madohora
19.07.12, 22:32
200 ton odpadów, gruzu, drewna oraz chemikaliów zalega w lesie między autostradą A4 (powyżej węzła Murckowska) a drogą na Tychy, w okolicach osadników kopalni Staszic. Nie wiadomo, kto je tu podrzucił, wiadomo za to, kto za ich usunięcie zapłaci - Katowicki Holding Węglowy, właściciel terenu.
Odpady znaleźli pracownicy KHW, którzy dwa razy dziennie patrolują okolicę. Sprawą już zajęła się policja oraz inspektorat ochrony środowiska. Inspektorów szczególnie zainteresowały beczki z chemikaliami, które znalazły się wśród śmieci. Próbki pobrali do zbadania.
Tymczasem odpady nadal zalegają na terenie KHW. - Nie stwierdzono, że są na tyle toksyczne, że trzeba je natychmiast usunąć, dlatego zostały zabezpieczone folią i plandeką, aby nie sączyły się do gruntu - wyjaśnia Wojciech Jaros z KHW.
Holding jeszcze nie oszacował, ile zapłaci za usunięcie i utylizację odpadów. Czeka na ekspertyzę WIOS.
- Na pewno nie będziemy zwlekać, pogodę mamy taką, że przy większe nawałnicy istnieje ryzyko, że coś wycieknie spod folii - dodaje Jaros.
KHW teren musi posprzątać, a dopiero potem będzie mogła egzekwować należność za usunięcie odpadów, od ich właściciela. Pod warunkiem, że tego znajdzie policja.
www.dziennikzachodni.pl/artykul/620743,200-ton-niebezpiecznych-odpadow-w-katowicach-zdjecia,id,t.html