwyczaj pochodzi z włoskiego. Włosi przed nastaniem Wielkiego Postu, który dawniej na całym Półwyspie Apenińskim ze ścisłością był obchodzony, chcieli sobie pohulać za całe czterdzieści dni i biesiadując, pijąc i bawiąc. Dawniej słynęła Wenecja z obchodów karnawałowych. We Francji nie obchodzi się już tak hucznie karnawału a w Niemczech już zupełnie spokojnie. U nas karnawał rozpoczyna się także z nowym rokiem. Ulicznych zabaw i zgromadzeń nie ma wcale, wszystko odbywa się pod dachem. Cechami naszego karnawału są
      - zabawy
      - maskarady
      - kuligi
      - pączki
      Najhuczniejszymi dniami zabaw są Tłusty Czwartek czyli ostatki w karnawale, zapustna niedziela i ostatni poniedziałek i wtorek.

      Opis zwyczajów z 1919 roku
      • madohora Re: KARNAWAŁ. 15.03.14, 15:55
        Staropolskie zabawy

        Huczne to, a buńczuczne bywały staropolskie zabawy karnawałowe! Do najulubieńszych należały ku- ligi i szlichtady. Zazwyczaj rozpoczynały się one już od drugiego dnia świąt B. Narodzenia, a trwały do Popielca. Krewni, znajomi, przyjaciele zbierali się w jednym z dworów salacheckich, stamtąd zaś, gwarną drużyną, czyniono najazd na domostwa okolicznych ziemian. Z muzyką, z pieśnią wesołą wyruszał kulig ochoczo; sadzono się na świetne sanie, drogiemi zasłane futrami, na uprzęże złociste, dywdyki wschodnie, stroje wspaniałe! Często kulig cały przywdział charakterystyczną odzież jakową, udawając bądź wesele krakowskie, bądź żydów, bądź cyganów lub też wreszcie hordę tatarską. Hajducy z kagańcami smolnemi przyświecali w drodze. Część gromady rozbawionej w saniach, część konno, na perskich, arabskich i polskiej rasy koniach, gnała z kopyta, żartami i śpiewami drogę skracając.
        Kuligi takie przebiegały powiaty, ba 1 województwa całel Oprócz zabawy miały one i tę dobrą, stronę, ź;e łączyły w jedną gromadę, daleko nieraz od siebie mieszkającą, szlachtę. Zwaśnieni godzili się, bywało, urazę topiąc w winie, możniejsi z uboższymi bratali się w wirze kuligowej uciechy; niejedno małżeństwo doszło do skutku, wiążąc się krewieństwem rodziny na dwu przeciwnych krańcach województwa mieszkające. Cały kraj bawił się, łączył ze sobą, porozumiewał się wzajemnie, jak wielka jedna rodzina. A na przyjaźń raz zawiązaną liczyć było można; sojusz taki trwał już do zgonu i splamiłby klejnot szlachecki, ktoby drucha i pobratymca w niewoli opuścił. Jak popularne były kuligi, dowód w tem, że Królestwo Ichmość udział w nich miewali niekiedy. W roku 1695, 20 styczynia odbył się wspaniały kulig w Warszawie. Wezwani goście zjechali się do pałacu Daniłowiczów, gdzie była później bibljoteka Załuskich. O trzeciej z południa trębacze dali sygnał i cały orszak wyruszył w następującym porządku: 24 tatarów konno ze służby królewicza Jakóba; dziesięcioro sań, każde zaprzężone w cztery konie szydłem t. j. koń za koniem, na każdych sankach inna kapela, a więc: żydzi z cymbałami, trębacze, Ukraińcy z teor- banami, fajfry, janczarska muzyka i tp, dalej jechało 107 sań, każde zaprzężone w czwórkę; sanie były pokryte kobiercami drogiemi lub lamparciemi, Iwiemi, tygrysiemi, sobolemi futrami. - Konie ustrojone w pióra, czuby, chwasty, kokardy, opony kosztowne, obok sań młodzież dworska jechała konno. Na końcu w saniach siedziało 8 młodzieńców, którzy rozrzucali wiersze ułożone przez Ustrzyckiego
        i Chróścińskiego. Oddział drabantów królewskich zamykał orszak. Zajechano naprzód do dworu sapieżyńskiego, potem do Radziwiłłowej, siostry Jana 111-go, do wojewody Potockiego, do młodego Lubomirskiego, do Ujazdowa. Wszędzie tańczono chwilę i ruszano dalej. Ostatni zajazd był do Wilanowa „gdzie oboje Królestwo lchmość byli gościom radzi z całego serca“. Częstowano wszystkich, nawet służbę dworską. Cała kal- wakata wracała przy pochodniach; tych było 8001 Dziś zmieniły się czasy; o kuligach ani słuchu dzisiaj; w książkach tylko starych zachowały się wspomnienia o nich, a w muzeach i w skarbcach rodzinnych przechowują po dzisiaj owe sanie o dziwacznych kształtach. Tak było dawniej. Dziś zmieniły s?ę czasy, zmienili się ludzie i zmieniły zabawy. W salach balowych i na dancingach tańczy się nowe tańce, które nie są ani zdrowe ani estetyczne. Mazura, poloneza, polkę i walca wypędzono z sal, a ktoby z obecnych na zabawie odważył się tańczyć dawne tańce — bywa wyśmiany. Jest jednak nadzieja, że w przyszłości wrócą jeszcze te dawne piękne polskie tańce.

        1928
        • madohora OSTATKI 25.06.14, 22:36
          Mięsopusty. Zapusty
          Nie chcą państwo kapusty
          Wolą sarny, jelenie
          I żubrowe pieczenie

          Mięsopusty. Zapusty
          Nie chcą panie kapusty
          Pięknie za stołem siedną
          Kuropatwy jeść będą

          A kuropatwy zjadłszy
          Do tancerza powstawszy
          Po tańcu z Małamzyją
          I tak sobie popiją

          Mięsopusty. Zapusty.
          Nie chcą panny kapusty
          Wolałyby zwierzynę
          Niźli prostą jarzynę
          • madohora BABSKI COMBER 12.07.14, 16:11
            Innym zwyczajem wieńczącym ostatnie chwile karnawału jest babski comber – spotkanie ściśle kobiece. Mężczyznom, mężom, chłopom, facetom wstęp wzbroniony! Niegdyś głównym celem tej zabawy było wprowadzanie młodych, świeżo poślubionych mężatek w poważny stan małżeński. Starsze, doświadczone kobiety brały w obroty nieopierzoną młódkę, objaśniając jej zawiłości w relacjach damsko – męskich, pouczały jak podejść mężczyznę (np. przez żołądek do serca), dzieliły się przepisami kulinarnymi i udzielały rad. Obecnie kobiety nadal spotykają się na babskim combrze gdzie hucznie ucztują, śpiewają piosenki i bawią się we własnym babskim gronie. Nie brakuje im weny twórczej, bo najczęściej przebierają się w fantazyjne stroje, tańcząc na balu przebierańców. Po kilku godzinach szalonej zabawy niektórym mężczyznom udaje się wkupić w łaski kobiet i przedrzeć przez pilnie strzeżone wrota
            karczmy. Wówczas zabawa nabiera rozmachu. Bawią się już wszyscy razem, korzystając z ostatnich chwil tanecznego szaleństwa przed czterdziestodniowym postem
            • madohora Re: BABSKI COMBER 12.07.14, 16:12
              Babski comber - odbywał się niegdyś w środę popielcową, poźniej został przeniesiony na wtorek. Była to zabwa wyłącznie dla kobiet. Tak zwyczaj został opisany w XVIII wieku kiedy babski comber odbywał się jeszcze w środę popielcową. W tym dniu młode mężatki po mszy i posypaniu głowy popiołem udają się wprost do karczymy, gdzie muszą zakupić co najmniej pół kwarty wódki i częstują nią inne starsze mężatki. Uzyskują przez to prawo pozostałych kobiet. W tym dniu wszystkich napotkanych mężczyzn mogą zaczepiać i zabrać im czapkę, zawlec przez to do karczmy i zmusić do wykupienia czapki wódką.
              • madohora Re: BABSKI COMBER 12.07.14, 16:13
                Młode mężatki przewożono na czym się tylko dało. Na pogrzebłach, na gnojoku, na widłach, na drabinioku, na miotle, na wszystkim co dało się ciągnąć lub miało kółka. Przywiezione do karczmy były poddane swoistej inicjacji w stan małżeński a one musiały i tak wykupić się wódką
                • madohora Re: BABSKI COMBER 12.07.14, 16:14
                  Zachował się opis Babskiego Combru z 1888 roku w którym opisany jest pochód maszkar. W pochodzie tym pojawiał się demoniczny zaprzęg. Na łopacie do przewracania chleba w piekarnioku siedziała biało ubrana koieta. W lewej ręce trzymała wiecheć słomy, którą :wymiatała” piekarniok przed włożeniem bochenków chleba, w prawej pogrzebacz do rozgrzebywania popiołu. Kobieta trzymałą w rękach cugle a zwierzęciem pociągowym był na czarno ubrany mężczyzna. Para wpadała do kuchni i tam ku uciesze zebranych rozpoczynali dziki taniec śpiewając

                  “jak ostatki to ostatki niech się bawię stare babki”
                  • madohora Re: BABSKI COMBER 12.07.14, 16:14
                    Tuż przed północą zawieszano wszystkim pannom na szyi, zwłaszcza tym które były wybredne w wyborze kawalera łańcuch i kloc. Był to bardzo stary zwyczaj, niestety zachował się tylko w opisie z 1652 roku jako wyjątkowa zabawa zapustna.
                    • madohora Re: BABSKI COMBER 12.07.14, 16:15
                      Pannom dojrzałym już do małżeństwa, które nie obiecywały wesela w okresie wielkanocnym zawieszano na szyi klocek na łańcuchu.W czasie tańca panna stawałą się pośmiewiskiem biorących udział w zabawie. Chłopcy zbierali się w pobliżu takiej panny i przeskakiwali przez klocek. Zwyczaj ten obowiązywał w Mysłowicach a więc także i na Janowie jeszcze w roku 1724 (chociaż od 1600 roku był zakazany prawnie)
                      • madohora Re: BABSKI COMBER 12.07.14, 16:16
                        Jeszcze inny zwyczaj związany z babskim combrem to tak zwane heblowanie. Łapano jakąś młodą kobietę i kładziono ją na desce. Mężczyzna trzymał ją za nogi a jakaś starsza kobieta za głowę. Tak unieruchomioną przesuwano kilkakrotnie po desce pozorując czynność heblowania. (zakazany w 1824 roku)
                        • madohora Re: BABSKI COMBER 12.07.14, 16:21
                          Wodzenie niedźwiedzia, w Proboszczowicach zwane także „jombami”, polega na podobnej jak w Świbiu wspólnej wesołej zabawie wszystkich mieszkańców. Rankiem w przeddzień Popielca (lub czasami w ostatnią sobotę przed karnawałem, ze względu na dzień wolny od pracy) wyrusza ze wsi barwny korowód przebierańców, w którym nie może zabraknąć tytułowego niedźwiedzia (najlepiej w przebraniu ze słomy, choć obecnie sztuczne futro też z powodzeniem zastępuje tradycyjny strój misia), policjanta – który pilnuje porządku i wlepia mandaty, pary młodej – symbolizującej nadzieje przetrwania sołeckich rodów, bociana – zwiastującego nowe życie, cyganki – co powróży i przepowiada przyszłość, strażaka, kominiarza, a nawet diabła. Tak uformowany pochód złożony ze starych i młodych mieszkańców wioski rusza na obchód wszystkich domów. Odwiedzając domostwa przebierańcy płatają rozmaite figle. A to usmolą twarz gospodarza, a to wyleją wodę z beczki, przestawią wóz z koniem, wyciągną drzwi z zawiasów i wyniosą w pole, zatkają komin itd.
                          Nikt jednak nie obraża się za takie drobne psoty. Najważniejszym elementem odwiedzin grupy przebierańców jest tradycyjny taniec z niedźwiedziem. Każda gospodyni powinna zatańczyć ze słomianym lub futrzanym gościem, bo inaczej może się nie darzyć w gospodarstwie i w polu. Wiejska społeczność traktuje też niedźwiedzia jako upostaciowienie zła. Wodząc misia od gospodarstwa do gospodarstwa, wśród śmiechu i tańców poszturchują i obwiniają go głośno za wszelkie nieszczęścia i krzywdy zaznane na przestrzeni minionego roku. Słomiany zwierz próbuje wykupić się wesołą zabawą. Za te drobne „usługi” niedźwiedź dostaje jajka, miód, chleb, smalec, słodycze, a czasem i wódkę, ostatnio również pieniądze (z mandatów od zatrzymanych kierowców). Z jajek wieczorem w karczmie robi się wielką jajecznicę, której muszą posmakować wszyscy uczestnicy korowodu oraz mieszkańcy wioski bawiący się na wspólnej wieczornej zapustnej potańcówce. Niedźwiedź tańczy na zabawie, jest wszak bohaterem całego dnia. Wspólny taniec przerwany zostaje zawołaniem: „Zabić niedźwiedzia!”. Biedny miś zostaje wciągnięty na środek izby i symbolicznie zastrzelony z dubeltówki lub
                          poderżnięty. Podrzynając gardło niedźwiedziowi – czyli zabijając symboliczne zło, które zagraża lokalnej społeczności – podstawia się pod jego szyję wielki garniec, do którego spływa symboliczna krew. Najczęściej jest to grzaniec lub inne czerwone wino, którym raczą się następnie wszyscy zebrani, wypijając po szklaneczce tego zacnego trunku za zdrowie
                          wszystkich gospodarzy. Po tej ceremonii osoba odgrywająca niedźwiedzia może zrzucić swoją skórę i do północy bawić się wspólnie ze wszystkimi tancerzami.
                          • madohora Re: BABSKI COMBER 12.07.14, 16:21
                            Wodzenie niedźwiedzia - jest to stary zwyczaj celebrowany głównie na Opolszczyźnie we wtorek przed środą popielcową. W korowodzie oprócz niedźwiedzia uczestnicztyli żandarm, leśniczy ze strzlbą, śmierć, państwo młodzi, cygan i cyganka, diabeł i kominiarz. Społeczność lokalna obwiniała niedźwiedzia o wszystko co wydarzyło się w ostatnim roku. Po publicznym sądzie niedźwiedzia “zabijano” i tańczono z radości. W darze uczestnicy korowodu otrzymywali przeważnie jajka, z których w najbliższej karczmie sporządzano jajecznicę dla całej grupy aktorów. Wodzenie niedźwiedzia nie ma stałego scenariusza gdyż wszystko zależy od okoliczności i od tego jak rozwinie się akcja, w którą mogą się włączyć również widzowie
                            • madohora Re: BABSKI COMBER 12.07.14, 16:22
                              Pogrzeb basa - a więc pogrzeb instrumentu a tym samym muzyki, która zamilknie aż do Świąt Wielkanocnych. Muzykanci kładli na ziemi swe instrumenty, kropione je gorzałką, kładziono na mary i w uroczystym pogrzebie w obecności przebierańców niesiono basa do “grobu”. Podczas pogrzebu śpiewano piosenki, które wychwalały zalety basa, jego tony i muzykę. Wtórował temu płacz “wdowy” pod basie
                              • madohora Re: BABSKI COMBER 12.07.14, 16:24
                                Instrument – kontrabas symbolizował wesołą zabawę i czas karnawału, który nieuchronnie się kończy. Zabawę w pogrzeb „basa” inicjowała orkiestra. Muzycy grający na instrumentach takich jak – prócz kontrabasu – bęben, trąba itd. zaczynali wygrywać marsz żałobny. W takt marsza ruszał po sali kondukt żałobny na czele z kontrabasem (niekiedy na kontrabas kładziony był wycałowany już wcześniej śledź). Kondukt obchodził salę dookoła, pojawiała się płaczka rozpaczająca nad martwym kontrabasem, pozostali członkowie zabawy również rozpaczali i śpiewali. Około północy kontrabas wynoszono z sali zabaw i chowano do futerału. Zamknięcie kontrabasu symbolizowało koniec karnawału
                                • madohora Re: Całowanie śledzia 12.07.14, 16:25
                                  Całowanie śledzia. Polegał on na tym, że podczas ostatkowej zabawy karnawałowej podwieszano pod sufitem lub nad drzwiami sali prawdziwego śledzika lub (ze względu na specyficzny zapach i estetykę) jego symboliczną namiastkę w postaci jakiegoś przedmiotu i każdy, kto chciał mieć szczęście w ciągu całego roku, całował śledzia. Czasami śledzia trzeba było pocałować za karę, gdy się coś fałszywie odśpiewało lub źle i nierytmicznie odtańczyło.
                                  • madohora Re: GAIK 06.09.15, 22:01
                                    "Tło "gajika jest wszędzie jednakie i jednakowe tej pieśni podczas tej zabawy bywają nucone; jednak rozmaitość akcessoryj w różnych okolicach dodawanych wpływa na powiększenie lub też zmniejszenie jej piękna. Badawcze oko, krom tych odmian i cieniowań rozlicznych, dopatrzy z łatwością pierwiastku pogańskiego. Albo na cześć bóstwa opiekującego się kwitnącą przyrodą, T u r e m zwanego, obchodzono te zabawy, alboli też na uczczenie bóstwa gościności starożytnych Słowian: H a d e g a a t a. Za prawdopodobieństwem tego ostatniego poglądu, przemawia ta okoliczność , że i w Morawii obnoszą dziewczęta, w dzień ten od domu do domu gałąź ustrojoną wstążkami, co na pamiątkę Radhosta (Radegasta) czynić mienią.
                                    --
                                    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: KARNAWAŁ 07.11.14, 15:22
        Na bal się wybrać miałam
        W ofertach wręcz przebierałam
        Ta mi nie pasuje, ta znowu nie dla mnie
        Wiem! Ja karnawał spędzę w pidżamie
        A ona jest miękka, ciepła, flanelowa
        Już na podusi złożona moja głowa
        Zamykam oczy...bo tak dziś wolę
        A tam tańce, hulanki, swawole...
        Debiutantki tańczą angielskiego walca
        Po cichu, leciutko suną dziś na palcach
        Wytrzeszczam oczy. O co chodzi? Nie wiem niestety
        A oni tańczą jakieś menuety
        Suną po sali. Schodzą się rozchodzą
        Tańczą dorośli, tańczą razem z młodzią
        Tango fokstrota i chociaż nie pora
        Ktoś zatańczył nawet rock and rola
        Jeden młodzieniec mnie urzekł na tej scenie
        Już chcę do niego skierować zaproszenie
        "Biały walc" orkiestra zarządziła
        I tutaj...ja się...obudziłam
        • madohora Re: KARNAWAŁ 07.11.14, 15:23
          I znowu bal
          Na tysiąc par
          Och jak mi żal
Pełna wersja