Dodaj do ulubionych

Nowe wątki w sprawie śmierci Papały - artykuł

04.05.12, 09:18
Co nie pasuje do wersji z "Patykiem"
Agnieszka Kublik 2012-05-04, ostatnia aktualizacja 2012-05-04 01:08 Dlaczego dopiero po 13 latach od śmierci gen. Marka Papały świadek koronny oskarża o to zabójstwo"Patyka"? Przecież gdyby tę sensacyjną wersję opowiedział wcześniej, sam uniknąłby więzienia. To pytanie ma fundamentalne znaczenie dla rozwiązania zagadki śmierci szefa policji. Musieli je postawić warszawscy prokuratorzy od lat tropiący zleceniodawców i wykonawców zabójstwa byłego szefa policji. Pytanie skierowane jest do łódzkiej prokuratury, która w zeszłym tygodniu ogłosiła, że to nie było planowane zabójstwo, tylko przypadek. Że chodziło o kradzież samochodu, którym jeździł Papała. I że sprawcą jest Igor ł. ps. ''Patyk'', szef gangu złodziei oraz jego ludzie.Jeśli tak rzeczywiście było, to * dlaczego ''Patyk'' sam przyznał się policji, że był na miejscu zbrodni? Czy nie lepiej po zabiciu najważniejszego policjanta zadbać o alibi z dala od tego miejsca? Taksówka do babci. Wersja ''Patyka'' jest taka: 25 czerwca 1998 r., w dniu zabójstwa generała, wybrał się po piwo na stację benzynową. Mieszkał wtedy ok. 400 m od mieszkania Papały. Złodziejskim okiem wychwycił opla omegę. Rozpoznał fałszywe numery rejestracyjne, a gdy kierowca rzucił do niego wiązankę, ''Patyk'' zorientował się, że to kolega z branży. Potem do opla podszedł inny mężczyzna, w którym ''Patyk'' rozpoznał Siergieja Seńkiva. Według ''Patyka'' było to około godziny przed śmiercią generała. Ta dwójka mogła obserwować Papałę na zlecenie tych, którzy chcieli go zabić. ''Patyk'' zeznał, że w okolicach bloku Papały był około trzech minut. Kupił piwo, poszedł do domu, a wreszcie, po godzinie na umówione spotkanie pod kinem Kadr z policjantami. Ci go ostrzegli, by spadał, bo niedaleko został zastrzelony szef policji. ''Patyk'' zamówił taksówkę i pojechał do babci. Trzy dni później gang ''Patyka'' znów kradł samochody w Warszawie, Piasecznie, Katowicach. Aż do wpadki. Taką wersję ''Patyk'' już 11 lat temu opowiedział prokuratorowi Jerzemu Mierzewskiemu z Warszawy, który od początku prowadził śledztwo w sprawie zabójstwa byłego szefa policji. Mierzewski weryfikował opowieść ''Patyka''. Potwierdzili ją m.in. policjanci, z którymi spotkał się pod kinem. Jego telefon komórkowy logował się w okolicy popełnienia zbrodni, ale to jeszcze nie musi nic znaczyć - ''Patyk'' mieszkał wtedy (z kolegą z gangu) ok. 400 m od mieszkania Papały. W okolicach ul. Rzymowskiego logował się więc przez większość doby. ''Patyk'' zrobił się taki rozmowny jako świadek koronny. Został nim dzięki katowickim śledczym tropiącym złodziei aut. Za pozostanie na wolności musiał sypać. Jego gang ukradł ok. 500 aut o wartości blisko 50 mln zł. Byli bezkarni, bo przekupywali policjantów i urzędników, którzy legalizowali kradzione auta. Po zeznaniach ''Patyka'' pięciu warszawskich policjantów zostało oskarżonych o współpracę ze złodziejami z gangu pruszkowskiego (nie wszyscy zostali skazani). A członkowie gangu ''Patyka'' poszli siedzieć (nawet na 10 lat). W tym Robert P., który dziś ma status świadka koronnego w sprawie Papały i który wskazuje na ''Patyka'' jako zabójcę. ''Patyk'' został poinformowany, że jako świadek koronny nie może być sprawcą zabójstwa, pomagać w zabójstwie i nakłaniać do zabójstwa. * Dlaczego ''Patyk'' spokojnie założył, że choć strzelił do Papały i że świadkiem był cały gang (co najmniej pięć osób), to nie puszczą pary z ust? I to nawet gdy ich wsypie? Na Rzymowskiego 25 czerwca był też Robert P. Teraz to właśnie jego zeznania obciążają ''Patyka''. Dzięki nim P. wyszedł z więzienia i dostał status świadka koronnego. Gdyby Robert P. swoją sensacyjną wiedzą podzielił się z prokuraturą ponad 10 lat temu, uniknąłby więzienia. * Dlaczego Robert P. nie obciążył ''Patyka'' wcześniej? I tym samym nie zawalczył o opuszczenie więzienia? Jego milczenie jest niezrozumiałe. Tak samo niezrozumiałe jest kilkunastoletnie milczenie pozostałych członków gangu, którzy - według najnowszej wersji - byli na miejscu zabójstwa. Ich - tak jak Roberta P. - ''Patyk'' wsypał. Także mogli się więc na nim odegrać i zadbać o swoją bezkarność sprzedając śledczym wersję z ''Patykiem''. Musieli wiedzieć, że ''Patyk'' jako podejrzany o zabójstwo straci status świadka koronnego, a jego wcześniejsze zeznania trafią do kosza. Wietnamczyk z papierosemŁódzcy prokuratorzy przedstawili taką wersję zabójstwa gen. Papały: gangsterzy z gangu ''Patyka'' czekają na parkingu przy Rzymowskiego. Dwóch z nich, ''Patyk'' (ma broń, choć gang zwykle na akcję chodził bez broni, bo wtedy za rabunek z bronią groziło od pięciu lat, bez broni - od trzech) i Mariusz M., podchodzi do samochodu Papały. Szarpią się z generałem, jeden ze złodziei próbuje Papałę z auta wyciągnąć, drugi strzela.
Ale na ciele generała nie znaleziono żadnych śladów szarpaniny, otarć, siniaków, zadrapań. No i przesmyk między zaparkowanymi autami był wąski, złodzieje nie mogli stanąć obok siebie, raczej jeden za drugim. * Skąd zarzut zabójstwa dla dwóch osób? Łódzcy śledczy twierdzą, że złodzieje ''działali razem i w porozumieniu''? Dlaczego ''razem'', choć strzelić miał tylko jeden - ''Patyk''? I jak ''w porozumieniu'', czyli kiedy mieli się porozumieć, by do Papały strzelić?
Porównajmy to z wersją przedstawioną przez naocznego świadka. To Wietnamczyk, były oficer tamtejszej armii, który owego feralnego wieczora wychylał się przez okno z 6. piętra, paląc papierosa. Co zeznał? Odległość była na tyle mała, że widział zdarzenie, ale za duża, by mógł zauważyć rysy twarzy zabójcy. Widział, jak generał parkuje pod domem, tyłem wjeżdża między dwa auta, otwiera drzwi, próbuje wysiadać. W tym momencie między samochody wchodzi człowiek (jeden), oddaje strzał i odchodzi. Świadek twierdzi, że wszystko rozegrało się w kilka sekund: otwarcie drzwi, wychylenie głowy, strzał. I po wszystkim. Zabójca po strzale przeszedł na drugą stronę parkingu i zniknął w ciemnościach. W rękach mordercy Wietnamczyk widzi coś, co przypomina mu gaśnicę samochodową. Być może to osłona na rękę. Prokuratura sądzi, że to mogły być różne rzeczy: kawałek kartonu, torba foliowa. Osłona była mordercy potrzebna do zamaskowania broni i złapania łuski. W samochodzie policja znalazła pocisk pistoletowy, który przeszedł przez czaszkę generała. Bo łuski nie ma. Kolejne zasadnicze pytanie: * Czy bardziej wiarygodny jest naoczny świadek, który swoją wersję przedstawił zaraz po zabójstwie, a potem powtórzył w prokuraturze i w sądzie? Czy gangster, który opowiada swoją historię po 13 latach? Do tej pory nikt nie podważył wersji Wietnamczyka. Te pytania stawia sobie zapewne prokurator Mierzewski. Odpowiedź na nie jest istotna także dla warszawskiego sądu okręgowego, przed którym toczy się proces w sprawie śmierci Papały. W 2009 r. Mierzewski oskarżył o to zabójstwo dwóch gangsterów: Ryszarda Boguckiego (godzi się na podawanie danych) i Andrzeja Z. ''Słowika'' (jeden z założycieli ''Pruszkowa''). O zlecenie zabójstwa generała Mierzewski podejrzewa Edwarda Mazura. Jaki miał motyw? Świadek wskazuje na powiązania Mazura ze światem przestępczym, o czym miał się dowiedzieć Papała. Polskiej prokuraturze nie udało się przesłuchać Mazura, amerykański sąd nie zgodził się na jego ekstradycję. Łódzcy śledczy z ogłoszeniem swojej wersji wydarzeń zwlekali co najmniej osiem miesięcy (wtedy zostały odtajnione zeznania Roberta P. jako świadka koronnego ).* Dlaczego prokuratorzy z Łodzi tak długo czekali z zatrzymaniem gangu ''Patyka''? Mogli o swojej hipotezie wcześniej poinformować sąd, przed którym toczył się proces Boguckiego i ''Słowika''. Nie obawiali się, że złodzieje zaginą? Że wyjadą za granicę? Przecież chodzi o postawienie przed sądem oskarżonych o najbardziej tajemnicze zabójstwo III RP. Czy to nie było zbyt duże ryzyko? Prokuratorzy z Łodzi ujawnili całą sprawę, dopiero gdy sąd wyznaczył ostatni termin posiedzenia. Gdyby hipoteza z ''Patykiem'' jako zabójcą pojawiła się już po wyroku, proces musiałby zostać powtórzony.
Obserwuj wątek
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka