madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 25.09.19, 17:00 , Helena Macochowa. Oskarżona Helena Macochowa odda na została pod sąd o trzy przestęp stwa : 1) ukrywame zabójcy swego męża; 2) korzystanie świadomie z kradzio nych w klasztorze pieniędzy. 3) korzystanie i przedstawienie przy ślubie swoim z Wacławem Macochem fałszywych dowodów o ślubie z Kac prem Macochem o skonie tego osta- rych rzecz była możliwa spalić księgi' tniego. klasztorne dochodowo - rozchodowe, j Przystępując do rozważenia pytania gdyż nie można było w nich się zorjen- co do winy Heleny Macochowej w tować (zeznania Piusa Przezdzieckie- go), porządki, przy których zginęła bez śladu sama notatka Gawelczyka o owych listach zastawnych za 20,000 rb. W rzeczywistości sprawa o kradzież u Gawelczyka wypłynęła^tylko dzięki szczeremu zeznaniu Mącocha, który między innemi z przygnaniem się do zabójstwa, zaczął przyznawać się i do innych zbrodni. Według słów Maco pierwszem z wymienionych przestępstw sąd wy'chodzi z tego stanowiska, iż dla uznania winy ukrywania zabójcy męża jej Wacława — oskarżonego Dania- zego Macocha powinno być ustalone, że Helena Macochowa przedsiębrała ja kąkolwiek działalność (aktywną), skierowaną do urzeczywistnienia ozna czonego występnego ukrywania. Śledz two sądowe jednak nie dało materyału, > przez nią przedsiębrana. Ta okolicz ność, że po zabójstwie Wacława, Da- mazy razem ze swoim służącym Zało- giem przyjechał do jej mieszkania w Warszawie, przyczem Załóg wkrótce wyjechał, a Damazy pozostał i od swego przyjazdu do Warszawy miesz kał u niej, zdaniem sądu, jest niedo stateczną do uznania winy ukrywania, gdyż trzeba się liczyć z tern, że fundu sze na życie i na komorne otrzymywała Helena od tegoż podsądnego Damazego Macocha i tym sposobem ten ostatni jakby miał pewne prawa do jej miesz kania. Ale gdyby nawet nie podzielać tego punktu widzenia, gdyby uważać Helenę Macochową w swem mieszka niu za samodzielną gospodynię, cóż ona zrobiła, żeby ukryć zbrodniarza? Jaką działalność przedsięwzięła, w tym celu? Na te pytania śledztwo sądowe nie dało odpowiedzi, gdyż zapewne ta kiej działalności ze strony Heleny Ma- cochowej nie było. Nie zameldowano w policyi paszportu Damazego Ma cocha, ale przecież w sprawie niema wskazówek, aby i podczas poprzednich przyjazdów do Heleny Macochowej paszport jego zawsze meldowano. Ta okoliczność, że oskarżona Maco- chowa mówiła do krewnych i znajo mych, że jakoby Wacław wyjechał do Ameryki (zeznania Jeżewskich), także nie mogą być komentowane, jako czyn skierowany do ukry wania zbrodniarza, gdvż krewni i znajomi to nie wiadze, poszukujące zabójcę Wacława Maco cha. Zdaniem sądu, w postępowaniu He leny Macochowej, jeżeli uznać za do wiedzione, iż wiedzikl^ o zabójstwie swego męża przez Damazego Macpcha, to prędzej są oznaki niedoniesienia o zbrodni i .zbrodniarzu, lecz bynajmniej ukrywanie zabójcy. Ale nawet i do Uznania winy oskarżonej Macochow— 143 - Ł - przez nią przedsiębrana. Ta okolicz ność, że po zabójstwie Wacława, Da- mazy razem ze swoim służącym Zało- giem przyjechał do jej mieszkania w Warszawie, przyczem Załóg wkrótce wyjechał, a Damazy pozostał i od swego przyjazdu do Warszawy miesz kał u niej, zdaniem sądu, jest niedo stateczną do uznania winy ukrywania, gdyż trzeba się liczyć z tern, że fundu sze na życie i na komorne otrzymywała Helena od tegoż podsądnego Damazego Macocha i tym sposobem ten ostatni jakby miał pewne prawa do jej miesz kania. Ale gdyby nawet nie podzielać tego punktu widzenia, gdyby uważać Helenę Macochową w swem mieszka niu za samodzielną gospodynię, cóż ona zrobiła, żeby ukryć zbrodniarza? Jaką działalność przedsięwzięła, w tym celu? Na te pytania śledztwo sądowe nie dało odpowiedzi, gdyż zapewne ta kiej działalności ze strony Heleny Ma- cochowej nie było. Nie zameldowano w policyi paszportu Damazego Ma cocha, ale przecież w sprawie niema wskazówek, aby i podczas poprzednich przyjazdów do Heleny Macochowej paszport jego zawsze meldowano. Ta okoliczność, że oskarżona Maco- chowa mówiła do krewnych i znajo mych, że jakoby Wacław wyjechał do Ameryki (zeznania Jeżewskich), także nie mogą być komentowane, jako czyn skierowany do ukry wania zbrodniarza, gdvż krewni i znajomi to nie wiadze, poszukujące zabójcę Wacława Maco cha. Zdaniem sądu, w postępowaniu He leny Macochowej, jeżeli uznać za do wiedzione, iż wiedzikl^ o zabójstwie swego męża przez Damazego Macpcha, to prędzej są oznaki niedoniesienia o zbrodni i .zbrodniarzu, lecz bynajmniej ukrywanie zabójcy. Ale nawet i do Uznania winy oskarżonej Macochowej co do niedoniesienia, sąd nie znajduje podstaw ze względów następujących: sama Macochowa, składając wyjaśnie nia, powiedziała, że Damazy Macoch początkowo, zakomunikowawszy jej o zabójstwie Wacława, zaczął następ nie zapewniać, że Wacław wyjechał do Ameryki. Tp samo mówi i Damazy Macoch. To samo opowiedział przed sądem i świadek brat Heleny, Wacław Krzyżanowski. Ale najlepszym dowodem tego, że Damazy rzeczywiście zapewniał Hele nę Macochową, iż mąż jej wyjechał do Ameryki, są listy Macocha znalezione w hotelu w Trzebini, gdzie na krótko przed aresztowaniem Macoch się za trzymał. W jednym z tych listów pod d. 3 sierpnia r. 1910 pisze Damazy do Heleny: “donosisz mi, że smuci cię i bardzo niepokoi brak wiadomości, gdzie znajduje się Wacek. Piszę ci prawdę, że on buja zagranicą i napewno wyjechał do Ameryki; sądzi, że tam zbogaci się,” a dalej: “gdy Wackowi bieda dokuczy, napewno powróci i po prosi cię o przebaczenie, za nietakto wne postępowanie. Mnie również zasmuca, że jest on taki nietaktowny i szalony.’* W drugim liście z d. 5 sierpnia r. 1910 Damazy pisze do Heleny: “Mu szę ci napisać prawdę, że Wacek nie jest zadowolony z tego, iż się z tobą oże nił, że on nie uznaje religii i dlatego śłub, kościelny ma za nic’’..., a dalej: “mówił, że ma mnóstwo pięknych ko biet i że z tobą żyć nie będzie, a wyje- dzie zagranicę, mówił, że w Ameryce weźmie ślub cywilny”... ‘spotwarzał ciebie przedemną. Oto widzisz, jak mó wił, tak i zrobił i napewno wyjechał do Ameryki.” Z przytoczonych wyją tków z listów widać, że Damazy za pewniał Helenę o wyjeździć Wacława do Ameryki, a zapewniał tak, iż łatwobyło w to uwierzyć, a wobec tego odpa da kwestya nie tylko co do winy Heleny ukrywania ale nawet i co do “niedonie- sienia,” gdyż ta okoliczność, czy Hele na Macochowa była przekonana o za bójstwie swego męża jest sporna. Wo bec powyższego sąd uznaje, że Helena Macochowa jest niewinna co do zarzutu ukrywania zabójcy. Przechodząc następnie do rozpatrze nia pytania co do winy podsądnej Ma- cochowej korzystania świadomego z kradzionych przez Damazego Macocha pieniędzy klasztornych, sąd znajduje, że śledztwo sądowe nie dało dostatecz nych danych do uznania tej winy. O- skarżona Helena Macochowa, nie za przeczając faktu korzystania z pienię dzy, w które hojnie zaopatrywał ją Damazy Macoch, mówi, że o źródle, z którego były czerpane, nie wiedziała. I w tłomaczeniu tern niema nic nieprawdopodobnego. Helena Maco chowa oczywiście wiedziała, że nieje den Damazy prowadził szeroki sposób życia i wydawał wielkie sumy. Tak samo żyli i niektórzy inni zakonnicy klasztoru jasnogórskiego, a Damazy nie był wśród nich wyjątkiem. Zresztą co do pochodzenia fundu szów, to sprawa ta szczególniej Heleny obchodzić nie mogła, a jeśli obchodziła, to łatwo mogła znaleść co do tego od powiedź w olbrzymich dochodach klasz tornych, któremi dowoli mogli prawie bez kontroli rozporządzać zakonnicy, o czem Helena, blisko znająca życie klasztorne, mogła oczywiście wiedzieć. Trudno nawet przypuszczać, aby Da mazy Macoch opowiadał jej o pocho dzeniu funduszów, dostarczanych jej przez niego na utrzymanie. Wobec tego sąd uznaje i ten zarzut za niedo- wiedziony i uważa Macochową za są downie uniewinniono dotyczy wreszcie ostatniego z in kryminowanych Helenie Macochowej oskarżeń, mianowicie o przedstawie nie fałszywych dokumentów i korzysta nie z nich przy ślubie z Wacławem Ma cochom, sąd znajduje, że to przestęp stwo zostało dowiedzione. Według zeznania wikaryusza parafii św. Aleksandra w Warszawie ks. An drzeja Jóźwika, jesz Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 25.09.19, 17:02 Cyganowski. Jak się okazuje z tłómaczenia, zło żonego na śledztwie pierwiastkowem Cyganowski nie zaprzecza tego, żepie- częć robiona była przez niego i obja śnia, że w żaden sposób nie mógł przy puszczać, aby pieczęć mógł zamawiać nie ten ksiądz, który jest zarazem u- rzędnikiem stanu cywilnego parafii 1 1 Parzymiechy. Fakt zrobienia pieczęci w pracowni Cyganowskiego stwierdzo ny został w sądzie również przez zezna nie świadka Welingera, wobec czego sąd uznaje winę Cyganowskiego. * * * Rezolucya sądu znana jest naszym czytelnikom Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 25.09.19, 17:07 GLOSY PRASY. Po Macochowym procesie. (Dziennik Powszechny, dnia 8 marca). Skończył się już ten straszny, ohydny, bezprzykładny w dzie5 ach społeczeństwa i narodu polskiego proces. Sąd koronny, a więc mniej zmiennej ludziom wrażliwości podległy, osądził o- skarżonych i winnych. Niewinnym zgoła znalazł on \ sąd tylko jednego—owego ślu sarza, co z polecenie obu głów nych przestępców, Macocha i Starczewskiego klucze do skarb- czyka dorabiał. Kary odmierzone wedle skali dowiedzionego przestępstwa są poniżej wymienione. Społeczeństwu atoli nie tyle 0 te kary chodziło, ile o wyświe tlenie wszystkiego, co ze sprawą było związane. Społeczeństwu niemal wszystko jedno: czy Ma- cochowi sąd koronny zaaplikuje 12 czy 20 lat katorgi, a Starczew skiemu 4 czy 6 lat rot aresztan- ckich. Ludzie ci już, jako o o- kreślonem stanowisku obywatele kraju, dla społeczeństwa dawno istnieć przestali. Umarli... by jednak w pamięci tego, co obe- , cnie byt swój realnie zaznacza pokolenia i tych, co po niem przyjdą pokoleń, żyć. 1 w tern tragizm okrutny le ży. 1 tego, że byl Macoch, ksiądz 1 zakonnik, co brata swego zabił w murach cudami słynącego od wieków klasztoru nie zapo mną praprawnuki... Społeczeństwu chodziło o u- jawnienie, ile było zbrodni, ile było występku, ile świętokra dztwa. Społeczeństwo z najwyż szym niepokojem czekało, żali wrzód nie jest większy, aniżeli przypuszczć było w r stanie. Spo łeczeństwo czekało, czy istotnie nie sprawdzą się przypuszczeno, ile można największej, ohydy w czynach spełnionych się doszukiwali. Były to przypuszczenia wro gów Kościoła i wiary naszej. A przed końcem procesu tru dno przypuszczeniom ich było kiam zadać. Społeczeństwo było nieufne i podrażnione. I oto okazało się ze śledztwa i z rozpraw sądowych: że przestęp cami byli tylko ci, na których od początku ręka sprawiedliwo ści spoczęła. Potwornej legendzie, legen dom raczej, nastąpił koniec. Sąd się odbył przy drzwiach otwartych. Społeczeństwo nie może powiedzieć, jako przed nim coś ukryć się postarano. Ono teraz wie! Wierni synowie Kościoła i za palczywi jego wrogowie jednako i jedno wiedzą o Macochow r ej zbrodni oraz praktykowanych przez dwóch tow r arzyszy jego kradzieżach klasztornych pie niędzy. Zresztą winę przypisy waną Olesińskiemu sąd w r yższy może jeszcze skreślić, gdyż Ole- siński apekwać będzie. Okazało się na sądzie, co naj ważniejsza dla społeczeństwa, że prócz tych trzech, reszta za konników jasnogórskich była czysta. (Nie byli sądzeni, nie można więc nic orzekać. Przyp. Red). A była czysta naprawdę, gdyż najmniejszej nie ulega wątpli wości, iż długie a tyle drobiaz gowe śledztwo wykryłoby wszy stko, co jeno występkiem trącić- by mogło.. Nie wykryło zaś nic więcej, prócz osobniczej Macochozbrodni i występnych praktyk Starczewskiego oraz Olesińskie- go. Dowiedzieliśmy się też ze słów o. Piusa Przeździeckiego: czemu przypisać to rozluźnienie, jakie istotnie panowało w trybie kla sztornego życia, przez co po tworny Macoch i rozpustny Starczewski byli możliwi. Cóż? Poprostu reguła w całej rozciągłości i surowości stosowa ną od dłuższego czasu nie była, bo stosowaną być nie mogła. Naprawdę, to na Jasnej Górze zakonu już nie było... i oddawna nie było. Był administrator da wnego paulińskiego eremu, byli podwładni mu księża, którzy od świeckich księży tern się różnili, że, dzięki szczególnym warun kom natury zewnętrznej, habit paulinów nosić mogli. Uwaga administratora na za rząd wielkiego kompleksu gma chów klasztornych była zwró cona: w administratorze nic z prawdziwego przeora, a tembar- dziej generała paulińskiego być nic mogło. Bo nie mogło... I koniec... Stan ten trwa do dnia dzisiej szego. 1 będzie trwał, póki za kon nie odzyska prawa stosowa nia swej odwiecznej reguły. A to od zgromadzenia istniejącego księży na Jasnej Górze nie zale ty- Były próby podźwignięcia zakonu. Mówiono o nich na sądzie. Ks. Rejmanowi chodziło o to, by, korzystając z istniejących praw, luki w szeregach braci, przez śmierć powstałe, zapełnić. Chodziło mu o komplet księw paulińskie poprzybieranych habity. Więc kompletował, nie wiele przebierając... Nie bardzo mógł przebierać: odpowiadających warunkom, przez prawo wymaganym, by ło niewielu. Więc i podoficer się trafił, więc i pisarz gminny wśród tych, co Panience Jasnogórskiej życie poświęcić swe obiecywali... a obiecując i ślubując, kłamali. 1 jakże teraz ma być? Sądy wyelim nowały występ nych Paulinów, reszta—to lu dzie czyści i niczem nie poszlako- wani. Niechże i nadal zostaną czy stymi, jako są! Społeczeństwo wie teraz, że są takimi. Niech niebacznie nie wpuszcza ją do swego zgromadzenia tych, których szczerości powołania o- kazywanego nie będą w stanie sprawdzić. Lepiej po stokroć niech nie będzie kompletu, ani żeli, by komplet ladajaki miał istnieć. Społeczeństwo nie ilości do statecznej Paulinów na Jasnej Górze żąda, kategorycznie żą da, łecz jakości. Jasna Góra ma być dla najgo dniejszych i dla szczególnie po wołanych ! 1 będzie. Nie brak bowiem pobożnych i świątobliwych mężów wśród duchowieństwa polskiego. Macochowa sprawa wprawiła społeczeństwo polskie w wielki niepokój. Toć straszne było to, co mówiono i pisano od czasu od krycia zbrodni, rok z górą temu. 1 wtedy to szczególniej.zwrócono uwagę na cale nasze duchowieństwo. Była chwila zwątpienia — i przeszła. Społeczeństwo pragnęło wte dy i pragnie teraz by duchowień stwa celowało przedewszyst- kiem cnotą i pobożnością. Nie tyle mądrych a zwłaszcza nie tyle sprawami społecznemi zaję tych, ile pobożnych i świąto bliwych ceni księży. I do takich ma przedewszystkiem zaufanie, częstokroć bezgraniczne. Toć wiadomo, że gdzie świą tobliwy i ofiarny ksiądz: tam nie uświadczy, że tak rzec moż na, ani zaraniarza, ani marya- wity. Najlepszy argument dla niedowiarka, wolnomyśliciela lub zgoła ateusza świętości Ko ścioła—to bogobojny i bezinte resowny ksiądz. Ludzie świeccy na subtelno ściach teologicznych mało się znają, ale bardzo się znają na czcigodnych kapłanach. Ci ży ciem swym więcej uczą, aniżeli najpiękniej ułożonem kazaniem. 1 oto nie brak u nas takich właśnie świątobliwych kapłanów na nich też ufność wiarą ojców żyjącego społeczeństwa spoczęła. Macochowa sprawa nie zach wiała tern zaufaniem, jakie spo łeczeństwa polskie dla swego ma duchowieństwa. Pomylili się wrogowie Kościo ła katolickiego, oczekujący sądu w Piotrkowie nad duchowień stwem katolickiem. Zawiedli się... nie było tego sądu, gdyż być nie mogło: duchowieństwo nasze, jako zespół, jest poza wszelkimi i Wyjątki, złe i grzeszne, za wsze były, są i będą, ale tylko wyjątki. Niesprawiedliwość i przewro tność z wyjątków czyni reguły—• i sądzi. No, a taki sąd równa się o- szczerstwu, nad oszczerstwem zaś ludzie uczciwi przychodzą do porządku dziennego. I już, zwłaszcza teraz po skoń czonym procesie, do porządku dziennego przyszli. Przed Macochowym procesem był ból i żal—po procesie pozo stał jeno smutek... A. Miecznik. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 25.09.19, 17:19 Myśl Niepodległa N. 201 1912 r. Sąd piotrkowski skazał na na stępujące kary oskarżonych w procesie jasnogórskim: księdza Damazego Macocha na 12 lat robót ciężkich z wszystkiemi konsekweneyami, księdza Izy dora Starczewskiego na 5 lat rot aresztanckich, księdza Ba zylego Olesińskiego na 2 Yi lat rot aresztanckich, Helenę Maco- chową na 2 lata więzienia, Bla- sikiewicza na 1 rok więzienia, Piankę na 4 miesiące więzienia, Cyganowskiego na 7 dni aresztu policyjnego. Zbiegli zagranicę: Załóg, sługa klasztorny, oraz ksiądz Euzebiusz Rejman, przeor. Za jednym i za drugim roze słano listy gończc._ Obaj wy wieźli niezawodnie dużo pie niędzy klasztornych, zwłaszcza Rejman, który umiał zawsze nosić przy sobie papier, przed stawiający wartość miliona rubli. Sąd piotrkowski rozstrzygnął sprawę jasnogórską jedynie w ramach kodeksu karnego. Da lej kompetencya jego nie sięga ła. A nawet i w tych ramach wyrok jego nie może być uwa żany za wyczerpujący wskutek ucieczki dwóch winowajców oraz milkliwości niektórych świad ków w sutannach, którzy mieli tę zdumiewającą odwagę moral ną oświadczyć publicznie, iż poczuwają się do obowiązku ‘ ‘bronienia” skalanych zbrodnią ‘‘braci’’ zakonnych. Tym wię ksze brzemię zadań dalszych spada na barki społeczeństwa i kierowników jego opinii. Obok zbrodni kryminalnych istnieją bowiem zbrodnie i przestępstwa moralne. Trybunał kładzie swą rękę karzącą tylko na zbrodniach i przestępstwach czysto krymi nalnych; natomiast opinia ma obowiązek sądzić zbrodnie i przestępstwa moralne. Niestety, ogół nasz z wyją tkiem pewnych sfer nie jest przygotowany należycie do osą dzenia wszystkich owych zbro dni i przestępstw moralnych, które pług śledztwa wyorał. Już rozlegają się głosy, że afera ja snogórska jest wynikiem fatal nych stosunków, w których ży jemy obecnie. Nie da się wprdzie ( zaprzeczyć, że owe sto sunki, wpływając na całokształt naszego życia, wpłynąć mogły również na Jasną Górę; ale historya nas uczy, że dawniej, gdy u nas inne panowały stosun ki, działo się to samo. Biskup Krasicki roku 1778 potwierdza to w “Monachomachii” w stosunku do wszystkich klaszto rów, ksiądz Hieronim Juszyński roku 1784 potwierdza to w “Asketomoryi” specyalnie w stosunku do klasztoru jasnogór skiego, W N* 154 na str. 1668 pomieściliśmy następujące wy- imki z utworu księdza Juszyń- skiego: To gdy się dzieje, Przeor z Ja- , sncj Góry Nowe prowadzi z sobą mate- dóry. Ta zgraja, którą z sobą przypro wadził, Był to Pankracy, sławny kazno dzieja; Ildefons, który zawsze chytrze radził, Jan, co Przeora miał za dobro dzieja, Barnab, co trzykroć kapitułę zdradził, Marek, co już był miany za zło dzieja, Bo kradł spiżarnię w urzędzie szafarza, A nawet mówią, iż Wota z oł tarza. To samo w ten czas u mnichów się działo, Ludzie nieznani z osób i nazwi ska, Gdy im sposobu do życia nie stało, — 159 — Różnej fortuny dziwaczne igrzy ska, Złożyły Mnichów polityczne cia ło. Jeżeli więc “Głos Warszaw ski” w N* 66 mniema, że dopiero po roku 1865 wdarł się do du chowieństwa klasztornego u • nas typ “hebrydów kulturalno- etycznych,” byłych pisarzów gminnych, mimo pochodzenia polskiego nie będących “kultu ralnie i etycznie Polakami, ani W tym stopniu, co chłop polski, ani w tym, co inne żywioły na- /odu,” to się myli. Ksiądz Jusżyński świadczy z za grobu, że w ostatniej ćwierci XVlIl-go wieku “to samo się działo” na Jasnej Górze. Nie od tego za cząć należy, co się działo po roku 1865, ale bodaj od tego, co się stało po roku 1831. Jeżeli postępowcy polscy patrzyli na Żydów przez sztuczno-artystycz- ny pryzmat Janfela z Pana Ta deusza, to ich przeciwnicy zno wu patrzyli na duchowieństwo przez sztuczno-artystyczny pry zmat Księdza Piotra z Dziadów. Jedni i drudzy żyli w dziedzinie iluzyi. Jeżeli zaś “Glos War szawski” powołuje się na pol skość, to ponownie ta ujma dla polskości się stała, iż nie Polacy poskromili paulinów jasnogór skich, ale — trybunał rosyjski. Jakiż to zaszczyt byłby dla naszego narodu, gdyby dziś mógł o sobie powiedzić: oto ja sam zrobiłem u siebie porządek! To też nie zgadzając się z powyższe- mi mniemaniami “Głosu War szawskiego,” w zupełności musi my przyznać mu słuszność, gdy W N* 67 pisze: “Wielka odpwiedzialność spada na nas, na nasze społeczeństwo, na kiero wników naszej opinii. Bo ze strony naszej opinii publicznej przeor jasnogórski miał ogromne poparcie. Nie opuściło go ono całkowicie nawet po wykryciu dwóch strasznych zbrodni na Jasnej Górze. Tak olśnił wszy stkich swemi talentami admini- stracyjnemi i politycznemi, tak umiał sobie jednać ludzi wogóle, a dziennikarzy w szczególności, że kraj rozbrzmiewał tylko hy mnami pochwalnemi dla niego, jako człowieka opatrznościowe go na swym stanowisku.” Są to bardzo cenne wyznania, tym cenniejsze, że choćby z naszego stanowiska uchodzić mogły za przysłowiową mądrość po szko dzie, zaraz dalej ostrzegają przed brakiem mądrości nawet po szkodzie. Czytamy dalej: “Lu dzie u nas tak spraktycznieli tak zmateryalizowali się nawet w rzeczach Kościoła i religii, iż zdawało im się, że nawet na stanowisku zwierzchnika zako nu -wystarcza, gdy człowiek umie obracać pieniędzmi, odna wiać mury i dobrze wychodzić z władzami. Wszelkie fałszy we pojęcie zadań w jakiejkol wiek dziedzinie społecznej mści się zazwyczaj strasznie: prowa dzi ono do coraz większego na gromadzenia się szkodliwych ab surdów, a w końcu do tragiczne go rozwiązania.” “Jeżeli pisze my o tym, to nie dla wygłaszania oderwanych refleksyi z powodu już należącej do przeszłości spra wy. Sprawa Macocha i jego to warzyszy może jest skończona, klasztoru jasnogórskiego.” Gdy tak ze wszech miar słusznie wy wodzi “Głos Warszawski,” zdo bywszy się na wspomnianą mą drość po szkodzie i pytając z troską, “co będzie dalej, na ja kich podstawach istnienie klasz toru i zakonu nadal się oprze,” sąsiad jego, “Kuryer Warszaw ski,” który po pęknięciu wrzodu jasnogórskiego nie zdobył się na nic innego, tylko na wezwa nie ogółu do ekspiacyjno-ho- magialnej pielgrzymki, teraz piórem poety-adwokata Ignace go Balińskiego znowu wpada w kałamarz materyalizmu religi jne- go i w N* 70 broni gospodarnego przeora: “A przebudowanie i po większenie kaplicy z cudownym obrazem, a zegar, a restauracya bram, murów i tylu klasztornych budynków. Na wałach stanęły wspaniałestacye Męki Pańskiej.. Pobożny poeta-adwokat radzi nam, abyśmy już w sprawie ja snogórskiej zamilkli, gdyż się tym gorszy: “Dość sztucznego (!) gorszącego rozdmuchiwania tego brudnego dymu,” wola. Ostro żny niezawodnie jako adwokat w kwestyach poręczeń hipotecz nych, których brzmienia i zobo wiązania pilnuje Sąd Handlowy nader jest hojny w kwestyach poręczeń religijnych, których brzmienia i zobowiązania nie pilnuje żadna egzekutywa. Co do zbrodniarzy na Jasnej Gó rze, to “już ich tam niema i po dobnych nie będzie nigdy.” Nie zawodnie jakiś krytyk księdza Juszyńskiego tak samo w roku 1783 solennie zapewniał naród, jak w roku 1912, czyli po 128 latach, czyni to pan Ignacyliński, mówiąc nawet o rozdmu chiwaniu “sztucznego” dymu (Poeto! rozdmuchuje się ogień, a nie dym!). Zaiste, podziwia my sumienie religijne p. Igna cego Balińskiego, który przecie chyba wie doskonale, że nietylko nikt pożaru moralnego Jasnej Góry nie rozdmuchiwał, ale że w jej popiołach kryje się jeszcze i tajemnica fatalna okradzenia cu- , downego obrazu, o co przed są- ( dem chyba dość wyraźnie ksiądz Olesiński posądzał księdza Ma- > cocha. Pan Ignacy Baliński nie ' raczy tego wziąć pod uwagę, że I ci zbrodniarze i złodzieje z kazal nicy jasnogórskiej ukazywali ja-, ko moralnych sprawców święto-1 kradztwa ludzi najczystszych, ale odmiennych niż oni przeko-i nań, że z tych sfer padało w na-1 szą stronę oskarżenie, iż jeste- '| śmy wodzami niemoralności. Al teraz, gdy tak rychło oliwa wy-3 płynęła na wierzch, pobożny pan;J Ignacy Baliński powstaje prze ciwko “sztucznemu” rozdmu-chiń waniu sprawy. Mógł się byłprzed l pęknięciem wrzodu jasnogórskie-i go mylić adwokat-poeta, czyi poeta-adwokat, omyłki się wy-i bacza ;ale dziś poeta używa swej! wymowy do obrony adwokackie Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 03.10.19, 14:01 W Nowym Jorku zaginęła 4-letnia dziewczynka. Rodzice dziecka umierali z rozpaczy, a policja bezradnie rozkładała ręce. Wszystkie gazety rozpisywały się o dramacie rodziny Kiecorius. I nagle ktoś przypomniał sobie o istnieniu pewnego holenderskiego jasnowidza... Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 03.10.19, 14:02 Morderca z tatuażem Ze słuchawki płynęły urywane zdania: – za plecami mam Statuę Wolności... wysoki budynek... to może nic nie znaczyć, ale na nim wielka pomarańczowa reklama, garaż... zielony skwer... linia kolejowa... tory nad ulicą... jakieś śmieci, dużo wody, jakby rzeka... Po długiej chwili milczenia jasnowidz zaczął wolno mówić: – ...widzę mężczyznę, który prowadzi dziecko... jest niski, ma 55 lat, może więcej... jakieś ciemne plamki na twarzy, może tatuaż... jest ubrany w coś szarego... widzę budynek, też szary... dziecko jest teraz w środku. To wszystko. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 03.10.19, 14:03 – Amerykańska policja twierdzi, że miejsc, które pan opisał, jest tam bardzo wiele – wyjaśniał gospodarz spotkania, rozkładając na stole plan Nowego Jorku. Jasnowidz położył jedną dłoń na mapie, drugą na sukience Edith. – ...ile domów – wyszeptał – jak gęsto... jestem zamknięty... nic nie widzę... – zamilkł na kilka minut – ...tak... ten sam szary budynek... ma cztery piętra... za nim pralnia... są szyldy... pranie na mokro i sucho... dziecko, tak jest dziecko... nie żyje – wyczerpany osunął się na krzesło. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 03.10.19, 14:04 Swe niezwykłe zdolności odkrył bardzo wcześnie. Miał trudne dzieciństwo, rodzice pracowali w objazdowym teatrzyku i na długie miesiące znikali z domu. O opiekę nad synem prosili przypadkowe osoby. Jeden z takich przybranych ojców przywiązywał go do nogi stołu, inny bił do krwi. Ale zdarzali się też porządni opiekunowie. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 03.10.19, 14:07 Krótko po zakończeniu wojny pojechał na odczyt profesora Wilhelma Tenhaeffa, psychologa z uniwersytetu w Utrechcie i badacza zjawisk nadnaturalnych. Po wykładzie podszedł do prelegenta i opowiedział o swych zdolnościach. Tak zaczęła się wyjątkowa współpraca naukowca i jasnowidza. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 03.10.19, 14:09 Zdaniem sceptyków Croizet niczego nadzwyczajnego nie widział, a jedynie od czasu do czasu przypadkowo trafiał na właściwe rozwiązania. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 21.12.20, 20:03 KOBIETA ZAATAKOWANA PRZEZ SWOJEGO BYŁEGO PARTNERA JEST W STANIE STABILNYM - www.tvp.pl - 21.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 22.12.20, 15:58 WIELKA BRYTANIA. POLACY SKAZANI NA DOŻYWOCIE ZA MORDERSTWO RODAKA. MYŚLAŁ, ŻE SĄ JEGO PRZYJACIÓŁMI - Interia - 22.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 22.12.20, 16:45 ZA USIŁOWANIE ZABÓJSTWA GROZI MU DOŻYWOCIE - Radio Piekary - 22.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 22.12.20, 16:53 POSŁANKA DONIOSŁA NA NAUCZYCIELA DO KURATORIUM - Wyborcza - 22.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 22.12.20, 17:13 NIELEGALNIE WYCIĘTE DRZEWA. URZĄD ZAWIADAMIA PROKURATURĘ - www.portalkomunalny.pl - 22.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 22.12.20, 17:52 W KATOWICACH WYCIĘTO STULETNIE DRZEWA - Gazeta - 22.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 23.12.20, 10:37 STRZELANINA WE FRANCJI - Gazeta - 23.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 26.12.20, 12:18 WYBUCH W NASHVILLE - Gazeta - 26.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 26.12.20, 12:51 OKRADALI METODĄ NA PRZEBITE KOŁO - Interia - 26.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 27.12.20, 12:24 USA NAJWIĘCEJ WYPADKÓW W PRACY OD 12 LAT - Interia - 27.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 27.12.20, 12:24 USA NAJWIĘCEJ WYPADKÓW W PRACY OD 12 LAT - Interia - 27.12.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 03.10.19, 14:09 18 października 1959 roku Tenhaeff odpowiadał w swoim gabinecie na pytania dziennikarki, gdy nagle zadźwięczał telefon. Dzwonił profesor Walter Saudelius, wykładowca ekonomii na uniwersytecie w Kansas City. Był bardzo zdenerwowany. Tłumaczył, że trzy tygodnie temu ze szpitala w Topece zniknęła jego córka. Leczyła się z depresji, kuracja przynosiła pierwsze efekty i nagle pacjentka przepadła. – Rozesłałem setki zdjęć córki. Poszukując jej, przejechałem tysiące kilometrów. I nic, najmniejszego śladu. Policja też jest bezradna. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 03.10.19, 14:10 Wizje Croizeta miały pewną zadziwiającą cechę. Jeśli poszukiwana osoba żyła, widział obraz czarno-biały, jeśli nie – kolorowy. Czasem jednak pojawiały się zakłócenia. Tak działo się w sprawie 17-latki z Arnhem. Znaleziono ją martwą, półnagą, ze śladami obrażeń na szyi, piersi. Było oczywiste, że dziewczyna została zgwałcona i uduszona. Śledztwo utknęło jednak w martwym punkcie. I – jak zwykle – policja zwróciła się o pomoc do jasnowidza. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 03.10.19, 14:14 Niezrozumiałą wizję potraktowano na tyle poważnie, że przeprowadzono sekcję zwłok ofiary. Okazało się, o czym nie wiedział nawet jej ojciec, że dziewczyna chorowała na serce. Z chłopakiem poszła dobrowolnie, kochali się i w trakcie miłosnego uniesienia dostała zawału. Ślady na ciele, które początkowo uznano za efekt pobicia i uduszenia, powstały, gdy przerażony kochanek próbował ją nieudolnie reanimować. Croizet mógł mieć powody do satysfakcji. Tym razem nie wskazał sprawcy zbrodni, lecz uratował niewinnego człowieka od niezasłużonej kary. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 03.10.19, 14:15 Podobnie zachował się osiem lat później w Puerto Rico. „Jeśli chodzi o osoby zaginione, moje wskazówki okazują się pomocne w czterech na pięć przypadków. Nie potrafiłem natomiast wskazać aż 90 proc. sprawców morderstw" – przyznawał w wywiadach. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 03.10.19, 14:16 apońska policja utrzymywała, że znalazła ciało małej Miwy, nie kierując się wskazówkami jasnowidza. Croizet nie skarżył się na niewdzięczność. Przyzwyczaił się do tego, bo krytyków nigdy mu nie brakowało. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 13.10.19, 12:16 CZTERY OSOBY ZMARŁY PO ZAŻYCIU DOPALACZY - Wyborcza - 13.10.2019 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 14.10.19, 19:30 ZBRODNIA ZA POKEROWE OSZUSTWA - Wyborcza - 14.10.2019 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 17.10.19, 20:04 Specjaliści zwrócili tam uwagę na to, że: młodzi ludzie wiedzą, że zabójstwo jest czynem zabronionym i grozi za nie kara, ale nie łączą tych formalnych wiadomości ze swoim aparatem afektywno-emocjonalnym – obie przestrzenie nie są u nich jeszcze wystarczająco zintegrowane przestępstwa dokonywane przez nieletnich są nakierunkowane na zaspokojenie doraźnej potrzeby, nie korzyści materialne sytuacja, w której para młodych ludzi zabija rodziców, którzy zabronili się im spotykać, jest także realizowaniem doraźnej potrzeby, którą w tym przypadku jest spotykanie się doraźne potrzeby, które nastoletni mordercy realizują poprzez zabójstwo, są możliwe do zaspokojenia w inny sposób, ale z jakiegoś powodu to właśnie zbrodnia wydaje się im najprostszym rozwiązaniem niektórzy młodociani mordercy istotnie są typami psychopatycznymi, ale często chodzi o to, że im człowiek młodszy, tym trudniej jest mu odroczyć przyjemność i ocenić jej wartość, w związku z czym stara się ją osiągnąć jak najszybciej, nierzadko za wszelką cenę dzieci, które zabijają, najczęściej mają problemy emocjonalne Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za dzieci Kluczem jest uwaga dorosłych skierowana na dzieci, a to zadanie całego społeczeństwa, a nie tylko rodziców, którzy w przypadku młodocianych przestępców często zawodzą w swojej roli. Niepokojące zachowania dziecka i wokół dziecka (np. jego zaniedbanie, docinki i agresja ze strony rówieśników) nie powinny być lekceważone. Nie każde dziecko, które nie ma odpowiedniego wsparcia ze strony rodziców i pada ofiarą swoich rówieśników stanie się zabójcą, ale każde jest narażone na konflikty emocjonalne, z którymi nie będzie umiało sobie poradzić. Dlatego należy zachować czujność, reagować odpowiednio wcześnie, a przede wszystkim – rozmawiać z dzieckiem i wyrozumiale pomagać mu w problemach i trudnych sytuacjach, których może doświadczać. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 17.10.19, 20:08 Amardeep (Amarjeet) Sada Najmłodszy seryjny morderca na świecie. Wciąż żyje, a mając zaledwie 8 lat, popełnił trzy morderstwa. Jego rodzinnym krajem są Indie, a zbrodni dopuścił się tam w latach 2006-2007. Jego pierwszą ofiarą był 9-miesięczny kuzyn, a kolejną: 8-letnia siostra. Rodzina oraz lokalna społeczność wiedziały, kto zabił dzieci, jednak nie zostało to zgłoszone władzom. W 2007 roku Amardeep zabił 6-miesięczną dziewczynkę z lokalnego przedszkola. Co więcej, przyznał się do tego i wskazał policji miejsce, w którym pozostawił ciało. W Indiach dzieci nie mogą być sądzone jak dorośli (tak jest np. w USA), dlatego młodociany seryjny morderca trafił do domu dziecka do ukończenia 18 roku życia, czyli do niedawna. Nie wiadomo, co teraz się z nim dzieje. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 17.10.19, 21:15 Craig Price W 1987 roku Craig Price miał 13 lat i to wtedy dopuścił się pierwszego morderstwa, którego ofiarą była jego sąsiadka, Rebecca Spencer. Przez dwa lata udało mu się nie rzucić na siebie cienia podejrzeń. Jako 15-latek ponownie zaatakował swoich sąsiadów, mordując 39-letnią sąsiadkę i jej córki (8 i 10 lat). Liczne ślady, które po sobie zostawił, doprowadziły do aresztowania go w krótkim czasie. To jego sprawa doprowadziła do zmian w amerykańskim prawie, które pozwala osądzać za poważne przestępstwa nieletnich tak jak dorosłych, jednak prawo nie działa wstecz i Price mógł wyjść z więzienia po ukończeniu 21 roku życia. W trakcie odsiadki oskarżono go jednak o dodatkowe przestępstwa, które dodały mu 10-25 lat wyroku, w zależności od zachowania. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 01.01.21, 17:46 KATOWICE. KOBIETA ZGINĘŁA W POŻARZE MIESZKANIA - Radio Zet - 01.01.2021 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 17.10.19, 21:18 Joshua Phillips W 1998 roku, mając 14 lat, Joshua zabił swoją 8-letnią sąsiadkę, Maddie, za co został skazany na dożywocie, bez możliwości zwolnienia warunkowego. Zbrodnia wyszła na jaw, gdy matka chłopaka, chcąc posprzątać jego pokój, znalazła w nim coś dziwnego, czym – jak się okazało – były zwłoki zaginionej kilka dni wcześniej dziewczynki, w której poszukiwaniach brał udział sam morderca. Do dziś nie wiadomo, dlaczego Joshua dopuścił się zbrodni. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 17.10.19, 23:56 We wrześniu i październiku 1931 roku do skrzynek pocztowych kilkudziesięciu dobrze sytuowanych i wysoko postawionych w Poznaniu mężczyzn trafiły nietypowe listy. Anonimy otrzymali m.in. kupcy, urzędnicy, dyrektorzy i księża. Był wśród nich nawet redaktor naczelny "Przewodnika Katolickiego". Sprytna szantażystka uderzyła w ich najczulszą stronę, wywołując w stolicy Wielkopolski aferę niezwykłą "w założeniu, środowisku i przeprowadzeniu". Jak pisał "Tajny Detektyw", aferę, "jakiej kroniki policyjne w Polsce jeszcze nie notowały". Uprzejmie donoszę, że pani mąż... Pomysłowa kobieta nie owijała w bawełnę. "Mój drogi! Dawno już nie dawałam znaku, ale obecnie bardzo mnie bieda przycisnęła i gwałtownie potrzebuję 200 złotych. Myślę, że pamiętasz o słodkich chwilach wspólnie spędzonych, nadeślesz tę niewielką dla ciebie kwotę, a tak potrzebną twojej małej kobiecince. Gdybyś pieniędzy nie przysłał i nie poratował w tej ciężkiej sytuacji, w jakiej się znalazłam, będę zmuszona o wszystkim, co nas łączyło kiedyś, opowiedzieć twojej żonie" - pisała w swoim liścieSkala afery wyszła na jaw, gdy jeden z adwokatów pokazał anonim żonie. Ta, nie czekając na dalszy rozwój wydarzeń, udała się z listem do zaprzyjaźnionego księdza, aby poradzić się, co robić dalej. Wtedy okazało się, że duchowny również otrzymał list o podobnej treści. Sprawa trafiła na policję i szybko zaczęła nabierać tempa - do funkcjonariuszy zgłaszali się kolejni szantażowani.o była panna z dobrego domu Autorka anonimów wpadła w biurze ogłoszeń "Kuriera Poznańskiego", gdzie kazała sobie przysyłać pieniądze jako oferty na ogłoszenie o numerze 72623, pod którym ukazała się wiadomość: "Psa małego, czujnego, porządnego kupię" Szantażystką okazała się "panna z jednego z najlepszych domów w Poznaniu, nauczycielka, osoba zamożna, której matka posiada kamienicę, a zmarły ojciec był jednym z najbardziej poważanych obywateli" - donosił "Dziennik Poznański"., W ten nietypowy sposób wzbogacić chciała się 26-letnia Maria Lewandowska, córka Zenona Lewandowskiego, znanego nie tylko w Poznaniu polityka, działacza prawicowego, zasłużonego powstańca wielkopolskiego i posła na Sejm Ustawodawczy. Lewandowski walczył m.in. o polskość Warmii i Mazur, wspólnie z Michałem Kajką zakładał tam towarzystwa oświatowe i biblioteki. Zmarł pięć lat przed wybuchem aferyPsychiatra: Wynik chorobliwej wyobraźni. Śledztwo wykazało, że nauczycielka wyłudziła około 17 tysięcy złotych, a - co najciekawsze - żadnego z adresatów swoich listów nie znała osobiście. Nie wszyscy jednak przekreślili Lewandowską jako osobę. W oczekiwaniu na proces bohaterka afery pisała "Pamiętnik szantażystki", otrzymywała też listy z wyrazami poparcia, prośbami o fotografie z autografem. Pojawiały się nawet "miłosne wyznania" i "propozycje małżeństwa"Pierwsza rozprawa rozpoczęła się 16 marca 1932 roku, Lewandowskiej bronił Stanisław Hejmowski, który po wojnie zasłynął z tego, że był obrońcą namiestnika Rzeszy w Kraju Warty Arthura Greisera, a po krwawym stłumieniu poznańskiego Czerwca 1956 podjął się obrony robotników oskarżonych w procesach politycznych. Podczas procesu Lewandowska stwierdziła, że jest zupełnie niewinna, "listów szantażowych" do nikogo nie pisała, a w całą sprawę uwikłała się w niezrozumiały do tej pory sposób. Psychiatrzy powołani przez obrońcę zapewniali, że pisanie i wysyłanie anonimów "nie wynikało z chęci zysku, ale było efektem chorobliwej wyobraźni oskarżonej". upełnie innego zdania był prokurator, który nauczycielkę nazwał "złą, przewrotną i zdeprawowaną". Żądał dla niej półtora roku więzienia. Obrońca wniósł o uniewinnienie. 30 marca 1932 roku sąd uznał Marię Lewandowską winną wymuszania pieniędzy i skazał ją na rok więzienia. Jednym z niezaprzeczalnych dowodów jej winy była maszyna do pisania, na której tworzyła anonimy. Występowało w niej charakterystyczne skrzywienie litery "p", które pojawiało się w każdym z anonimów Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 18.10.19, 22:39 8 marca 1932 roku po południu cały Górny Śląsk został zelektryzowany wiadomością o zbrodni gwałtu i zhańbienia dokonanej przez nieznanego zwyrodnialca na osobie nieletniej dziewczynki Małgorzaty Klimowiczówny z Królewskiej Huty (dzisiaj Chorzów) na polach kochłowickich koło Wielkich Hajduk (Chorzów Batory) oraz o pobiciu 7 letniej Erny Pasikówny również z Królewskiej Huty, którą w stanie bezprzytomnym odwieziono do szpitala w Świętochłowicach. 8 marca po godzinie 11 ulicą Dąbrowskiego w Królewskiej Hucie przechadzały się dwie dziewczynki. Obie opuściły szkołę i zmierzały do swoich domów położonych przy ulicy Redena 9 i 13. W pewnej chwili przystąpił do nich nieznany mężczyzna w ciemnej kurtce. Nawiązał z nimi rozmowę po czym wziął je za ręce i obiecał kupić cukierków. Poprowadził je ulicą Dąbrowskiego a następnie Hajducka w kierunku Hajduk Wielkich. Uszedłszy kawałek mężczyzna kazał jednej z dziewczynek pójść do kiosku po papierosy. Być może zboczeniec w ten sposób chciał się pozbyć jednej z nich, jednak dziewczynki nie chciały spełnić jego polecenia bo nie chciały się rozdzielić. W tej sytuacji tajemniczy człowiek poprowadził je dalej namawiając na spacer. Dziewczynki skuszone obietnicą otrzymania łakoci poszły z nim dalej. Gdy doszli do Hajduk Wielkich mężczyzna kazał zaczekać dziewczynkom a sam poszedł do sklepu pod tunelem dworca gdzie kupić obiecane cukierki. Podzieliwszy je łakociami złapał obie za ręce i poszedł obok kościoła w Hajdukach Wielkich a następnie ulicą Kościelną poprowadził je za miasto w stronę pól kochłowickich Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 18.10.19, 23:21 WAMPIR WYCIĄGNIĘTY Z KOMINA - Dziennik Zachodni - numer archiwalny Odpowiedz Link
madohora "Dom Śmierci" 20.10.19, 17:02 W okresie międzywojennym w Warszawie w ulicy Na Solcu 71 działy się niesamowite rzeczy a każda z nich zakończona była krwawym dramatem. Posesja zamieszkana była przez ubogich wyrobników dziennych. Co pewien czas ciszę przerywał sygnał pogotowia które jechało na ratunek kolejnej ofierze. Wszystko zaczęło się w roku 1922. Od tego roku w samym domu i w jego okolicach masowo popełniali samobójstwa różni mężczyźni. Wszyscy oni wcześniej byli w domu Na Solcu. Gdy zaczęto badać sprawę na jaw wyszła jakaś niesamowita historia. Odpowiedz Link
madohora Re: "Dom Śmierci" 20.10.19, 17:24 Jedno z mieszkań Na Solcu zajmowała niejaka Pakulska, która trudniła się nierządem. Kobieta nie była już młoda a poza tym dość brzydka. Pakulska "w teren" wychodziła tylko wtedy gdy zapadał zmrok. Wystawała wówczas w mroku sąsiednich bram a gdy w końcu trafiała na klienta sprowadzała go do swojego mieszkania. Po północy przygodny znajomy opuszczał mieszkanie a w chwilę później popełniał zamach samobójczy. Ofiarami byli zazwyczaj ludzie młodzi, inteligentni co jeszcze bardziej gmatwało zagadkę. Kilku samobójców uratowano od śmierci jednak żaden z nich nie umiał (albo nie chciał) wyjaśnić powodów dlaczego targnął się na swoje życie. W związku z tymi samobójstwami Patulską zainteresował się sędzia śledczy, który przeprowadził u kobiety rewizję a ją sama zatrzymano aby przeprowadzić śledztwo. Odpowiedz Link
madohora Re: "Dom Śmierci" 20.10.19, 17:31 W dniu aresztowania Pakulska dostała ostrego ataku wyrostka robaczkowego i z polecenia lekarzy została tego samego dnia operowana. Patulska zmarła na stole operacyjnym jeszcze przed złożeniem zeznań. I swoją tajemnicę zabrała do grobu. Z przeprowadzonej w jej mieszkaniu rewizji ustalono, że kobieta przed wojną była studentką medycyny Uniwersytetu w Petersburgu i że została oblana kwasem siarczanym co ją oszpeciło. Kwasem oblał ją jeden ze studentów beznadziejnie w niej zakochany. Odpowiedz Link
madohora Re: "Dom Śmierci" 20.10.19, 17:38 Po niejakim czasie nowy lokator, który zajął mieszkania Patulskiej również popełnił samobójstwo. Na podłodze pokoju w którym targnął się na swoje życie znaleziono pogniecioną fotografię Patulskiej. Minęło kilka lat kiedy w mieszkaniu sąsiadującym z mieszkaniem nie żyjącej już Patulskiej rozległy się strzały. To jeden z sąsiadów inwalida Franciszek Leszkiewicz odebrał sobie życie. Powodem samobójstwa była chorobliwa miłość. Oto Leszkiewicz, człowiek spokojny i zrównoważony po wprowadzeniu się do mieszkania Na Solcu 71 nagle zapałał gorącym uczuciem do żony własnego brata. Odpowiedz Link
madohora Re: "Dom Śmierci" 20.10.19, 17:55 W niespełna rok rozegrał się nowy dramat. W mieszkaniu Wykowskim zamieszkał w charakterze sublokatora pracownik rzeźni miejskiej niejaki Maślany. Po krótkim czasie Maślany zapałał afektem miłosnym do gospodyni domu. Rozpoczął się nowy dramat, który również znalazł krwawe zakończenie. Pewnej nocy Maślany zastrzelił męża gospodyni, potem gospodynię i troje dzieci, po czym sam popełnił samobójstwo. Maślany zostawił list w którym napisał: "Stałem się niewolnikiem zmysłów. Od chwili gdy wprowadziłem się do tego domu nie zaznaję spokoju. Cały czas coś mię trapi, gnębi, po nocach spać nie daje...Nie wierzę bym prawdziwie kochał. Czuję jednak, że będzie źle..." A potem na tle zazdrości - w tym samy domu - niejaki Stanisław Nowicki zamordował rywala swego Józefa Górzyckiego< Jakby tego było mało to w bramie domu został zamordowany niejaki Bronisław Chmielewski. Wszystkie te morderstwa łączyło jedno - były to zbrodnie z namiętności. Odpowiedz Link
madohora Re: "Dom Śmierci" 20.10.19, 18:51 W niedługim czasie przeklęty znowu stał się miejscem krwawego dramatu, Jedno z mieszkań na drugim piętrze zajmował przedsiębiorca przewozowy Stanisław Deręgowski wraz z żoną Janiną i małą córeczką Marią. W jednym z okien sąsiedniego mieszkania ujrzał kiedyś Deręgowski młodą dziewczynę 19 letnią robotnicę Janinę Biniszewską. Od tej chwili pożycie Deręgowskich zamieniło się w piekło. Przedsiębiorca przewozowy zakochał się w młodej robotnicy. Odtąd całą uwagę skierował na nią zaniedbując dom i rodzinę. Jakieś szaleństwo opętało jednak Deręgowskiego, Kilkakrotnie usiłował w nocy zamordować żonę. Chybiając w strzelaniu znęcał się nad nią i bił ją i katował. Działo się to zazwyczaj w nocy. W dzień zmieniał się i wracał do równowagi. Krytycznej nocy Deręgowski znowu wpadł w szał. Minęły długie godziny zanim w mieszkaniu zapanowała niczym niezmącona cisza nocna. Nagle rozległ się strzał. Czy Deręgowski w przypływie szały spełnił swą straszną zapowiedź. Huk wystrzału nie zbudził nikogo z mieszkańców domu przywykłych już do niesamowitych nocnych zdarzeń. Przez dziedziniec przebiegła jakaś na pół odziana młoda kobieta, która wybiegła na ulicę kierując się w stronę komisariatu policji. Po kilku chwilach kobieta znalazła się przed przodownikiem policji: - Zabiłam. Gdy spał przyłożyłam mu pistolet do skroni ale sama nie wiem jak to było, Jakaś dziwna moc kierowała mą bezwolną ręką. Była to Janina Deręgowska, którą mąż wcześniej kilkakrotnie usiłował zastrzelić. Przebudziła się gdy zasnął i bez zastanowienia chwyciła za rewolwer - Coś mnie tknęło - zeznała - ogarnęło mnie dziwne jakieś uczucie, którego zaczęłam doznawać gdy wprowadziłam się do tego domu Przybyli na miejsce dramatu przedstawiciele policji zastali klęczącą nad zwłokami ojca małą córeczkę Deręgowskich Odpowiedz Link
madohora Re: "Dom Śmierci" 20.10.19, 19:29 Po dziesięciu latach zagadka "Domu Śmierci" znów ożyła. Dziesięć lat zagadkowych, niesamowitych zdarzeń przyniosło dziesięć ofiar zabójstw i dziesięć ofiar samobójstw. Wszystkie te wydarzenia rozgrywały się około 1 w nocy. Odpowiedz Link
madohora Re: "Dom Śmierci" 20.10.19, 19:36 Dzisiaj przy ulicy Solec 71 mieści się Stołeczne Centrum Sportu Aktywna Warszawa Odpowiedz Link