Sprawy kryminalne - te mniej znane

    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 01.01.21, 17:53
      KATOWICE. TYSIĄCLECIE. KOBIETA ZGINĘŁA W PŁOMIENIACH - www.wp.pl - 01.01.2021
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 01.01.21, 18:11
      NAJDZIWNIEJSZE INTERWENCJE POLICJI - Nasze Miasto - 01.01.2021
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 01.01.21, 18:25
      KATOWICE. POŻAR MIESZKANIA NA TYSIĄCLECIU. NIE ŻYJE KOBIETA - Fakt - 01.01.2021
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 01.01.21, 18:53
      https://img3.dmty.pl//uploads/202101/1609523336_tlm6jy_600.jpg
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 01.01.21, 19:56
      https://img13.demotywatoryfb.pl//uploads/202012/1609438043_pl9mea_600.jpg
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 01.01.21, 20:37
      https://img21.demotywatoryfb.pl//uploads/202012/1609077508_ezlzgd_600.jpg
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 01.01.21, 23:13
      USA 19 LATEK GROZIŁ, ŻE SIĘ ZABIJE. ZASTRZELILI GO POLICJANCI - Interia - 01.01.2021
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 01.01.21, 23:44
      Po wielkiej awanturze o stoki nar-ciarskie rząd postanowił je otwo-rzyć. Problem w tym, że turyści nie mają gdzie się zatrzymać, bo hotele są wciąż zamknięte. Właściciel hote-lu U Schabińskiej Chyrowa-Ski znalazł na to sposób. Wynajmuje gościom... „schowki na narty”.– Kazał się nam pan minister przebran-żowić, to się przebranżowiłem. Skoro pokoje w hotelu stoją puste, bo nie mogę do nich zaprosić gości, to przerobiłem je na schowki. Można tam magazynować narty – tłumaczy Grzegorz Schabiński, przedsiębiorca z Jasła, właściciel Ośrod-ka Narciarskiego Chyrowa-Ski.Stok w Chyrowej k. Dukli, miejscowo-ści położonej w Beskidzie Niskim, nie jest duży – 1000 m długości i 130 m szero-kości, ale ma spore i wierne grono fanów. Są na nim trzy orczyki talerzykowe, jest wypożyczalnia sprzętu narciarskiego i szkółka narciarska. Na narty przyjeżdża-ją nie tylko okoliczni mieszkańcy, ale rów-nież goście z Podkarpacia i reszty kraju. Przyjezdni zawsze mogli się zatrzymać w hotelu z restauracją, który funkcjonu-je przy stoku. Do dyspozycji gości było zawsze 20 pokoi oraz domek dla 8 osób.W tym sezonie będzie jednak inaczej, bo choć po interwencjach ludzi z branży turystycznej rząd zmienił zdanie i zezwo-lił na otwarcie stoków narciarskich, to hotele nadal pozostają zamknięte. Mogą się w nich meldować jedynie osoby, któ-re podróżują służbowo. Branża turystycz-na, która jak wiele innych wciąż liczy straty, nie może pozwolić sobie na dalsze. A tych jest coraz więcej.Dlatego Grzegorz Schabiński, przedsię-biorca z Jasła, znany z niekonwencjonal-nych pomysłów w prowadzeniu swoich biz-nesów, wrzucił na portal społecznościowy ogłoszenie i poprosił o jego udostępnianie:„Hotel dla nart lub magazyn sprzętu pil-nie wynajmę. Pozostały ostatnie sztuki na okres ferii.Wy w delegacji pracujecie zdalnie, a my zajmujemy się waszymi dziećmi i organizu-jemy dla nich internet i zajęcia pozalekcyj-ne! Dla osób, które nie mogą jechać służ-bowo, przygotowaliśmy schowki na narty! W schowkach mogą przebywać właścicie-le sprzętu, nie ograniczamy dostępu do magazynu. Schowek na narty 2, 3, 4-oso-we, z sanitariatami i łóżeczkami. Koszt wynajmu zależy od wielkości magazynu. Czas wynajmu to 24 h lub wielokrotność jednej doby”.– Wrzucałem ogłoszenie, nagrałem fil-mik i poszło na Facebooku. Nie wiedzia-łem, jaki i czy w ogóle będzie jakiś odzew. Zająłem się naśnieżaniem stoku. Szybko okazało się, że udostępniany przez znajo-mych filmik ma 1,5 mln wyświetleń, a my mamy sporo rezerwacji schowków na nar-ty – wylicza Schabiński.I tak z każdym dniem Schabińskiemu przybywa rezerwacji schowków na narty. W każdym z 22 dostępnych jest stolik, łóż-ka, telewizor, lampy...– To mój sprzęt, ale osoby, które będą w pokojach magazynować narty, godzą się, by tam pozostał. Chcą tam spać – pro-szę bardzo. Chcą posiedzieć – nie widzę problemu. Ja udostępniam miejsce na przechowanie nart i za to mam płacone – mówi Schabiński.W ślady Schabińskiego poszli inni przedstawiciele branży hotelarskiej i tury-stycznej. Rząd próbuje jednak powstrzy-mać ten proceder i znalazł bat na przed-siębiorców.– Będą kontrole od dzisiaj i mówię to z wielkim żalem. Zwracam się z apelem do przedsiębiorców, aby przestrzegali prze-pisów; inaczej muszą się liczyć nie tylko z mandatami, ale i zawieszeniem pomo-cy, która opiewa łącznie na ok. 40 mld zł – powiedział w poniedziałek wicepremier Jarosław Gowin.– Nie robię niczego, co byłoby nie-zgodne z przepisami. Działamy w pełnym reżimie sanitarnym i przestrzegamy zasad, które nas obowiązują – twierdzi Schabiń-ski
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 01.01.21, 23:47
      Stołeczna policja przekazała przerażające informacje. Młody mężczyzna usiłował zabić policjan-tów pracujących na jednym z komi-sariatów w Warszawie. Na szczę-ście udało się zapobiec zamachowi.Z relacji przedstawionej przez mun-durowych wynika, że zamachowiec dokładnie wszystko miał zaplano-wane. – Doszło do usiłowania zabój-stwa policjantów. Zatrzymany został 23-latek, który chciał zdetonować auto pod jednym z warszawskich komisaria-tów – przekazała warszawska policja.Do zamachu miało dojść w ubie-gły weekend w nocy. – Mężczyzna podjechał pod jeden z komisariatów. Zaczął wielokrotnie używać klaksonu. W ten sposób chciał ściągnąć w oko-lice auta jak najwięcej policjantów. Na całe szczęście nie doszło do eksplo-zji. Mężczyzna został obezwładniony. Trafił do policyjnego aresztu – doda-li policjanci.Śledczy zabezpieczyli różne dowo-dy, które wskazują jednoznacznie na planowanie zabójstwa policjantów. Zdecydowane kroki podjęła proku-ratura. – Wnioskowano o areszt dla mężczyzny. Sąd przychylił się do tego wniosku, stosując taki środek zapo-biegawczy na okres trzech miesię-cy – podsumowała policja. Rzecz-nik prokuratury okręgowej Aleksandra Skrzyniarz potwierdziła te informacje. – Mężczyźnie został przedstawiony zarzut usiłowania zabójstwa. 23-letni Piotr M. złożył obszerne wyjaśnienia, których treść jest chroniona ze wzglę-du na dobro śledztwa. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanego mu czy-nu – stwierdziła rzeczniczka.Podczas posiedzenia ws. areszto-wego, które odbyło się w ubiegły wto-rek, prokurator wystąpił z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie zama-chowca. – Sąd przychylił się do tego wniosku i nakazał umieścić zatrzy-manego na trzy miesiące w areszcie – dodała Aleksandra Skrzyniarz.W tej chwili nie ma informacji o możliwym powiązaniu zatrzyma-nego z organizacjami terrorystyczny-mi lub społecznymi. – Ostatnie tygo-dnie to niebywały hejt skierowany wobec policjantów. Mieliśmy do czy-nienia z groźbami, które były kiero-wane nie tylko do nich, ale również ich rodzin. Tym razem mamy jednak do czynienia z realnym zagrożeniem życia policjantów – czytamy w komu-nikacie policji.
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 01.01.21, 23:55
      Jak chłop baby nie bije, to jej wątroba gnije” – to staropolskie przysłowie, którego nie znał 79-latek ze Starego Chwalimia. Nie bił zatem. A po kilkudziesięciu latach zgodnego małżeństwa, gdy 71-letnia żona „zaczęła się go czepiać”, „była nie w sosie”, i co gorsza, „nie umiała wytłumaczyć, o co chodzi”, chwycił małżonkę za gardło i udusił. Po czym dotarło do niego, co zrobił, i z żalem przyznał się do winy.
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 02.01.21, 15:24
      https://img18.dmty.pl//uploads/202101/1609586957_oyzjfp_600.jpg

      BO TO KRYMINAŁ JESTsmile
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 02.01.21, 16:48
      W WYNAJĘTYM DOMU W ISTEBNEJ WYBUCHŁ POŻAR - www.tvn24.pl -02.01.2021
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 02.01.21, 17:16
      NOWE METODY ZŁODZIEI - Wyborcza - 02.01.2021
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 02.01.21, 17:27
      POŻAR W ISTEBNEJ. W DOMU PRZEBYWAŁO 19 OSÓB - Interia - 02.01.2021
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 02.01.21, 17:34
      SPRZEDAWAŁ JE PRZEZ 20 LAT. NIEMIECKI SĄD W KOŃCU POWIEDZIAŁ DOŚĆ - Interia - 02.01.2021
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 03.01.21, 11:49
      TATRY. LAWINA PORWAŁA TURYSTÓW - Interia - 03.01.2021
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 03.01.21, 13:50
      Profilerzy kryminalni szukają śladów zbrodni tam, gdzie nie można ich zoba-czyć: w zakamarkach ludzkiej psychiki, w umysłach, emocjach i przyzwyczaje-niach. I prawie nigdy się nie mylą.36-letni Łukasz Wroński do dziś pamię-ta śledztwo w sprawie zabójstwa w jed-nej z polskich wsi. Brak było konkretnych dowodów wskazujących na sprawcę. Spra-wę umorzono i wydawało się, że morderca pozostanie bezkarny, gdy po wielu latach do śledztwa powróciło Archiwum X – specjal-na policyjna komórka wyjaśniająca niewy-kryte zbrodnie. W akta zagłębili się Wroń-ski razem z Janem Gołębiowskim, aby z ich lektury wyłonić profil psychologiczny mor-dercy.
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 03.01.21, 13:56
      Łukasz Wroński, jeden z najbardziej doświadczonych profilerów kryminalnych, nie jest policjantem. Pracuje jako psycho-log w szpitalu w Tworkach pod Warsza-wą (przebadał ponad tysiąc osób z różnymi zaburzeniami psychicznymi), równolegle jest biegłym Sądu Okręgowego w War-szawie z zakresu psychologii i wykładow-cą uniwersyteckim. Prowadzi też własne badania nad sprawcami zabójstw. Dlacze-go w śledztwach bierze udział cywil, a nie policjant? Winne są zaniedbania kolej-nych ekip politycznych we wprowadzaniu zmian w strukturach policji. Takiego stano-wiska lub funkcji w policji jak profiler kry-minalny według dokumentów... nie ma. Są zespoły psychologów, ale one mają szereg innych zadań: badania kandydatów do poli-cji, opieka psychologiczna nad policjanta-mi, pracownikami cywilnymi i ich rodzina-mi, poradnictwo, psychoprofilaktyka (stres i uzależnienia), interwencja kryzysowa, gdy ma miejsce jakieś nagłe i traumatycz-ne wydarzenie, np. śmierć na służbie, dalej pomoc w przesłuchaniach i negocjacjach policyjnych. Ponadto nie każdy psycholog może (nie każdy też chce) być profilerem, bo to wymaga głęboko specjalistycznej wiedzy z psychiatrii, kryminologii i krymina-listyki oraz, przede wszystkim, lat prakty-ki. W żadnej z policyjnych akademii przy-gotowującej w Polsce do służby nie ma specjalnych kursów ani szkoleń dla profile-rów – takich, jakie są np. w Stanach Zjed-noczonych.
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 03.01.21, 13:58
      Dobry profiler musi czytać to, co wydaje się niewidoczne dla oka. Dlatego potrzebny jest nie tylko na miejscu zbrodni. – Wielo-krotnie ja i moi koledzy braliśmy udział w przesłuchaniach – wspomina Justyna Poznańska, psycholog śledczy z wielo-letnim doświadczeniem, do 2018 roku koordynator psychologów policyjnych w Komendzie Głównej Policji. – Nasza rola polegała nie na tym, żeby zadawać pytania, tylko na tym, aby obserwować przesłuchi-wanego i zorientować się, czy mówi praw-dę. To ostatnie można odczytać z mimiki, gestów. – Kłamca zawsze wysyła sygna-ły niewerbalne, że kłamie – mówi Poznań-ska. – To np. drżenie rąk, chaotyczne spoj-rzenia, odwracanie wzroku. Dobry profiler nie ma więc problemu z tym, aby kłam-stwo szybko wychwycić. Przestępca czy świadek przyłapany na kłamstwie, postra-szony odpowiedzialnością karną za fał-szywe zeznania, zaczyna mówić prawdę, często też decyduje się na współpracę z policją. Podobnie działa to w kontak-tach z ofiarami. Dobry profiler nie ma pro-blemu z tym, aby zdobyć zaufanie ofiary, przekonać ją do ujawnienia całej prawdy. Dlatego coraz częściej staje się ważnym ogniwem śledztwa.
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 03.01.21, 14:11
      W Wałczu, w dom-ku jednorodzinnym przy ulicy Królo-wej Jadwigi, mieszkał Stanisław G. wraz z matką Lidią. Pan Stani-sław od wielu lat był pracownikiem miejscowej stacji sanepidu. Spe-cjalizował się w dopuszczaniu do użytkowania sieci wodociągowych, a także obiektów przemysłu rolno--spożywczego. Z racji wykonywania zawodu był osobą znaną w mieście. Mama od dawna nie pracowała, zaj-mowała się domem, poniemiecką willą.Jak wynika z policyjnych ustaleń, Sta-nisław i starsza pani stanowili powszech-nie lubianą i szanowaną rodzinę. Nie stwierdzono, aby mieli w przeszłości jakieś zatargi czy też konflikty. Nie zna-leziono też żadnych przesłanek, aby przed tragicznymi zdarzeniami z lutego 1990 roku wydarzyło się coś szczegól-nego dla tej rodziny. Prowadzili spokoj-ne życie, a jego rytm wyznaczała głów-nie praca pana Stanisława.Dramat, jaki rozegrał się w domu mat-ki i syna, odkryła córka pani Lidii, a sio-stra Stanisława. 15 lutego wieczorem telefonowała do rodziny i zdziwiła się, że nikt nie podnosi słuchawki. Powtarza-ła połączenie kilkakrotnie. Bardzo zde-nerwował ją ten fakt, gdyż wcześniej była umówiona z matką na rozmowę o tej właśnie porze. Nawet pomyślała, że matka i brat robią coś przed domem, ale uprzytomniła sobie, że jest już bar-dzo ciemno, a wieczór mroźny, więc to raczej nie wchodziło w rachubę. Siostra postanowiła sprawdzić, dlaczego nikt nie odbiera telefonu. Prawda była okrut-na. Starsza pani i jej syn zostali zamor-dowani we własnym domu.Jak później ustalono, najprawdopo-dobniej zbrodni dokonano w tym właś-nie czasie (wieczorem), kiedy telefono-wała tam córka. Jak sprawcy dostali się do domu, dokładnie nie udało się usta-lić. Pierwszego na pewno zaatakowano gospodarza; zapewne od niego oprawcy chcieli się dowiedzieć, gdzie domownicy mają schowane pieniądze ewentualnie wartościowe przedmioty. Po chwili pan Stanisław już nie żył. Z kolei butelką zaatakowali matkę, która po chwili też nie dawała znaków życia. Bandyci, któ-rych było co najmniej dwóch, zabrali się do przeszukania mieszkania. W pew-nej chwili zorientowali się, że staruszka jeszcze żyje... Być może ze stanu nie-przytomności wyrwał ją dzwoniący tele-fon córki. Mordercy nie mieli jednak lito-ści i dokończyli zbrodniczego dzieła. Co ukradli? Kiedy zajmowałem się tą spra-wą przed laty, policjanci nie chcieli upu-bliczniać tej informacji, ujawnili jedynie, że mordercy uciekli jasnym samocho-dem, podobnym do poloneza. Zaczęło się śledztwo. Zbadano wszystkie kon-takty ofiar. Szczególnie interesowa-no się tym, co w ostatnim czasie robił pan Stanisław. Odtworzono też ostat-nie godziny jego życia z 15 lutego 1990 roku.Rankiem około godziny 6 robił zaku-py w sklepie spożywczym przy ulicy Kościuszki. Jak zwykle o godzinie 7 poja-wił się w pracy w wałeckim sanepidzie. Później poszedł na ulicę Bydgoską, gdzie dokonał kontroli w miejscowym GS-ie. Z kolei o godzinie 8.20 skorzystał z samochodu służbowego, który odwiózł go do domu przy ulicy Królowej Jadwigi (dawniej Bieruta).Co robił do godziny 12, tego nie wie-my. Wiemy natomiast, że o tej właśnie porze opuścił mieszkanie. Z kolei oko-ło 13 widziany był na targowisku przy domu handlowym „Orion”. Wreszcie około godziny 16 wrócił do domu. Wie-czorem wraz z matką został zamordo-wany. Czynności operacyjne i przesłu-chania świadków niewiele wniosły do sprawy. Nie do końca jasny pozostał motyw zbrodni. Założono nawet, że ślady przeszukania w tym domu miały zmylić śledczych. Te wątpliwości wzię-ły się stąd, że mordercy już po dokona-niu zbrodni oblali kwasem z akumulato-ra ciało nieżyjącego gospodarza. Czyżby więc była to zemsta?
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 03.01.21, 14:29
      Krótko po północy z wtorku na śro-dę policję w prefekturze Saint-Just w Owernii w departamencie Puy--de-Dôme zaalarmowano o awantu-rze rodzinnej. Policję do stojącego na skraju wsi domostwa wzywano nie po raz pierwszy.Mieszkający tam 48-letni mężczyz-na często bił swoje dzieci i stoso-wał przemoc wobec partnerki. Wizy-ty policji i opieki społecznej były tu codziennością. Na miejsce skierowa-no siedmioosobowy pododdział GIGN i zastosowano związane z tym szcze-gólne procedury. Uzbrojonego spraw-cę uznano bowiem za osobnika wyso-ce niebezpiecznego.Grupa Interwencyjna Żandarmerii Narodowej to wyspecjalizowany główny oddział antyterrorystyczny Francji, sfor-mowany w 1973 roku po o rok wcześ-niejszych wydarzeniach na olimpiadzie w Monachium. Jest używany do akcji w wypadku aktów terroru. To doskona-le wyposażona i wyszkolona formacja, która w ciągu 30 minut od alarmu jest zdolna zjawić się w każdym miejscu dra-matu na terytorium republiki. We Francji cieszy się atencją ze względu na spek-takularne udane interwencje zarówno w kraju (np. uwalnianie zakładników), jak i za granicą (w Somalii, w Salwa-dorze, Bośni). Jednostka wzięła dotąd udział w około 1000 operacji, ratując 500 zakładników, aresztując 1000 bądź zabijając setki terrorystów. W trakcie ist-nienia formacji zginęło dwóch koman-dosów, zaś w czasie ćwiczeń poległo siedmiu. Pododdział GIGN zjawił się na miejscu o godz. 2.30.Sytuację spróbowało najpierw opano-wać dwóch komandosów, którzy posta-nowili wejść do budynku, by przede wszystkim pomóc stojącej na dachu zagrożonej kobiecie. Kiedy zbliżali się do domu, padły strzały. Obaj zostali ran-ni. Niestety, jeden z nich zmarł na miej-scu, zaś drugi, ranny w udo, został przez strażaków przetransportowany do pobli-skiego szpitala. Dwóch kolejnych funk-cjonariuszy, którzy podjęli próbę wej-ścia do budynku i starali się opanować sytuację, zostało również trafionych. Obaj śmiertelnie. Dom podpalony przez sprawcę stanął w ogniu, ale kobietę zdjęto z dachu i zabrano w bezpiecz-ne miejsce, a wydarzenia relacjonował dziennikarz AFP. W środę rano Fran çois Chautard, burmistrz miasta Saint-Just, informował media, że operacja antyter-rorystów nadal trwa, bowiem nie ustają poszukiwania ukrywającego się zabójcy. Według burmistrza dom szaleńca został „całkowicie zniszczony przez pożar”, i to mimo obecności na miejscu strażaków, którzy starali się opanować żywioł. Jak informuje AFP, zabójca podczas uciecz-ki popełnił samobójstwo.Gerald Darmanin, minister spraw wewnętrznych republiki, w wiadomości opublikowanej na Twitterze złożył hołd żołnierzom GIGN, którzy stracili życie w akcji. „Naród kłania się ich odwadze i zaangażowaniu”, napisał. Hołd zabi-tym żandarmom oddali prezydent Fran-cji Emmanuel Macron i premier Jean Castex.
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 03.01.21, 15:01
      W ostatnich dniach na starej częś-ci cmentarza przy ul. Wrocławskiej w Zielonej Górze doszło do bulwer-sującej sytuacji. Jak informuje Radio Zielona Góra, podczas pogrzebu męż-czyzny operator koparki wykopał zwło-ki nieżyjącej od wielu lat żony chowa-nego. Ludzkie szczątki, głowa kobiety oraz kości, miały być widoczne w hał-dzie piachu. Sprawę bada prokuratura.Uroczystość pogrzebowa była poważ-nym ciosem dla całej rodziny. Widok wala-jących się szczątków bliskiej osoby wywo-łał szok wśród uczestników pogrzebu. Mariusz Knyspel, kierownik cmentarza, przyznaje, że faktycznie takie zdarzenie miało miejsce. – Chciałbym bardzo prze-prosić członków rodziny. To na pewno był dla nich przykry widok. Ze swojej stro-ny chcielibyśmy zapewnić, że stało się to przez pomyłkę – mówi Knyspel. Dlaczego taka sytuacja miała miejsce?– Musimy pamiętać, że jest to grób z 1985 roku. Od tego czasu minęło już wie-le lat, złożona w nim trumna uległa rozkła-dowi. Ponadto w dokumentacji ta kwatera figuruje jako tzw. grób głębinowy, czyli taki, w którym można pochować jeszcze dwie osoby. Okazało się jednak, że nie odpo-wiada to rzeczywistości. Podczas pogrze-bu szczątki zostały naruszone przez kopar-kę. Niestety, ale takie sytuacje się zdarzają, szczególnie że w Zielonej Górze wykonu-jemy ok. 1400 pogrzebów rocznie – tłuma-czy Knyspel.Podinsp. Małgorzata Stanisławska, rzeczniczka miejskiej komendy, przyznaje, że policja przyjęła oficjalne zgłoszenie w sprawie możliwego zbezczeszczenia zwłok. – Sprawa została przekazana do prokuratury – twierdzi Stanisławska.Potwierdza to Zbigniew Fąfera, rzecznik prokuratury okręgowej. – Prokurator otrzy-mał zebrany materiał dowodowy. Na jego podstawie podejmie decyzję co do dalsze-go ewentualnego postępowania – informu-je Fąfera.Czaszka z bujną czuprynąW tym kontekście warto zaznaczyć, że podobne zdarzenie miało miejsce na cmentarzu w Międzyrzeczu. Elżbieta Kubiak wraz z rodziną zlecali ekshuma-cję zwłok jej ukochanego brata Zygmunta. Kobieta nie wiedziała, że kosztować ją to będzie wiele nieprzespanych nocy...Pani Elżbieta z mężem pojechała na cmentarz Na Oczku w Międzyrzeczu, aby odwiedzić grób rodziców. W drodze powrot-nej zauważyli, że trwa ekshumacja. Obok rozkopanej mogiły leżała przykryta zieloną plandeką pryzma świeżo wykopanej ziemi. Kiedy pan Ryszard uchylił zielone płótno, Elżbieta omal nie zemdlała. Oto na samym szczycie pryzmy leżały kości Zygmun-ta, a tuż obok zwieńczona bujną czupryną czaszka. – On zawsze miał takie piękne wło-sy – wspomina kobieta. – Stałam oniemiała.Jak się okazało, wcześniej zbezczesz-czone zwłoki zauważył pracownik admi-nistracji cmentarza i powiadomił sanepid. Na miejscu pojawiła się też policja. Osta-tecznie przybyła na miejsce ekipa firmy przeprowadzającej ekshumację szcząt-ki Zygmunta Koniecznego przepakowa-ła do torby i złożyła w grobie. Sprawa o zbezczeszczenie zwłok znalazła swój epilog przed Sądem Rejonowym w Mię-dzyrzeczu. Grabarz, który rozkopywał mogiłę, został ukarany kilkusetzłotową grzywną. Dla samej pani Elżbiety wcale się ten horror nie zakończył. – Kiedy zamknę oczy, to widzę brata jak żywego, a póź-niej na ten obraz nakłada się wizja tego, co przeżyłam wtedy na cmentarzu – mówi kobieta. – I choć od tej pory minęło już kil-ka lat, to widzę, jakby działo się to wczoraj.Zniszczony pomnik podczas pogrzebuRozkopana ziemia i brak nagrobka bli-skich. Z takim problemem spotkała się z kolei rok temu Krystyna Leśniak, kiedy przyszła odwiedzić zmarłych członków rodziny na cmentarzu w Zielonej Górze.– Najpierw odwiedziłam męża. Później wybrałam się do rodziny. Ale stanęłam jak wryta, kiedy na miejscu okazało się, że gro-bu nie ma. Znalazłam świeżo rozkopaną ziemię. Zatkało mnie, nie mogłam wydusić z siebie ani słowa – tłumaczy K. Leśniak.Zielonogórzanka dopiero po dłuższej chwili zorientowała się, co właściwie się stało. – Znalazłam elementy nagrobka kil-ka metrów dalej. Leżały ułożone na stosie. Natomiast obok grobu bliskich zauważy-łam, że pochowano nową osobę. Domyś-liłam się, że musiało dojść do jakiegoś wypadku podczas pogrzebu – tłumaczy kobieta. W tym przypadku również skoń-czyło się na przeprosinach ze strony kie-rownictwa zielonogórskiej nekropolii.
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 03.01.21, 15:07
      Feralna nocZabójstwo młodej dziewczyny wstrząsnęło opinią publiczną na Dol-nym Śląsku. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie morderstwa, a poli-cja potraktowała je priorytetowo. Tech-nik przejrzał pokój Joanny w poszuki-waniu śladów, które mogłyby wyjaśnić okoliczności śmierci. Znalazł list, któ-ry nawiązywał do ciąży Joanny. Jego autor namawiał nastolatkę, aby usu-nęła ciążę. Prawdopodobnie napisał go jej chłopak i zarazem ojciec nie-narodzonego dziecka. Czy nieplano-wana ciąża i obawa jej konsekwen-cji były powodem śmierci nastolatki? Policjanci postawili hipotezę, że zabój-cą był chłopak Joanny, jednak odrzucili ją. Nie było żadnych dowodów, że męż-czyzna brał udział w zbrodni, ani śladu, aby chciał śmierci swojej dziewczyny.Intensywne śledztwo dało odpowiedź na pytanie o ostatnie dni życia Joan-ny T. Jak się okazało, latem 1991 roku młoda kobieta pracowała, pomagając rodzicom w ośrodku wypoczynkowym nad jeziorem w Niesulicach. Trwało to do 17 sierpnia, bo wówczas przyjecha-ła do Żagania, do mieszkania starszej siostry. Chciała rozerwać się w czasie wakacji. Zaplanowała, że pójdzie do popularnego wówczas klubu w cen-trum miasta. Ostatecznie jednak zmie-niła zdanie. Zdecydowała się wybrać na osiedle Kolonia Laski, na ulicę Spokoj-ną, do mieszkania znajomych, w któ-rym miała się tego dnia odbyć impreza (tzw. domówka). Rodzicom obiecała, że wróci najpóźniej o godzinie 23 Było około godziny 22.30, kiedy nastolatka wyszła z imprezy. Towarzy-szył jej kolega, który zaproponował, że odprowadzi ją do domu. Gdy szli już z powrotem, nad Żaganiem rozpętała się potężna ulewa. Oboje skryli się pod drzewem w okolicy lokalnej wytwórni kryształów. Tam zauważył ich przy-padkowy przechodzień. Jak się póź-niej okazało, był ostatnią osobą, któ-ra widziała nastolatkę żywą. W tym samym miejscu Joanna pożegnała się z kolegą, który ją odprowadzał. Uli-cą Przyjaciół Żołnierza poszła w stro-nę centrum miasta, a młody człowiek wrócił na domową imprezę na Kolonię Laski. Jej uczestnicy potwierdzili póź-niej policjantom, że go tam widzieli. Na jego szczęście. Dało mu to alibi na noc śmierci Joanny. Młodzieniec został wykluczony z kręgu podejrzeń.
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 03.01.21, 15:11
      Sami swoiPrawdopodobnie Joanna pożegnała się z kolegą, który chciał ją odprowa-dzić, ale potem nie poszła do domu, lecz udała się na dyskotekę do popu-larnego w mieście lokalu (dziś już nie istnieje). Huczne zabawy odbywały się tutaj jeszcze w czasach PRL, a klub był stałym miejscem spotkań towa-rzyskich lokalnych notabli: sędziów, prokuratorów, adwokatów, żołnie-rzy i policjantów. To o tyle istotne, że jeśli Joanna rzeczywiście spędziła tutaj ostatnie godziny swojego życia, a bywalcy tego miejsca mieli związek z jej śmiercią, to mieli wystarczające wpływy, aby zatuszować całą spra-wę. Posmaku tajemnicy całej sprawie dodaje fakt, że na początku lat 90. w lokalu zaczęły się pojawiać kobie-ty z krajów Europy Wschodniej, głów-nie z Rosji i Ukrainy – oficjalnie jako pracownice. Przyjeżdżały na krót-ki czas do pracy, potem wyjeżdżały, a ich pobyty owiane były mgłą tajem-nicy. Czy wykorzystywano je jako pro-stytutki bądź aktorki filmów porno? Na to pytanie nikt nie szukał odpo-wiedzi. To duża strata, bowiem jeśli w tle nocnego klubu rozwijał się prze-stępczy proceder i jeśli feralnej nocy była tam Joanna, to byłby to waż-ny trop w śledztwie. Część tajemnic zapewne nigdy już nie będzie rozwi-kłana: mężczyzna, który na początku lat 90. był szefem i właścicielem klu-bu, zmarł, a niektórzy spośród jego byłych współpracowników nabrali wody w usta. Gdy sprawą zajęło się Archiwum X, jedna z byłych pracow-nic lokalu poskarżyła się policji, że jest zastraszana w związku z tym, że wie coś, co może pomóc wyjaśnić okolicz-ności śmierci osiemnastolatki.
    • madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 03.01.21, 17:31
      18 ŻAŁOBNIKÓW STRACIŁO ŻYCIE PODCZAS POGRZEBU - Interia - 03.01.2021
Inne wątki na temat:
Pełna wersja