Sprawy kryminalne - te mniej znane

    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 12.05.20, 19:12
      Wampir - Jego Przyjaciele i Krewni

      W Francji było wiele przypadków świętokradczego wykradania zmarłych. W 1664 roku Jean Thomas był łamany na kole za wykopanie zwłok kobiety i kradzież klejnotów z którymi ona została pogrzebana; prawie wiek wcześniej, w 1572 roku, hiena cmentarna Jean Regnault został skazany na galery za posiadanie skradzionych klejnotów a nawet przewiewnych całunów z zwłok. W 1823 roku, Pierre Renaud został skazany w Riom za rozkopanie grobu z zamiarem kradzieży. Kilka lat później, policja złapała bandę "de la rue Mercadier", siedmiu wyrzutków którzy uczynili sobie źródło dochodów z okradania grobów i grobowców bogatych rodzin i którzy tym samym posiadali skradzione klejnoty i złoto o wartości nie mniejszej niż 300,000 franków. Jest powszechnie wiadome że notoryczny łajdak Ravachol siłą otworzył grób Madame de Rochetaillée w oczekiwaniu że została ona pochowana wraz z swymi klejnotami, lecz nie znalazł nic w tym rodzaju, ponieważ owa dama została tylko zwyczajnie owinięta w swój całun pogrzebowy.

      W dniu 12 lipca 1663 roku, Parlament Paryża wydał wysoki wyrok na syna grabarza na cmentarzu przylegającym do Saint-Sulpice. Ten młody nikczemnik miał w zwyczaju wykopywać zwłoki i sprzedawać je lekarzom. W siedemnastym wieku Uniwersytet Paryski był uprawniony do pozyskania jednego ciała na rok i słynny medyk Mauriccau był podejrzewany o nielegalne pozyskiwanie ciał do przeprowadzania sekcji w jego badaniach anatomicznych.

      W Anglii wygrzebywanie zmarłych dodawało nowego lęku śmierci. Nawet ciała bogaczy, kiedy wszystkie środki ostrożności zostały podjęte, były trudne do zabezpieczenia przed włamującymi się nikczemnikami okradającymi grobowce i groby, podczas gdy dla biednych przerażającym strachem było to że kiedy zostaną pochowani, ich zwłoki mogą być nawet w niebezpieczeństwie wykopania przez hieny cmentarne, przewiezione na wózku na sekcję zwłok, sprzedane 'praktykującym lekarzom w celu ćwiczeń w cięciu i wycinaniu'. W swej noweli, "The Mysteries of London", G. W. M. Reynolds przytacza straszliwy, lecz być może niezbyt podkoloryzowany, obraz tych odrażających kradzieży. Nieuczciwy praktykanci i rywalizujący z sobą badacze w szkołach anatomii zawsze byli gotowi kupić zwłoki bez zadawania zbyt wielu pytań. Wykradanie ciał stało się przedmiotem powszechnego handlu o szerokim działaniu. Jeden z łajdaków który zajmowali się tym interesem bardzo skutecznie nawet dodał nowe słowo do języka angielskiego. William Burke, z firmy "Burke and Hare", który został powieszony 28 stycznia 1829 roku, zaczął swą karierę w listopadzie 1827 roku. Wydaje się że nastąpiło to całkowicie przypadkowo. Hare był strażnikiem bardzo taniego hotelu w slumsach Edynburga, zmarł tam stary żołnierz który był winny znaczną sumę za wynajem mieszkania. Z pomocą Burke, innego z jego gości, zawieźli ciało do dr. Robert Knox, z grona 10 Chirurgów, który szybko wypłacił im 7 funtów i 10 szylingów za owe zwłoki. Szkoci mieli największy lęk przed wygrzebanymi zwłokami i zwłoki nie zawsze były łatwe do zdobycia, mimo że nikczemy Knox przechwalał się że on może zawsze zdobyć pożądane dobra. Powiada się że krewni powinni naprzemian czuwać nad świeżo zasypanymi i środki ostrożności są konieczne do zastosowania. Inny lokator w hotelu Hare'a ciężko zachorował i zdecydowano że powinno się go pozbyć w ten sam sposób. Lecz jego umieranie się przeciągało, tak więc Burke udusił go poduszką, Hare trzymał zaś ofiarę za nogi. Dr. Knox zapłacił 10 funtów za zwłoki. Ponieważ tak łatwo zarobili pieniądze, nie wahali się dostarczać dalsze zwłoki. Nie posiadająca znajomych żebraczka; jej głuchoniemy wnuczek; chory Anglik; prostytutka zwana Mary Paterson i wielu innych zostało zwabionych do hotelu i zamordowanych. Całkowicie bezduszny Burke wyjawił używaną przez siebie metodę. On leżał na ciele ofiary podczas kiedy Hare zatykał usta i nos; "w kilka minut ofiary nie stawiały żadnego oporu, lecz wiły się i wydawały odgłos dudnienia i stukotu w ich brzuchu przez jakiś czas. Po tym jak one przestały krzyczeć i stawiać opór oni pozostawiali je aby same umarły". Dr. Knox umówił się z nimi że będzie płacił 10 funtów w zimie i 8 funtów latem za każde dostarczone zwłoki. W końcu cały ohydny interes wyszedł na światło dzienneóra zamknięta a w dole schody,
      Lecz jest i salon z Burke i Hare,
      Burke rzeźnikiem, Hare złodziejem,
      Knox chłopak tym który skupuje to mięcho.

      Tak śpiewały uliczne łobuzy. Burke złożył zeznania i został powieszony. Hare zażądał od sądu dowodów, lecz wydaje się że to nie było tak naprawdę konieczne, ponieważ podejrzenia które łączyły tych łotrów z licznymi zaginięciami były przeważające od samego początku i wkrótce zostały potwierdzone. Był to wielki skandal że zarówno owi nikczemnicy i ich kochanki, wraz z dr. Knox, który, mimo że się tego wypierał, niewątpliwie był doskonale świadomy wszystkich okoliczności, owa piątka nie została w całości skazana na szubiennicę. Prawdą jest to że tłum starał się porwać i rozszarpać ich na kawałki. Dla tłumu powinni oni zostać bezdusznie straceni. To, że oni zdołali umknąć przed szubiennicą z powodu pewnych prawnych sztuczek i wad prawnych procesu źle świadczy o owych czasach.

      Ten rodzaj Wampiryzmu znany jako nekrofagia lub nekrofagizm, który jest kanibalizmem, jest bardzo często połączony z religijnymi rytuałami pierwotnych ludzi i znajduje także miejsce w sabbatach wiedźm. Sir Spenser St. John, w swym opisie Haiti, przytacza ciekawe szczegóły odnośnie kultu Voodoo gdzie kanibalizm miesza się z brutalną rozpustą. Pośród Indian Kwakiutl w Kolumbii Brytyjskiej kanibale ("Hamatsas") są najpotężniejszym z wszystkich Tajnych Społeczności. Rozrywają oni zwłoki na kawałki i pożerają je, odgryzając kawałki żywych ludzi, a wcześniej spożywali niewolników którzy byli zabijani na ich ucztach. Indianie Haida z Wysp Królowej Charlotte praktykują bardzo podobną religię nekrofagii. Pośród starożytnych mieszkanców Meksyku, ciało młodzieńca którego oni składali w ofierze w charakterze boga Tetzcatlipoca było ćwiartowane na małe kawałki i roznoszone pomiędzy kapłanami i arystokracją jako święte jadło. W Australii plemię Bibinga patroszy zwłoki zmarłych i zjada je w celu zapewnienia reinkarnacji zmarłemu. Ta sama ceremonia została zaobserwowana u Arunta. Casper, "Vierteljahrschrift", tom VIII (str. 163) wspomina o przypadku pewnego idioty który zabił i zjadł dziecko w celu pozyskania żywotności dziecka. Powinno być zazanaczone że nekrofagia wchodzi bardzo często w zbiór zamiłowań wilkołaka i są niezliczone przypadki likantropów którzy spożywali ludzkie ciało, oraz zabijali mężczyzn aby posilić się ich ciałami. Boguet zliczył że w roku 1538 cztery osoby zostały oskarżone o praktykowanie czarowania: Jacques Bocquet, Claude Jamprost, Clauda Jamguillaume i Thievenne Paget, które to osoby zeznały że przemieniały się w wilki i pod tą postacią zabiły i pożarły kilka dzieci. Françoise Secretain, Pierre Gandillon i George Gandillon zeznali także że oni przyjmowali postać wilków i złapały kilka dzieci które oni rozebrali do naga i następnie pożarli. Dziecięce ubranka były znajdowane bez rozdarć i dziur na polu, "tellement qu'il sembloit bien que ce fust vne personne, qui les leur eut deuestus".

      Niezwykły przypadek nekrofagii który wydarzył się z wielkich skandalem w osiemnastym wieku dał jak to się mówi de Sade wzór dla Minskiego, "l'ermite des Appenins" w "Juliette", III (str. 313). Straszliwe mieszkanie tego moskiewskiego olbrzyma jest obszernie opisane. Stoły i krzesła są wykonane z ludzkich kości, a pokoje były wystrojone szkieletami. Ten potwór był zasugerowany przez Blaise Ferrage, lub Seyé, który w 1779 i 1780 roku żył w Pirenejach i porywał ludzi oraz kobiety których on pożerał.Jednym z najbardziej straszliwy, i nadzwyczajnym przypadkiem kanibalizmu była sprawa Sawney Beane, syna wieśniaka z East Lothian, który urodził się w wiosce niedaleko Edynburga w okolicach końca czternastego wieku. On i pewna dziewczyna w tej samej okolicy wędrowali razem samotnie i znaleźli s
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 12.05.20, 19:20
      Louis Aimé Augustin Le Prince (ur. 28 sierpnia 1842 w Metz, zaginął 16 września 1890) – francuski wynalazca, uważany za pierwszego twórcę filmowego na świecie.
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 12.05.20, 19:41
      Hermann Fol (ur. 23 lipca 1845 w Saint-Mandé, zm. po 13 marca 1892) – szwajcarski biolog, zoolog i embriolog.
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 12.05.20, 20:43
      =============================================================================
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 12.05.20, 21:00
      W 1949 roku przeprowadzono eksperyment medyczny - wówczas nie było jeszcze badań DNA - ale nie udało się dowieść czy topielec to Homer Lemay
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 12.05.20, 23:38
      Nowe informacje w sprawie Gorgonowej

      Po wyjściu z więzienia w Fordonie 3 września 1939 roku Rita Gorgonowa chciała zacząć nowe życie i odciąć się od przeszłości. Cudzoziemka z piętnem morderczyni nadal musiała jednak zmagać się z niechęcią społeczeństwa i nieustannymi plotkami na swój temat.

      Sprawa Rity Gorgonowej, oskarżonej o to, że w nocy z 30 na 31 grudnia 1931 roku dżaganem (narzędziem do kruszenia lodu) zabiła Lusię Zarembiankę - córkę swojego kochanka architekta Henryka Zaremby, była najgłośniejszym procesem sądowym II Rzeczypospolitej. Emocje budzi zresztą do dziś, o czym świadczy między innymi reportaż Cezarego Łazarewicza Sprawa Gorgonowej. Dla osób przekonanych o jej winie była najsłynniejszą przedwojenną morderczynią, zaś dla pewnych jej niewinności ofiarą bezdusznego systemu sprawiedliwości w procesie poszlakowym. 14 maja 1932 roku Sąd Okręgowy we Lwowie skazał Gorgonową na karę śmierci, lecz Sąd Najwyższy uchylił wyrok po kasacji. Ponownie rozpoznał sprawę Sąd Okręgowy w Krakowie, który na podstawie przepisów nowego kodeksu karnego zmienił wyrok na karę ośmiu lat pozbawienia wolności. Emilia Margarita Gorgonowa z domu Ilić wyszła z więzienia w Fordonie (obecnie Bydgoszcz) 3 września 1939 roku na mocy amnestii z powodu wybuchu II wojny światowej. Odbycie kary i wyjście na wolność nie oznaczało jednak końca problemów Chorwatki. Niechlubna przeszłość prześladowała ją przez cały okres wojny. Przez pierwsze miesiące wojny Gorgonowa przebywała w Poznaniu, gdzie w styczniu 1940 roku widział ją strażnik poznańskiego sądu Jan Jakubowski1
      . W niedługim czasie zdołała jednak przedostać się do Warszawy, gdzie chciała odnaleźć Romusię - swoją córkę ze związku z Henrykiem Zarembą. Na pewno przebywała w stolicy w październiku 1940 roku, bowiem zgłosiła wówczas na komisariacie policji na Powiślu kradzież złotego pierścionka o wartości stu złotych. Jej znajomy miał wyłudzić klejnot w celu sprzedaży, a następnie zniknąć bez śladu. Sprawę opisywał 11 października 1940 roku „Nowy Kurier Warszawski”, który przypomniał czytelnikom, że kradzież dotyczy „bohaterki słynnego procesu o zamordowanie Lusi Zarembianki w Brzuchowicach pod Lwowem”. Ostatecznie skończyło się na aresztowaniu delikwenta na podstawie rysopisu
      Warszawa nie okazała się miastem przychylnym dla Gorgonowej. Zapewne na początku 1941 roku zamieszkała ona w schronisku dla przesiedlonych przy Czerniakowskiej 137. W kwietniu 1941 roku jednej ze współlokatorek Janinie Czaplickiej zaginęła torebka zawierająca 102 złote, dokumenty i biżuterię o wartości 50 złotych:

      Tego dnia kobieta weszła na salę, w której mieszka 13 kobiet. Na sali znajdowała się tylko Gorgonowa, która siedząc na łóżku pokrzywdzonej reperowała futro. W czasie rozmowy Gorgonowa prosiła Czaplicką o pożyczenie 50 zł. Poszkodowana odmówiła, tłumacząc się, że pieniądze są jej b. potrzebne. Czaplicka zostawiwszy przez nieuwagę torebkę na łóżku sąsiadki wyszła z sali. Gdy wróciła, Gorgonowa złożyła zreperowane już futro na łóżko, na którym leżała torebka, a następnie przeniosła je na swoje. Poza tym świadkowie stwierdzili na rozprawie, iż tegoż dnia widzieli, jak Gorgonowa wychodząc wieczorem ukrywała coś pod paltem. Torebka znalazła się po trzech dniach w koszu na śmieci, jednak już bez pieniędzy. Wszystkie poszlaki skierowały oskarżenie przeciwko Ricie Gorgonowej. – relacjonował ze szczegółami „Nowy Kurier Warszawski” 1 maja 1941 roku. Ostatecznie sąd uniewinnił Gorgonową, ponieważ sprawa była „wybitnie poszlakowa”, a po sali schroniska kręcił się oprócz Rity tajemniczy „pan Lenart”, który zniknął bez śladu. Sprawa sądowa zebrała jednak tłumy gapiów, którzy chcieli zobaczyć jak wygląda „słynna zbrodniarka”, o której namiętnie czytali dziewięć lat wcześniej. „Szczupła, o twarzy spokojnej, na pytania odpowiadała cicho i wyraźnie” – opisywał ją dziennikarz „gadzinówki" Nie powiodła się Gorgonowej próba odzyskania kontaktu z córką Romusią Zarembianką, której nie widziała od czasu aresztowania. Znalazła mieszkanie Henryka Zaremby i jego nowej żony Henryki na Żoliborzu, w którym mieszkała również Romusia. Chociaż elegancko ubrana kobieta w płaszczyku uśmiechała się do córki, mówiąc: „Dziecko, ja jestem twoją matką”, dla Romusi była już obcą kobietą. Wypowiedziane przez Zarembiankę słowa „Ja nie mam matki. I nigdy nie miałam” na zawsze zamknęły jej drogę do odbudowania utraconych rodzinnych więzi4
      . Niepowodzeniem zakończyły się również plany odnalezienia drugiej córki Ewy, urodzonej w więzieniu 20 września 1932 roku. Rok po narodzinach dziewczynka trafiła do lwowskiego sierocińca, a w 1942 roku została przewieziona do klasztoru zakonu służebniczek pańskich w Tarnowie5
      . Gorgonowa nie wiedziała nawet, gdzie może jej szukać. Tymczasem jeszcze w 1941 roku opuściła Warszawę i udała się do Turobina (wsi w województwie lubelskim) z nadzieją, że z dala od miejskiego gwaru zazna choć odrobiny spokoju po dziesięciu latach bycia pod ciągłą obserwacją dziennikarzy. Nie powiodła się Gorgonowej próba odzyskania kontaktu z córką Romusią Zarembianką, której nie widziała od czasu aresztowania. Znalazła mieszkanie Henryka Zaremby i jego nowej żony Henryki na Żoliborzu, w którym mieszkała również Romusia. Chociaż elegancko ubrana kobieta w płaszczyku uśmiechała się do córki, mówiąc: „Dziecko, ja jestem twoją matką”, dla Romusi była już obcą kobietą. Wypowiedziane przez Zarembiankę słowa „Ja nie mam matki. I nigdy nie miałam” na zawsze zamknęły jej drogę do odbudowania utraconych rodzinnych więzi4
      . Niepowodzeniem zakończyły się również plany odnalezienia drugiej córki Ewy, urodzonej w więzieniu 20 września 1932 roku. Rok po narodzinach dziewczynka trafiła do lwowskiego sierocińca, a w 1942 roku została przewieziona do klasztoru zakonu służebniczek pańskich w Tarnowie5
      . Gorgonowa nie wiedziała nawet, gdzie może jej szukać. Tymczasem jeszcze w 1941 roku opuściła Warszawę i udała się do Turobina (wsi w województwie lubelskim) z nadzieją, że z dala od miejskiego gwaru zazna choć odrobiny spokoju po dziesięciu latach bycia pod ciągłą obserwacją dziennikarzy.
      Chociaż Cezary Łazarewicz nie odnalazł śladów pobytu Rity w Turobinie w Urzędzie Stanu Cywilnego, ona sama potwierdziła swoja wizytę na lubelskiej wsi w zeznaniu złożonym 15 czerwca 1945 roku w Wojskowej Prokuraturze Okręgowej w Lublinie: „Ja mieszkałam w kolonii Turobin pow. Krasnystaw przez trzy lata do 1 września 1944 roku, po czym przeprowadziłam się do Lublina” – zeznała pod przysięgą6
      . Profesor Roman Tokarczyk, pochodzący z Turobina autor monografii wsi, na podstawie relacji mieszkańców opisał turobiński okres życia pochodzącej z Dalmacji bohaterki głośnego procesu. Miała zajmować się handlem i podróżować do Lublina, aby sprzedawać skupowaną po okolicznych wsiach rąbankę. Pokój wynajmowali jej Piotr i Albina Puchalowie, mieszkający w pobliżu poczty przy ulicy Szczebrzeszyńskiej. Początkowo lokum obok niej wynajmował folksdojcz, ale został zastrzelony przez polskich partyzantów. Jego miejsce zajął elegancki mężczyzna nazwiskiem Kański, którego mieszkańcy wsi nazywali „profesorem" W niedługim czasie „profesor” ożenił się z Gorgonową w kościele w Gródkach, lecz metryka ślubu nie zachowała się w księgach parafialnych.

      Mąż dał mi duszę, wielki skarb. On mnie uszczęśliwił. Dał nowe nazwisko, a dla mnie to było najważniejsze, bo już się nie nazywam Gorgonowa.

      – opowiadała jednemu z sąsiadów w czasie podróży furmanką z Turobina do Lublina8
      . Małżeńskie szczęście Emilii Margarity Kańskiej primo voto Gorgonowej nie trwało jednak długo, bowiem mąż Dalmatynki został aresztowany za przekręty finansowe i skazany na trzy lata więzienia. Początkowo odbywał karę w Krasnymstawie, a następnie przewieziono go do innego więzienia i słuch po nim zaginął. We wrześniu 1944 roku Emilia Kańska postanowiła przenieść się z Turobina do Lublina, aby tam kontynuować swoją działalność handlową. 31 marca 1977 roku w „Kurierze Lubelskim” ukazał się artykuł Alojzego Leszka Gzelli, w którym przytaczał on wspomnienie
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 13.05.20, 00:10
      Jeszcze w czasie pobytu w Turobinie Emilia Margarita Kańska pożyczyła swoje łóżko jednemu z sąsiadów Maksymilianowi Rykowi, który bez jej wiedzy wydał je Michałowi Obrosłemu ze wsi Załawcze (gm. Turobin).

      Obrosły samowolnie łóżko sprzedał i już nie mogłam łóżka wydostać od niego. W końcu zgodziłam się na otrzymanie tytułem wynagrodzenia za łóżko 70 kg mąki pierwszorzędnej. Wobec tego jednak, że Obrosły w czasie całego roku zwodził mnie z oddaniem mąki, wystąpiłam przeciw niemu na drogę sądową. Sąd zarządził mi 70 kg mąki pierwszorzędnej, zaś Obrosły dał dla mnie mąkę stęchłą, której nie przyjęłam i która znajdowała się na przechowaniu u Stanisława Kapicy, skarbnika gminnego.

      – relacjonowała w prokuraturze 15 czerwca 1945 roku
      . Po opuszczeniu Turobina przedsiębiorcza Dalmatynka zapomniała o sprawie i chciała zacząć nowe spokojne życie. Lecz Obrosły przypomniał o sobie, gdy mieszkała w Lublinie.
      Jeszcze w czasie pobytu w Turobinie Emilia Margarita Kańska pożyczyła swoje łóżko jednemu z sąsiadów Maksymilianowi Rykowi, który bez jej wiedzy wydał je Michałowi Obrosłemu ze wsi Załawcze (gm. Turobin).

      Obrosły samowolnie łóżko sprzedał i już nie mogłam łóżka wydostać od niego. W końcu zgodziłam się na otrzymanie tytułem wynagrodzenia za łóżko 70 kg mąki pierwszorzędnej. Wobec tego jednak, że Obrosły w czasie całego roku zwodził mnie z oddaniem mąki, wystąpiłam przeciw niemu na drogę sądową. Sąd zarządził mi 70 kg mąki pierwszorzędnej, zaś Obrosły dał dla mnie mąkę stęchłą, której nie przyjęłam i która znajdowała się na przechowaniu u Stanisława Kapicy, skarbnika gminnego.

      – relacjonowała w prokuraturze 15 czerwca 1945 roku
      . Po opuszczeniu Turobina przedsiębiorcza Dalmatynka zapomniała o sprawie i chciała zacząć nowe spokojne życie. Lecz Obrosły przypomniał o sobie, gdy mieszkała w Lublinie.

      W maju 1945 roku Obrosły ze swoim szwagrem Janem Przekazą i Janem Młynarczykiem przyszedł do lubelskiego mieszkania Kańskiej na Kołłątaja. Jak wspominała Kańska w czasie przesłuchania, kupiła od mężczyzn słoninę, lecz po ich wyjściu zauważyła, że zginął jej zegarek kieszonkowy „Cyma”. Poruszona wizytą dawnego znajomego Dalmatynka postanowiła ostatecznie załatwić sprawę stęchłej mąki, którą niegdyś od niego otrzymała. Udała się furmanką do Turobina w towarzystwie Władysława Dąbrowskiego, a w okresie swojego pobytu w gminie zamieszkała w pobliskim Rokitowie u dawnej znajomej Ludwiki Sawiny. Po drodze odwiedziła Leona Radeja, przyjaciela Michała Obrosłego, z którym prowadziła interesy. „Będąc u Radeja powiedziałam, że słyszałam, że Obrosły, odgraża się w stosunku do mnie i że niech on wie, że nawet pogróżki są karalne” – zeznała przed prokuraturą. 8 czerwca 1945 roku przed domem Ludwiki Sawiny, w którym mieszkała Gorgonowa-Kańska, przez cały dzień kręciła się grupa osób, która wypytywała starszą panią o jej osławioną znajomą. Potem przenieśli się na łąkę i tam wyczekiwali przyjazdu swojej przyszłej ofiary. Emilia Kańska przez cały dzień załatwiała sprawy finansowe z Radejem, do domu wróciła o godz. 18 i od razu została powiadomiona przez Sawinę o tym, że poszukiwała ją banda podejrzanych mężczyzn. „Wobec takiego oświadczenia, rozumiejąc, że jest to spełnienie pogróżek Obrosłego, postanowiłam uciekać” – tłumaczyła na przesłuchaniu. Nie zdążyła, gdyż w tym samym momencie do mieszkania weszło trzech ubranych po wojskowemu mężczyzn uzbrojonych w pepesze, którzy grożąc użyciem broni, ukradli Kańskiej 25 tysięcy złotych, 10 złotych dolarów i kilka elementów jej garderoby. Celem ataku była wyłącznie Emilia Margarita Kańska, jak bowiem zeznała: W czasie napadu napastnicy działali wyłącznie przeciwko mnie, gdyż rzeczy innych ludzi, którzy w tym momencie byli obecni, nie ruszyli i nawet, gdy jedna z kobiet powiedziała, że koszula, którą chcieli zabrać, jest jej własnością, natychmiast jej zwrócili. Napastnicy krzyczeli do Kańskiej „Ty niemiecki szpiclu”, oskarżając ją, że „sprzedała męża Niemcom. Emilia Kańska nie była w stanie ustalić tożsamości osób, które ją zaatakowały, lecz była pewna, że napaść została zainicjowana przez Michała Obrosłego. Przekonywał ją również o tym Władysław Dąbrowski, kiedy wracali razem furmanką do Lublina.

      W drodze powrotnej Dąbrowski oświadczył, że był w okolicy domu, w którym ja zatrzymałam się, Obrosły, że wie o tym z rozmów ludzi, którzy rozmawiali o tym wypadku. Ja będąc odwrócona plecami do okna niczego, prócz tych napastników, którzy weszli do mieszkania nie widziałam. Jestem pewna, że przy konfrontacji rozpoznałabym napastników. Zaznaczam, że ci osobnicy, którzy weszli do mieszkania, przed domem byli ubrani po cywilnemu i tylko bezpośrednio przed napadem włożyli na siebie płaszcze-pałatki i czapki wojskowe.
      – wyjaśniała w lubelskiej prokuraturze16
      . Mieszkańcy małej wsi Rokitów nie byli jednak skorzy do pomocy w ustaleniu sprawców napadu. Zwyciężyła wiejska solidarność. Kańska nie tylko pochodziła z dalekiej Dalmacji, ale była przecież tą słynną Gorgonową, którą sąd skazał przed laty za brutalne morderstwo. Zmiana nazwiska nie uchroniła jej przed ostracyzmem społecznym.

      27 września 1945 roku rolnik Michał Obrosły złożył swoje zeznania na posterunku milicji obywatelskiej w Turobinie. Wyjaśnił, że Emilię Kańską poznał w 1943 roku w czasie jednego ze swych wyjazdów do Lublina i w niedługim czasie został jej furmanem. Sprawę stęchłej mąki, którą miał dać Kańskiej jako zadośćuczynienie, wyjaśniał tym, że Emilia przez kilka miesięcy nie zgłaszała się po swoją własność. Tłumaczył również, że kiedy Kańskiej zginął zegarek, wezwała milicję, aby dokonała rewizji u Obrosłego i jego szwagra. Sprawcy kradzieży ostatecznie jednak nie wykryto. O swoich późniejszych kontaktach z Gorgonową-Kańską mówił:

      Ponadto widziałem Kańską Emilię jeszcze kilka razy. Kupiła ode mnie świnię. Ja od niej kupowałem towary w Lublinie, ale nigdy jej nie odgrażałem, mimo żalu, jaki miałem w stosunku do niej za posądzenie mnie o kradzież zegarka. Raz w domu wymawiałem jej to, że jest mi bardzo przykro z powodu tego. Poza tym to nigdy do ludzi nie odgrażałem jej i udziału w napadzie dokonanym na Kańską Emilię nie brałem i nie miałem o tym żadnych wiadomości i podejrzenie kierowane na mnie jest bezpodstawne Tego samego dnia przesłuchano również w Turobinie w charakterze podejrzanego przyjaciela Obrosłego Jana Maciąga, który stanął w jego obronie:

      Udziału w napaści na Kańską Emilię nie brałem i nie wiem, kto dokonał tego napadu i do podobnej rzeczy przyznać się nie mogę. Żadnych pogróżek w stosunku do Kańskiej Emilii ze strony Obrosłego nie słyszałem.

      – zeznał18
      . Więcej w sprawie mogła powiedzieć Ludwika Sawina, u której zatrzymała się dawna Gorgonowa. 26 października 1945 roku na posterunku w Turobinie sześćdziesięciolatka z Rokitowa opowiedziała swoją wersję wydarzeń:

      Kiedy zmrok zapadł, wszedł nieznany osobnik wzrostu małego. Kiedy wszedł, krzyknął „ręce do góry, patrzeć na ścianę”, podszedł do Kańskiej Emilii, zabrał towar i pieniędzy około 40 tysięcy zł. A kiedy odchodził, podziękował jej za pieniądze19
      .

      Wnuk Sawiny Seweryn, kiedy usłyszał 8 czerwca 1945 roku wieczorem krzyki w domu babci, uciekł do swojego mieszkania. Jak zeznał przed turobińską milicją, następnego dnia Kańska wypytywała go, czy wie, kim byli napastnicy, lecz odpowiedział jej, że nic nie wie20
      .

      Przesłuchano również Jana Omiotka, który miał zdaniem Kańskiej gościć sprawców napadu w swoim domu i udać się z nimi na łąkę, żeby wypatrywać jej powrotu do domu Sawiny. Omiotek zaprzeczył wszystkim tym oskarżeniom stwierdzając, że nie miał żadnego związku z bandytami21
      . Nie pomogły też w ustaleniu tożsamości napastników zeznania syna Ludwiki Sawiny, który stwierdził, że widział sprawców w odległości 120 metrów, lecz żadnego z nich nie był w stanie rozpoznać22
      . 13 listopada 1945 roku Prokurator Wojskowy Okręgowy w Lublinie postanowił „postępowanie w sprawie niniejszej rozboju na szkodę Kańskiej Emilii [...] wobec nieujawnienia sprawców umorzyć”23
      . Emilia Kańska vel Rita Gorg
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 13.05.20, 00:11
      Guwernantka trafiła do aresztu, gdzie czekała na proces. Rozpoczął się on 25 kwietnia 1932, zaś już w maju kobietę skazano na śmierć. Sprawa Gorgonowej była najgłośniejszą w międzywojennej Polsce. Interesowała się nią prasa w całym kraju. Do dnia dzisiejszego wywołuje ona sporo kontrowersji. Wiele osób, w tym wnuczka Gorgonowej – Margarita Ilić-Lisowska uważa, że kobieta była niewinna i została niesłusznie skazana. Proces miał być bowiem poszlakowy, pełen niepewnych dowodów. Mimo to sąd we Lwowie wydał na Gorgonową wyrok. Kobieta miała zostać powieszona. Do egzekucji nie doszło, bo Sąd Najwyższy uchylił wyrok.

      Ostatecznie, w kwietniu 1933 roku „najsłynniejszą morderczynię” skazano na 8 lat więzienia. Za kratami kobieta urodziła drugą córkę – Ewę. Dziewczynka była przy mamie, dopóki nie ukończyła 3 roku życia. Później trafiła do sierocińca. Gorgonowa wyszła na wolność wcześniej niż zakładano. Na mocy Amnestii z 3 września 1939 r. kobieta opuściła celę w Poznaniu 7 września.
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 13.05.20, 00:25
      Henry Boryński był polskim księdzem, który zaginął 13 lipca 1953 r. W Bradford, Yorkshire. Boryński był kapelanem rzymskokatolickim dla społeczności polskiej w Bradford. W chwili jego zniknięcia Boryński został opisany jako wysoki na 6 stóp i ważący 14 kamieni. Jego zniknięcie pozostaje nierozwiązane.
    • balzack Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 16.05.20, 01:30
      https://img3.demotywatoryfb.pl//uploads/202005/1589528677_0ymxrn_600.jpg
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 27.05.20, 14:58
      JEZIORO DYWIECKIE SZUKAJĄ CIAŁA KOBIETY ZAGINIONEJ W 1996 ROKU - Interia - 27.05.2020
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 27.05.20, 23:35
      - Jakie są największe marzenia mężczyzny, odnośnie swoich bliskich?
      - Córka na okładce Twojego Stylu. Syn na okładce Piłki Nożnej. Kochanka na okładce Playboya. Małżonka w programie Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 28.05.20, 01:25
      OGROMNE PORUSZENIE W USA. SERIA PROTESTÓW. POLICJANT PRZEZ PIĘĆ MINUT DUSIŁ CZARNOSKÓREGO MĘŻCZYZNĘ NA OCZACH ŚWIADKÓWI - Interia - 27.05.2020
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 30.05.20, 18:58
      Zagadka śmierci Hrabiny Nowogrodzkiej
      • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 30.05.20, 19:15
        Zbrodnia w pałacyku hrabiny Nowogrodzkiej dokonana w 1915 roku przez lata zaprzątała uwagę najwybitniejszych detektywów tamtych czasów. Zginęła wówczas hrabina i jej były już narzeczony. Wyjaśnienia tej zagadki poszukiwali wszyscy. W końcu nie umiejąc wyjaśnić przyczyn tragedii zrezygnowano z dalszego śledztwa i sprawa poszła w zapomnienie. Po latach ktoś ponownie zajął się sprawą i okazało się, że wyjaśnienie jest banalnie proste. Hrabina była agentką Ochrany lecz po zerwaniu z narzeczonym postanowiła zerwać z tą "działalnością" oraz zaszyła się samotnie w odludnym majątku. Jednak baron R, (hrabina była też jego kochanką) nie dawał za wygraną. Zasypywał hrabinę listami i nagabywał aby wróciła do przerwanej działalności i do niego. Zagroził, że jeżeli hrabina tego nie zrobi to on zgubi jej eks narzeczonego. Baron R nie poprzestał na tym, wyjechał do Warszawy gdzie udało mu się wkraść do kół towarzyskich. Eks narzeczony hrabiny spotkał się z nim i zagroził, że jeżeli nie da im spokoju i nie wycofa się z życia towarzyskiego to on go zdemaskuje. Wobec takiego obrotu sprawy baron R postanowił pozbyć się swojej byłej współpracowniczki i jej narzeczonego zabijając ich w majątku hrabiny.
        Przez wiele lat zbrodnia była ukrywana, z uwagi na to że baron R był wysoko postawionym funkcjonariuszem ochrany. Motywy i okoliczności tej sprawy wyszły na jaw w 1932 roku.
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 31.05.20, 00:28
      Ktoś zainteresował się młodziutką i piękną tancerką. I oto co wyśledziły służby. W pobliskim szpitalu wojskowym, do którego zwożono tylko oficerów i podoficerów z pierwszej linii frontu każdego dnia rano pełniła służbę śliczna i urocza sanitariuszka, którą nazywano "siostrą Elżbietą". Sanitariuszka była lubiana zarówno przez pacjentów jak i przez personel medyczny.

      cdn
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 31.05.20, 00:35
      Pierwszą znaną ofiarą Krafta był 13-letni Joseph Alwyn Fancher, którego Randy spotkał w marcu 1970 roku na deptaku w Huntington Beach. Po krótkiej rozmowie mężczyzna zabrał chłopca do swojego domu. Tam uraczył go marihuaną, prochami i winem, a kiedy Fancher był już półprzytomny, rozebrał go do naga i wykorzystał seksualnie. Kiedy Kraft poszedł do pracy, Joseph zdołał uciec z jego mieszkania i na bosaka wpadł do pobliskiego baru, skąd goście wezwali pogotowie. Lekarze zrobili mu płukanie żołądka.
      Później Fancher doprowadził policję do mieszkania Krafta. Tam funkcjonariusze znaleźli trampki należące do chłopca, mnóstwo nielegalnych narkotyków oraz dziesiątki fotografii, przedstawiających Randy’ego uprawiającego seks z różnymi mężczyznami.
      Przeszukanie zostało przeprowadzone bez nakazu sądowego, dlatego policjanci wiedząc, że ta sprawa jest z góry skazana na porażkę, nie przedstawili ostatecznie Kraftowi żadnych zarzutów.

      W 1971 roku Randy znalazł pracę jako operator wózka widłowego w fabryce wody butelkowanej w Huntington Beach. Przez krótki okres studiował też na Long Beach State University, ale nauka przegrała w końcu z ciągłym imprezowaniem. Kolega z roku, Jeff Graves, został jego kochankiem i wkrótce zamieszkali razem. Mimo to Kraft w dalszym ciągu włóczył się po gejowskich barach w poszukiwaniu seksualnych przygód z nieznajomymi, preferując zwłaszcza kontakty z przychodzącymi tam żołnierzami piechoty morskiej.
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 31.05.20, 00:40
      Związek Krafta z Jeffem Gravesem zaczął się rozpadać od momentu, kiedy Randy zaczął mieć kłopoty z policją. W 1976 roku mężczyźni ostatecznie rozstali się, po czym Kraft zamieszkał w Laguna Hills z 19-letnim piekarzem, Jeffem Seeligiem.
      Zmasakrowane zwłoki 19-letniego Scotta Michaela Hughesa, żołnierza piechoty morskiej z bazy Camp Pendleton, znaleziono 16 kwietnia 1978 roku przy autostradzie w Orange. We krwi denata wykryto ślady valium, a śmierć nastąpiła w wyniku uduszenia. Wczesnym rankiem, 11 czerwca tegoż roku, w pobliżu autostrady w San Diego, zauważono ciało 23-letniego Rolanda Younga, który został wykastrowany, a później zadźgany nożem. Otarcia na jego ciele wskazywały, że wyrzucono go z samochodu poruszającego się z dużą prędkością. Inny żołnierz piechoty morskiej, 23-letni Richard Keith, 19 czerwca wybrał się autostopem z bazy Camp Pendleton do Los Angeles, aby odwiedzić swoją dziewczynę. Następnego dnia rano pewien strażak natknął się na jego zwłoki, leżące obok drogi w południowej części hrabstwa Orange. Ślady na nadgarstkach wskazywały, że był związany, zanim go uduszono.
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 31.05.20, 00:50
      Proces Randy’ego Stevena Krafta ruszył 26 września 1988 roku w hrabstwie Orange. Rozprawie przewodniczył sędzia Donald McCartin. Prokuratura ostatecznie oskarżyła Krafta o popełnienie 16 morderstw pierwszego stopnia, co poparła zeznaniami 157 świadków oraz zaprezentowała ławie przysięgłych 1057 dowodów rzeczowych. Adwokaci usiłowali podważyć i obalić większość z nich, przedstawiając je jako poszlaki i twierdząc, że „nie ma konkretnych dowodów” na to, iż Kraft zabił kogokolwiek. 12 maja 1989 roku ława przysięgłych uznała oskarżonego winnym wszystkich stawianych mu zarzutów.
      W odrębnej fazie procesu, w której miano orzec karę dla mordercy, obrońcy zaprezentowali rodzinne albumy fotograficzne Krafta, aby uczłowieczyć swojego klienta. Kilkunastu strażników zeznało, że Kraft był wzorowym więźniem podczas pobytu w areszcie, a dawni współpracownicy opisywali go jako przyjaznego, towarzyskiego i normalnego człowieka. Jeden z nich zasugerował nawet, że społeczeństwo „utraci bardzo błyskotliwy umysł”, jeśli Kraft zostanie stracony. Adwokaci wezwali również na świadków kilku psychiatrów, którzy orzekli, że stosowanie przemocy przez Krafta było „czymś, nad czym nie miał kontroli”. Jednak 11 sierpnia 1989 roku ława przysięgłych jednogłośnie uznała, że oskarżony powinien stracić życie za swoje przerażające zbrodnie. Ponad 3 miesiące później sędzia Donald McCartin oficjalnie skazał Randy’ego Stevena Krafta na karę śmierci w komorze gazowej.

      Detektyw - archiwum
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 31.05.20, 17:20
      SPRAWA KSIĘDZA MASŁOWSKIEGO
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 31.05.20, 19:48
      https://www.google.com/maps/vt/data=lfTFEyFhEIzHY1QxDIMRQk9cr6tYkHQCAmHTQezA9xqVdGdCXyJUjSMnIrYeIUEODIhiBicmLWo0OxVaoVTaJNMIU-wbSXiGoz7oDlHweGJ9sg_69TYxwzzWzZ0YLD928TtS__CQJmUM
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 31.05.20, 23:01
      SPRAWA ONYSZKOWA
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 31.05.20, 23:28
      Ogłoszenie
      • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 31.05.20, 23:46
        I rzeczywiście zgłosiło się wielu, którzy po krótkim szkoleniu poszli w kraj zaopatrzeni w pliki ładnie wydrukowanych asygnat. Agenci oferowali następujące transakcje - przez 17 miesięcy będzie pan płacił po 11 złotych po czym otrzyma pan 4% państwową pożyczkę inwestycyjną. Gdy klient wpłaci drugą ratę - według zapewnień agenta banku - będzie mógł wziąć udział w losowaniu pięciodolarówek oraz specjalnej premii. Może się zdarzyć, że po wpłaceniu 22 złotych wygra pan np. 40 000 dolarów. Im większa ilość akcji tym większa szansa wygranej. Omamiony w ten sposób klient zazwyczaj podpisywał zamówienie, płacił regularne raty i czekał na wygraną. Niestety bank nie dostarczał mu numerów, które wzięły udział w losowaniu. Tak więc nikt się nie dowiedział o wygranej oprócz dyrekcji. Agenci zaopatrzeni w legitymacje banku, bilety kolejowe oraz niezbędny w tej "pracy" tupet pracowali niczym mrówki objeżdżając cały kraj podpisując umowy i budząc w ludziach nadzieje na wygrane. Z każdego zakątka ówczesnej Polski wpływały na konto banku raty i procenty. W 1930 roku jako drugi wspólnik istnieje Marjan Wilhelm Händel. Młody, zaledwie 23 letni dyrektor pochodzący z Drohobycza przyjechał z Warszawy do Lwowa. Powodem zmiany było to że ożenił się z piękną Lwowianką, której rodzice byli właścicielami kilku kinoteatrów. Młodemu bankowcowi nie wystarczało prowadzenie działalności w kraju. Wysłał więc agentów banku do Paryża, by tam również prowadzili sprzedaż akcji.
      • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 31.05.20, 23:47
        I rzeczywiście zgłosiło się wielu, którzy po krótkim szkoleniu poszli w kraj zaopatrzeni w pliki ładnie wydrukowanych asygnat. Agenci oferowali następujące transakcje - przez 17 miesięcy będzie pan płacił po 11 złotych po czym otrzyma pan 4% państwową pożyczkę inwestycyjną. Gdy klient wpłaci drugą ratę - według zapewnień agenta banku - będzie mógł wziąć udział w losowaniu pięciodolarówek oraz specjalnej premii. Może się zdarzyć, że po wpłaceniu 22 złotych wygra pan np. 40 000 dolarów. Im większa ilość akcji tym większa szansa wygranej. Omamiony w ten sposób klient zazwyczaj podpisywał zamówienie, płacił regularne raty i czekał na wygraną. Niestety bank nie dostarczał mu numerów, które wzięły udział w losowaniu. Tak więc nikt się nie dowiedział o wygranej oprócz dyrekcji. Agenci zaopatrzeni w legitymacje banku, bilety kolejowe oraz niezbędny w tej "pracy" tupet pracowali niczym mrówki objeżdżając cały kraj podpisując umowy i budząc w ludziach nadzieje na wygrane. Z każdego zakątka ówczesnej Polski wpływały na konto banku raty i procenty. W 1930 roku jako drugi wspólnik istnieje Marjan Wilhelm Händel. Młody, zaledwie 23 letni dyrektor pochodzący z Drohobycza przyjechał z Warszawy do Lwowa. Powodem zmiany było to że ożenił się z piękną Lwowianką, której rodzice byli właścicielami kilku kinoteatrów. Młodemu bankowcowi nie wystarczało prowadzenie działalności w kraju. Wysłał więc agentów banku do Paryża, by tam również prowadzili sprzedaż akcji.
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 01.06.20, 00:25
      Inaczej miała się sprawa z Händlem. Ten początkowo uciekł razem z Onyszkowem do Belgii, jednak wrócił stamtąd do kraju i nie można go było odnaleźć. Tymczasem mieszkał on w Warszawie, w samym centrum miasta przy ulicy Marszałkowskiej. Zamiast siedzieć cicho jak mysz pod miotłą Händel zorganizował nowe oszustwo "Giełdę pracy" i w związku z tym został aresztowany w Krakowie. Po dziesięciomiesięcznym śledztwie Händel został wypuszczony na wolność i w procesie odpowiadał "z wolnej stopy".
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 01.06.20, 00:35
      Minęły 3 lata - 1935 rok

      "Przed trybunałem karnym, któremu przewodniczy r. Będaszewski a wotują radcowie Gąsiorowski i Pauli zasiadła cała niemal dyrekcja Ludowego Banku Spółdzielczego w osobach: Edmunda Onyszkowa (zam. na Zaniesieniu), Marjana Wilhelma Haendla (zam. w Warszawie, ul. Marszałkowska), Teodora Onyszkowa (zam. na Zaniesieniu), Szymona Wahla zam. przy ul. Sakramentek), dr Henryka Brülla [Brill, Brul] i Władysława Hermana zamieszkałych we Lwowie.Edmund Onyszków, M. Haendel i T. Onyszków oskarżeni są o to, że w latach 1929-1931 jako zawiadowcy Ludowego Banku Spółdzielczego we Lwowie z wpływów kasowych tego banku przywłaszczyli sobie: E. Onyszków 300.000 zł., Haendel 200.000 zł., T. Onyszków 100.000 zł. zaś Brüll, Wahl i Herman oskarżeni są o przywłaszczenie 50.000 zł.
      Czołowym oskarżonym akt oskarżenia zarzuca, że jako zawiadowcy Ludowego Banku Spółdzielczego zapomocą różnych machinacyj i podstępnych operacyj doprowadzili do upadku tego banku, wskutek czego 5420 klientów poniosło szkodę na łączną sumę - 908.240 zł. 27 gr.
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 01.06.20, 23:52
      KATASTROFA KOLEJOWA POD POZNANIEM Z 1933
Inne wątki na temat:
Pełna wersja