madohora
05.07.12, 11:00
Warmińsko-mazurskie: Nawałnica uszkodziła ponad tysiąc budynków
Straty spowodowane środowym gradobiciem w Bisztynku są znacznie większe niż początkowo szacowano. Uszkodzonych jest ponad tysiąc budynków oraz obiektów użyteczności publicznej - podały w czwartek służby prasowe wojewody warmińsko-mazurskiego. Jak poinformowała rzecznik wojewody Edyta Wrotek takie są ustalenia komisji powołanych przez sztab kryzysowy, które w nocy szacowały straty spowodowane gradobiciem w Bisztynku.
Nad Warmią i Mazurami przeszły w środę wieczorem silne burze. Nad Bisztynkiem padający przez ok. 10 minut grad wielkości kurzych jaj zniszczył dachówki na ponad tysiącu budynków, z czego 320 to obiekty mieszkalne i uszkodził kilkaset samochodów.
Według Tomasza Gacha z wydziału zarządzania kryzysowego urzędu gminy w Bisztynku gradobicie uszkodziło wszystkie kryte dachówkami domy w miasteczku. Jak ocenił, dachy wyglądają "jak szwajcarski ser". W najgorszym stanie jest budynek szkoły, z której wiatr zerwał całą zachodnią część pokrycia dachu.
Niszczycielska siła żywiołu
- Z nieba spadał grad wielkości piłek do tenisa, łamał gałęzie drzew, wybijał dziury nawet w ziemi. Większość samochodów ma wybite szyby i uszkodzone karoserie - powiedział Gacha.
Zawaliła się część dachu nad salą widowiskową ośrodka kultury. Deszcz zalał też bibliotekę. Uszkodzonych zostało kilkaset samochodów. Kilkaset dachówek spadło z budynku kościoła parafialnego, uszkodzone są zabytkowe witraże. Ucierpiał także budynek urzędu gminy, ośrodek zdrowia i komisariat policji.
- Mnie złapało po drodze w samochodzie. Zaczęło się gwałtownym deszczem, który przeszedł w gradobicie. Początkowo grad był niewielki, potem spadały kule lodu wielkości ludzkiej pięści. Grad wybił przednią szybę, wgniótł dach i karoserię po bokach. Potłukł nawet lusterka - powiedziała zastępca burmistrza Bisztynka Krystyna Zawistowska.
Według Zawistowskiej niemal wszyscy pracownicy urzędu gminy spontanicznie przyszli do pracy, żeby organizować pomoc i koordynować działania ratownicze. - Nie cofniemy skutków tego kataklizmu, ale robimy wszystko, żeby naprawić szkody - powiedziała.
"Nie widziałem czegoś podobnego
Do Bisztynka ściągnięto strażaków z całego regionu. Późnym wieczorem w miasteczku pracowało 200 strażaków z ponad 30 zastępów. Pomagali mieszkańcom zabezpieczać uszkodzone dachy przed dalszymi opadami, usuwali uszkodzone dachówki i połamane gałęzie, pompowali wodę z zalanych piwnic.
- Nigdy w życiu nie widziałem czegoś podobnego na własne oczy. Grad podziurawił nawet trawniki - stwierdził rzecznik warmińsko-mazurskiej straży pożarnej st. kpt. Przemysław Lech.
Do rana straż pożarna zabezpieczyła najbardziej uszkodzone dachy w 30 budynkach użyteczności publicznej i domach mieszkalnych.
- Zinwentaryzowaliśmy kolejnych 60 obiektów, które wymagają pilnego zabezpieczenia przed zapowiadanymi na wieczór opadami - powiedział Lech.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że grad uszkodził dachówki na blisko tysiącu budynków. Jednak - w ocenie strażaków - na większości dachów pozostało szczelne odeskowanie i nie ma zagrożenia, że w razie deszczu woda będzie wlewała się do środka.
Przy likwidacji skutków gradobicia pracuje obecnie 70 strażaków, co kilka godzin są zmieniani przez kolejne zastępy. W uprzątaniu ulic z połamanych gałęzi i dachówek będą pomagać więźniowie z zakładu karnego w Barczewie.
Według policji w Bisztynku nie doszło do żadnych zdarzeń o charakterze kryminalnym. Jak poinformował st. asp. Robert Koniuszy gradobicie uszkodziło dach miejscowego komisariatu i zniszczyło policyjny radiowóz.
Milionowe straty
- To, co się stało jest ogromną tragedią dla wszystkich mieszkańców. Nie widziałem w mieście jednego całego domu. Spodziewamy się, że straty będą liczone w milionach złotych - powiedział burmistrz Bisztynka Jan Wójcik.
W czwartek od rana w Bisztynku pracują komisje złożone z pracowników socjalnych, które mają pośredniczyć w szacowaniu strat w gospodarstwach domowych i przyznawaniu zasiłków do 6 tys. zł na najpilniejsze potrzeby poszkodowanych
Wojewoda powołał też komisję wojewódzką i komisje powiatowe w powiatach braniewskim, bartoszyckim, lidzbarskim, kętrzyńskim i węgorzewskim, gdzie w środę przeszła nawałnica i gwałtowne opady. Przystąpią one do szacowania strat w uprawach rolnych. W środę wieczorem o organizacji pomocy dla poszkodowanych rozmawiał z wojewodą warmińsko-mazurskim minister administracji i cyfryzacji Michał Boni.
W czwartek o godz. 9.30 w Urzędzie Gminy w Bisztynku odbędzie się konferencja prasowa wojewody Mariana Podziewskiego, który poinformuje o szkodach i udzielonej pomocy.
Niebezpiecznie także w innych województwach
W całej Polsce w związku z intensywnymi opadami deszczu, gradu i burzami w ciągu ostatnich 24 godzin strażacy interweniowali w Polsce prawie1300 razy. Jak powiedział Paweł Frątczak, rzecznik Prasowy Komendanta Głównego, Straż Pożarna najczęściej wyjeżdżała do usuwania powalonych drzew i wypompowywania wody z zalanych obiektów.
Dodał, że w najbliższych dniach pogoda nie ulegnie zmianie. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej przewiduje upalną pogodę oraz występowanie opadów deszczu i gradu na terenie województw: warmińsko-mazurskiego, podlaskiego, mazowieckiego, łódzkiego, śląskiego, kujawsko-pomorskiego i wielkopolskiego.
W związku z zapowiadanymi opadami deszczu, które mogą spowodować dodatkowe straty, wciąż trwają prace polegające na zabezpieczaniu budynków.
polskalokalna.pl/wiadomosci/warminsko-mazurskie/news/warminsko-mazurskie-nawalnica-uszkodzila-ponad-tysiac,1818553,227