madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 24.09.19, 21:40 Wacław Krzyżanowski, brat Macochowej, zeznaje, że w począ tku lipca zaproszony został przez siostrę do przygotowania męża na świadectwo z 4 klas. Prezes: Czy był pan na weselu ? Świadek: Byłem. W dalszym ciągu składa zeznania, które różnią się z zeznaniami na śledz twie pierwiastkowem. Twierdzi, że Helena przyznała się, iż Damazy zabił jej męża Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 24.09.19, 21:49 Ludwik Kurnatowski, pomocnik naczelnika wydziału śledcze go w Warszawie, powtarza to co zeznał na śledztwie pierwiastkowem. Prokurator: Czy pan jeździł do Sie radza do Łukasza Starczewskiego, ojca Izydora ? Świadek: Jeździłem, na podstawie telegramu, znalezionego w rzeczach Heleny. Listu od Izydora Łukasz już nie miał, gdyż — jak mówił — znisz czył go; opowiedział tylko treść listu, pisanego przez Izydora, który żądał wysłania depeszy z Sieradza do Dama zego w Warszawie. Dalej świadek opowiada o rewizyi, dokonanej u Jeżewskich, o badaniu słu żącej Kosmalówny którą przetrzymał w wydziale śledczym 4 dni, aby wydo być od niej zeznania, tyczące wyjazdu Damazego i Heleny. Służąca mówiła, że po wyjeździe męża, pani nie tęskniła i nie martwiła się o niego. U Jeżew skich byty rzeczy Damazego i Heleny w kufrze, tam też była pieczęć parałii Parzymiechy. Dalej świadek opowia da, że służąca opowiadała o wyjeździe państwa w 2 różnych dorożkach, przy- czem Damazy wyjechał w 5 minut po wyjeździe Heleny. Na żądanie prokuratora konfrontowa no Kosmalównę z Kurnatowskim i za pytano, dlaczego mówiła na śledztwie inaczej, niż obecnie. Odpowiada, że obecnie nie pamięta dokładnie, co zez nawała przedtem. Siedziała w areszcie 4 dni. Adw. Korwin-Piotrowski: Czy to był dorożkarz jednokonny czy parokon ny? Czy przy wynoszeniu rzeczy do dorożki miała w ręku świecęPrezes: Na Boga, panie adwokacie! Takie szczegóły są zbyteczne! Proszę o niezadawanie takich bagatelnych py tań. Obrońca powołuje się na to, że i sąd również zapytuje się o różne drobiazgi, Więc i obrońca chce sprawę pogłębić przez pytania podobne. Kosmalównę zwolniono. Prokurator pyta dalej Kurnatow skiego: Czy Damazy Macoch był mel. dowany w Warszawie? — Nie, nie był meldowany. Adw. Rudnicki: Może pan opowie więcej szczegółów z odwiedzin u Łuka sza Starczewskiego w Sieradzu ? —• Zastałem tam ojca i syna, brata Izydora, alumna, wydalonego z semi naryum. —• Czy umeblowanie mieszkania u starego Starczewskiego było kosztowne ? — Czy sklep zamożny? — Sklep kolonialny dosyć duży i do brze zaopatrzony, jak na takie miasto; w mieszkaniu dosyć ubogo. — Czy pan zauważył, iż zeznania starego Starczewskiego były szczere?' — Nie wiem. Adw. Chądzyński: W jakim celu Kosmalównę przetrzymywano w aresz cie przez 4 dni? ■— W tej sprawie. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 24.09.19, 22:02 Osk. Starczewski. ■— Było tak: kiedy otrzymałem tele gram z podpisem Dyzio, sądziłem na pewno, że pochodzi od brata mego, o- żenionego z córką pana Malca. Aby się o tern upewnić, poszedłem do Malca i pokazałem mu telegram, mówiąc, że pewnie młodzi wybrali się za granicę i stamtąd powracają. Male, obejrza wszy telegram, powiedział, że wysiany jest z kraju, nie z zagranicy. Posze dłem następnie do ks. Przeździeckiego i pokazałem mu telegram, zapytując, co mam z nim zrobić? Odpowiedział, żeby pojechać na dworzec. Kiedy przyszła polieya i pytała się o telegram, Izydor odpowiedział, że pochodzi od brata, ale potem, kiedy znów poszedł do Malca, zrodziło się po dejrzenie, iż telegram wysłany został przez Damazego, postanowił więc nie jeździć na kolej. Gdy w nocy przy szedł do jego celi Denisów i zapyta! od kogo może być telegram, powiedział, że od Damazego, chociaż nie byl tego pewny. Prok.: Co pan robił na stacyi? Oskarż.: Na stacyi nie byłem. Je chałem tylko do zegarmistrza po zega rek, ale kiedym się znalazł na moście kolejowym, dowiedziałem się, że są święta żydowskie, wówczas spotkał mnie policmajster częstochowski. Prezes: O której godzinie otrzyma pan telegram i kiedy pana się o niego pytano? Oskarżony: Telegram otrzymaokoło godz. 11, a zapytywano mnie oko ło g. 2—3 po południu. Izydor Starczewski tłomaczył się zwieźle, jasno Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 24.09.19, 22:33 O. Wincenty Olszewicz, prokurator klasztoru paulinów, zeznaje mniej więcej tak samo, jak o. Pius Przcździecki, dodając, że na pierwia- stkowem śledztwie może za dużo po wiedział, to jest więcej oskarżył, aniżeli istotnie wina się przedstawia. Prezes: Klucze od zakrystyi i skarb- czyka, u kogo winny się znajdować? Św.: U kustosza. — Czy ksiądz dawno jest prokurato rem? — Wybrany byłem w styczniu, ale obowiązki te objąłem dopiero 17 lipca. — Co ksiądz wie o sofie? — Sofa ta stała w korytarzyku około sali, oznaczonej Nr. 1, a kiedy ją stam tąd wynieśli, to nie wiem, bo wtedy byłem na urlopie. ' — Czy rzeczy, jak kołdra, poduszka, prześcieradło, należały do Damazego? — Były klasztorne. — A futro było o. Damazego? — Nie. Widywałem w niem Wacła wa Macocha. — Przypuszczałem. — Czy ksiądz widział Damazego i Izydora Starczewskiego pijanych? — Co ksiądz wie o kluczach podro bionych do skarbczyka i korytarzy ? — Ekonom Trubicki przyniósł mi 6 kluczy i oznajmił, że znaleźli je de karze na strychu i wręczyli mi. Wi dząc, źe klucze wyglądają, jak nowe, wspólnie z kowalem, Stanisławem Pyżalskim, sprawdziliśmy, do których drzwi one się nadają. Przekonaliśmy się, że jeden klucz byl od starych drzwi skarbczyka, 2 klucze male od elektrowni i od drzwi korytarzowych. Czy księdzu były okazywane przedmioty, należące do Heleny Ma- cochowej i czy pochodziły one z klasz toru? — Widziałem, ale stwierdzić tego nie mogłem na pewno. Prokurator: Kiedy klucze były zna lezione na strychu? Św: W lecie, w 1 i pól miesiąca po wybraniu nowego przeora. — Czy o. Bazyli Olesiński był w przyjaźni z o. Damazym? — Z o. Bazylim mniej, ale z Izydo rem więcej, wychodzili często z Izydo rem na miasto. — Czy o. Rejman robił jakie wy mówki Damazemu? — Nie wiem. — Dla czego pan powiedział teraz na sądzie, że może za dużo powiedział na śledztwie pierwiastkowem ? — Nie wiem, o co chodzi, bo mi tak dużo pytań tu zadano. — O to, że pan teraz mówił, iż za dużo oskarżył obwinionych. — Tak jest, teraz to widzę, bo fak tów mam mało, a mówiłem wtedy to na podstawie opowiadań ludzi. — A może panu reguła klasztor na nie pozwala wyznać wszystkiego, mo że u was w klasztorze takie jest prawo, aby ukryć to złe. (Wśród publiczno ści poruszenie). — Prawo zakonne tembardziej na kazuje mówić prawdę i ja też co wie działem, to powiedziałem. Podprok. Kotranowskij: — Meble klasztorne pod czyim są dozorem i czy można je wynosić bez pozwolenia? — Dozór ma prokurator i wynosić niewolno. — A czy Damazy miał prawo kazać Blasikiewiczowi przynieść do swojej celi sofę? — Prawa nie miał, ale jako zakonnik, co kazał służącemu z— A dla czego nie zauważono że na korytarzu nie ma sofy? — Bo sofa ta nie by ta nic warta — stara bardzo, więc też o nią się nie ' troszczono, a gdyby przedstawiała jaką wartość, znajdowałaby się pod kluczem. Adw. Rudnicki: Czy w klasztorze istniały dwie partye z których jedna była za dawnym przeorem, a druga za nowym? Śwuad.: Tego nie mogę powiedzieć. — Po czyjej stronie stał świadek? — Na swojem miejscu. (Śmiech w sali). To rzecz mego sumienia. — Czy Bazyli i Izydor byli przeciw nikami świadka? — Nie mogę powiedzieć. — Czy w nocy można dojść z koryta rza do skarbczyka ? — Można. Adw. Chądzyński: Ksiądz mówił o nowych drzwiach, kto je robił? Świadek: Ślusarz. — Kiedy? — W 1910 roku. — Dlaczego? ' — Nie wiem. Dawniej te drzwi by ły drewmiane. — Czy nie dlatego, żc obraz okra dziono? — Zdaje się, że tak. — Ksiądz mówił, iż znaleziono sześć kluczów? A ile było wogóle? — Do każdego zamka było po dwa klucze: jeden u kustosza, jeden u przeo ra. Co się zrobiło ze starymi kluczami po przerobieniu drzwi? — Nie wiem. Posiadam dużo kluczy starych. — Czy pieniądze w skarbczyku leża ły na wierzchu? I czy ksiądz wchodził do skarbczyka ? ■— Do skarbczyka wchodziłem, — Czy przeor miał zastępcę? — Miał. ■—- Czy zastępca był .jednocześnie prokuratorem i kustoszem? -—-Nie zawsze. Adw. Nowicld: Czy dawno ksiądz jest w klasztorze? Świadek: Od 1907 r. — Czy ksiądz nie słyszał, że o. Bo nawentura posypywał podłogę w skarb czyku popiołem, aby sprawdzić, czy tam kto nie wchodzi po zamknięciu przez niego skarbczyka? — Tego nie wiem Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 24.09.19, 22:37 Franciszek Male, b. organista na Jasnej Górze, zeznaje, że pierwsza żona zostawiła dom w spad ku dla niego i jego córki. Ożenił się po raz drugi. Córka skończyła pen- syę zagranicą. Po powrocie do domu, jako spowiednika miała o. Izydora. — Nie wiem co się stało, ale W trak cie tym córka zmieniła wobec i mnie postępowanie, była nieszczera i nie oka zywała mi zaufania. Ponieważ była już pełnoletnią, więc zażądała, abym część jej spadku po matce oddał. Mu siałem sprzedać dom. Na jej część przypadło 7,850 rb., które zahypoteko- wałem dla niej. Wiem, że podniosła raz z tej sumy 500 rb. i procenty oraz 2 razy po'1,000 rb., a w krótkim czasie wybrała do 5,000 rb. Frezec: Czy' córka pańska miała sto sunki z Izydorem? Świad.: Tego nie wiem. Pewnego razu pojechała do Warszawy, jakoby na posadę guwernantki. Byda 2 mie siące. Podobno było dziecko, które jak mi zięć, a brat ks. Izy'dora pisał (pokazuje Ust w kopercie), przyjął je na siebie. — Czy Starczewski dawał pieniądze córce pańskiej? — Jakim sposobem? Chyba córka mu dawała, gdyż wybrała tyle pie niędzy. — Czy pan znał Helenę Macochową? — Znałem., Była nawet z mężem swym na weselu córki mojej stawała w klasztorze u Morzynowskiego, obiad jej noszono z kuchni klasztornej. — Za co pana wydalono z klasztoru ? — Właśnie nie wiem. Byłem tam organistą przez lat 35. Nowy przeor mnie wezwał i powiedział, że wydala nie za to, że córka moja była kochan ką o. Izydora. -—Czy panu jest znane postępowa nie o. Bazylego? — To był mój zwierzchnik. — Czy pan znał Nowacką? — Znałem, przyjeżdżała z Zawiercia. Ludzie mówili różnie, ale ja nic nie wiem. Prokur.: Czy ludzie mówili w klasz torze, iż Damazy ma kochankę i że pije? Świad.: Mówili. —• Czy' często przyjeżdżała “kuzyn ka” Helena Krzyżanowska? — Raz na miesiąc, có dwa miesiące. Adw. Rudnicki: Ile pańska córka ma lat? Świad.: 23. — Gdzie byd ślub? — W T Krakowie. • — Ile razy wyjeżdżała córka pańska do Warszawy? — Dwa razy. Adw. Kleyna: Czy' Wacław Ma coch podniósł na weselu córki toast za zdrowie Damazego? — Tak. Adw. Chądzyński: Wspominał świa dek o Nowackiej. Kto to jest ta osoba ? Świad.: Żona dyrektora z Zawiercia, ludzie zamożni, on pobiera 4,000 rb. rocznie, ona otrzymała spadek po ojcu, matka jej bogata, ma i dziś dom na Częstochówce. Prokurator. Czy pan wie, że No wacka kupowała dom niedawno temu? Świad.: Matka chciała kupić za jej pieniądze. Mąż Nowackiej ma dom W Koluszkach. * * « Po odczytaniu zeznania Trubickiego, przesłuchano Jakóba Starczewskiego, Dzieniakowskiego, Wybrańca, Basie- wicza, Wióry, Pyżalskiego, Kaka, Wojciecha Machnawskiego, Ma ciejewskiego, Szymańskiego, Kulamo- wiczową, Bokalską, Walerego Karwa- sińskiego, Sobocińskiego, Regulskiego, Szymona Willingera, Gruszczyńskiego i Otrombka. O g. 7 min. 10 prezes zarządzi! przer wę do jutra Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 24.09.19, 22:40 Jan Morzykowski, muzykant na Jasnej Górze. Prezes: Czy Helena Macochowa u pana zamieszkiwała? Świadek: Tak, miałem mieszkanie z 3 pokojów, z których 2 wynajmowa łem pątnikom, a w jednym sam się z rodziną mieściłem. Pewnego razu ks. Damazy zapowiedział, że przyjedzie je go kuzynka. Przyjechała, a potem co pewien czas przybywała sama, z bra tem, z matką. Damazy' odwiedzał ich, mówił Helenie po imieniu, a do matki: “ciociu.” . Prokurator: Skąd Helena przyjeż dżała? Świadek: O ile pamiętam, to w la tach 1907 i 1909 przyjeżdżała z Łodzi, potem z Warszawy, z zagranicy, po czątkowo jako Krzyżanowska, a na stępnie jako Macochowa. — Co Helena opowiadała żoniej świad— Że jest wdową po rodzonym bracie Damazego. — Kto płacił za mieszkanie i gdzie się stołowała? — Płaciła sama, a jedzenie przynosi li jej z kuchni klasztornej. Prezes: Z czyjego to było rozpo rządzenia? Świadek: Nie wiem, prawdopodo bnie ksiądz się o to postarał. — A czy bywał tam i Starczewski ? — Zdaje się, że był dwa razy. Adw. Kleyna: Czy widywał pan Wacława w klasztorze? Świadek: Widywałem, ale jakie go stosunki łączyły, nie wiem Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 24.09.19, 22:45 Władysław Sobociński, b. pisarz gminy Drzewica. Pewnego razu przyjechał jakiś zakon nik i przedstawił się jako Damazy Ma coch, przyjaciel proboszcza miejsco wego, znany z okolicznym obywatelom. Po przedstawieniu aktu ślubnego, prosił o zapisanie krewnej swojej Hele ny do ksiąg stałej ludności i wydanie paszportu. Na razie odmówiłem, ale kiedy zarę czył słowem kaplańskiem, zgodziłem się i wydałem paszport. To mnie zgubiło, bo straciłem ckleb. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 24.09.19, 22:49 Dziś w’ pierwszej części posiedzenia [ przesunęła się galerya osób, zwłaszcza i kobiet, z któremi Damazy bliżej i sty kał się często, wprowadziwszy w to gro no ostatnią swą kolej Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 24.09.19, 23:02 Antonina Ostrowska, panna, córka konduktora. Powtarza to, co na śledztwie pier wiastkowym, była na weselu, znała Helenę Macochową jako pannę, wdowę i mężatkę. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 24.09.19, 23:08 Jeździła. — Czy z Damazym? — Nie, sama. — A kiedy jeździła Helena z Da mazym ? — W r. 1909. — Widział ich pan oboje? — Przejeżdżając, wstępowali do nas. I Edmund Grudziński, rządca domu przy ul. Żelaznej, stwier dza, że mieszkanie wynajmował ksiądz w obecności Heleny Macochowej, na jej imię i sam za to mieszkanie płacił, oddając zaś kontrakt, powiedział: — Weź to Hela. Rzeczy księdza sprowadzono, w'brew umowne, przed d. 8—10, ale że to był dom nowy, więc nie miał nic przeciwko temu, że je wniesiono do mieszkania. Ani ksiądz, ani Helena Maccchowa nie chcieli się zameldowNaprzeciwko domu jego ojca przy ul. Teodora zamieszkała Krzyżanow ska, która dawała mu jeszcze w Łodzi do zrozumienia, że wyszlaby za niego za mąż. Ale nie uważał on jej za ko bietę bez skazy. Żadnych szczegól niejszych stosunków z Heleną nie mial. Ożenił się w Warszawie. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 12.12.20, 18:28 TRAGICZNY FINAŁ SPRAWY ZAGINIONEJ SIEMIANOWICZANKI - Radio Katowice - 12.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 13.12.20, 18:20 POŻAR MIESZKANIA W LUBLINIE - www.e-legnickie.pl - 13.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 24.09.19, 23:32 Boi. Sakowski. Prezes: Jakie pan miał stosunki z klasztorem? Świad. Dostarczałem paszę i inne produkty. Adw. Chądzyński: Czy znał pan Nowacką z Zawiercia. Świad. Znałem. Są to ludzie zamo żni. — Czy świadek nie wie o znajomości z nią Bazylego i czy ten ostatni bywał u matki Nowackiej, Posyłkowej ? — Nie wiem, bo tam nie bywałem. — A Damazego Macocha, Starczew- Raz na wystawie w Częstochowie’ było to około 15 września, przyszło do restauracyi dwóch z tych zakonników (wskazuje ?ęką na ławę oskarżonych). — Którzy to ci dwaj zakonnicy. — Ci — znów wskazując ręką Prezes: Czy Damazy i Starczew ski? Świad.: Tak. — A dlaczego pan nie wymienia ich nazwisk? — Bo już nie chcę mówić o nich. -—- Niech pan mówi dałej. W restauracyi owej zachowali się z kobietami nieprzystojnie, co obu rzyło cale towarzystwo tam będące. Podszedłem wówczas do nich i powie działem, że o zachowaniu się ich do niosę przeorowi. Nazajutrz przepro sili mnie, wtedy im darowałem. — Czy wtedy, kiedy panu wypła cał, Olesiński był kustoszem ? — Za życia Bonawentury, był jego pomocnikiem i nim się wyręczał. Adw. Kleyna: Czy pan znal te damy? Świad: Nie. — A może pan je tu zobaczył ? — Tu ich niema. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 24.09.19, 23:34 O. Pius Przeździecki, badany powtórnie, na zapytanie, czy Bazyli często wyjeżdżał z klasztoru i czy z wiedzą władzy, odpowiedział, że kiedy był kustoszem, wyjeżdżał na 1 lub 2 dni. — Jestem pewny, że z wiedzą władzy i w interesie klasztoru. Obrona: Czyks. Bazyli był akuratny w spełnianiu swoich obowiązków? Świadek po pewnem wahaniu: Cza sem uchylał się od ogólnych rozmyślań, które, jako zakonników, dwa razy dzien nie nas obowiązują. Adw. Kleyna: Czy po wyborze o. Welońskiego wydalono wszystką daw ną służbę? Świadek: Właśnie wczoraj słyszałem tu kłamliwy zarzut, jakobyśmy wyda lili tę służbę, która była przyjęta przez o. Rejmana. Ów świadek, który to mówił, został wydalony za to, że w jego mieszkaniu działy się takie rzeczy, któ re stały się upadkiem naszych niesz częsnych dwóch braci. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 24.09.19, 23:38 Posiedzenie przy drzwiach zan» kniętych, które trwało sześć minut. Po otwarciu drzwi badano dodatko wo ekspertów. Następne posiedzenie w poniedzia łek o godz. 10 rano. Cztery dni słuchano świadków. Przed naszemi cezami przesunęło się przeszło sto osób, głównie z tego środowiska, w którem żyli Damazy i Helena. Rodzina jego to ludzie prości, któ rzy ufali księdzu i szczycili się, że go mają w rodzie; przyjaciele i przyjaciół ki — to ludzie, którzy zamykali oczy na zboczenia księdza od linii powołania. — Ci, którzy mogli byli nań jakiś wpływ dodatni wywrzeć, usuwali się od Damazego i pogardzali nim. I rodzina Macochowej nie jest wolna od zarzutu, że przez cześć dla pienię dzy, nie widziała niewłaściwego postę powania Heleny, chętnie korzystając z nieczystych źródeł jej dochodów. Nie troszczono się bynajmniej o spraw dzenie kłamstwem bijących faktów, wierzono na słowo temu wszystkiemu, co ją w ostateczności zaprowadziło na lawę oskarżonych. A jej przyjaciółki warszawskie? Zna ły upodobania Damazego, ale ponie waż okoliczności tak się ułożyły, iż nie mogły bezpośrednio ciągnąć od niego, więc Helena musiała im opłacać zna jomość z Damazym. Ten ostatni, dopóki nie popełnił za bójstwa, zdradzał tylko nadmiar ży wotności męskiej, namiętnie lubił ko biety, biegając za niemi na wszystkie strony i jednając je dla siebie kosztow- nemi cackami. Stan, w którym pozo stawał, również miał pewien urok dla chciwych upojeń w przygodnym ro mansie. przypłaciła, wprost okropnie, Helena Macochowa; dla księżych kochanek przykład to tak przerażający, że na długo będzie skuteczniejszy niż wszel kie, najwymowniejsze epistoły urao- ralniające. W ostateczności śledztwo nic ujaw niło ściśle, jaki był motyw zabójstw^ Wacława Macocha ? Za co go Damazy zabił? Mówiono o jakiejś tajemnicy, o której wiedział Wacław. Co to była za tajemnica? Oskarżony Macoch tyle- kroć zmieniał swe zeznania co do po budek, które go skłoniły do mordu, że niewiadomo któremu z tych zeznań dać wiarę? W sądzie tłomaczyl się, że zabił w uniesieniu. Słabe jednak da je motywy tego uniesienia. Toż jesz cze jakieś paręset rubli, doręczone Wa cławowi, uspokoiłoby go o tyle, że nie wymyślałby, księdzu w jego własnej celi. Pocóż go wreszcie trzymał Da mazy u siebie dwa dni, gościł, upajał? Czyżby Wacław, widząc niezadowole nie księdza, zwłaszcza potem, kiedy go spoliczkował, nie opuściłby natych miast celi? Czyż można w to uwierzyć, że ktoś daje gospodarzowi w twarz, w dodatku księdzu, w klasztorze, i jakby nigdy nic, udaje się w jego własnem mieszkaniu na spoczynek i zasypia twardo? I prawdopodobniejsza byłaby hvpo- teza, że Damazy zabił Whcława, aby się pozbyć niewygodnego parawanu dla Heleny, czyli wprost przez zawód na tle zazdrości względem ukochanej ko biety: Ale Damazy jest daleki od stawiania w ten sposób motywu psy chologicznego zabójstwa. Zabił W u- niesieniu i basta! A kto w ic, czy przyznanie się Darna- zego do rzeczywistego powodu, nie rzuciłoby jasnego światła na nieodsło- nionc tajemnice pochodzenia tych klej notów, ktśrcmi rozporządzał i rozwał kochanicom, tych pieniędzy, któ- remi szafował?... Przejdźmy do ostatnich momentów wczorajszego posiedzenia, o których pobieżenie już pisaliśmy. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 24.09.19, 23:46 C. do Pianki. — Dorożkarz tem wynajęty został przypadkowo, nie widział, co wiezie, dopiero po zrzucaniu sofy dowiedział się o trupie. Ale nie wiedział, iż to trup zamordowanego. Kazałem mu przysiagl Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 24.09.19, 23:49 WYJAŚNIENIA BAZYLEGO. Bazyli prosi sąd, aby pozwolił sta nąć mu do oczu Damazemu. — Chciałbym się od niego oko w oko dowiedzieć, kiedy mnie widział w skarb- czyku? Od r. 1905 byłem pomocnikiem kustosza, miałem prawo chodzić do skarbczyka, a większej kwoty nie mo głem ani sam sobie brać, ani komu da wać. Bo, według praw zakonnych, popadłbym za to w klątwę, nie miał bym prawa do pełnienia obowiązków kapłańskich, ani przy ołtarzu ani przy konfesyonale. I żaden kapłan nie mógł by mi dać rozgrzeszenia, dopóki bym pieniędzy nie zwrócił. Jako kustosz, na żądanie zakonni ków, miałem prawo do wypłacenia im z funduszów komunalnych jednorazo wo do dwudziestu rubli. Macoch mógłby więc wziąć odemnie kilka razy na dzień taką sumę, lecz gdybym zau ważył, że Macoch za dużo pieniędzy bierze, musiałbym zawiadomić przeora. Macoch nie mógł sam brać pieniędzy, t mógł je dostać tylko od przeora lub kustosza. Jeżeli za życia Bonawentury niekiey znajdowały się klucze u mnie i były pod poduszką w mojem mieszkaniu, to działo się z polecenia Bonawentury, którego nieraz zastępowałem, czy to przez dni kilka, czy nawet miesiące, gdy Bonawentura wyjeżdżał do Cie chocinka na kuracyę, Bonawentura miał do mnie zaufanie. Co do tego, że dawałem Damazemu po 50 i 100 rubli, a nawet i więcej, by łoby to rzeczą możliwą, gdyż Damazy ' przez pewien czas pełnił obowiązki pro kuratora (gospodarza klasztornego) i jeżeli zwrócił się do mnie i usprawie dliwił na co są pieniądze potrzebne może na jakie wypłaty — nie miałem prawa odmówić. I przed Bogiem i przed panami o- świadczam — mówił z płaczem w gło sie, nie jestem w tej sprawie nic wi nien. Kiedy ostatnio Bonawentura ciężko zachorował i rozeszło się to po mieście •—przyszły do mnie jakieś kobiety z oświadczeniem, że złożyły Bonawentu rze pieniądze na depozyt. Poszedłem wtedy do skarbczyka — depozytu nie znalazłem, szukałem w zakrystyi — nie było. Wówczas uda łem się do chorega Bonawentury, który wskazał mi 13,000 rb. jako swoją własność oraz pieniądze depozytowe. Prawo zakonu jest takie, ze jeśli u zakonnika znajdą się jakie ukryte pieniądze, to wówczas odmawia się mu pogrzebu chrześciańskiego. Bona wentura więc powiedział, że owe 13,000 rb. przeznacza na “Via Crucis (Stacye Męki Pańskiej). A teraz co do Szymańskiego. Kiedy przeor dowiedział się od Bonawentury, że pieniądze zabrał Szymański, kazał zatelegrałować do niego. Telegram podpisał dogorywający Bonawentura. Gdy Szymański przyjechał, zastał Bonawenturę już bez życia. Przeor Rejman wezwałdosiebieSzymańskego i zagroził mu, aby pieniądze zwrócił, gdyż jako należące do zakonnika sta nowią one własność klasztoru. Szy mański pieniądze zwrócił. Po pogrzebaniu zwłok Bonawentury, udaliśmy się, ja, o. Rejman i Damazy do celi nieboszczyka, lecz nic z pienię dzy nie znaleźliśmy. A ponieważ by liśmy pewni, że muszą tam być obligi » mszalne, więc polecił o. Rejman mnie i Damazemu powtórnie zrewidować ce lę. Szukając, przechyliłem na siebie szafę i wówczas spadła jakaś paczka. paczkę podniósł, poczem zaraz mi ją oddał. Tak, jak ją wziąłem do ręki, tak ją odniosłem prosto do przeora Rejmana. Pieniądze zaraz obliczy liśmy. Było w listach zastawnych rb. 15,000. Jeżeli wypłaca'em kiedy Damazemu listami zastawnemi, to widocznie z po leceniem, aby je zmienił, jakto robiłem często, upoważniając do zmiany eko noma Tr Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 24.09.19, 23:57 ś odczytywanie dokumentów i o- ględziny dowodów rzeczowych, czyii zakończenie śledztwa sądowego. Dziś też zacznie swą mowę oskaiża- iącą prokur. Niedźwicdzki. Szanowna Redakcyo! Proszę uprzejmie o uzupełnienie spra wie Macocha. Gdy byłem zapytany przez p. K. Piotrowskiego * czy Macoch dawał prezenty, zaznaczyłem, że dał zegarek, lecz bez dewizki, następnie zeznałem, że ja również odwzajemnia łem się prezentami i dałem jedwabne chusteczki w cenie 18 rb., przybory na biurko (10 rb.), stułę (25 rb.) nie licząc własnej pracy, koszyk srebrny ofiaro wany p. H. Macochowej (10 rb.) i wie le innych drobnych. Od rodziców Ma coch dostar kożuch wartości 30 rb. Żona moja zeznała, że otrzymała miniaturową kolię w cenie 10 rb., a nie z szafirami, rubinami i brylantami, następnie broszkę koralową wartości rb. 10. Wacława i Damazego Macocha żona poznała nie u proboszcza, lecz w tele grafie, gdy Wacław zdawał egzamin, a żona moja miała zamiar wstąpić do telegrafu na urzędniczkę. Zaznaczam, że otrzymane od Macocha i Macocho wej podarunki ofiarowuję klasztorowi Jasnogórskiemu. Łączę wyrazy głębokiego szacunku. Adam Jeżewski. Przyłączając się do powyższego za znaczam, że stare pianino, pochodzące, z niewiadomego mi źródła i podarowane mi przez H. Macochową, ofiarowywuję, spieniężywszy' je na klasztor Jasnogórski. Antonina Ostrowska Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 25.09.19, 00:22 Następnie zabrał głos drugi oskarży ciel, autor oskarżenia i podprokurator Katranowskij. Mowa jego oparta głównie na uczu ciach religijnych, zbezczeszczonych przez obwinionych mnichów przy udzia le Heleny Macochowej, posiada mocne nromenty. Prokurator bronił czystości °wych uczuć, oskarżał za ich skażenie głównie Macocha i Starczewskiego, Występował przeciwko takim czynom, jakich się dopuściła Helena Macccho- wa w stosunku do mnichaj który ślu bował i przysiąg! Bogu czystość i u- bÓstwo. Mowa obfita w zwroty krasomówcze, tv akcenty szczere, wiarę w wypowiada ne argumenty, sprawiła silne wrażenie, to też gdy skończył, cała sala, prócz sędziów, rzecz prosta oskarżonych i lawy obrończej — dała mówcy rzęsiste oklaski, które prezes z trudem powstrzy mał i publiczność w niestosownym ob jawie poskromił. Podczas mowy Heleną Macochowa wprost się rzucała na lawie, sycząc czasami: to nieprawda! Macoch i Star czewski ukryli twarze poza przegrodą. . Jutro mówić będą obrońcy. Pierwszy wystąpi obrońca Macocha adw. Kłeyna Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 25.09.19, 00:34 Mowa adw. Korwina-Piotrowskie- &o. Obrońca Heleny Macochowej po wiedział w streszczeniu, co następuje: Dwa są akty oskarżenia przeciw He lenie Macochowej, jak wogóle przeciw głównym uczestnikiom tego tragiczne go romansu. Jeden to ten, którego kopie trzymam teraz w ręku, akt oskar żenia, zredagowany przez urząd pro kuratorski; drugim zaś ten, co wypi sany przeciw podsądnym w sercu każ dego polaka-katolika. I za nic w świę cie nie podjąłbym się obrony wobec tego drugiego aktu, co zarzuca zbrodnię przeciw najświętszym uczuciom na szym patryotycznym i religijnym, o- bryzganie krwią i błotem świętego miejsca, poświęconego Tej, Którą Kró lową Korony Polskiej zowiemy, spro fanowanie tego białego czystego habi tu, co go nosił nasz bohater narodowy, niezapomniany Kordecki. Bo słusznie i sprawiedliwie kilka dni temu w pię knem przemówieniu w Dumie państwo wej przeciw odłączeniu Chełmszczyzny rzekł baron Felkersam: “Polakom prócz ich dziejów nic już nie zostało!” Ja od siebie dodam jeszcze, “i oprócz ic/igii!” Otóż kto dotyka uczuć nasz— 109 — Patryotycznych i religijnych — najcięż szą w oczach naszych spełnia zbrodnię. ' 1 dlatego też główni działacze w tej sprawie już dawno przez kraj cały ; zostali oskarżeni, osądzeni, potępieni I ukarani. Przekleństwo narodu za ciążyło nad nimi na zawsze, a imię ich II a wieki pohańbionem będzie! Inna rzecz natomiast położenie pod- sądnych wobec urzędowego aktu oska- r żenia stawiającego im zarzuty z arty kułów kodeksu karnego, obowiązują cego w Państwie Rosyjskicm. Już z samej natury rzeczy, to, co dla nas Polaków i katolików, t. j. nasze uczucie Patryotyczno-religijne, występuje na Plan pierwszy, przez sąd koronny w danych warunkach musi być pozosta wione na uboczu. Na szalę Temidy będą rzucone jedynie i wyłącznie tylko Paragraiy "Ułożenia.” Gdzie miało miejsce przestępstwo, przez kogo zo stało spełnione, wielkie dla - nas Pola ków i katolików słowa: “Częstochowa, Kordecki,” a dla sądu koronnego nie mogą mieć tego decydującego, co dla nas znaczenia. I dla tego to sprawa ta Wobec państwowego kodeksu karnego traci swój wyjątkowy charakter i z natury rzeczy wtłoczoną zostaje w ram ki zwykłego procesu karnego. W tych ramkach — raz jeszcze pod kreślam i zaznaczam — przed sądem koronnym, niezależnie od naszych u- ( czuc patryotyczno - religijnych, jakich sąd ten nie kładzie na szalę — sprawa Heleny Macochowej dla obrony nie przedstawia zbytnich trudności. Przedewszystkiem słów parę o sa mym Macochu! Jeśli dla mnie, jakodla Polaka ikato- •ika, taki Macoch zasługuje na jedną , t>lko karę — a nią jest kara śmierci sam bym go powiódł na szubienicę, gdyby to było możliwem ; to jako praw nik przyznać muszę, że, niestety, wobec sądowego — wyśliz gnie się, względnie tanim kosztem, bo rotami aresztanckiemi. Nie moją zresztą rzeczą nim się zaj mować. Pewnym jednak jestem, że szanownemu koledze, obrońcy Macocha powiodło się przekonać sąd, iż zabój stwo spełnione zostało w zapalczywości rozdrażnieniu, a bynajmniej nie pre- medytacyi. A więc: parturiunt montes nascitur ridiculls mors! Jeśli wspominam o Macochu, to dla tego że kara jaka mu wymierzoną zo stanie, ma dla współoskarżonych, w razie uznania ich winnymi pierwszorzę dne znaczenie. Od niej bowiem zacznie się stopnio wa wymiarów kary i dla nich. Jeśli więc Macocha oczekują tylko roty arcsztanckie, to i Macfcchowę, nawet w razie skazania jej — zwłaszcza przy prawdopodobnem zaliczeniu 17 miesię cy więzienia prewencyjnego, spotka minimalna kara. Nie spełniłbym jednak należycie o- bowiązku obrońcy, gdybym, bezwzglę dnie i bezapelacyjnie, jako Polak i kato lik, potępiwszy Macochową, nie doma ga! się — niezależnie od tego — bo przed sądem koronnym, jako jej obroń ca prawny zupełnego uniewinnienia co do przestępstw Wymienionych w urzę dowym akcie oskarżenia. Jakież bo wiem dowody przytoczono jej winy? Omnis probandi leży na prokurato rze, który z materyalów zebranych na śledztwie sądowem ma loznieść gmach oskai źcnia. Obrona przypuszcza szturm i stara się zdobyć i zburzyć tę twierdzę. Lecz w danym wypadku ja żadne twierdzy przed sobą nie widzę. I nic dziwnego. La plus belle femme du mondc ne peut d— 110 — kurator bicza z piasku nie ukręci... Obecne położenie oskarżyciela państwo wego przypomina mi sprawę Ronikie- ra. I tam prokurator, nie mając ża dnych dowodów winy współoskarżone- go Zawadzkiego starał się napróżno o- skarżenie podtrzymać. No i natural nie nie trudno mi bjło uzyskać wyrok uniewinniający mego klienta. Jestem pewnym, że tern samem musi się za kończyć i spr awa Heleny Macochowej. Trudno mi nawet powstrzymać się od wyrażenia zdziwienia, że oskarżyciel państwowy w swem przemówieniu nie uznał za właściwe dobrowolnie zrzec sic oskarżenia. Bo zaiste, czyż jest choć jedna osoba w tej sali, którąby wywody prokuratora przekonały o winie podsącfiiej, • Przyjrzyjmy się zresztą oskarżeniu zbliskn. • Helena Macochowa oskarżoną jest: 1 żc, dowiedziawszy się o zabójstwie, u- krywała zabójcę u siebie w Warszawie, a następnie u siostry swej w Szrenia wie, 2) żc przyjmowała od Damazego pieniądze, wiedząc o tern, że takowe pochodzą z okradania "skarbczyka” częstochowskiego, 3) że przy ślubie z Wacławem Macochcm świadomie ko rzystała ze sfałszowanych przez Da mazego dokumentów. Oskarżenia, zawarte w pierwszym puńkcic nic wytrzymują najlżejszej krytyki. Od chwili zabójstwa do aresztowania Macocha upłynęło prawic 2miesiące. Z takowych około 2 miesięcy spędził on w Częstochowie i Sieradzu u ojca Izydora Starczewskiego, a zaledwie 2 tygodnie w Warszawie. Tak jest, w Warszawie; ale gdzież?... W swojem wlasncm mieszkaniu, które sam wynajmował, za które placil i w którcm trzymał swą konkubinę. Trtt- dnoż jej było go z jego własnego miwięc Helena Macochowa, bo on był u siebie. Nie ukrywała go również u siostry swej w Szreniawie, dokąd od wiózł ją, już na trzeci dzień pozosta wiwszy ją tamże, żeby samemu puścić się w dalszą drogę. A zresztą aż do chwili aresztowania Helena nie wiedzia ła, czego się trzymać, wobec tego, że Macoch, widząc jej rozpacz, cofnął przyznanie się do zabójstwa. Twier dził znów uporczywie, że mąż jej żyje, a wyjechał do Ameryki, dokąd propo nował udać się dla odnalezienia zbiega. Nie mniej bezpodstawnem jest i dru gie oskarżenie. Damazy jawnie i szczo drze szastał pieniędzmi, opowiadając o wygranych na icteryi (po 10,000 rb.), 0 jakiejś sukcesyi itd. Już ta jawność w wydatkowaniu sum znacznych nie mogła wzbudzać podejrzenia. W pize- ciwnym razie przecieżby zwierzchność duchowna, brać zakonna, zwróciły r.a to uw^jr. Jeśli nikomu przez łat tyle nie wydawało się to dziwnem i rażą- ccm; to dlaczego lekkomyślna, młoda 1 niedoświadczona dziewczyna miała być od nich wszystkich podejrzliwszą. Nie mamy w całej sprawie nic tylko do wodu, lecz nawet najlżejszej wskazów ki, na mocy której moglibyśmy zwąt pić o dobrej w tym względzie wierze oskarżonej. Wreszcie również nieuzasadnioneni jest i oskarżenie z 1 p. 291 art. kod. kar. Zeznania świadków (Zajączkowski i Nowakowski) kategorycznie stwierdzi ły, żc wszcikicmi formalnościami ślubu zajął się sam Damazy. Oskarżona raz tylko jeden do dnia ślubu była z na rzeczonym swym i z Damr.zym w kan- celaryi i^aralii ś-go Aleksandra, gdzie ten ostatni bez ich udziału, w drugim pokoju omówił z księdzem wszystkie szczegóły. Czyż może tedy Helena Macoch odpowiadać za winę nicpopcł- nionąReasumując to wszystko, sądzę, żem przed sądem Koronnym dostatecznie dowiódł niewinności Heleny Macoch, co do postawionych jej wedle państwo wego kodeksu karnego zarzutów. U- niewinniający wyrok, o jaki proszę, nie zmieni jednak w niczern tego potę pienia, jaki kraj cały wydal już dawno na tragicznych bohaterów tej ohydnej sprawy. * * * Dziś też przemawiali obrońcy: Izy dora Starczewskiego adw. Kazimierz Rudnicki i Józeta Blasikiewicza adw'. Włodzimierz Kański. Jutro mówić będą obrońcy: Olesiu- skiego adw r . Chądzyński, Pianki /adw. Sędzikowski, Pertkiewicza—adw. Nowicki i Cyganowskiego — adw. Korwin-Piotrowski. Zakończenie rozpraw spodziewane jest jutro wieczorem; Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 13.12.20, 18:26 KOLEJNY POŻAR MIESZKANIA W LUBLINIE - Lubinextra.pl - 13.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 13.12.20, 18:26 KOLEJNY POŻAR MIESZKANIA W LUBLINIE - Lubinextra.pl - 13.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 13.12.20, 18:36 CZTEROOSOBOWA RODZINA Z SULBROWIC STRACIŁA DOM A POŻARZE - Radio Kielce - 13.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 13.12.20, 18:45 OPOLE. POŻAR SAMOCHODU. PRZYCZYNĄ MOGŁO BYĆ PODPALENIE - Ratownictwo Opole - 13.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 13.12.20, 18:47 OPOLE. POŻAR SAMOCHODU. PRZYCZYNĄ MOGŁO BYĆ PODPALENIE - Ratownictwo Opole - 13.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 13.12.20, 18:59 POŻAR DREWNA W TUŁACH - Ratownictwo Opole - 13.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 13.12.20, 19:30 OGIEŃ POZBAWIŁ ICH DOMU NA ŚWIĘTA - Super Ekspres - 13.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 13.12.20, 19:36 POŻAR MIESZKANIA W ZŁOTYM STOKU. SPALIŁ SIĘ METR KWADRATOWY MIESZKANIA. DWIE OSOBY NIE ŻYJĄ - www.polsatnews.pl - 13.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 13.12.20, 19:40 WIELKI POŻAR W STOKU POLSKIM - Nasze Miasto - 13.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 13.12.20, 20:39 KORDONY POLICJI NA ŻOLIBORZU - Gazeta - 13.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 13.12.20, 20:50 IDZIEMY PO WOLNOŚĆ - Interia - 13.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 14.12.20, 23:15 UKRAINA. DWIE NASTOLATKI ZGINĘŁY ROBIĄC SOBIE SELFIE - Interia - 14.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 15.12.20, 14:39 POSZUKIWANY PRZEZ AUSTRIACKĄ POLICJĘ 44 LATEK WPADŁ PRZEZ BRAK MASECZKI - Interia - 15.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 15.12.20, 14:55 JAPONIA. SERYJNY ZABÓJCA Z TWITTERA SKAZANY NA ŚMIERĆ. MORDOWAŁ OSOBY CHCĄCE POPEŁNIĆ SAMOBÓJSTWO - Gazeta - 15.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 15.12.20, 15:48 W TRAMWAJU ZERWAŁ KOBIECIE ŁAŃCUSZEK - Nasze Miasto - 15.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 25.09.19, 00:37 Mowa adw. Kańskiego. (obrońcy Józefata Błasikiewicza).' Pp. sędziowie! Otrzymawszy od sądu polecenia obrony stojącego przed wa- Józefata Błasikiewicza, służącego klasztornego, odrazu po przeczytaniu aktu oskarżenia powziąłem przekona nie, iż zupełnie bezpodstawnie Błasikie- wicz został pociągnięty do odpowiedział no.ści. To przekonanie moje wzmo gło się obecnie, po ukończeniu tegoca- łego długiego śledztwa sądowego, które, wbrew oczekiwaniu, nietylko nie dało żadnych nowych dowodów przeciwko Błasikicwieżowi, lecz, przeciwnie, zna cznie osłabiło widoki oskarżenia, stwier dzając jeszcze bardziej niewinność Bła sikiewicza. Mniemam, żc się nie omylę, jeśli powiem, że włożony ha mnie przez sąd obowiązek, wobec przytoczonego, módziawszy sam: “Panowie sędziowie, Blasikicwicz jest nie winien, proszę go Uniewinnić.” Jednakie, sądzę, że sąd polecił mi zadanie dla tego, abym nie pozostał milczący, a i instytucya obrony utwo rzona została nie napróźno. Przy po pełnianiu jakiejkolwiek zbrodni należy przypuszczać, że wszyscy są zaintere sowani w ukaraniu winnego, przytem kary tej żąda oskarżyciel państwowy w imieniu całego społeczeństwa i tu przez Usta jego mówią wszyscy przeciwko jednemu. Wobec tego rodzi się koniecz ność, aby w obronie owego nieszczęsne go rozległ się głos czyjkolwick, aby i ten nieszczęsny miał narzędzie do walki ze wszystkimi: narzędziem tem to oiiaro- wana mu obrona. Pp. sędziowie! W całym labiryncie zebranego w niniejszej sprawie mate- ryału sądowo-śledczego w stosunku do Józefata Błasikiewicza, służącego klasz tornego, niezaprzeczonym i niewątpli wym jest fakt jeden, a mianowicie, że Blasikicwicz już od półtora roku znaj duje się w więzieniu. Jest to sporo czasu i ir.imowoli rodzi się pytanie ja ką zbrodnię popełnił Blasikicwicz, ja kie są przeciw niemu dowody? Niema żadnych, a nawet ich nie było, gdy go zamykano do więzienia śledczego. W dalszym ciągu obrońca szeregiem argumentów i zestawień faktów zbija Wywody aktu oskarżenia i zarzuty co do Błasikiewicza, którego cała wina po lega na tem, że przeniósł sofę zbyteczną w klasztorze pod drzwi celi zakonnika, do którego miał zawsze zaufanie i któ ry był zazwyczaj dlań powagą tak wiel ką, że nic mógł odmówić nawet wynie sienia soiy z klasztoru z jakiemiś, jak mu mówiono, książkami. Oto cala wina Błasikiewicza. Śledztwo sądowe nic nowego punkcie, na jakim stało podejrzenie. To nie jest dość, aby człowieka zasadzić do więzienia! Ten biedny, prosty człowiek, głębo ko wierzący' w Boga, w znaczenie klasz toru jasnogórskiego, nie mógł ca wet podejrzewać, żeby tak straszna zbro dnia, wytwór degeneracyi jednego z o- sobników, mogła się wydarzyć w nu rach klasztoru jasnogórskiego, czczone go przez cały r świat chrześciański, w murach tej naszej drogiej, historycznej świątyni polskiej. Reasumując wszystko, co dało śledz two, należy' przyjść do ostatecznego wy wodu, że Blasikicwicz jest r.iewinien. Człowiek ten do tego stopnia jest niewinien, że przez cały czas trwania procesu, jest spokojny, gdyż wierzy- w swą niewinność. Wierzy' on, że sprawiedliwość za tryumfuje, o ile znajdą się sprawiedli wi i uczciwi sądziowie. Takich sę dziów Błasikiewiez znalazł i ja nie po trzebuję się obawiać o los mego Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 25.09.19, 00:41 Repliki. Krótko trwały repliki prokurato rów pp. Niedźwiedzkiego i Katranow- skiego, którzy obaj oświadczyli, żnie przekonali ich wcale obrońcy, pod trzymywali w całej pełni poprzednie swe wnioski i prosili o surową karę dla oskarżonych. Przemówienia replikujące wypowie dzieli po kolei adwokaci: Sędzikowski, Kleyna, Rudnicki, Chądzyński, a w zastępstwie Korwin-Piotrowskiego, p. Sędzikowski, ale wobec tego, że wła śnie przyjechał obrońca Macochowej, otrzymał więc on głos. Prezes: Czy pan obrońca gotów jest do odpowiedzi na replikę prokuratora? Adw. Korwin-Piotrowski: Jestem za- zawsze gotowy. Właśnie pan prokura tor uczynił mi z tego zarzut, jakobym mówił, że był świadkiem tej „ceny, w której Damazy po przyjeździe do War szawy, miał na tern samem łożu, pod tą samą kołdrą, dalej stawiam wielokro pek. Przecież to, panowie, był zwrot retoryczny, a starałem się nim zbić to, czego prokurator dowodził stanowczo.. Sądzę bowiem, że zastanawiał się nad tern i obmyślił to, co powiedział, jak każdy człowiek rozsądny, który wypo wiada swoje myśli. Podprok. Katranowskij: I w tych słowach pan obrońca posiada ton nie odpowiedni'dla godności tej sali. U- praszam pana prezesa o zwrócenie uwa gi obrońcy. Prezes: W istocie pan obrońca uży-> wa niewłaściwego tonu. Adw. Korwin-Piotrowski: Jeżeli tak, przepraszam sąd, ale ton mój głośny pochodzi stąd, że się spieszyłem z pocią gu do sądu. Prezes: Ależ nie o to chodzi... Adw. K.-Piotr.: Drugi zarzut, doty czący mnie, brzmi, jakobym przeklął Helenę jako Polak i katolik. Nie ja przekląłem, przeklął cały naród tego mnicha, który zniesławił miejsce, tron PonacJ, ojczyznę niema nic bardziej świętego. Są nacyonaliści w Dumie, są nasi fanatycy, znani są Francuzi z ich sprawą Dreyfusa i nie dziwię się, że my Polacy radzibyśmy, aby nic na jaw złego o nas nie wyszło. Trudno są tacy i do takich ja należę. Jesteśmy usunięci od polityki mię dzynarodowej, dlatego nie popełnili śmy tyle świństw, co inni, ja sam nie należę do żadnej party i politycznej, ale Polakiem i katolikiem jestem, więc dziękuję panu oskarżycielowi publicz nemu, że mnie w tym względzie wyróż nił. Powracając do tego, co jest dla nas rzeczą świętą, powtórzyć muszę, iż nasze uczucia religijno-narodowe naj bardziej dotknięte zostały, a ponieważ sprawa toczy się na tle ich, a zbrodnia rzy sami osądzić nie możemy, zwracam się więc do sądu rosyjskiego, który stoi zdała od tego wszystkiego, co'targa naszemi uczuciami, czyli dffcsądu bez stronnego, aby wydał wyrok surowy na tych, którzy winni są zbrodni, a uniewinniający dla tych, którzy ze zbrodnią nie mają nic wspólnego Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 25.09.19, 00:47 Dzień dziewiąty. Ostatni dzień. Już od szeregu dni mamy tu piękne poranki, słoneczne do południa. Do piero po obiedzie, jakby na urząd, niebo zasnuwa się chmurami, mży kapuś niaczek, mgła zalega miasto. Idziemy do sądu o wiośnie, wraca my, jakby pora jesienna. nie do figury, panowie w paltach wio sennych. Na ul. Kaliskiej tuch... Słońce wszystko ozłociło, śmieją się do siebie ludziska. Tylko przed gmachem sądu wśród oczekującej gromadki znać pewne znie cierpliwienie. To ciekawi wyroku na Macocha i innych, który ma zapaść za godzinę, dwie, trzy... Jaki będzie wyrok? Oto ich wiozą. Wiozą owych nieszczę śników. Damazy i Izydor, razem w je dnej dorożce, pierwszy blady, niespo kojne rzuca spojrzenia, drugi ukrył twarz. Dorożka na placu bernadyńskim przejeżdża^obok skupiska ludzi sza rych. Lecą stamtąd złorzeczenia... W drugiej dorożce jedzie Macocho- Wa, owa Helena, która wczoraj osta- tniem swojem słowem wywołała różnoi rodne uczucia: korzystne dla siebie i niekorzystne... •— Wszystkiemu winien on, Da- mazy, on był moją zmorą, on był mo lem nieszczęściem, złym duchem, wę- żem-boa, który mnie dusił, dusił i udu sił! Och, jakżem szczęśliwa, żem od nie go wolna i będę wolna na Zawsze! Taki był ton jej słów ostatnich przed sądem. Szkoda, że nieszczery... I nic dziwnego, że ten upiór, który upiorem wcale nie był, słuchając tych słów patetycznych, tych słów spisanych na kartce, rzucał tylko rozpaczliwi? spojrzenia, wszystkie fibry na wygo lonej jego twarzy drgały, rzuca! się na miejscu niemal konwulsyjnie... Już powiedziai ostatnie swoje słowo.. On mówił, że Helenę kochał, kochał namiętnie. Poza nią świata nie widział.. Zadano mu kłam... Zadały mu klam usta, z których w dodatku — Za coś zabił ukochanego całem sercem męża mego, coś zrobił z jego pieniędzmi ? Takie pytania rzucała “biała gołą bka” — ‘' wężowi-dusicielowi ”... Dziś ta biała gołąbka, Helena Ma- cochowa, jedzie w dorożce z twarzą spo kojną, jakby pewną o los swój za parę godzin. Za dorożką tą dążą pionki tego smu tnego procesu: Błasikiewicz, Pertkie- wicz i Pianko. Opuszczone głowy, idą jak skazańcy. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 25.09.19, 16:28 Wyrok. Ogólne poruszenie, wszyscy wstają, wchodzą: prezes Wołkow, sędziowie Aleksandrów, Pawłowicz i Gubskij. Wszyscy zamieniają się w słuch; na pięcie ciekawości dosięga zenitu. — Otwieram posiedzenie — oświadcza prezes o g. 4. m. 30 i oznajmia, że sąd zatwierdził pytania oskarżające zgodnie z wnioskiem prokuratora i o- brońców. Poczerń krótka chwila milczenia i z ust prezesa rozlega się uroczystym to nem: — Z rozkazu Jego Cesarskiej mości! I w dalszym ciągu prezes czyta długi wyrok, będący odpowiedzią na pyta nia oskarżające. ... Po złączeniu tych wszystkich wymiarów kar, sąd okręgowy skazuje Damazego Macocha na 12 lat robót cię żkich, z pozbawieniem praw i na osiedlenie. Dalej dowiadujemy się, że Izydor Starczewski skazany został na 5 lat rot aresztanckich z zaliczeniem mu roku, przebytego w więzieniu. Helena Macochowa skazana została na dwa lata więzienia, z zaliczeniem jej roku czasu przebytego w więzieniu. Bazyli Olesiński — na dwa i pól roku rot aresztanckich. Józefat Blasikiewicz — na rok więzienia z zaliczeniem czasu przebytego W więzieniu. Wincenty Pianko — na cztery miesiące więzienia z zaliczeniem mu czasu tam przebytego. Lucyusz-Władysław Cyganówski — na 7 dni aresztu policyjnego. Uniewinniono tylko Józefata Pertkiewicza. Na ławie oskarżonych łka Macochowa, stoi jakby nie rozumiał tego, co się stało, Starczewski, zgnębiony jest Damazy— wszystkim pobladły wargi, drżą lica, w osłupieniu patrzy przed siebie Bazyli, mają miny niepewne: Blasikiewicz i Pianko, jeden Peitkiewicz twarz ma rozjaśnioną. Tymczasem w dalszym ciągu prezes czyta, że wobec zaliczania czasu więzienia Błasikiewiczowi i Piance mają być obaj uwolnieni z pod straży, natomiast skazany Bazyli Olesiński do czasu przedstawienia poręczenia w kwocie rb. 3,000 ma być osadzony w więzieniu. Obrońca Macochowej prosi sąd o wy znaczenie kaucyi i poręki za nią do cza su ostatecznego ukończenia sprawy; zaś obrońca Olesińskiego prosi o pozostawienie skazanego na dotychczasowych warunkach stopy wolnej. Prok. Niedzwiedzki nie zgadza się na uwolnienie z więzienia Macochowej, zgadza się natomiast na porękę za Olesińskim. Sąd wydaje postanowienie zgodne z wnioskiem prokuratora. Sąd opuszcza salę. Godz. 4 m. 45. Ruch między dziennikarzami. Lecą depesze na wszystkie linie telegraficzne. Tymczasem wśród oskarżonych ruch. Pertkiewicz miesza się z publicznością i znajduje tam rodzinę. Radość ogólna. Blasikiewicz i Pianko wychodzą bez straży; wracają do więzienia: Damazy, Izydor i Helena. Przy Bazylim zjawia się woźny sądowy i oświadcza, że jest aresztowany. Skazany z płaczem zbliża się do stołu sędziowskiego, przy którym obrońca jego, adw. Chądzyński omawia z sekre tarzem formę aktu pozostawienia go na w r olności. Zgodnie do postanowienia sądu spi sano za Olesińskiego poręczenie. Publiczność wychodzi z sali z zaspo- kojonem uczuciem ciekawości, a na korytarzach dowiadują się jedni od drugich, że onegdaj zmarł ojciec Damaze- go, 70-letni Paweł Macoch, gospodarz we wsi Lipie Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 25.09.19, 16:37 List Starczewskiego do Macocha. Mój kochany. Otrzymałem ambo, sed primum były kartki gole bez zawinięcia w cokolwiek, secundum vero było zapieczętowane, ale nic Twego charakteru w nim nie by ło, wskutek czego powstało u mnie du- bium, czy Ty jesteś autorem drugiego. Posłałem zapytanie, ale nastała zmiana służby i Ciebie nie doszło, a obecnie jestem również jak Ty bardzo pilnowa nym. Przyjąwszy sccunduam Tuam epistołam dubiam za Twoją własną, czuję się w obowiązku skreślić do Cbie parę słów. Ferne V zeszłej hebdo- mady acccpi od Ciebie epistołam, za co ci serdecznie dziękuję a in meridio te goż dnia byłem apud judicem circiter duas horas. Przyszedłszy do siebie by łem cały zdenerwowany do tego stopnia j że myśli o zakończeniu tej vitae napa dły na mnie. Pokrzepienie znalazłem w Twojej epistolae, za co niech Ci Bóg wspomaga. Nie wiem, czy znajdzie się kto drugi taki, aby tak umiał grać na nerwach jak ten judex. Scripsi Tu mihi “nie może bardziej boleć, jak się dozna przykrości cd oso by ukochanej. ” Przyznaję ci racyę, ale zwróć jeszcze i na to uwagę, że ja tylko scripsi Tibi a Tu dixisti publice. Lecz dajmy pokój temu, darujmy sobie wza jemnie, bo po cóż mamy sobie wzaje mnie ból sprawiać, dość i tak mamy, daj Boże tylko wytrzymać. Więc prze praszam Cię serdecznie i Ty mi prze bacz, błagam Cię. Z Twojej epistoły i z wczorajszego śledztwa przekonałem się, że to co pi szesz jest prawdą to jest, że szatan ogromnie wietrzy w tej spiawie, a lu dzie złej woli chcą nas potępić, pakując na nas wszystko, dla tego zwróciłem już Ci na to też uwagę. Ja Ciebie nigdy i nigdzie nie potępiałem, do niczego, a szczególniej ad claves nie przyzna wałem usque adhoc, bo nie czuleni i nie czuje się winnym. Ciebie wyprowadzo no w pole, w kr., że niby ja zeznałem, Ciebie oskarżyłem, a tu tymczasem nie mnie, ale Ciebie podstępem wypro wadzono w pole. Ja zawsze cię broni łem i tlómaczylem. Contra Te tylko to dixi, żeś się osculabatur cum ae, co łatwo zmienić dodawszy, że to Dyło post nuptias, no i że pecuniam habeas prawdopodobnie accipiens stipendia pro Missae, których mogłeś podczas Pentocostes, Assumptiones et Natirita- — 127 — przeholowałem., ale podobno potwier dził to Pater P., że to możebne było. Tylko tyle dixi contra Te, a o loteryi to zupełnie wyszło mi z pamięci. To też Wobec tego łatwo Ci będzie wykazać, że pecunia est Tua proprietas et nou Clare Montis jak ci to już wspomnia łem w przeszłej epistolac. Dalej było confusio idacarum. Ty pisałeś o świad ku w czcm innem, a ja znów rozumia łem o świadku w czem innem i miałem na myśli P., który Cię może poprzeć! contra me gdyż tylko on jest tuus testes contra me. Co zaś do pecuniam to wielkie dubium, czy to tak będzie, jak piszesz. Rząd tu stara się dowie dzieć do kogo ta pecunia należy, znasz ukaz.Dalej mci parentes et fratres mają dużo do zniesienia. Omnesdicunt i prze śladują, że wszystko mają cx furto in Cue, gdyż imposibila est żebym im nic nie dal, co jest falsum. Dziadek (awus) zaś mój ma taką prośbę do Ciebie, żbyś filium ejus facubum neu wmieszał czasem, abyś o nim nil dixiati. To samo petit meus frater, qui scrip- sit Tibi. Chcąc zaś nie wplątać alios, aby nie cierpieli praesertim jac to nes- cio, jak na to poradzić. Alii clares facit Tibi p. et alli ab alia persona. Wobec tego nie wypada nic więcej, jak skomu nikować się z p., żeby on dixi, że fecit Tibi clavem lecz nesciebat do czego. Tu autem dixisti, że unus clavis crat a Tuo pokoju et altera confessario, et hos claves antem facit Tibi extra civi- tatem gdziekolwiek incognitus, no i co najgłówniejsze, żeby filius Avi crat liber. Uno verbo peto Te carissimc, abyś to wszystko quoad furto et clares zmie nił tak jak Ci to scripsi in practeritu epistoła et nunc scripsi. Tutaj muszę zwiócić ci uwagę, że co się tyczy Jaku ba, o którym wspominasz in ma epistoła eo to cum bileto servi nostri miał iść, to trzeba Ci wiedzieć, że to jest także s— 128 — vus, collega nostrl serir sed non fiilus Avi. Wiem, że i tak to nie wiele adju- rat mihi, ale zawsze inaczej będzie wy glądać, dla Ciebie melius będzie. Dla tego też no in j udicio przedewszystkiem powinieneś ich zapytać, gdyż masz du- bium, czy accipieus stipendia pro Missa i starałeś się o lepsze, dla czego nawet używałeś clares alios jest furtum, ar. now. No, a potem udowodnij jak ci to już scripsi et praesertim, że to fecisti sine mnie Memento, że będziesz Ty mial wpierw niżeli ja, a może oby dwaj razem dwa judicia unum judi cium canonicum et alterum sacculare dla tego im obydwom jednako powinno być. Per łatwo wytłómaczyć, gdy i on zezna np. że facit Tibi claves ad drzwi comesioetc. Tu trzeba z nim się umó wić. Z drugiej strony memento, żebyś czasem non dixisti nomen et cognomen tego, qui facit alios claves; die, że igno- ta persona (nieczytelne) dedisti dupli- cat et Tibi iecit nawet nic nie wmieszaj a uwolnij od tego. Z drugiej strony nie chciałbym, żebyś robił ze siebie ofiarę. Nie chce byś ty meam culpam przyjął, ja sam będę panitenssam agere. Sądzę tylko, że zmieniając swe oskarżenie na siebie nie przedstawiając się w tak o- hydnem świetle, tem samem i mnie po przesz i poratujesz, gdyż jak nie masz Festem co do kuzyna wskutek czego obawiasz się czy ci uwierzą na sądzie, tak zdaje mi się, że in furto ter nie masz testem, a pomimo tego, że cię ju dex upewnił, że z tego co ad pecuniam nil będzie, niech więc to vcrbum furtum wcale nie figuruje, ale na to niech figu ruje, stipendia pro Missis loteria, pro cent etc. etc. i żebym tego był libei od tego lactum. Tu non »ccisti lurtum, et ego wcale nie. Jeszcze raz błagam Cię i zaklinam na wszystkie świętości, co fnij swe oskarżenie na mnie, sam siebie poratujesz i mnie wspomożesz. bardziej, że judex upewni! Cię, że nil z furto będzie, dla tego oczyść więc mnie et totam familicum meam, która cierpi. Już Ci scripsi, że saccrelotem nie będę, pozwól mi niech chociaż będę nau czycielem lub urzędnikiem jakim, niech nie zatruwam życia swym Parantitus, no; Ty miej wzgląd na siebie, miej wzgląd na moich parentes. Może dicere, że w złości, w zemście na mnie tak di xisti. Nie mieszaj więcej do tej sprawy osób, po cóż mają cierpieć, staraj się, aby P. także oczyścić. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 25.09.19, 16:48 List Izydora Starczewskiego do ko chanki. Droga Stefciu! Przed obiadem zała twiłem interes w banku, po obiedzic sia dam, żeby odpowiedzieć na twój łist z d. 25 b. m. Pytasz się jakie myśli mnie niepokoją, ponieważ w liście z d. 23 b. m. komunikowałem ci, że z trudnością piszę. Jakież inne myśli mogą powstać w mojej głowie, jeżeli nie o tobie? — Przecież w tym samym liście pisałem do ciebie, że niepokoi mnie twoja opera- cya i że za pospiesznie mnie osądzasz. Po przeczytaniu uważnie tego listu, bezwątpienia zmienisz swoje zdanie. Co się tyczy mamki, u której znajduje się Staś, to jest rzeczą konieczną, żebyś obejrzała mieszkanie i jej samej się przypatrzyła, wówczas też postąpisz według uznania: albo umieścisz dziecko w szpitalu, albo pozostawisz je u niej, chociaż, według mego zdania, lepiej umieścić w szpitalu, bo tam jest lepsza opieka. Odnośnie wynagrodzenia mam- ce nie zostawiaj nic u B., lepiej się sa to wyszlemy jej pocztą. Zresztą jak uważasz. Teraz po fakcie spełnionym możemy .wszystko omówić. Piszesz, że być może, ja go się wyrzeknę, zależeć to będzie, gdzie i kiedy. Przed tobą ni gdy, a przed nim zawsze, bo on by mnie potępił. Następnie piszesz: “mówiłam ci,że będzie "on,” no, i jest "on. ” Rze czywiście mówiłaś to, ja zaś wręczprze- ciwnie, że będzie “ona.” Jakiż stąd wniosek? A właśnie ten, że ja kocha łem ciebie więcej i kocham, aniżeli ty, w przeciwnym bowiem razie byłaby "ona. ” Widzisz, Stefciu, jakeś wpadła. Co się tyczy picia, to wierz mi, naj droższa, że nie miałem do tego usposo bienia. Święta spędziłem niezbyt weso ło, bo i jakże mogłem się bawić, wie dząc, że ty tam walczyłaś ze śmiercią. Ach, nie wesoło, lecz smutnie byłem na strojony i wobec tego bardzo mało, mo żna powiedzieć wcale nie piłem. Jestem bardzo ciekawy, coś ty przeżyła pod czas choroby. Kochana Stefciu, chciałbym o wszy- stkiem do ciebie napisać, ale przede- wszystkicm chciałbym otrzymać od ciebie odpowiedź na moją wczorajszą pocztówkę, w której zrobiłem zapy tanie. Od tej odpowiedzi będzie zależna dalsza korespondeneya, a raczej jej treść. Mówię ci otwarcie, że twoje do niesienia i listy, w których zawiada miasz mnie o swojem wyzdrowieniu i ukończeniu wszystkich kłopotów, spra wiły mi rzetelną radość. Nie wiem, czy otrzymujesz moje listy, naprz. dziś ode brałem od ciebie list z niedzieli, w któ rym donosisz mi, że otrzymałaś list w piątek, a więc napisany przczemnie w czwartek, a co się stało z innymi lista mi? Przecież codziennie piszę do ciebie, jeżeli nie list to pocztów’kę, a w osta tnich dniach i jedno i drugie, a ty tym czasem tak długo tych listów nie ocenzurze? Zwróć uwagę na koperty i marki, czy nie są naruszone. Jest to je dnak rzecz zagadkowa. Co do mego przyjazdu, to już pisałem w jednym z poprzednich listów, wczoraj czy przed wczoraj, dobrze nie pamiętam i dlatego uważam za zbyteczne tu powtarzać. Sprawa jest jasna. Chcąc posiadać fo tografię, musiałem zrzec się wyjazdu, tembardziej, że ty zamierzasz wkrótce opuścić mury gościnnej Warszawy. Kochana Stefciu, chcąc nam obu zrobić przyjemność, żebyśmy mieli pa miątkę, przesyłam ci czek na rb. 70. Idź po pieniądze w to samo miejsce, a otrzymawszy je i załatwiwszy swoje interesy, wstąp najprędzej do fotogra fii lub bez Stasia nie pokazuj się! Za bierz więc Stasia ze sobą, żebym mógł go zobaczyć lub przywieź jego fotogra- iię. Ale, jeszcze co do niego. Chcesz, że by miał długie włosy? Przecież to nie dziewczynka, lecz chłopiec, więc powi nien mieć gołą głowę. Nie obawiaj się, żeby w drodze starł mu się puszek na główne. Prawda, że jego podróż nie na leżała do wygodnych, ale za to uratował swoje włosy, przewidując widocznie, że gdyby ukazał się z gołą głową, to byś może nie chciała spojrzeć na niego. Wi dać zaraz: upór i rozsądek chłopaka. Dziś wysyłam do ciebie drugi list, widocznie sprzykrzyłem ci się już, nie chcąc więc więcej zabierać ci czasu, tembardziej, że musisz zaraz iść do ban ku, kończę i całuję ciebie i Stasia. Serdecznie kochający Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 25.09.19, 16:55 Izydor Starczewski. Oskarżony Starczewski oddany zo stał pod sąd pod zarzutem 2 zbrodni: a) kradzieży wspólnie z Macochem fundu szów klasztornych ze skarbczyka i b) ukrywania zabójcy: oskarżonego Ma cocha. Co się tyczy pierwszej zbrodni, to wina Starczewskiego stwierdzona zosta ła kategorycznem oskarżeniem przez podsądnego Damazego Macocha, który stanow r czo nie miał do tego jakiejkol wiek zasady, aby fałszywie oskarżać swego najlepszego przyjaciela. A że stosunki między nimi rzeczywiście były jaknajlepsze, świadczy o tern obszerna ich korespondcncya, a w szczególności korespondencja, pochwycona u Star czewskiego w więzieniu. Listy Ma cocha do Starczewskiego przcniknięte- są niemal tkliwem uczuciem i rzecz wi doczna, są pełne szczerości; wszędzie Macoch nazywa Starczewskiego “dro gim” “Izydorkiem.” —Trudno na w’et przypuścić wobec takich stosun ków' o kłamliwości oskarżenia. —• Nie zależnie od tego świadek Jakób Star czewski zaświadczył przed sądem, że klucze podrobione Macoch zamawiał u niego w celi Starczewskiego i w obec ności tego ostatniego. Oskarżony Star czewski prowadził życie w sposób roz pustny, miał kochankę, jeździł za gra nicę i rzecz zrozumiała, iż wobec braku własnych funduszów, których jest spo sobność powiedzieć, według reguły za konnej mnich-paulin nic może posia dać, korzystał z pieniędzy klasztor nych, czerpiąc je ze skarbnicy — “skar bczyka.” W aktach sprawy jest nawet do pewnego stopnia przyznanie się Starczewskiego do tego, że popełniał kradzieże pieniędzy klasztornych. Mia nowicie w zabranym podczas rewizyi w jego celi pamiętniku, do którego wpisywał różne grzechy, miedzy inne- mi powiedziano: “wziąłem kilka groszy z zakrystyi.” Oczywiście w danym wypadku pod “groszami" trzeba ro zumieć grosze nie w literalnem brzmie niu, gdyż niewielką sumę pieniędzy na swoje potrzeby móg! zawsze wziąć od kustosza klasztornego. — Według wyżej wyłożonych danych, sąd uznaje, że oskarżony Staiczewski jest winien na zasadzie 2 cz. 226 art. kod. kar., we dług tych samych podstaw', które za stosowano względem Damazego Ma cocha. Co się tyczy oskarżenia Starczew skiego o ukrywanie zabójcy, to zdaniem sądu, Starczewski, jako bardzo bliski człowiek w stosunku do oskarżonego Damazego, był wtajemniczony w se kret zabójstwa. Już po kilku dniach po zabójstwie Macoch ze Starczewskim podróżują razem i zwiedzają Kalisz, Siei adz, Kraków i Warszawę. Gdy Da- mazy osiadł w Warszawie u Heleny Macochowej i przemieszkał u nieprzerwy od 17 września do 1 paździerz nika, Starczewski prowadził z nim oży wioną korespondencyę, wymieniając łisty i wysyłając telegramy. Macoch pisze do Starczewskiego: “napisz mi, czy Jakób zameldował bilet Stanisława (Załoga). Stanisław do Ameryki nie na pierw-szem piętrze zgromadziło się tymczasem kilkadziesiąt osób. Po godz. 12 wprowadzono więźniów i wyznaczono im miejsca na ławie oska rżonych . Helena Macochowa ubrana czarno, zawoalow'ana, w czapce podróżnej, ta- pojedzie, postara się o miejsce tu w kra- I kiej samej, w jakiej ją po raz pierwszy ju. Mego adresu nikomu nie mów; | aresztowano, wygląda korzystniej, niż powiedz, że nie wiesz, gdzie się znajdu ję.” Ze swej strony Starczewski odpo wiada: “co się tyczy tw-ojego adresu, to nikomu nie mówię, gdzie się znajdu jesz, ty przecież nie masz stałego.” W innym liście Starczewski tak pisze do Macocha: “jeśli ktokolwiek pyta się o ciebie, to otrzymuje taką odpowiedź, z której nic nie zrozumie. ” Z listów tych widać, że Starczewski ukrywat miejsce Macocha nawet przed w-.ępól- nymich przyjacielem ks. Olesińskim, z którym zamierzali we trzech przejść do duchowieństwa świeckiego. Na dziś wyznaczono termin odczyta nia motywów wyroku piotrkowskiego podczas procesu; Damazy Macoch sta rannie wygolony, w dalszym ciągu sta ra się utrzymać wygląd księdza; tylko Izydor Starczewski ma pozór małomia steczkowego mieszkańca. Z obrońców obecny jest w sali jeden, mianowicie ad w. przys. Dobrosław Klcyna. Przy stole sędziowskim zasiedli to warzysz prokuratora p. Katranowskij i sekretarz sądu p. Ostrowski. Wchodzi członek sądu p. Pawłowicz i odczytuje motywy wyroku, zredago wane przez członka sądu Gubskiego. Wyrok w t. zw. formie ostatecznej zawarty został na siedmiu arkuszach sądu okręgowego w sprawie zabójstwa 1 pisma maszynowego, a czytanie go W klasztorze jasnogórskim Wacława Macocha \ kradzieży pieniędzy z kasy zgromadzenia oo. paulinów. O g. 11 i pół rano przed gmach wię zienny zajechaiy dwa zamknięte powo zy, na których widok zgromadziło się sporo publiczności. W celu utrzymania porządku pojawi! się oddział, złożony z 20 strażników Pod dowództwem policmajstra miej scowego, który zajął ulicę. Wkrótce wyprowadzono więźniów. Damazego Macocha i Izydora Star czewskiego umieszczono w jednym powozie, zaś Helenę Macochową — w drugim. Powozy w otoczeniu silnego konwoju straży więziennej podążyły do gmachu sądowego. W sali pierwszego wydziału karnego trwało 50 minut. Treść motywów jest ciekawa. Po ogłoszeniu wyroku i zawiadomie niu obecnych, że od wyroku służy im prawo założenia apelacyi, wszyscy wię źniowie zażądali kopii wyroku. Ogłoszono im, że ostateczny termin złożenia apelacyi upływa w d. 5 kwie tnia. Prokurator zakłada protest przeciw ko wyrokowi co do Macocha, Izydora Starczewskiego, Bazylego Olesińskie- go, Heleny Macochowej i uniewinnio nego Pertkiewicza. Wszyscy skazani pozostający na wol ności, a więc Bazyli Olesiński, Błasi- kiewicz, Pianko i pieczętarz Cyganów- ski nie byli obecni podczas czytaNa ogłoszenie wyroku przybyło kil ku korespondentów pism. Jak nam komunikowano, Damazy Macoch początkowo miał się zrzec a- pelacyi i wniósł podanie do sądu o przedstawienie go do łaski Monar szej, ale ponieważ sąd nie orzekł tego w wyroku, więc podanie Macocha pozostawiono bez skutku. Bazyli Olesiński chciał, aby zgroma dzenie o o. paulinów złożyło za niego kaucyę w kwocie rb. 3,000, zamiast poręczenia, które dały za nim osoby prywatne; paulini jednak odmówili. Jak wiadomo, Bazyli jest zasuspen- dowany, ale ze zgromadzenia pauli nów bez pozwolenia władz rządowych lub wyroku prawomocnego nie może być usunięty, mieszka więc w klasztorze jasnogórskim i utrzymywany jest na koszt zgromadzenia, jakkolwiek pauli ni unikają z nim łączności. Bazyli szuka różnych dróg do uwol nienia się od zawyrokowanej nań kary. Helena Macochowa wzięła sobie dru giego obrońcę, miano Odpowiedz Link